o szpitalach dzieciecych

22.02.08, 20:53
tam gdzie bylam to byl koszmar a co wy sadzicie na ten temat
    • agamamaani Re: o szpitalach dzieciecych 22.02.08, 21:34
      juz samo chore dziecko to koszmar a do tego szpitale.. ja mogę już chyba magisterium na ten temat napisać..
      spędziłam baardzo dużo czasu w szpitalach ze starszą.. dwukrotnie np byliśmy z powodu źle podciętych migdałków, których jak sie okazało WOGÓLE nie trzebabyło wycinać..
      do tego sepsa, która była leczona jako rotawirus sad bosko co??
    • epreis Re: o szpitalach dzieciecych 23.02.08, 09:15
      ja nie byłam w szpitalu dziecięcym tylko w umieralnie..

      poszłam z 6 tygodniowym maluchem z przedłużającą się żółtaczką, przez tydzień raz go zbadali, po tygodniu wypisyali nas do innego spzitala z podejrzeniem sepsy..

      nigdy więcej ;/
      • angelsik Re: o szpitalach dzieciecych 23.02.08, 12:10
        u mnie w miescie tez tragedia.Poszlismy z katarkiem , ktory
        przerodził sie niby w zapalenie płuc,lezelismy na oddziale gdzie
        rutualem bylo ranne sprzatanie sal(wszyskich naraz) i miesznie na
        korytarzu dzieci z pluckami, oskrzelami , z bieunkami i wirusami
        innymi-MATRIX.Zarazilismy sie tam biegunką 3 dniowke(cala rodzina
        odwiedzajaca malenstwo),polozna wytlumaczyla mi ze juz nie daja
        sobie rady z tym wirusem, panuje na oddziale od tygodni.Wyszlismy na
        wlasnie zadanie(nie chcieli nas puscic, pan doktor dyzurujący
        wytłumaczyl mi ze szpital na tym straci jak opuscimy
        go "dzisiaj").Najlepsze jest o co maly Mial wpisanE w karte wypisową-
        prznajmniej 3 lekarstwa ktorych nie otrzymywał( bo zabraklo)oraz
        stwierdzenie ze jest przy wypisie zdrowy.(mial okropny katar, malo
        tego nikt go nie zbadał!!!) takze szpital -TRAGEDIA!
        • olamaj29 Re: o szpitalach dzieciecych 23.02.08, 15:07
          Ja trafiłam z mojż córeczką do szpitala G Narutowicza w Krakowie, i o ile w
          takiej sytuacji można mówic o zadowoleniu to byłam naprawde zadowolona, i mile
          zaskoczona cudowne pielęgniarki wspaniali lekarze, bardzo miłe salowe, i jezeli
          mialabym kiedykolwiek trafić (odpukać) na odział dziecięcy to tylko tam. Pobyt
          były dla mnie traumatyczny tylko z powodu tego iż spędziłam tam z córeczką
          wigilię i całe świeta .
    • agata99222 Kraków Prokocim 23.02.08, 13:10
      Szpital jest aktualnie w remoncie, więc panuje okropny bałagan na korytarzach. O
      tym jednak nie będę pisać, bo nie to wstrząsnęło mną najbardziej. Tylko personel
      medyczny... Lekarze są naprawdę wspaniali, cudowni i wogóle naj, naj, naj. Ale
      pielęgniarki i salowe: KOSZMAR!!!
      Pielęgniarki cały czas pokrzykują na matki, nie wywiązują się ze swoich
      obowiązków (córka miała zlecone badanie moczu i lekarz 3 RAZY się pytał kiedy
      będzie zrobione), a jak zobaczyłam pierwszy raz jak wygląda kąpanie to przez
      resztę pobytu sama kąpałam córę...
      Natomiast salowe - odniosłam wrażenie, że mają do powiedzenia więcej niż sam
      ordynator. Wszystko wiedzą najlepiej, ustawiają wszystkich po kątach. Jak na
      salę wchodzi salowa do sprzątania matki z dziećmi są dosłownie przesuwane na
      fotelach i nie ważne, że akurat karmią.
      Podsumowując mam nadzieję, że tam więcej nie trafimy.
