Dodaj do ulubionych

Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalach...

26.04.08, 12:25
Dziewczyny! Zakładam osobny wątek w związku sytuacją w warszawskich szpitalach
polożniczych.
Wyslalam maila z prośba o interwencję na trzy adresy:
kontakt@tvn24.pl,
stoleczna@agora.pl,
ddtvn@tvn.pl,

Jesli któraś z Was ma ochotę - niech do nich napisze! Im więcej z Nas coś
zrobi w tym temacie, tym większa szansa, że w końcu się zainteresują całą
sprawą!!!

Pozdr. Aga
Obserwuj wątek
    • insomnia0 Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 26.04.08, 12:35
      dzieki za info i za adresy.. juz do nich piszę. To faktycznie jest skandal, ze
      płacąc składki i mając meldunek w warszawie muszę sie liczyc z odesłaniem do
      mniejszych miasteczek wokoł mojego miasta. Poza tym tak wszyscy narzekają na
      Warszawę, krzyczą jaka to wieś i że nie lubia tego miasta..a jak przychodzi co
      do czego to rodzic tu??? po co? Rejonizacja była jednak dobrym wyjsciem.
      • uw1973 Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 26.04.08, 13:50
        ja również jestem za rejonizacją - w piątek na parkingu tylko mój
        samochód miał rejestrację warszawską - wszysko inne w obrębie izby -
        cóż podwarszawskie. Może i dla kobiety z Łomży marzeniem jest
        urodzenie dziecka w "stolycy" ale dle mnie marzeniem nie jest
        rodzenie w Łomży, Ostrołęce czy in. mieście ościennym. Jestem
        warszawianką od pokoleń, tu pracuję, tu płacę podaki, i w czym
        ustępuję pani z Legionowa czy Wołomina? Że nie mam szczęścia się
        dostać w Warszawie do szpitala, bo brzydzę się łapówkami. To co się
        działo na izbie przekroczyło moje majśmielsze oczekiwania, widać
        która od którego lekarza, położnej czy po innej protekcji.
        Piszę pisma pod wszystkie wskazane adresy. Nie może tak być, że
        mieszkając 3 ulice od Cegłowskiej wywalają mnie do Pcimia Dolnego.
        Nie i koniec.
        Moja koleżanka nie ruszyła się mimo iż powiedzieli, że nie ma
        miejsc. Mimo iż starszyli ochroną - powiedziała, że ma takie prawo
        jako pacjent i koniec. W końcu położli ją na korytarzu i traktowali
        jak psa. Skończyło się pozwem, ale czy coś wskóra - wątpie. Lekarzom
        w to graj że tak jest - tak jak się teraz nałapią to ich.
        Pozdrowienia.
        • attiya Re: Do Warszawianek 26.04.08, 14:12
          no wiecie - może nie każda z nas jest z dziada pradziada warszawianką - ja
          jestem białostoczanką - i gdybym mogła to rodziłabym w moim rodzinnym mieście -
          ale do Białego mam prawie 200 km a ponieważ mam tę wątpliwą przyjemność
          mieszkania w Ząbkach -to bardziej jest mi po drodze do W-wy niż do Wołomina...Do
          najbliższego szpitala mam trzy km - Bródnowski, następnie 5,5 km do Praskiego,
          10 km do Bielańskiego a do Wołomina mam 34 km - i nie widzę powodu aby tłuc się
          do jakiegoś Wołomina gdy kilka minut jadę do innych szpitali warszawskich....
          Czasem tak się zdarza, że bliżej jest do W-wy, no ale jeśli ktoś z Lomży jedzie
          100 km aby tylko urodzić "we stolycy" a później wylewa na to miasto cały stek
          pomyj - to naprawdę czegoś nie rozumiem....Pozdrawiam wszystkie mamy już teraz
          martwiące się gdzie urodzą....
          • uw1973 Re: Do Warszawianek 26.04.08, 14:35
            tak, ja na Bielany mam 5 minut drogi, do Łomży 149 km. I stresuję
            się na maxa nie porodem, nie tym że znajdę się w nowej
            odpowiedzialnej dla siebie sytuacji, ale tym że się dowiem, że mam
            rodzić gdzieś na Mazowszu.








