irena1952
10.08.07, 19:58
Witam serdecznie! Mam 55 lat. Dokładnie 30 lat temu urodziłam córkę.
Teraz to ona czeka na dziecko a ja na wnuka. Byłyśmy obejrzeć
szpital na Inflanckiej. I tu niestety, przeżyłam duże
rozczarowanie... Blok porodów rodzinnych (blok A) wydawał mi się
ładny i czysty. Gdy weszłyśmy do pojedynczej sali porodowej (również
dość ładna, po remoncie) zostałyśmy poinformowane, że na 2-gi okres
porodu trzeba przejść do salki obok(dość obskurna, z fotelem
ginekologicznym starego typu) żeby (i tu cytat) "nie nabrudzić". Po
prostu nic nie powiedziałam, bo mnie "zatkało". Następnie poszłyśmy
na piętro,by zobaczyć oddział. Sale 1-osobowe są tylko 2 i na ogół
trudno trafić, by były wolne. Pozostałe sale są 3 i 5-osobowe. Na
oddziale panowal brzydki zapach, w salach było b.duszno i gorąco.
Matki, tuż po porodzie same muszą zajmować się maleństwami. Załamało
mnie to wszystko... Poczułam się niczym 30 lat temu..... W jednej
ciasnej 3-os. sali były 3 kobiety, 3 maleństwa i 11 osób
odwiedzających. Po prostu tłok. I gdzie tu intymność??? Jak w takich
warunkach karmić piersią???