KTG- w 37tc w Warszawie- masakra

04.06.08, 20:38
Witam dziś byłam na ktg, nie czułam ruchów małej od rana, tydzień temu miałam
robione i zalecona robienie co tydzień, ale stwierdziłam że po co jechać skoro
ok, tak powiedziałam wczoraj mężowi, a dziś 0 ruchów małej to jazda, i w 1
odesłali bo w razie czego oddział nie oddany po remoncie i wtedy to zrobili mi
życzliwość nic nie obchodziło że ruchów nie czuję, na Solcu chamska
pielęgniara chciał tylko skierowanie bo po terminie to tak a przed to bez
skierowania nie może- jeśli miałabym tam rodzić to wolę na ulicy bo babę bym
roz.... gdyby mi weszła w drogę, zryczana na karową, tam dopiero po
powiedzeniu że ruchów od rana nie czuję zajęto się mną, i nawet powiedziano
jak się liczy ruchy dziecka i kiedy się niepokoić- miałam prawo bo nie czułam
jej od 11h, ale ok 16minuty ktg nie źle się rozbrykała i miła p dr,
stwierdziła że piękny zapis i wszystko w porządku. i jeśli coś nie - mało
ruchów to przyjeżdzać trzeba- szkoda że po tylu wizytach , boli mnie
nieczułość na obawy przyszłym mam, bo jeśli małej by coś się działo to 1
przypadek ok, ale na solcu to nawet nie spytała lekarza co w takiej sytuacji-
wredna baba, ale wychodząc powiedziałam jej że takie placówki to dawno powinni
usunąć z powierzchni ziemi- wstyd- potrzebuję pomocy i najważniejsze są
świstki a nie życie małej, brak mi słów, bo zdenerwowanie trwało dopóki
wszystko nie wyszło ok.
Sorry ale musiałam sie wyżalić.
Czy któraś z Was przed terminem też była traktowana jak trędowata?
    • mama_frania Re: KTG- w 37tc w Warszawie- masakra 04.06.08, 21:37
      Dwa lata temu było super- z każdą wątpliwością leciałam na izbę na Inflancką i
      nigdy nie spotkałam się ze znieczulicą, a na KTG też tam się umawiałam już od
      36tyg. ciązy- bez skierować i innych głupot- wystarczyło stwierdzenie, że lekarz
      kazał (a nie była to lekarka z tego szpitala).
      Moja koleżanka tez miała złe doświadczenia z Solcem, za to zawsze życzliwie była
      traktowana w Bielańskim (też miała taki dzień, ze synek się nie ruszał).
      • koraliq2 Re: KTG- w 37tc w Warszawie- masakra 04.06.08, 23:58
        mialam tak w pierwszej ciazy. bylismy na weselu. cala noc maly
        wywijal w rytm muzyki, nastepnego dnia zas cisza. spalam chyba od 4
        do 11 i od obudzenia sie do godz 18 nie czulam ruchow. zaniepokojona
        pojechalam na madalinskiego (tam mialam podpisana umowe z polozna).
        zreszta najpierw telefonicznie ja poinformowalam jaka jest sytuacja
        i oczywiscie kazala jechac tak szybko jak tylko to mozliwe.

        trafilam na izbe przyjec. tam baba mnie pyta o uzbepiczenie i inne
        pierdoly, a ja zielona z przerazenia. wziela mnie jakas babka (dosc
        mloda) i zaczela jezdzic aparacikiem po brzuchu w poszukiwaniu
        bijacego serduszka i... nic... znalezc nie moze... szuka i cialge
        bez efektu... przerazona pytam, czy to normalne, ze nie moze
        znalezc, a ta mi wypalila (to bylo ok 30tygodnia ciazy), ze nic nie
        wiadomo co z dzieckiem i jesli jest martwa ciaza to do usuniecia.
        lzy mi poplynely po policzkach, a ta chyba widzac moje przerazenie
        poszla po drugiego lekarza. tamten najpierw pomacal brzuch,
        sprawdzil jak jest ulozony maly, przylozy aparacik i od razu znalazl
        serduszko. trzymal tak jakis czas zeby zobaczyc czy bije miarowo i
        wszystko bylo ok.

