Instytut Matki i Dziecka na Kasprzaka

28.07.03, 10:37
Witam
Zastanawiamy sie nad tym szpitalem
Czy macie jakies opinie o warunkach fachowosci i opiece w czasie porodu
ps. czy mialyscie przyjemnosc badz nie z doktorem Leibszuangiem? w tym
szpitali (nie jestem pewna poprawnosci nazwiska)za co przepraszam
zainteresowanego smile
Pozdrawiam
Eli
    • bebia1 Re: Instytut Matki i Dziecka na Kasprzaka 28.07.03, 17:46
      Hmmm....rodziłam w Instytucie 03.02.03 i do dziś mam mieszane odczucia.
      Warunki sątam rzeciętne ale zdecydowałam się na ten szpital głównie ze względu
      na dobrze wyposażony oddział noworodkowy ( tak na wszelki wypadek).
      Ponieważ to był mój pierwszy raz to chyba nie do końca umiałam wszystko
      wyegzekwować. Do dziś nie wiem czy jedno jest normalne. Przyjechałam do
      szpitala okolo 1 w nocy, na sali porodów rodzinnych znalazłam się około 3 (po
      wstepnych "oględzinach") i szczerze mówiąc leżałam tak z mniejszymi lub
      większymi bólami do 9 rano. Dopiero przy okazji obchodu zostałam zbadana przez
      lekarza i dopiero od tego momemntu tak naprawdę zaczęto prowadzić mój poród.
      Nie chcę Ci opisywać szczegółów, ale wynikiem tych długich oczekiwań było moje
      całkowite wycieńczenie. Z trudem dotrwałam do 14.45 - wtedy przyszedł na Świat
      Kuba. Szczęśliwe wszystko się skończyło dobrze i mam zdrowego ślicznego synka.
      Natomiast (jak juz się pojawili) to zarówno lekarze jak i położne byli mili i
      uczynni. Jest natomiast jeszcze jedna rzecz ze względu na którą nie
      zdecydowałabym się tam rodzić ponownie - ogromne przepełnienie. Ten szpital to
      istna fabryka porodów.
      Życzę wszystkiego dobrego i trzymam kciuki!
      Beata
    • ja275 Re: Instytut Matki i Dziecka na Kasprzaka 28.07.03, 20:59
      ktoregos dnia jechalam winda z pewnym nieznajomym ktory od niedawna mieszka u
      nas w bloku. Wczesniej z moich obserwacji zauwazylam ze jego zona jest w ciazy
      a po niedlugim czasie widzialam ja juz z maluchem. Owy nieznajomy zapytal czy
      juz wybralam szpital powiedzialam ze nie a on na to tylko nie Kasprzaka -
      wywnioskowalam ze chyba nie ma dobrej opinii. Moja kolezanka rodzila tam 8 lat
      temu ale mowi ze nigdy nie zapomni porodu w tym szpitalu - bylo koszmarnie !!!
    • senie Re: Instytut Matki i Dziecka na Kasprzaka 29.07.03, 21:46
      Hej,
      rodziłam tam 26.03.2003 i zdecydowanie nie polecam. Wprawdzie trafiłam tam ok.
      11.30, a dzidziuś urodził się 3 godz. później, ale i tak zdążyłam zaznać
      obojętności, niechęci a wręcz wrogości. Najlepiej wspominam z osób, które się
      tam w tym czasie przewinęły - położną, bo przynajmniej była neutralna. Choć
      niewiele mi pomogła. Zostałam uznana za dziwaczkę, bo nie chciałam się zgodzić
      na podanie oksytocyny. Mówiąc krótko ja byłam nastawiona na rodzenie o własnych
      siłach, a personel przeciwnie. Pamiętam 2 panie ginekolog - Anna Kowalska i
      Sylwia Marianowska, które były bardzo opryskliwe. Jednak najgorsze co mnie
      spotkało to szycie krocza. Dorwała się do tego chyba jakaś amatorka, bo źle mi
      zszyła, potem przyszła jakaś druga i zaczęły obie poprawiać. W sumie trwało to
      z 1,5 godz., a ja myślałam, że umrę z bólu. Na koniec pani spytała się czy może
      mi przepisać antybiotyk, żeby się nie wdało zakażenie... Pomijam fakt, że do
      tej pory mam problemy z kroczem.
