szpital Orłowskiego

28.09.07, 00:23
Witam wszystkie entuzjastyczne nastawine do porodu w Orłowskim mamy.
Rodziłam tam w maju tego roku i ręce mi drżą jak czytam te pełne
zachwytu wypowiedzi, bo moje odczucia są zupełnie innesad

Miałam planowe cc (ułożenie miednicowe), które nie do końca było
planowe, bo skurcze zaczęły się wczesniej niż planowane cięciesmile
Zajęli się mną super chociaż nie miałam tam nikogo znajomego.
Wszystko było przepięknie aż do momentu, kiedy znalazłam się na sali
poporodowej i dostałam dziecko (które powinnam była dostać zgodnie z
teorią głoszoną w tamtejszej szkole rodzenia w ciągu dwóch godzin od
narodzin, a nie dostałamsad Pewnie dlatego, że cięcie było w nocy i
nie było kobitki od laktacji). Mój problem polegał na tym, że Mała
się nie najadała mimo tego że "wisiała na cycku" ciągle, aż brodawki
zaczęły mi krwawić. Nikt nie umiał mi pomóc! Położne były miłe i
niby coś doradzały, ale mój pobyt na tym oddziale zaliczam do
najgorszych koszmarów.

Uważam, że nie ma żadnej współpracy między położnictwem a
nenatologią (duża część to wstrętne baby, które nie mają szaunku dla
niedoświadczonej matki), jest za to jakiś dziwny konflikt. To jakby
dwa oddzielne światy. Jako kobieta ciężarna byłam obsłużona super,
ale jako matka koszmarnie.

Nie pyta się matki czy można zabrać dziecko na szczepienie, co
wydaje się być standardem w szanujcych się szpitalach, dlatego
wielkie było moje zdziwienie, gdy wróciłam z toalety a moje dziecko
w tym czasie zabrano na owe szczepienie.

Nie informuje się czym dziecko było dopajane lub dokarmiane
(przynajnajmniej mnie nikt nie informował)na neonatologii, jeśli tam
trafi w nocy, bo mama nie ma już sił po 20 godzinach karmienia.
(Udawało mi się spać jakieś 4 godziny na dobę, i to tylko dzięki
połżnej, która ubłagała panie z neonatologii, żeby na ten czas
zajęły się moją Małą.

Gdybym się nie upomniała to nie zważonoby mi dziecka ani razu (nie
licząc tego zaraz po pordzie), przeoczeniesmile!

Obchód pediatry tuż przed 22, to też chyba jakaś pomyłka!!!Cudowne
uczucie rozbierać do badania dopiero uśpione (z trudem, resztkami
sił)dziecko!!!

Na szkole rodzenia mówili nam, że neonatologia kąpie dzieci, a to
bzdura. Dzieci się tam nie kąpie, chyba że jesteście takie sprytne i
same umyjecie pod kranem w sali albo przyniesiecie własną wanienkę.

To tylko kilka przykładów. Wspomnienie pobytu w tym szpitalu
wywołuje u mnie ciągle duże emocje, które nie pozwalają mi
odpowiednio zrelacjonować tego, co się tam z nami działo.

Jest duży rozdźwięk między teorią a praktyką. Gdyby wszystko to co
nam mówili na szkole rodzenia było prawdą, to pewnie inaczej
wspominałabym ten pobyt.

Bardzo brakowało mi jakichś jasnych komunikatów jak postępować z
dzieckiem. Wystarczyło powiedzieć: z pani sytuacji są takie i takie
wyjścia, do pani należy decyzja, którą drogą pójść. A ja na każdej
zmianie słyszałam co innego, teraz wiedziałabym co zrobićsmile

Jak wróciłam do domu, to byłam tak zmęczona, że nie mogłam się sama
rozebrać, brakowało mi powietrza i chciało mi się wymiotować. Mała
dostała sztuczne mleko, najadła się i wreszcie przestała piszczeć,
mogła się wyspać, ja też. Jakoś nie odzwyczaiła się od piersi,
dokarmiliśmy ja tylko 2 razy, a potem laktacja się unormowała i Mała
do tej pory ssie pierś.

Jeśli wszystko jest ok, to pewnie wspaniały szpital, ale jeśli nie
to...
Gdybym miała ponownie rodzić, to pewnie też bym tam rodziła, bo wiem
czego się spodziewać. Nie chciałabym już testować innych szpitali.
Myślę, że dla dziewczyn, które już raz rodziły to dobry szpital, ale
tym które będą rodzić po raz pierwszy radzę podzielić przez 4 to, co
usłyszą w szkole rodzenia. Ja byłam bardzo rozczarowana i
zawiedziona, czułam się oszukana, ale może ja mam pecha?!

dr Jastrząb - super!
Pozdrawiam
    • grazyna_s Re: szpital Orłowskiego 28.09.07, 10:15
      Niestety podzielam Twoje zdanie. Ja rodziłam tam w kwietniu 2006 i
      myślałam że cokolwiek się poprawiło. Niestety wszystko DOKŁADNIE co
      napisałaś i inne dodatkowe atrakcje przeżyłam. Ja rodziłam
      naturalnie, ale opieka poporodowa była totalną KLAPĄ!
      Grazyna
      • ei77 Re: szpital Orłowskiego 28.09.07, 11:01
        A już myślałam, że tylko ja mam jakieś wygórowane wymagania w tej
        kwestii. Trochę mi lepiej, że nie jestem samasmile

        Jestem zdania, że nie należy kobiet straszyć szpitalami, ale nie ma
        co bajek opwiadać. Rozczrowania są bolesne.

