Dodaj do ulubionych

Szpital na Kopernika w Krakowie

30.10.07, 16:06
Hej dziewczyny! ja rodzilam 3 miesiace temu wlasnie na kopernika.
jestem strasznie zadowolona i jesli jeszcze kiedys bede rodzic to na
pewno tam. czytalam rozne opinie na temat tego szpitala ale powie
wam jedno. jesli macie swojego lekarza to nie ma sie czego
obawiac.opieka fachowa zarowno dla matek jak i dzieci. co dla mnie
bylo najwazniejsze to to ze caly dzien mialam dzicko ze soba a w
nocy moglam spokojnie sie wyspac i rano panie pytaly czy che juz
dzieckoczy nie. to bylo super bo moja kolezanka rodzila w Rydygiera
i tam jest system rooming in i wyszla ze szpitala po 3 dniach taka
wykonczona ze szok. tak wiec polecam kopernika smialo!
Obserwuj wątek
      • mon-i1 Re: Szpital na Kopernika w Krakowie 06.10.08, 16:28
        Dziewczyny, napiszczie proszę jakie dokładnie są warunki na
        Koprenika. Jak wygląda przygotowanie do porodu, czy są piłki,
        drabinki i inne urządzenia ułatwiające przygotowanie do porodu
        (podobno w Żeromskiego są), jaki jest personel no i czy przy
        porodzie drogami natury dają znieczulenie zewnątrzoponowe, czy można
        rodzić w różnych pozycjach?. Czy prawdą jest, ze po porodzie nie
        można mieć dziecka przy sobie?
      • jarmonika Re: Szpital na Kopernika w Krakowie 10.11.07, 21:13
        Ja również rodzilam na Kopernika w lipcu tego roku.Przez całą ciążę
        chodziłam do dr Kołodziejskiego, który jest bardzo dobrym
        fachowcem.Bardzo polecam. Można do niego w każdej chwili zadzwonić,
        żawsze odpowie. Ma w gabinecie usg, tak więc jest to też bardzo
        wygodne.Rodziłam przez cc i bliznę mam piękną. Zaraz po wyjściu ze
        szpitala byłam niezadowolona.Myślałam, że już więcej tam nie będe
        chciała rodzić, ale z perspektywy czasu zmieniam powoli zdanie.
        Jednak fachowa opieka jest najważniejsza.Dlaczego nie chciałam tam
        rodzić? Nie podobało mi się to, iż zaraz po cc dziecko zostało mi na
        chwilkę pokazane, a potem już zabrano je i nie widziałam malutkiej
        do następnego dnia rano (urodziłam o 17.20). Nikt też nie chciał mi
        odpowiedzieć, ile mała waży, mierzy, ani ile punktów w skali Apgar
        otrzymała, co dla mnie było wówczas najistotniejsze.Za to panie na
        sali pooperacyjnej były bardzo miłe.Co chwilę pytały mnie o
        samopoczucie i jak tylko potrzebowałam, to dostawałam coś
        przeciwbólowego.Na drugi dzien rano zostałam przewieziona do zwykłej
        sali, dwuosobowej.Ponoć do tej sali własnie trafiają pacjentki
        doktora KołodziejskiegosmileBo jest też sala ośmioosobowa i sądzę, że
        tam nie jest zbyt przyjemnie.Są też sale czteroosobowe, bardzo w
        porządku.Na nowej sali przywieziono mi maleństwo.Od rana był też ze
        mną mój mąż, chociaż odwiedziny są dopiero od 13.00 i w następnych
        dniach już tego przestrzegaliśmy.Miłe panie pomagały nam pozbierać
        się po cc.Niestety, ale akurat wtedy trafiłam na okropne panie
        położne, które mnie wykonczyly prawie psychicznie.Bo jak się okazało
        karmienie piersią wcale takie łatwe nie jest, przynajmniej ja na
        początku nie mogłam sobie poradzić.A pani z Bluetoothem w uchu
        pomagając miała takie komentarze, że byłam przekonana iż jestem
        beznadziejnym przypadkiem, tępym niesłychanie.Nerwy takie, że
        płakałam i ja i Hania, która byla już glodna a z piersi nie chciała
        ciągnać.Tym bardziej, że wcześniej dostała już niestety butelkę.Poza
        tym w szpitalu tym panuje przekonanie nadal, iż dzieci powinny być
        karmione co 3 godziny, nie dłużej niz 15-20 minut.W nocy dzieci też
        są dokarmiane butelką. Choć niedawno przeczytałam tutaj na forum, iż
        można poprosić, żeby panie przynosiły dziecko w nocy do karmienia.Ja
        nie widziałam, żeby tak było, do nikogo panie nie chodzily.ale może
        jednak można.Przez to, że mała dostala na początku butelkę, miałam
        brodawki prawie do krwi pogryzione, ale zaciskałam zęby i karmiłam i
        karmię do tej pory, oczywiście na żądanie.Koleżanka z pokoju
        stosowala się do zalecen, odciągala przed i po karmieniu pokarm i
        efekt byl taki, że po 3 tygodniach miała wszystkiego dość i
        przestała karmić.
        Jeśli chodzi o to, co trzeba ze sobą zabrać do szpitala, to przede
        wszystkim aktualne badania krwi, grupę krwi, kartę ciąży, wkładki
        higieniczne, przynajmniej dwie koszule nocne. Dobrze jest mieć ze
        sobą maść Bepanthen- do brodawek.Poproście też męża, żeby na drugi
        dzien przyniósł Wam duże ilości wody mineralnej.Dla dziecka nie
        potrzebujecie nic, dopiero przy wyjściu ze szpitala pieluszkę i
        ubranka.Panie dają dzieciom w nocy też smoczki,więc może warto od
        razu mieć swój, żeby dzidzia nie dostała takiego używanego.
        Alez się rozpisałam.Mimo tego wszystkiego co napisałam polecam ten
        szpital, bo opieka lekarska jest naprawdę bardzo fachowa!!!a pani z
        Bluetoothem jest tylko jedna.Inne panie są b. miłe. Więcej
        informacji mogę jeszcze udzielić na gg 4560147.
    • schoda Re: Szpital na Kopernika w Krakowie 12.11.07, 08:46
      Ja byłam na IIp. Toalety 3 lata temu, były super odnowione, łazienki już nie
      takie piękne, ale ok. Po cc trafiłam na salępooperacyjną, a potem na salę
      4-osobową. Skierowania do spzitala nie miałam, ale chodziłam do lekarza z
      Kopernika. Dla dziecka ubrania potrzebne są dopiero na wyjście. Dla siebie
      potrzebujesz to, co zwykle potrzeba. Jarmonika o tym napisała. Dziecko karmiłam
      piersią. Na noc dzieci są zabierane do pielęgniarek,wtedy są dokarmiane butelką.
      Istnieje możliwość poproszenia o przynoszenie dziecka.
      Pielęgniarki, jak to ludzie, jedne miłe, inne mniej wink
        • agawa56 Re: Szpital na Kopernika w Krakowie 06.12.07, 20:43
          Rodziłam w styczniu i jestem bardzo zadowolona. Już kiedyś tutaj o
          tym pisałam. Ze mną rodziła dziewczyna z cukrzycą w sposób
          naturalny. Zaczynałyśmy razem. Ona od zera, ja z bólami. Bardzo się
          nią opiekowali - ciągły pomiar poziomu cukru, ciśnienia i w ogóle
          wszyscy biegali, bo cukrzyca. W efekcie ona urodziła naturalnie po 5
          godzinach, a a mnie po 10 zrobili cesarkę.
        • dundubha Re: Szpital na Kopernika w Krakowie 13.12.07, 00:24
          Rozumiem wiec, ze II pietro to oddzial polozniczy,a I to patologia ciazy w takim razie?
          Z jakimi przypadkami patologii spotkalyscie sie na tej patologii?
          Pytam, bo mam nadczynnosc tarczycy i nie wiem czy to powiklanie juz mnie tam kwalifikuje czy jeszcze nie....

