poród na Żelaznej

20.08.07, 09:24
hej. chcialabym sie podzelic moja opinia na temat porodu na
Żelaznej. Opieka byla rewelacyjna. rodzilam z mezem na pojedynczej
sali. porod odbierala cudowna polozna (nie placilam za nia )bardzo
mi pomagala. urodzilismy w wodzie silami natury bez nacinania
krocza. byla bardzo cierpliwa i pomagala zniesc skurcze i bol
parcia. pozniej trafilam na sale poporodowa. mimo tloku w pokoju (5
kobiet)polozne byly rewelacyjne. cierpliwie uczyly karmic, pomagaly
opiekowac sie maluszkami. to samo dotyczy lekarzy. wszyscy byli
bardzo mili i wyraozumiali.sluzyli w kazdej chwili pomoca. bylam w
szpitalu az 8 dni i szczerze moge powiedziec,ze jak bede znowu w
ciazy to moge rodzic ale tylko w tym szpitalu.pozdrawiam serdecznie
    • pauletta76 Re: poród na Żelaznej 20.08.07, 17:44
      o Boże, a dlaczego w pokoju bylo az 5 kobiet????, slyszalam ze tam
      pokoje sa max. 3 os. to chyba nie sa zbyt komfortowe warunki, chyba
      przemysle kwestie sali platnej, jedynki albo dwojki.
    • meg.26 Re: poród na Żelaznej 20.08.07, 18:33
      Czy miałaś może lekarza z Żelaznej? A może pamiętasz jak nazywała
      się położna z którą rodziłaś?
      • basza7 Re: poród na Żelaznej 20.08.07, 20:23
        Na sali bylo az 5 kobiet poniewaz mieli straszne przepelnienie.
        kobiety lezaly na drugim pietrze nawet na korytarzach. jednego dnia
        urodzilo sie przeszlo 70 dzieci. pediatra , ktora badala mojego
        malego mowila , ze normalnie maja miejsc na 50 a teraz maja przeszlo
        70 noworodkow. lekarza mialam z żelaznej. pani dr Łubiarz. Super
        kobieta.nawet przyszla mnie odwiedzic po porodzie i obejrzec malego.
        niestety poloznej nie pamietam.szkoda.ale byla taka kobitka w
        srednim wieku.pozdrawiam i zycze wszystkiego dobrego
        • muchgrab Re: poród na Żelaznej 20.08.07, 20:35
          Hej,
          a na Zelaznej mozna rodzic w wodzie ? Napisz cos wiecej.

          pozdrawiam
          Goska
    • mar_81 Re: poród na Żelaznej 20.08.07, 22:54
      Hej. Rodziłam 30 czerwca na Żelaznej.
      Rodziłam razem z mężem w pojedyńczej sali. Położna/nie opłacałam/
      anioł a nie kobieta. Cały czas była z nami mimo,że jej dyżur dobiegł
      końca. Urodziłam siłami natury po 4 h bez nacinania krocza/miałam
      tylko jeden mały szew, dosłownie dwie nitki/.Opieka poporodowa
      przecudowna. Zarówno lekarze jak i położne "ludzie do rany
      przyłożyć". Jeśli kiedyś drugi poród to tylko u Św.Zofii.
      • ano14 Re: poród na Żelaznej 20.08.07, 23:03
        Dziewczyny, a nie miałyście problemów z przyjęciem?

        Zastanawiam się czy przy takim przepełnieniu przyjmują bez problemu.
        Mam co prawda lekarza ze św. zofii, ale cały czas się obawiam czy
        uda mi się tam urodzić. Ostatnio dwie moje znajome rodziły w
        zupełnie innych szpitalach niż planowały.
        • laminja Re: poród na Żelaznej 21.08.07, 00:36
          teraz wszędzie jest przepełnienie, bo latem jak co roku kilka porodówek jest
          zamkniętych z powodu remontów.
          • ignis1978 Re: poród na Żelaznej 21.08.07, 13:14
            My planujemy poród w Szpitalu Bielańskim albo właśnie w Szpitalu Św. Zofii.
            Obawiam się jednak, że zostaniemy odprawieni...Jedyna nadzieja, to fakt, że
            termin mamy na 05.11, więc może będzie trochę spokojniej.
            Pytania pewnie powtórzę: czy zostałyście przyjęte bez problemów? Mój lekarz nie
            pracuje w tym szpitalu...Za co płaciłyście, jeśli w ogóle?