        ta lekarka nawet nie przeprosila, ze tak mnie nastraszyla. potem
        lekarz wyszedl, ona za nim, a ja zostalam w tym gabinecie i nie
        wiedzialam czy mam czekac czy isc, czy bedzie jeszcze jakeis
        badanie czy cos... zero informacji, bo o troske sie nie upominam...
        w polskim szpitalu...
        wiem co czujesz i doskonale CIe rozumiem.
    • sussie77 Re: KTG- w 37tc w Warszawie- masakra 05.06.08, 12:54
      Tydzien temu miałam robione usg (38 tc) u swojego lekarza.
      Powiedział, ze mam łożysko już trochę zwapniałe i że dzidzia mała i
      ze zaleca zrobić gdzieś sobie ktg...no to pojechaliśmy ... do
      Wołomina. Była już godzina 20, ale jak mnie lekarz nakręcił, ze cos
      moze być nie tak, to chciałąm to sprawdzic w szpitalu jeszcze tego
      samego dnia. Pielęgniarka przywitała mnie pytaniem, czy mam
      skierowanie, bo oni KTG to robia do 15, czy do 16, nie pamietam już.
      To ja jej na to, ze właśnie byłam na usg i lekarz zalecił zrobienie
      usg. Podpięła mnie pod KTG, ale w miedzyczasie poinformowała, ze za
      to KTG będę musiałą zapłacić....20 zł (pieniadze zadne, ale liczy
      się fakt)
      Zapis na szczescie był prawidłowy. Przyszedł lekarz i z ironią w
      głosie stwierdził, ze on nie widzi problemu i że ten mój lekarz,
      który robił mi USG to widocznie odbiera same 6 kg porody itp.
      nagadał się przy tym tyle...a wystarczyło jakby powiedział, że
      wszystko jest ok, proszę sie nie miartwić....
      Od tamtej pory nie byłam na KTG, na szczęscie mała się rusza po
      każdym jedzeniu min 10 razy, ale aż się boję pomyśleć jak się będę
      denerwować jak trzeba będzie tam znowu jechać......

      Moze ktoś zna szpital, do którego mozna jechać zawsze na KTG o
      każdej porze, jeśli tylko coś nas niepokoi?????
      • penelopa1 Re: KTG- w 37tc w Warszawie- masakra 05.06.08, 13:42
        sussie77 napisała:
        > Moze ktoś zna szpital, do którego mozna jechać zawsze na KTG o
        > każdej porze, jeśli tylko coś nas niepokoi?????
        No właśnie - jest wogóle taki szpital w Wawie? Jeszcze co prawda Bogu dzięki nie
        miałam żadnych strasznych historii, ale gdyby nie daj Boże coś to nie wiadomo
        gdzie jechać skoro tak człowieka traktują. Któraś może sprawdziła "na własnej
        skórze",że robią ktg bez problemów, skierowań ani innych cudów jeśli kobieta
        przyjeżdża bo się niepokoi że coś z jej dzieckiem nie tak?
        • mama_frania Re: KTG- w 37tc w Warszawie- masakra 05.06.08, 14:10
          Pisalam już wczesniej- Inflancka (ale może coś się zmieniło, nie
          wiem). Chodziłam tam na ktg od 36 tyg. (dzwoniłam wcześniej i
          umawiali mnie na następny dzień na konkretną godzinę, więc nie
          czekałam), dwa razy lądowałam na Izbie przyjęć w nerwach- raz bo się
          przewróciłam w 28 tyg., drugi raz bo synek szalał strasznie w
          brzuchu i bałam się, ze coś jest nie tak. Za każdym razem zostałam
          przyjęta i zbadana łącznie z ponad półgodzinnym usg bez żadnych
          fochów, skierowań, nawet dowodu ubezpieczenia nie chcieli.
      • gin_man Re: KTG- w 37tc w Warszawie- masakra 05.06.08, 22:55
        > Była już godzina 20, ale jak mnie lekarz nakręcił, ze coś
        > może być nie tak, to chciałam to sprawdzić w szpitalu jeszcze tego
        > samego dnia.

        No i tu jest właśnie problem! Taka sytuacja nie jest wskazaniem do doraźnego
        badania Ktg! Tego Pani oczywiście nie musi wiedzieć, ale co innego nie czuć
        ruchów, a co innego być "nakręconą"!!! W Każdym szpitalu, a zwłaszcza takim jak
        Wołomin czy Solec musi Pani zaangażować jednego z lekarzy dyżurnych do
        konsultacji z - przepraszam - byle powodu!!! A proszę wyobrazić sobie, że jest
        Pani w trakcie porodu, a lekarze zamiast opiekować się Panią i doglądać
        bezpieczeństwa Pani dziecka, bez przerwy "latają" na Izbę Przyjęć, aby robić Ktg
        jakimś "nakręconym"!!! Masakra!!!

        > Powiedział, ze mam łożysko już trochę zwapniałe i że dzidzia mała i
        > ze zaleca zrobić gdzieś sobie ktg...

        Nie doszłoby do tej scysji, gdyby wszyscy postępowali MĄDRZE! Mój szanowny
        kolega zamiast dać Pani skierowanie na PLANOWE badanie oraz wskazać miejsce w
        którym mogłby Pani je zrobić (Poradnie Przyszpitalne, Polikliniki Akademickie,
        niektóre Poradnie) - zaleca "zrobić gdzieś"!!! Masakra!

        > Może ktoś zna szpital, do którego mozna jechać zawsze na KTG o
        > każdej porze, jeśli tylko coś nas niepokoi?????

        Klucz do bezpieczeństwa WSZYSTKICH jest ukryty w słówkach "zawsze" i "o każdej
        porze". Trzeba traktować możliwość zgłoszenia się do szpitala MĄDRZE!

        Jeśli rzeczywiście któraś z Pań nie będzie czuła ruchów, to jest to BEZWZGLĘDNYM
        wskazaniem do konsultacji w trybie ostrego dyżuru!!! Także w Wołominie i na
        Solcu - zapewniam, nikt wtedy złego słowa nie powie (no chyba, że jakaś
        ignorantka z izby przyjęć na Solcu, ale to nie może obciążać lekarzy z Oddziału
        - oni nawet o tym nie wiedzieli).

        Chęć zrobienia badania bez realnych wskazań, jest egoistycznym nadużyciem wobec
        pacjentek pozostających pod opieką lekarzy podczas dyżuru!!! A robienie tego
        "zawsze i o każdej porze" jest dowodem na kompletny brak szacunku dla innych...

        Każda usługa medyczna robiona bez wskazań, wyłącznie na życzenie pacjenta,
        powinna być odpłatna, choćby te śmieszne 20 zł. Także w Wołominie, na Solcu,
        Inflanckiej, a także w Damianie, Luxie i Limie!!! I ma Pani rację - dla zasady!!!

        • paulawr Re: KTG- w 37tc w Warszawie- masakra 06.06.08, 12:27
          rozumiem ze nie mozna przesadzac ale kobieta w ciazy jak ma
          jakiekolwiek watpliwosci nie moze pozwolic sobie aby ryzykowac zycie
          wlasnego dziecka.
          • sussie77 Re: KTG- w 37tc w Warszawie- masakra 06.06.08, 12:46
            Tym bardziej, ze to nie ja sama sobie wymyśliłam to KTG, tylko
            LEKARZ wykonujący mi 30 minut wcześniej USG.....
            • paulawr Re: KTG- w 37tc w Warszawie- masakra 06.06.08, 13:03
              ja za 2 tyg mam termin i nie mialabym skrupolow jchac do szpitala
              jakby cokolwiek mnie niepokoilo, gdzie szukac pomocy jak nie u
              lekarzy. ktg w domu nie mam. chociaz moze sobie kupie, dam
              ogloszenie i bede zbijala majatekwink skoro w szpitalach taki problem
Pełna wersja