Żyrardowianki i "okoliczne"..

29.04.08, 21:43
.. błagam odezwijcie się! czy naprawde was tu nie ma???
Podzielmy się doświadczeniami o naszych okolicznych lekarzach i położnych; w
końcu wiele z nas rodzi w miejscowym szpitalu - choć nie jest to
pierwszoligowa porodówka, łatwiej ją znieść i zaakceptować, gdy wie się pewne
rzeczy o samym oddziale, personelu itp. .. i że istnieją kobiety, które tam
urodziły i przeżyły - jestem żywym dowodem smile
    • air2002 Re: Żyrardowianki i "okoliczne".. 30.04.08, 23:09
      Witaj.
      Ja takze jestem Żyrardowa i rodze na poczatku lipca najprawdopodobniej
      w naszym szpitalu.Pierwsze dziecko urodzilam w Warszawie.Drugie ze
      wzgledu miedzy innymi na sytuacje z miejscami.Niestety nie znam tu
      zadnego lekarza i poloznej...ide na zywiol. O tym szpitalu kraza
      legendy, ale chyba nie bede ich sluchac. Moja znajoma rodzila ostatnio
      tutaj i byla zadowolona. A Ty jakie slyszalas opinie?
      • jagnieszka1981 Re: Żyrardowianki i "okoliczne".. 01.05.08, 21:06
        No nareszcie! witaj! już traciłam nadzieję, że żyrardowianki mają internet...
        Opinie słyszałam rózne, przeważnie bardzo złe. Jednak po tym jak moja koleżanka
        urodziła tam i przeżyła i poleciła postanowiłam, że ja też nie będe tłukła się
        do wawy, gdzie nikt do mnie nie zajrzy...
        Całą ciążę prowadziałm u dr Pydzika, który jest ordynatorem, więc czułam się
        dość bezpiecznie; byłam z niego też zadowolona jako lekarza i ponownie go
        wybiorę tym razem jak już zajdę.
        Inni lekarze, którzy także prowadzą ciążę na miescie to: dr Suchecka - jedni
        polecają, drudzy nienawidzą; dr Krzemińska (słyszałam dobre opinie) i nie wiem
        czy ktoś jeszcze.
        Jeśli chodzi o położne to ja rodziałam z p.Rybicką (opłaconą) i byłam też
        zadowolona, ciągle monitorowała tętno płodu, ale tak by mi nie przeszkadzać,
        podpowiadała jakie ćwiczenia robić itp. Słyszałam o jeszcze jednej położnej
        polecanej, ale w tej chwili nie pamiętam nazwiska.
        jeśli zaś chodzi o tłok na porodówkach to i tu się taki pojawia. Jak roziałam w
        maju zeszłego roku to w tym samym dniu urodziało się 5 dzieci. I dr pydzik mówił
        mi ostatnio ze trend sie utrzymuje.
        Dlatego przydaje sie moim zdaniem własna położna, kóra nie biega między rodzącymi...
        Sam oddział i warunki nie takie złe: Nie płaciłam za poród rodzinny, mąż był ze
        mną cały czas, miałam do dyspozycji piłkę, materac, prysznic itp. Póxniej byłam
        na dużej sali z jeszcze jedną mamą, bo małych pojedynczych zabrakło. Jeśli masz
        wygórowane oczekiwania higieniczne to na pewno przerazi cię czystość łazienki,
        ale jakoś da się to przez te dwie doby znieść.
        Gdybyś miała jakieś szczegółowe pytania to napisz.
        pozdrawiam


        • air2002 Re: Żyrardowianki i "okoliczne".. 03.05.08, 14:20
          Ja też się cieszę, ze jest jeszcze tutaj ktoś z naszego miasta..i
          wie co nieco na temat naszego szpitala.
          A czy mogłabys mi powiedzieć czy musze zabrać ze sobą rzeczy dla
          dzidziusia: pampersy, ubranka..., a co ze mną: piżama swoja i cała
          reszta?
          I czy wiesz czy jest możliwość "wykupienia" zzo?
          Ja nic nie wiem o tutejszym szpitalu, lekarzach, położnych..i troche
          się boję..
          • jagnieszka1981 Re: Żyrardowianki i "okoliczne".. 04.05.08, 17:26
            Tak, niestety wszystko muszisz ze sobą wziąć, bo oprócz standardowego zestawu
            próbek nic nie dostaniesz; a więc dla dzidziusia: pampersy + ubranka; dla
            siebie: piżamę/koszulę, szlafrok, kapcie, klapki prysznicowe, podkłady higien.,
            ręczniki wszystko inne.
            Niestety nie wiem jak jest z zzo, bo nie korzystałam; na pewno jest od tego
            anestezjolog, bo cesarki robi się tu właśnie w zzo. Mogę się spytać gina jak
            będe nastepnym razem (jak zdążę przed twoim porodem) albo po prostu tam idź,
            pozwiedzaj i popytaj. I naprawdę radzę umówić się z jakąś położną, zawsze
            bezpieczniej i pewniej moim zdaniem.
          • izulek7 Re: Żyrardowianki i "okoliczne".. 06.05.08, 09:37
            Witajcie dziewczyny,
            podobnie jak air2002 mam termin na początek lipca i zamierzam rodzić
            w Żyrardowie. Rodziłam tu pierwszą córkę - wszystko poszło dobrze,
            opieka ok, wszystko bezpłatnie (tzn. nie wiem jak z zzo bo nie
            korzystałam, ale raczej nie ma na życzenie). Wówczas porodów było
            niewiele, ale miesiąc temu byłam 2 dni na patologii i dało się
            zauważyć momentami duży ruchwink
            Do Warszawy nie jadę gdyż boję się, że nie będzie miejsc - poza tym
            nie wiem czy zdążę (korki). Poza tym to blisko domu, lekarzy i
            położne już w miarę zdążyłam poznać, teren oswojony...
            Położne są doświadczone, pracują od lat, pomagają w oczekiwaniu,
            podpowiadają zmianę pozycji itd. Choć niewątpliwie wiele działań
            prowadzą rutynowo. Poprzednio nie umawiałam się z żadną z nich, a
            dyżurująca akurat była zupełnie dobra w tym co robi (nie pamiętam
            nazwiska).
            Pozdrawiam i do zobaczenia w lipcuwink
            • jagnieszka1981 Re: Żyrardowianki i "okoliczne".. 09.05.08, 21:20
              Życzę wam obu, dziewczyny, szybciutkiego i niebolącego (heh...) porodu i liczę
              na wasze wrażenia/spostrzezenia/uwagi/przestrogi na forum.
              jestem pewna ze przynajmniej kilku dziewczynom, które tu zajrzą jeszcze się
              przydadzą, a mi na pewno w przyszłym roku. pozdrawiam
Pełna wersja