Karowa, Kasprzaka a może Żelazna?

21.09.07, 22:49
który polecacie?
    • laminja Re: Karowa, Kasprzaka a może Żelazna? 21.09.07, 23:15
      każdy na swoje wady i zalety... Zależy na czym Ci najbardziej zależy, czego
      oczekujesz. Do pierwszego i ostatniego ciężko się dostać.
      • mamakrzysia4 Re: Karowa, Kasprzaka a może Żelazna? 21.09.07, 23:25
        chce uniknąć terroru karmienia cycem, chce żeby dziecko było na noc
        zabierane a jeśli znów będzie cc żebym była fachowo zaszyta a i żeby
        byłó psycholog i ksiądz
        • elizabethh1 Re: Karowa, Kasprzaka a może Żelazna? 22.09.07, 07:28
          Oniemiałam.Myślisz o sobie tylko? CZy czasem o dziecku, które
          urodzisz?
          Dla dziecka najlepsze jest karmienie piersią i uwierz mi jeśli
          dobrze Cię tego nauczą w szpitalu nie będziesz miała żadnych
          problemów w domu.Często nie jest to takie proste jak się
          wydaje.Szpitale, które kładą nacisk na karmienie piersią mają zwykle
          położną laktacyjną (jak np na Karowej), fachową pomoc, która cię
          wszystkiego nauczy.Co to w ogóle znaczy terror karmienia piersią? Po
          prostu trzeba się tego nauczyć a sama sobie nie poradzisz.
          A ważniejszym od księdza jest dobrze wyposażony oddział noworodka i
          fachowi lekarze, którzy pomogą twojemu dziecku, jeśli (czego ci nie
          życzę) będą jakieś komplikacje.Zresztą ksiądz jest w każdym
          szpitalu, nie martw się.
          • mamakrzysia4 Re: Karowa, Kasprzaka a może Żelazna? 22.09.07, 10:26
            rodziłam już ale w Pruszkowie
            nie ma księdza, psychologa
            a przez psudopomoc pokarm straciłam i bez leczenia się nie obyło a
            karmiłam dziecko ponad rok!
          • antylek Re: Karowa, Kasprzaka a może Żelazna? 14.10.07, 21:24
            Dziewczyny!!!
            Jakim prawem oceniacie?
            Pytanie było konkretne a co Wy wyprawiacie? Czy musicie kogoś tak
            krytykować? Co Was to obchodzi? Czy ktoś Was pytał o zdanie?
            Każdy decyduje sam o sobie a Wy tu jakieś umoralniania prawicie.
            Wstydzić się powinnyście.
            Czy tak mieszacie kogoś z błotem bo musicie się dowartościować?
            Slów mi brak ajk to przeczytałam idealne mamusie. Ciekawe czy u
            Was wszystko tak idealnie przebiega.
            Jesteście wstrętne.
        • elizabethh1 Re: Karowa, Kasprzaka a może Żelazna? 22.09.07, 07:30
          A i zapomniałam dodać, że dziecka teraz się nie zabiera na
          noc.Dziecko przez cały czas jest przy matce.Przecież musisz je w
          nocy nakarmić, utulić jak płacze.Wolałabyś żeby robił to ktoś obcy?
          Pomyśl o NIM a nie o sobie.
          • mim288 Re: Karowa, Kasprzaka a może Żelazna? 26.09.07, 10:54
            A ja nie oniemiałam. Po cc naprawdę lepiej jak ktoś w nocy zajmie
            sie dzieckiem (jak płacze to może przynieśc na karmienie).
            Stwierdzenie a propos terroru laktacyjnego też wydaje mi sie mieć
            coś na rzeczy. Moich dwoje dzieci - -każde po cc było dokarmianych
            w szpitalu. I bardzo dobrze - był nakarmione, nie płakały, a ja
            byłam spokojna, że nic złego im się nie dzieje. Po cc pokarmu jest
            na poczatku b. mało. Dodam, że po powrocie do domu z karmieniem nie
            miałam najmniejszych prioblemów - myslę, że właśnie dlatego, że
            nikt nic na siłę nie forsował, nie zmuszał tylko uspokajał i
            tłumaczył, że będzie dobrze.