          Ktoras pytala o lekarki z Kopernika. Ja poznalam doktor Sendrakowska ginekolog-poloznik, endokrynolog....i mam jak najlepsze o niej zdanie.
            • dzagaa20 Re: Szpital na Kopernika w Krakowie 17.12.07, 16:52
              Nie wiem co jest na III piętrze- ja rodziłam w październiku tego roku na II
              piętrze, ale była u mnie na sali poporodowej kobieta mająca 46 lat po porodzie,
              niestety bez dziecka. Pielęgniarki chodziły do niej codziennie i zaprowadzały na
              górę czyli III piętro - podejrzewam, że jest tam oddział dla noworodków z
              jakimiś problemami, ale co poza tym to nie wiem smile
              • jusoj Re: Szpital na Kopernika w Krakowie 20.12.07, 21:48
                Jedni widzą ser,drudzy tylko dziury w serze dlatego nie lubię pisać o odczuciach bo to subiektywne.
                Rodziłam jesienia silami natury na patologii ciązy (I pietro)a wiekszosc informacji na forum o opiece dotyczy drugiego pietra.
                Na odziale znajdują się 3 sale poporodowe (2 trójki i osemka), reszte sal zajmuja dziewczyny w ciązy z kłopotami. Sala porodowa jest stara (ubikacja), na głownej sa jednak 3 nowe ladne lozka do porodu. Na głownej sali moga lezec/rodzic naraz 3 dziewczyny oddzielone wysokimi murkami. Do tego sa jeszcze bodajze 2 łożka. Jest tez ładny widok z okna na ogrod botaniczny. Na sali porodowej nie ma odwiedzin, mozna wyjsc na korytarz. Z tego co wiem znieczulenia do porodu silami natury sie nie dostaje. ja dostałam zastrzyk o działaniu rozluzniajacym, ale sprawa znieczulenia mnie nie interesowala. Po porodzie silami natury lezy sie 2 godziny z lodem na macicy na porodowce, potem przewoza na sale poporodowa gdzie nalezy lezec nastepne 8 godzin po czym nalezy wstac (raczej samemu). Dziecko widzialam na moment tuz po porodzie (dostałam na piers). Po przewiezieniu na sale poporodowa nalezy wyraznie poprosic pania od niemowlaczków o przywiezienie dziecka, co bez problemu zaraz następuje. Jesli chodzi o cesarki to dosc szybko trafia sie na sale poporodowa, gdzie 24h po operacji nalezy wstac (pomagają panie pielegniarki). Po porodzie silami natury lezy sie w szpitalu 3 dni , po cesrace 4-5, chyba ze cos jest nie tak.
                Polozne na porodowce kompetentne (mnie objely dyzury 3). Ginekolodzy sa bardzo zabiegani, maja malo czasu, jednak dazylam ich pelnym zaufaniem. Sa fachowi, ale nalezy sie uzbroic w cierpliwosc aby uzyskac informacje.
                Opieka pediatryczna bardzo dobra. Dziecko badane po porodzie, nastepnego dnia rano przy matce i przy wypisie przy matce, wtedy mozna porozmawiac i zadac pytania. Nie dotyczy to weekendu, gdyz wtedy w szpitalu jest tylko dyzur i rodzac w piatek, sobote okazja do rozmowy z pediatra jest dopiero w poniedzialek. Jesli cos jest nie w porzadku, to czuwaja nad dzieckiem, ktore moze wtedy trafic na oddzial neonatologii i intensywnej terapii dzieciaczkow na III pietro. Tam tez trafiaja wczesniaki. Dziecko mozna wtedy odwiedzac od 12 do wieczora oraz przywozic własne mleko.
                Zwykle jednak dzieciaki sa na sali z matkami. Dzieci zabierane sa na 2 godziny do kapieli wieczorem okolo 21-23 oraz rano okolo 6-8.30. W pozostalym czasie sa z matkami. Na pierwsza noc po porodzie silami natury dziecko jest brane do pokoju niemowlakow, chyba ze mama wyraznie poprosi ze chce miec dziecko na noc. Podobnie z cesarka, ale nie wiem ile nocy dotyczy ta procedura. Nastepne noce dzieci spedzaja juz z mamami, chyba ze sie poprosi to wtedy moga w srodku nocy zabrac dziecko. To akurat zalezy jakie panie sa na dyzuze. Ogólnie opieka połoznicza jest bardzo mila, bez problemu pomoze przystawic dziecko do piersi i udzieli pomocy, ale nalezy o to wyraznie poprosic i sie upomniec. Dzieci sa przewijane przez polozne na sali przy mamach, co 3 godziny, w nocy tez przychodza panie. Sala noworodkowa znajduje sie miedzy porodowka a salmi poporodowymi. Oprocz pan poloznych, ktore zajmuja sie tylko dzieciaczkami + laktacja sa panie pielegniarki z odzialu. One odpowiadaja za opieke nad dziewczynami po porodzie: pomagaja wstac po cesarce, je nalezy pytac o lekarstwa srodki przeciwbolowe etc, one przy dzieciach nie pomoga. Sa raczej niemile. Ich dyzurka znajduje sie na drugim koncu korytarza, na przeciwko toalety.
                Toalety sa 2, nowe. Jedna to kabina prysznicowa + wc, druga to wc oraz pokoj z 3 kabinami bez zaslon. Drzwi nie zamykane na klucz, niepisane prawo:zawsze pukac. Tuz za rogiem od toalet stoi wagawink
                Jedzenie bez fajerwerkow, obiad najlepszy, czesto jest mielonka. Dla mnie za malo. Posilki:8-13-17.
                Dziewczyny z cukrzyca ciazowa dostaja dodatkowo kanapki zeby zjesc miedzy posilkami. Czasem maja modyfikowany posilek (np. makaron z serem zamiast ryzu z jablkami). Po porodzie musza mierzyc poziom cukru i zrobic krzywa.
                Na korytarzu bardzo wieje warto wiec miec szlafrok i bluze (coby sie po wc nie majtalo). Do szpitala warto zabrac stanik karmiacy i w nim chodzic, majtki z siatki z apteki oraz pieluszki bella baby jako podklady. W szpitalu po porodzie dostaje sie paczke 10 sterylnych podkladow, na niewiele to stracza, potem idealne sa te pieluszki.
                Podklady nalezy zmieniac samemu newet jesli sie lezy. W szpitalu jest sklep z pasami sciagajacymi po cesarkach itp.
                W szpitalu jest kaplica, na I pietrze,na oddziale patologii ciazy, tuz przed porodowka.Strasznie tam ciemno na korytarzu i nie kazdy zainteresowany zauwazy.
                J
                  • aga999900 Re: Szpital na Kopernika w Krakowie 21.12.07, 09:21
                    Marzyliśmy z mężem aby rodzić razem na Kopernika 300 zł mieliśmy
                    zapłacić jako cegiełka.
                    Niestety w chwili kiedy zaczęły sie bóle nie było żadnej sali wolnej
                    do porodu rodzinnego.
                    Wzieto mnie na sale z 3 łóżkami ogrodzonymi murem do rodzenia oprócz
                    tego były 2 łóżka, kazano mi sie położyc na jednym z nich dopóki się
                    nie zwolni pokój do porodów rodzinnych.Mąż czekał na korytarzu i
                    niemiał pojęcia co się dzieje ze mną,miałam tylko na chwilę tam
                    wejśc.Czekał pod dżwiami dobrych parę godz.nie mógł do mnie wejść,a
                    ja przeżywałam koszmar byłam jak 2 dziewczyny rodziły i nie mogły
                    urodzić ordynatorka krzyczała na jedną z nich że nie umie rodzić,że
                    udusi dziecko itp...
                    A ja miałam coraz większe bóle,w pewnym momencie kazano mi przejść
                    na łóżko do porodu zbadano mnie i ordynator powiedziała że będziemy
                    zaraż rodzić,marzyłam aby męża wpuścili, nie miał mi kto wody
                    podać,miałam straszne bóle w krzyżu próbowałam sama sobie masować
                    ale nawet nie miałam siły.Na szczęście zjawiła się moja lekarka
                    prowadząca i wręcz prosiła ordynator żeby wpuścić męża chociaż na
                    sam poród,zgodziła się, wtedy odetchnęłam z ulgą.
                    Teraz zamierzam w innym szpitalu rodzić mam nadzieję że będzie
                    lepiej.
                • titoo80 Re: Szpital na Kopernika w Krakowie 07.04.08, 13:08
                  13 marca 2008 urodziłam w tym szpitalu swoją córeczkę- Marysię. Był to ostatni
                  szpital jaki brałam pod uwagę w kwesti porodu. Dzień wcześniej oglądałam
                  porodówkę na Ujastku, gdzie zdecydowałam się rodzić, a już wieczorem dostałam
                  silnych bóli w okolicy żołądka. Był to drugi taki atak w ciągu 3 tygodni – za
                  pierwszym razem mąż zawiózł mnie na SOR w Narutowiczu, gdzie ginekolog uznał mój
                  przypadek za zatrucie pokarmowe i odesłał na oddział internistyczny nie mierz ąc
                  nawet ciśnienia (!!). Tym razem pojechaliśmy na Kopernika. Na izbie przyjęć po
                  kilku minutach obserwacji i zmierzeniu ciśnienia (180/107) stwierdzono gestozę i
                  w ciągu 2 godzin zdecydowano o cesarskim cięciu, którego wskazaniem był stan
                  przedrzucawkowy – w Narutowiczu 3 tyg. wcześniej podano mi leki rozkurczowe – aż
                  boje się mysleć, co mogło się wydarzyć!! Marysia przyszła na świat w 36 tygodniu
                  z małą masą urodzeniową (2,100kg) jednak dostała 10 pkt Apgar i nie spedziła ani
                  sekundy w inkubatorze. Z uwagi na tak szybką reakcję lekarzy i mając za sobą
                  doświadczenia wizyty w Narutowiczu muszę przyznać, że nie wyobrażam sobie rodzić
                  gdzie indziej. Pobyt wspominam dość dobrze mimo iż wszystko działo się tak nagle
                  i nie byłam na to do końca przygotowana: chciałam rodzić sn i nie spodziewałam
                  się, że dziecko będzie tak małe (prawdopodobnie od pierwszego ataku 3 tyg.
                  wcześniej łożysko już nie pracowało tak jak powinno i maleństwo dostawało mniej
                  substancji odżywczych). Leżałam na 1 piętrze w sali nr 1. 24 godziny po cc byłam
                  pionizowana – jest to dość drastyczne doświadczenie, bo pielęgniarki nie grzeszą
                  delikatnością lecz dopiero po czasie docenia się to szorstkie podejście, które
                  sprawiło że dość szybko doszłam do siebie. O ironio nawet usytuowanie toalety po
                  drugiej stronie korytarza okazało się dobrą motywacją do chodzenia, a co za tym
                  idzie szybszego powrotu do formy. Same łazienki i toalety pozostawiają jednak
                  sporo do życzenia. Nie będę się rozpisywać – Jusoi i Izekst bardzo dobrze
                  napisały co i jak. Może tylko wspomnę o karmieniu, które w moim przypadku było
                  dość stresogennym czynnikiem. Marysia jak większość takich maleństw nie miała
                  odruchu ssania a ja pokarmu. Przystawianie nic nie dawało – pielęgniarki
                  pomagały jak mogły ale kończyło się na dokarmianiu. Niestety nie wszystkie
                  pielęgniarki rozumiały sytuację i często prosząc o dokarmienie maleństwa w nocy
                  byłam traktowana jak wyrodna matka, która chce się wyspać zamiast zająć
                  dzieckiem. Na szczęście w 4 dobie dostałam pokarm i choc Marysia dalej nie
                  ssała, to mogłam jej go odciągac i podawać butlą. W 5 dobie mała zaczeła ssać,
                  ale w szpitalu spędziłyśmy 6 dób z uwagi na mały przyrost masy. Przyznam, że
                  marzylam o powrocie do domu i nakarmieniu małej choćby butlą, ale w świętym
                  spokoju. Mała chyba też miała stres, bo w domu zaczęła ssać jak opetana i
                  przybiera po 200 g tygodniowo. Mija 4 tydzień a my tylko na piersi, choc nic
                  tego nie zapowiadało. Piszę o tym, bo uważam, że to ważne, a ja na pewno nie
                  byłam przygotowana na stres tego typu. Jeśli miałabym dodać jeszcze coś o opiece
                  to może tylko to, że pani doktor Mamak zafundowała mi mega bolesne badanie
                  brzucha po cc, ale delikatnością (również w rozmowie)to ona nie grzeszysmile
    • didianka Re: Szpital na Kopernika w Krakowie 01.01.08, 16:06
      Urodziłam synka w piątek 28.12. Już jesteśmy w domku.
      Bardzo polecam!! Może nie jest to hotel ale była bardzo dobra
      położniacza, poporodowa i w ogóle... Pielegniarki neonatologiczne
      nie najgorsze... Ale najważniejsze że już w domu... Pozdrawiam!! I
      potwierdzam że pracują tam ludzie a nie cyborgi neczułe!!
      Dziewczyny nie bać się!!
      • apilk Re: Szpital na Kopernika w Krakowie 01.01.08, 16:51
        Urodziłąm w grudniu dziewczynkę na Kopernika. Obie z dzieckiem
        byłyśmy pod bardzo dobrą opieką. Nie ma co się bać tego szpitala.
        Jedne pielęgniarki bardzo miłe drugie mniej, tak jak wszędzie. Ja
        byłam w każdym razie zadowolona i polecam ten szpital. Aha. Rodziłąm
        na I piętrze, Jeśli chcesz możesz mieć dziecko cały czas przy sobie
        Panie się o to pytają. Jedyne co to zabierają je rano i wieczorem na
        ok. 2h. Jedyne ale jakie mogę mieć to do pań które zajmowały się
        dziećmi co do karmienia.Prosiłam żeby nie dokarmiały małej, bo potem
        nie chciała ciągnąć piersi a ja miałam strasznie nabrzmiałe i bardzo
        bolały. Oczywiście zawsze twierdziły że nic jej nie dawały a co
        panie z poprzeniej zmiany robiły to one nie wiedzą. Efekt - dziecku
        ulewał się pokarm a ja cierpiałam z powodu bolących piersi. bardzo
        słaba albo praktycznie żadna edukacja w sprawie karmienia piersią.
        Na szczęście jest to moje drugie dziecko więc na mnie się to nie
        odbiło. ale wspólczułam serdecznie pierwiastkom bo nie umiały sobie
        poradzić. Podobno w każdym szpital dokarmiają ale jak jest - trudno
        powiedzieć. A poza tym ok.