      Oddział noworodkowy to tragedia. Pielęgniarki robią łaskę jak ich o coś
      poprosisz lub zapytasz. Pediatra chyba jeden na etacie, bo ciągle był ten sam,
      nic nie mówił o dzieciakach i jeszcze przewracał nimi jak chciał nie bacząc, że
      zaczynały płakać. Ciepło wspominam oddziałową tych pielęgniarek, sama
      przychodziła i pytała w czym pomóc i to jedyna osoba, która okazała trochę
      serca.
      A trafiłam tam na podstawie pochlebnych opinii fund. Rodzić po ludzku, szpital
      był nawet wyróżniany jako przyjazny dziecku, ale nie wiem na jakiej podstawie.
      W każdym bądź razie im więcej wiecie o porodzie i chcecie rodzić polegając na
      siłach natury to nie jest to szpital dla Was.
      Pozdrawiam i życzę dobrego wyboru,
      Monika
      • skrzynka3 Re: Instytut Matki i Dziecka na Kasprzaka 30.07.03, 00:43
        Hej! Nie rodziłam bo wyszłam z Patologii Ciąży na własne żądanie. Pobyt
        wspominam koszmarnie. Kiedy zaczął się przedwczesny poród a nasz zaprzyjaźniony
        szpital nie przyjmował bo nie miał wolnych inkubatorów pojechaliśmy na
        Kasprzaka -o ironio też na podstawie rekomendacji Rodzić po Ludzku> Na izbie
        nikt specjalnie się mną nie przejął podłączono KTG i zostawiono samą na 30 min
        ze skurczami (33 tydzień ciąży)-męża wyproszono na korytarz. Potem było
        czekanie na lekarza który w końcu się nie zjawił i wylądowałam wreszcie na
        porodówce gdzie dalej sobie leżałam...Nie chce mi się dalej pisać bo do dziś za
        bardzo się denerwuję. W każdym razie jedna ekipa przychodziła i mówiła że
        dziecko małe i koniecznie trzeba wstrzymać poród a druga po godzinie chciała
        odłączać leki bo -taka duża ciąża tu ratuje się wcześniaki w 29 tygodniu.
        Lekarze przychodzili i szeptali do siebie nad łóżkiem, o każdą informację
        musiałam się wykłócić (dobrze wspominam tylko dr Zwolińskiego który robił mi
        USG)Jakoś siłą woli dotrwałam do 35 tygodnia i po upewnieniu że poród nie
        będzie już dalej hamowany z ulgą wypisałam się do domu.Nie muszę dodawać, że
        rodzić pojechaliśmy gdzie indziej (wcześniej znowu trafiłam na kilka dni na
        patologię tym razem na Starynkiewicza ale tam w czasie obchodu lekarz rozmawiał
        ze mną a nie szeptał do kolegi obok i nikt nie zmieniał ustaleń lekarza
        prowadzącego).
        Pozdrawiam Kasia
        • polozna1 Re: Instytut Matki i Dziecka na Kasprzaka 30.07.03, 09:18
          ja tez polecam z tego szpitala tylko dr Zwolinskiego. jeszcze nie rodzilam ale
          odbywalam tam praktyki bedac w szkole poloznych. to co moge powiedziec o
          warunkach to - fatalnie
          wybiezcie chociaz czysty i ladny szpital bo na ludzi mozna trafic roznych , a
          nawet ci mili moga miec akurat zly dzien.
          a to ze jest czysto czy przestronnie na pewno sie nie zmieni
      • bebia1 Re: Instytut Matki i Dziecka na Kasprzaka 30.07.03, 22:30
        Rozumiem i współczuję. Mnie szyli "tylko" ponad godzinę - pomimo niełatwego
        porodu uczono na mnie jak zakładać szwy młodego lekarza na praktyce...
        Pozdrawiam.
        Beata
        • dorota20031 Re: Instytut Matki i Dziecka na Kasprzaka 30.07.03, 23:16
          Swojego pierwszego syna rodziłam na Kasprzaka (12.11.2000) i wspominam poród
          wspaniale, mimo iz Michał dostał tylko 4 punkty (ale bardzo szybko wydobrzał).