        EI
        • lolita27 Re: szpital Orłowskiego 28.09.07, 11:46
          Widzę, że masz koszmarne wspomnienia z porodu,,, ja mam takie po
          porodzie na Karowej. Chociaz jak widze tam dizeckiem pod kątem
          medycznym sie zajmowali.... a ja narzekałam....
          Planuje rodzic właśnie w szpitalu orłowskiego, bo mama tam blisko,
          chodzę do lekarki z tego szpitala. Poza tym to juz 2 poród....
          zoabczymy czy też cesarka.
          Wiesz, myślę że nie ma idealnego szpitala, w każdym są fajne połóżne
          i są bezczułe krowy. Tylko niestety jak czytam o zabieraniu dizecka
          na szczepienie bez wiedzy matki, brak kąpieli to poprostu włos mi
          się na głowie jeży. Nie wyobrażam sobei po pierwszym porodzie w
          szpitalu myć dziecka, brak doświadczenia, nerwy po tym wszytkim.
          Ciesze się, że już jesteście w domku i że wszytko w pożadku.
          Ile rodzących tyle opini.
          • grazyna_s Re: szpital Orłowskiego 28.09.07, 11:53
            Ja nie miałam koszmarnego porodu! Napewno idealnego szpiatala nie
            ma. Ja urodziłam w piątek 7 kwietnia 2006 - to był strajk lekarzy.
            Mikołaj urodził się o 17:20 w piątek. To chyba nienajlepszy moment
            był - na zmianę pościeli czekałam cały weekend. Przez sobotę i
            niedzielę nikt nie zainteresował się mną i moim dzieckiem itd itp.
            Koleżanka miała zapalenie piersi i wysoką gorączkę, męża, który jej
            pomagał wyproszono, bo skończył się czas odwiedzin. Prosiłam żeby
            ktoś jej pomógł. A skąd! Nie było tyle personelu....
            ooooo mogłabym wymieniać tysiąc rzeczy które mnie zawiodły i
            doprowadziły do łez.
            • karolinka123 Re: szpital Orłowskiego 28.09.07, 13:13
              No wlos mi sie na glowie zjezylsad
              Ja rodzilam tam w pazdzierniku 2005 i bylo elegancko. Opieka nad dzieckiem(
              bylam po cc i na 2 i 3 dobe babeczka zapytala czy nie chce odpoczac w nocy,
              zaprponowala ze wezmie Kubusia na noc na noworodki, ale juz dalam sobie rade).
              Panie od laktacji super! gdy ich nie bylo chetnie pomagaly polozne. Dzieci
              zabierano o ile pamietam kazdego dnia o 20 na kapiel ( w tym czasie mamy szly
              pod prysznic). O szczepieniach tez zdaje mi sie informowali. Owszem bylo tez ze
              2 czarne owce, ale nie zalazly mi zbytnio za skoresmile
              Mam nadzieje ze jednak nie zaiwode sie na tym szpitalu, zamierzam rodzic tam po
              raz 2smile
              Pozdrawiam. A i zauwazylyscie, ze na dr. Jastrzębia nie ma ani 1 zlej
              informacji? wszystkie pisza, ze kochany, cudowny czlowieczeksmile
              Ja rowniez Go polecamsmile
              • grazyna_s Re: szpital Orłowskiego 28.09.07, 13:56
                Ech...to znaczy że zmieniło się na gorsze uncertain nie pomagały położne,
                jedna raz nawet powiedziała, że jak chcę sobie w nocy odpocząć, to
                mogę o tym zapomnieć, bo mam dziecko a dziecko nie daje spać w nocy!
                Były tez miłe położne. Zwłaszcza jedna- młoda, ale co z tego?! skoro
                była sama na cały oddział. Nie miała chwili żeby mi pomóc.
          • grazyna_s Re: szpital Orłowskiego 28.09.07, 12:17
            a co do mycia dziecka...zgadzam się z Tobą. Tylko że jak ja tam
            rodziłam to zabierano dzieci do kąpieli. Zabierano wszystkie dzieci
            i mamy nie miały wstępu na odział noworodków w trakcie kąpieli
            dzieci. To jakoś powiedzmy zrozumieć mogę! Ale kiedy po 1,5 godzinie
            poszłam tam i zobaczyłam moje dziecko zziębnięte, płaczące i ssące
            piąstkę, popłakałam się bo byłam po porodzie bezsilna! A usłyszałam,
            że pani pielęgniarka ma nadzieje że ja płaczę, a nie mam kataru...
            no to chyba coś jest nie tak!
            Brrr....wiem że to w naszej Polsce normalka, ale jeśli będziemy
            wychwalać to wszystko co mamy pod niebiosa to się nie zmieni.
            W mojej ciąży dużo różnych zrzeczy przeżyłam, bo nie miałam łątwej
            ciąży i gdyby nie moja upierdliwość, albo Mikołaj byłby
            wcześniakiem, albo wcale by Go z nami nie było!
    • meg.26 Re: szpital Orłowskiego 28.09.07, 13:46
      Jeśli chodzi o kąpiele to położna rzeczywiście uprzedziła mnie, że
      obecnie dzieciaczki nie są kąpane.
      I jeszcze jedna rzecz: nie wiem jak inne forumowiczki odbierają
      wasze wypowiedzi ale ja jestem wdzięczna za opisanie wszystkich
      negatywów. Planuje rodzic w szpitalu im Orłowskiego i wolę byc
      świadoma wszelkich słabych stron tej placówki. Tym bardziej że jest
      to moja pierwsza ciąża i nie do końca wiem na co szczególnie zwrócic
      uwagę i czego mogę wymagac od personelu.
      Jeszcze raz dziękuję.
      • ei77 Re: szpital Orłowskiego 28.09.07, 14:38
        To, że dzieci nie są kąpane, to nic strasznego. Taka teraz moda, nie
        tylko w tym szpitalu. Nic złego przez dwie doby bez kąpieli się nie
        stanie, tylko dlaczego w szkole rodzenia nas okłamali?! Ciekawa
        jestem czy dzieci, które mają np. żółtazkę i są w szpitalu tydzień,
        też przez tydzień nie są kąpane?!

        Pamietaj, że masz dużo praw, tylko z emocji i zmęczenia nie jesteś w
        stanie tego wszystkiego się domagać.

        Od razu po porodzie poproś, żeby przystawili Ci dziecko do piersi,
        ja tego nie zrobiłam i dostałam dziecko dopiero rano, gdy mąż do
        mnie przyszedł. Karmirnie po cc jest to trudne, ale dziewczyny,
        które miały cc w dzień i była Kasia od laktacji dostawały dziecko do
        karmienia już na sali ponarkozowej.

        Masz prawo wiedzieć jakim zabiegom jest poddawane twoje dziecko, a
        nawet personel powinien zapytać o twoją zgodę na nie.