    • czyzbytoczyzyk Koszmar i horror! 02.01.08, 15:17
      Rodziłam tam 5lat temu, miałam swojego lekarza, była między nami umowa że nawet
      jak nie bedzie na dyżurze przyjedzie odebrać poród - koszt 1000zł, opłacony
      poród rodzinny ale , ale
      dzień wcześniej rozwarcie 2,5 cm ale mój lekarz stwierdził ze jeszcze nie pora
      brak skurczy itp, "zalecił" spacery w pobliskim ogrodzie botanicznym - upały
      były w tedy gdzieś koło 35C, no to z mężem spacerujemy, w nocy dostałam skurczy,
      brak kontaktu z lekarzem, zbadał mnie lekarz na izbie przyjęć a potem raz
      jeszcze praktykant ze szwecji co by sie nauczyć, bóle okropne, w końcu po 2 h
      trafiamy na sale, połozna każe mi wleźć na żimny metalowy niby blat by
      zaaplikować lewatywe, coraz mocniejsze skurcze, rodze już 12h a z rozwarciem z
      dnia wczesniejszego to ponad 32h, żądam znieczulenia, dostałam nie pomogło,
      tętno dziecka zanika, im barzdiej pre tym słabnie, w końcu po 16h zjawia sie mój
      lekarz opieprza położną i mnie ze posrane łóżko i że źle zrobiła lewatywe,
      upokorzenie na maksa, druga zmiana, jakaś przytomna połozna woła że nie urodze ,
      udusze dzieciaka, ja panika, decyzja o cc, mała widziałąm tylko na moment jakaś
      położna darła się " NO CZYTAJ CO TU NAPISANE - PRZECIEZ TO TWOJE DZIECKO", po cc
      przez 6h nie wiem co z córką, po 12h lekarz ŻĄDA 100zł mąż w amoku płaci,
      trafiam na sale gdzie leży 16 kobiet, upał niemiłosierny, w całym tygodniowym
      pobycie mój lekarz był u mnie DWA RAZY podczas jednego obrazajac mnie że dupa
      mi urosła podczas ciąży i ze tego nie zrzuce, do łazienki trzeba było przejśc
      cały korytarz, smród okrutny, znieczulica i przedmiotowe traktowanie człowieka!
      Teraz jestem w 21tc zamierzam rodzić w Ujastku.
        • dundubha Re: Szpital na Kopernika w Krakowie 15.01.08, 23:55
          Jeszcze raz zapytam o porody rodzinne?
          czy są odpłatne?
          ile jest sal do porodów rodzinnych?
          nie chcę myśleć nawet co dzieje się, gdy ich zabraknie...!