            Pozdrawiamsmile
            • basza7 Re: poród na Żelaznej 21.08.07, 16:28
              hej. ja mialam lekarza z tego szpitala ale to akurat nie mialo
              znaczenia przy przyjeciu. poniewaz bylam po terminie to co dwa dni
              chodzilam do punktu konsulatacyjnego wlasnie w sw. Zofii. mialam juz
              malo płynu i dlatego pani doktor, ktora tego dnia akurat mnie badala
              powiedziala,ze zostaje w szpitalu. placilam 800zl za pojedynczą
              sale. wanne zaproponowala sama położna mówiąc, że to zlagodzi
              skurcze ijest tak samo pomocne jak znieczulenie. no i jak juz
              lezalam w wannie i zrobilo sie rozwarcie na 8,5 cm to zapytala czy
              jest mi lżej i czy chce zostac do konca. krocza mi też nie nacinala.
              założyla tylko dwa szwy. potem pomogla wziac prysznic i przyniosla
              mi kolacje. naprawde rewelacja. pomocne tez byly panie położne na
              sali poporodowej. bardzo jeszcze raz polecam ten szpital. nikt tam
              wcale nie nastawia sie na kase.
              • pauletta76 Re: poród na Żelaznej 21.08.07, 17:03
                Basza nie miej złudzeń ze fakt, iż mialas lekarza z Zelaznej nie
                mialo wplywu na przyjecie do tego szp[itala.

                jedno pytanie... jak dostalas sie do punktu konultacyjnego, przeciez
                z ulicy tam kobiet w ciazy nie przyjmuja, musi cie umowic twoj
                lekarz prowadzacy... i jestesmy w domu.
                • jaktosik Re: poród na Żelaznej 22.08.07, 09:11
                  I ja się dopiszę w takim razie.

                  Urodziłam swojego Synka na Żelaznej 14 maja tego roku i było to
                  przecudownym przeżyciem, pomimo bólu, który wpisany jest w każdy
                  poród siłami natury.

                  W trakcie ciąży chodziłam do przychodni przyszpitalnej w ramach
                  programu finansowanego przez m.st.Warszawa "Mama, zdrowie i ja". Tak
                  więc lekarzem prowadzącym moją ciążę był lekarz z Żelaznej.
                  Zapłaciłam 800 zl za salę jednoosobową, bo taką chciałam mieć. Po
                  porodzenie leżałam na oddziale patologii ciąży -zapewne z braku
                  miejsc na innych w sali trzyosobowej (były w niej tylko mamy po
                  porodzie. Byliśmy z Synkiem w szpitalu przez tydzień, bo był
                  naświetlany (żółtaczka). Opieka w trakcie i po porodzie przecudowna,
                  aż mi czasami głupio było, że tak wszyscy nadskakują. Co do sali 5-
                  osobowej nie widzę w tym żadnego wielkiego problemu, gdyby taka mi
                  się trafiła, przynajmniej byłoby z kim porozmawiać smile

                  Synek jest dość absorbujący, więc jeśli ktoś chce więcej się
                  dowiedzieć o moim porodzie odsyłam tutaj:
                  ziarenka.f0ra.info/viewtopic.php?t=67 Poród opisany jest w
                  dwóch częściach, więc w przypadku zainteresowania proszę czytać do
                  końca smile