          Połozne z porodówki były super (niestety nie znam nazwisk), jesli chodzi o
          lekarza, to był to dr Jerzy Zwoliński - uroczy, bardzo delikatny, kompetentny
          lekarz. w dużej mierze to wlasnie Jemu zawdzięczam dobre wspomnienia z porodu.
          Jesli chodzi o polożnictwo: złe warunki bytowe (ciasne, duszne i przepełnione
          sale), połozne przychodziły tylko na wezwanie, nigdy z własnej woli, natomiast
          liczne uczennice szkół położnych od rana pomagały we wszystkim, nigdy nie widać
          było po nich zmęczenia. Dobra neonatologia, ale mało kontaktowy pediatra,
          którego trzeba bardzo prosić o informacje.
    • dorota20031 Re: Instytut Matki i Dziecka na Kasprzaka 30.07.03, 23:18
      I jeszcze jedno: poród rodzinny za darmo, znieczulenie za darmo, a jak jest
      wolne miejsce, to sala jednoosobowa - też za darmo.
    • mreg Re: Instytut Matki i Dziecka na Kasprzaka 31.07.03, 16:43
      Zastrzegam, że jest to moja opinia oparta na przeżyciach mojej szwagierki.
      Dziewczyna była prowadzona w ciąży przez lekarzy z tego szpitala. Nie chcę
      opisywać szczegółów, ale co do ich fachowości można mieć ogromne
      zastrzerzenia. Napiszę Wam tylko, że 2 miesiące nosiła w sobie obumarłą ciążę
      i pozwolę sobie tego nie komentować.

      Gocha.
      P.S. Ze szwagierką wszystko dobrze (fizycznie), ale niewiele brakowało do
      zatrucia organizmu. Przepraszam za te "smutki".
    • aga_fra Re: Instytut Matki i Dziecka -pozytywnie 31.07.03, 21:24
      Przeczytałam te wszystkie listy i postanowiłam dodać
      pozytywną opinię. Rodziłam tam dwa razy,(ostatnio
      1.07.03), owszem szpital ma dużo porodów (miałam
      wskazanie do indukcji i czekałam na wolne miejsce na sali
      porodowej), owszem sale są małe i łazienka na
      położnictwie jest jedna, ale szczerze mówiąc mnie to
      wcale nie przeszkadzało. Trafiłam na wspaniałą położną
      (niestety nie znam nazwiska, wiem tylko, że ma na imię
      Małgorzata) i jej dziękuję, że moje dziecko urodziło się
      szybko i szczęśliwie. Darłam się jak cholera, a ta
      kobieta mówiła do mnie: ja wiem, że to boli, zaraz będzie
      po wszystkim, wszystko będzie dobrze. Wspierała mnie
      bardziej niż mój mąż! Po porodzie leżałam w małej salce,
      ale nie przypominam sobie obojętności, czy rutyny w
      zachowaniu lekarzy, czy położnych. I szczerze mówiąc
      cieszę się, że nie musiałąm za nic płacić.
      Pozdrawiam
      Aga_F
    • nika1111 Re: Instytut Matki i Dziecka na Kasprzaka 08.08.03, 10:49
      Ja też chciałam dodać pozytywny komentarz. Rodziłam w Instytucie w sierpniu
      1999 roku, a następnie spędziłam tam 11 dni,z powodu problemów zdrowotnych
      mojej córeczki. I pomimo tego, że nie miałam tam swojego lekarza, ani położnej
      spotkałam się z bardzo serdeczną atmosferą. Zarówno lekarze, jak i pielęgniarki
      zawsze byli chętni do pomocy. Teraz planuję drugie dziecko i też na pewno będę
      chciała rodzić na Kasprzaka. Pozdrawiam.
    • joanna775 Re: Instytut Matki i Dziecka na Kasprzaka 14.09.03, 10:51
      Ja rodziłam tam dość dawno (09-08-98), ale widze, że niewiele się zmieniło.
      Warunki socjalne i postawa niektórych lekarzy oraz połoznych z oddziału
      poporodowego pozostawia wiele do życzenia. Za to na neonatologii - cudowne,
      ciepłe i pełne poświęcenia pielęgniarki. Zawdzięczam im m.in. to, że moje
      dziecko nie straciło odruchu ssania piersi kiedy ja nie mogłam go karmić
      (karmiły małą ze strzykawki - paluch w buzi).
      Leibschang uratował mi zycie i uważam, że to wspaniały lekarz, ale jak się
      spisuje przy porodach niestety nie wiem.
      Trzymam kciuki za szczęśliwy finał.
      Joanna
      • lula11 Re: Instytut Matki i Dziecka na Kasprzaka 14.09.03, 14:37
        Rodziłam tam 25.o9.02 i jestem bardzo zadowolona, moja
        córcia była w położeniu pośladdkowym, dr Zwoliński
        przekręcił ją ( wstaniały lekarz z powołaniem), później w
        jeddnoosobowej sali, wraz z mężem ( za darmo) urodziłam
        Julcię,w tym czasie tylko ja jedna rodziłam, położna
        przychodziła do mnie co chwila, były delikatna,
        troskliwa, mówiła spokojnie, ciepło ( na Karowej , gdy
        rodziłam starszą położna wcale nie przychodziła, a gdy
        mąż ją przywołał zaczeła bardzo na mnie krzyczeć).Grała
        cicho muzyka, a gdy Julka pojawiła się na świecie położna
        z sali porodowej dzwoniła do moich rodziców z radosną
        wiadomością ( nr miała od mojego męża).
        Po porodzie na sali były ze mną jeszcze dwie mamy,
        położne przychodziły często, pomagały przy karmieniu,
        były miłe i troskliwe. Na sali położniczej odwiedzała
        mnie lekarka , kŧóra odbierała mój poród ( wczesniej jej
        nie znałam).
        Pobyt w tym szpitalu wspominam bardzo dobrze.
        Agata.
        • pysio8 Re: Instytut Matki i Dziecka na Kasprzaka 15.09.03, 20:57
          Tak wiele kobiet urodziło swoje dzieci w tym szpitalu, a tak niewiele
          wypowiedziało się na ten temat. Moja historia odbiega od poprzednich i jeśli
          miałabym kogokolwiek chwalić, to wyłącznie lekarzy pediatrów i pielęgniarki
          zajmujące się noworodkami.Niektóre położne, które opiekowały się nami po
          porodzie robiły co mogły, widać jednak było po nich zmęczenie i pośpiech w
          działaniu. W dniu porodu trafiłam na położną słusznych rozmiarów o męskim typie
          urody. A, że rodziłam sama w nocy, spacerowałam po korytarzu, to i położna
          dołączyła do mnie. Wzięła mnie "na stronę" i powiedziała,że z reguły płaci się
          jej 600,- zł za poród. Kiedy do niej dotarło, że ja nie mam zamiaru zapłacić
          za jej usługę- obecność przy porodzie ,spotkałam się z jej strony z kpiną i
          uwagami typu "ale z pani upierdliwa pacjentka". Potem jeszcze w rozmowie między
          położną a starszym lekarzem usłyszałam " Wpisałas dane tego nieszczęścia?".
          Pod koniec porodu poprosiłam o znieczulenie, nie wiedziałam, że to już koniec,
          położna utrzymywała, ze nie mam rozwarcia!!!Więc poprosiłam jakiegoś młodego
          dla odmiany lekarza o to znieczulenie, a ten odparował ku uciesze zebranych" My
          tu nie znieczulamy ciąży tylko poród "!!! A ja za około pół godziny urodziłam
          córeczkę, którą bardzo troskliwie zaopiekowali się pediatrzy i pielęgniarki.
          Dodam jeszcze, że córka była bardzo chora i nie wiem, co by było gdyby nie
          neonatolodzy i wysokiej klasy sprzęt na oddziale.
          W przychodni przyszpitalnej trafiłam na bałagan, moje ważne wyniki badań
          zaginęły, nie mogłam się o nic doprosić. Dopiero na moje wyraźne żądanie pani
          położna pofatygowała się po odpis do laboratorium. Nie wiem też dlaczego z tak
          marnym skutkiem byłam leczona, że moje dziecko zachorowało. Mąż biegał po
          mieście i nie mógł zrealizować recepty w kluczowych aptekach Warszawy, a ja
          wydzwaniałam po aptekach na próżno!!! To cud Boży, że moja córka rozwija się
          prawidłowo i jest taka piękna, kochana.
Pełna wersja