          Czy na każdym piętrze rodzące mogą być przez dobę z dzieckiem?
          Czy dotyczy to tylko patologii ciąży?

          I do tych, które miały swojego lekarza na Kopernika
          -bez podawania nazwisk- czy mogłyście liczyć na ich pomoc?
          W trakcie porodu, po, czy mogli wpływać na wasze traktowanie
          podczas ich nieobecności na dyżurze?

          I ostatnie: czy ojciec jest wypędzany tuż po porodzie? od razu?
          • didianka Re: Szpital na Kopernika w Krakowie 16.01.08, 17:22
            Witaj.
            Miałam poród rodzinny pod koniec grudnia 2007. Rodziłam na oddziale
            patologii ciazy na 1 pietrze. Z tego co widzialam sala jest jedna do
            rodzinnego. Zadne luksusy ale obecnosc meza byla nieoceniona smile Nie
            wiem jakim cudem ale ja nic nie placilam za ten porod. Być może mnie
            przegapili albo cos... to jest ponoc platne na konto jakiejs
            fundacji...
            Nie mialam lekarza ani nikogo znajomego w szpitalu, dostalam
            skierowanie do porodu tam ze wzgledu na cukrzyce...
            Co do wypedzenienia po porodzie... to ja urodzilam wieczorem, maz
            byl okolo 3 godzin z nami smile potem go wyproszono bo cisza nocna...
            dziecko zabrano mi na noc - moglam je dostac dopiero rano nastepnego
            dnia... takie zwyczaje nic sie nie zrobi...
            pozdrwiam serdecznie i zycze powodzenia,
            acha!! grunt to dobre nastawienie bo nie jest tk zle jak opisuja...
          • lineala Re: Szpital na Kopernika w Krakowie 18.01.08, 22:19
            Ja rodzilam w szpitalu na Kopernika 5 miesiecy temu. Cala ciaza
            prowadzilam u lekarza tam pracujacego, ale wiedzialam ze do porodu
            nie przyjedzie, gdy nie bedzie mial wtedy dyzuru.
            Bylam na 100% przekonana ze bede miala porod rodzinny, innego nawet
            nie bralam pod uwage.
            Niestety, gdy zaczal sie moj porod sala do porodu rodzinnego byla
            zajeta, a mnie polozna skierowala do bloku porodowego (niestety to
            nic milego). Uprosilismy z mezem, aby pozwolola nam tam zostac
            razem, zgodzila sie tylko do momentu, gdy bede tam jedyna rodzaca.
            Za pol godziny przyszla nastepna kobieta rodzaca na blok i wtedy
            polozna kazala opuscic blok mojemu mezowi...
            Moj maz przez ponad 3h nie dostal zadnej informacji, mimo iz
            kilkakrotnie prosilam polozna aby poinformowala meza o postepowaniu
            porodu.
            Co do poloznej... Byla bardzo niesympatyczna, ale chyba doswiadczona
            w tym co robila. W kazdym razie porod przeprowadzila wzorowo, szkoda
            tylko ze tak malo bylo w niej empatii...

            Po porodzie opieka byla nie najgorsza. Trafilam do sali 4-osobowej.
            Jakos to przezylam.

            Moje spostrzezenia sa takie: gdy jest skierowanie do rodzenia w tym
            szpitalu, to wybralabym go bezdyskusyjnie, natomiast gdy nie
            musialabym tam rodzic to znalazlabym inny, gdzie porod rodzinny jest
            czyms normalnym, a nie traktowany przez personel szpitalny jako
            niepotrzebny i przeszkadzajacy (tak wywnioskowalam z rozmowy z
            polozna na temat porodow rodzinnych).

            Co do lekarza... Hmmm moj nawet nie przyszedl zobaczyc po porodzie
            jak sie czuje... Ale faktycznie, kilka razy w czasie porodu, jak i
            przed pytano mnie o nazwsisko mojego lekarza prowadzacego. Nawet nie
            chce myslec, co by bylo gdyby moj lekarz nie byl z Kopernika...