        Masz prawo poprosić aby twoje dziecko zostało dokarmine, jeśli
        widzisz, że się nie najada i w nocy nie śpi. Takiemu maleństwu
        naprawdę nie wiele trzeba, wystarczy jedzonko, sucha pielucha,
        przyulenie i śpi. Takie gadanie, że jak się mam małe dziecko, to się
        nie spi to stereotyp, wiadomo, że nie jest jak wcześniej, ale
        naprawdę nie trzeba się ze zmeczenia przewracać.

        Jeśli dziecko było dokarmiane, przy wypisie powinni cię poinformować
        czym. Koniecznie zapytaj.

        No i uprzedzam, że na "noworodkach" tylko przygotowują mieszanki a
        karmisz sama, w kąciku na korytarzu, między windą a wyjściem na
        klatkę schodową, porażka.

        Moim zdaniem najlepsza mama, to świadoma mama. Gdybyś miała jakieś
        pytania, chętnie odpowiemsmile
        • meg.26 Re: szpital Orłowskiego -ei77 28.09.07, 15:12
          Rzeczywiście, jak połozna powiedziała mi że dzieci nie są kąpane to
          nie przeraziło mnie to bo pomyślałam że te dwie doby to jakoś z
          maleństwem wytrzymamy ale chyba przy najbliższej okazji dopytam się
          co się dzieje jak pobyt w szpitalu się przedłuża...
          Dlaczego dziecko dokarmiane jest na korytarzu (byłam na oddziale i
          kojarze ten kącik - rzeczywiście porażka)- dlaczego nie można tego
          robic na sali?
          I jeszcze jedno pytanie: czy jeśli dziecko jest dokarmiane to do
          dokarmiania może byc wykorzystany nasz "sprzęt" tzn nasza butelka i
          smoczek czy tylko szpitalne?
          Jeszcze raz dzięki za wszystkie wskazówki. Pewnie w ciągu
          najbliższego miesiąca (bo tyle mi jeszcze zostało czasu) nasuną mi
          się jakieś pytania, wtedy napiszę - jeśli będziesz miała chwilkę
          czasu to będę wdzięczna za odpowiedź.
          • grazyna_s Re: szpital Orłowskiego -ei77 28.09.07, 15:33
            Moje dziecko miało żółtaczkę. Było umyte po porodzie i nie zostało
            (jak mówią) w mazi. Potem kąpią dzieci codziennie. Jeśli chodzi o
            dokarmianie to Mikołaj był dokarmiany wodą z glukozą i moim
            ściagniętym pokarmem. Czasem robiłam to ja, czasem położna, czasem
            mój mąż. W tymże kątku. Położne wolały żeby dziecko było karmione
            ich butelkami (avent). Bo nie brały odpowiedzialności za moje
            butelki- czy dostanę je spowrotem.
            Na sali nie można dokarmiać dziecka, bo może się zachłysanąć, a na
            korytarzu jesteś blisko położnych i tam możesz jakby coś dotać
            pomoc. na korytarzu nie możesz przenosić dziecka w rękach, tylko
            wozić je w tym wózeczku. To względy bezpieczeństwa np. gdybyś
            upadła.
          • ei77 Re: szpital Orłowskiego -ei77 28.09.07, 15:53
            Nie pytałam dlaczego nie można tego robić w sali, ale pewnie ze
            względów bezpieczeństwa, w razie zachłyśniecia, albo, żeby mamy nie
            dokarmiały na własną rękę.

            Nie można używać własnego "sprzętu", pewnie z podobnych względów,
            wszystko musi być przecież wysterylizowane a w salach nie ma do tego
            warunków, poza tym trudno byłoby kontrolować wszystkie mamy.

            Ale nie nastawiaj się, że będziesz musiała dokarmiać, może będziesz
            miała wstarczająco dużo pokarmu od razu. Najważniejsze to próbować
            karmić jak najwcześniej, żeby od początku pobudzać laktację.

            Proś położne żeby nauczyły cię prwdłowo przystawiać dziecko do
            piersi, jak bedzie umiało dobrze ssać to butelka użyta kilka razy
            nie zniechęci dziecka do ssania piersi.

            Poczytaj sobie o pielęgnacji piersi, nawale pokarmu itp. Ja nie
            miałam z tym kłopotów, bo mam w rodzinie położną (niestety nie w
            Warszawie) i ona mówiła mi co mam robić, żeby nie dopuścić do
            zapalenia.

            A teraz czytaj książki, wypoczywaj i jedz dużo czekolady bo później
            nie będzie takiej możliwoścismile
            • grazyna_s Re: szpital Orłowskiego -ei77 28.09.07, 15:57
              i pizzę smile
              • meg.26 Re: szpital Orłowskiego -ei77 28.09.07, 17:01
                Jeszcze raz dzięki!
                A co do czekolady i pizzy to chyba mój organizm wie, że już niedługo
                mu zostało tego dobrego bo jakoś na te rzeczy mam cały czas
                ochotę smile Dobrze że waga się w miare w normie utrzymuje...
    • kasi-kasz Re: szpital Orłowskiego 30.09.07, 23:03
      mam pytanko będe rodzić w orłówskim na początku grudnia choć
      mieszkam 80 km od warszawy to wybrałam ten szpital ze względu że mój
      lekarz jest tam ordynatorem R.Dębski . chciałam wiedzieć czy tam
      trzeba zabierać ubranka dla maluszka czy lepiej żeby trzymać w
      szpitalnych ? i czy trzeba mieć swoje pieluszki? i swoje kosmetyki
      do pielęgnacji niemowląt?
      • grazyna_s Re: szpital Orłowskiego 01.10.07, 09:56
        kiedy ja rodziłam miałam tam wszystko swoje, ale wtedy "profesor"
        Dębski nie był ordynatorem
        • fruzia27 Re: szpital Orłowskiego 04.10.07, 21:58
          A czemu ten profesor w cudzysłowie?
          • grazyna_s Re: szpital Orłowskiego 04.10.07, 22:02
            podobno ma taki tytuł naukowy i może ma go naprawdę, ale niestety
            jak dla mnie zwłykły konował!!!
      • andi563 Re: szpital Orłowskiego 01.10.07, 10:42
        ja będę rodzić tam w tym miesiącu i z tego co wiem wszystko trzeba
        mieć swoje, tzn. ubranka, pampersy, chusteczki do pupy, kosmetyki,
        koszule do porodu i na potem; szpital tonie w długach (tak
        powiedziała mi położna) i dlatego nic nie ma sad(
        • ei77 Re: szpital Orłowskiego 01.10.07, 10:55
          To prawda, że na wyposażeniu sal nic nie ma, oprócz przewijaka, ale
          zakakujące było dla mnie, że w toalecie był papierwink