            Dodziewczyn, które "najechały" na autorkę wątku, że nie mysli o
            dziecku. Myślę, że dobra opieka nad matka jest właśnie z myślą o
            dziecku, to nie przypadek, że u kobiet, które mają bardzo złe
            wspomnienia z porodu i pobytu w szpitalu częściej zdarzają się
            deprejse, wyczerpanie, złe samopoczucie - to dziecku nie służy. A
            przecież nie o to chodzi by byc "matką Polką wiecznie
            cierpiącą" ,ale matką pogodną, mającą dla dziecka dużo siły i
            radości.
        • mfaab Re: Karowa, Kasprzaka a może Żelazna? 22.09.07, 09:26
          Ja też oniemiałam. Rodziłam miesiąc temu na Żelaznej. Nie mają tam
          nawet butelek i Bogu dzięki bo mały super przybiera na wadze, a
          początki karmienia nie należą do najłatwiejszych i nie wiem czy bym
          te pierwsze 3 dni przetrzymała gdyby ktoś mi podsuwał chętnie
          butelkę. Poza tym na Żelaznej można oddać dzieci położnym - muszę
          tylko powiedzieć że nie wiem co za matka tak robi. Jak mój synek
          byłnaświetlany (żółtaczka) i musiał leżeć pod lampą to obok stało
          zawsze kilka "łóżeczek" z dzidziusiami. Dodam że zazwyczaj były to
          te same dzieci... Pytałam czy one czekają na jakieś naświetlania
          itp, ale powiedziano mi że to są dzieci, których matki chciały
          trochę odpocząć. Bardzo miło...Ale jakte dzieciaczki tam
          niejednokrotnie płakały...Mimo, że były nakarmione i miały sucho bo
          pielęgniarki o to dbały. Nie płakały jeśli któraś je np.nosiła i
          przytulała, ale nie zawsze miały na to czas. Moim zdaniem jak ktoś
          się decyduje na dziecko to nie po to żeby takie maleństwo od razu
          odstawić i odpoczywać. Przecież maluch po 9 m-cach w brzuchu
          naprawdę potrzebuje matki, jej zapachu itp...
          • mamakrzysia4 Re: Karowa, Kasprzaka a może Żelazna? 22.09.07, 10:28
            czasem też kobiety są po cc
            boszzzzzzzzzzz znów ciężarne palą drugie ciężarne na stosie!!!
            i po co tu wogóle odzywać się po co mi kolejne nerwy w ZAGROŻONEJ
            ciąży
            wrrrrrrrrrrrrrr
            • aga_sama Re: Karowa, Kasprzaka a może Żelazna? 22.09.07, 11:39
              Hmmm skoro to druga ciąża, to chyba masz jakieś podstawy do takich oczekiwań
              IMiD - są psychologowie, jest ksiądz, nie wiem, czy zabierają dzieci na noc,
              terror laktacyjny opanowany, można wynająć położną na opiekę poporodową, na
              czarno, więc nie musisz nonstop zajmować się dzieckiem
              Żelazna - absolutna promocja karmienia piersią, położne podobno opiekują się
              dziećmi, kiedy mama nie jest w stanie - może warto tam wynająć kogoś na opiekę
              poporodową
              karowa - miałam tam planowe cc, byłam zadowolona, tylko oni kładą nacisk na
              porody naturalne, leżałam na septyku i położne pomagają, jak chcesz karmić, jak
              nie chcesz - mleko, butelki, sterylizator dostępne. Są psycholożki, nie wiem czy
              ksiądz

              Tak sobie myślę, że bez zapłacenia np położnej trudno będzie sprostać Twoim
              oczekiwaniom. Teraz prawie wszędzie jest system rooming-in i nacisk na karmienie
              piersią.

              Acha, jakby ktoś miał do mnie skakać - właśnie odstawiłam 14-miesięcznego syna i
              bardzo walczyłam o to, żeby karmić. Co nie znaczy, że każda z nas musi.
