W-wa - kto NIE opłaca/opłacał położnej?

14.03.08, 18:35
Przeglądam wątki z wrażeniami ze szpitali i rzuca mi się w oczy, że jednak znaczna część osób podpisuje prywatną umowę z położną. Interesowałyby mnie wypowiedzi tych, którzy się na to jednak nie zdecydowali, a szczególnie:

1. dlaczego nie?
2. czy to jakoś wpłynęło na przyjęcie do szpitala (którego?) i standard opieki?
3. czy zrobilibyście to samo po raz drugi?

Na razie jestem zdecydowanie na NIE, bo nie uważam, żeby trzeba było dodatkowo płacić za zrobienie czegoś, co jest obowiązkiem pracującego człowieka. A zwłaszcza nie mieści mi się w głowie, że można dostać lepszą/milszą/b.kompetentną opiekę wyłącznie prywatnie... Niestety, rodzina już zaczyna naciskać i dorabiać mi gębę matki, co to się o własne dziecko nie troszczy. sad

Pytam o Warszawę, bo zdaje się, że tu się szerzy ten trend płacenia - pewnie głównie w celu zapewnienia sobie przyjęcia do szpitala i komfortu psychicznego w czasie porodu. Będę wdzięczna za podzielenie się doświadczeniami.
    • 987ania Re: W-wa - kto NIE opłaca/opłacał położnej? 14.03.08, 19:23
      Ja nie mam wybranej ani opłaconej położnej. Postanowiłam rodzić w domu (mam
      położną domową) a jeżeli się nie uda, to w św. Zofii. Jednak, gdybym miała
      rodzić w innym szpitalu, wolałabym mieć położną tylko dla siebie. Może ten mój
      brak zaufania wynika ze znajomości świata szpitalnego. Ja mimo, że jestem
      pielęgniarką panicznie boję sie porodu w szpitalu więc wolałabym jednak mieć
      położną. Ale dziewczyny bardzo chwalą Madalińskiego, Wołomin, Solec. Wszystko
      zależy od Twojego pojęcia. I nie słuchałabym tekstów, że nie myślisz o dziecku.
      Ty jesteś matką i Ty wiesz najlepiej. Powodzenia i pięknego porodu.
    • monika.zal Re: W-wa - kto NIE opłaca/opłacał położnej? 14.03.08, 19:56
      na przełomie listopada i grudnia rodziłam w szpitalu na bródnie. przyjeli mnie
      tam bez problemu-tydzień po terminie. nie miałam opłaconej ani położnej ani
      sali. i przez cały czas pobytu nikt dosłownie nikt nie domagał sie jakiejkolwiek
      kasy. po wielu latach opłacania składek na zus po prostu uważałam ze powinnam
      miec poród za darmo. warunki chyba normalne jak na państwowy szpital natomiast
      opieke podczas porodu miałam fachową jezeli chodzi o lekarza głownego /p.jola/
      jak i położne /mną zajmowały się dwie lub trzy w tym samym czasie/. natomiast
      jesli chodzi o oddział noworodkowy-zer dosłownie pomocy od sióstr, lekarze
      kompetentni tylko trzeba sie domagać pozdrawiam
      • gosia244 Re: W-wa - kto NIE opłaca/opłacał położnej? 14.03.08, 20:13
        ja bede rodzic na poczatku maja w szpitalu bordnowskim.moja ciaze
        prowadzi ginekolog pracujaca w tym szpitalu.polecila mi kilka
        poloznyc, zebym sobie wybrala. chodze tez tam do szkoly
        rodzenia.chce miec osobna sale. dowiedzialam sie niedawno ze
        tamtejsza dyrekcja szpitala zlikwidowala opieke indywidualna