          Polecam również wziąć poduszke do karmienia, po cc nie wobrażam
          sobie jak można karmić inaczej jak na siedząco, a używanie zwykłych
          poduszek szpitalnych jest mało higieniczne, tym bardziej, że czystej
          pościeli ciągle brakuje.
      • ei77 Re: szpital Orłowskiego 01.10.07, 10:50
        Jak już wcześniej pisałam rodziłam tam w maju i miałam wszystkie
        rzeczy swoje.
        Nie martw się, że coś Ci zginie. Dzieckiem zajmujesz się tylko Ty.
        Dzieci nie są kąmpane, więc nie ma ryzyka, że Twoje ubranaka
        przepadną. Nawet jak z jakiedoś powodu maluch trafi na "noworodki"
        to i tak musisz mu włożyć do wózeczka swoją pieluszkę. Tak więc
        spkojnie możesz pakować rożek, kocyk, ubranka, pieluszki tetrowe,
        pampersy, ceratkę do przewijania (jest przewijak w pokoju, ale jak
        się ma swój to można np. przewijać na łóżku), chusteczki
        pielęgnacyjne. Nie ma sensu brać rzeczy do pielęgnacji pępka, bo tym
        zajmują się położne.
    • isault Re: szpital Orłowskiego 02.10.07, 21:49
      Szpital orłowskiego jest naprawde dobrym szpitalem, ale rzeczywiscie
      ma swoje wady: czyli kiepską opiekę poporodową. Rodziłąm tam dwa
      razy: i cieszę sie ze juz nie kapią noworodków - bo córka przepadała
      mi na 2 godziny! A teraz przyjeżdzą pani z wózeczkiem, waży, obmywa
      oliwką, czysci pępek i tyle. Więcej maluchowi naprawde nie potrzeba.
      Co do laktacji to lepiej od razu nastawic sie na wizytę w poradni
      laktacyjnej (polecam bonamater www.bonamater.pl albo .com.pl, nie
      pamiętam już) przy pierwszym porodzie. i nie wierzyc ślepo szkołom
      rodzenia: mnie przed zapaleniem uratowała moja mama która wzięła
      mnie nad zlew w łazience i "zdoiła" w dośc, nie powiem, bolesny
      sposób - ale był to jedyny sposób, bo miałam ściśniete, przwężone
      kanaliki, córeczke niejadka i bez soidnego masażu nie ściagnełąbym
      sobie pokarmu żadnym laktatorem - i teraz jak słysze żeby nie
      masowac piersi to pusty śmiech mnie bierze. takich info tam nie
      dostaniecie. Ale doskonale dbają o zdrowie dzieci i jeśli coś jest
      nie tak to tam reakcja jest profesjonalna - wiem co mówię bo z córką
      miałąm po porodzie poważne przejscia i wywiązali sie doskonale ze
      swoich obowiązków. A tak w ogóle szpital to nie jest przyjemne
      miejsce i te dni trzeba po prostu odpękac, w domu jest o wiele
      prosciej smile acha, rodziłam w marcu tego roku, drugie dziecko i to
      to już była bajka, ale ja po prostu wszystko umiałam smile
      • ei77 Re: szpital Orłowskiego 03.10.07, 12:24
        Nie zgodzę się z obą w kwestii "solidnego masażu". Moim zdaniem
        wystarczy ciepły przysznic, delikatne mosowanie piersi kolistymi
        ruchami, potem opukiwanie tychże piersi, wystarczy powtarzać
        kilkakrotnie te czyności, potem ściągnąć pokarm do uczucia ulgi i
        przyłożyć zimny kompres. U mnie zadziłało, uniknęłam zapaenia piersi
        a także bolesnych, nieprzyjemnych masaży, które mogą zmiażdżyć
        kanaliki mleczne.