              Życzę udanego rozwiązania smile
              • mamakrzysia4 dzięki aga :))) 22.09.07, 14:18

                • elizabethh1 Re: dzięki aga :))) 22.09.07, 14:35
                  Jestem po cc, na Karowej.Operacja była o 21 a o 8 rano już wstałam.A
                  w nocy przyniesiono mi dziecko i było ze mną cały czas.Od rana sama
                  opiekowałam się dzieckiem i do głowy mi nie przyszło żeby je oddać
                  komuś bo jestem zmęczona.Im szybciej wstaniesz po cc tym lepiej
                  dojdziesz do siebie.Pielęgniarki dbają o to żeby się od razu zacząć
                  ruszać i może brzmi to okrutnie ale przynosi dobre efekty.Poza tym
                  nie myśli się o własnym bolącym brzuchu tylko o swojej kruszynce.
                  Nie wierzę żeby jakaś parafia "zapomniała" o wysłaniu księdza do
                  szpitala, widziałam ich w każdym szpitalu, w którym byłam.Poza tym
                  po porodzie nie leży się tak długo aby jego obecność była
                  najważniejsza. Jeszcze raz proponuję sugerować się raczej obecnością
                  fachowych lekarzy i ewentualnie swojej położnej, a na pewno nie
                  zawiedziesz się na fachowcach na Zelaznej i Karowej.Przecież możesz
                  pójść do kościoła od razu po wyjściu czyli w przypadku cc po 3
                  dniach.
                  Oczywiście nie każdej mamie udaje się utrzymać laktację i na pewno
                  jest to dramat.Nie znaczy też że kobieta, która nie karmi piersią
                  jest gorszą matką.Ja też miałam problemy z karmieniem, miałam za
                  mało pokarmu, dziecko było głodne i zalecono dokarmianie butelką.I
                  tylko dzięki pomocy położnej laktacyjnej, która pokazała mi jak
                  można karmić sztucznym mlekiem przez drenik i nie zaburzać u dziecka
                  odruchu ssania.Jeśli trafisz na taką fachową pomoc (na Karowej p.
                  Zając) na pewno sobie poradzisz.
                  • p.o.v Re: dzięki aga :))) 16.10.07, 11:19
                    Ale jesteś wielka i dzielna, gratulujemy Ci bardzo i zazdrościmy.
                    Nie każdy jest taki wspaniały, nie każdy ma siłę od razu się
                    opiekować dzieckiem i wszystko przy nim robić. Ja rodzę za tydzień i
                    też się martwię jak to będzie, jak sobi poradzę, czy będę miała
                    siłę. Ale wolę nie pytać na forum jak to jest, bo zawsze się znajdą
                    takie Matki Polki jak ty, które każdemu wytkną słomkę w oku....cóż,
                    życzę udanego życia i samych sukcesów
          • noico Nawiedzone terorystki 24.09.07, 21:16
            A dlaczego nie można myśleć o sobie? 10 mieisęcy dźwigania,potem
            kilka godzin rodzenia, czy kobieta nie ma prawa być zmęczona. Ja po
            moim pierwszym porodzie byłam tak zmęczona, że poprosiałam położne
            zeby zabrały małą w pierwszą noc. potem już cały czas była ze mną.
            Teraz ma 4 lata, żadnej traumy,że ją w pierwszą noc odstawiłąm.
            Ja nie uważam sie za egoistkę, co więcej uważam, ze niezdrowe jest
            myslenie tylko i wyłącznie o dziecku. Pamietajcie że dziecko będzie
            szczesliwe tylko wtedy, gdy gdy wy będziecie szcześliwe i wypoczęte.

            Rodzę za 3 tygodnie i na pewno poprosze o zabranie dziecka, zebym
            mogła odpocząć po porodzie.
        • ka2007 Re: Karowa, Kasprzaka a może Żelazna? 30.09.07, 13:40
          Rodziłam na Karowej w grudniu i jeśli chodzi o karmienie piersią,
          to niestety nie uzyskałam żadnej skutecznej pomocy, a na pewno nie było
          specjalnej położnej laktacyjnej, która by standardowo sprawdziła
          jak idzie z karmieniem. Wypisano nas ze szpitala trzeciego dnia, bo niby
          wszystko było dobrze, ale bardzo szybko okazało się że strata na wadze jest
          powyżej wszystkich limitów. Dziecko nie umiało dobrze ssać, ja nie umiałam
          karmić. Pojechaliśmy prywatnie do położnej (nomen omen z żelaznej), która
          prowadzi poradnię laktacyjną i błyskawicznie wyprowadziła nas na prostą.