        • mateolka Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 26.04.08, 21:33
          po pierwsze w Legionowie nie ma porodowki
          a po drugie : na poczatku kwietnia urodzilam synka. Mialam rodzic w
          Bielanskim ale niestety z powodu braku miejsc nie przyjeli mnie.
          Oczywiscie chcieli mnie skierowac poza Warszawe ale odmowilam i
          poprosilam zeby zadzwonili na Inflancka ( bo najblizej)Dodam ze wody
          mi odeszly a skurcze mialam regularnie co 8 minut. Inflancka jest
          jedynym szpitalem ktory nie odsyla ,a Bielanski PODOBNO jedyny ktory
          od razu kieruje dziewczyny do podwarszawskich szpitali bez prob
          poszukania miejsca w warszawskich.
          I dodam jeszcze , ze taka sytuacja jaka jest w Bielanskim ( czyli
          brak miejsc)jest w kazdym innym szpitalu w Warszawie i nie tylko w
          Warszawie. Kolezanka mieszka w Olsztynie i tam dzieje sie to samo.
        • teresska W-wa a Łomża 28.04.08, 10:10
          Mieszkam w W-wie ale pochodze z Łomzy i moge powiedziec, ze to jakis idiotyzm
          pisac, ze dziewczyny z Łomzy przyjezdzaja rodzic do W-wy. Moze sa sporadyczne
          przypadki skrzywionych psychicznie panienek ale ogolnie wsrod znajomych nie znam
          takiego przypadku a ostatnio naprawde duzo kolezanek sie "rozpakowalo".
          Porodowka w Łomzy jest wysoko ustawiana w ocenach, ma rekomendacje roznych
          organizacji wspierajacych matki. MOja siostra urodzila tam 3 dzieci i zawsze
          byla zadowolona. Pierwsze dziecko urodzilam w W-wie na Karowej, teraz jestem 6
          m-cu i mocno zastanawiam sie czy nie rodzic w Łomzy, bez stresu ze w W-wie bede
          odsylana jak kawal miecha od szpitala do szpitala. W ciagu ostatniego roku 3
          kolezanki mieszkajace i zameldowane w Warszawie pojechaly specjalnie rodzic do
          Łomzy, wiec w moim odczuciu jest odwrotnie. Nie Łomza przyjezdza rodzic do W-wy
          a W-wa do Łomzy smile Nie robcie z pojedynczego przypadku afery ogolnokrajowej smile
        • olafasola25 Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 06.05.08, 12:35
          Wielmożna Warszawianko od Pokoleń, nie wyciągaj zbyt pochopnych
          wniosków. Np. ja 27 lat swego życia spędziłam w Warszawie (tu się
          urodziłam), tutaj pracuje, tu wydaje swoje pieniądze (może także w
          Twoim sklepie z butami) ale od 3 lat mieszkam kilkadziesiąt km od
          Warszawy i mam "obcą" rejestrację i co? dlacczego wg Ciebie nie
          miałabym prawa rodzić w stolicy?! Ostatecznie rodziłam w małym
          mieście podwarszawskim i sobie chwalę, ale dlaczego Ty masz
          dyktować, gdzie maja rodzić osoby w podobnej do mojej sytuacji?
          Miłego dnia.
    • japetra Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 26.04.08, 14:35
      Ja też uważam, że w takiej krytycznej sytuacji powinno się przywrócić
      rejonizację. No i niech ktoś mądry zrobi coś z nagminnie przedłużającymi się z
      niewiadomych przyczyn remontami plus inne rewelacje (dzisiejszy artykuł o
      porodówce na Solcu na gazeta.pl)!
      Mój mąż pracuje w Sochaczewie, nie mamy samochodu, nie dam się wywieźć 100 km za
      Warszawę, czy mąż na poród i potem ma do mnie dojeżdżać autobusami tam i z
      powrotem?? a może NFZ zasponsoruje nam taksówkę? żebyśmy mieli czym oprócz PKSu
      wsrócić z dzieckiem do domu.
      • uw1973 Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 26.04.08, 14:41
        w czwartek z Bielan dziewczynę z AKCJĄ PORODOWĄ W TOKU wpakowano w
        karetkę i wywieziono na północny-wschód wink
        150 km, syfiastą drogą.
        I tak sobie myślę, jak przebiję się przez Grota? Np piątek pomiędzy
        16 a 20?
        Jak oczywiście będzie miał mnie kto zawieść, bo nie zawsze wszyscy
        znajomi są w domach. A jak wrócę - z dzieckiem, z torbą,
        nosidełkiem, PKS-em?
        Ale co to kogo obchodzi...
        • huczusia Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 26.04.08, 16:57
          Ja mieszkam w Piasecznie pod Warszawą, niestety w naszym
          prowincjonalnym szpitalu nie ma porodówki, najbliższy szpital z
          oddziałem położniczym jest w Warszawie. Czy wobec tego uważacie, że
          MAM PRAWO rodzić w STOLYCY czy też nawet nie próbować, bo później
          jakaś rodowita warszawianka opluje mnie ze wstrętem, jak będę
          wysiadała z samochodu z piaseczyńską rejestracją ???
          Przecież to nonsens... Myślicie, że nie chciałabym rodzić w swojej
          mieścinie ??? Oczywiscie, że bym chciała, ale wybaczcie nie mam
          takiej możliwości. PRZEPRASZAM...
          • attiya Re: Do Huczusia 26.04.08, 18:21
            Huczusia - myślę ze przyszłe Mamy warszawianki nie miały Ciebie na myśli wink
            tylko te osoby, które dla odpowiedniego wpisu w akcie urodzin dziecka koniecznie
            muszą urodzić w Warszawie - a propos - dla łomżynianek akurat bardziej po
            drodze jest do Białegostoku niż Warszawy.....Przecież to zrozumiałe, że jeśli w
            miejscowości zamieszkania nie ma szpitala to jedzie się do najbliższego - w moim
            wypadku tak właśnie jest iż we "wsi" Ząbki takowego nie ma - a rzut kamieniem
            mam do Bródnowskiego i Praskiego. Pozdrawiam
          • uw1973 Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 26.04.08, 18:37
            Skoro nie masz porodówki w miejscu swojego zamieszkania, oczywiste
            jest że jedziesz tam gdzie takowa się znajduje.
            Jeśli chodzi Ci o mój jad - owszem nie mam litości do pań z miast
            lub miasteczek, gdzie porodówki są.
            Pisząc że chciałabyć rodzić w swomim mieście, rozumiesz o co chodzi
            nam, warszawiankom, MY TEŻ CHCEMY BYĆ NIEDALEKO DOMU I RODZIN! O to
            chodzi. Gdyby było miejsc na full, miałabym w poważaniu, czy
            przyjmowane są kobiety z innych miejscowość, a tak...
            Swoją drogą dziwię się kobietom z Wołomina, tam jest najlepszy
            szpital na Mazowszu. I swoją drogą nie wiem z czego wynika zachwyt
            Bielanami. Ani nie jest to szpital położniczy, ani po jakimś super
            remoncie, ani wybitni fachowcy tu nie pracują. Moda czy co?
            • attiya Re: Do uw1973 26.04.08, 18:51
              popieram smile - tak jak wcześniej pisałam - może to jakaś dziwna moda w Lomży
              panuje na wpis "urodzony/na w Warszawie".....nie wiem....ale dla samego
              jechania 150 km do stolicy.....chyba 10 razy zastanowiłabym się....czy aby jest
              to bezpieczne i dla dziecka i dla matki....
          • malta31 Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 26.04.08, 19:27
            wysłałam list w kilka miejsc może ktoś się tym zainteresuje
            w bielańskim nadal nie za ciekawie sad
            byliśmy w międzylesiu i mamy nie najlepsze wrażenia:
            1. zdarza sie również ze odsyłają
            2. oddział obskurny brrryyy
            3. personel opryskliwy, niemiły i niezbyt poinformowany (pewnie tak
            trafiliśmy)
            4. po badaniu przez "niemiłego" (delikatnie mówiąc) lekarza pojawiło
            sie niewielkie krwawienie sad
            5. wyczerpujący wywiad przeprowadziła położna robiąca ktg, a lekarz
            spytał jedynie o termin om i porodu

            Dziewczyny... jestem załamana sadsadsad
            • huczusia Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 26.04.08, 19:38
              Sorki, trochę się uniosłam, ale wydaje mi się, że takich dziewczyn,
              które przyjeżdżają rodzić do Warszawy tylko po wpis w akcie
              urodzenia jest bardzo mało.
              Jak ktoś słusznie zauważył, prawie każda ciężarówka chce rodzić jak
              najbliżej domu i rodziny. Teraz po prostu jest bardzo dużo porodów,
              a porodówek jak na lekarstwo. I o nie jest wina na pewno rodzących
              kobiet. Bardziej wkurzające są koneksje, znajomości i kasa, którą
              biorą lekarze za przyjęcie na oddział, cóż, nie wiem czy ktokolwiek
              może tę chorą sytuację zmienić. Tak czy inaczej życzę Wam wszystkim
              i sobie powodzenia smile)))
            • premeda Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 07.05.08, 10:03
              No właśnie i jak którejś z szanownych forumowiczek opowiadających
              sie za rejonizacją przypadłaby taka "lokalna rejonowa rzeźnia" to by
              szybko zmieniła zdanie i opowiadała się za wolnym wyborem. Zresztą
              jeśli dobrze sobie przypominam na tym polegała reforma służby
              zdrowia, żeby pieniądze szły za pacjentem do dobrych szpitali, co
              wymusiłoby zmianę w podejściu i traktowaniu pacjenta.
    • katarzyna.br Re: szpital w wołominie najlepszy?? to chyba żart 26.04.08, 19:41
      Jestem z Wołomina i nie spotkałam gorszego szpitala. W pierwszej
      ciąży potraktowano mnie tam tak źle, że już miałam składać skargę na
      leakarzy. Owszem opinię o półożnych są dobre ale nic poza tym.
      Najważniejsze jest jednak to, że w Wołominie nie ma nalezytej opieki
      dla noworodków, więc jak coś złego dzieje się z dzieckiem to wiozą
      do Warszawy. Więc kobietom, którym zależy na komforcie rodzenia to
      owszem pewnie szpital w Wołominie może zapewnić ten komfort ale
      jakby dziecko nie było zdrowe to szpital w Wołominie nie pomoże.
      Z tego co wiem Wołomin teraz też jest oblegany więc sytuacja jest
      wszędzie podobna.

