szpitale dla dzieci

04.11.07, 18:02
Witajcie,
Proponuję ułożyć ranking szpitali - które znacie, w których
leczono wasze dzieci i je polecacie.
Wiem, że jak coś nagłego się dzieje to jedziemy tam gdzie najbliżej
ale czasem jest wybór.

Tak jest u mnie - blisko mam do szpitala Bielańskiego oraz w
Dziekanowie Leśnym.
Obydwa znam z autopsji; i teraz wybieram i POLECAM
DZIEKANOW LEŚNY ul. M.Konopnickiej

# podejście do pacjena (dziecka) i rodziców dużo lepsze niż w
Bielańskim
# Sympatyczni lekarze i pielęgniarki - nikt nie warczy na nas ani
niema pretensji gdy dziecko płacze podczas badanie bo się boi.
# Wszystkie informacje odrazu są udzielane. (nie muszę szukać i
prosić)
# mozna cały czas być z dzieckiem i to w komfortowych warunkach -
bo z normalnym łóżkiem dla opiekuna - A nie na krzesełku 4 doby
siedzieć.

Mam nadzieję, że dopiszecie się i wskażecie szpitale gdzie nie
tylko wiedza się liczy ale też serce i uśmiech.
Pozdrawiam
    • zona_mi Zajrzyj na forum Szpitale: 04.11.07, 18:41
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=588
      kopalnia wiedzy.
      • latajacamysz Re: Zajrzyj na forum Szpitale: 07.11.07, 15:00
        Dziękuję za podpowiedź.
        Jednak mnie nie chodzi o szpitale ginekologiczno-położnicze, ale
        dziecięce w całym kraju!
        A takiej listy nie widziałam i pomyślałam, że komuś mogła by się
        przydać.
        Jeżeli nie ma zainteresowanych to się cieszę, bo to znaczy że inne
        dzieci, w przeciwieństwie do moich, nie chorują. smile
        Pozdrawiam,
        M.
        • eve73 Re: Zajrzyj na forum Szpitale: 07.11.07, 19:19
          szpital na ul. Działdowskiej w Warszawie.
          Pomimo widocznego braku pieniędzy, lekarze i pielęgniarki bardzo przyjaźni,
          wykazują duże zainteresowanie pacjentem. Można być z dzieckiem całą dobę.
          • kocianna Re: Zajrzyj na forum Szpitale: 07.11.07, 20:29
            My leżałyśmy na Niekłańskiej. Biednie, warunki dla rodziców straszne (ale jest
            na oddziale lodówka dla rodziców, dostęp do kuchni, czajnika, prysznic), ja
            spałam pod łóżeczkiem dziecka na karimacie (ale przynajmniej wolno było mieć
            karimatę i śpiwór), ciasnota - ale za to ktoś z rodziny może wpaść, zmienić na
            parę godzin, coś przywieźć od 6 do 22.

            Kontakt z lekarzami doskonały, odpowiadali na najgłupsze pytania i tłumaczyli
            cierpliwie jak krowie na granicy, pielęgniarki miłe, choć zawalone pracą, bo ich
            za mało jest.
            • 26magda3 Kraków - kliniczny - NIE polecam 08.11.07, 13:46
              wylądowałam z dzieckiem w szpitalu klinicznym w Krakowie w
              prokocimiu i serdecznie odradzam
              moje dziecko (wtedy ok.2 latka) wypiło pół butelki paracetamolu.
              Oczywiście jak tylko się zorientowałam dziecko zostało jak
              najszybciej zawiezione na płukanie żołądka - dodam, że maż akurat
              był na wyjeździe i musiałam szukać kogoś kto ze mną pojedzie (nie
              mam samochodu, ani prawka) - była godzina coś koło 22:00. Znajomy
              (sam ojciec) bardzo szybko przyjechał i jak najszybciej
              pojechaliśmy. Na izbie przyjęć było trochę ludzi, ale niezbyt dużo -
              nikogo z małymi dziećmi (najmłodsza była chyba jakaś 8latka). W
              gabinecie lekarskim tylko lekarz i pielęgniarki, żadnych pacjętów.
              Na płukanie żołądka czekałam ponad 1,5 godziny!!!!!!!!! W
              międzyczasie lekarze chodzili i raz ktoś się zapytał o dziecko,
              które wypiło leki i na tym koniec. W poczekalni nie było żadnych
              ciężkich przypadków, które wymagałyby szybkiej interwencji - zresztą
              nikt z lekarzy specjalnie nie wyglądał na zabieganego.
              Kiedy już zrobili płukanie powiedzieli, że powinnam z dzieckiem
              zostać na noc - odmówiłam - wtedy przysłano do mnie odrynatora,
              który przeczytał mi z mądrej książki, że "...zatrucie paracetamolem
              grozi poważnymi komplikacjami nerek, czegoś jeszcze, a nawet
              zgonem..." Nie miałam odwagi zapytać dlaczego w takim razie musiałam
              tak długo czekać - ale zostałam na noc i znajomego odesłałam do
              domu. Badania dalsze były koszmarem nie tylko dla syna, ale i dla
              mnie. Oczywiście nie obyło sie bez nawrzeszczenia na mnie, że jak
              mogłam zostawić leki w zasięgu dziecka (jakbym sama nie wiedziała,
              że zrobiłam głupotę). Kiedy zabrali nas już na oddział przyszła
              lekarka (godzina już sporo po północy) i zapytała czy jak uśpię syna
              to czy pojadę do szpitala w Hucie (drugi koniec Krakowa) i zawioze
              krew do badania, bo oni nie mają gdzie tego zbadać ani jak zawieźć i
              czy przy okazji nie wezmę badań innego dziecka, bo jest bez rodziców
              i nie miał kto zawieźć!!!!!!!!!!! Oczywiście nikt nie zapytał czy
              stać mnie na taksówke i czy zostawię dziecko samo. Przyjechał mój
              teść, który zdążył wrócić w międzyczasie z trasy i pojechał z
              badaniami, a w drugim szpitalu spędził około 2 godzin ponieważ nikt
              nie wiedział po co on przyjechał ani czego od nich chce!!!
              Ja zostałam z synem - noc spędziłam na gołej podłodze - nie
              dostałam nawet koca (dodam, że w poprzednim szpitalu jak byłam to
              dostawało się gąbkę do spania, więc nie byłam przygotowana). A jak
              chciałam skorzystać z toalety to się okazało, że na piętrze jest
              tylko dla personelu, a ja muszę wrócic na izbę przyjęć bo tam jest
              dla rodziców - inne skrzydło i 3 piętra w dół!!!!!!!!! nie wspomnę
              już o łazience...
              rano nie było lepiej - ale na szczęście po południu nas wyspisali.
              A i jeszcze coś - moje dziecko akurat było mocno przeziębione i
              dlatego przez nieuwagę zostawiłam paracetamol na wierzchu. A
              położyli nas na sali, gdzie był wcześniak w inkubatorze!!!! O
              chorobie syna oczywiście lekarzom powiedziałam!!
              jeden wielki koszmar i odradzam ten szpital - TRAGEDIA - może i mają
              tam jakichś ekstra specjalistów i porządny sprzęt, ale nic poza
              tym...
              dobrowolnie NIGDY tam nie wróce - każdy szpital tylko nie tamtem

              Mogę tylko dodać, że z zapaleniem krtani byłam 3 dni w szpitalu na
              Strzleckiej (tez z synem) i idelanie nie było, ale:
              - za 5 zł za dobe dostałam gąbkę do spania
              - łazienka dla rodziców w tym samym skrzydle i tylko piętro niżej
              - odrobinę kulturalniej
    • ewa_sob Re: szpitale dla dzieci 08.11.07, 13:56
      Ja z własnego doświadczenia polecam szpital na Siennej w Warszawie
      (zakażny, jak również szpital Bielański. Moim zdaniem nie chodzi o
      wygode rodziców, a o dobrych lekarzy.
      Niestety mam złe wspomnienia ze szpitala na Niekłańskiej, a
      konkretnie oddziału pediatrycznego, natomiast maja bardzo dobra
      godna polecenia chirurgie wink
      Jeśli chodzi o wszelkie zabiegi typu wycięcie migdałkow, czy
      podcięcie wedzidełka polecam zdecydowanie Międzynarodowe Centrum
      Patologii Słuchu i Mowy w Kajetanach (koło Nadarzyna)
Pełna wersja