          Fakt że to był okres międzyświąteczny, a ja z dzieckiem po porodzie leżałam na
          oddziale ginekologicznym, bo na położniczym nie było miejsc. Jeśli jednak stale
          są takie problemy z miejscem na Karowej, to dziewczyny, po porodzie też możecie
          wylądować na jakimś przypadkowym oddziale, a tam najwyraźniej nie obowiązują
          wszystkie standardowe, poporodowe procedury.

          Skoro mowa o minusach Karowej, to po porodzie przed północą,
          w czasie którego straciłam bardzo dużo krwi, powiedziano mi że mam
          nie wstawać do rana, ale zostawiono mnie samą na noc z dzieckiem
          (w jakiejś przypadkowej sali na oddziale ginekologicznym w której tę pierwszą
          noc byłam zupełnie sama) i nikt do rana nie zainteresował
          się co się u nas dzieje.

          Poza tym jednak bardzo dobrze wspominam poród na Karowej. Pewnie także dlatego,
          że ostatecznie nic złego się nie stało. Piersią karmię do dzisiaj.
          • aga_sama Re: Karowa, Kasprzaka a może Żelazna? 01.10.07, 09:13
            Bo ta położna laktacyjna z karowej urzęduje chyba na poporodowym. Jest na pewno,
            widziałam ją, szkoda tylko, że w 6 dobie po porodzie, kiedy niewiele już mogła
            pomóc.
            Mnie z karmieniem najbardziej pomogła dr Rubik z Żelaznej oraz p. Monika
            Staszewska z forum "karmienie piersią".
    • martik-cc Re: Karowa, Kasprzaka a może Żelazna? 24.09.07, 21:02
      niedawno rodziłam na żelaznej, miałam planowe cesarskie cięcie, sama wybrałam
      sobie ten szpital czytając wszystko co tylko możliwe na ten temat.
      nie potwierdzam wspanialej opinii tego szpitala, jedyna zaleta to czystość w
      szpitalu nie wiem jak jest gdzie indziej. po wyjściu jednej rodzącej przed
      następną nawet kółka przy łóżku były myte. moje dziecko miało problemy z
      jedzeniem tzn, niby dobrze sie przystawiało, ja miałam pokarm ale nie chciało
      jeść tylko spało, prawdopodobnie przez bilirubine, którą trzeba wypłukać z
      organizmu właśnie jedzeniem lub wspomagać usuniecie jej przez naświetlania,
      dziecko karmione było sondą po palcu. wypisano mnie ze szpitala z dzieckiem z
      żółtaczką które po tygodniu wciąż nie jadło (wtedy modliłam się żeby wcisnąć
      sonda choćby 5 ml. oczywiście trafiłam do poradni laktacyjnej następnego dnia (w
      której i tak nic nie wskórałam)po 3 dniach poszłam do lekarza z dzieckiem na
      kontrolę i okazało sie że dziecko jest niedożywione a ilość bilirubiny wzrosła
      (sama bilirubina jest niebezpieczna dla układu nerwowego maleństwa). dostałam
      nowy program karmienia z wyznaczoną dawką dzienną, co właściwie oznaczało że
      dziecko musiało być karmione właściwie non-stop sondą, więc ja ściągałam sobie
      pokarm i podawałam maleństwu, właściwie nie spałam bo ściąganie,wyparzanie,
      karmienie zajmowało mi cały czas.
      i tak przez ok 5 tygodni z tym że po ok 3 tyg dziecko zaczęło powoli jeść a ja
      pamiętam moje pierwsze 1,5h snu. jadło ale nie pierś(jednak i taka metoda
      zawodzi w zachowaniu odruchu ssania). po ok 5,5 tygodnia podałam butelkę i
      wierzcie mi to była jedna z najtrudniejszych decyzji. teraz sie z tego ciesze bo
      dziecko rozwija sie wspaniale i po bilirubinie ani śladu, poza tym podając
      mieszankę wiem co dziecko je i wiem, że dostaje wszystko co potrzebuje, bo tak
      naprawde to nie wiadomo jaki jest pokarm, oczywiscie poza przeciwciałami które
      mogloby wyssać z piersi.
      historia ta skończyłaby się może inaczej gdyby moje dziecko położyli w szpitalu
      pod lampami i "wypłukali" bilirubinę np glukozą, a tak dziecko słabło i marniało
      każdego dnia i nic nie robiono.
      pozdrawiam i życzę powodzenia
      • aga_sama Re: Karowa, Kasprzaka a może Żelazna? 24.09.07, 21:46
        a propos pomocy w pierwszych karmieniach. Lepiej rodzić na początku tygodnia, bo
        doradcy laktacyjni przynajmniej na karowej nie pracują w weekend. A zwykłe
        położne nie dysponują fachową wiedzą, przynajmniej niektóre. Ja spotkałam się z
        niekompetencją zarówno na karowej jak i na żelaznej.
        Co do oddawania dziecka - system rooming in polega na tym, że dziecko jest z
        matką wtedy, gdy ona ma na to siłę. Jak jest zmęczona, położne powinny zabrać
        dziecko i przynosić je tylko na karmienie. Tak jest na całym świecie, dzieciom
        nie dzieje się krzywda...
        • elizabethh1 Re: Karowa, Kasprzaka a może Żelazna? 25.09.07, 13:01
          Na Karowej leżałam 6 dni i również w weekend.Obok leżała kobieta,
          która miała problemy z karmieniem i kiedy nie było położnej
          laktacyjnej pomagały jej inne położne, kilka ich było i nie
          zauważyłam żeby któraś robiła to z niechęcią.Spędzały z nią wiele
          czasu.Wystarczyło poprosić.
          Jak wyobrażasz sobie wypoczynek nocny na sali kilkuosobowej (chyba
          że opłacisz pojedynczą salę, ale tanie to nie jest)? Inne mamy na
          pewno nie pozbędą się swoich dzieci na noc.Te dzieci płaczą, mamy
          wstają, przychodzą pielęgniarki z lekami, słychać płacz z korytarza,
          itp.W szpitalu się nie wypoczywa.A nie wyobrażam sobie pierwszych
          chwil bez dziecka.Mogłabyś spać spokojnie wiedząc, że ono tam samo
          leży i może płacze, bo się boi, albo chce jeść, albo chce do mamy?
          • elizabethh1 Re: Karowa, Kasprzaka a może Żelazna? 25.09.07, 13:04
            I co to w ogóle znaczy przynosić na karmienie? Każde dziecko karmi
            się w innej porze.One nie jedzą o ustalonych odgórnie godzinach.One
            jedzą kiedy są głodne, albo mają potrzebę ssania.Wytłumaczysz
            noworodkowi żeby nie płakał, bo mama teraz odpoczywa a pora
            karmienia jest za dwie godziny? Bzdura jakaś.Przeżytek dawnych
            czasów.
            • aga_sama Re: Karowa, Kasprzaka a może Żelazna? 25.09.07, 17:19
              No właśnie, jeżeli leżałaś na poporodowym, to może tam położne są lepiej
              wyedukowane z laktacji niż te z septyka. Ja miałam potworne problemy z
              karmieniem, bo mały miał zaburzone ssanie a ja wklęśnięte brodawki. Każda
              położna mówiła co innego, a mały tracił na wadze. Jedyną sensowną radą jaką
              otrzymałam było to, że może nie muszę karmić, że czasem butla jest lepszym
              rozwiązaniem. Położna, która mi to powiedziała o 3. w nocy uratowała mnie przed
              okropnym poczuciem winy i jestem jej baaaardzo wdzięczna.
              Co do zabierania dziecka, pytasz się jak? Normalnie, mama odpoczywa, dziecko się
              budzi, jest przebierane i przynoszone na karmienie, a potem zabierane. Tak jest
              w wielu krajach. Mama jeszcze nauczy się pielęgnować noworodka, po porodzie ma
              nabrać sił. Ja tam spałam, kiedy moje dziecko spało, a inne płaczące noworodki
              mi nie przeszkadzały.