        poloznych. jestem tym faktem zbulwersowana i mam nadzieje ze to sie
        zmieni.chce czuc sie bezpiecznie i wiedziec ze polozna mam tylko dla
        siebie, wczesniej ja poznac. bardzo mi na tym zalezy, tym bardziej
        ze jest to moj pierwszy porod.
        • rajsca Re: W-wa - kto NIE opłaca/opłacał położnej? 14.03.08, 23:29
          Argumentem za zlikwidowanie prywatnej opieki położnych jest to, że zdarzały się
          sytuację, że położna schodziła z 24 godzinnego dyżuru i nagle się okazywało, że
          prywatny poród się zaczął i "trzeba" jechać. Dostajesz wtedy nie lepszą a
          znacznie gorszą opiekę, bo przecież nie można wymagać, że położna po 24
          godzinach będzie zwarta i gotowa do pracy. Zwłaszcza, jeśli miała ciężki dyżur.
          Jest w tym pewien sens.
          • laminja Re: W-wa - kto NIE opłaca/opłacał położnej? 14.03.08, 23:38
            położne przeważnie mają dyżury 12 godzinne. Lekarze dyżurują 24 godziny.
    • mama_frania Re: W-wa - kto NIE opłaca/opłacał położnej? 14.03.08, 20:15
      Pierwszy poród dwa lata temu- nie oplacałam połoznej, lekarka
      prowadząca moją ciążę nie pracowała w żadnym szpitalu. Pojechałam na
      Inflancką i było zupelnie ok. Wczesniej chodziłam tam na ktg. Na
      mnie tez rodzina naciskala- a to połozną opłać, a to jedynką po
      porodzie itp.- ale to olałam. W szpitalu byłam 8 dni- synek mial
      infekcje okołoporodową- i na opiekę nie mogę narzekać, zawsze jak
      potrzebowałam pomocy to tę pomoc otrzymywałam. Co ciekawe
      najbardziej niezadowolone były te co miały przy porodzie swoja
      położną, a potem jedynkę- odnosiłam wrażenie, że oczekują by wszyscy
      dookołoa nich skakali. Teraz jestem w drugiej ciąży, zmieniłam
      lekarkę (poprzednia poszła na emeryturę)- ta pracuje już w jednym z
      warszawskich szpitali. Poloznej nie zamierzam opłacać. Pierwsza
      opcja to św. Zofia- pewnie mnie nie przyjmą, a inne szpitale- jest
      mi właściwie wszystko jedno byle nie Madalińskiego i Karowa (tu
      rodziły cztery moje znajome i żadna nie ma dobrych wspomnień).
      Połoznej nie opłacam bo wole te pieniadze wydac inaczej i tyle.
      Jestem osobą, która łaskania po głowie i trzymania za rączkę nie
      potrzebuje, wystarczy mi profesjonalizm persolnelu.
    • usura Re: W-wa - kto NIE opłaca/opłacał położnej? 14.03.08, 22:34
      Ja nie opłacałam położnej. Mój lekarz prowadzący ciążę w ogóle już
      nie pracował w szpitalu. Do porodu przyjechałam "z ulicy". I byłam
      zadowolona z opieki.
      W przypadku drugiej ciąży (jeśli się trafiwink) również nie zamierzam
      opłacać.
    • b.wierzbowska1 Re: W-wa - kto NIE opłaca/opłacał położnej? 14.03.08, 22:35
      > Na razie jestem zdecydowanie na NIE, bo nie uważam, żeby trzeba
      było dodatkowo
      > płacić za zrobienie czegoś, co jest obowiązkiem pracującego
      człowieka. A zwłasz
      > cza nie mieści mi się w głowie, że można dostać
      lepszą/milszą/b.kompetentną opi
      > ekę wyłącznie prywatnie...


      Bardzo ciekawe jest to, co piszesz. A w którym szpitalu NFZ opłaca
      indywidulana opieke położnej w okresie okołoporodowym? Tzn jej
      telefoniczną dyspozycyjność 24 h/dobę od momentu podpisania umowy do
      6 tygodni po porodzie, a także indywidualna opiekę w czasie porodu,
      co gwarantuje Ci, że w tym samym czasie położna nie będzie
      obsługiwać jeszcze 2-3 innych rodzących? Jeśli znasz taki szpital,
      to mi go polec, bo z chęcią zaoszczędzę 2100 zł na taki luksus w
      ramach NFZsmile))
      • male-nam Re: W-wa - kto NIE opłaca/opłacał położnej? 14.03.08, 22:45
        Niczego takiego nie napisałam; nie wiem, gdzie to wyczytałaś. Oczywiście, że położna z dyżuru nie ma obowiązku być tylko dla mnie i nie tego się spodziewam. Jednak mimo wszystko jej obowiązkiem jest się rodzącą zająć na tyle, na ile jest to w danym przypadku potrzebne i potraktować ją po ludzku. A w moim otoczeniu spotykam się z opiniami, że jak nie zapłacę, to mnie gdzieś pod schodami zostawią i wcale się nie przejmą, jeśli mnie lub dziecku coś się stanie. Więc po prostu chciałam się dopytać, czy rzeczywiście ktoś się z taką sytuacją zetknął. Zdarzyło mi się leżeć w szpitalach po operacjach - nigdy nie zapłaciłam nikomu za to ani grosza i miałam fantastyczną opiekę, więc nieco trudno mi uwierzyć, że akurat na porodówkach nikt się mną nie zajmie.
        Z dyspozycyjnością położnych opłaconych też zresztą bywa różnie, ale to już inna bajka, nie o to mi teraz chodzi.
        • laminja Re: W-wa - kto NIE opłaca/opłacał położnej? 14.03.08, 23:51
          w tej chwili w Warszawie na blokach porodowych pracują bardzo dobre położne.
          Konkurencja wymusiła na szpitalach i ich pracownikach zmianę podejścia. Dlatego
          nie obawiałabym się nieludzkiego traktowania. Jednak położna "z dyżuru" raczej
          nie zostanie do końca porodu jeśli jej godziny pracy się skończą. Może też nie
          mieć czasu na ochronę krocza czy inne ważne elementy porodu. Różnie też bywa z
          umiejętnościami położnych "z dyżuru", może się okazać, że trafisz na osobę o
          mniejszym doświadczeniu, a to może, choć nie musi, mieć wpływ na przebieg
          porodu. I na podobnej zasadzie można trafić na bardzo doświadczoną położną,
          której sposób bycia i osobowość będą dla Ciebie trudne do zniesienia. Z tych
          właśnie powodów wiele kobiet decyduje się na opłacenie indywidualnej opieki.
          Pobyt na oddziale po operacji to coś zupełnie innego niż poród, podczas którego
          działają hormony i są bardzo silne emocje - często również partnera. Przy
          porodzie ogromnie ważne jest zaufanie, nawiązanie kontaktu i umiejętność
          współpracy z położną. No i rodzi się tylko kilka razy w życiu... Na 100% na
          porodówce zostaniesz otoczona odpowiednią opieką. Jest tylko pytanie czy jej
          poziom, zakres forma spełnią Twoje osobiste oczekiwania. Osoby o wysokich czy
          specyficznych oczekiwaniach słusznie poszukują rozwiązania w postaci opłacenia
          indywidualnej opieki. Ty musisz się zastanowić jakie są Twoje oczekiwania i czy
          opieka standardowa się z nimi pokrywa.
        • b.wierzbowska1 Re: W-wa - kto NIE opłaca/opłacał położnej? 15.03.08, 08:34
          Mój post była zabarwiony ironiasmile Chodzi mi o to, że nie mając
          indywidualnej opieki położnej, musisz się z nia dzielić z innymi
          pacjentkami. Ja tak nie chciałam, więc za każdym razem umawiam sie
          na poród z tą samą, fantastyczną połozną. Potrezbuje jej obecnośći
          dla własnego komfortu psychicznego.

          Nie będe oceniać pracy położnych w innych szpitalach, bo nie mam
          takiego doświadczenia, wiem za to, że położne w sw. Zofii w
          Warszawie są super, nawet jesli nie wykupi sie indywidualnej opieki.
          Problemem jest konieczność dzielenia się jej praca z innymi
          rodzącymi, a także, z powodu dużego obłożenia szpitala, ryzyko
          odesłania. Dodam jeszcze, że przed pierwszym porodem mąż był dość
          sceptycznie nastawiony do takich wydatków, a po drugim powiedział,
          że były to jedne z najlepiej zainwestowanych pieniędzy w naszym
          życiusmile))

          Aha, kierując sie wyborem szpitala powinnas także zwrócić uwage na
          oddział położniczy. bardzo ważne jest, żeby w szpitalu nauczono
          Cie 'obsługi' noworodka, przede wszystki karmienia piersią (jeśli
          chcesz karmić). Gdyby nie pomoc połoznych na odziale, chyba bym
          córek nie wykarmiła...

          Powodzenia!
    • rajsca Re: W-wa - kto NIE opłaca/opłacał położnej? 14.03.08, 23:34
      Ja mam termin na za 3 tygodnie i nie mam położnej. Chyba już się nie zdecyduję,
      chociaż długo się zastanawiałam. Argumenty za miałam takie: nadzieja na większą
      szansę, że mnie nie odeślą oraz własna opieka w przypadku, gdyby akurat w tym
      samym czasie rodziło dużo pań. Bonusem jest to, że w szpitalu, w którym
      zamierzam rodzić wraz z położną dostaję sie indywidualną salę.
      Argumenty przeciw to bardzo dobra opinia o personelu szpitala, którą sama
      potwierdzam. Spędziłam 2 dni na patologii i byłam bardzo zadowolona z opieki.
      Szpital to IMID na Kasprzaka.
    • beatar9 Re: W-wa - kto NIE opłaca/opłacał położnej? 15.03.08, 00:48
      witam,nie opłacałam bo uważam to za niesprawiedliwe w stosunku do
      dziewczyn,których po prostu na to nie stać
      oczywiście nie wpłynęło to na przyjęcie i sam poród
      rodziłam na solcu w pojedynczej sali z mężem(za salę też nie
      płaciłam)
      rodziłam z p.Elą Kustrą,która miała wtedy dyżur...była
      miła,ciepła,kompetentna,delikatna,o wszystkim informowała-żadnych
      zarzutów..jednak można mieć super poród bez zapłacenia ani
      złotówki,rodziłam sn,bez zzo i innych wspomagaczy
      pozdrawiam
      • malwus Re: W-wa - kto NIE opłaca/opłacał położnej? 15.03.08, 18:25
        rodziłam prawie trzy lata temu w bródnowskim. Po terminie zgłosiłam
        się do szpitala. Przez tydzień dzień w dzień chodziłam na ktg. Potem
        jeszcze "obskoczyłam" patologię. No i potem blok porodowy. Nie
        miałam swojego lekarza ani położnej. Na każdym etapie spotykałam się
        z życzliwością i normalnością. W czasie porodu "zaliczyłam" dwie
        zmiany położnych. Rewelacja!!! Cały czas był ze mną mój małżonek,
        który świetnie spisał się w swojej roli. Dostał nawet pochwałę od
        połoznych. Czyli mam same dobre wspomnienia. Teraz na dniach znów
        będę tam rodzić. Mam nadzieję na "powtórkę z rozrywki"smile))
    • male-nam Re: W-wa - kto NIE opłaca/opłacał położnej? 19.03.08, 09:25
      Dziękuję za wszystkie wypowiedzi. Jednak potwierdza się, że mało jest tych,
      którzy się na umowę nie decydują, odezwało się tylko kilka osób - a może po
      prostu mamy po porodzie już tu nie zaglądają? wink W sumie nic dziwnego.
      Zaciekawiła mnie wypowiedź laminji. Wynika z niej dla mnie jasno, że bez
      prywatnej umowy narażam się na potraktowanie może nie tyle nieludzkie, ile
      rutynowe, bo "położna nie będzie miała czasu na ważne elementy porodu". Czyli -
      sprowadzając to do konkretów - jeśli ochrona krocza, to już tylko za pieniądze,
      chyba że trafi się położna-anioł i wyjątkowo spokojna chwila na porodówce,
      dobrze rozumiem?
      • b.wierzbowska1 Re: W-wa - kto NIE opłaca/opłacał położnej? 19.03.08, 10:02
        > Zaciekawiła mnie wypowiedź laminji. Wynika z niej dla mnie jasno,
        że bez
        > prywatnej umowy narażam się na potraktowanie może nie tyle
        nieludzkie, ile
        > rutynowe, bo "położna nie będzie miała czasu na ważne elementy
        porodu". Czyli -
        > sprowadzając to do konkretów - jeśli ochrona krocza, to już tylko
        za pieniądze,
        > chyba że trafi się położna-anioł i wyjątkowo spokojna chwila na
        porodówce,
        > dobrze rozumiem?


        Chyba nie do końca rozumieszsmile jeśli połozna będzie miała pod opieka
        2-3 rodzace i którejś bedzie bardziej potrzebna niz Tobie, to
        zostaniesz sama. Przeciez położna się rozdwoismile Natomiast przy
        ostatniej fazie pododu, czyli tej kluczowej, położna powinna byc
        przy Tobie, a nawet zawołac lekarza. Ale i tu wraca pytanie - co
        jeśli WSZYTSKIE kobiety zaczną przec w tym samym czasie??? Przyznasz
        jednak, że taki scenariusz jest mało prawdopodobnysmile
        • male-nam Re: W-wa - kto NIE opłaca/opłacał położnej? 19.03.08, 14:12
          > Chyba nie do końca rozumieszsmile jeśli połozna będzie miała pod opieka
          > 2-3 rodzace i którejś bedzie bardziej potrzebna niz Tobie, to
          > zostaniesz sama. Przeciez położna się rozdwoismile

          To jest akurat dla mnie dość oczywiste wink mimo, że nie rodziłam jeszcze, więc nie wiem, jak to wygląda w praktyce. Natomiast zastanawiam się, jak to jest z położną opłaconą - czy ona rzeczywiście jest rodzącej przez cały czas niezbędna, zwłaszcza przy porodzie rodzinnym, kiedy obok jest druga osoba? A może moje wyobrażenia są zupełnie mylne? Na teraz wyobrażam sobie, że gdybym chciała (i mogła - bo niestety to bardzo dużo kosztuje) umówić się z położną, to nie po to, żeby cały czas była przy mnie i tylko dla mnie. Raczej po to, żeby dzięki swojemu doświadczeniu pomogła przejść przez poród: przede wszystkim bezpiecznie dla dziecka, a dla mnie minimalnie boleśnie i jak najspokojniej. Z postu laminji wnioskuję, że decydując się na położną z dyżuru mogę trafić na osobę mniej doświadczoną, a jeśli będzie tłok, to położna nie będzie sobie zawracała głowy tym, żeby chronić krocze czy zapewniać rodzącej wsparcie i komfort psychiczny, ale żeby dziecko się po prostu urodziło, a sala zwolniła wink Innymi słowy, jeśli zależy mi na porodzie "po ludzku" (precyzując: bez niepotrzebnych procedur; bez przyspieszania, jeśli nie trzeba; z ochroną krocza, o ile się da; z informacją, co się ze mną dzieje; z minimalnym zrozumieniem dla moich odczuć), to raczej powinnam za to zapłacić. Niezbyt to dla mnie wesoły wniosek sad
          • jbielu Re: W-wa - kto NIE opłaca/opłacał położnej? 19.03.08, 16:27
            nie oplacalam- rodzilam na Solcu w lipcu 2007.
            zostalam przyjeta na patologie w 10 dobie po terminie (nie bylo
            problemu).
            polozne pomocne i bardzo sympatyczne.
            niestety moja ciaza zakonczona cc, wiec jak byloby podczas porodu
            nie wiem, ale po porodzie bylo jak najbardziej ok. zagladaly, pytaly
            czy nie pomoc? zwlaszcza polozna do ktorej chodzilam do szkoly
            rodzenia.
            gdybym miala rodzic po raz drugi rowniez nie oplacilabym poloznej.
          • b.wierzbowska1 Re: W-wa - kto NIE opłaca/opłacał położnej? 19.03.08, 17:09
            Innymi słowy, jeśli zależy
            > mi na porodzie "po ludzku" (precyzując: bez niepotrzebnych
            procedur; bez przysp
            > ieszania, jeśli nie trzeba; z ochroną krocza, o ile się da; z
            informacją, co si
            > ę ze mną dzieje; z minimalnym zrozumieniem dla moich odczuć), to
            raczej powinna
            > m za to zapłacić. Niezbyt to dla mnie wesoły wniosek sad



            Wydaje mi sie jednak, że więcej to zależy od szpitala niz od
            indywidualnej opieki położnej. Na Żelaznej położne są po prostu
            super, nawet jeśli przychodzisz 'z ulicy'. Jak czytam opisy porodów
            z innych szpitali, to częto gęsto włos mi sie jeży na głowie... I
            nic dziwnego, że tam taki tłok, bo każda kobieta chciałaby urodzić w
            dobrych warunkach, ze świetną połozną i troskilwa opieką 'po'. A
            własna położna daje prawie 100% gwarancje, że do takiego szpitala
            Cie przyjmą. Ja nie żałuje wydanych pieniedzy, dla mnie komfort
            psychiczny podczas porodu i opieka po są priorytetem i, moim
            zdaniem, na taki luksus warto odłożyc, choć rozumiem, że nie każdego
            na to stac, bądź postanawia zaryzykować i ewentualnie przez tych
            kilka dni pobytu w szpitalu zacisnac zęby i przetrwać. Na szczęście
            żyjemy w wolnym krajusmile))

            Powodzenia!
      • laminja Re: W-wa - kto NIE opłaca/opłacał położnej? 19.03.08, 17:49
        nie do końca tak jest. Z tego co wiem porody z opłacona indywidualna opieka
        położnej nie stanowią więcej niż 20% wszystkich porodów. Zatem w szpitalach,
        które maja te usługę najbardziej rozwinięta z własną położna rodzi maksymalnie
        co 5 kobieta. Dodatkowa położna to mniej pracy dla położnych z dyżuru, które
        maja pod opieka o jedna rodząca mniej. Dalej - masz ogromne szanse na dobra
        opiekę, bo w Warszawie większość szpitali ma bardzo dobre zespoły na bloku
        porodowym. Jednak różne są w nich obyczaje. W wielu o nacięciu krocza decyduje
        lekarz, są takie w których pierworódki nacina sie niemal rutynowo i tylko
        opłacona położna daje większą szanse na brak nacięcia. Podobnie jest z pozycjami
        czy np porodem do wody. Jest kilka położnych, które odbierają takie porody...
        Dodatkowo położna z dyżuru mając pod opieką więcej niż jedną rodzącą czasem nie
        da rady zająć się ochroną krocza. Ale są szpitale, w których prawie każda
        położna stara się chronić krocze.
    • misiowa1985 Re: W-wa - kto NIE opłaca/opłacał położnej? 29.03.08, 17:15
      ja rodziłam cztery miesiące temu w szpitalu w Międzylesiu.Nie miałam
      opłaconej położnej,ale zajmowano się mną tak,jakbym była w prywatnej
      klinice.Pani położna przez cały czas porodu,który zresztą trwał
      tylko cztery godziny,pomagała mi wybrać najwygodniejszą
      pozycję,nasowała,doradzała,uratowała też mnie przed nacięciem.Bardzo
      życzliwi lekarze,jedynym minusem są zbyt duże sale poporodowe
      • edzia.79 Re: W-wa - kto NIE opłaca/opłacał położnej? 29.03.08, 20:36
        ja tez rodzilam w Miedzylesiu 8 mies temu z mezem bez oplaconej poloznej.
        opieka super,polozne bardzo dobre,profesjonalne a zarazem bardzo mile.jest bardzo zadowolona z tego szpitala o wiele bardziej niz z Karowej 6 lat temu gdzie nie oplacona polozna byla obojetna i milczaca.

        przy kolejnej ciazy tez bym nie oplacala poloznej.
        • kasiap1981 Re: W-wa - kto NIE opłaca/opłacał położnej? 29.03.08, 21:53
          2 razy rodziłam na Żelaznej w Zofii i położnaej Nie
          opłacałam..miałam tylko lekarza prowadzącego ze szpitala i szkołę
          rodzenia.przy pierwszym porodzie- 2,5 roku temu wolalam zafundować
          sobie zzo i poród rodzinny- obecność męża była dla mnie
          wystarczajaca. Opieka podczas porodu pierwszorzędna. Drugi poród -
          rok temu, szukałam położnej, bo nie miałam pewności czy mąż będzie
          obecny, ale za późno i wszystkie byly pozajmowane...do szpitala się
          dostałam bez problemu...opieka również wzorowa..
          Jeśli chcesz położną to polecam gdy to pierwsze dziecko i tata nie
          chce rodzić z Wami(będzie raźniej/), gdy chcesz mieć gwarancję 100%
          przyjęcia albo gdy nie masz na co wydać 1500-2000, ale wtedy wybierz
          sobie jakąś SŁAWNĄ...
          • magda_plo Re: W-wa - kto NIE opłaca/opłacał położnej? 01.04.08, 10:28
            a ja rodziłam na żelaznej-w 2005 w październiku--z położną gwiazd---z tym że z dyżuru--i nastepnym razem napewno opłacę położną
            PS. Całe szczęście że jej się dyżur skończył o 8.00
    • blaszany_dzwoneczek Re: W-wa - kto NIE opłaca/opłacał położnej? 02.04.08, 03:46
      1. nie, bo nie czułam takiej potrzeby
      2. nie wpłynęło - przyjęto mnie bez problemu na Żelaznej (miałam ich
      szkołę rodzenia skończoną), opieka była super, położna z dyżuru
      rewelacyjna - nie sądzę, że coś mogłoby być jeszcze lepiej, gdybym
      taką umowę z położną miała.
      3. tak
      • niussia82 Re: W-wa - kto NIE opłaca/opłacał położnej? 02.04.08, 10:46
        rodzilam dwa razy bez poloznej na Karowej, przy pierwszym porodzie mialam
        zamowiona polozna, ale ostatecznie nie skorzystałam i bylo ok. Mialam przy sobie
        meza i nie byla mi potrzebna obecnosc poloznej non-stop. Drugi porod byl tak
        szybki, ze i tak prawie caly czas ktos przy mnie byl. Ja mialam lekarza z tego
        szpitala i to na pewno wplynelo na przyjecie, ale raczej nie na specjalne
        traktowanie. Nie zaluje i nastepnym razem tez pewnie poloznej nie wezme
    • siasiunia1 Re: W-wa - kto NIE opłaca/opłacał położnej? 02.04.08, 16:17
      rodzilam na inflanckiej i odpowiadając na pytania:
      1. poniewaz postanowilam wydac pieniądze na poród rodzinny i osobną salkę po porodzie. Poza tym wierzylam ze szpital położniczy jest w stanie mi zapewnić dobrą opiekę położnych. No i dobre wrażenia z szkoły rodzenia.
      2. uwazam że nie wpłynęło. Zostałam przyjęta "z ulicy", szybko, miło i sprawnie. tyle ze wcześniej zadzwonilam zapytać się czy są miejsca na bloku porodów rodzinnych
      3. oczywiście że tak. Opieka podczas porodu była super. Pojedyncza sala z prysznicem, obecność M przy porodzie oraz co chwilę zaglądające położne i lekarze (mimo ze poród w nocy). Anastezjolog przyszedl po 3 minutach od kiedy poprosilam o znieczulenie.
      Po porodzie opieka również super. Jeśli miałam jakiś problem to wiedzialam ze mogę liczyć na pomoc.
      Male-nam nie przejmuj się gębami, rób jak Ty uwazasz. a zaszczędzone pieniądze przeznacz na szczepionki dla dziecka i tym też może zamkniesz usta rodzinie wink)))
      pozdrawiam.
    • anaq Re: W-wa - kto NIE opłaca/opłacał położnej? 03.04.08, 01:23
      Nie opłacałam położnej bo nie chciałam płacić za coś co mi się należy
      (mam na mysli zwykłe odebranie porodu). Nie miało to wpływu na
      przyjęcie do szpitala, byłam co prawda u lekarza z tego szpitala 3
      razy. Położna trafiła mi się super,(jak wszystkie w św.Zofii)
      zajmowała się tylko mną ale na bloku było więcej położnych. Inne
      dziewczyny na sali też były zadowolone ze swoich położnych
      (nieopłaconych).
      • joanna.marta Re: W-wa - kto NIE opłaca/opłacał położnej? 03.04.08, 09:31
        Nie rodziłam w Wawie ale może moje doświadczenie coś komuś podpowie.
        Wg mnie, rozpatrując ewentualność zapłacenia położnej, należy wziąć
        pod uwagę szpital, w którym się chce rodzić i zasady, jakie tam
        panują. Ja wiem, że wszystkim należy się równe traktowanie, równa
        opieka ale w praktyce czasami to inaczej wygląda. I po co
        tego 'inaczej' doświadczać na własnej skórze.
        Ja rodziłam w szpitalu, gdzie nie ma możliwości wynajęcia położnej,
        chociaż chciałam. Zdanie ordynatora w tej kwestii - każda pacjentka
        ma być traktowana jednakowo. Jednak w tym szpitalu są trzy porodówki
        a na dyrzurze nocnym są dwie położne + jedna, którą można w razie
        potrzeby zawołać z patologii, czyli nieźle. Inny szpital, o którym
        jeszcze myślałam, ma sześć porodówek i zdarza się, że rodzi sześć
        pań (a inne już czekają w kolejce) i na dyżurach nocnych są też dwie
        położne. Przy sześciu porodach jednocześnie mogą mieć urwanie głowy
        i nie zawsze zająć się pacjentkami, tak jakby te sobie życzyły. A
        nie rozdwoją się i nie sprawią, że zaraz będzie tych na dyżurze
        więcej. I w tym szpitalu rzeczywiście jest zwyczaj wynajmowania
        położnej. Myślę, że wówczas ma się komfort psychiczny, że w razie
        czego ktoś przy mnie będzie. Dwie koleżanki rodziły w tym szpitalu z
        własną położną i były z tego zadowolone; zwłaszcza ta, która miała
        cc.
        Takie moje przemyślenia... Może komuś się przydadzą.
Pełna wersja