            Pozdrawiam,

            Zosia mama Matyldy
    • dundubha Re: Szpital na Kopernika w Krakowie 16.01.08, 21:54
      To pocieszające, ale ciągle obawiam się co się stanie jeśli
      nie pozwolą rodzić z mężem, bo np. zabraknie sali rodzinnejuncertain

      Ja mam nadczynność tarczycy leczoną przez całą ciążą, pod opieką lekarza z
      Kopernika. Czy któraś z Was wie:
      czy z tarczycą leży się na patologii? Czy któraś z Was rodziła
      na Kopernika z chorą tarczycą?
    • proboszczunio Re: Szpital na Kopernika w Krakowie 20.01.08, 00:18
      Osobiście nie znam ani jednej kobiety, która byłaby zadowolona z
      porodu na Kopernika, a wśród znajomych młodych matek wiele! Nie
      zgodzę sie, ze niby w każdym szpitalu muszą być i miłe i niemiłe
      położne. W kwietniu 2007 spędziłam pięć dni (cc) w Żeromskim i nie
      zetknęłam się z niemiłą czy niechetną do pomocy! A już przy
      karmieniu piersią pomoc jest totalna! A rodzina mogła by przy mnie
      bez ograniczeń, jednego dnia mąż wyszedł o 22-ej - po cc, jak się
      człowiek ledwo rusza, to naprawdę b. ważne.
      • izekst Re: Szpital na Kopernika w Krakowie 26.01.08, 14:03
        Ja rodziłam na patologii (1 piętro)w kwietniu 2006 roku. Byłam i
        jestem bardzo zadowolona - w lipcu 2008 będzie powtórka smile
        Rodziliśmy z mężem rodzinnie. Nie było żadnych problemów z
        wpuszczeniem go na porodówkę, kiedy musiał wyjść na chwilę
        wychodził, kiedy chciał wrócić wracał. Sale do porodu rodzinnego są
        dwie, całkiem przyjemne, czyste i wygodne, no może nie są to warunki
        z Ujastka, ale jest ok. Jedynym problemem był brak łazienki na
        porodówce, najbliższe na oddziale - minuta drogi. Wiem od mojego
        lekarza, że teraz remontują oddział więc może łazienka się pojawi -
        mają się dostosować do wymogów unijnych. Chodziłam i chodzę do dr
        Tomaszczyka, jednego z ordynatorów patologii, świetnych fachowiec i
        prawdziwa i nieoceniona pomoc gdy coś w ciąży z Wami lub dzieckiem
        jest nie tak. Tym razem z ciążą nie mam problemów (17 c.t), ale na
        patologię i tak chcę iść rodzić.
        Podczas porodu opieka fachowa, cały czas była pomoc medyczna, która
        biegała, sprawdzała, sprzątała i wspierała. Oprócz tego przychodziła
        co 15 minut położna, świetna babka, fachowa i miła, ale też
        konkretna i nie pozwoliła się mazgaić. Jestem jej za to wdzięczna bo
        dzięki temu cały czas trzymałam się „w kupie”. Zaglądał do mnie mój
        lekarz prowadzący, a oprócz tego lekarz, który miał wtedy dyżur na
        porodówce patologii. W żadnym szpitalu państwowym nie ma teraz
        dojeżdżania do rodzącej przez lekarza prowadzącego – nie wolno im, a
        nie to że nie chcą. Jak macie szczęście to akurat rodzicie wtedy
        kiedy jest w szpitalu. A i nieocenioną pomocą okazali się studenci –
        zarówno kierunku lekarskiego i pielęgniarskiego – wbrew moim obawom
        o prywatność. Było z kim pogadać, a i robili to, o co ich
        poprosiłam, oczywiście w granicach rozsądku wink.
        Po porodzie leżałam na sali nr 1 – czteroosobowa, dziecko przy mnie,
        mąż przychodził i wychodził wtedy kiedy chciał, od rana do późnego
        wieczora. Moja przyjaciółka była u mnie w dzień porodu o 22.30
        (urodziłam o 15tej)– weszła bez problemu i to na porodówkę.
        W pierwszą noc dziecko śpi na sali noworodkowej żeby mama mogła
        odpocząć, ale oczywiście jeśli rodziło się naturalnie można mieć
        dziecko od razu przy sobie, po cc zależy od godziny zabiegu, ale
        raczej dziecko zostaje na sali dla noworodków.
        Ja miałam takiego pecha, że akurat kiedy rodziłam było bardzo wiele
        porodów i musiałam swoją pierwszą noc spędzić na porodówce – tam nie
        ma mowy o przywiezieniu dziecka, ale kiedy się wstanie po
        obowiązkowych 6 godzinach leżenia w łóżku można iść do dziecka na
        salę noworodków, byłam tam dość często, pielęgniarki nie były bardzo
        zadowolone, ale też nigdy mnie nie wyrzuciły. Na następny dzień, tak
        jak pisałam trafiliśmy obydwoje na 1-kę.
        Pielęgniarki zajmujące się mamami były zawsze miłe i pomocne, ale
        nie należy ich mylić z pielęgniarkami noworodkowymi bo można np.
        usłyszeć, że na to o co prosimy, a co dotyczy dziecka nie mają
        czasu – i wtedy niesmak. To właśnie pielęgniarki noworodkowe
        przewijają nasze pociechy, informują, pomagają przy dzieciach itp.
        Są tez takie, które pomagają nauczyć karmić piersią, ale trzeba
        porosić, same nie przyjdą. No i pediatrzy (stacjonują na 3 piętrze
        na oddziale intensywnej opieki noworodkowej) przychodzą i informują
        o stanie zdrowia dzidziusia od razu po porodzie, kilka godzin po nim
        i dzień po porodzie. Później jeżeli wszystko jest ok., trzeba
        zapytać bo następna informacja pojawia się przy wypisie i jest
        bardzo szczegółowa, a mama uczestniczy w badaniu. Mąż uczestniczył
        we wszelkich badaniach od momentu narodzin naszego synka, przy
        pierwszym ważeniu, myciu itp. – mnie w tym czasie szyli.
        Reasumując, nie jest tam tak źle jak się mówi, a nawet wg mnie dość
        dobrze – oczywiście moja opinia dotyczy patologii. A i jedzenie jest
        całkiem ok. choć mogłoby być więcej., dowozi je firma cateringowa.
        Pozdrawiam Was wszystkie i życzę powodzenia, poród nie jest tak
        straszny jak się zwykło mówić. Głowy do góry, a w razie czego głośno
        i stanowczo żądajcie tego czego chcecie, pomaga w 100%.
        • zaba133 Re: Szpital na Kopernika w Krakowie 27.01.08, 15:38
          zgodzę sie tylko z częścią pozytywnych opinii o Klinice
          fakt- położna bardzo fachowa, mimo ze średniomiła, ale wiedziała co robi,
          lekarza wręcz "ustawiała", bo zaczął panikować
          urodziłam w listopadzie 2005, dziecko wczesniak, ale 9 pukntów agpar, wieć
          wcześniak "dorosniety"
          zero informacji o dziecku, urodziłam ok 14, małą zobaczyłam nastepnego dnia ok 10.00
          pomoc przy karmieniu małej żadna, mało brakowało, a wyszłabym z zapaleniem piersi
          przynoszono mi mała i po prostu- karm- rozpłacz sie, ale karm, jak nie chce
          ssac, to dokarmianie butlą, potem juz dostawałam dziecko po karmienu
          reasumując- fachowo jest, wiedzą co robia z toba i dzieckiem, ale na ludzki
          odruch ciezko liczyc
          ze tylko wspomnę, matki, ktorych dzieci lezaly na intensywnej itp leżace razem z
          matkami, do ktorych przynoszono zdrowe malenstwa
          prosta sprawa, a jednak nikt nie pomyslał....
          tym razem Koperenik - tylko w sytuacji gdyby mi sie zdazyl znow przedwczesny
          porod, w innym przypadku - nigdy w zyciu....
          • agata.mackowiak Re: Szpital na Kopernika w Krakowie 28.01.08, 15:22
            hej, ja od 29 tyg jestem na insulinie mam juz ok 65 jednostek na
            dobe , chcialam rodzic przez cc na zeromskiego ale oni za bardzo
            mnie z ta cukrzyce nie chca i babka z poradni matabolicznej z
            kopernika sugeruje abym rodzilam na koperniku bo tam jest ponoc
            najlepsza opieka. jestem juz w 36 tyg i teraz mialabym zmianic
            ginekologa? troche mnie to martwi, ale jesli tam jest naprawde
            najlepsza opieka dla matek z cukrzyca i ich dzieci to nie ma sie co
            zastanawiac. nie slyszalam jednak zbyt duzo pochlebnych opinii nt
            kopernika. mam skierowanie od okulisty na cc i chce zeby oni mi ja
            zrobili ale boje sie ze jak nie bede miala tam swojego lekarza to
            wszyscy mnie oleja. prosze o jakies info, pozdrawiam
            agata
            • zaba133 Re: Szpital na Kopernika w Krakowie 28.01.08, 20:05
              mimo "ogolnoludzkich" kiepskich odczuć związanych z pobytem w tym szpitalu, nie
              mam zastrzeżeń do opieki medycznej, prawie same trudne przypadki tam trafiają
              chyba bym sie zdecydowala nawet mimo braku lekarza stamtąd
              pozdrawiam
    • zu.va31 Re: Szpital na Kopernika w Krakowie 28.01.08, 18:07
      Ja tez nie mam dobrej opini na temat porodu w szpitalu na Kopernika.
      Rodzilam tam 9 miesiecy temu.
      Naczytalam sie min. na tym forum, jak to Kopernik wiedzie prym w byciu
      najlepszym w Krakowie... Wybralam lekarza z Kopernika, przez cala ciaze
      zostawilam u niego niezla sume. Zapewnial mnie jak to bedzie tam dobrze, bo
      oczywiscie nie jest bez znaczenia lekarz...

