szpital Madurowicza w Łodzi...

31.12.07, 03:10
Witam wszystkie mamusie i oczekujące na maluszka smile jestem w 37 tyg. ciąży i mam pytanie do kobiet , które rodziły ostatnio w szpitalu Madurowicza w Łodzi. PROSZę POMóżCIE!!!! Jakie warunki panują tam podczas porodu ( bo słyszałam m.in. że nie mają fotela tylko łóżko ),
czy personel jest miły i jak wygląda sytuacja dzidziusia i mamusi po porodzie ( czy dziecko można mieć przy sobie aż do wypisania ze szpitala ). To na razie tyle jak coś jeszcze mi się przypomni to na pewno do Was napisze...smile
    • id.kulka Re: szpital Madurowicza w Łodzi... 31.12.07, 14:12
      Hej,
      ja rodziłam w Madurowiczu 2 lata temu w sierpniu i nie wiem, czy
      moje informacje są aktualnesmile
      Do porodu są tylko pojedyncze sale, osoba towarzysząca może być przy
      porodzie bez ponoszenia żadnych kosztów. Ja byłam na sali z łóżkiem,
      nie wiem, jak to wygląda w innych, zresztą nie za dużo miałam z nim
      do czynienia, bo w międzyczasie okazało się, że trzeba natychmiast
      robić cc. Przy cc mąż również mógł być obecny.
      Jeśli chodzi o personel, to na oddziale położniczym był świetny,
      atmosfera przemiła, położne pomocne, serdeczne. To szpital
      kliniczny, więc przeważnie plątali się jacyś studenci, ale nie
      stadami. Na oddziale noworodkowym już nie było tak różowo, ale też
      nie najgorzej.
      Cc miałam w czwartek, w piątek przywieziono mnie na oddział
      noworodkowy z sali pooperacyjnej, a od soboty rano miałam dziecko
      non stop przy sobie.
      Jakbyś chciała o coś jeszcze zapytać, piszsmile
      • mamunia87 Re: szpital Madurowicza w Łodzi... 01.01.08, 18:12
        Dziękuję bardzo za informacje. Jestem już troszkę spokojniejsza ,ale dzisiaj
        zmartwiło mnie drętwienie palców u rąk tzn. u lewej dłoni są cały czas sztywnawe
        i nie wiem z jakiego powodu sad
    • korlewna Re: szpital Madurowicza w Łodzi... 01.01.08, 21:46

      Rodziłam w Madurowiczu rok i 3 m-ce temu.
      Porodówka rewelacja.
      Sale jednoosobowe, mąż może byc przy porodzie. Położne i lekarze
      rewelacja!! Życzę każdemu takiego personelu medycznego. Nie dość, ze
      uratowali życie mojemu synkowi, to jeszcze wszystko odbywalo się w
      bardzo miłej atmosferze. Jak wchodzisz na salę, to masz wrazenie, że
      jest tylko łóżko, ale w odpowiednim momencie przerabiają je na fotel
      (3 ruchy rak położnych i jesteś jakby na innym sprzęcie).
      Oddział położniczo-noworodkowy:
      Matka i dziecko przebywają razem, sale dwuosobowe i chyba dwie
      trzyosobowe, ale jakos tłoku nie ma.
      Opieka nad matką bardzo dobra. Kazdy obchód lekarski to oglądanie
      rany, piersi i brzucha oraz pytania. Jeśli dzieje sie cos
      niepokojącego, to ginekolog zjawia się szybko.
      Opieka nad noworodkiem... i tu jest problem. Niby dwa razy dziennie
      każdy maluch jest badany. Ale wszystko zalezy od tego, na jakich
      pediatrów traficie. U mojego dziecka przez dwa dni ignorowano
      zasinienie wokół ust, sennośc i słaby apetyt. Mówiono mi "taka
      uroda". Później okazało sie, ze Synuś ma wrodzone zapalenie płuc
      (dziekuje losowi, ze normalna lekarka pojawiła się na obchodzie).
      Nikt nie poinformowal mnie o wadzie serca dziecka (było o tym w
      karcie informacyjnej, ale ja nie znam skrótów medycznych, a na moje
      pytania odpowiadano, ze wszystko jest dobrze). Położne noworodkowe
      różne, ale wiekszość to bardzo fajne kobitki, chętne pomóc, jeśli
      jest taka potrzeba.

      Reasumując... jesli los bedzie tak łaskawy i obdarzy mnie drugim
      Maluszkiem to pójdę rodzic do Madurowicza, ale bedę tez bardzo
      upierdliwą matką... nie ma zlituj się, jeśli uznam, ze cokolwiek z
      dzieckiem może być nie tak, to dre gębę... w taki sposób bardziej
      pyskate dziewczyny załatwiały sprawy - zawsze pozytywnie, choc były
      nielubiane przez personel medyczny, ale jakie to ma znaczenie.
      • malgosia0023 Re: szpital Madurowicza w Łodzi... 02.01.08, 12:02

    • mamawerci17 Re: szpital Madurowicza w Łodzi... 09.01.08, 11:03
      Ja w odróżnieniu od wszystkich dziewczyn niemiło wspominam ten szpital!!!Miałam
      tam cc. które zakończyło się gronkowcem i u mnie i u mojego dziecka. Rodziłam
      tam w maju 2007, oddział położniczy super, natomiast noworodkowy...ciągle
      krążyły tylko uprzejme studentki...
      Przeniesiono na oddział izolacyjno-obserwacyjny i tam dramat....syf,
      brud...podkłady wyrzucane były gdy poszłyśmy same zwrócić uwagę, podłoga myta
      raz na tydzień...Wiem, że ile kobiet rodzących tyle opinii...dlatego gratuluję
      tym które miały więcej szczęścia, dla których ten szpital kojarzy się
      miło...mnie nie.Trzymam kciuki i pozdrawiam
      • malgosia0023 Re: szpital Madurowicza w Łodzi... 09.01.08, 11:06
        też trafiłam na oddział izolacyjno-obserwacyjny i niestety zgadzam
        sie z mamawerci17.Dokładnie syf,brud.Z jednym z czym się nie zgodzę
        (na tym oddziale) to podłoga myta była 2x dziennie-tak na
        pocieszenie
        • paulinka91 Re: szpital Madurowicza w Łodzi... 10.01.08, 10:13
          też tam trafiłam, no do luksusu to nie należało, ale dla mnie ważniejsze było to
          że miałam swój pokój (izolatkę) gdzie byłam z synkiem w innym wypadku ja była
          bym na 2 piętrze a on na dole tam gdzie noworodki a tak to cały czas z nim tylko
          lekarze do mnie przychodzili z góry i z noworodków.
    • annubis74 Re: szpital Madurowicza w Łodzi... 18.01.08, 12:24
      też mam pytanie dotyczące tego szpitala tylko troszkę off topic
      Ja słyszałam bardzo pozytywne rzeczy na temat tego szpitala i
      dlatego chciałabym rodzić tam (mimo, że nie jest to najbliższy
      szpital) Mam lekarza prowadzącego z tego szpitala. Tylko coś mi się
      ostatnio obiło o uszy, że planują tam remont? Coś słyszałyście na
      ten temat? Ja mam termin na koniec czerwca.
      • 987ania Re: szpital Madurowicza w Łodzi... 18.01.08, 16:53
        Ja bym do tego szpitala nie poszła za żadne skarby, wolałabym pod drzewem
        urodzić, bo na ulicy czyściej niż tam. Proponuje zajrzeć pod prześcieradła i
        zobaczyć te zakrwawione materace. Łóżka nie są myte po każdej pacjentce. O
        intymności lepiej zapomnieć. Byłam tam przez 24h i mój tyłek oglądało jak
        naliczyłam 25 osób. Jak komuś brud nie przeszkadza i lubi ekshibicjonizm, to
        polecam. Moja noga tam nie stanie, a wiem co mówię, bo na praktykach byłam tam
        bardzo długo.
Pełna wersja