                  Pozdrawiam
    • izzzzy Czy lepiej opłacić położną na sali 1-os.? 27.08.07, 23:26
      Ja także planuję rodzić na Żelaznej- termin mam na grudzień, ale
      ciągle nie wiem, czy opłacić położną czy zdać się na przypadek. Na
      pewno chcę rodzić na sali jednoosobowej i tak się zastanawiam, czy
      położne z dyżuru nie pomyślą sobie o mnie, że "skoro stać mnie na
      salę pojedyńczą to nie powinnam sępić na położną" i nie będą mnie
      przez to "gorzej" traktować. Dodam tylko, że chodzę do lekarza z
      Żelaznej, ale nie do Przychodni Przyszpitalnej tylko do prywatnej
      przychodni. Czy myślicie, że wykupienie sali pojedyńczej bez
      dodatkowego opłacenia położnej może się spotkać z niechęcią peronelu
      na Żelaznej?
      • mar_81 Re: Czy lepiej opłacić położną na sali 1-os.? 27.08.07, 23:56
        Ja rodziłam w czerwcu. Chodziłam prywatnie do lekarki z Żelaznej.
        Rodziłam w pojedyńczej sali z mężem. Położnej nie opłacałam i
        trafiłam na przecudowną Panią Agnieszkę z dyżuru. Była z nami przez
        cały czas, do samego końca/mimo,że jej dyżur się skończył/.Reszta
        personelu także przecudowna. Jeśli miałabym jeszcze raz rodzić to
        tylko tam.
        • zmijka76 Re: Czy lepiej opłacić położną na sali 1-os.? 28.08.07, 18:07
          4 sierpnia urodziłam na Zelaznej córeczkę. Miałam lekarza z
          Żelaznej, ale nie zapłaciłam w szpitalu ani grosza- z powodu braku
          miejsc w "jedynkach" rodziliśmy w "dwójce" a do ZZO miałam wskazania
          lekarskie.
          Było naprawdę cudownie- w porównaniu z moim pierwszym porodem 11 lat
          temu na Karowej ty razem to była bajka. Od nikogo nie usłyszałam
          słowa nt pieniędzy
          • basza7 Re: Czy lepiej opłacić położną na sali 1-os.? 29.08.07, 14:36
            hej. ja tez chodzilam prywatnie do lekarza z żelaznej. nikt nie
            patrzyl na to ze stac mnie na pojedyncza sale i polozna z przypadku
            byla cudowna. bardzo mile byly rowniez polozne na sali poporodowej.
            porod tylko na Żelaznej.
      • mfaab Re: Czy lepiej opłacić położną na sali 1-os.? 21.09.07, 10:53
        Na pewno nie ma takiej potrzeby. Ja też chodziłam do lakarza z
        laznej (dr Łubiarz) prywatnie. Urodziłam na Żelaznej 21.08. Trafiłam
        na rewelacyjną położną z dyżuru - p.Renata. Mimo, że ze wskazań
        medycznych nie mogłam skorzystać ze znieczulenia to dzięki
        Renacieporód wspominam wspaniale. Po porodzie wymieniałyśmy
        doświadczenia z dziewczynami na oddziale położniczo-noworodkowym:
        żadna nie miała opłaconej położnej, a wszystkie były zachywycone. Z
        resztą w ogóle opiekana Żelanej to bajka.
        • falka32 Re: Czy lepiej opłacić położną na sali 1-os.? 24.09.07, 18:33
          Ja rodziłam na Żelaznej w czerwcu, na pojedynczej (płatnej) sali i miałam
          podpisaną umowę z położną (Maria Romanowska). Podpisałam umowę z położną tylko
          dlatego, że zależało mi nie na dużym, lecz 100% prawdopodobieństwie, że będę
          rodzić z fajną położną. Z wywiadu, jaki zrobiłam wynikało, że większość położych
          na Żelaznej to fajne i fachowe dziewczyny, po prostu nie chciałam trafić na
          jakąś świeżynkę i taką miałam fanaberię. I ile kiedyś miałam nieco pretensji do
          tego szpitala za pierwszy poród sprzed nastu lat, tak po porównaniu z porodem na
          Inflanckiej (2 lata temu) odszczekuję wszystko, bo Żelazna to była bajka w
          porównaniu z Inflancką, pod każdym względem. To był najprzyjemniejszy poród w
          moim życiu (choć tak samo jak poprzednie był bez znieczulenia na moje życzenie,
          bo posępiłam na nie kasy).
          • marta76 Re: Czy lepiej opłacić położną na sali 1-os.? 25.09.07, 08:57
            urodziłam 17 września.3 dni wcześniej trafiłam na patologię z powodu