      Gdy zaczal sie porod pojechalismy do szpitala. I tutaj okazuje sie ze sala do
      porodu rodzinnego jest zajeta, a do tego na sale czeka jeszcze jedna rodzaca,
      wiec ja nie mam szans sie tam dostac... Maz dzwoni do mojego lekarza, a ten
      twierdzi, ze teraz dyzuru nie ma i nie moze nam pomoc, najlepiej abysmy sluchali
      poloznej to bedzie wszystko dobrze.
      Szybko zostajemy rozdzieleni z mezem. Polozna prowadzi mnie do boksu porodowego
      i tam bylo juz tylko okropnie. Straszna samotnosc, zero sympatii ze strony
      poloznej. Polozna twierdzi, ze jestem histeryczka i dlatego porod opoznia sie.
      Kilka razy prosze aby pozwolila wejsc tutaj mezowi (jestem na tym bloku sama),
      niestey nie zgadza sie.
      Lekarz, rowniez bardzo nie mily, raczej poirytowany na mnie ze budze go w nocy.
      Najwazniejsze ze moja coreczka urodzila sie zdrowa. Urodzila sie o 2.25,
      widzialam ja moze jakies 4 minuty, a w nastepnym dniu zobaczylam ja dopiero o
      12.00 i nie otrzymalam zadnej informacji co sie z nia dzieje. Dopiero gdy
      zwloklam sie z lozka i ledwo zywa doszlam do pielegniarki, ta dopiero sprawdzila
      co z moja corka...
      Meza tez dopiero zobaczylam w dniu nastepnym...

      Zero pomocy przy karmieniu, malo tego lezalam sa sali 8-osobowej, gdzie nie bylo
      zadnej intymnosci. Polozna na moje pytania o karmienie, stwierdzila przy
      wszystkich odwiedzajacych, ze przy tak malych moich piersiach to cudow by sie
      nie spodziewala... A ja karmie do dzisiaj!

      Nigdy wiecej nie zdecyduje sie na ten szpital. A brak lazienek jest dla mnie nie
      wyobrazalny.