      • lena216 Szpital ha ha ha 23.02.08, 13:28
        tam gdzie bylam z moja mala to jakis cholerny obuz a nie szpital
        zabawki dziecka musialam chowac przed ordynatorka , do prawie
        zdrowych dzieci "dorzucali' dopiero co przyjete chore
        na pytanie do lekarza dlaczego tak jest i czy nasze prawie zdrowe
        dzieci sie nie zaraza powiedzial ze moze sie zaraza moze nie ale nie
        maja miejsca to znaczy ze tydzien pakowania w moje dziecko
        antybiotykow moze nie przyniesc zadnych rezultatow
        pielegniarka zapytanan o to samo powiedziala zebym sie nie zblizala
        do lozeczka jak to mozna zrobic skoro moja corka spala w nastepnym
        lozeczku 20 cm obok koszmar! bzdura mleko robilam po kryjomu bo nie
        wyobrazalam sobie zeby za kazdym razem prosic pielegniarke o mleko a
        tak mialo byc
        niektore mamy ktore oddaly mleko do pielegniarek czekaly na butelki
        kupe czasu a ich malenstwa plakaly moglabym opowiadac wam bez konca
        ale cos trzeba z tym zrobic
        a lekarze jeszcze podwyzek chca za COO?
    • reteczu Re: o szpitalach dzieciecych 23.02.08, 16:40
      4 lata temu byłam z córką w Instytucie Matki i Dziecka na ul.
      Kasprzaka w Warszawie. Polecam!Doskonały personel!
      Nieco później trafiłam z córką do Szpitala Zakaźnegona ul. Siennej w
      W-wie. Też super wspominam pobyt.
    • ninoczke Re: o szpitalach dzieciecych - Niekłańska W-wa 24.02.08, 11:52
      Byłam tam z miesięcznym synkiem. Pediatra wysłał nas na konsultację
      z powodu kataru, a zostawili nas z podejrzeniem zapalenia płuc.
      Potem dowiedziałam sie, że to standard przy takich maluchach. Dwa
      tygodnie syn dostawał antybiotyk - osłonowo, bo miał wirusa nie
      bakterię. Pani doktor tłumaczyła, że to przeciwko zapaleniu
      wewnątrzszpitalnemu - paranoja.
      Pani ordynator bardzo kompetentna i dbająca o dzieci, chociaż
      wyniosła i nieprzyjemna dla rodziców.
      Przenoszono nas chyba ze 4 razy, żebyśmy leżały ze sobą dzieci w
      podobnym wieku i na podobnym etapie choroby. Bardzo męczące, ale
      zrozumiałe.
      Lekarze w sumie w porządku, chociaż jak wszędzie zdarzały się
      wyjątki.
      Pielęgniarki - miłe, ale mało pomocne. Cała opieka spadała na matki,
      często zestresowane i zmęczone. Nie mogłam sie doprosić o zmianę
      welfronu (z jednym synek przetrwał prawie tydzień !!!). Nie mówiąc
      już o braku pomocy w pielgnacji dziecka, czy podawaniu lekarst (z
      wyjątkiem zastrzyków).
      Salowe - bardzo przyjemne i pomocne.
      Warunki - tragiczne !!! - sale przepełnione, w 2-osobowych po troje
      dzieci + mamy z całym ekwipunkiem. Brak łóżeczek dla mam - nawet
      tych odpłatnych. Jeden wielki obóz przetrwania. Łazienki okropne.
      • czukczynska Re: o szpitalach dzieciecych - Niekłańska W-wa 24.02.08, 12:26
        Mój synek wylądował w małym prowincjonalnym szpitalu.
        Lekarki -fanastyczne.Z każdym nowym wynikiem badań przychodziły do mnie,wszystko
        tłumaczyły.
        Pielęgniarki miłe.
        Warunki nieciekawe.
        Cała opieka nad synem spoczywała na mnie.Pilęgniarki podawały tylko zastrzyki i
        pobierały krew.
        • sasznika Re: o szpitalach dzieciecych - Niekłańska W-wa 24.02.08, 13:05
          współczuję Wam, ja na szczęście nie musiałam z dzieckiem przebywać w szpitalu i
          obym nigdy nie musiała i nikomu też tego nie życzę
      • aga_sama Niekłańska i IMiD 25.02.08, 20:23
        Byłam z dzieckiem w IMiD i na Niekłańskiej.