              Oczywiście takie rozwiązanie wymaga zaangażowania ze strony personelu, który z
              otwartymi ramionami przyjął system rooming-in, bo odpadło trochę obowiązków.
              Może nie propagujmy tak silnie stereotypu matki-polki, która z pełnym
              poświęceniem po porodzie zamiast spać skacze wokół swojego dziecka. Każda z nas
              przeżywa ten czas inaczej i niektóre najzwyczajniej nie mają siły.
              uff rozpisałam się...
              • mfaab Re: Karowa, Kasprzaka a może Żelazna? 26.09.07, 09:30
                Oczywiście - w wielu krajach. Ale jak sobie wyobrażamy zajmowanie
                się dzieckiem przez personel? Jedna pielęgniarka na jedno dziecko -
                czyli "jak u mamy"? A poza tym liczba mam, które zechcą odpoczywać
                może być zmienna więc co wtedy robi "nadliczbowy" personel? Leżałam
                na położniczym 10 dni ponieważ mój mały miał żółtaczkę i czekaliśmy
                aż się wyleczy. Dokładnie KAŻDY noworodek, który przyjeżdżał po
                porodzie był wręcz przyssany do matki. Nie na żadne 20min i potem
                sen, tylko takie przyssanie (z resztą w moim przypadku też) trwało
                nawet kilka godzin. Nie dlatego że taki głodny - ponoć w pierwszej
                dobie dziecko potrzebuje tyle jedzenia co łyżeczka od herbaty.
                Dzieciaczki po prostu potrzebowały być jak najbliżej mamy... A nie
                na drugim końcu korytarza u pielęgniarki. W dzisiejszych czasach
                raczej mówi się o "swiadomym maierzyństwie" - oczywiście że każda z
                nas jest zmęczona po porodzie itp. Ale jak ktoś już decyduje się na
                dziecko to również na nieprzespane noce i na to że jesteś jedyną
                osobą której dziecko najbardziej potrzebuje w pierwszych miesiącach
                życia.
                • elizabethh1 Re: Karowa, Kasprzaka a może Żelazna? 26.09.07, 10:19
                  W pełni popieram.Jak pisałam, miałam cc i faktycznie spałam, bo
                  byłam na środkach przeciwbólowych a moje dziecko też spało obok
                  mnie, bo noworodki po porodzie na początku śpią, bo są zmęczone tak
                  jak my.A potem powinna się nim zajmować tylko matka.Takie jest moje
                  zdanie.Nie myślałam o zmęczeniu, nie czułam bólu, najważniejsze było
                  dla mnie moje dziecko i nie oddałabym go nikomu.

                  A jeśli chodzi o karmienie: też dokarmiałam w szpitalu butelką ze
                  sztucznym mlekiem, ale tylko przez trzy dni.I dzięki pomocy fachowej
                  osoby przeszłam na dokarmianie piersią.Wszystko można, jak widać na
                  moim przykładzie.
    • brenka Re: Karowa, Kasprzaka a może Żelazna? 26.09.07, 15:07
      Nie mam wątpliwości. Jeżeli chodzi o dobro i bezpieczeństwo dziecka
      najlepsza jest Karowa. Wspaniali specjaliści zarówno położnicy jak i
      neonatolodzy. Cudowna, bardzo oddana wszystkim dzieciaczkom Pani
      Profesor Kornacka. Uratowano tam moje dziecko. Urodziłam w 32 hbd
      przez cc. Do tej pory podziwiam zaangażowanie, profesjonalizm i
      szybkośc podejmowanych decyzji położników. Bardzo dobre informowanie
      przez neonatologów o stanie dziecka, wykonanych zabiegach podanych
      lekach- wysoki profesjonalizm. Dla mam bardzo dobre warunki na
      oddziale położniczym- prawie jak hotel. Może położne trochę
      nerwowe , ale chyba i tak najważniejsze jest dobro dziecka i
      psychiczny komfort, że w tym miejscu noworodek jest bezpieczny. Mam
      proównanie ze szpitalem na Madalińskiego, gdzie przenieniono nas,
      aby dziecko mogło nabrać masy.- to totalna katastrofa. Przede
      wszystkim brak doświadczonych neonatologów, niestety.
    • b.wierzbowska1 do mamakrzysia 26.09.07, 23:11
      Pytam z ciekawości: do czego może byc potrzebny ksiądz na oddziale
      połozniczym?
      • marta76 Re: do mamakrzysia 27.09.07, 09:21
        na Żelaznej jest pani psycholog ,była raz u nas w pokoju przedstawić
        się,chwile porozmawiała i zapraszała do rozmowy jeżeli któraś będzie
        potrzebowała.Ksiądz też chodził jedengo dnia (wieczorem) i mozna
        było przyjąc komunię.W soboty sa msze swięte o 20.Natomiast
        karmienie piersią ,wisza ogłoszenia,że szpital jest nastawiony na
        naturalne karmienie.Co do pomocy połozne pomagaja przystawiać
        dziecko,pokażą jak pielegnować.Nie wiem,czy dziecko można oddać,bo
        nie pytałam się (nie miałam potrzeby) ani nikt z mojego pokoju.
      • mamakrzysia4 Re: do mamakrzysia 27.09.07, 09:43
        modlitwa,spowiedz, komunia święta
    • kotka232 Re: Karowa, Kasprzaka a może Żelazna? 27.09.07, 12:04
      ja polecam Zelazna smile
      super opieka .
      • lamciad Re: Karowa, Kasprzaka a może Żelazna? 27.09.07, 14:46
        Na Zelaznej na pewno klada duzy nacisk na karmienie naturalne.Jak jest w dwoch
        pozostalych szpitalach-nie wiem.W Zosce mozna rowniez oddac dziecko pod opieke
        pielegniarek.
        Dziwie sie naprawde jak tu na siebie dziewczyny naskakuja.Przeciez podejscie do
        zycia kazdej z nas jest inne,wiec nie oceniajmy zaraz,ze WYRODNA MATKA.Czy
        komukolwiek z nas stala sie jakas niewyobrazalna trauma z powodu lezenia w
        szpitalu w osobnej sali niz matka???Mi osobiscie niczego z tego powodu nie brakuje.
        A nastala teraz taka moda,ze dzieciaki leza razem z mamami to jak nam sie to
        podoba to korzystajmy,a jak nie to nie.Cieszmy sie z tego,ze mamy wybor.To samo
        dotyczy karmienia piersia.
    • kluseczka74 Re: Karowa, Kasprzaka a może Żelazna? 29.09.07, 21:07
      Rodziłam w dwóch szpitalach. Miałam cc na Solcu i na Żelaznej. Po pierwszym
      morderczym porodzie zakończonym cc na Solcu pierwszą noc mała spędziła na
      noworodkach w cieplarce. Obydwie ,, miałyśmy pod górkę" ja po pełnej narkozie
      leżałam jak betka ( nie wyobrażam sobie opieki nad dzieckiem z resztą było to
      raczej nie możliwe z medycznego punktu widzenia). Dostałam ją dopiero następnego
      dnia około 11 do karmienia a na stałe około 13 już na wspólnej sali. Dodam
      tylko, że cesarka była o 7 wieczorem. Piersią karmiłam ją bardzo krótko. Kiepsko
      przyrastała, ciągle była głodna - słowem koszmar. Dziś jest żywiołową 2,5 latką
      i nie wygląda jakby czegos jej brakowało.
      Drugi poród to planowa cc na Żelaznej i tu już wyglądało to zupełnie inaczej.
      Cięcie było o 8 rano, mała przyjechała do mnie około 14 na karmienie ( miała
      bardzo silny odruch ssania - szkoda było tego marnowac) z resztą ja się lepiej
      czułam. Jak przyjechała tak już została zajmowałam się nią już stale. Oczywiście
      pierwsze godziny kiedy działało jeszcze znieczulenie przychodziła położna i
      pomagała się ruszyc, przełożyc,przystawic do piersi. Młodszą karmiłam piersią 8
      miesięcy ale ona była zawziętym ,, cycoholikiem" w przeciwieństwie do starszej
      Wszystko zależy od sytuacji, sił i samopoczucia Mamy. Anglicy mówią ,, nie
      chodzę w jej butach" i mają rację wiec nie oceniajmy innych dziewczyn.
      Pozdrawiam
Pełna wersja