Szpital Bielanski Warszawa

22.03.08, 17:14
Jestem rozczarowana tym szpitalem. 3lata temu urodzilam tam Córke i chwalilam sobie pobyt i opieke tam, tydzien temu urodzilam Synka i własnie wybralam szpital Bielański, od samego porodu: dopóki nie odeszły mi wody, nikogo (z personelu medycznego) przy mnie nie było, po porodzie nie powiedziano mi nic o stanie zdrowia dziecka, zagineły gdzies moje badania i dowód osobisty. Trafilam na sale ktora w rzeczywistosci byla pomieszczeniem gospodarczym, przystosowanym. Polowy prysznic toaleta w drugim pomieszczeniu, malo tego pokój ten lezal zaraz koło pomieszczenia gdzie wykonuje sie ktg, wiec nonstop halas, zarowno pediatrzy jak i poloznicy zapominali o tym pomieszczeniu przy porannym porodzie, polozne wieczorem ani razu nie pomogły w kąpieli dziecka, malo tego kapieli nie bylo gdzie wykonac. W dniu wypisu (który miał byc 12-13) oposcilam szpital dopiero po 17....
    • slonek1982 Re: Szpital Bielanski Warszawa 22.03.08, 17:31
      Witam
      Łączę się w bólu.Ja rodziłam w bielańskim 3 tygodnie temu,leżałam w sali nr 3 to chyba ta sama o której piszesz.Potwierdzam że wszyscy w tym szpitalu zapomnieli o tym pokoju,echo zapisów ktg było dobijające,odgłosy i szwendający się ludzie po sąsiadującej Izbie Przyjęć również.Brak informacji o stanie zdowia dziecka(moje przyjmowało antybiotyk),a co do wypisu to ja miałam więcej szczęścia bo miałam wyjść o 13 a wyszłam tylko 15.15 smileJedyną osobą która o mnie pamiętała była wspaniała położna pani Grażynka,gdyby nie ona przyszło by tam zginąć.A i jeszcze pamiętała o tym pomieszczeniu sprzątaczka która przyszła raz myć podłogę o godzinie 23.25.Ale to tylko taki mały szczegół.
      • moniczkalovemax Re: Szpital Bielanski Warszawa 22.03.08, 17:33
        Tak to byla sala nr. 3 i byla tez owa sprzataczka po 22giej ktora nie dosc ze wchodzila jak do chlewu to jeszcze stukala tym mopem w łózka tak ze całe az drzały.... koszmar
        • agular Re: Szpital Bielanski Warszawa 24.03.08, 14:22
          dziwczyny leżałyście tam przez caly swój pobyt w szpitalu czy jak
          zwolniło się miejsce na "górze" to Was przeniesli?
          Ja rodziłam tam 2,5 roku temu i mam zamiar teraz też, o tej salce
          przy ktg to słyszałam i miałam przyjemność być w niej na
          odwiedzinach i faktycznie mało miła smile i osoba którą odwiedzałam
          potwierdz Wasze opnie to ze nikt tam nie zaglądał zapytac czy
          wszytko ok ale ją przneisli nastepnego dnia do " norlanej" sali..
          • slonek1982 Re: Szpital Bielanski Warszawa 24.03.08, 19:57
            Witam
            Ja leżałam w tej salce cały pobyt tj. cztery dni. W trzeciej dobie przyszła do mnie położna i spytała czy chcę zostać przeniesiona na oddział bo zwolniło się miejsce,ale wiedząc że następnego dnia wychodzę nie chciłam pakować wszystkich rzeczy i przenosić się do nowego pokoju.
          • moniczkalovemax Re: Szpital Bielanski Warszawa 25.03.08, 16:00
            Witam. Mnie nikt sie nie zapytał o przeniesienie, fakt ze codziennie przyjmowano kika dziewczyn na oddział i moglo byc poprostu tłoczno, zamiast robic zamieszanie pewnie poprostu na nowo zwolnione miejsce wsadzali dziewczyny prosto z porodówki.
            • orso_orso Re: Szpital Bielanski Warszawa 26.03.08, 09:14
              ta sala ma nawet swoją nazwę ... "kamczatka". Mi się udało na niej
              nie leżec ale też miałam mało fajnie bo po cesarce leżałam na
              patologii a synek na dole na noworodkach...
              • michasiamama Re: Szpital Bielanski Warszawa 26.03.08, 16:10
                Ja rodziłam w Bielańskim 11 miesięcy temu i mam bardzo dobre
                wspomnienia zarówno jeśli chodzi o poród, jak i potem. W czasie
                czterech godzin, jakie spędziłam na porodówce opiekowała się mną
                przemiła położna - chyba Beata (nie była opłacona!). Gdy okazało
                się, że musi skońcyć się cesarką, lekarz z nami rozmawiał, tłumaczył
                swoją decyzję. W trakcie cc anestezjolog i jego pomoc cały czas
                dowcipkowali, żeby mnie odstresować. Po zbadaniu dziecka pediatra
                poinformowała mnie od razu ile dostał pkt i w jakim jest stanie. Na
                sali pooperacyjnej też miałam dobrą opiekę. Tyle tylko, że nie
                miałam przy sobie dziecka. To co mi się nie podobało, to że gdy mój
                mąż poszedł do salki dla noworodków, okazało się, że leżą tam bez
                opieki (mówił, że mógł wynieść dziecko i nikt by nie zauważył!). Gdy
                już mnie przenieśli do zwykłej sali i dostałam dziecko, przyszła
                położna i pokazała mi, jak się nim zajmować (fakt, że nie wszystkie
                dziewczyny miały taki pokaz). Potem też nie mogłam narzekać na
                opiekę. Zastrzeżenia mam jedynie do tego, że, gdy po badaniach,
                zrobionych dziecku okazało się, że nie mogę wyjść w trzeciej dobie,
                nikt nie przyszedł do mnie powiedzieć, dlaczego. Musiałam sama udać
                się do p. doktor.
                Fakt, nie leżałam w "kamczatce", ale z drugiej strony podczas szkoły
                rodzenia poinformowano nas, że w razie dużej ilości pacjentek możemy
                tam zostać umieszczone. Wydaje mi się to uczciwe.
Pełna wersja