      A słowa oburzenia "Pań warszawianek" że kobiety z Łomży przyjeżdzają
      rodzić do Warszawy są po prostu skandaliczne!!!! Na tym przecież
      polega akcja "rodzić po ludzku", że każdy może wybrać sobie szpital
      i to według jego wiedzy najlepszy. To nie jest winy kobiet z Łomży
      że nie ma miejsc na warszawskich porodoówkach - tylko niewydolnego
      systemu - czyli polityków.

      I tak kobieta przeciw kobiecie.....

      • attiya Re: szpital w wołominie najlepszy?? to chyba żart 26.04.08, 21:00
        czyli wg Ciebie warszawianki powinny jechać rodzić do Wołomina albo do Lomży?
        Albo jeszcze dalej bo ktoś mieszkający 200 km od W-wy ma życzenie rodzić w
        stolicy? Przepraszam Cię ale ja z kolei nie mam ochoty rodzić 200 km od domu.
        Nie trzeba rodzić w Wołominie, żeby przekonać się, że noworodek po urodzeniu
        może mieć problemy z opieką lekarską - podobne opinie słyszałam o szpitalu Damiana.
        • katarzyna.br Re: normalnie polowanie na czarownice .... z Łomży 27.04.08, 09:28
          Ty chyba nie rozumiesz tego co napisałam. Każdy ma prawo wybrać
          sobie szpital, w którym chce rodzić, a ty chcesz to prawo
          ograniczyć. Obarczasz winą za obecną sytuację kobiety z miejscowości
          podwarszawskich - bo one zabierają Ci miejsce. Nie wiem czy tak jest
          faktycznie bo nie znam żadnych danych na ten temat, ale jeśli tak
          jest - to te kobiety mają do tego prawo! Tak jak ty masz prawo
          wybrać najlepszy szpital do każdego innego leczenia. Ale jak widzę
          tego nie rozumiesz. No to już twój problem.
          Tak jak pisałam wcześniej - to niewydolny system jest winny, a
          głównie fakt że ktoś z GUS i NFZ nie doszacował liczby porodów w
          2008 r. i założył że urodzi się mniej dzieci. NFZ nie ma po prostu
          pieniędzy na więcej porodów. Podobno dla 1500 kobiet z województwa
          mazowicekiego w tym raoku zabraknie już pieniędzy na pordód szpitalu.
    • b.wierzbowska1 Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 26.04.08, 20:01
      Nie zgadzam sie. Nie wierzę w to, żeby do Warszawy nagminnie
      przyjeżdżały kobiety z miasteczek, bo maja tekie widzimisię, czyt.
      chcą rodzić w 'stolycy', żeby dziecko miało w metryce miejsca
      urodzenia Warszawę. Nie słyszałam o takich przypadkach a i Wy
      przyznajcie szczerze, że nawet jesli spotkałyście się z podobnym
      czymś, to nie jest to regułą. Za bardzo się unosicie... Nie
      wyobrażam sobie, że mnie by kazano rodzić w szpitalu, w którym
      miaąłm usuwaną martwą ciążę i gdzie potraktowano mnie jak śmiecia -
      tylko dlatego, że to mój rejon!


      BTW - mieszkam i pracuję w Warszawie od 10 lat, choć stąd nie
      pochodzę. Lubię to miasto, dobrze mi tu, a Wasze docinki na temat
      małomiasteczkowego pochodzenia dobrze o Was nie świadczą. Na
      szczęście mam do czynienia z innym typem rodowitych Warszawian.
      • andy322 Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 26.04.08, 20:48
        ja też jestem zbulwersowana zachowaniem niektórych warszawianek... przecież to
        idiotyczne, zeby ktoś jechał kilkadziesiąt km tylko po to by urodzic w
        stolicy... a cóż tu sa za luksusy? za wszystko trzeba płacić, załatwiac itp...
        czy ktoś chciałby jechac po to by być odesłanym ? czy ktoś normalny narażałby
        siebie i dziecko tylko po to by rodzic w stolicy, liczac si e z tym ze moze
        lezec na korytarzu? chyba niektórym paniom po prostu odbiło ... a może same od
        niedawna mieszkając w stolicy czuja się już warszawiankami pełną gebą..? nie
        rozumiem podejścia... to nie jest wina kobiet ze nie ma miejsc.. to jest wina
        podejscia niektórych szpitali(przyjmą ta która zapłaci, wezmie położną, albo
        opłaci salę...)sama mieszkam od kilku lat w w-wie, i jestem zniesmaczona tym co
        tu się dzieje... pierwsze dziecko rodziłam w innym województwie i przez głowę
        długo nie chciała mi przejść ta komercjalizacja w warszawskich szpitalach...ale
        co mam zrobic... przecież nie będę jechac 200 km. dalej by na parkingu jednego
        ze szpitali warszawskich nie stał samochód z "obcą" rejestracją.. tyle się pisze
        o znieczulicy w tym także w stosunku do kobiet w ciąży... przyznam ze do tej
        pory nie spotkałam sie z taką sytuacją... ale te wywody tutaj pokazują, coś
        innego...pewnie te które krzyczą najbardziej zaraz założą nowe posty by wyżalić
        się jaki ten świat podły, bo nikt im nie ustąpił miejsca w autobusie..
      • attiya Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 26.04.08, 21:06
        czyli rozumiem, że te wszystkie wypowiedzi kobiet, które zostały odesłane w
        czasie porodu do innych szpitali są przesadzone? Rozumiem, że Warszawa jest
        większym miastem niż inne; mieszka tu więcej ludzi - a co za tym idzie więcej
        jest kobiet rodzących w tym mieście - ale to nie znaczy, że kobiety tu
        mieszkające same sobie wymyśliły ten problem.
        • nika19811 Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 26.04.08, 21:32
          Wg mnie to nie jest wina dziewczyn nie mieszkających w Wawie (takie
          przypadki,że ktoś tłucze sie 150km tylko po to, aby w metryce miec
          miejsce ur.- W-wa to wydaje mi się, wyjatki). Jesteśmy z wyżu
          demograficznego, nasze dzieci też bedą, a warszawskie szpitale sa
          przygotowane na załatwianie "normalnej" ilości rodzących. Druga
          sprawa, że pozamykali niektóre porodówki... A mechanizm dalej juz
          sam się napędza, czyli laski kombinują-opłacanie sal,połoznych,
          szukanie lekarzy ze szpitala itd. I dlatego dostają się najczęściej
          te co kombinowały, a "z ulicy" odsyłają.
          P.S. Mieszkam w Warszawie 10 lat, ale też mam samochód z
          podwarszawskimi numerami bo jeszcze nie mam meldunku tutejszego-jest
          masa takich ludzi. To,że nie jestem rodowitą Warszawianką, tylko
          przyjezdną, chyba nie znaczy, że mam jechać rodzić właśnie 200km
          stąd?
        • anita_zu Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 26.04.08, 22:35
          attiya napisała:

          > czyli rozumiem, że te wszystkie wypowiedzi kobiet, które zostały
          odesłane w
          > czasie porodu do innych szpitali są przesadzone? Rozumiem, że
          Warszawa jest
          > większym miastem niż inne; mieszka tu więcej ludzi - a co za tym
          idzie więcej
          > jest kobiet rodzących w tym mieście - ale to nie znaczy, że
          kobiety tu
          > mieszkające same sobie wymyśliły ten problem.
          Problemu moze i sobie nie wymyslily, ale znalazly dziwnego kozla
          ofiarnego- a mianowicie panie z podwarszawskich miejscowosci. Az
          nadziwic sie nie moge ze te panie dostaja miejsce w "Waszych"
          szpitalach a Wam ta sztuka sie nie udaje. Chyba panie mimo ze z
          prowincji jakies lotniejsze od Was sa (?). A moze wskazywanie pan z
          prowincji jako przyczyny Waszych nieszczesc to chybiony strzal i
          winnego nalezaloby poszukac gdzies indziej???
          • attiya Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 27.04.08, 10:19
            No wiesz - kogoś trzeba obarczyć winąsmile Ale tak na poważnie - oczywiście, że są
            zawsze dwie strony medalu - i nie można zapominać o tym co wyprawia NFZ.....No i
            może się przecież każdej z nas zdarzyć, że będziemy akurat przejazdem - no nie
            wiem - np. w Bydgoszczy i zaczniemy rodzić - i wtedy ktoś w Bydgoszczy powie, że
            ktoś z W-wy zapełnia bydgoskie porodówki.....O zamykaniu oddziałów położniczych
            tez nie można nie wspomnieć a jeszcze jak się doda do tego remont szpitala
            Bródnowskiego - aż strach pomyśleć co będzie się działo w W-wie od czerwca....
            • andy322 Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 27.04.08, 11:30
              oczywiście, że nikt nie wymyślił problemu, on jest i każda z nas się boi ze mogą
              ja odesłac... a jeśli faktycznie ktoś nie mieszka w w-wie (chocby czasowo,
              zawzse można potwierdzic zameldowaniem)., a przyjeżdza tylko na poród to chyba
              oczywiste ze musi miec coś zaklepane, a wtedy wiadomo ze taką dziewczynę przyjmą
              w pierwszej kolejności.. a to już nie fair...oczywiście są wypadki losowe.. ale
              z drugiej strony w 39-40 tyg wybierac się w podróż...to już skrajna
              nieodpowiedzialność... w wakacje ma być ponoć jeszcze gorzej bo w wielu
              szpitalach mają być remonty... nie ma wątpliwości ze trzeba coś z tym zrobic...
              tylko co my na samym dole możemy...
              • attiya Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 27.04.08, 11:41
                no a odpowiedzialnością jest wożenie dziewczyny w trakcie porodu 150 km w tę i
                inną stronę? Można ostatecznie zaplanować z lekarzem - o ile się zgodzi -
                niezbyt daleką podróż - ale już sama nie wiem.....w pokrewnym temacie któraś z
                forumowiczek napisała, że i inne porodówki mogą być zamknięte - czyli
                zdecydowanie wzrasta procentowa możliwość, że i tak i tak wywiozą nas gdzieś
                poza W-wę....ech....nie można się aż tak zamartwiać na przyszłość - przecież i
                tak gdzieś musimy urodzić....tylko gdzie?
                  • nika19811 Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 27.04.08, 20:14
                    pillow-book napisała:

                    > Kobiety bez powikłań, z odpowiednią kwalifikacją u lekarza
                    ginekologa i położne
                    > j
                    > powinny rodzić w domu. Tak jak to zawsze było... bo w szpitalach
                    rodzi się
                    > raptem od kilkudziesięciu lat.
                    >
                    > smile


                    RE:
                    O jejku!!! Ty chyba nie uważasz tak naprawdę???
                    Przecież nie da sie przewidzieć nigdy do końca czy idealna ciąża
                    skoczy się takim samym idealnym rozwiązaniem. A co wtedy, gdy jest
                    potrzebna pomoc, jaką może zapewnić tylko szpital????
                    A kilkadziesiąt lat temu nie było tez prądu...bezsensowny argument
                  • 987ania Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 27.04.08, 20:56
                    pillow ale jak się kobietom wkłada patologię od pierwszego dnia ciąży, to jak je
                    przekonać, że bez oxy i w domu i bez nacięcia można rodzić o wiele bezpieczniej.
                    Daleko nam do krajów rozwiniętych w tej kwestii jak Holandia czy UK.
                    Na szczęście mieszkam w Wawie i mam już umówioną położną domową, szpital "w
                    razie czego" też. Jakby coś nie tak, to pojedziemy i dokończymy tam. Choć jak na
                    razie, to nawet torby nie pakuję i nie wiem kiedy zacznęsmile)
    • laminja :( 27.04.08, 22:45
      lato się zbliża będzie jeszcze gorzej, bo kilka oddziałów jak co roku zamknie
      się do remontu. Gazety o tym piszą od lat, w telewizji są informacje, ale nic
      się nie zmienia. Nadal nikt nie umie ustawić remontów porodówek tak, żeby
      się nie pokrywały. W dużej mierze to wina różnych właścicieli poszczególnych
      porodówek. Miasto nie stworzy dodatkowych miejsc, bo większość szpitali tonie w
      długach. Powstaną za to prywatne oddziały, więc za jakiś czas szpitale publiczne
      zostaną odciążone, ale kto wie czy któryś nie padnie...
    • tygrysiatko1 Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 28.04.08, 01:42
      chciałabym tylko zwórcić Wasża uwagę na to, że niektóre kobiety
      wcale nie chcą rodzić w Warszawie tylko są do tego zmuszone, bo np
      dziecko jest obciążone jakąś wadą np. serca i musza rodzić w
      wyspecjalizowanym ośrodku, albo ciąża powikłana jest cukrzycą i
      wtedy rodzić można też tylko w wyspecjalizowanym ośrodku...
      szpitale ginekologiczno - położniecze (zresztą nietylko takie) są
      podzielone na stopnie referencyjności I dla ciąż fozjologicznych, II
      dla powikłanych, II dla zagrożonych (to w dużym skrócie)... w Łomży,
      Ostrołęce, czy innych małych miastach najwyżej będzie szpitala o II
      st... i taki szpital MA OBOWIĄZEK odesłać pacjętkę, którą nie mogą
      się zająć, bo nie zapewnią odpowiedniej opieki kobietcie i jej
      dziecku... w Warszawie mamy 4 szpitale o III st referencyjności
      (Karowa, Starynkiewicza, Bielany, Bródno i zamknięta Czerniakowska,
      której nie liczę), które MAJĄ OBOWIĄZEK przyjąć pacjentki z całej
      Polski, tak, aby one mogły urodzić bezpiecznie swoje dzieci i aby te
      dzieci miały szansę na życie...
      dlaczego chcecie im (tym kobietom) odebrać taką możliwość??
      • attiya Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 28.04.08, 07:22
        ależ nikt nie ma pretensji do kogoś kto musi akurat rodzić w W-wie - przecież to
        oczywiste - ale jaki to jest procent rodzących spoza województwa? 3%, 5% ? Nie
        jest to jakaś liczba chyba powalająca na kolana - a zresztą w Białymstoku są
        jest szpital o III stopniu referencyjności - i do Białego jest bliżej niż do
        W-wy - i jeśli ktoś z powikłaniami jedzie dwa razy dalej - tzn., że chyba nie
        jest za bardzo odpowiedzialny.
        • tygrysiatko1 Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 28.04.08, 10:37
          ale np. Karowa jest ośrodkiwm najlepszym w POlsce specjalizującym
          się w cukrzycy ciążowej i ma (poza Łodzią najlepszy sprzęt ratujący
          życie wcześniakom).. poza tym nie liczy się wyłaćżnie bliskość
          miejsca porodu, ale i szpitala, który dalej ma zajmować się chorym
          dzieckiem... wiele wad serca, a również i innych leczonych jest np.
          wyłącznie w CZD i ważne jest aby takiego małego człowieka
          transportować jak najkrócej, a nie z Białegostoku czy innego miasta
          do Warszawy...
          Na KArowej bardzo dużo pacjentek jest spoza Warszawy i okolic..
          pewnie około 25%... właśnie ze względu na możliwości szpitala...
          • laminja Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 28.04.08, 10:52
            ale nie chodziło tu wyłącznie o szpital na Karowej, który ma sobie równe np w
            Krakowie czy Poznaniu lub chociażby przy ulicy Kasprzaka w Warszawie. Cukrzycą
            ciążową zajmują się też inne ośrodki - tak samo dobrze.

            W Warszawie od wielu lat nie tworzy się dodatkowych miejsc ani na położnictwie,
            ani na patologiach ciąży. Wręcz przeciwnie podnosząc standard zmniejsza się
            ilość miejsc. Przy baby boomie skutkuje to ciągłą niewydolnością wielu szpitali
            tj. odsyłaniem z powodu nadmiaru rodzących. Kolejnym problemem jest
            przeświadczenie wielu kobiet o tym, że tylko 3-4 szpitale w Warszawie mają OIOM
            noworodkowy, co nie jest prawdą. Owszem 3-4 szpitale mają duże oddziały
            intensywnej terapii noworodka i tam powinny trafiać wcześniaki, bo bez
            blokowania szpitala mogą tam przebywać nawet kilkanaście tygodni, ale OIOMy mają
            też mniej wyspecjalizowane szpitale, które jednak z racji mniejszych oddziałów
            po pewnym czasie przekazują dziecko pod opiekę np. CZD. I tak bywa, że na
            Karowej nie ma miejsca dla kobiety z zagrażającym porodem przedwczesnym, bo
            rodzi tam masa dziewczyn, które mogłoby urodzić dziecko w mniej
            wyspecjalizowanej placówce. Wszystko to kwestia polityki organizacyjnej i
            informacji.

            Normalne jest to, że osoby mieszkające w Warszawie chciałyby w niej urodzić
            dziecko. Niestety wiele osób tu mieszka, ale się nie melduje nawet tymczasowo -
            trudno więc oszacować ile miejsc powinno być utworzonych, żeby zapewnić miejsca
            wszystkim kobietom, które faktycznie mieszkają i planują rodzić w Warszawie.
            Powstają ogromne dzielnice, ale nie buduje się tam szpitali (Białołęka,
            Tarchomin, Willanów, Kabaty). Miejscowości podwarszawskie, które się też bardzo
            rozwinęły nie mają swoich szpitali. Sytuacja jest niestety patowa.
            • speedymika Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 28.04.08, 11:28
              z tym meldowaniem..
              jak juz to drodzy Rodowici Warszawiacy - pretensje sami do siebie, ze nie
              chcecie meldowac lokatorow...
              zapewniam ze kazdemu wynajmujacemu przyjezdnemu zalezy na czasowym meldunku, to
              bardzo ulatwia zycie, ale wlasciciel robi problemy.. sama tak mam na obecnym
              mieszkaniu - na wczesniejszym bylam zameldowana.

              tez teraz mnie dotyka ten problem, za 3 tyg rodze, i nie wiem czy sie dostane do
              szpitala w Wawie, nie mamy auta, wiec kompletnie nie wyobrazam sobie powrotu z
              malenstwem taryfa iles-tam km...

              a moj meldunkowy rejon jest 400 km stad - wg niektorych z WAs powinnam jechac w
              9 miesiacu taki kawal? bo wlasciciel mieszkania (Warszawiak) nie chce mnie
              czasowo zameldowac?
                • speedymika Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 06.05.08, 12:48
                  mam oficjalna i podobno zgloszona umowe. mysle ze niechec do meldunku moze sie
                  wiazac z jakimis dziwnymi obawami wlascicieli...niby mialo byc oki a w praktyce
                  to jakies schody ciagle...
                  fakt jest faktem ze z 3 mieszkan juz na 2 mam problem z doproszeniem sie tego,
                  co przed spisaniem umowy i wplaceniem kaucji bylo obiecywane...do tego obecnie w
                  ogole polecieli w kulki bo jak juz sie wprowadzilam itp to sie okazalo ze nie
                  moge adresu podawac nawet jako korespondencyjnego bo ze skrzynki na listy
                  korzysta wlascicielka i nie zyczy sobie zeby ktos z nas tam tez zagladal...ale
                  juz nie mialam checi znowu sie pakowac, szukac mieszkania i przenosic.. jakos
                  sobie radzimy z korespondencja a ja mam nauczke zeby pytac nawet o to przed
                  podpisaniem umowy smile
                    • speedymika Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 06.05.08, 13:19
                      wiesz, dogadac sie z nasza wlascicielka co do zalatwiania czegokolwiek to ponad
                      moje sily... babka jest totalnie zakrecona... odpuscilam juz bo mi sie po prostu
                      nie chce z nia uzerac. szkoda zdrowia, szafki do kuchni brakujace i piekarnik od
                      sierpnia nam dowozi...taki maly przyklad...a jest urocza wiec az glupio na nia
                      naskakiwac smile
                      pomieszkam jeszcze chyba rok, bo z malenstwem to nie bardzo mam ochote sie
                      pakowac i przenosic, a potem moze wreszcie dostaniemy sluzbowe z pracy meza...
                        • speedymika Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 06.05.08, 13:40
                          hiehie, no nie przejmuje sie strasznie terminem wplaty za wynajem.
                          a babka za to potrafi dostarczyc mi rachunki za liczniki np tydzien po terminie
                          zapłaty - a nie sa to kwoty 20 zl...
                          a wlasnie - tak przy okazji-jak bys potraktowala sprawe nadplaty za wode?
                          wygenerowalismy 700 zl za pol roku nadplaty, chetnie bym to zgarnela, w koncu z
                          naszej kasy placony jest czynsz w ktorym jest woda.
                          ale umowa ustna byla taka ze my placimy za wynajem i czynsz nas nie obchodzi,
                          jedynie w umowie pisemnej jest ze to co wplacamy, sie sklada z czesci za wynajem
                          i za czynsz. oczywiwscie wlascicielka uwaza ze ta kasa nam sie nie nalezy, inna
                          sprawa ze miala zadluzenie po poprzednich lokatorach i nadplata poszla na to
                          wlasnie.
                          tylko ze cos czuje ze gdybym miala niedoplate to by mnie skasowala za to, wiec
                          chyba powinno to w dwie strony dzialac??
          • ppewa1 Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 30.04.08, 16:29
            jak na ośrodek specjalizujący się w cukrzycy ciążowej, to trochę mnie zawiedli.
            od lat mam hiperinsulinemię i insulinooporność, jestem po 2 poronieniach i jak
            na razie (końcówka 6 miesiąca)żadnego lekarza nie widziałam dwa razy, bo lekarz
            prowadząca jest chora i najzwyczajniej w świecie przyjmują za nią lekarze z
            łapanki. nie załapałam się na żadne usg w ramach NFZ, bo nie ma miejsc a opieka
            cukrzycowa polega na wręczeniu kartki z dietą (można znaleźć w necie) i
            zapisaniu się do kolejki po glukometr. koniec. kropka. teraz leże w domu z
            zagrożeniem i nawet na badania krwi nie mogę pojechać, bo nie nadaję się do
            stania/siedzenia 2 godziny w kolejce.
            i cieszę się, że stać mnie na prywatną opiekę lekarską i badania. a co mają
            zrobić te dziewczyny, które najzwyczajniej w świecie nie mają tyle pieniędzy?
    • ewelka1308 Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 28.04.08, 10:58
      hm... no to ja mam problem, bo warszawianką jestem dopiero od
      tygodnia a mieszkam tu i pracuję od 3 lat. Tu mam mieszkanie, tu
      chodzę do lekarzy, i nie wyobrażam sobie, że musiałabym rodzić w
      Kozienicach, choć właśnie tam mam znajomych lekarzy i położną. Ale
      może będę musiała... A nasz samochód nadal ma kozieniecką
      rejestrację i zapowiada się, że taką bdzie miał przez jakiś jeszcze
      czas. Ale gdybym mieszkała w Kozienicach, na pewno nie pędzłabym
      rodzić tutaj-to 100 km. Po co się stersować? Moja sąsiadka z
      miejscowości, z której pochcodzę, 3 tygodnie temu urodziła na
      Karowej. I to nie był jej wymysł. Była pod specjalną opieką lekarza
      z tego szpitala i ten jej zapowiedział, że jedynym miejscem, gdzie
      może urodzić jest właśnie Karowa. Bo dziewczyna choruje na cukrzycę
      i bez ciąży kilka razy lądowała w szpitalu z początkiem śpiączki a
      ponadto przy pierszej ciąży poród wywoływano, bo dziecko zmarło.
      I co w takiej sytuacji robić?
      Poród w Warszawie z powodu własne widzi mi się to głupota. Ale
      czasami nie ma wyjścia. Czasami nie wszystko jest takie oczywiste.
      • inflancka Inflancka - raport z frontu 29.04.08, 02:31
        Szanowne Panie,
        wprost "z frontu" informuję, iż na Inflanckiej nie została w tym roku odesłana
        ani jedna rodząca (powyżej 36 hbd). I odesłana nie zostanie. Mamy przygotowany
        "program awaryjny" gdyby bloki porodowe lub położnictwo "zatkało się" -
        uruchamiamy dodatkowe miejsca na chirurgii jednodniowej odwołując planowane
        zabiegi. Na razie potrzeba taka była tylko 2 razy.
        Przyglądając się dyskusji o "rejonizacji" zauważam na marginesie, iż zdecydowana
        większość rodzących (w każdym razie u nas) to faktycznie Warszawianki choć
        rzeczywiście często z meldunkiem w innym mieście (studentki, wynajmowane
        mieszkania itp.).
        W każdym razie: INFLANCKA PRZYJMUJE! (choć czasem na Izbie Przyjęć trzeba
        poczekać troszkę dłużej).

        dr n. med. Janusz Siemaszko
        Dyrektor Naczelny SP ZOZ Szpital Ginekologiczno-Położniczy "Inflancka" im. Krysi
        Niżyńskiej "Zakurzonej"
          • inflancka Re: Inflancka - raport z frontu 29.04.08, 20:59
            987ania napisała:

            > Dziękujemy za raport z frontusmile)
            > A czy z porodu domowego, w razie czego, też przyjmujecie z otwartymi rękami?

            Taka rola szpitala, by przyjąć Pacjentkę, gdy jest potrzeba hospitalizacji. Nie
            pytamy skąd. Choć - oczywiście - lekarz jak mechanik samochodowy nie lubi
            "poprawiać" po kimś. smile
            • attiya Re: Inflancka - raport z frontu 29.04.08, 21:52
              Chylę głowę z szacunkiem - bo jesteście pierwszym szpitalem, który i odpowiada
              nam forumowiczkom i postanowił coś w kwestii ciągle zmniejszającej się liczby
              miejsc zrobić.
              Oby i inni z Was przykład wzięli.
              Pozdrawiam.
              • b.wierzbowska1 Re: Inflancka - raport z frontu 29.04.08, 21:58
                Myślę, że warto zapytać, dlaczego większość szpitali warszawskich ma
                długi. Ktoś tych długów narobił i powinien za to beknąć. I mam
                nadzieję, że nikt z nich przykładu brac nie będzie, bo inaczej
                niedługo będziemy rodzić na ulicy.

                No i teraz się zaczniesmile
              • laminja Re: Inflancka - raport z frontu 29.04.08, 23:30
                Inflancka nie jest jedynym szpitalem, który robi co może. W innych również
                przyjmuje się znacznie więcej porodów niż jest miejsc. Odbywa się to kosztem
                miejsc na oddziałach ginekologicznym i patologii ciąży... Niestety i tam czasem
                brakuje już miejsca, a wszystkich miejsc zająć nie można, bo i te oddziały są
                potrzebne. Szpital na Inflanckiej nie jest zbyt popularny, więc może przyjmować
                pacjentki, które nie dostały się do innych szpitali.
            • pillow-book Re: Inflancka - raport z frontu 29.04.08, 22:08
              A taki tekst to akurat nie za fajny, droga Inflancko wink...

              /nie rozumiem dlaczego lekarze "szpitalni" tak nie lubią porodów domowych? bo
              co? bo konkurencja? przecież lekarz jest od ratowania życia (większość mojej
              rodziny to lekarze, więc może miałam za dużo etosu w domu) a położna od
              wspierania podczas porodu i właśnie od tego, żeby ewentualnie przekazać
              pacjentkę lekarzowi, gdy wymaga tego sytuacja. Nie rozumiem dlaczego nie możecie
              NORMALNIE współpracować... W krajach rozwiniętych porody domowe są standardem. A
              są to kraje dużo bogatsze od nas smile Myślę, że lekka zmiana myślenia środowiska
              położników wszystkim (także, a może przede wszystkim, podatnikom) wyszłaby na
              dobre. Plus otwarcie większej ilości Domów Narodzin, kiedyś zwanych bodajże
              Izbami Porodowymi.

              Bardzo przykro mi to pisać ale pomimo ogromnych starań nasza służba zdrowia tkwi
              w kosmicznej czarnej dziurze. Pozwalam sobie to pisać bo przeszłam poronienie w
              Amsterdamie i mam porównanie doświadczeń szpitalnych tu i tam. I zawsze
              powtarzam: poronienie to straszne przeżycie, ale jestem szczęśliwa, że zdarzyło
              mi się w Holandii, gdzie nawet salowe rozmawiały ze sobą przy mnie po angielsku,
              żebym się czuła komfortowo, gdzie lekarze długo i cierpliwie tłumaczyli mi co
              się stało, co będą mi robić, po co i dlaczego, gdzie ja miałam swojego
              psychologa a mój partner swojego, gdzie nie zadano mi ani jednego pytania na
              temat jakichkolwiek dokumentów, gdzie nie pozwalano mi kiwnąć palcem - wszystko
              dookoła mnie robiły pielęgniarki także doskonale mówiące po angielsku, na
              wyjście dostałam sześciodniowy zapas jednorazowych prześcieradeł, jednorazowych
              majtek, podkładów, środków przeciwbólowych i plik ulotek w języku angielskim o
              tym co się będzie ze mną działo przez najbliższe pół roku i gdzie na terenie
              Amsterdamu mogę znaleźć pomoc w różnych przypadkach...

              No i tak to...
    • magi007 Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 04.05.08, 11:08
      Witam, w pierwszym momencie tej dyskusji nawet bardziej przychylałam się do mam
      które sceptycznie podchodziły do specjalnych przyjazdów na poród po to by
      dziecko „urodziło się w Warszawie”. Potem jednak w poszukiwaniu informacji o
      szpitalu w Międzylesiu do którego mam najbliżej znalazłam taki oto kwiatek …
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=588&w=78610084&a=78806233
      Cóż może i nie jest to sytuacja nagminna ale chyba jednak mama, która wyciągnęła
      wniosek o specjalnych przyjazdach na poród do Warszawy nie była w błędzie… Może
      tych kobiet co chcą mieć w metryce urodzenia „Warszawę” wiele nie jest, raczej
      każda z przyszłych mam patrzy na komfort porodu i bezpieczeństwo dziecka… co nie
      zmienia jednak sytuacji w której kobiety mieszkające w Warszawie maja kłopot z
      urodzeniem dziecka w Warszawie właśnie z powodu braku miejsc zajmowanych przez
      osoby przyjezdne.

      Jednocześnie dziękuję za udział w dyskusji i serdecznie pozdrawiam Pana
      Dyrektora ze szpitala na Inflanckiej !!!!
        • magi007 Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 05.05.08, 19:45
          wiesz... jeśli będzie miejsce to proszę bardzo... szpital na tym zyska bo będzie
          miał wszystkie miejsca zajęte... jeśli jednak to ja mam rodzic w tym "szpitalu
          co jest syf na ścianach i grzyb w toalecie" oddalonym od mojego miejsca
          zamieszkania o przykładowe 120 km to przepraszam bardzo ale w imię czego ?
          Ponoszę wysokie koszty utrzymania w Warszawie, opłacam tu składki i niestety ale
          chciałabym również tu urodzić. Nie wyobrażam sobie sytuacji w której mąż
          musiałby do mnie jechać 2 godziny na chwilę bo w domu ma do opieki już jedno
          dziecko. Oczywiście jeśli chodzi o szpitale Akademickie specjalistyczne gdzie
          ciąża wymaga specjalnej opieki to tu dostęp każdej mamy powinien być jednakowy.
          Ale zwykłe szpitale? Przy porodzie który nie jest obarczony ryzykiem? Wybacz ale
          jeśli nie ma miejsc dla mam z Warszawy czy najbliższych okolic to niestety ale
          jestem za ograniczeniem dostępu do porodów umawianych z lekarzem po znajomości
          właśnie osób przyjezdnych... Poza tym w imię czego miałabym rodzić w "Twoim"
          szpitalu oddalona od rodziny...?
          • b.wierzbowska1 Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 05.05.08, 21:55
            Nie moge się z Tobą zgodzić. Żyjemy w wolnym kraju i mamy prawo
            decydować (przynajmniej teoretycznie), gdzie chcemy rodzić, do
            jakich szkół posłać nasze dzieci itp.



            > wiesz... jeśli będzie miejsce to proszę bardzo... szpital na tym
            zyska bo będzi
            > e
            > miał wszystkie miejsca zajęte...

            Chyba nie wiesz, o czym piszesz. Dobrowolnie godzić się na smród,
            bród i ubóstwo, bo taki rejon? Przestańmy się w końcu łudzić, że
            nasze składki na NFZ pokrywaja koszty przyzwoitej opieki lekarskiej.
            Dopóki nie sprywatyzują służby zdrowia, to na forach internetowych i
            nie tylko bedziemy toczyć tak bezsensowne dyskusje.
    • kanga_and_roo Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 04.05.08, 13:40
      To nie media powinny zająć się porodówkami (bo to tylko daje im widzów i
      reklamodawców, a nie rozwiązuje żadnych problemów), tylko stosowne władze. To
      nie kobiety są winne braku miejsc, tylko ktoś, kto pobiera składki, a nie
      przewiduje, że za te składki trzeba coś zaoferować. To nie problem przewidzieć,
      ile miejsc będzie potrzebnych - wystarczy zrobić zestawienie u lekarzy
      prowadzących ciąże (każdy z nich i tak musi się kontaktować i raportować np.
      wypisane recepty) i dodać kilka osób (tu się przyda statystyka GUSu), które nie
      chodzą do lekarzy w czasie ciąży, bądź są przejazdem.

      Swoją drogą to niezły chwyt propagandowy - sprawić, żeby winić za błędy kobiety
      w podobnej sytuacji, a nie kogoś, kto ma faktyczny wpływ na sytuację.
      • ppewa1 Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 04.05.08, 16:12
        takie wyliczenia prowadzone są od lat. ale jak je przeprowadzić prawidłowo,
        skoro prawie połowa rodzących w stolicy kobiet nie jest zameldowana w warszawie
        ani najbliższych okolicach? przewidziane dla nich miejsce na oddziale
        położniczym czeka tam, gdzie są zameldowane. na mnie czeka w warszawie i proszę
        o uszanowanie faktu, iż chce rodzić blisko miejsca zamieszkania, tu gdzie płacę
        podatki i składki. niekoniecznie mam ochotę narażać się na dodatkowy stres
        związany z odesłaniem gdzieś na kraniec województwa.
        a jeśli chodzi o wyliczenia na bazie prowadzonych ciąż, to też jest mało realne.
        do państwowego lekarza nie miałam szans się dostać do początku 4 miesiąca,
        pomimo kilku elementów składających się na poważne zagrożenie poronieniem.
        chodziłam prywatnie. a z prywatnych praktyk lekarskich nikt danych na pewno nie
        będzie zbierał.
        od sympatycznych dziewczyn w recepcji państwowej kliniki dowiedziałam się, że
        nie ma miejsc bo "cała polska tu rodzi..." na państwowe usg na razie się nie
        załapałam. nie ma miejsc. zgodnie z harmonogramem przede mną jeszcze tylko to w
        32 tc.
        może przesadzam, ale od ponad 10 lat płacę składki tu, w warszawie, tu się
        urodziałam, tu mam cała rodzinę. może do lekarza prowadzącego ciążę powinnam
        jeździć do łomży albo płocka? zakładam, że tam dostanę się bez problemu.
        • kanga_and_roo Re: Do Warszawianek a propos sytuacji w szpitalac 05.05.08, 06:52
          Masz rację - to podstawowe prawo, żeby mieć opiekę lekarską, za którą się płaci,
          tam, gdzie się jej potrzebuje.

          Ale: skoro to prawo Ci się ogranicza, to uważam, że należy winić tych, którzy
          nie wywiązują się ze swoich obowiązków, a nie tych, którzy również kożysztają ze
          swojego prawa do opieki.

          Jeśli chodzi o szczegóły ustalania "popytu" - lekarze prywatni jak najbardziej
          muszą wysyłać regularnie informacje np. na temat recept. Skoro dostarczają tyle
          informacji, mogą również informować o ilości ciężarnych. Druga sprawa, że można
          podobne obliczenia prowadzić wg ilości zgłoszonych do mazowieckiego NFZ, a już
          ta liczba różnić się będzie znacznie od ilości zameldowanych. Jeśli chodzi o
          obowiązek meldunkowy - w wielu krajach go nie ma i jakoś udaje się państwu
          stworzyć rozsądne warunki jeśli chodzi o szkoły, szpitale itd. Zresztą wystarczy
          przykład naszego urzędu skarbowego, który już od dłuższego czasu nie wnika w
          adres meldunku. I sobie radzi.

          Kolejna sprawa - w większości Polski porody się szpitalom opłacają. Nie ma na to
          limitów NFZ, dostają pieniądze za każdy poród (nie znam się dokładnie, ale jakiś
          czas temu słyszałam o kwocie ponad 1000 zł za poród sn, bez wliczenia ew.
          środków medycznych, czy kosztów pobytu w szpitalu - płatnych dodatkowo). Dlatego
          szpitale przede wszystkim remontują i wyposażają porodówki - żeby zyskać jak
          największą liczbę klientów. W dużych miastach nie tego nie robią. Dlaczego? Bo
          klientów i tak mają. A niestety tu nie łatwo o prawa rynku, skoro nie możemy
          wybrać szpitala daleko od domu (nie chodzi o możliwość prawną, a o
          zdroworozsądkową). W mieście, skąd pochodzę, około 200 000 mieszkańców, można
          urodzić w bardzo dobrym prywatnym szpitalu za darmo. W Warszawie w państwowej
          sw. Zofii poród kosztuje ponad 3000 zł (za to samo). Absurd. To jest właśnie
          wykorzystywanie pacejentów i nie są temu winni inni pacjenci!

    • magda_bemowwo_park najnowsze wieści 06.05.08, 10:56

      napisałam też do kancelarii rządu i dziś dostałam odpowiedź, że
      sprawa została przekazana dalej. nie sądzę żeby cokolwiek się
      zmieniło do naszych porodów, ale może przynajmniej będziemy chciały
      rodzić kolejne dziecko?
      • pearliczka Re: najnowsze wieści 06.05.08, 11:17
        Znam takie sprawy "przekazywane dalej". Mialam trochę zawodowo do
        czynienia z KPRM i wiem jaką spychologię mailową uskuteczniają. Twój
        mail z pewnością trafil do Ministerstwa Zdrowia. A tam trafil do
        jakiegoś wielce merytorycznego departamentu, którego pracownicy
        wzruszą ramionami i odpowiedzą, że glęboko pochylają się nad sprawą.
        I na tym się niestety skończy sad A jestem bardzo zainteresowana
        sprawą, bo rodzę w polowie lipca, a to sezon urlopowy. Co do
        rejonizacji - to już bylo i powrót do tego rozwiązania nie jest dla
        nikogo dobry. Chociaż jako osoba zameldowana w W-wie mialabym wtedy
        pierwszeństwo. Pozdrawiam inne cieżarówki.
      • laminja Re: najnowsze wieści 06.05.08, 13:09
        trzeba się domagać od Prezydenta Miasta usunięcia pani Wierzchowskiej,
        która odpowiada za szpitale. Jeśli nie można jej usunąć to trzeba ją
        pilnie zastąpić kimś kto się weźmie do roboty i zajmie sytuacją.
    • laminja Inflancka - jednak odsyłają (do Sochaczewa) 08.05.08, 10:50
      cytuję:

      "Spokojnie wzięłam telefon i zadzwoniłam na Madalińskiego (tam chciałam
      rodzic). Pani powiedziała, że absolutnie nie ma miejsc i muszę szukać innego
      szpitala... w tym momencie poczułam strach... Weszłam do internetu zaczęłam
      szukać telefonów do innych szpitali. Obdzwoniłam
      wszyskie! nigdzie nie było miejsc. Po godzinie spędzonej przy telefonie
      myślałam, że oszaleje! W końcu na Inflandzkiej pani oznajmiła, że właśnie
      odesłała swoją pacjentkę do Sochaczewa i poradziła mi jechać za warszawę."

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=79096681

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka