caterinka1
01.09.03, 16:24
Chciałabym podzielić się z wami moimi wrażeniami po pobycie w tym
szpitalu.zacznę od początku.Pierwsze skurcze dostałam o 6rano,a o 8 byłam w
szpitalu.Pani na recepcji przyjeła mnie w miare uprzejmnie i lekarz też się
szybko zjawił.żaprowadzili mnie z mężem na porodówke.Sala wmiare
przyzwoita,można przynieść sobie nawet magnetofon jeśli ktoś chce(tak mówią
w szpitalnej szkole rodzenia).Poród przebiegał bardzo dobrze,urodziłam po
trzech godzinach(w karcie napisali że po 5)-szybciutko ból był do
zniesienia.Od razu położono mi moja
córeczkę na klatce piersiowej a za chwile tatuś odcioł pępowine.I tak leżała
na mnie około 30 min.,następnie tatuś poszedł z położnymi ją ważyć, mieżyć
itp.I zostałam sama zaczeło się od łyżeczkowania-straszny ból(cały poród był
bez znieczulenia)a następnie zszywanie.też bolało bo jeszcze nie zaczeło
działać znieczulenie a ona juz zaczeła mnie zszywać.Wszystko czułam a
ostatnie szwy najbardziej,połozna stwierdziła że znieczulenie nie zadziałało
zbyt dobrze.Krótko mówiąc zszywanie na żywca.Nastepnie przynieśli mi córke
do karmienia i zostawili nas tak na około 1,5 godz. .Lało się zemnie
(krwawiłam)
strasznie a mała płakała próbowałam zawołać położna ale zadna się nie
zjawiła przez ten czas.Poprostu hamstwo słyszałam jak sobie gadały i piły
kawke(wredne "suki" dla nich to codziennośc).Miałam też wielkiego pecha bo
akurat było przepełnienie na salach poporodowych i trafiłam na patologie(tam
leżą ciężarne).Sala całkowicie nie przystosowana ale musiałam tam spędzić 2
dni,chociaż za pare godzin jak mnie tam przenieśli zwolniły się sale
poporodowe.Ale po co brudzić dwa łóżka.Dziecko było cały czas ze mną,a ja
umierałam z bólu i zmeczenia,niedaj boże bym chciala żeby sie nim zajeły to
bym została skrzyczana że jestem wyrodną matką. Tak wiec ona płakała i ja
płakałam a te położne wogóle sie nami nie interesowały.Na szkole rodzenia
powiedzieli mi ż nic nie trzeba brać dla dziecka bo wszystko jest.Nawet
pampersów nam żydzili.Wszystkie dzieci rano były kąpane w tej samej wodzie-
skandal. Ogólnie było strasznie.Opuściłam ten szpital z
radością.teraz jestem prawie 4tyg. po porodzie szwy nadal calkowicie się nie
rozpuściły,poprostu używają jakiegoś bublu,szwy mi się nie przyjeły i mam
zakażenie.OgOlnie mOwiąc szpital do kitu niby "przyjazny dla dziecka",to
kompletna bzdura.Jedyne co w nim dobre to,to że maja najlepszy sprzet w
szczecinie do ratowania noworodków.Liczyłam też że dostane wyprawke dla
przyszłej mamy(zawiera próbki oraz poradniki),niestety w tym szpitalu nie
dają-w innych tak. Więc nie wiem czy go wam polecić czy
odradzić.Może są mamy które też tam rodziły i chca się podzielić wrażeniami?