      zu.va
      • agata.mackowiak Re: Szpital na Kopernika w Krakowie 30.01.08, 17:01
        hej, jestem juz w 37 tyg i raczej bede rodzic w koperniku bo mam
        cukrzyce ciazowa, nie mam tam zadnego lekarza, jutro ide pierwszy
        raz do ginekologa na patologie ciazy na badanie, czy powinnam
        jeszcze szybko jakiegos lekarza sobie zalatwic prywatnie z
        kopernika? macie jakies namiary? ile to kosztuje? jak chcialam
        rodzic na zeromskiego gdzie mialam lekarza stamtad, ktoremu za
        wizyty placilam 100zl co 2 tyg to okazalo sie , ze on za porod
        bierze 1500zl, na co mnie nie stac, dzieki, pappa
        • izekst Re: Szpital na Kopernika w Krakowie 04.02.08, 11:15
          Hej! Umów się na wizytę u dr Tomaszczyka to ordynator patologii.
          Wizyta prywatna kosztuje 70 zł. Przyjmuje na Madalińskiego (przy
          rynku Dębnickim) w pn, śr, pt w godzinach popołudniowych - tel. 266
          66 57. Ze względu na cukrzycę pewnie skierują cię na patologię, a on
          na karcie ciąży dodatkowo wypisuje żeby przyjąć na patologię i
          jeszcze skierowanie czasami może napisać jak się poprosi, że się
          bardzo denerwuje czy przyjmą. Poza tym zawsze lepiej uważają na
          pacjentkę jeśli wiedzą, że jest pacjentką ordynatora.
          Jeszcze raz powtórzę na forum, że różnice moga być ogromne pomiędzy
          oddziałami więc każdy wyrażający swoją opinię powinien sprecyzować,
          na którym piętrze rodził. To bardzo ważne.
      • dotaka11 Re: Szpital na Kopernika w Krakowie 25.03.08, 10:11
        prosze was nie mylcie pediatrow od poloznych noworodkowych one nie
        moga udzielac informacji o dziecku od tego sa pediatrzy i one na to
        nic nie poradza ze nie maja czasu pediatrzy zawsze dostajecie
        informacje ze jesli was cos niepokoi to mozecie isc po informacje do
        pediatry na 3 pietro , jesli wy nie dacie rady to mezowi tez
        udzielaja informacji.Tylko prosze nie przez telefon bo takich
        informacji nikt nie udzieli. Mam koleżanke na 2 pietrze polozna i
        dlatego to wiem. Nie opisujcie ze tam jest tak zle bo tylko w tym
        szpitalu mozecie odpoczac w nocy bo dzieci sa zabierane na noc.Jesli
        chcecie mozecie same przewijac na oddziale noworodkow karmic swoje
        dzieci z butelki to wy ciagle przywozicie dzieci do dokarmiania
        butelka a polozne namawiaja was do karmienia z piersi . Zastanowcie
        sie co wy robicie a potem piszcie.karmicie czy
        dokarmiacie????????????????????????????????????????????????/
    • zwoja Re: Szpital na Kopernika w Krakowie 22.03.08, 17:50
      Hej
      Ja rodzilam na kopernika pod koniec listopada i bardzo sobie go chwale... Pomimo ze nie mialam tam swojego lekarza... Mila i fachowa opieka!! Zdecydowalam sie na ten szpital, glownie ze wzgledu na swietna opieke nad dzieckiem... Nigdy nie wiadomo co i jak bedzie... Jezeli chodzi o mnie to ja zniose wszystkie niedogodnosci... Byle by dzidzi pomoc, jakby co...
      Jak bede miala kiedys drugie dziecko to napewno tez tam bede chciala je rodzic...
    • mpk75 Re: Szpital na Kopernika w Krakowie 25.03.08, 14:46
      cześć.Ja też rodziłam na Kopernika-bliźniaki przez cc,7 m-cy temu.Ja
      jestem opieka zachwycona.Wspaniali lekarze, pielęgniarki (z
      wyjątkiem jednej-ale po twarzy i minie widać ktora to ): )Warunki na
      sali pooperacyjnej super,cały czas podają środki
      znieczulające.Później zostałam przewieziona na sale 8-o osobową,ale
      nie narzekam,bo mialam fajne towarzystwo(:
      Tak więc polecam serdecznie.
    • pikpok-3 Re: Szpital na Kopernika w Krakowie 08.08.08, 20:10
      Witajcie, czytam te posty i jestem przerazona ale widac ze nie tylko ja mam
      takie zdanie. Mam cukrzyce 1 typ od kilku lat. jestem w 9 tygodniu drugiej ciazy
      oczywiscie planowanej i moja pani diabetolog z metabolicznego na kopernika
      polecila mi rodzic na kopernika i skierowala na patologie ciazy celem
      konsultacji. Poszlam......najpierw selekcja czy sie nadajesz stoisz od 9,30 i
      czekasz na laskawa pania doktor ona przybija pieczatke i odsyla do rejestracji
      na parter.....tam dopero od 10 rejestruja i znow na gore......tam czekasz do
      okolo 11 az ktos sie zjawi na konsultacji i co ...czekajac na fachowca przyjmuje
      cie
      student!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      I jak by tego bylo malo Ta niby specjalistka patologi zostawia im swoja
      pieczatke czyli tak jak by ona cie przyjmowala a wcale jej nie ma. Na pytanie o
      rokowania ciazy kaza mi pytac diabetologa????!!!!!
      I wbijaja bo ksiazeczki konsultacje za 4 tygodnie.......po co ...
      A o tym to przekonalam sie w domu jak poszukalam w sieci to my pacjentki
      jestesmy tam tylko numerkiem w ich statystycznych badaniach. Jednym z kilku
      tysiecy..przypadkiem medycznym do pracy naukowej...nie ma czasu na rozmowe na
      pytania na troche zyczliwosci....za to sie placi u tych samych Pan specjalistek
      prywatnie w prywatnym gabinecie...tam jest ich milosc do zawodu poloznika ...ale
      za ladne pieniadze, w klinicznym szpitalu jej nie ma.Kochane jest 2008 rok
      dzieci wszedzie sa przy matkach taki idioci klada nacisk ze nie chcemy karmic
      piersia....a sami nas zniechecaja dokarmiaja nam dzieci po co....bo im
      wygodnie. Podsumuje to tak jesli moja ciaza bedzie przebiegac bez zarzutu
      koniami mnie tam nie zaciagna, W TYM SZPITALU NIE RODZI SIE PO LUDZKU,
      Owszem jesli z dzieckiem w czasie ciazy jest cos zle to tak inaczej
      .........Zeromski lub siemiradzki
      • konarys Re: Szpital na Kopernika w Krakowie 08.08.08, 20:55
        Witam.
        Dwa miesiące temu urodziłam na Kopernika córeczkę, tego co tam przeżyłam nie da
        się opisać. Przepraszam ale nie chcę już do tego wracać, po prostu horror.
        Jedyną receptą jaką widzę na poprawę tej krytycznej sytuacji jest WYMIANA
        CAłEGO PERSONELU.Tam potrzeba ludzi którzy wniosą tam nowe powietrze, przestaną
        mysleć,że wszystko im wolno. Dziwię się tylko gdzie są te wszystkie urzędy
        odpowiedzialne za nadzór nad szpitalami.
      • myszabw Re: Szpital na Kopernika w Krakowie 04.09.08, 17:01
        Witam! Ponieważ na forum pojawiła się informacja o konsultacjach w Szpitalu na ul. Kopernika, a ja właśnie kilka dni temu byłam w Poradni Patologii Ciąży na konsultacji, chciałam coś na ten temat napisać. Do poradni zostałam skierowana od lekarza, który pracuje w tym Szpitalu, ale z prywatnego gabinetu. Na stronie Szpitala znalazłam inf., że można umówić się do poradni telefonicznie, a więc zadzwoniłam. Pani w rejestracji jednak poinformowała mnie (nie powiem - bardzo miło), że takiej możliwości nie ma i najpierw muszę pójść do poradni na zakwalifikowanie, a potem do rejestracji.Byłam tym zdegustowana i nadal uważam całą procedurę za durną.Z mieszanymi uczuciami pojechałam do Szpitala. Od razu znalazłam rejestrację (parter), ale znalezienie poradni patologii trochę zajęło. Okazuje się, że Poradnia gdzie wchodzą pacjentki z zewnątrz jest na końcu(!) Oddziału Patologii.A więc aby tam dojść trzeba przejść przez cały Oddział, mijając sale z leżącymi pacjentkami. Nie jest to zbyt dobre rozwiązanie i to nie tylko dlatego, że trzeba zainwestować w workowe osłony na buty, ale też dlatego, że nie mogą tam wchodzić osoby towarzyszące. Pani dr (bodajże) Mamiak, zwróciła na to uwagę obecnym towarzyszącym, stanowczo prosząc o opuszczenie Oddziału. Kiedy jedna z osób powiedziała, że sytuacja wymaga aby towarzyszyła pacjentce, Pani dr poprosiła o zaświadczenie o niepełnosprawności pacjentki. Ok. 9.30 ta sama Pani dr stojąc na korytarzu poprosiła nas o okazanie skierowań, każde czytała i podpisywała. Powiedziała nam, że mamy pójść do rejestracji i wrócić na Oddział. Wszystkie 8 zostałyśmy zakwalifikowane. Rejestracja czynna od 10.00, faktycznie tak została otwarta. Uwaga! na okienku jest inf. że rejestracja czynna jest od wtorku do czwartku, konsultacje są natomiast codziennie. Po rejestracji wróciłyśmy na górę, a tam pielęgniarka prosi nas do dyżurki położnych na ...rejestrację. Okazało się, iż chodziło o zmierzenie ciśnienia, wyliczenie wieku ciąży, wstępne rozpytanie, wpisanie do jakiegoś rejestru i wpakowanie kartoteki do koperty. Ta sama pielęgniarka zabrała nas na ktg do małego pokoju na końcu korytarza,była miła i rozmowna, przychodziła co chwilę sprawdzając zapisy. Potem kazała wrócić na korytarz, gdzie czekałyśmy na konsultacje. Przyjmowało dwóch lekarzy (nie było wśród nich dr Mamiak), z których jeden robił usg i badanie, a drugi zapisywał wyniki, oboje byli mili i wszystko przebiegło naprawdę sprawnie. Każda z nas siedziała w gabinecie ok 15-20 min., był czysty i ładny, a aparat i fotel wyglądały na nowe. Lekarze byli mili, rozmawiali ze mną i nawet żartowali.Rozmawiali ze sobą w taki sposób, że słyszałam co ustalili. Potem podsumowali ustalenia i przekazali mi to jasno i rzeczowo. Na koniec dostałam wskazówki. Nie mam żadnych zastrzeżeń do przebiegu konsultacji.Być może trafiłam na dobry dzień i fajnych lekarzy, bo dziewczyna z którą siedziałam w korytarzu mówiła, że czasem przyjęcia były dopiero od 12.00, choć mają być od 11.00. Kiedy ja byłam zaczęły przed 10. Od jednej z pacjentek która była ze mną dowiedziałam się, była w tym Szpitalu 5 dni i z obserwacji oceniła go bardzo dobrze, choć miała zamiar rodzić w innym Szpitalu. Najbardziej podobała jej się opieka nad Maluszkami. Ja mogę powiedzieć, że po tej pierwszej wizycie jestem mile zaskoczona, bo po postach jakie czytałam na temat szpitala byłam prawie zdecydowana z niego zrezygnować. Gdyby nie chodziło o dobro moich Maluchów (jestem w ciąży bliźniaczej)pewnie bym tam nie poszła nawet na te konsultacje. Przepraszam, że się tak rozpisałam, ale chciałam opisać wszystko dość szczegółowo. Pozdrawiam!
        • katarzyna11 Re: Szpital na Kopernika w Krakowie 05.09.08, 08:13
          Z tą Poradnią Patologii Ciąży to naprawdę różnie bywa. Wszystko
          zależy od humoru doktor Mamak i od ilośći nagłych przypadków na
          samym oddziale. Czasem po prostu jest tak, ze nie ma kto przyjmować,
          bo wszyscy są zajęci nieplanowanymi cesarkami tudzież innymi
          zabiegami, a czasem po prostu siedzą w pokoju i piją kawę. Ktoś
          wcześniek napisał, że często przyjmują studenci podbijając pieczątkę
          doktor Mamak. Chciałam sprostować, że nie są to studenci, tylko
          lekarze robiący specjalizację. Nie wiem jak jest teraz, ale jeszcze
          niedawno cała Poradnia działała niejako "z łaski" bo NFZ nie
          zakontraktował usług. Mimo to przyjmowali i chwała im za to. Co do
          samej organizacji to jest tak jak piszesz i faktycznie trochę
          bezsensowne to bieganie po schodach tam i z powrotem.
    • pikpok-3 Re: Szpital na Kopernika w Krakowie 09.08.08, 20:53
      nigdy sie nie zgodze z tym ze jest zle miec swoje dziecko przy sobie....chyba ze
      porod byl ciezki dulgi lub jest sie po cc , inaczej sobie tego nie wyobrazam.
      Pierwsza corcie mialam po porodzie zaraz przy sobie i nawet nie chce myslec zeby
      teraz mialo byc inaczej. Co do opini na temat kopernika to gratuluje takiego
      podejscia....szkoda ze nie mam takiego sad((
        • do-nn Re: Szpital na Kopernika w Krakowie 01.10.08, 17:12
          witam dziwczyny smile

          też mam zamiar rodzić na Kopernika... ze wzglądu na to ze ciąża z
          konfliktem serologicznym... troche sie obawiam jak to będzie bo nie
          mam lekarza z tego szpitala...to będzie moje drugie dziecko ..
          pierwsze urodziło sie na Ujastku...przez cc.. dlatego mam cichą
          nadzieje że teraz też będe mieć cc.. iże jakoś to będzie

          wiem że na patologii ciązy mają jakiś program dla ciąż z
          konfliktem.. ale trzeba mieć wysokie przeciwciała.. u mnie
          naszczęście tak nie jest...

          czy informacje o tym co trzeba zabrać są nadal aktualne?? rodził
          ktoś niedawno..

          ja ostatnio musiałam mieć wszystko dla dziecka i dla siebie... więc
          troche sie dziwie że tu praktycznie nic nie trzeba brać..
            • do-nn Re: Szpital na Kopernika w Krakowie 10.10.08, 22:28
              dzieki kasia smile

              ja też byłam w tym tygodniu w poradni patologii ciązy.. przeciwciała
              mi bardzo skoczyły i dostałam skierowanie do szpitala...Klinika to
              jedyne miejsce gdzie sie tym zajmują.. zresztą same trudne przypadki
              tam idą..
              mi już wpisali w karte ciązy że moge rodzić tylko tam..

              rzeczywiście trzeba tam być na 10.. rano ja byłam po 11 ale mimo to
              zostałam przyjęta.. zbadali mnie zrobili usg z przepływami i ktg.. i
              wypuścili do domu.. kontrola za 2 tygodnie..
              była akurat dr Mamak.. zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie..
              zobaczymy na kogo trafie następnym razem
      • katarzyna11 Re: cukrzyca ciazowa - tylko na Kopernika? 02.10.08, 10:42
        Czy odsyłają, to nie dam sobie ręki uciąć. Ale kiedy w pierwszej
        ciąży małam cukrzycę, to na Ujastku nawet gadać ze mną nie chcieli w
        temacie porodu u nich. Teraz jestem w drugiej ciąży i od razu na
        Kopernika się wybieram. Jakoś tak mam do nich zaufanie, wiem, że
        mają praktykę z takimi przypadkami jak mój no i w razie czego
        świetna neonatologia piętro wyżej. Zresztą jak mi powiedziano w
        Żeromskim, gdyby coś z dzieckiem się działo, to mnie zostawią, a
        dziecko odeślą na Kopernika właśnie.
      • aliska2000 Re: cukrzyca ciazowa - tylko na Kopernika? 03.10.08, 15:37
        Mam cukrzycę ciążową z insuliną.Jak byłam na Kopernika na
        konsultacji na patologii ciąży,bo tam mnie wysłała diabetolog,to
        powiedzieli mi,że muszę u nich rodzić.Ja wybrałam sobie Narutowicza
        i pojechałam tam dzisiaj zapytać czy mogę u nich rodzić,niestety
        odmówili i wskazali Kopernika.Czy ktoś wie czy w takiej sytuacji
        jest możliwy poród rodzinny?
            • ekulita Re: cukrzyca ciazowa - tylko na Kopernika? 09.12.08, 15:40
              Nie ma obaw, jeżeli nie ma się lekarza z Kopernika. Spędziłam na patologii połowę obecnej ciąży i pacjentki to w 90% osoby nie z Krakowa, a raczej zbieranina z całej Małopolski, więc większość nie ma stamtąd lekarza. Opieka w szpitalu jest dobra- nawet w takich tragicznych sytuacjach jak poronienia czy porody przedwczesne zachowują się fachowo i po ludzku, a wbrew pozorom nie można tego samego powiedzieć o wszystkich krakowskich szpitalach. Jeżeli matka kieruje się bezpieczeństwem dziecka, a nie własną wygodą, to warto wziąć ten szpital pod rozwagę. Każde pięrto ma innego ordynatora to i obyczaje są różne. Sala porodowa na parterze już nie istnieje, więc zostaje 1 i 2 piętro, przy czym na 2 pietrze jest lepsza atmosfera, bo i Kołodziejski jest sensowniejszym lekarzem niż Tomaszczyk. Sale są liczne i bez luksusów, ale przynajmniej czyste. Ubikacji jest za mało i nie grzeszą czystością. Jedzenie niezbyt smaczne, ale przez kilka dni da się wytrzymać.
              Generalnie klinika jest ukierunkowana na ciężkie przypadki i osoby po przejściach, więc trudno porównywać ten szpital np. z Ujastkiem.
              Naprawdę nie taki diabeł straszny jak go malują- przynajmniej dla mnie. Mam porównanie z Siemiradzkim i Kopernik jest bez dwóch zdań sensowniejszym wyborem.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka