nie wybierajcie szpitala praskiego

22.03.08, 22:01
nie wybierajcie szpitala praskiego,to jest po prostu masakra.opieka jest
straszna,pielęgniarki niedoinformowane,każda mówi co innego.moja żona właśnie
teraz urodziła,ma problemy z pokarmem,pielęgniarki nie chcą dokarmiać
dzieci.córeczka ma żółtaczkę i jest poddana fototerapii .pielęgniarki źle
ustawiły maszynę i doszło do przegrzania noworodka.salowe same karzą sprzątać
po sobie.zapomniały chyba od czego one są.pacjentki są psychicznie
wykańczane.jednym słowem porażka. nie polecam.
    • iziula1 Re: nie wybierajcie szpitala praskiego 22.03.08, 22:40
      rawaello napisał:

      > nie wybierajcie szpitala praskiego,to jest po prostu
      masakra.opieka jest
      > straszna,pielęgniarki niedoinformowane,każda mówi co innego.moja
      żona właśnie
      > teraz urodziła,ma problemy z pokarmem,pielęgniarki nie chcą
      dokarmiać
      > dzieci.


      Dokarmianie = koniec z laktacją, szczególnie z taką którą sa
      problemy.
      Widocznie szpital ma taką zasadę, że natura i instynkt dziecka oraz
      głód wymusza odruch prawidłowego ssania a u matki wzmożoną laktacje.
      Poza tym przy szpitalach są poradnie laktacyjne.Popytaj pielęgniarek
      z pewnościa podadza wam adresy.


      salowe same karzą sprzątać
      > po sobie.zapomniały chyba od czego one są.

      To naprawdę okropne!
      Sprzatać po sobie ?!

      Salowe są od dbania o czystość na salach i w
      sanitariatach+pomieszczenia pomocnicze+korytarze itp.
      Szafki i otoczenie łóżka pacjentki należy do samej pacjentki. Nikt
      ( oprócz zmiany pościeli ) nie bedzie sprzątał za twoja żone.

      pacjentki są psychicznie
      > wykańczane.

      A na czym polega to wykańczanie?




      • karolina_g_k Re: nie wybierajcie szpitala praskiego 23.03.08, 00:20
        "Dokarmianie = koniec z laktacją, szczególnie z taką którą sa
        problemy."
        Nie zgodze sie.
        Jestem mamą 6 i 2 latka
        Pierwszego syna karmilam ponad dwa lata drugiego karmie nadal.
        Obaj byli dokarmiani w szpitalu.Pierwszy mlekiem drugi woda z glukoza smile
        Nie wiem czy juz jestes mamą ale wiem ze kobiety rożnie znosza porody. Moj pierwszy i kilka tygodni po nim byl koszmarny. Jesli nikt nie pomaga wycienczonej porodem kobiecie,nie uczy jak dostawiac dziecko do piersi a przy okazji nie chce pomoc dokarmiajac (podkreslam dokarmiajac a nie karmiac, noworodka) to napewno nie wyjdzie z tego nic dobrego.Zestresowana mama i glodne malenstwo to nie jest dobra para.
        Ja nie mialam problemow z karmieniem ale wyczrpanie i oczekiwanie na nawal pokarmu spowodowaly ze synek kilkukrotnie byl dokarmiany. Po drugim porodzie czulam sie rewelacyjnie ale mala ilosc mleka w pierwszych dobach bardzo nie podobala sie mojemu synkowi.Z pelnym spokojem poszlam wiec i poprosilam o wode z glukozą.Maly ciągnal i to z butli, a pozniej nadal z wielka ochota lapal piers.
        Noworodek ma tak silny odruch ssania i potrzebe bliskosci z mama ze sadze ze to tylko mit iz kilkukrotnie dokarmiony na zawsze pozegna sie z piersią.
        Poza tym wiem ze w kilku szpitalach praktykuje sie karmienie dziecka strzykawka i rurka.Maluch ssie piers a z boku do buzki wklada mu sie cienka rurke i powolutku podaje mleko.
        Wystarczy chyba tylko odrobina dobrych checi ze strony personelu.
        "Widocznie szpital ma taką zasadę, że natura i instynkt dziecka oraz
        > głód wymusza odruch prawidłowego ssania a u matki wzmożoną laktacje"
        Głod u takiego malca polączony z nieumiejetnoscia przyssania sie do piersi powoduje tylko olbrzymi krzyk,nic wiecej. A nie kazda świeża mama umie (i to z wielu przyczyn) prawidlowo przystawic dziecko do piersi. Jesli dziecko nie bedzie ssalo nie pojawi sie tez wzmozona laktacja..
        I nie rozumiem dlaczego mąż ma biegac po przyszpitalnych poradnich laktacyjnych.Jesli żona jest w szpitalu to powinni na miejsu sie nia zaopiekowac.
        "salowe same karzą sprzątać
        > > po sobie.zapomniały chyba od czego one są.
        >
        > To naprawdę okropne!
        > Sprzatać po sobie ?!"
        I tu tez wszystko zalezy od samopoczucia jesli kobieta odrazu wstaje bez wiekszego wysilku,nic nadmiernie jej nie boli to jasne ze ze sprzataniem tez nie ma problemu.Ale sama wspominajac swoj pierwszy pobyt na oddziale polozniczym nie dziwie sie zdenerwowaniu autora wątku.Ja poprostu nie mialam sily sie ruszac,nawet isc do toalety.
        A nikt nie ruszyl nawet palcem zeby pomoc mi zmienic podklad.

        Nie pisze tego zlosliwie tylko chcialabym zebys zwrocila uwage na fakt ze kazda kobieta inaczej przechodzi porod i inaczej przezywa pierwsze dni po porodzie.
        Jeśli na kazdym kroku spotyka sie z niezyczliwościa,brakie pomocy a do tego sama jest wyczerpana to rzeczywiscie moze miec odczucie ze jest wykonczana psychicznie.
        Pozdrawiam
        • karolina_g_k poprzedni post kierowalam do izula1 :) 23.03.08, 00:23
      • osa551 Re: nie wybierajcie szpitala praskiego 23.03.08, 09:04
        iziula - życie nie jest takie proste, ja po porodzie nie miałam pokarmu przez
        dwie doby. Położne dokarmiały moja córkę na każde żądanie. Poza tym chciałabym
        zobaczyć jak ty byś po sobie posprzątała po cc z podłączoną przez dwie doby
        kroplówką. Różnie kobiety czują się po porodzie i zwykle są przewrażliwione,
        zagubione i obolałe. Wtedy przydaje sie odrobina zainteresowania ze strony
        personelu medycznego.
        • hanna26 Re: nie wybierajcie szpitala praskiego 24.03.08, 11:36
          Również mam przykre doświadczenia ze Szpitalem Praskim - konkretnie z Izbą Przyjęć. Natomiast dwukrotnie rodziłam na Karowej (nawiasem mówiąc, moje drugie dziecko również miało żółtaczkę), dwukrotnie leżałam też tam po poronieniach. Mogę z czystym sumieniem polecić ten szpital. A do Praskiego więcej nie pójdę.

          Iziula - informuje Cię, że w szpitalu na Karowej, gdzie w sumie czterokrotnie leżałam, codziennie przychodziły salowe i sprzątały dokładnie nasze sale. Zresztą chyba oczywiste jest, że krwawiąca pacjentka z ranami krocza albo z ranami brzucha nie będzie latała ze ścierkami po całej sali. Właśnie w tym celu opłacany jest specjalny personel szpitalny. Jeżeli Ty masz inne doświadczenia to już wyłącznie twój problem.
          • dagis.1 a prawda jak zwykle po srodku 24.03.08, 11:54
            bywaja pacjenki ktore naprawde nie maja sily i tym nalezaloby pomoc

            oraz takie ktore maja sile gadac godzinami przez telefon przyjmowac gosci a
            wokol nich balagan taki ze az przykro i glosem ksiezniczki mowia ze to praca salowej

            prawda jest tez taka ze wiele kobiet naprawde zle sie czuje ale sa i takie ktore
            sie z soba pieszcza tak jak piescily sie w cizy i wogole w zyciu...

            nie bronie zadnej ze stron zwracam jednak uwage ze kazdy ma troche racji smile

            poza tym ja np bylam po cesarce a mimo to wokol mnie panowal porzadek, nie
            czulam sie dobrze ale wiedzac ze jestem w szpitalu staralam sie zachowac wokol
            siebie estetyke - wydaje mi sie ze to kwestia kulury. obok lezala pani w
            naprawde nie gorszej formie niz ja a jej majtki notorycznie ladowaly pod
            lozkiem...ja czujac sie nie wiem jak zle rozwiazlabym ta sprawe inaczej smile
            • sushi_1 Re: a prawda jak zwykle po srodku 24.03.08, 13:23
              Zgadzam sie z Karoliną: jestem mamą dwójki, dwukrotnie poród cc, tak
              też maluchy w pierwszej dobie były karmione glukozą (przez
              strzykawkę z sondą). Przy pierwszym porodzie potrzebowalam 2 tygodni
              na rozkrecenie się laktacji i dziecko bylo w tym czasie dokarmiane
              (ze strzykawki, "po placu"). Moja determinacja do karmienia była tak
              duża że potem karmilam synka piersią jeszcze ponad 2 lata.

              Mój 2. maluszek ma dziś 6 dni. Pięknie pije mlko z piersi, mimo że
              kilka razy poprosilam o dokarmienie synka w szpitalu, kiedy
              widzialam że nie mogę zaspokoić jego głodu moim wlasnym pokarmem.

              Myślę że dokarmienie (z umiarem i wodpowiedni sposób) nie tylko nie
              zaprzepaszcza szansy na karmienie piersią ale wręcz pomaga -
              spokojne dziecko to spokojna mama, a bez spokoju, w stresie bardzo
              trudno o dobrą laktację.

              s.
            • dragica Re: a prawda jak zwykle po srodku 24.03.08, 19:18
              "prawda jest tez taka ze wiele kobiet naprawde zle sie czuje ale sa
              i takie ktore
              sie z soba pieszcza tak jak piescily sie w cizy i wogole w zyciu..."

              Hmmm????Niektore kobiety musza sie ze soba "piescic" w ciazy, bo
              inaczej tej ciazy nie moglyby donosic...Druga rzecz-twarde
              wychowanie w typie-nie placz, nie kwekaj, nie piesc sie, badz jak
              stal-cierp bole porodowe, ciaze, BO JESTES KOBIETA (to jest,
              oczywiscie, skrot myslowy)nie kazdemu odpowiada. Jesli ktoras z
              kobiet lubi byc rozpieszczona, a i moze sobie na to pozwolic-
              dlaczego to mialoby mi przeszkadzac???De gustibus et coloribus...
              • dagis.1 odpowiedz 24.03.08, 19:57
                i gdy ta kobieta piesci sie u siebie w domu w swoich cztrech scianach wsrod
                swojej rodziny to jest jej prywatna sprawa - ale gdy ta kobieta zakloca mi pobyt
                w szpitalu swoimi brudnymi majtaki lub gdy stara sie wepchnac w kolejke bo ona
                jest w cizy a ja rowniez w cizy stoje w tejze kolejce... to wybacz ale uwazam ze
                moglaby sie troszke opanowac smile

                poza tym napisalam wyzej ze jak sie zle czuje to oki ale jesli piesci sie dla
                pieszczenia i angazuje w to cale otoczenie to uwazam ze jest to brak kultury i
                szacunku do innych smile ponadto nie twierdze, ze jestem zwolennikiem zimnego
                wychowania lecz ze nie mam zamiaru uczestniczyc w cyrkach typu majtki pod
                lozkiem bo pani sie z soba piesci. radzac corke jak najbardziej nie znosilam
                bolu porodowego i poprosilam o znieczulenie nie angazowalam jednak pozniej (po
                porodzie) w swoj bol pol sali komentujac ze jest w niej balagan, ktory sama
                zrobilam - a spotkalam sie z takim przypadkiem

                tak wiec podsumowujac - uwazam ze kazdy ma prawo sie piescic jesli chce ale tak
                by nie zaklocac zycia innym smile
                • dragica Re: odpowiedz 24.03.08, 20:06
                  Masz racje, rzucanie majtkami pod lozko jest brakiem
                  kultury...Jednak gdy sobie przypomne pierwsze dni po cc-bol,bol,bol,
                  zarwoty glowy, koszmar, zyc sie nie chcialo.Nastepne 2 tyg-bol rany
                  pooperacyjnej, nie moglam sie nawet schylic...Fuj.
                  Fakt, panny, ktore biegaja w szpilkach po porodowce a potem udaje
                  obloznie chorych (bo trzeba podniesc z ziemi pryzslowiowe majtki)
                  moga zirytowac.
                  • hanna26 Re: odpowiedz 25.03.08, 00:38
                    Chyba czegoś tu nie rozumiem.
                    Salowa nie jest od tego, żeby podnosić z podłogi czyjeś rzeczy, a może jeszcze układac je w szafkach - to chyba dla wszystkich jest oczywiste. Więc nie rozumiem, po co ten komentarz o rozrzuconych majtkach.
                    Natomiast obowiąkiem salowej - obowiązkiem, za który dostaje pieniądze - jest codzienne sprzątnięcie m.in. sal. Gdy leżałam po porodach, codziennie przychodziły panie, żeby wyrzucić śmieci z koszy, zmieść, a następnie zmyć podłoge, przetrzeć i zdezynfekować blaty, na które kładzie się kocyki z noworodkami przed kapielą itd.
                    I naprawdę nie ma to nic wspólnego z "pieszczącymi" bądź "niepieszczącymi się" pacjentkami. Ja akurat po drugim porodzie czułam się bardzo dobrze, ale nie przyszłoby mi do głowy, żeby w zawiązku z tym latać ze szczotką i ścierką. Po prostu - szpital zatrudnia osoby, którym za to płaci. I powinien wyegzekowawać to od tych osób. A pretensja, że któraś pacjentka świetnie się czuje, więc mogłaby spokojnie popracować za salową czy sprzątaczkę - dla mnie jest po prostu absurdalna. Jeżeli rzeczywiście któraś czuje się świetnie, a jej dziecko nie wymaga już stałej opieki medycznej, to należy ją wypisać do domu i koniec. A na pewno nie wykorzystywać jako darmową pomoc sprzątającą.
                    • dagis.1 to ja ci wytlumacze... 25.03.08, 08:39
                      jesli nie rozumiesz o co chodzi. napisalam o majtkach bo wyzej jesli sie
                      dokladnie przeczyta jest napisane, ze salowe wymagaja by sprzatac po sobie...
                      nie jest natomiast napisane nie sprzataja kocykow, smietkikow, toalet... ale
                      masz racje jesli jakas pacjentka czuje sie dobrze i gada przez telefon i ma
                      pretensje ze sie jej dziecka nie przewija, a jej pobyt w szpitalu ogranicza sie
                      do zalu do salowej ze po niej majtek nie sprzata (tak jak to wlasnie opisalam)
                      powinno wypisac sie ja do domu - tam i tak bedzie musiala posprzatac swoje
                      majtki sama, poprosic meza, matke lub zaplacic sprzataczce... a nie wyzywac sie
                      na salowej smile

                      i nigdzie nie napisalam, ze pacjentka ma sprzatac szpital jesli dobrze sie
                      czuje, ale ze zachowanie estetyki wokol siebie w miejscu gdzie sa inni ludzie
                      nalezy do elementarnych zasad dobrego wychowania.

                      nie wnikam co robi w domu. jesli ma ochote sie z soba piescic i rozwalac gacie
                      po domu to naprawde mnie to nie interesuje. ale szpital to nie miejsce na takie
                      cyrki a salowa to nie niewolnik

                      jakos nie wierze ze w opisywanym szpitalu nikt nie wyrzuca smieci albo robia to
                      pacjentki (choc zepewne jesli sa o nim takie opinie jakie sa to nie jest
                      najlepszy)... ale wybacz to co piszesz (ze jak lezalas w szpitalu to wyrzucali
                      smieci) nie jest zbyt odkrywcze... gdyby nikt tego nie robil po tygodniu
                      nalezaloby zamknac szpital...

                      ponadto kilka razy w zyciu bylam w szpitalach i widzialam jaki balagan potrafia
                      miec pacjentki - nie dziwie sie salowym ze zwracaja uwage takim balaganiarom bo
                      do nich nie nalezy sprzatanie wokol pacjentki - np na szafce. widac te panie
                      (salowe) mimo ze czesto sa to proste osoby maja wieksze poczucie estetyki niz
                      niejedna ksiezniczka po porodzie... i to ma wiele wspolnego z pieszczacymi sie
                      lub niepieszczacymi pacjentkami
                    • memphis90 Re: odpowiedz 25.03.08, 09:38
                      Ale przecież dumny, narzekający tatuś ma pretensje do salowych, ze każą
                      połoznicom sprzątać po sobie... A sprzątanie po sobie to dla mnie wyrzucanie do
                      kosza swoich śmieci (puste butelki, zasmarkane husteczki, pieluchy po zmianie),
                      zbieranie swoich brudnych ubrań, wkładek laktacyjnych, majtek itd. Nikt nie każe
                      tym kobietom biegać z mopem i szorować umywalek (choć pozostawienie po sobie
                      czystości w toalecie czy wspólnej łazience też jest mile widziane).
          • edzia.79 Re: nie wybierajcie szpitala praskiego 24.03.08, 13:32
            Wiecie ja pochodze z Pragi i nie znam zadnej Prazanki ktora chciala by tam rodzic albo ktora bylaby zadowolona z tego szpitla.
            dlatego bardo dziwia mnie opinie pozytywne na forumsmirkZPITALE.

            ja sama mialam tyle rozumu badz wiedzy na temat Praskiego ze oba porody mialam w innych szpitalach.
            nasluchalam sie mnostwo opowiesci od kobiet z rodziny badz z bliskiego otoczenia ze koniami by mnie tam nie zaciagneli.
            patologia jest tragiczna,zero opieki,warunki fatalne (ogladalam szpital),wiele z moich kolezanek wypisywalo sie na zadanie i przenosio do innego.
          • memphis90 Re: nie wybierajcie szpitala praskiego 25.03.08, 09:33
            Zreszt
            > ą chyba oczywiste jest, że krwawiąca pacjentka z ranami krocza albo z ranami br
            > zucha nie będzie latała ze ścierkami po całej sali.

            Od kiedy to "sprzątanie po sobie" to bieganie ze ścierą po szpitalu? Facet jasno
            napisał, że chodzi o sprzątanie własnych brudów- to już nie jest robota salowych
            i tyle.
      • artdesign84 do izula1 - co za bzdury piszesz?? 24.03.08, 19:55
        Dokarmianie = koniec z laktacją, szczególnie z taką którą sa
        > problemy.

        jedna wielka bzudra... niektóre mamy NIE MAJĄ pokarzmu od razu??!! i
        chcesz głodzić dziecko przez kilkanaście godzin i czekać aż natura
        zadziała?? a jak nie zadziała?? u mnie nie zadziałała...


        > salowe same karzą sprzątać
        > > po sobie.zapomniały chyba od czego one są.
        >
        > To naprawdę okropne!
        > Sprzatać po sobie ?!
        - tak, wyobraź sobie że po wykańczającym porodzie -ja rodziłam
        prawie 30 godzin sprzątanie po sobie było nie możliwe przez kilka
        dni - nie miałam siły nawet wody sobie nalać do szklanki i salowe w
        moim szpitalu zapieprzały i non stop sptrzątały wszystkie sale
        (zwykły szpital państowy)

        urodziłaś już kiedyś??
        • memphis90 Re: do izula1 - co za bzdury piszesz?? 25.03.08, 09:42
          A skąd wiesz, że ta akurat kobieta nie ma pokarmu zupełnie? Kiedyś był taki mit,
          że jak mleko nie sika strumieniem, to znaczy, ze jest go za mało i dziecko
          trzeba dokarmiać. I przechodziło od razu na butlę, a do piersi już nigdy nie
          wracało (popytaj panie w wieku naszych mam, to była normalna praktyka). Nie
          wiemy, jak jest w tym wypadku- może mleka jest wizualnie mało, ale dla dziecka
          wystarczająco i wcale nie trzeba go dopajać żadną glukozą?
      • mim288 Re: nie wybierajcie szpitala praskiego 31.03.08, 11:22
        Dokarmianie = koniec zlaktacją. No wiesz, jakoś nie zauważyłam
        pomimo że dwoje dzieci piersia wyrkarmiłam jak najbardziej
        dokarmianych - na szczęście - po cc (które rzekomo też oznacza
        koniec z laktacją).
        Myslę, że raczej powinien być "koniec z terrorem laktacyjnym" -
        decyzja o karmieniu piersią, czy dokarmianiu butelką to decyzja
        Matki, a nie szpitala, pielęgniarki nie są od "chcenia" tylko od
        roboty (jakby powiedził dosadnie mój szef, ale tu akurat sie zgodzę).
    • moni-ka7 Re: nie wybierajcie szpitala praskiego 25.03.08, 07:28
      mialam 2 cc w tym szpitalu.jedno 10mc temu drugie 9 lat temu i nic
      zlego mnie tam nie spotkalo .opieka niezla,dzieci byly dokarmiane
      bez zadnych problemow,sprzatac nie musialam.opieka pediatryczna
      fantastyczna.ginekologiczna tez bez zastrzezen.moze troche nazekalam
      na polozne po cc .rzeczywiscie troche opieszle podchodzily do swojej
      pracy ale nie naleze do osob pieszczacych sie ze soba wiec sama
      szybka wstalam po operacji wiedzac ze w domu czeka mnie codziennosc
      bez opieki polozniczej.codziennie bylo sprzatane i nie musialam
      prosic sie o umycie gdy jeszcze nie moglam tego robic sama.na izbie
      przyjec rzeczywiscie nie jest moze zbyt przyjemnie ale tam zwykle
      nie przebywa sie zbyt dlugo.ogolnie bylam zadowolona.pozdrawiam
      • kwiatek-21 Re: nie wybierajcie szpitala praskiego 25.03.08, 08:33
        ja rodziłam tam 2 lata temu przez cc i sobie chwale połozne
        pomagały przystawiać malucha do piersi i to wtedy kedy tylko
        chciałam i to bez zadnych oporów z ich strony.leżalam tam 10 dni i
        nie rozumiem takich opini że słyszałam od koleżanek i w ogóle może
        nie jest tam pięknie i schludnie wysokie stare łóżka ale na opieke
        nie mogłam nazekać może było troche chałasu z dokarmianieem ale jak
        sie poprosiło to się dostało i tyle ja sobie chwalez koleżanką
        pozdrawiam
        MOJE SŁONECZKO JEST JUŻ NA ŚWIECIE tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10704;31/st/20060206/n/DOMINIK/dt/7/k/c4c5/age.png
    • memphis90 Re: nie wybierajcie szpitala praskiego 25.03.08, 09:30
      >moja żona właśnie
      > teraz urodziła,ma problemy z pokarmem,pielęgniarki nie chcą dokarmiać
      > dzieci

      Bo jak pokarmu jest "mało", to nie znaczy od razu, że trzeba ładowć butlę. Raz-
      że noworodek naprawdę nie jest w stanie wydudlać 250ml na raz, dwa- że siara
      jest pokarmem bardzo treściwym.

      >salowe same karzą sprzątać
      > po sobie.zapomniały chyba od czego one są

      To chyba TY się zapominasz... Salowa jest od mycia podłóg i scian, ewentualnie
      od podania basenu, a nie od sprzątania po dorosłych ludziach. Jak z Ciebie taki
      hrabia i jaśnie pan, to sobie zatrudnij służącą, milordzie.

      >jednym słowem porażka.
      Otóż to...
      • adzik27 Re: nie wybierajcie szpitala praskiego 27.03.08, 12:20
        Urodziłam 31.01.2008 i chwalę sobie bardzo opiekę w Praskim. Poród dość szybko
        zakończył się cc (zbyt duże dziecko)i gdyby nie położna, która była obecna przy
        porodzie (nie była opłacona) pewnie męczyła bym się dużo dłużej. Opieka po
        porodzie bardzo dobra, położne i pielęgniarki noworodkowe przeważnie bardzo miłe
        i pomocne (zdarzyła się jedna czy dwie pielęgniarki/położne mniej przyjemne) ,
        pokazywały jak przystawiać do piersi. Ja na początku nie miałam pokarmu więc
        mały był troszkę dokarmiany (zależy które pielęgniarki były, jedne dokarmiały
        więcej inne mniej. Generalnie jestem bardzo zadowolona.
        • adzik27 Re: nie wybierajcie szpitala praskiego 27.03.08, 12:22
          Młody dokarmiany był strzykawką.
        • chihuahuaa Re: nie wybierajcie szpitala praskiego 31.03.08, 11:54
          Rodziłam w praskim rok temu. Byłam 100% zadwolona. Nie wiem jakie mieliście
          wyobrażenia z żoną o pobycie w państwowym szpitalu, ale skoro w praskim było aż
          tak źle to nastepnym razem proponuję może Damiana? Eklskluzywnie ale myślę że
          byście byli zadowoleni z opieki.
          Nie rozumiem co to znaczy że salowe kazały sprzątać po sobie? Co kazały myć
          podłogę wokół swojego łóżka??? Nie przypominam sobie zeby w praskim ktokolwiek
          cokolwiek mi kazał robić. A utrzymywanie porządku wokół siebie to chyba
          naturalna czynność.
          pozdrawiam
    • tutsi1 Re: nie wybierajcie szpitala praskiego 27.03.08, 16:34
      urodziłam w praskim w kwietniu 2007 i nie było żadnego problemu z dokarmianiem
      dziecka a pokarmu nie miałam prawie wcale
      opieka nad dzieckiem dobra pielęgniarki praktycznie na każde zawołanie
      nikt tam pacjentek psychicznie nie wykańczał
      a salowym się nie dziwie, sama widziałam jak w łazience jakaś pacjentka
      zostawiła pływająca w brodziku zużyta podpaskę, przecież trudno do kosza ja wrzucić
    • paulawr Re: nie wybierajcie szpitala praskiego 31.03.08, 10:15
      ja tam rodzilam isie nie zgodze, opieka bardzo mila i pomocna, z
      pokarmem jest ciezko na poczatku zawsze pod roznymi wzgledami ale
      dziecko w pierwszych dniach niewiele potrzebuje.
      • marzena_gabi Re: nie wybierajcie szpitala praskiego 31.03.08, 12:40
        Wiecie, jak czytam te "bzdury" to aż mnie trzęsie. Moja mam rodziła w praskim
        ponad 30 lat temu, teraz ja mam zamiar tam rodzić. Rodziły tam moje koleżanki, i
        nikt nie narzekał, mili lekarze, położne, dobra opieka, jeśli ktoś szuka
        luksusów i biegania tylko koło niego to chyba nie powinien trafiać do szpitala
        państwowego.... Tutaj wszyscy są jednakowi....
        Ja mam lekarkę prowadzącą z Praskiego i bardzo, ale to naprawdę bardzo sobie
        chwalę smile)))
    • kokama Re: a ja pochwalę Praski 31.03.08, 14:07
      rzeczywiście co człowiek to inna opinia, ja chciałabym pochwalić i podziękować
      personelowi szpitala za fantastyczną opiekę.
      3 tygodnie temu miałam tam cesarkę, wszyscy:anestezjolodzy,
      lekarze,pielęgniarki,położne, siostry noworodkowe-świetnie wywiązywali się ze
      swoich obowiązków. Salowe codziennie sprzątały, położne były na każde zawołanie
      (szczególna troska nad "cesarzowymi"podawanie środków przeciwbólowych, zmiana
      podkładów oraz podmywanie. Kładą tam nacisk na naturalne karmienie w związku z
      czym siostry noworodkowe przychodzą i sprawdzają czy dziecko ładnie je, jest
      dobrze przystawiane i czy przybiera na wadze. Był to mój drugi poród i po
      porównaniu z Karową to pobyt w Praskim to był dla mnie luksus (jedyne co Karowej
      zawdzięczam to świetna opieka na oddziale intensywnej terapii noworodka). A mój
      wpis jest po to by dodać odwagi tym poszukującym miejsca na narodziny. aha i
      jeszcze jedno:podczas pobytu pustki w szpitalu, noce spokojne, wolne pokoje i
      jedynki o podwyższonym standardzie, chyba nadal pokutuje zła opinia o tym
      szpitalu-a szkoda bo niesłusznie.
      • moni-ka7 Re: a ja pochwalę Praski 31.03.08, 19:53
        czemu ten pan ktory rozpoczal watek w ogole sie nie odzywa?moze tez
        wykonczony psychicznie?ja i moje dzieci po dwoch cc w praskim zyjemy
        i mamy sie swietnie.dziwia mnie takie wypowiedzi.tam naprawde jak na
        panstwowy szpital jest ok.
Pełna wersja