        A najlepszym "laktatorem" jest dzieckosmile
        • karolinka123 Re: szpital Orłowskiego 03.10.07, 13:08
          Ja mialam problem z piersiami, tylko nie pamietam w ktorej dobie. Ale byla
          babeczka od laktacji i powiedziala mi zebym pod prysznicem mocno masowala to,
          tak jakbym chciala wypchnac ten guzek. Bolalo przeokropnie, ale sie zawzielam i
          poszlo.Gdyby nie ona, nie wiem, doslownie zes... bym sie z bolu.
          • isault Re: szpital Orłowskiego 03.10.07, 14:10
            he, no bo to zależy od człowieka i od ze tak powiem - cyca. Mi
            akurat delikatne, w mądrych lekturach wyczytane sposoby nie dawały
            zupełnie nic. - tzn. dawały ale dopiero przy drugim dziecku, kiedy
            drogi były przetarte wink
        • fruzia27 Re: szpital Orłowskiego 04.10.07, 21:59
          Powiem Ci, że zależy jakie dziecko! Moja jak była maleńka, to
          jeszcze parę dni i starciłabym pokarm i uratował nas właśnie
          laktator. Każdy ma inne piersi, dzieci inaczej ciągną i na nic nie
          ma reguły. Jednym idzie jak z płatka, a inni muszą się pomęczyć i
          tyle.
    • lolita27 już nie popieram ich strajku!!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.10.07, 10:55
      Wyobraźcie sobie, prowadzę ciążę w przychodni przyszpitalnej przy
      szpitalu Orłowskiego. Powiedzmy ze jest w miare ok, wiadomo
      państwowa służba zdrowia. Na dziś byłam zapisana do ginekologa. Rano
      wstaje zawożę dizecko do żłobka, wracam do szpitala ( bo jest koło
      mnie czyli łącznie godzina drogi) i co się dowiaduje... ze pani
      ginekolog nie opłacało sie przyjśc do pracy bo miała zapisana tylko
      jedną pacjętkę!!!! Taką informację usłysząłam od położnej.... a mówi
      się że kobieta w ciąży nie powinna się denerwować!!!!! A sami do
      tego lekarze prowadzą! Też pracuje w budżetówce i wiem jak pewne
      osoby potrafią tarktować interesantów, ale żeby coś takeigo!!!!!
      Damie położnej nawet nie chciało sie sprawedzić czy mają moj nr
      telefonu.... no bo po co niech ciężarna sobie jeździ!
      Jednak co prywata to prywata, chociaż takich sytuacji nie ma.
      • grazyna_s Re: już nie popieram ich strajku!!!!!!!!!!!!!!!!! 05.10.07, 12:32
        brak słów sad
    • lolita27 Re: szpital Orłowskiego 09.10.07, 09:42
      No juz wczoraj było lepiej. Lekarka dotarła, ale poszła do dyrekcji
      wiec kiblowałam tam 3 h.... za co przeprosiła. Wiecie ja rozumiem
      różne sytuacje, ale piątkowa mnie dobiła.
      Natomiast wczoraj wkoncu poczułam sie normalnie obsłużona, zbadana,
      na wszytkie pytania dostałam odpowiedz, sama mi lekarka doradzała,
      skierowanie na wszytkie zalecane w tym okresie badania, a nie tylko
      mocz. Z uparciem lekarka i położna słuchały serduszka bo wiedziały
      ze mi abrdzo zlaezy zeby usłyszeć. Tak wiec po wczorajszej wizycie
      troche mi odeszło. No i wkońcu poczułam mojego szkraba wiec juz sie
      tak nie denerwuje. Bo poprostu sie bałam ze coś nie tak.
      • ei77 Re: szpital Orłowskiego 09.10.07, 11:09
        Wiem coś na temat pań z izby przyjęć, przypuszczam, że podobny typ
        do przychodni przyszpitalnej. Kiedy pojawiłam się tam ze
        skierowaniem na patologię ciąży (następnego dnia miałam mieć cc),
        bez męża, który odwiózł mnie do szpitala i pojechał do pracy (bo po
        co brać dzień wolny?!), to panie zęby sobie starły, opowiadając ile
        to musi zarabaiać, żeby z żoną w szpitalu nie być. Nie wspomnę o
        tym, że spytały po co przyszłam skoro termin porodu mam za tydzień,
        wielkie było ich zdziwienie kiedy zobaczyły mnie rano, a ja już po
        cc, nawet do wyznaczonej godziny nie dotrwałam, bo skurcze się
        zaczęły. Może one myślą, że każde cc jest kombiowane i naciągane, że
        to widzimisie rodzącej. A nawet gdyby tak było, to przecież nie
        powinno ich obchodzić.

        Nie wsponę o tym jak raz spanikowałam i zgłosiłam się na ktg, bo
        przez dłuższy czas nie czułam ruchów. Z taką łaską mnie przyjęły, a
        pani doktor miała taka minę jakbym coś niewłaściwego zrobiła, jak
        mogłam zawracać jej głowę, kiedy nic złego się nie dzieje. Następnym
        razem kazała mi zjeść batonik, a ja bym mogła zjeść 20, a na moje
        dziecko to i tak nie działało.

        Jak człowiek chodzi prywatnie, to przynajmniej takich komentarzy mu
        oszczędzą.
        • patus81 Re: szpital Orłowskiego 12.10.07, 13:42
          Czy ktoś coś wie na temat Pani Haliny Nazaruk? Ona pracuje w tym
          szpitalu. Czy którejś z was prowadziła ciążę?
          Jeśli chodzi o izbę przyjęć w tym szpitalu to muszę powiedzieć,że
          byłam tam 2 razy i każdą taką wizytę wspominam miło jeśli chodzi o
          personel. Czego nie mogę powiedzieć o izbie przyjęć w szpitalu
          Bródnowskim-tam to jest rzeźnia.
          • mama-sloneczka pyt, do lolita27 i do ei77 14.10.07, 19:25
            Witam
            Mam do Was pytanie, jeśli chodzicie na wizyty do przychodni przyszpitalnej to
            czy przyjmuje jeszcze dr.Burda
            Prowadziła moją 1 ciążę i robiła cc- (nieplanowana)
            Jak byście coś wiedziały to na piszcie, p
            Ps. jaka dr was prowadzi
            • lolita27 Re: pyt, do lolita27 i do ei77 15.10.07, 10:35
              Dr Burda nadal pracuje, moja koleżanka do niej chodzi. Natomiast ja
              chodzę do Słabik-Ledóchowskiej.
          • lika78 Re: szpital Orłowskiego 15.10.07, 12:48
            patus81 napisała:

            > Czy ktoś coś wie na temat Pani Haliny Nazaruk? Ona pracuje w tym
            > szpitalu. Czy którejś z was prowadziła ciążę?

            Ja do niej chodzę. Przyjmuje w przychodni rodzinnej na Tarchominie.
            Prowadzi mi tę ciążę (30 tydzień). Wyluzowana niemal do bólu, niczym
            nie każe się przejmować, wesoła, pogodna. Przez wiele pań uważana za
            osobę dość specyficzną, ale mi jej nie-panikarstwo zdecydowanie
            odpowiada...
            • patus81 Re: szpital Orłowskiego 22.10.07, 09:50
              Czy wiesz może, gdzie jeszcze przyjmuje Pani Halina Nazaruk? Chodzi
              mi o wizyty prywatne, szłyszałam że gdzieś na Wrzecionie.

              Pozdrawiam i czekam na informacje
              • lika78 Re: szpital Orłowskiego 22.10.07, 10:22
                Nie wiem, ale mam do niej komórę: zadzwoń, zapytaj: 608-128-141
    • fruzia27 Re: szpital Orłowskiego 22.10.07, 22:45
      Do ei77: w izbie przyjęć byłam w niedawnym czasie 2 razy i oba
      wspominam bardzo dobrze. Co prawda nie przyszłam rodzić, ale nie ma
      to znaczenia chyba - przecież gabinet i personel ten sam. Położna
      może nie była super miła, ale też i nie była nie miła - normalna.
      Natomiast lekarki - super: cierpliwe, wytłumaczyły co i jak,
      spokojnie porozmawiały, mimo że obie (podczas dwóch wizyt) były po
      nocy. Ale przyjęcie na pewno zależy od tego na kogo się trafi oraz
      na ile będzie zmęczony i jaki ruch był wcześniej (jak jest się pod
      koniec dyżuru, który był ciężki na pewno trudniej być przemiłym).

      Jeśli chodzi o lekarki w przychodni - sama byłam u Słabik-
      Ledóchowskiej 2 razy - pierwszy było ok, za drugim trochę mnie olała
      i zbagatelizowała moje objawy, które były dość poważne, jak się
      potem okazało.
      Czy może mi ktoś napisać (może koleżanka, która chodzi do dr Słabik,
      a jej koleżanka do dr Burdy) jaka jest ta pani dr Burda? Może się do
      niej wybiorę.
      Co do dr Nazaruk, to opinie są podzielone. Ja trafiłam na nią leżąc
      w szpitalu, oprócz tego, że bada niedelikatnie nie mogę nic złego
      powiedzieć. Ma specyficzny dowcip, ale odpowiada na pytania,
      wytłumaczyła co i jak i jak trzeba było to zareagowała. Ale
      dziewczyna z mojej sali bardzo na nią narzekała. Pewnie też zależy
      kiedy sie trafi.
      PS. Jak w każdym szpitalu - jedna opieka jest lepsza (np. przy
      porodzie czy na ginekologii), a druga słabsza (noworodkowa), ale jak
      się nie opłaca wszystkiego, to należy założyć, że w każdym szpitalu
      może być coś gorszej jakości, czy że można trafić na kiepskiego
      lekarza czy kiepską pielęgniarkę - to moim zdaniem normalne. A z
      drugiej strony płacić i mieć służbowy uśmiech na czyjejś twarzy? Ja
      tam zaliczyłam Inflancką, Czerniakowską i kiedyś z problemami
      cytologicznymi Karową i wszędzie było w miarę, choć Czerniakowska
      chyba wypadła najlepiej. Natomiast Madalińskiego to porażka!
      • osa551 Re: szpital Orłowskiego 27.10.07, 20:21
        Ja rodziłam w tym szpitalu w 2003 roku (cc) i zamierzam tam urodzić
        również drugie dziecko. Nie mogę nic zarzucić personelowi, który
        zajmował się dzieckiem i szczerze mówiąc jak porównałam swoje
        wspomnienia ze wspomnieniami kolezanek rodzących w innych szpitalach
        to naprawdę do Orłowskiego nie ma o co się przyczepić. Może
        faktycznie przy karmieniu nie za bardzo pomagali, ale bez przesady,
        nie ma ise po prostu co nastawiać, że w szpitalu będzie obsługa jak
        w Hiltonie. Proponuje po prostu nie wierzyć we wszystko co mówią w
        szkole rodzenia i piszą w kolorowych pismach.
      • len-kaa Re: szpital Orłowskiego 03.01.08, 13:11
        Czy ktoś wie jaki lub jaka jest dr Burda? Zapisałam się do Orłowskiego do
        przychodni, położna skierowała mnie właśnie do tego lekarza.
    • justicess Re: szpital Orłowskiego 27.10.07, 22:53
      Ja rodziłam w tym szpitalu 24.09.2007 r. i naprawdę nie narzekam.
      Leżałam tydzień bo moja dziewczynka miała żółtaczkę. Szpital to nie
      jest miejce przyjemne ale to nie wczasy trzeba swoje przeleżeć, w
      domku jest zupełnie inaczej. Opieka jest dobra, mi położne, lekarze
      odpowiadali na wszystkie pytania i pomagali jak mogli. Więc nie ma
      sensu ślepo wierzyć szkole rodzenia bo zawsze rzeczywistość wygląda
      inaczej. I powiem jedno, kolejne dziecko myślę, że też tam urodzę.
      Co do kąpieli to rzeczywiście nie kąpią ale przemywają albo oliwką
      albo parafiną ciekłą, smarują linomagiem, ważą, pępek oczyszczają,
      ja musiałam mieć ubranka, pieluchy, kocyki itp. do przemywania to
      chusteczki przy zmianie pieluchy. Zresztą zawsze gdy czegoś
      zabraknie to ktoś może przywieźć. A może jest na forum któraś co
      może w tym samym czasie co ja rodziła też tu? Pozdrawiam wszystkie i
      głowa do góry.
      • patus81 Re: szpital Orłowskiego 02.11.07, 11:43
        Słyszałam, że od grudnia mają zamknać odział położniczy i
        noworodkowy-ze względu na jakiś remony. Ma to trwać nawet 4 miesiące.
        Czy ktoś ma jakieś informacje na ten temat?
        Czy wiecie może czy ten szpital współpracuje jakoś ze Szpitalem
        Bielańskim aby ewentualnie w nim można było urodzić, bez większego
        stresu(ja mam termin na luty i chyba to trgo czasu nie wyrobią się z
        tym remontem)?
        • andi563 Re: szpital Orłowskiego 02.11.07, 12:43
          zamykają się 15 grudnia na około 4 miesiące, w tym czasie ma być
          robiony "ojom" noworodkowy; z tego co wiem to personel przenosi sie
          na ten czas do szpitala bielańskiego
          • yasemin1 A znacie dr Świrskiego 02.11.07, 20:29
            Chciałabym zasięgnąć informacji czy to dobry lekarz, bo że jest
            bardzo uprzejmy to już wiem.

