IP Solec - porażka

13.09.07, 21:58
Dziś z pracy zabrało mnie pogotowie sad czułam silny ból brzucha w
okolicach pępka i kilka delikatnych skurczów (jestem w 23 tygodniu).
Najpierw miano zabrać mnie na Inflancką, jednak później dyspozytor
zmienił na Solec.
Przyjął mnie dr R. , zastępca ordynatora oddziału ginekologicznego.
Jak tylko mnie przywieziono zapytał, który to tydzień - ja na to ,
że 23, na co on: no to nie poroni pani, tylko przedwcześnie urodzi,
ale szanse na przeżycie sa niewielkie (!!!!!).
Jak to usłyszałam, myślałam, że zemdleję... Następnie lekarze z
pogotowia na siłę mnie zostawili, ponieważ dr R wzbraniał się przez
przyjęciem mnie niby ze względu na procedury (podobno oni przyjmują
tylko do 22 tygodnia).
Ja rozumiem, że jakieś procdury obowiązują, ale na Boga, przecież
chodziło nie tylko o moje zdrowie!
W końcu, kiedy mnie zostawiono, lekarz zrobił KTG, następnie zbadał
mnie ginekologicznie. Powiedział, że tętno dziecka w normie, że nie
ma śladu wód płodowych ani krwi w pochwie, i żebym przestała się
pieścić, bo niepotrzebnie lekarze z pogotowia zrobili ze mnie taką
męczennicę.
Następnie zniknął na 10 minut bez słowa. Mąż, który mnie akurat
odnalazł powiedział mi, że dr R gdzieś dzwonił - okazało się, że
szukał dla mnie miejsca w innym szpitalu...
Gdy wrócił, powiedział, że jeśli urodzę przedwcześnie, to oni i tak
nie mają sprzetu, któy może uratować życie mojego synka i lepiej,
żebym z mężem pojechała sama np. na Karową albo na Kaspzaka, bo
wtedy mnie nie mogą odesłać.
Miałam wrażenie, że moją decyzję o nie pozostawaniu w szpitalu
przyjął z ulgą . Podjęłam ją całkowicie świadomie (w międzyczasie
ból znikł jak ręką odjął), bo nie wyobrażałam sobie pozostania w tej
instytucji ani chwili dłużej!
Dalsze badania zrobiłam w Luxmedzie, gdzie mam z firmy wykupiony
abonament, obecnie czekam na wyniki.
Jestem w ciężkim szoku, ale chyba można to skwitować: a to Polska,
własnie...
    • rogatek_bambi Re: IP Solec - porażka 14.09.07, 13:09
      solec nalzey akurat do tych szpitali ktore nie sa w stanie przyjmowac
      przedwczesnych dzieci-brak odpowiedniego sprzetu dlatego wysyłaja do
      odpowiednich placówek ktore sa do tego przystosowane a ze jest ich niewiele w
      warszawie to juz inna sprawa
    • scuzi Re: IP Solec - porażka 14.09.07, 21:53
      ...i tylko żal, że nic z tego nie zrozumiałaś. Znam sprawę ponieważ była tematem
      porannej odprawy z Dyrekcją, zakończyła się złożeniem skargi na Pogotowie Rat.,
      które naraziło życie Twego dziecka, poinformowany został Lekarz Dyżurny Miasta,
      a dr R. który za wszelką cenę starał się znaleźć miejsce dla Ciebie (Twego
      dziecka) w Klinikach zdolnych leczyć Ciebie i w razie potrzeby ratować Twe
      dziecko, na porannej odprawie złożył szczegółowy raport na piśmie.

      saralee napisała:

      > Dziś z pracy zabrało mnie pogotowie sad czułam silny ból brzucha w
      > okolicach pępka i kilka delikatnych skurczów (jestem w 23 tygodniu).
      > Najpierw miano zabrać mnie na Inflancką, jednak później dyspozytor
      > zmienił na Solec.

      ...czyli zamiast zawieźć Cię do szpitala dysponującego Oddziałem Intensywnej
      Opieki Neonatologicznej :"załatwiono" Ci możliwość leczenia w szpitalach
      miejskich, gdzie po prostu można poronić bez szans na ratowanie dziecka o wadzie
      500-600 g.

      > Przyjął mnie dr R. , zastępca ordynatora oddziału ginekologicznego.
      > Jak tylko mnie przywieziono zapytał, który to tydzień - ja na to ,
      > że 23, na co on: no to nie poroni pani, tylko przedwcześnie urodzi,
      > ale szanse na przeżycie sa niewielkie (!!!!!).

      ... czyli jak wyżej.

      > Jak to usłyszałam, myślałam, że zemdleję... Następnie lekarze z
      > pogotowia na siłę mnie zostawili,

      ...i to jest ten problem: NA SIŁĘ!!!!, pomimo stwierdzenia, że powinnaś trafić
      do właściwego szpitala, czyli np.na Karową! Pomimo telefonicznej rozmowy dra R.
      z Dyspozytorką Pogotowia, a także z Koordynatorem z Hożej (lekarzem nota bene).
      To sam Ratownik, który przywiózł Cię na Solec próbował przekonać Dyspozytorkę i
      stąd ten telefon. Szpital miejski NIE MOŻE, i NIE MA JAK ratować dzieci z
      porodów przedwczesnych, czyli o wadze do 2500 gr.

      > ponieważ dr R wzbraniał się przez
      > przyjęciem mnie niby ze względu na procedury (podobno oni przyjmują
      > tylko do 22 tygodnia).

      ...o święta głupoto! Ja rozumiem, że ciąża to stan odmienny, ale to chodzi o
      ŻYCIE Twego dziecka!!! Szkoda czasu na diagnostykę, skoro do sąsiedniego
      szpitala jedzie się 2 min.!!!

      > Ja rozumiem, że jakieś procdury obowiązują, ale na Boga, przecież
      > chodziło nie tylko o moje zdrowie!
      > W końcu, kiedy mnie zostawiono, lekarz zrobił KTG, następnie zbadał
      > mnie ginekologicznie. Powiedział, że tętno dziecka w normie, że nie
      > ma śladu wód płodowych ani krwi w pochwie, i żebym przestała się
      > pieścić, bo niepotrzebnie lekarze z pogotowia zrobili ze mnie taką
      > męczennicę.

      ...czyli niepotrzebnie tracił cenny czas, w którym powinnaś znaleźć się w
      specjalistycznym Szpitalu! A Pogotowie już sobie odjechało!

      > Następnie zniknął na 10 minut bez słowa. Mąż, który mnie akurat
      > odnalazł powiedział mi, że dr R gdzieś dzwonił - okazało się, że
      > szukał dla mnie miejsca w innym szpitalu...

      ...nie dla Ciebie, tylko dla Twego dziecka!!! Gdybyś miała urodzić na Solcu
      dziecko o wadze 500 g. - to koniec, KOOOONIEC!!! I co, miał nie dzwonić??? Nie
      szukać miejsca na ratowanie Twego dziecka?

      > Gdy wrócił, powiedział, że jeśli urodzę przedwcześnie, to oni i tak
      > nie mają sprzetu, któy może uratować życie mojego synka i lepiej,
      > żebym z mężem pojechała sama np. na Karową albo na Kaspzaka, bo
      > wtedy mnie nie mogą odesłać.

      ...ponieważ telefonicznie wszystkie specjalistyczne Kliniki odmówiły miejsca dla
      Ciebie i Twego dziecka!
      ...ale i tak najpierw zadecydował o konieczności przyjęcia na Oddział Patologii
      Ciąży na Solcu, obiecując, że w razie konieczności odesłania Cię będą szukać
      miejsca każdego dnia!

      > Miałam wrażenie, że moją decyzję o nie pozostawaniu w szpitalu
      > przyjął z ulgą . Podjęłam ją całkowicie świadomie (w międzyczasie
      > ból znikł jak ręką odjął), bo nie wyobrażałam sobie pozostania w tej
      instytucji ani chwili dłużej!

      ...nie z ulgą, lecz zdumieniem, które mowę odejmuje, że po walce z Pogotowiem,
      które odmówiło odwiezienia Cię np. na Karową, po licznych telefonach w celu
      znalezienia dla Ciebie miejsca we właściwym szpitalu i po deklaracji, że zrobią
      wszystko by pomimo w/w przeciwności zatrzymać poród i później nadal szukać
      miejsca dla Ciebie i dziecka - Ty odmówiłaś pozostania!

      Choć po chwili ze zrozumieniem, ponieważ zadeklarowałaś, że jeśli dolegliwości
      powrócą, sama zgłosisz się do którejś ze wskazanych Klinik!

      > Dalsze badania zrobiłam w Luxmedzie, gdzie mam z firmy wykupiony
      > abonament, obecnie czekam na wyniki.

      ...czyli jak widać prawdziwego zagrożenia nie było. Ty o tym nie musiałaś
      wiedzieć. Lekarz jednak podjął działania takie, jakbyś miała urodzić za chwilę,
      bo tylko taka procedura gwarantowała szansę dla Twego dziecka.

      > Jestem w ciężkim szoku, ale chyba można to skwitować: a to Polska,
      > własnie...

      ...po tym jak przedstawiłaś wydarzenia nasz szok prysnął jak bańka mydlana. No
      cóż, a to Polska, właśnie...
      • niussia82 Re: IP Solec - porażka 14.09.07, 22:32
        No wybacz scuzi, ale lekarz, nawet jeśli chciał dobrze, powinien jednak być
        trochę delikatniejszy i liczyć się z tym, że ta kobieta przeżywa straszny stres
        i nie jest to dla niej zwykła, codzienna sytuacja tak, jak dla lekarza z
        porodówki. Należało jej się trochę więcej zrozumienia i wytłumaczenia co się
        dzieje i dlaczego tak, a nie inaczej.
        • rogatek_bambi Re: IP Solec - porażka 14.09.07, 22:56
          wiecie, wiadomo ze kobieta w ciazy chciała by aby lekarze, położne i cały
          personel szpitala przezywał jej ciaze jak ona sama ale niestety tak sie nie da
          • iksa29 Re: IP Solec - porażka 15.09.07, 08:07
            hm...

            powiem tak, wszystko się da jeśli tylko się chce.
            Nie chodzi o przeżywanie, umartwianie an siłę, tylko o po prostu
            odrobinę zrozumienia, danie dziewczynie odrobiny poczucia
            bezpieczeństwa.

            Nie mówię, że wszędzie jest źle, ale niestety w ostatnim czasie
            miałam okazję spotkać się z innymi "nie da sie" na urazówce. Gdyby
            nie upór rodziny i awantura, to 33 letni chłopak byłby już w piachu.
            Bo pęknieta śledziona i krew w jamie brzusznej to przecież PIKUŚ.

            Zyczę wszystkim zdrowia!!! By się leczyć trza je mieć!!!

            pozdrawiam
      • kaeira Re: IP Solec - porażka 15.09.07, 09:49
        Hmm, po przeczytaniu tego myślę sobie, że MOŻE szpital/doktor za mało się
        przyłożyły do dokładnego wyjaśnienia pacjentce sytuacji: co i dlaczego robią,
        dlaczego chcą ja odesłać. A to jest przecież bardzo ważne dla samopoczucia
        pacjentki, jej komfortu psychicznego (stres, lęk, rozżalenie). Tzw. podejście to
        dodatkowa kwestia.

        (Zresztą w ogóle poziom i jakość komunikacji/informacji w polskiej służbie
        zdrowia, a w szczególności w szpitalach, zwykle pozostawiają bardzo wiele do
        życzenia, niestety)
      • kaeira Do Scuzi 15.09.07, 09:51
        Widzę, że się w tych kwestiach orientujesz, więc zapytam: czy dobrze rozumiem,
        że w tej sytuacji powinno wchodzić w grę odwiezienie na Karową, Kasprzaka albo
        Czerniakowską? Czy są jeszcze jakieś inne odpowiednie oddziały?
        • rogatek_bambi Re: Do Scuzi 15.09.07, 15:36
          instytut matki i dziecka
          • kaeira Re: Do Scuzi 15.09.07, 16:57
            rogatek_bambi napisała:
            > instytut matki i dziecka

            Czyli Kasprzaka smile
            • rogatek_bambi Re: Do Scuzi 15.09.07, 19:18
              a całkiem mozliwesmile
              • saralee Re: Do Scuzi 16.09.07, 14:09
                Scuzi - rozumiem, że tam pracujesz, w zwiąku z powyższym jesteś w
                stanie wyjasnić sprawę z punktu szpitala. Powiem jedno - gdybyś to
                ty przyjmowała mnie na IP, nastepnie przedstawiła to w sposób, jaki
                czynisz to na forum, byłoby OK.
                Nie wymagam, żeby cały szpital przeżywał ze mną moją ciążę, ale
                wierz mi, słowa, jakie zostały do mnie skierowane na pewno nie są
                tymi, które kobieta w ciąży chce usłyszeć od lekarza!
                Gwoli ścisłości - dr R nie wyraził się, iż konieczna jest
                hospitalizacja - powiedział, że jak chcę zostać, to mogę, ale on i
                tak mi nie będzie w stanie pomóc i ze lepiej będzie, jeśli sama
                pojadę na Karową lub Kasprzaka, bo wtedy mnie odeślą. Skoro nie
                byłby mi w stanie pomóc, po co miałabym zostać i zajmować tak cenne
                łóżka?
                Rozumiem, że personel ma inaczej przekazywane informacje niż
                pacjentka-w końcu zawsze to więcej świadków, prawda?
                Skoro znasz sprawę, na pewno widziałaś, jak 3 razy przenoszono mnie
                z noszy na leżankę i z powrotem, bo lekarz pogotowia nie był w
                stanie porozumieć się z dr. R, jak dr R dzwonił po szpitalach,
                zamiast najpierw mnie zbadać - a jeśli w czasie tych gorączkowych
                rozmów telefonicznych coś by sie stało?
                Wiem, ze czujesz się w powinności pokazać sprawę ze strony personelu
                szpitalnego, ale tak samo, jak ja mam prawo przekazać to ze strony
                pacjentki.
      • matylda_milena Re: IP Solec - porażka 23.10.07, 11:02
        Brawo dla wszystkich świętych krów z Solca. Przyjeżdża dziewczyna z
        problemem, a jakiś konował mówi, że przyjmują do 22 tygodnia. Ten
        głupek jest tam po to żeby udzielić pomocy. A pensję dostaje tylko
        dlatego, że my płacimy podatki. A jak mu się nie podoba to niech
        idzie do urzędu pracy po zasiłek. Albo otworzy prywatną praktykę,
        tylko kto do niego pójdzie za własne pieniądze? Jak ja trafiłam do
        tego syfu na Solcu (toaleta na parterze w takim stanie, że drzwi
        otwierałam przez chusteczkę higieniczną) to jakiś babsztyl z
        rejestracji zadzwonił na oddział, a szanowny doktorek, leń
        śmierdzący, któremu nie chciału zejść się na dół powiedział, że mnie
        nie przyjmie, bo ciąża za młoda (24 tydzień). A po stłuczce
        samochodowej z zaleceniem przeprowadzenia badań w celu sprawdzenia
        czy nie ma żadnych uszkodzeń wewnętrznych. Ciekawe, że raz ciąża
        jest za młoda, a drugi raz za stara. Odesłał mnie na Karową, gdzie
        chętnie pojechałam. I wyobraźcie sobie, że nie brzydzić się
        korzystając z toalety. Jak powiedziałam lekarce, że jakiś półgłówek
        z Solca odesłał mnie, bo ciąża za młoda to nie mogła uwierzyć.
        Najlepiej, jakby towarzystwo wzajemnej adoracji z Solca w ogóle nie
        przyjmowało pacjentek. I nie wybierajcie się tam dziewczyny nawet
        gdyby krew lała się z was jak z kranu, bo będziecie przeszkadzać
        szanownej Scuzi, jednemu lub drugiemu konowałowi i innym świętym
        krowom oburzonym, że ktoś jest na tyle bezczelny, żeby przeszkadzać
        im w plotach, piciu kawy i czytaniu brukowców. A później wam
        powiedzą, że lepiej dmuchać na zimne i że lepiej być
        przewrażliwionym w ciąży i badać się za często niż za rzadko, bo
        przecież nie tylko o wasze życie chodzi. Banda leni i darmozjadów.
    • albiniec Re: IP Solec - porażka 22.10.07, 20:26
      W zyciu nie uwierze, ze Dr R, nic nie zrobił albo odczuł ulge bo juz
      miał cię z głowy. Znam tego Dr i znają go inne pacjetki tego
      szpitala, jest niesamowity, profesjonalny i zawsze sie przejmuje
      stanem pacjentki i dziecka. Gdyby olał sprawe to nawet by po tel nie
      siegną i nie dzwonił. Na Solcu, bardzo dbają o pacjetki z
      zagrozonymi ciażami. Wiem o tym bo tam lezałam, gdyz mam miesniaka i
      groziło mi poronienie. Progesjonalnie sie mną zajeli a Dr R mimo
      mojego pyskowania, zawsze był miły, uprzejmy i wyrozumiały.
      • erkaa Re: IP Solec - porażka 22.10.07, 21:16
        Zgadzam się. Też tam leżałam na patologii z odmiedniczkowym
        zapaleniem nerek. Doktor R. był bardzo zaangażowany (po+mimo
        strajku, który włąśnie trwał) oraz sympatyczny.
Pełna wersja