ei77
28.09.07, 00:23
Witam wszystkie entuzjastyczne nastawine do porodu w Orłowskim mamy.
Rodziłam tam w maju tego roku i ręce mi drżą jak czytam te pełne
zachwytu wypowiedzi, bo moje odczucia są zupełnie inne
Miałam planowe cc (ułożenie miednicowe), które nie do końca było
planowe, bo skurcze zaczęły się wczesniej niż planowane cięcie

Zajęli się mną super chociaż nie miałam tam nikogo znajomego.
Wszystko było przepięknie aż do momentu, kiedy znalazłam się na sali
poporodowej i dostałam dziecko (które powinnam była dostać zgodnie z
teorią głoszoną w tamtejszej szkole rodzenia w ciągu dwóch godzin od
narodzin, a nie dostałam

Pewnie dlatego, że cięcie było w nocy i
nie było kobitki od laktacji). Mój problem polegał na tym, że Mała
się nie najadała mimo tego że "wisiała na cycku" ciągle, aż brodawki
zaczęły mi krwawić. Nikt nie umiał mi pomóc! Położne były miłe i
niby coś doradzały, ale mój pobyt na tym oddziale zaliczam do
najgorszych koszmarów.
Uważam, że nie ma żadnej współpracy między położnictwem a
nenatologią (duża część to wstrętne baby, które nie mają szaunku dla
niedoświadczonej matki), jest za to jakiś dziwny konflikt. To jakby
dwa oddzielne światy. Jako kobieta ciężarna byłam obsłużona super,
ale jako matka koszmarnie.
Nie pyta się matki czy można zabrać dziecko na szczepienie, co
wydaje się być standardem w szanujcych się szpitalach, dlatego
wielkie było moje zdziwienie, gdy wróciłam z toalety a moje dziecko
w tym czasie zabrano na owe szczepienie.
Nie informuje się czym dziecko było dopajane lub dokarmiane
(przynajnajmniej mnie nikt nie informował)na neonatologii, jeśli tam
trafi w nocy, bo mama nie ma już sił po 20 godzinach karmienia.
(Udawało mi się spać jakieś 4 godziny na dobę, i to tylko dzięki
połżnej, która ubłagała panie z neonatologii, żeby na ten czas
zajęły się moją Małą.
Gdybym się nie upomniała to nie zważonoby mi dziecka ani razu (nie
licząc tego zaraz po pordzie), przeoczenie

!
Obchód pediatry tuż przed 22, to też chyba jakaś pomyłka!!!Cudowne
uczucie rozbierać do badania dopiero uśpione (z trudem, resztkami
sił)dziecko!!!
Na szkole rodzenia mówili nam, że neonatologia kąpie dzieci, a to
bzdura. Dzieci się tam nie kąpie, chyba że jesteście takie sprytne i
same umyjecie pod kranem w sali albo przyniesiecie własną wanienkę.
To tylko kilka przykładów. Wspomnienie pobytu w tym szpitalu
wywołuje u mnie ciągle duże emocje, które nie pozwalają mi
odpowiednio zrelacjonować tego, co się tam z nami działo.
Jest duży rozdźwięk między teorią a praktyką. Gdyby wszystko to co
nam mówili na szkole rodzenia było prawdą, to pewnie inaczej
wspominałabym ten pobyt.
Bardzo brakowało mi jakichś jasnych komunikatów jak postępować z
dzieckiem. Wystarczyło powiedzieć: z pani sytuacji są takie i takie
wyjścia, do pani należy decyzja, którą drogą pójść. A ja na każdej
zmianie słyszałam co innego, teraz wiedziałabym co zrobić
Jak wróciłam do domu, to byłam tak zmęczona, że nie mogłam się sama
rozebrać, brakowało mi powietrza i chciało mi się wymiotować. Mała
dostała sztuczne mleko, najadła się i wreszcie przestała piszczeć,
mogła się wyspać, ja też. Jakoś nie odzwyczaiła się od piersi,
dokarmiliśmy ja tylko 2 razy, a potem laktacja się unormowała i Mała
do tej pory ssie pierś.
Jeśli wszystko jest ok, to pewnie wspaniały szpital, ale jeśli nie
to...
Gdybym miała ponownie rodzić, to pewnie też bym tam rodziła, bo wiem
czego się spodziewać. Nie chciałabym już testować innych szpitali.
Myślę, że dla dziewczyn, które już raz rodziły to dobry szpital, ale
tym które będą rodzić po raz pierwszy radzę podzielić przez 4 to, co
usłyszą w szkole rodzenia. Ja byłam bardzo rozczarowana i
zawiedziona, czułam się oszukana, ale może ja mam pecha?!
dr Jastrząb - super!
Pozdrawiam