            Właściwie to szukam dobrego lekarza od cesarskiego cięcia, może
            miałyście doświadczenia w tym szpitalu w tym temacie.
            • yasemin1 Re: A znacie dr Świrskiego 10.11.07, 20:18
              Naprawdę nikt nie zna tego lekarza?
              • osa551 Re: A znacie dr Świrskiego 17.11.07, 21:08
                Ja miałam w tym szpitalu robione cc przez dr Słabik-Ledóchowską i
                było bez problemów. Jest to szpital kliniczny w którym wykonuje się
                sporo cc, ze względu na to, że kierowane są tam skomplikowane
                przypadki. Z tego względu podejrzewam, że większość personelu w
                temacie cc ma duże doświadczenie. Jak ja tam lezałam, to dziewczyny
                po cc przybywały na salę pooperacyjną co jakieś 4-6 godzin.
                • lolita27 do osa551 17.11.07, 22:59
                  Jeżeli możesz napisz więcej o cc w tym szpitalu. Jestem pacjentką
                  Słabik-Ledóchowskiej. Ciekawa jestem jak wyglada opieka po cc, ile
                  dni sie pozostaje (czy 4). Pozdrawiam
                  • osa551 Re: do osa551 17.11.07, 23:07
                    Ja miałam cc w piątek rano, wyszłam ze szpitala w poniedziałek. 12
                    godzin leżenia na pooperacyjnej a potem na normalną salę. Opieka po
                    cc polega na sprawdzaniu stanu kurczenia sie macicy, blizny,
                    podawaniu srodków przeciwbólowych. Pierwsza noc po cc miałam
                    prywatnie zamówioną położną, która chodziła koło mnie do rana i
                    naprawde lepiej się z tym czułam. Blina na ok 8-10 cm i po jakims
                    czasie to po prostu taka kreseczka w kolorze skóry. Szwów nie dałam
                    sobie zdjąć, same się rozpuściły.
                    Podczas cc dr Ledóchowska mówiła co robi i zapewniała, że wszystko
                    jest w porządku. mimo tego, że mam zapewnioną opiekę w Centrum
                    Medycznym to i tak z drugą ciązą do niej chodzę, bo mam do niej
                    bardzo duże zaufanie. Dodam tylko, że jestem znaną panikarą i mdleję
                    podczas pobierania krwi, a podczas cc naprawdę się z nią bezpiecznie
                    czułam i się tak bardzo nie bałam. CC miałam 5 lat temu.
                    • nalle Re: do osa551 20.11.07, 22:14

                      rodzilam w Orlowskim w pazdzierniku 2006

                      dziecko dostalam 4h po porodzie (lezalo w cieplarce) z informacja,
                      ze napoili glukoza
                      kapali codziennie i nie trwalo to 2h, obchody pediatryczne byly w
                      normalnych godzinach (przed poludniem), jak zabierali na szczepienia
                      i badania to mowili co i jak
                      wiem, ze dziewczyny bez blagania oddawaly na pare godzin dzieci
                      na "noworodki"
                      to dane obiektywne wink

                      wtedy brakowalo mi wiekszego zaangazowania, zamiast rutyny,
                      momentami czulam sie zagubiona ale w sumie nie moge chyba narzekac

                      trafila mi sie niemila polozna juz na poporodowym, dzieki ktorej
                      cala noc spedzilam na bardzo brudnym przescieradle przykrywajac je
                      lignina (dziecie zdazylo sie zalatwic zanim niewprawna matka
                      zalozyla pieluche), ktora nie raczyla mi powiedziec, ze swieze sa w
                      pokoju pielegniarek (mowila, ze salowe roznosza a w nocy ich nie ma)

                      albo sie chce rodzic w ladnych kafelkach z polozna z przyklejonym
                      usmiechem albo w szpitalu ze swietnym zapleczem medycznym

                      pewnie, ze idealnie byloby gdyby to sie dalo polaczyc ale skoro poki
                      co sie nie da to ja wole wredna babe, ktora w razie czego bedzie
                      potrafila i miala mozliwosci w razie potrzeby pomoc mnie i mojemu
                      dziecku

                      a dr Jastrzab swietny
              • olenka815 Re: A znacie dr Świrskiego 30.11.07, 13:03
                Cześć dziewczyny!!
                Byłam u dr. Świrskiego pierwszy raz. Jestem w 29 tygodniu ciąży, mój poprzedni lekarz jest na zwolnieniu przynajmniej do końca grudnia, więc musiałam gdzieś się udać... Przyznam, ze lekarz ma dobry kontakt z pacjentem, potrafi wytłumaczyć, uspokoić gdy są watpliwości... przynajmniej takie jest moje wrażenie po pierwszej wizycie... wiem również, ze pracuje w tym szpitalu Orłowskiego.... jednak czy odbiera porody? Czy są jakieś szanse by być pod jego opieką w tym szpitalu? I w ogóle jaki jest ten szpital? Czysty, odnowniony, czy raczej nie ma co myśleć o takich rzeczach? Może mogłybyście coś poradzić....
                Pozdrawiam Was wszystkie cieplutko smile
                Ola
                • lolita27 do Olenki815 30.11.07, 14:25
                  Olenko, za chcilek zamykają ten szpital i otwieraja w kwietniu......
                  zatem nei wsytrzelisz sie tam z terminem na czas ich remontu, tez
                  chcialm tam rodizc ale neistey.....
                  • olenka815 Re: do Olenki815 - Do Lolity27 30.11.07, 14:55


                    Dziękuję za wiadomość... no cóż... najbardziej się boję, że wyślą mnie do praskiego... bo z Karowej odsyłają... jak byłam 29.10 ze skurczem na karowej, była dziewczyna z regularnymi skurczami w ciąży bliźniaczej... miała mieć cesarkę... odesłali ją do praskiego... a tu w orłowskim miałam nadzieję, że skoro lekarza mam stamtąd to może się uda tam... ehhh... no cóż... moze pogadam z lekarzem... zobaczymy co doradzi smile
                    A na kiedy masz termin?
                    Pozdrawiam cieplutko smile
                    • lolita27 Re: do Olenki815 30.11.07, 22:07
                      Olenko no ja mam termin na 19 marca. Pierwszą córe rodizłam na
                      Karowej, choidzlam prywatnie na wizyty do pani ordynator z tamtego
                      szpitala. Bez problemu sie dostałam ale porod tam dla mnie to
                      koszmar, chodzi mi o polożne. Teraz chodzę do Dr Słabik -
                      Ledóchowskiej, też miłam nadzieje ze bede rodizc w Orłowskim,a tu
                      niemiła niespodiznka... Wiem ze lekarze z Orlowskiego przenioszą sie
                      an czas remontu do Bielańskiego. Brałam ten szpital pod uwage
                      ostanio, ale po rozmowie z lekarzem z Bielańskiego dostałam kolejnej
                      nerwowki bo powiedizał, ze są problemy z dostaniem sie tam bo tyle
                      dizewczyn rodiz... jakiś koszmar sie dizeje poprostu w szpitalach.
                      Na chwile obecna zastanawiam sie nad Bielańskim ale z prywatną
                      położną, ławtiej sie dostac poza tym bardoz boje sie porodu,
                      poprzedni skonczyl sie cesarką, wiec wole żeby był ktoś przy mnie na
                      kim bede mogla polegać. Przy poprzednim porodiz mąż stał pod
                      szpitalem i kolory zmieniał, teraz też durny nie chce, wiec
                      powiedizłąm albo rodiz ze mna albo daje kase an polożną smile woli dac
                      kase. Mnie troche to uspokaja, bo bardziej tearz przezywam porod niz
                      przy pierwszej ciąży.
                      Byłam w trakcie remontu w Praskim 3 lata temu u szwagierki, wtedy
                      byl tam koszmar, czułam sie jak w pociagu, jeszcez na przeciwko w
                      pokoju były bardzo dizwne Cyganki... przeraziło mnie to....
                      Mam nadzieje ze nie bedziemy odsyłane. Za 2 tyg mam wizyte wiec tez
                      pogadam z lekarką co robic... bo jak siez decyduje na polozną to
                      czas zamawiać. A w Bielanskim i tak tanio bo 600 zl a nie np 1200
                      jak na Madalińskiego, to już uważam przegiecie!!!

                      pozdrawiam
                      • osa551 Re: do Olenki815 01.12.07, 09:09
                        Ja na szczęscie mam termin na 9 kwietnia, więc może zdążą z
                        remontem. Jak nie zdążą to chyba pójdę do Damiana. I tak z dużym
                        prawdopodobieństwem czeka mnie cesarka.
    • meg.26 Re: szpital Orłowskiego 21.11.07, 15:45
      Ja rodziłam w tym szpitalu w X 2007. Poród rodzinny sn. Połozna i
      pozostała ekipa, która była przy narodzinach mojego synka to po
      prostu anioły (cenię ich za fachowosc i wspaniałą atmosferę jaką nam
      storzyli).
      Doktor Jastrząb rzeczywiście super!
      Natomiast odnośnie neonatologii mogę podpisac się pod słowami
      zalożycielki tego wątku - ei77. Dzieci nie są kąpane a obchód
      pedatry rzeczywiście raz był o godzinie 22... Truno się cokolwiek
      dowiedziec od personelu z neonatologii - trzeba ciągle chodzic i się
      doptywac. Dopiero jak zobaczą że się interesujesz i nie dasz się
      zbyc to cię poinformują. Wielki plus - dziecię jest dokładnie
      przebadane - jeśli potrzebne są doatkowe badania to mu je zrobią.I
      dużo zależy od personelu na który trafisz. Ja i koleżanka która
      trafiła na salę tego samego dnia musiałyśmy wszystkiego uczyc się
      same (pielęgnacji dziecka, karmienia). Dziewczyna która trafiła na
      salę nastepnego dnia i był już inny personel została o wszystkim
      szczegółowo poinformowana.
      • aneta0304 Re: szpital Orłowskiego 21.11.07, 16:12
        Miałaś opłaconą położną?
        • lika78 Od dziś juz na porodówkę nie przyjmują 01.12.07, 09:02
          remont rusza
      • groszka Re: szpital Orłowskiego 03.12.07, 16:48
        Czesc
        ja rodziłam w tym szpitalu w maju 2007. trafiłam akurat na długi weekend majowy.
        Najpierw przeszłam patologię. Zaznaczam że ciąża była z cholestazą więc było
        zagrożenie dla dziecka. Żeby wywołać poród lekarz na patologii zrobiła mi masaż
        szyjki macicy. Koszmar. Ale potem jak się popłakałam z bólu to mnie przytuliła,
        pogłaskała, powiedziała przepraszam. Cudo. W końcu się zaczęło. Od razu mówię że
        nic nie płaciłam i nie dałam nikomu w łapę. Rodziłam na sali ogólnej. Akurat
        byłam sama i mój mąż a nawet moja szwagierka byli ze mną. Położne przychodziły
        co kilkanaście minut żeby sprawdzić co i jak idzie. Zaproponowały mi piłkę i
        prysznic, żeby mi ulżyć w bólu. Niestey miałam rozwarcie 2 cm i nie mogłam
        dostać znieczulenia. Gdyby nie to że w sali prywatnej obok rodziła jakaś inna
        pacjentka to moglabym tam wziaść prysznic. Lekarze tez przychodzili w miarę
        czesto. W końcu po 12 godzich bólów z krzrza się ruszyło. Ale niestety okazało
        się że ja zaczęłam tracić przytomność a dziecko tętno. Mąż mi potem mówił, że w
        ciągu minuty znalazło się koło mnie masa osób i przygotowywali mnie na cc. Po 2
        minutach byłam na sali operacyjnej. Tam pielęgniarki pomogły mi się przetoczyć
        wink na stół. I zaczęłą się operacją.
        Dziecka nie zobaczyłam zaraz po porodzie bo miałam znieczulenie ogolne i
        najpierw zobaczyl je mój mąż. Okazało się ze to była ostatnia chwila, bo jeszcze
        trochę i byłaby zamartwica. Jak tylko przeniesiono mnie na łóżko transportowe na
        sale ponarkozową to moment mnie przykryto 3 kocami, tak mi bylo zimno i wszyscy
        to widzieli. Na sali ponarkozowej polozna byla caly czas. Proponowala leki
        przeciwbolowe nawet profilaktycznie na noc, zeby przespac ją spokojnie. Dziecko
        mi zaraz przywiezli. Mogl byc ze mną mąż i mama. Potam na zwyklej sali tez bylo
        ok. Polozna laktacyjna przychodzila kilka razy zeby sprawdzac jak sobie radze i
        pokazywac. Maly nie najadal sie wiec zaproponowali mi dokarmienie go. Obchod
        ginekologa i neonatologa byl super. Wszystko mi mowili, co chcialam i o co nie
        wiedzialam ze mam pytac.
        Maly ma znieksztalcone troszke uszko i bedzie potrzebna operacja, wiec dr
        neonatolog przyprowadzila mi nawet chirurga plastycznego zeby sie dowiedziala
        wszystkiego o tym.
        Ogolnie bylo fajnie.
        aha... jedzenie super. wink
Pełna wersja