            bardzo niskiego afi.Poród w sali prywtanej z mężem i połozna z
            dyzuru.Cudowna pani Łucja Tataj (młodziutka),cierpliwa,miła i
            dopingująca.Pierwszy poród w innym szpitalu zakończył się cc i bałam
            sie,że teraz sytuacja sie powtórzy.Pani Łucja namawiała mnie do
            różnych pozycji,cały czas nas (mnie i mężą wspomagała) .Anestezjolog
            tez świetny,bardzo przystojnywink (nie znam nazwiska).W drugiej fazie
            (35 minut) obecna byłaq pani dr Agnieszka Łojek.Bardzo
            rzeczowa,miła.NIe byłam nacinana,ale pękłam i pani dr mnie
            zszywała.Wszystko w spokojnej ,świetnej atmosferze.Zreszta na temat
            kultury i empatii w sw.Zofii moge same pozytywy mówić.Wspaniała i
            kontaktowa pani pedaitra Ewa Jasińska (nie wiem skąd ta energiasmile.PO
            porodzie z uwagi na brak miejsc trafiłam na ginekologie.Tez świetne
            połozne (oprocz jednej starszej na noce).Świetna siostra Energia jak
            ja nazywałam (chyba pani MOnika wysoka blondynka) i cudownie ciepła
            niska połozna (nie znam imienia niestety) ,która miała na nas
            wszystkie kojacy wpływ.Moja lekarka pracuje na Żelaznej,jeżeli ktos
            ma ochote spytać.Natomiast chodze do pani doktor od lat nie tylko na
            czas ciązy.
            • wegielek Re: Czy lepiej opłacić położną na sali 1-os.? 25.09.07, 10:19
              ha! ja urodzilam w Zofii 18 wrzesnia, tez przyjeta z powodu bardzo
              niskiego afi. ale na patolgie dostac sie nie moglam, tego dnia
              dostalam skierowanie na ten oddzial z punktu konsultacyjnego, ale
              nie bylo miejsca. wiec przez pol dnia dobijalismy sie z mezem
              telefonicznie i w koncu wieczorem zwolnilo sie jedno miejsce. ale w
              tym czasie oczekiwania na wolne miejsce zaczelam rodzic - regularne
              skurcze pod wplywem silnego stresusmile no i nie musieli mnie
              przyjmowac na patologie, tylko od razu na porodowke. 3 godziny
              pozniej synek byl na swiecie. mnie tez do szpitala przyjmowal
              baaardzo przystojny lekarz, ktory pozniej zjawil sie urodzeniu
              synka - mialam zielone wody. rodzilam z polozna Jola Milek - bardzo
              nas zadowolilo jej podejscie, gdy trzeba stanowcza, spokojna,
              cierpliwa, wyrozumiala. urodzilabym do wody, gdyby dziecko raz nie
              spadlo tetno do 70. wiec porod na lozku, bo innej pozycji nie
              zdazylam przyjac - synek po prostu sam wyskoczyl, w ogole go nie
              parlam. byla tez dr Agnieszka Konca - fachurka, polecam.
              ciaze prowadzilam w przychodni w ramach programu zdrowie mama i ja.
              aha, po porodzie lezalam kilkanascie godzin na korytarzu na
              poloznictwie, a potem w 3-osobowej sali. korytarz to hard core, jak
              w tramwaju... cos strasznego, lazacy odwiedzajacy, kazdy patrzy,
              ciekwskie spojrzenia ludzi - to bylo straszne. pozniej na sali bylo
              juz tylko lepiej.
              co do opieki pediatryczno-polozniczo-ginekologicznej - nie mam slow.
              sa SUPER. to moje 3 dziecko i powiem Wam ,ze przy kazdym porodzie
              bylam bardzo zadowolona, ale teaz jakos najbardziej. wielka troska,
              poczucie humoru, cierpliwosc, zainteresowanie, wyrozumialosc.
              rewelacja.
    • marta76 Re: poród na Żelaznej 27.09.07, 09:04
      potwierdzam pani Agnieszka KOnca też bardzo sympatyczna,miałam z Nia
      kontakt 2 razy na izbie przyjeć i raz podczas obchodu.I chciałabym
      uzupełnić moja wcześniajesza wypowiedź..juz sie dowiedziałam.Moja
      położna to była pani Łucja Talma..natomiast ta przemiła połozna w
      oddziale ginekologii to pani Marta Matuszewicz.
Pełna wersja