        W Instytucie to był pobyt jednodniowy na chirurgii. Z tego co zaobserwowałam
        jest możliwość bycia przy dziecku nonstop, rodzicie dostają materace, jest
        dostępna kuchnia i łazienka w miarę ok. Coś więcej będe mogła napisać w marcu....
        Na niekłańskiej spędziłam 5 dni na pediatrii. Dzieci z chorobami zakaźnymi
        (zarówno biegunki jak stany zapalne) leżą na osobnym odcinku. Rodzice do spania
        dostają fotele rozkładane, niewygodne, ale można się wyspać. Jest kuchnia i
        całkiem przyzwoita łazienka.
        W obu placówkach pielęgniarki średnie, chociaż te z niekłańskiej wspominam
        gorzej. Mało cierpliwe, do mnie miały pretensje, że dziecko ma płytkie żyły...
        Poza tym standardowe budzenie o 6 rano na mierzenie temperatury i nakaz
        sprzątania przed obchodem ordynatorskim.
        Mam bardzo dobrą opinię o lekarzach, szczególnie pani ordynator i jej z-cy,
        która prowadziła mojego syna. Byłam o wszystkim szczególowo informowana, lekarka
        zaglądała nawet kilka razy dziennie.
        Jedzenie - średnie, ale mojemu dziecku smakowało.
    • lena216 Re: o szpitalach dzieciecych 25.02.08, 09:03
      mojej corce znow sie pogorszylo ma goraczke pojechalam z nia do
      szpitala to mnie najpierw wysmiali a potem odeslali do domu bo to
      tylko goraczka i nie ma miejsc jestem zalamana goraczka od wczoraj
      jej sie utrzymuje zbijam ja czopkami ale i le tak mozna
      • gku25 Dziecięcy szpital św. Wojciecha w Szczecinie 25.02.08, 10:39
        Tam to dopiero był hardcore. Brak lamp antybakteryjnych, smród totalny na
        salach, lekarze niekompetentni, salowe i pielęgniarki leniwe, mieszanie dzieci
        zdrowszych ze świeżo przyjętymi było standardem. Z cudem graniczyło doproszenie
        sie kogoś o jakiekolwiek informacje. Ordynator(tak zwana lekarz prowadząca)
        nawet nie dotykała dzieci, a wystawiała diagnozy(badała jakaś podrzędna lekarz).
        Nawet nie mieli izolatki dla dziewczynki z sepsą. Po tygodniowym pobycie wyszłam
        o dwa kg szczuplejsza i jak kłębek nerwów. Nic dziwnego, że jest do zamknięcia.
        Dodam jeszcze, że dwa tygodnie później moje dziecko znów trafiło do
        szpitala(dzięki Bogu innego), bo się okazało, że diagnoza była zła i leczono ją
        w kierunku grasicy, podczas gdy miała zapalenie oskrzeli.
        • lena216 Re: Dziecięcy szpital św. Wojciecha w Szczecinie 25.02.08, 16:24
          wlasnie wyszedl ode mnie lekarz moje dziecko zostalo wypisane ze
          szpitala z niedoleczonym zapaleniem pluc koszmar dostala zastrzyki
          moze po tym jej przejdzie
          • mamalesia2 szpital na Litewskie w Warszawie 25.02.08, 17:11
            możecie tam śmiało uderzać, pobyt nie jest koszmarem, a to już zasługa. Personel lekarski wręcz przesadnie delikatny w stosunku do dzieci, pielęgniarki zdyscyplinowane i wykonują po prostu swoją robotę. Rodzic śpi z przy dziecku na rozkładanym łóżku. Jest kuchenka i łazienka z której można korzystać. Izolatki dla nacięższych przypadków. Byłam tam 10 miesięcy temu. Widać że mają braki finansowe, ale jakoś się starają nie olewać wszystkiego, tylko pracować. Salowa przepraszała, że musi posprzątać, pilęgniarka przepraszała, że musi zmienić wenflon i będzie dziecku sprawiać ból, lekarka przepraszała, że musi słuchawką zimną dotknąć skóry dziecka. Aż trudno uwierzyć - brawo.
            • mama.niunia W-wa Niekłańska 25.02.08, 21:08
              Jestem świeżo po 10-dniowym pobycie z 4-miesięczną córką na Oddziale Patologii
              Noworodka. Trafiłyśmy z winy lekarki-konowała, która nie zdiagnozowała zapalenia
              oskrzeli. W szpitalu okazało się, że jest zapalenie oskrzeli, ostre zapalenie
              ucha, zapalenie gardła.
              Warunki w szpitalu są tragiczne -jak w krajach Trzeciego Świata. Najpierw
              trafiłam do sali 4-osobowej z dziećmi chorymi na zapalenie płuc. Spanie na
              podłodze na czym kto ma. Smród, zaduch- wiadomo przy takiej ilości ludzi w
              jednym pokoiku, bez limitu odwiedzających!!!
              Lekarze generalnie bardzo dobrzy, niektóre lekarki nawet miłe. Ale o wszystko
              trzeba się pytać, same słabo informują. Tylko jedna lekarka się uśmiechała, a to
              tak ważne przy takich maluchach!
              Pielęgniarki z reguły traktowały wszystko na odwal, mało pomocne, nadęta. Ale
              były też wyjątki.
              Salowe sprzątały na odwal i głownie plotkowały. Jeden kibelek na kilkadziesiąt
              mam!!! zawsze brudny i bez papieru. Jeden prysznic czynny tylko do godz. 18...
              Bez komentarza. W kuchni mało sanitarne warunki, żadnych udogodnień dla mam
              przygotowujących pokarmy, tylko stary czajnik i lodówka.
              Po 3 dniach trafiłam na salę komercyjną 1-osobową z łóżkiem dla matki. Też
              żenada, ale zawsze izolacja dla dziecka.
              3 lata wcześniej leżałam też z synkiem na Oddziale Chirurgicznym. Dwa tygodnie.
              Też trauma. Ale świetni lekarze (dokładnie trzech), pielęgniarki straszne.
              Generalnie pobyt w tym szpitalu wspominam koszmarnie. Powinni pokazać to w tv.
              Chodzi mi o warunki w "europejskim" szpitalu. A co do lekarzy- więcej uśmiechu,
              ciepła i podejścia do przemęczonych i zestresowanych matek.
    • laminja Re: o szpitalach dzieciecych 26.02.08, 03:52
      złego słowa nie mogę powiedziec o pediatrii w Centrum Zdrowia Dziecka.
    • mamazboja Re: o szpitalach dzieciecych 27.02.08, 13:43
      Oddział wcześniaków na Kopernika w Krakowie - fantastyczny personel,
      porządna opieka, informacja,wspaniała Pani Ordynator, świetne i
      kontaktowe pielęgniarki - za co jestem wszystkim ogromnie wdzięczna.
      Natomiast oddział noworodków na położnictwie - nie wiem, jak
      lekarze, ale tragiczne były pielęgniarki! córka po opuszczeniu
      wcześniaków jeszcze 1,5 dnia leżała właśnie z noworodkami. Jak
      przyjechaliśmy z mężem do dziecka już na noworodki, pielęgniarka
      potraktowała nas jak wrogów. Chciałam spróbować nakarmić małą
      piersią - ona ścisnęła mi pierś i zaczęła sikać mlekiem po sali,
      żeby mi udowodnić, że mam pokarm. Potem usadziła mnie na maleńkim,
      wąskim stołku z poręczami, nie zapytała nawet, czy ta pozycja do
      karmienia mi odpowiada (tydzień po cesarce, a że było mi niewygodnie
      i bolało +pierwszy raz, stres), karmienie mi nie szło, zaczęła coś
      mało przyjemnie dogadywać. Potem przewijała małą - mąż chciał
      podejść i zobaczyć, nauczyć się, popatrzeć na dziecko, w końcu ma do
      tego pełne prawo - zakazała się zbliżać do stolika, patrzył z
      odległości 2 metrów... A na koniec nie chciała mi udzielić żadnej
      informacji co do możliwości zabrania dziecka, mimo, że wypis miała
      na biurku i doskonale wiedziała, że nastepnego dnia możemy córcię
      zabrać. Ogólnie tragedia, babsztyl-potwór i cieszę się, że nie
      rodziłam na Kopernika.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja