Poród w Bielsku - częś I - łamanie praw

18.06.08, 14:59
I CZĘŚĆ MOJEGO POSTU


Witam



Chciałabym podzielić się moimi doświadczeniami związanymi z porodem. Od razu
piszę że mój post będzie długi i ( tylko) Zainteresowanych proszę aby
przeczytali w całości.

Zerkając na różne fora można zobaczyć rozgorzałą, zaciętą dyskusję
przebiegającą w bardziej emocjonalny ton, dotyczącą mojej postawy. Kobiety
wolą uchodzic za matki-polki. A skoro już one tak postępują to inne też wg
nich muszą. Właśnie dlatego nie mam ochoty pisać już czegokolwiek na forum bo
ani nie mam czasu na takie dyskusje, ani ochoty słuchać po jakimś czasie
argumentów ad personam.



Wydaje mi się, że łatwiej przetłumaczyć facetom, że jest różnica między
fanaberią a godnym i intymnym przebiegiem porodu. Wiem że mam ciężką drogę,
ale ja wcale nie będę się poddawać! I wydaje mi się że słusznie robię
nagłaśniając tą sprawę. Opanowałam kilkadziesiąt for internetowych. Na maila
dostaję dziesiątki listów z wyrazami współczucia, zdarzają się również
negatywne opinie w stylu - paris hilton, jeszcze inni piszą że nadaję się na
reporterkę. Gazety proszą się o wywiad. Za niedługo moją historię przeczytają
tysiące Polaków. ( 4 gazety ). Niektóre osoby bardzo przejęły sie moim porodem
i mój list będzie wykorzystany w pracach magisterskich na temat godnego
rodzenia. (pytano o moją zgodę) . Inne osoby piszą , (mając tytuł licencjata )
że po przeczytaniu mojego listu doszły do wniosku iż chciałyby pisać pracę
magisterską o zespole stanu pourazowego po porodzie ( PTSD).
Jedna z Koleżanek napisała :

"Przypadkowo byłam na forum, bo nie mam zwyczaju się udzielac.szukałam czegoś
innego...Coś mnie tknęło i przeczytałam Twój temat. I jest on
potwierdzeniem,że bardzo istotnym czynnikiem traumatyzującym może byc
postępowanie personelu medycznego.Jak częstym i jak silnym?To właśnie mam
nadzieję zbdac - na przykładzie pacjentek poradni K"

Fundacja Rodzić po Ludzku bardzo dużo zmieniła, ale to trzeba kontynuować...
walczyć jakoś... nawet w taki sposób jak ja. Kobiety potraktowane w podobny
sposób, niestety nie chcą zamieszczać swoich dramatycznych przeżyć związanych
z porodem, bo albo się wstydzą albo w ogóle nie wiedzą że złamano Ich Prawa.
Bo zamiast się uświadamiać, edukować to tylko takie sranie w banie za
przeproszeniem często jest widoczne.



W związku z moim porodem który odbył się w listopadzie 2007r. na oddziale
ginekologiczno położniczym w Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku Białej, Al. Armii
Krajowej 101 informuję,iż w czasie porodu i pobytu w szpitalu zostało
naruszone w stosunku do mnie przez lekarzy i położne Prawa.

Opiszę zdarzenie oraz konsekwencje powstałe w jego wyniku:


Synka urodziłam w listopadzie 2007 r w SZPITALU WOJEWÓDZKIM W BIELSKU.
Niestety, mój poród był bardzo ciężki i żle go wspominam, nie dlatego że tak
strasznie bolało, lecz dlatego że złamano moje prawa. Do dzisiaj nie mogę
zrozumieć dlaczego było obecnych tak wiele osób ( 2 położne, starsza i
młodsza, niestety nazwisk nie pamiętam, lekarz zakłócający mój poród jak
również jakaś pani ubrana " po cywilnemu " czyli nie miała zmiennego ubrania,
nazwiska nie znam, wydawała się tam rządzącą) nie wiedziałam kto z personelu
jest za mnie odpowiedzialny, raz starsza raz młodsza położna przychodziła mnie
badać, czułam się zdezorientowana i opuszczona. Nie informowano mnie o
przebiegu porodu, jak również podczas badania USG. Powiedziano tylko tyle że
Dzidziuś waży 2800. Pytam jak jest ustawiony? Odpowiedziano - "dobrze" To nie
była dla mnie wystarczająca informacja.Na sali porodowej w ogóle nie
informowano mnie o jego przebiegu. Młodsza położna ( najprawdopodobniej chyba
stażystka ) śmiała się i patrzała jak jęczę z bólu... czułam sie okropnie,
zawstydzona. Sądziła że jestem w szoku i myślała że nic nie widzę. W pierwszym
okresie porodu nie wiedziałam co się ze mną dzieje i z dzieckiem. Wiedziałam
że łamią moje prawa ale ból był tak okropny że nic nie mogłam mówić.
Sparaliżowało mi mowę. Miałam wrażenia że to czego się nauczyłam wyleciało
wszystko z głowy. Dlaczego właśnie wtedy przeprowadzano ze mną wywiad i dawano
coś do podpisania? Mówiłam starszej położnej że aby coś podpisać to pierwsze
muszę to przeczytać. Jednak mnie do tego zmusiła a ja żeby mieć już święty
spokój podpisałam to. Piszę "to " bo do dzisiejszego dnia nie wiem co
podpisywałam, sądzę jednak że była to moja "zgoda" na interwencje medyczne.
Pani doktor miała pretensję że nie odpowiadam jej szybko na te pytania tylko
krzyczę, była wściekła a ja myślałam tylko o Dziecku i o tym potwornym bólu.
Dlaczego nie mogłam rodzić w spokoju, skupić sie na porodzie, wyciszyć się?
Byłam bezradna, a otaczająca mnie rzeczywistość bezlitosna. W czasie
pierwszego okresu porodu o własnych siłach z Mężem próbowaliśmy pozycje
kuczne, kolankowe, ciągle się ruszałam. Komentowano moje zachowania. Śmiano
się ze mnie. Tylko dlatego że tak głośno krzyczałam z bólów i gdy przyjmowałam
pozycje na kucąco. Nie słyszałam ani jednego dobrego słowa ze strony
położnych, były nieżyczliwe, aroganckie, nie zaznałam współczucia, nikt nie
pomógł Mężowi aby mnie podtrzymywać w czasie zmian pozycji. Pytam starszej
położnej czy mogę wejść do wanny złagodzić ból, odpowiedziała - " Jak już
nalejemy to już będzie zimna". Zaintonowałam tej starszej położnej że w czasie
drugiego okresu ( jak już wyrzyna się główka) chcę rodzić w kucki, nie na
stole porodowym, bo mam takie prawo, bo tylko moje ciało wiedziało że podczas
kucania najmniej boli, bo wiedziałam że tak najlepiej ochronić kroczę. Jeden z
lekarzy odpowiedział : " W takich pozycjach to tylko kobiety w buszu rodzą...
" Zamurowało mnie. Prosiłam, błagałam że tak mi najlepiej rodzić. Nie
pozwolono. Moją decyzję uważali za nieodpowiedzialny wybryk. Unieruchomiono
mnie w drugim okresie po przez KTG pomimo że się nie zgodziłam. Chodzi o to że
chciałam miec to KTG ale PRZENOŚNE które szpital również dysponuje. Dlaczego
złamano moje prawa? Dlaczego nie miałam możliwości swobodnego podejmowania
decyzji? Przecież każdy ma prawo do decydowania o własnym losie...

Po porodzie znów złamano prawa. W czasie zszywania mnie, ( fizjologiczne
pęknięcie ) jedna z salowych ( sprzątaczka ) siedziała na krześle, ( tam gdzie
dziecko badają po urodzeniu, ja natomiast leżałam jeszcze na łóżku porodowym )
patrzała jak mnie dr zszywa i śmiała się ze mnie, bo drzwi między tymi dwoma
wejściami były otwarte!!! Zszywanie również bolało i tu również wydawałam
swoje dżwięki ( jednak one były już dużo cichsze ) widziałam jak ta
sprzątaczka głupio się uśmiechała do położnej w końcu spostrzegła że ja to
wszystko widzę i już przestała się śmiać. W ogóle co ta sprzątaczka tam
robiła?? jak można było pozwolić sprzątaczce oglądać kobietę która właśnie
urodziła i którą zszywano na łóżku porodowym z gołą pupą i nogami wystawionymi
do góry???? Całkowicie odarto mnie z prywatności! Dlaczego pani dr na to
pozwoliła? Ja ciągle wiedziałam że łamane są moje prawa ale naprawdę nic nie
mogłam mówić, jak już wcześniej pisałam sparaliżowało mi mowę i myślałam już
tylko o moim Synku. Pani ( ta ubrana po cywilnemu ) podniosłym głosem mówiła
do mnie : " za co się pani uważa? skąd pani wie o pozycjach kucznych? chodziła
pani do szkoły rodzenia? to my za panią odpowiadamy... " W czasie obchodu
jeden z lekarzy do mnie przy wszystkich : " Ta to rodziła jak błyskawica"

Po porodzie zasypiając wieczorem, rano pielęgniarka obudziła mnie w taki
sposób : podeszła do mojego łóżka, podniosła moja kołdrę w górę, nic nie
mówiąc, nie pytając się czy może to zrobić i tylko powiedziała tyle "
wstajemy, myjemy dupki" poczułam się upokorzona. Jak można tak postąpić i w
taki sposób budzić pacjentkę ?
ta sama pielęgniarka chyba tego samego dnia przyszła i spryskiwała nam krocze
( nie wiem dokładnie czym bo nic nie powiedziała, nie poinformowała, ) i
powiedziała : "na przyjemności trzeba sobie zasłużyć" - młoda blondynka a
krótkimi włosami ( tak wyglądała pół roku temu
    • studentka255 Re: Poród w Bielsku - częś II - łamanie praw 18.06.08, 15:00
      2 CZĘŚĆ MOJEGO POSTU



      Proszę zwrócić uwagę :


      Decyzja pacjenta może być - w ocenie lekarza - niesłuszna, niemniej zasada
      poszanowania jego woli, wpisana także w deontologię zawodu lekarza ( np. art.15
      i 16 Kodeksu etyki lekarskiej ), nakazuje ją USZANOWAĆ!! i to się tyczy
      wszystkiego, nacięcia krocza, przebicia pęcherza, podanie oksytocyny, czy NAWET
      możliwość wpływu kobiety na pozycję w jakiej wypiera ona dziecko!

      Dodam, że nawet Sąd Najwyższy w uzasadnieniu swojego orzeczenia wskazał, że "
      zasada poszanowania autonomii pacjenta nakazuje respektowanie JEGO WOLI,
      niezależnie od motywów.


      2 Miesiące przed porodem odwiedziłam TEN szpital celem zebrania wywiadu i
      dowiedzenia się wszystkiego.
      Przywitała mnie bardzo miła starsza położna Pani K. S. ( UWAGA !!! Tu nie mogę
      nic powiedzieć złego o Tej Pani! Super Kobieta - Położna - Anioł. Również o
      Paniach B.P i M.O nic nie moge złego powiedzieć bo One nie prowadziły mojego
      porodu. Oprowadziła wszędzie. Również zebrałam wywiad. Mówiła, abym nie czytała
      na forach internetowych negatywnych opiń na temat tego szpitala. Że to, co tam
      dziewczyny opisują ( jak się łamie prawa rodzących ) to nie prawda. Uwierzyłam.
      Dlatego właśnie wybrałam ten szpital i miałam cichą nadzieję że Pani K.S będzie
      wtedy w pracy.

      Zresztą szpital na swojej internetowej stronie ładnie się raklamuje :

      Blok porodowy
      Blok porodowy oferuje:

      * ciągły monitoring kardiotokograficzny z analizą komputerową zapisu,
      * bezprzewodowe monitorowanie kardiotokograficzne pracy serca płodu za pomocą
      telemetrii kardiotokograficznej,
      * releksację wodną podczas porodu,
      * porody w wodzie,
      * dowolną pozycję pacjentki podczas porodu,
      * porody rodzinne,
      * muzykoterapię,
      * porody w znieczuleniu na życzenie pacjentki.


      Nie wszystko okazało się prawdą!
      gdyby nie szybka moja interwencja krzykiem " prosze mnie nie nacinać " natnęliby
      mnie bez zgody z zaskoczenia bo tak właśnie chcieli
      nie można było rodzić w kucki bo im tak nie wygodnie ...
      pomimo prośby nie mogłam wejść do wanny złagodzić ból
      podpięto mnie do KTG mimo że się nie zgodziłam.


      Załuję że nie wybrałam prywatnej kliniki ESKULAP również w Bielsku bo tam jest
      się klientem a nie pacjentem, traktuje się rodzącą godnie z szacunkiem a nie jak
      psa.

      Zawsze chciałam mieć 3, 4 dzieci... ale ten szpital odebrał mi chęć do
      rozpoczynania na nowo...
      Gdybym nie znała praw pacjentów, to pal licho!!! myślałabym że wszystko jest ok,
      że tak powinno się rodzić ...

      Jestem studentką na 4 roku. Skończę "swoje" i idę na położnictwo. Dlaczego? bo
      chcę aby każda rodząca rodziła po LUDZKU i tego dopilnuję!! Nigdy nie pozwolę
      aby ktoś potraktował rodzącą tak jak mnie!! Będę starać się być najlepszą!!!
      Nigdy nie będę łamać praw pacjentki i nie pozwolę aby ktoś inny je łamał...
      nawet jeżeli podkopywaliby pode mną dołki!!! Nie podniosę głosu na rodzącą, będę
      traktować ja z szacunkiem, współczuć, pomagać jak najlepiej.... a jeżeli zdarzy
      się pacjentka bardzo agresywna i przypuśćmy na to... kopnie mnie czy coś w tym
      stylu... nadstawię jej drugi pośladek aby na mnie się wyżyła. Będę życzliwa,
      miło ustosunkowana. Moje nazwisko będzie znane na całe Bielsko i okolice, aż w
      końcu doczekam się i będę przyjmować porody w domu.

      Wszystko w Waszych rękach, przyszłych Mamach. Jeżeli to Wy nie będziecie się
      domagać swoich praw to polska porodówka nigdy się nie zmieni! Gdy kobieta staje
      się zależna od procedur medycznych i decyzji innych osób, traci zaufanie do
      włąsnej siły i intuicji. Czuje się jak przedmiot pozbawiony możliwości
      decydowania o sobie. Przychodząc przez procedurę przyjęcia do szpitala, łatwo
      jest poddać się roli POSŁUSZNEJ PACJENTKI i nie pytać o to, co się z tobą dzieje...

      Zostałyśmy wychowane wśród opowieści o tym że to rodząca jest BIERNA cierpiąca,
      musi znieśc wiele przykrości i bólu i że to PERSONEL DECYDUJE o tym jak poród
      powinien przebiegać - MASAKRAAAA!!!!
      A to nie prawda! Trzeba uświadomić Przyszłe Mamy że to One właśnie decydują o
      swoim porodzie, bo mają do tego prawo! Rodząca, gdyby nawet chciała urodzić na
      głowie bo tak jej wygodnie - personel ma się do niej dostosować! Nie może kłaść
      pacjentkę na łóżko porodowe - gdy jej jest nie wygodnie.
      Dlatego czas CIĄŻY jest dla was CZASEM BUDOWANIA SIłY WIARY W WASZ INSTYNKT ,
      TAK ABYśCIE MOGłY SIę OBRONIć PRZED SIłą TEGO STEREOTYPU!!!



      Złożyłam skargę na lekarzy i położnych do Biura Praw Pacjenta w Warszawie, oni,
      skierowali pismo do dyrektora szpitala w którym rodziłam, jednak odpowiedzi się
      nie doczekałam. Do Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej, do Rzecznika
      Praw Pacjenta - tu kierowano mnie do Okręgowej Izby Lekarskiej.


      Również Fundacja Rodzić po Ludzku jest poinformowana.
      Dzięki Fundacji Rodzić po Ludzku dowiedziałam się jak powinno się traktować
      kobiety rodzące, każdy artykuł został przeze mnie dokładnie przestudiowany.
      Najbardziej interesowały mnie Prawa Rodzącej. Dzięki Fundacji dowiedziałam się
      co może choć nie musi spotkać mnie podczas porodu. Codzienne ćwiczenia od
      czwartego miesiąca mojej ciąży sprawiały przyjemność.
      Dziękuję Ci Fundacjo! mimo że nie rodziłam jak chciałam, to cieszę się że w
      końcu dowiedziałam się o swoich prawach!

      Ja do dzisiejszego dnia żle się czuję, co wieczór leją się łzy, mam wielki żal
      że nie mogłam sama sobie pomóc. Jestem coraz bardziej nerwowa a to odbija się
      żle na moim Synku i nie wiem kiedy ta trauma się skończy.


      Dziękuję.

      studentka234@vp.pl

      *
      • studentka255 Re: Poród w Bielsku - częś II - łamanie praw 18.06.08, 15:02

        Niedawno w gazecie Metro ukazał się artykuł o moim porodzie.



        www.emetro.pl/emetro/1,85651,527560...owki_grozy.html
        pozdrawiam

        studentka234@vp.pl
        • studentka255 Re: Poród w Bielsku - częś II - łamanie praw 18.06.08, 15:02
          Podziękowania dla Pani Karwowskiej


          Przede wszystkim dziękuję za pomoc. Jest Pani profesjonalna w tym co
          robi. Dodatkowo miło ustosunkowana i komunikatywna a to najważniejsze.
          Tekst bardzo podoba mi się, choć myślałam że będzie tego więcej, ale
          rozumie że nie było miejsca. Jeszcze raz dziękuję za pomoc w
          nagłośnieniu mojej sprawy. Być może za jakiś czas albo pare lat
          znów napiszę do Pani. Kto wie, może zdecyduje się na następne dziecko
          ale wtedy będziemy pisać o przyjemnym dla mnie i mojego dziecka porodzie
          smile

          Życzę dużo zdrowia, sukcesów w pracy jak i w życiu prywatnym.
          Serdecznie Panią pozdrawiam i nigdy o Pani nie zapomnę....

          studentka234

          ***
          • artdesign84 Re: Poród w Bielsku - częś II - łamanie praw 18.06.08, 17:19
            życzę Ci powodzenia, ale wg mnie trochę przesadzasz, ja byłam
            jeszcze gorzej potraktowana (zagłodzili mnie przed porodem tak że w
            trakcie zemdlałam, bez zgody przebili pęcherz płodowy, na sali było
            około 10 osób, chcieli mnie uśpić na zszywanie, lekarz kładąc mi się
            na brzuch tak gwałtownie wypchał dziecko, ze mnie porozrywało, nie
            mogłam ani razu wyjść do łazienki, musiałam sikać na basen, musiałam
            cały poród przeleżeć, położne coś mi wstrzykiwały do kroplówki a na
            pytanie co to mówiły że nic, drzwi były ciągle otwarte)
            • 987ania Re: Poród w Bielsku - częś II - łamanie praw 18.06.08, 18:06
              to szkoda, że nie walczysz o swoje bo Ci ludzie są dalej bezkarni. Oby więcej
              osób domagało się swoich praw!
              • zuzinka-kruszynka Re: Poród w Bielsku - częś II - łamanie praw 04.07.08, 03:20
                wiem, że wiele osób uważa, że przesadzasz, ale rozumiem cię, bo w
                sumie najważniejsze jest jak ty ten poród przeżyłaś.

                Sama swój pierwszy poród przeżyłam bardzo traumatycznie, musząc
                znosić nieuprzejmości położnych, masaż szyjki czy nacięcie wykonane
                nie tylko bez mojej zgody, ale również bez jakiejkolwiek informacji.
                Tak samo jak badania gin robione w trakcie skurczu. Po rozpoczęciu
                skurczów partych musiałam PRZEJŚĆ DO INNEGO POKOJU. Między parciami.

                I oczywiście wspiąć się na fotel wysłuchując nieprzyjemnych uwag, że
                się gramolę, że jak chcę urodzić, jak się nie mogę wziąć w garść.

                Brrrrr...

                Sądzę, że większość kobiet poczytuje sobie za chlubę bycie Matką
                Polką: to nic, że mnie znieważyli, zrobili tyle wbrew mej woli,
                odarli poród z intymności. Dałam radę, patrzcie jaka jestem dzielna,
                nie narzekam, bo najważniejsza jest moja dzidzia.

                Jasne, że zdrowie dziecka jest ważne, ale dlaczego w momencie
                przekroczenia porodówki, przestaje być ważna kobieta? Rozumiem, że
                szpitale mogą mieć różne warunki, czasami mało komfortowe, bo brak
                środków.

                Ale życzliwość personelu nie kosztuje, więc czemu jej bardzo często
                tak skąpią?
            • studentka255 Re: Poród w Bielsku - częś II - łamanie praw 22.07.08, 18:17
              Może zechciałabyś napisac stosowne pismo do Rzecznika odpowiedzialności
              Zawodowej? - to co napisałas to straszne! Opisałabys swój poród, to, w jaki
              sposób Cię potraktowano. Takie sprawy się nie przedawniają. Pójdz do szpitala w
              którym rodziłas, wes dokumentację. Rzecznik zbada i uwzględni okoliczności
              które będą przemawiac na korzyśc ( w co wątpię ) i niekorzyśc lekarzy. Po
              zapoznaniu się z Twoją dokumentacją będą mogli wniesc postępowanie wyjaśniające
              - jeżeli uzyskali od Ciebie wiarygodną informację o przewinieniu lekarzy, - a
              wiem, że wszystko co napisałas jest prawdą.
          • studentka255 z b i e r a m o p i n i e - ważne 11.07.08, 08:56
            zbieram opinie czy któras z Kobiet tam rodząca zawsze była zmuszona do pozycji
            leżącej lub półsiedzącej, czy miała Pani ten wybór pozycji? ( chodzi mi o drugą faze
            porodu), czy była koniecznośc nacięcia krocza? czy pytano Panie o zgodę na ten
            zabieg? Czy przyspieszano poród podając syntetyczną oksytocynę, przebijając
            pęcherz płodowy? Jeżeli były wskazania do w/w procedur, to czy były Panie
            poinformowane? Podawano Dolagran lub Relanium? jeżeli tak, to czy sama Panie się
            zgodziły? Gdy prosiła Pani o znieczulenie, otrzymała je Pani? Jak wyglądała
            sprawa z lewatywą i goleniem krocza? Prosiła Pani o te
            zabiegi przygotowawcze? Jeżeli były, to cczy pytano o zgodę? Czy byli obecni
            studenci, osoby trzecie, np. sprzątaczki? Jeżeli tak, to czy pytano Panią o
            zgodę na ich
            obecnośc? Ale uwaga. Uzyskanie PAni zgody na udział studentów i stażystów nie
            jest wymagane, gdy interwencja medyczna jest konieczna.

            Oczywiście jeżeli Panie się nie zdecydują odpowiedziec, uszanuję decyzję.
            Zbieram opinie na temat tego szpitala. Panie które rodziły w roku 2007 i 2008 -
            chciałam zbadac czy po mojej interwencji COŚ się zmieniło w tym szpitalu. Panie
            które tam rodziły, pomóżmy innym Mamą smile ANONIMOWO, bede umieszczac wypowiedzi na
            blogu. Powtarzam, ANONIMOWO i tylko Tych Pań co napiszą prywatnie do mnie.
        • studentka255 Re: Poród w Bielsku - częś II - łamanie praw 18.06.08, 18:32
          www.emetro.pl/emetro/1,85651,5275606,Porodowki_grozy.html
          może teraz link będzie działa
          • kwiatek-21 Re: Poród w Bielsku - częś II - łamanie praw 18.06.08, 22:24
            bardzo ci współczuje mam nadzieje że ci wszyscy zostana ukarani a ty
            zaznasz w końcu spokoju pozdrawiam i trzymaj sie jak to sie mówi z
            policją i ze sł€żbą zdrowia nie wygrasz
        • studentka255 link nie działa posyłam artykuł 02.07.08, 18:46
          Złośliwości, przykre komentarze i brak reakcji na prośby o pomoc. Kobieta,
          która urodziła dziecko pół roku temu, do dziś nie może zapomnieć, jak została
          potraktowana w publicznym szpitalu
          Joanna (imię zmienione) jest studentką IV roku medycyny. Ma 27 lat, w
          listopadzie ub.r. w Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej urodziła synka. Swój
          poród do dzisiaj wspomina jak koszmar. Opisała go w liście, jaki przysłała do
          naszej redakcji.

          "Mój poród był bardzo ciężki. Nie z powodu bólu, ale dlatego, że podczas pobytu
          w szpitalu złamano moje prawa. W sali było obecnych wiele osób (m.in. dwie
          położne, starsza i młodsza, lekarz i jeszcze jednak kobieta). Nie wiedziałam,
          kto z personelu jest za mnie odpowiedzialny, czułam się zdezorientowana i
          zawstydzona. Nie informowano mnie o przebiegu porodu. Młodsza położna śmiała się
          i patrzyła, jak jęczę z bólu... A pani doktor miała pretensję, że nie odpowiadam
          szybko na jej pytania, tylko krzyczę. Zlekceważono moją prośbę o poród w wannie.
          Błagałam, żeby pozwolono mi rodzić w kucki. Wiedziałam, że mam takie prawo, a
          ból będzie w tej pozycji łatwiejszy do zniesienia. - W takich pozycjach to tylko
          kobiety w buszu rodzą - usłyszałam od lekarza.

          Zostałyśmy wychowane na opowieściach o tym, że rodząca musi znieść wiele
          przykrości i bólu, że to personel decyduje o tym, jak poród powinien przebiegać.
          Ale tak nie powinno być. Wszystko w Waszych rękach, przyszłe Mamy. Jeżeli to Wy
          nie będziecie się domagać swoich praw, to polska porodówka nigdy się nie zmieni!".

          Joanna o swoich przejściach napisała także do Biura Praw Pacjenta przy
          Ministerstwie Zdrowia. Po jego interwencji dyrekcja szpitala w Bielsku-Białej
          wyjaśniła, że decyzje lekarzy podejmowane podczas porodu podyktowane były jego
          szybkim przebiegiem (poród trwał zaledwie godzinę) i bezpieczeństwem dziecka
          (urodziło się pięć tygodni przez terminem). Ale przyznała jednak, że uwagi
          kierowane wobec Joanny były niewłaściwe. - Dyrektor szpitala wyciągnie
          konsekwencje wobec lekarza, który dopuścił się tych nieetycznych stwierdzeń -
          mówi Krystyna Kozłowska, dyrektor Biura Praw Pacjenta. Podkreśla, że każdej
          pacjentce przysługuje prawo do intymności, do informacji, świadomej zgody na
          interwencję medyczną i do kontaktu z osobami bliskimi. Ale okazuje się, że
          łamanie tych praw jest w polskich szpitalach niechlubną normą. Jak wynika z
          informacji fundacji Rodzić po Ludzku, co piąta kobieta trafiająca na porodówkę
          spotyka się z nieżyczliwym i aroganckim zachowaniem personelu, a niemal co
          czwarta nie jest informowana o przebiegu porodu.

          Z Urszulą Kubicką-Kraszyńską z fundacji Rodzić po Ludzku rozmawia Anita Karwowska

          Jaka była pani pierwsza myśl po przeczytaniu tego listu?

          - Przede wszystkim - że to nie jest historia jednostkowa. List Joanny ilustruje
          podstawowy problem polskich porodówek - brak indywidualnego podejścia do
          pacjentki. Kobieta wchodzi do szpitala i zaczyna być traktowana jak jego
          własność. Jej emocje, potrzeby i oczekiwania przestają być ważne.

          Czy rzeczywiście złamano prawa Joanny?

          - Oczywiście. Pacjentka ma prawo otrzymywać na bieżąco pełną informację o
          przebiegu porodu i procedurach, którym jest poddawana. A lekarz powinien
          uwzględniać jej potrzeby, np. to, w jakiej pozycji chce rodzić. Badania naukowe
          udowodniły przecież, że pozycja kuczna jest dla dziecka bardziej korzystna niż
          leżąca. To wszystko wskazuje na brak profesjonalizmu.

          Czym tłumaczyć taką postawę personelu?

          - Wciąż zbyt często zwycięża po prostu rutyna. W wielu placówkach personel
          trzyma się starych procedur, bo tak jest po prostu wygodniej.

          Źródło: Metro
          • carol1977 Re: link nie działa posyłam artykuł 03.07.08, 11:41
            tzrymam za Ciebie kciuki i ciesze sie, ze sa kobiety takie jak Ty,
            ze walcza i o siebie i przyszle rodzace! Wspolczuje Ci przezyc i
            traumy poporodowej. Mimo, ze moj porod skonczyl sie ciecem (spadek
            tetna) i nie bylo tak bardzo strasznie wiem, ze nasteony porod
            bedzie w prywatnej klince bez wzgledu na koszty! Dlaczego? Bo tam
            bede traktowana z godnoscia, bez foch poloznych i nalezyta mi
            intymniscia!


            pozdrawiam,
            Carol
            • studentka255 Re: link nie działa posyłam artykuł 04.07.08, 14:07
              już bardzo dobrze się czuję, mój Synek jest zdrowy i szczęśliwy bo Mama
              odzyskała siłe i pogodę Ducha smile
      • studentka255 Portal poświęcił artyluł 01.07.08, 11:26
        Dzień dobry Panie!



        Portal Miasta Bielsko poświęcił dla mnie artykuł


        bielsko.biala.pl/1441,artykuly

        pozdrawiam

        kiss
    • fiksum-dyrdum Re: Poród w Bielsku - częś I - łamanie praw 01.07.08, 15:50
      No coż, a mnie się wydaje, że trochę przesadzasz. Co jest ważniejsze, Twoje
      prawa, czy sprawnie i w udany sposób przeprowadzony poród?
      • b.wierzbowska1 Re: Poród w Bielsku - częś I - łamanie praw 03.07.08, 12:41
        fiksum-dyrdum napisała:

        > No coż, a mnie się wydaje, że trochę przesadzasz. Co jest
        ważniejsze, Twoje
        > prawa, czy sprawnie i w udany sposób przeprowadzony poród?


        KOlejna przykład wtórnego analfabetyzmu. Proponuje najpier wrócić na
        naukę czetania ze zrozumieniem do szkoły podstawowej, a potem pisać
        na forach. KOmpromitujesz się wypisując takie farmazony.
        • fiksum-dyrdum Re: Poród w Bielsku - częś I - łamanie praw 03.07.08, 18:10
          A ja mam wrażenie, że nie. Po przeczytaniu powyższej relacji odniosłam wrażenie,
          że pacjentka miała wybitnie postawę roszczeniową i przeszkadzało jej wszystko.
          Co złego jest w odpowiedzi "dobrze" na pytanie o ustawienie dziecka? Co złego
          jest w unieruchomieniu na KTG? Wszędzie to się robi, bo tak lepiej jest robić to
          badanie. Co złego jest w stwierdzeniu "ta to rodziła jak błyskawica"? Może
          lepiej byłoby dodać "ta pani", byłoby grzeczniej. Generalnie zgadzam się, że
          jest sporo zarzutów do tego personelu, ale też relacja brzmi histerycznie.
          • aga_sama Re: Poród w Bielsku - częś I - łamanie praw 04.07.08, 07:16
            Tak, pacjentka miała postawę roszczeniową. śmiała rościć sobie prawo do
            podejmowania decyzji o własnym porodzie.
            Jak pisze jest studentką medycyny. Do porodu dokładnie się przygotowała, skądś
            przecież miała wiedzę o fizjologii całego zdarzenia i jakąś wizję tego, co jest
            dla niej i dziecka wskazane. No po prostu popełniła wielkie wykroczenie, bo nie
            chciała rodzić na leżąco, nonstop unieruchomiona pod ktg, pewnie odmówiła też
            pompowania oxytocyną. Sorry, ale gdyby stworzyć "przeciętny", statystyczny obraz
            porodu, to właśnie te elementy + nacięcie znalazłyby się na pewno. Tak się rodzi
            w polsce.
            A tu trafiła się świadoma fizjologii i swoich potrzeb pacjentka - kosmitka
            normalnie. Jej zachowanie wybiło personel z rutyny, a odmowa np. nacięcia
            przedłużyła poród i wszystko trwało cholera dłużej.
            A co do ktg - jeżeli szpital chwali się, że ma przenośne, to po co unieruchamiać
            na siłę pacjentkę, która chce rodzić aktywnie?
            współczuję autorce wątku, to co przeszłaś jest straszne. Weź dziewczyno idź do
            psychologa, bo mam wrażenie, że sama sobie nie poradzisz z tym, jak Ciępotraktowano
            • magiczna_marta Re: Poród w Bielsku - częś I - łamanie praw 04.07.08, 14:05
              smiem watpic ze studenta jest lepiej przygotowana do porodu niz
              sztab lekarzy ktory przyjal juz ich 1000ce

              przeczytam jkas medyczna ksiazke i bede sie brala za operacje na
              otwartym sercu, no bo przeca sie znam, co nie?

              moze nastawienie samej glownej zainteresowanej sprawilo ze lekrze
              byli tak a nie inaczej nastawieni i mieli ja gleboko...?
              • aga_sama Re: Poród w Bielsku - częś I - łamanie praw 04.07.08, 15:45
                He he, myślę, że o pozycjach kucznych na medycynie nie uczą smile
                Z postu wynika, że pacjentka była przygotowana do porodu, wiedziała, jak może
                sobie ulżyć, niestety jej wiedza zderzyła się z rutyną personelu, który przyjął
                ich tysiące.
                Nastawienie nastawieniem, nawet jak rodzącej odbija, to nie widzę powodu, żeby
                przy porodzie czy zszywaniu była salowa...
                • studentka255 Re: Poród w Bielsku - częś I - łamanie praw 04.07.08, 15:59
                  no to ustalmy, że ty i tobie podobne oszołomy zgodzicie się, że
                  będziecie na porodówkach śmieciami bez jakichkolwiek praw, a inne
                  będą domagać się szacunku dla siebie i przestrzeganie prawa czyli
                  tak jak jest w całym cywilizowanym świecie. Te drugie nie będą
                  nawoływać was do bycia człowiekiem, wy nie będziecie własnymi
                  pomyjami zrównywać drugich do waszego g.wnianego poziomu. I wszyscy
                  będą happy!


                  • magiczna_marta Re: Poród w Bielsku - częś I - łamanie praw 04.07.08, 21:35
                    Byla przygotowana tylko i wylacznie TEORETYCZNIE!
                    • totorotot Re: Poród w Bielsku - częś I - łamanie praw 10.07.08, 22:43
                      Podobnie jak lekarze mężczyźni, też sami nie rodzili
                  • magiczna_marta Re: Poród w Bielsku - częś I - łamanie praw 04.07.08, 22:45
                    Tak sie zastanawiam, albo sie prze i rodzi dziecko, albo drze jape, jedno z
                    drugim sie zdecydowanie wyklucza, wiec droga autorko, trzeba było sobie
                    adoptować dziecko i iść sie na łąkę wykrzyczeć, wtedy tylko sarenki, albo
                    leśniczy pozwaliby Cię do sądu za zakłucanie spokoju.
                    Zamiast bawić się w wielką cierpiętnicę zobacz jakie ludzie mają naprawdę
                    problemy. Gdyby Cię tak to zszywanie bolało to nie rozglądałabyś się na boki i
                    szukała, gdzie to jeszcze łamią Twoje prawa pacjentki, tylko zamknęła być oczy i
                    modliła się żeby się to już skończyło.
                    • b.wierzbowska1 Re: Poród w Bielsku - częś I - łamanie praw 06.07.08, 09:50
                      Bardzo lubie, kiedy można wyśmiać kogoś, kto wypowiada sie na temat,
                      na który nie ma pojęciasmile Jesteś żałosna udając mądralę, a o
                      porodzie nie wiesz NIC. NIC.

                      Uświadomię Cię, ignorantko, że można rodzić efektywnie i
                      jednocześnie krzyczeć. Otwieranie buzi nie przeszkadza w rozwieraniu
                      sie szyjki macicy i skutecznym parciu. Muszę Cię odesłać na lekcje
                      biologii do szkoły podstawowej. Na razie bowiem szkoda tak tępej
                      osobie tłumaczyć więcej.

                      PS. Powtórka z polskiego tez by sie przydała - robisz koszmarne
                      błędy.
                      • magiczna_marta Re: Poród w Bielsku - częś I - łamanie praw 06.07.08, 11:28
                        jak mniemam post był skierowany do mnie, więc się do niego ustosunkuję

                        >Bardzo lubie, kiedy można wyśmiać kogoś, kto wypowiada sie na temat,
                        > na który nie ma pojęciasmile Jesteś żałosna udając mądralę, a o
                        > porodzie nie wiesz NIC. NIC.
                        A to ciekawe, śmiesz twierdzić że drepczący po pokoju półtoraroczny chłopczyk,
                        trzydniowy poród i osiem dni spędzonych na oddziale poporodowym to nic... cóż,
                        musiałaś urodzić pół przedszkola skoro tak twierdzisz

                        > Uświadomię Cię, ignorantko, że można rodzić efektywnie i
                        > jednocześnie krzyczeć. Otwieranie buzi nie przeszkadza w rozwieraniu
                        > sie szyjki macicy i skutecznym parciu. Muszę Cię odesłać na lekcje
                        > biologii do szkoły podstawowej. Na razie bowiem szkoda tak tępej
                        > osobie tłumaczyć więcej.
                        Ignorantką mogę nazwać autorkę tematu, gdyż traktuje swój przypadek na równi z
                        traktowaniem ludzi w obozach koncentracyjnych.
                        Albo skupiasz się na parciu, albo na "darciu japy"- wybór należy do Ciebie, albo
                        chcesz urodzić szybko dziecko albo marudzić że położne się z Ciebie naśmiewały...
                        Co do lekcji biologi, niepotrzebne mi są, maturę zdałam dawno temu, nomen omen
                        właśnie z biologi smile

                        > PS. Powtórka z polskiego tez by sie przydała - robisz koszmarne
                        > błędy.
                        Sza po ba temu kto nigdy błędu nie zrobił, choć nie uważam żeby te moje były
                        jakoś koszmarnie rażące.
                        • b.wierzbowska1 Re: Poród w Bielsku - częś I - łamanie praw 06.07.08, 13:47
                          > A to ciekawe, śmiesz twierdzić że drepczący po pokoju
                          półtoraroczny chłopczyk,
                          > trzydniowy poród i osiem dni spędzonych na oddziale poporodowym to
                          nic... cóż,
                          > musiałaś urodzić pół przedszkola skoro tak twierdzisz


                          Az trzy dni??? Może dlatego tak długo, że nie krzyczałaś...
                          Nie potrzeba urodzić pół przedszkola, żeby wiedzieć, że krzyk w
                          niczym nie przeszkadza, a nawet pomaga. NB, niedługo rodze trzeci
                          raz, więc Twoje jedno dziecko i doświadczenia z nim związane nie
                          robia na mnie najmniejszego wrażenia.

                          > Ignorantką mogę nazwać autorkę tematu, gdyż traktuje swój
                          przypadek na równi z
                          > traktowaniem ludzi w obozach koncentracyjnych.

                          Widać lubisz, jak obce osoby budzą Cię rano bezczelnym zrywaniem
                          kołdry, zaglądaniem w krocze i komendą 'myjemy dupkę'. Cóż, każdy ma
                          jakieś hobby...

                          > Albo skupiasz się na parciu, albo na "darciu japy"- wybór należy
                          do Ciebie, alb
                          > o
                          > chcesz urodzić szybko dziecko albo marudzić że położne się z
                          Ciebie naśmiewały.
                          > ..
                          Pisze ta, co rodziła trzy dnismile) Żałosne... Wyobraź sobie, skoro
                          stosownej wiedzy nie posiadasz, że można krzyczeć BARDZO głosno, być
                          do tego jeszcze zachęcaną przez zyczliwą, pomocna i profesjonalną
                          połozną, a urodzic w pół godziny.

                          Jeśli ktoś nie ma za krzty empatii i brakuje mu dobrego wychowania,
                          to będzie sie naśmiewał z cierpiacej kobiety. Tylko co robi w
                          szpitalu? Rzeczywiście w takim wypadku bardziej nadaje się do obozu
                          koncentracyjnego.


                          > Co do lekcji biologi, niepotrzebne mi są, maturę zdałam dawno
                          temu, nomen omen
                          > właśnie z biologi smile

                          Przyda się więc powtórka nie tylko z polskiego. Widac nawet tumany
                          zdają maturę.

                          • magiczna_marta Re: Poród w Bielsku - częś I - łamanie praw 06.07.08, 19:47
                            > Az trzy dni??? Może dlatego tak długo, że nie krzyczałaś...
                            a może dlatego że miałam skurcze a nie miałam rozwarcia, i nawet oksytocyna nic
                            nie dawała?

                            > Widać lubisz, jak obce osoby budzą Cię rano bezczelnym zrywaniem
                            > kołdry, zaglądaniem w krocze i komendą 'myjemy dupkę'. Cóż, każdy ma
                            > jakieś hobby...
                            Taka osoba zostałaby przeze mnie od razu na gorąco przywrócona do porządku, a
                            nie robiłabym z siebie ofiarę po pół roku smile

                            > Przyda się więc powtórka nie tylko z polskiego. Widac nawet tumany
                            > zdają maturę.
                            cóż, widać nie potrafisz dowalić komuś w inteligentny sposób, tylko potrafisz
                            kogoś obrażać, a z łaski swojej tumanem możesz nazywać swoją matkę jak Cię tak
                            wychowała, a nie mnie...
                            • b.wierzbowska1 Re: Poród w Bielsku - częś I - łamanie praw 07.07.08, 12:32
                              > a może dlatego że miałam skurcze a nie miałam rozwarcia, i nawet
                              oksytocyna nic
                              > nie dawała?

                              To co z tego? Ustosunkuj się do całej mojej odpowiedzi.

                              > Taka osoba zostałaby przeze mnie od razu na gorąco przywrócona do
                              porządku, a
                              > nie robiłabym z siebie ofiarę po pół roku smile

                              Może tak, może nie. Łatwo sie wypowiadać, siedząc wygodnie przed
                              komputerem, a nie leżąc obolała w szpitalu, w którym, traktują Cię
                              jak śmiecia. Brakuje Ci wyobraźni.

                              > cóż, widać nie potrafisz dowalić komuś w inteligentny sposób,
                              tylko potrafisz
                              > kogoś obrażać, a z łaski swojej tumanem możesz nazywać swoją matkę
                              jak Cię tak
                              > wychowała, a nie mnie...

                              Właśnie umiem odpowiedzieć w logiczny sposób: wyśmiewam Twoją
                              teorię, że krzyczenie przeszkadza w rodzeniu. To jedna wielka
                              bzdura, tym bardziej dziwi mnie, że jeszcze chwalisz się matura z
                              biologii. Powtarzam, to żałosne!

                              A co do tego wszystego ma moja mamusia, to nie wiemsmile Najwidoczniej
                              brakuje Ci argumentów, a jak jeszcze dołoży się Twoja głupotę, to
                              wychodzi Ci taka mieszanina nieudanych złosliwości z kupą bzdur. Ale
                              to już nie mój problemsmile
                              • studentka255 magiczna marto krzyczenie pomaga 07.07.08, 13:00
                                wydawanie dźwięków w czasie porodu jest prostym sposobem łagodzenia bólu
                                porodowego, choć często potrzeba wydania dźwięku jest tłumiona przez kobietę.

                                Czasami na sali porodowej można usłyszeć „Nie krzycz, bo tracisz w ten sposób
                                siły”. Krzyk w porodzie często postrzegany jest jako oznaka bezradności kobiety,
                                jej braku opanowania, a nawet „nieumiejętnego” rodzenia. Krzyki wydawane w
                                czasie porodu wielu kobietom kojarzą się z seksem, i wstydzą się jęczeć czy
                                stękać. Tymczasem wydawanie dźwięków pomaga – rozluźnia, dodaje sił i energii,
                                uwalnia napięcie i pobudza wydzielanie endorfin - które tak bardzo nam są
                                potrzebne.
                    • studentka255 magiczna marto 06.07.08, 14:57


                      maagiczna marto czy ty jesteś normalna? To przez takie jak ty w tym chorym
                      kraju patologia staje się normą. Chamskie teksty do cierpiącego człowieka to
                      łajdactwo. A wystarczyłoby po prostu byc wrażliwym człowiekiem z empatią a nie
                      arogancką "......"

                      To własnie przez takich jak ty kobiety sa traktowane jak śmiecie, bo
                      zawsze pada magiczne "dziecko najważniejsze!" Gó..!!! Rodząca jest tak samo
                      ważna. Dziwi mnie Twoja postawa, sama jesteś kobietą. Naskoczyłas na mnie bo po
                      porodzie postanowiłam dochodzić swoich praw?
                      cóż niektórzy uważają traktowanie rodzącej jak śmiecia jako normalne. Zdziczenie
                      ludzi w tym kraju przeraża. NIE WSZYSTKIE JESTEŚMY MATKAMI -POLKAMI, jak ty, nie
                      każda z nas jest w stanie znieść wszelkie upokożenia!
                      • magiczna_marta Re: magiczna marto 06.07.08, 19:38
                        > To własnie przez takich jak ty kobiety sa traktowane jak śmiecie, bo
                        > zawsze pada magiczne "dziecko najważniejsze!"
                        skoro dla Ciebie Twoja dupa ważniejsza niż dziecko to współczuję...dziecku!

                        Naskoczyłas na mnie bo po
                        > porodzie postanowiłam dochodzić swoich praw?
                        Tak, bo trzeba było się domagać swoich praw podczas porodu a nie płakać nad
                        rozlanym mlekiem.

                        > cóż niektórzy uważają traktowanie rodzącej jak śmiecia jako normalne. Zdziczeni
                        > e
                        > ludzi w tym kraju przeraża
                        cóż, jak mi się cokolwiek nie podobało to mówiłam o tym "na gorąco", nie raz w
                        przychodni pielęgniarki olewające swoją pracę usłyszały ode mnie żeby się
                        wzięły do roboty, a jak im się ich praca nie podoba to niech sobie zmienią
                        • auszrine Re: magiczna marto 06.07.08, 20:09
                          magiczna_marta napisała:
                          > Tak, bo trzeba było się domagać swoich praw podczas porodu a nie płakać nad
                          > rozlanym mlekiem.
                          > cóż, jak mi się cokolwiek nie podobało to mówiłam o tym "na gorąco", nie raz w
                          > przychodni pielęgniarki olewające swoją pracę usłyszały ode mnie żeby się
                          > wzięły do roboty, a jak im się ich praca nie podoba to niech sobie zmienią

                          Hmmm, jak jesteś harda, jaka dzielna wink
                          Miło słyszeć , że jednak prawa pacjenta leżą ci na sercu.
                          A może tylko Twoja dupa cię obchodzi?
                          • magiczna_marta Re: magiczna marto 06.07.08, 20:22
                            > Hmmm, jak jesteś harda, jaka dzielna wink
                            > Miło słyszeć , że jednak prawa pacjenta leżą ci na sercu.
                            > A może tylko Twoja dupa cię obchodzi?

                            Wiesz co, moim zdaniem zwrócenie uwagi na gorąco daje o 1000% lepsze rezultaty
                            niż składanie skarg po pół roku...
                            • auszrine Re: magiczna marto 06.07.08, 20:31
                              magiczna_marta napisała:

                              > Wiesz co, moim zdaniem zwrócenie uwagi na gorąco daje o 1000% lepsze rezultaty
                              > niż składanie skarg po pół roku...

                              Jak najbardziej. Tylko szkoda, że aby dojść do tego stwierdzenia musiałaś wcześniej tak obrzydliwie "nawrzucać" autorce wątku...
                              • magiczna_marta Re: magiczna marto 06.07.08, 20:39
                                Bo to co teraz robi jest szukaniem taniej sensacji i rozgłosu.
                                • auszrine Re: magiczna marto 06.07.08, 20:58
                                  magiczna_marta napisała:

                                  > Bo to co teraz robi jest szukaniem taniej sensacji i rozgłosu.

                                  Ta dziewczyna opowiada o bardzo trudnym doświadczeniu, które ją spotkało. I chwała jej za to, że potrafi głośno o tym mówić.
                                  Życzę jej więcej "rozgłosu". Im głośniej, tym szybciej przebiegać będą zmiany na polskich porodówkach.
                                  • magiczna_marta Re: magiczna marto 06.07.08, 21:09
                                    Wiesz co, trudne chwile to przeżywają kobiety które np w 11tygodniu ciąży
                                    dowiadują się że serduszko ich dziecka przestało bić, albo w 8 miesiącu nagle
                                    odkleiło się łożysko i było za późno żeby uratować dziecko, to są trudne
                                    doświadczenia.
                                    Jak jej tak bardzo przeszkadzała ta salowa, to mogła jej powiedzieć żeby wyszła
                                    a nie rozkręcać aferę godną seryjnego zabójcy.
                                    Tak zrobiłaby każda normalna kobieta, a autorka tematu jest dla mnie zwykłą
                                    histeryczką.
                                    • auszrine Re: magiczna marto 06.07.08, 21:20
                                      magiczna_marta napisała:

                                      > Wiesz co, trudne chwile to przeżywają kobiety które np ...
                                      Wiesz co? trudne chwile, to przeżywa każdy, który uważa, że to są dla niego trudne chwile.
                                      I nie tobie oceniać, co jest trudne, a co nie dla innych ludzi.

                                      > Tak zrobiłaby każda normalna kobieta, a autorka tematu jest dla mnie zwykłą
                                      > histeryczką.
                                      I dlatego postanowiłaś nawtykać jej, że rzekomo "jej dupa ważniejsza jest dla niej od dziecka"? Weź sobie bardziej do serca motto, które masz w podpisie.
                                      • magiczna_marta Re: magiczna marto 06.07.08, 21:32
                                        > I dlatego postanowiłaś nawtykać jej, że rzekomo "jej dupa ważniejsza jest dla n
                                        > iej od dziecka"?
                                        stwierdziłam tylko fakt
                                        gdybym chciała jej nawtykać to zrobiłabym to w inny sposób
                                        • auszrine Re: magiczna marto 06.07.08, 21:38
                                          magiczna_marta napisała:
                                          > > I dlatego postanowiłaś nawtykać jej, że rzekomo "jej dupa ważniejsza jest
                                          > dla n
                                          > > iej od dziecka"?
                                          > stwierdziłam tylko fakt
                                          "Stwierdziłaś fakt"?
                                          Smutny żart...
                                          • magiczna_marta Re: magiczna marto 06.07.08, 21:43
                                            dziwne poczucie humoru masz...
                                    • totorotot Re: magiczna marto 10.07.08, 23:01
                                      > Jak jej tak bardzo przeszkadzała ta salowa,

                                      Właśnie o to chodzi, ze ta salowa była tam bezprawnie. I kobieta powinna w czasie porodu móc się skupić na porodzie, a nie przeganiać nieuprawnione osoby z sali, pilnować, żeby jej nie nacieli znienacka itp. itd. Tak stanowi polskie prawo.
                                      A Tobie radzę się douczyć w kwestii porodu i możliwości jego zakłócenia przez np. salową na sali porodowej.
                                  • studentka255 Re: magiczna marto 22.07.08, 18:08
                                    ależ ważne jest to że nagłasniam problem który istnieje w WIELU szpitalch, moze
                                    dzięki MNIE niejedna Przyszła Matka bedzie milej wspominała moment ogromnie
                                    ważny w Jej życiu. Może niejdna połozna, która "taśmowo" wykonuje swoje
                                    obowiazki zastanowi sie czy warto upokorzyc pacjentkę w obawie chociażby przed
                                    "szumem" jaki ta moze zrobić. Trzeba i warto o tym mówić.
                                • studentka255 Re: magiczna marto 01.08.08, 22:29
                                  WTo zle, że nagłasniam problem który istnieje w wielu szpitalch nie tylko w
                                  wojewodzkim?? moze dzięki MNIE niejedna Przyszła Matka bedzie milej wspominała
                                  moment ogromnie ważny w Jej życiu. Może niejdna połozna, która "taśmowo"
                                  wykonuje swoje obowiazki zastanowi sie czy warto upokorzyc pacjentkę w obawie
                                  chociażby przed "szumem" jaki można zrobić. Trzeba i warto otym mówić.
                                  Matka pomaga swemu dziecku wyjść na świat powinna przy tym być spokojna i
                                  szczęśliwa a nie zdenerwowana głupimi komentarzami kretynek i kretynów którzy
                                  uważają że są ponad nią! Wiele rzeczy, któe praktykuje się w polskich szpitalach
                                  jest na szkodę zarówno matki jak i dziecka i położyć kres tym działaniom mogą
                                  tylko takie głośne protesty jak MOJE!!!!!


                                  miło jest jak czytam takie posty :

                                  "studentka im więcej tych artykułów będzie - tym więcej osób się dowie o
                                  warunkach i jest szansa, że wkońcu cos się zmieni w Wojewódzkim!
                                  za tą szansę właśnie - bardzo Ci dziękujemy!!!"
                                  • magiczna_marta Re: magiczna marto 02.08.08, 08:16
                                    > Matka pomaga swemu dziecku wyjść na świat powinna przy tym być spokojna i
                                    > szczęśliwa a nie zdenerwowana głupimi komentarzami kretynek i kretynów którzy
                                    > uważają że są ponad nią!

                                    Jesteś niedouczoną gó..arą i szkoda na Ciebie słów.
                                    Tak, lekarze i położne są milion poziomów ponad Tobą, po to studiowali na
                                    Akademii Medycznej i wykonywali już tysiące takich zabiegów!
                                    Zastanów się co mówisz, od kretynów możesz wyzywać swoją matkę że Cię tak wychowała!
                                    • 987ania Re: magiczna marto 02.08.08, 11:24
                                      Z tego co wiem, to studentka studiuje medycynę.
                                      • magiczna_marta Re: magiczna marto 02.08.08, 12:29
                                        987ania- i co z tego że studentka medycyny?
                                        niech najpierw zda końcowe egzaminy i wypracuje 20lat praktyki zanim
                                        zacznie wyzywać lekarzy od kretynów!

                                        na anonimowym forum taka pannica może sobie poużywać po tym jak w
                                        trakcie sesji jej niedouczenie znalazło odbicie w ocenach, w końcu
                                        profesorowie to kretyni skończeni, co nie studentko?
                                        • studentka255 magiczna_mityczna_ tytaniczna_ boska marto 02.08.08, 12:52
                                          tak, masz racje smile sesję mam nie zdaną smile
                                    • studentka255 Re: magiczna marto 02.08.08, 11:31
                                      tak, jestem gó..arą niedouczoną, żle wychowaną przez Mamę. potraktuję twoją
                                      wypowiedz jako zdarzenie nieistotne smile
                        • totorotot Re: magiczna marto 10.07.08, 22:42
                          Studentka robi to dla tych kobiet, które nie są na tyle "wygadane", żeby w trakcie porodu dochodzić swoich praw.
              • totorotot Re: Poród w Bielsku - częś I - łamanie praw 10.07.08, 22:44
                Ona mogłaby ich wyzwać od najgorszych, a lekarz ma zostać profesjonalistom i nie uzależniac procesów medycznych od tego, czy polubil pacjentkę, czy też nie.

                • totorotot Re: Poród w Bielsku - częś I - łamanie praw 10.07.08, 22:52
                  oczywiściemiało być "profesjonalistą"
            • totorotot Re: Poród w Bielsku - częś I - łamanie praw 10.07.08, 22:51
              Poza tym to ciekawe, że pacjenti najgorzej i najpodlej potraktowane przez służbę zdrowia są największymi piewcami nacinania, wredoty położnych i lekarzy, oksytocyny itp. - w tym wątku jest to magiczna_Marta. Uważam, że to jest forma racjonalizacji wydarzenia, które im się przytrafiło, pewną terapią traumy, której doznały podczas porodu. Myślą: "Skoro rodziłam trzy dni w wielkich bólach, pompowano we mnie dziwne ubstancje, wypchnięto dziecko, krzyczano na mnie, nacięto krocze itp. itd. to przecież tak musiało być, bo to przecież niemożliwe, żeby zadano mi tyle cierpienia ze zwykłej rutyny i niedokształcenia".
              Łatwiej sobie wymyśleć, że "tak musi być", niż przyjąć do wiadomości, że zostało się skrzywdzonym.
              Może wypowie się jakiś psycholog?
              • magiczna_marta Re: Poród w Bielsku - częś I - łamanie praw 12.07.08, 18:05
                > Poza tym to ciekawe, że pacjenti najgorzej i najpodlej potraktowane przez
                służbę zdrowia są największymi piewcami nacinania, wredoty położnych i lekarzy,
                oksytocyny itp. - w tym wątku jest to magiczna_Marta.

                Czyżbyś rodziła za mnie że wydajesz osądy typu "najgorzej i najpodlej potraktowane"?
                Mój nick pisze się z małych liter, skoro tak trudno napisać zawsze można użyć
                funkcji "kopiuj" smile

                > Uważam, że to jest forma racjonalizacji wydarzenia, które im się przytrafiło,
                pewną terapią traumy, której doznały podczas porodu.

                No pięknie, dostaję diagnozę przez net, mam Ci jakiś przelew zrobić, czy w
                formie wolontariatu bawisz się w psychiatrę?

                > Myślą: "Skoro rodziłam trzy dni w wielkich bólach, pompowano we mnie dziwne
                ubstancje, wypchnięto dziecko, krzyczano na mnie, nacięto krocze itp. itd. to
                przecież tak musiało być, bo to przecież niemożliwe, żeby zadano mi tyle
                cierpienia ze zwykłej rutyny i niedokształcenia".

                Pięknie, do tego zdaje Ci się że wiesz co myślę, załóż może dodatkową
                działalność prócz porad psychiatrycznych oczywiście, :"Wróżka totorotot prawdę
                Ci powie".

                > Łatwiej sobie wymyśleć, że "tak musi być", niż przyjąć do wiadomości, że
                zostało się skrzywdzonym.

                Może razem z autorką tematu złożycie za mnie wniosek do prokuratury? Rodziłam na
                Inflanckiej, w Warszawie dla ułatwienia dodam.

                > Może wypowie się jakiś psycholog?

                Ale po co, przecież tak wszystko pięknie napisałaś.
              • studentka255 totorotot 15.07.08, 14:29
                wysłałam na pocztę wiadomośc
      • zawszemagda Re: Poród w Bielsku - częś I - łamanie praw 26.07.08, 18:41
        No cóż, a nie wydaje ci się, że i jedno i drugie jest prawem rodzącej ?
    • studentka255 Re: Poród w Bielsku - częś I - łamanie praw 04.07.08, 14:05
      Moim marzeniem jest uchronić inne kobiety przed takim traumatycznym przeżyciem.
      Kobietę rodzącą powinno sie traktować indywidualnie, a nie jak przedmiot w
      jakiejś fabryce,który jedzie na taśmociągu. Bardzo mi zależy, chciałabym aby
      Każda Kobieta rodziła po Ludzku, aby w końcu Kobiety dowiedziały się jakie prawa
      Im przysługuja na sali porodowej, bo mało Które wiedzą co można a co nie.

      • auszrine Re: Poród w Bielsku - częś I - łamanie praw 05.07.08, 13:09
        Studentko255, zetknęłam się z twoją historią już w kilku miejscach. Gratuluję odwagi i siły w walce o swoją godność i prawa.
        Nie przejmuj się krytyką - wiele osób nigdy nie pozbędzie się niewolniczej mentalności typu "nikt nie pluje, to deszcz pada".
        Pozdrawiam
        • studentka255 uuszrine ja nie walcze tylko o swoje prawa 05.07.08, 14:04
          • studentka255 Re: uuszrine ja nie walcze tylko o swoje prawa 05.07.08, 14:07
            zależy mi na przyszłych Matkach, aby mogły rodzic godnie. Moim marzeniem jest
            uchronić inne kobiety przed takim traumatycznym przeżyciem. Kobietę rodzącą
            powinno sie traktować indywidualnie, a nie jak przedmiot w jakiejś fabryce,który
            jedzie na taśmociągu. Bardzo mi zależy, chciałabym aby Każda Kobieta rodziła po
            Ludzku, aby w końcu Kobiety dowiedziały się jakie prawa Im przysługuja na sali
            porodowej.

            Szkoda tylko że tego nie widzą.
            • magiczna_marta Re: uuszrine ja nie walcze tylko o swoje prawa 05.07.08, 21:10
              przygotuj broszurkę, w styczniu będę rodzić 2gie dziecko, to pomiędzy jednym
              skurczem a drugim na porodówce będę sobie czytała i straszyła położne że podam
              je do sądu, będzie jakaś rozrywka
              • bena_s Re: uuszrine ja nie walcze tylko o swoje prawa 05.07.08, 22:20
                Witam,
                Zastanawiam się skąd u autorki wypowiedzi tyle ironii. Gratuluję dobrego
                samopoczucia... Jak to w życiu bywa; to przypadek sprawił, że znalazłam się na
                tym forum, ale przeczytawszy wypowiedzi magiczna_marta nie mogę pozostać
                obojętna. Droga PANI, są ludzie którzy mają ludzką wrażliwość i są tacy jak
                beton; bez takowej. Podejrzewam, że Pani również nie chciałaby znaleźć się w
                styczniu w podobnej sytuacji... No, chyba że takiej wrażliwości Pani brakuje...
                Ja jednak życzę Pani intymnego porodu i normalnego - LUDZKIEGO - traktowania
                Pacjenta.
                • magiczna_marta Re: uuszrine ja nie walcze tylko o swoje prawa 06.07.08, 11:34
                  @bena_s- pyta Pan/i skąd u mnie tyle ironii... cóż, drażni mnie użalanie się nad
                  sobą autorki.
                  Uważam że zamiast skupić się na porodzie, na tym żeby poszło to wszystko jak
                  najszybciej doszukiwała się ciągle niedociągnięć w postępowaniu personelu.
                  Pretensja że w czasie porodu było za dużo osób, jest dla mnie wręcz infantylne.
                  Oddałabym wszystko żeby w czasie mojego porodu było pół szpitala a żebym
                  urodziła szybko i bez komplikacji, bo dla mnie ważne jest moje dziecko, jego
                  zdrowie i życie a nie tworzenie wyimaginowanych problemów, co w opinii mojej i
                  zapewne ogromnej ilości osób na forum, którzy nie mają tyle odwagi żeby się pod
                  moimi słowami podpisać, aby nie stać się obiektem krytyki.
                  • auszrine Re: uuszrine ja nie walcze tylko o swoje prawa 06.07.08, 13:40
                    magiczna_marta napisała:
                    > aby nie stać się obiektem krytyki.
                    Obiektem krytyki - twojej krytyki, stała się autorka wątku, więc nie rób z siebie męczennicy, proszę.
                    Nie pomniejszaj też jej troski o swoje dziecko, bo to po prostu obrzydliwe.
                    I nie łudź się, że dużo osób myśli tak jak ty. Gdyby tak było, to szpitale dalej wyglądałyby jak w latach 70-tych, 80-tych, a tak na szczęście nie jest.
                    I na koniec:
                    magiczna_marta napisała:
                    > Oddałabym wszystko żeby w czasie mojego porodu było pół szpitala
                    Salowa z wiaderkiem i szczotką, zaglądająca między nóżki też? jej obecność na pewno bardzo się przyda wink
                    • totorotot Re: uuszrine ja nie walcze tylko o swoje prawa 10.07.08, 22:42
                      Salowa z wiaderkiem i komentująca zawartość "międzynoża" w niewybredny sposób z cieciem
                  • fiksum-dyrdum Re: uuszrine ja nie walcze tylko o swoje prawa 07.07.08, 13:58
                    Ja się z Tobą zgadzam w 100%.
                    • magiczna_marta Re: uuszrine ja nie walcze tylko o swoje prawa 07.07.08, 15:16
                      "W sali było obecnych wiele osób (m.in. dwie
                      położne, starsza i młodsza, lekarz i jeszcze jednak kobieta). "
                      no po prostu jak o 17 w metrze, tłok że się przepchać nie można...
                      • fiksum-dyrdum Re: uuszrine ja nie walcze tylko o swoje prawa 08.07.08, 10:26
                        Ależ ja się z Tobą zgadzam!
                        • magiczna_marta Re: uuszrine ja nie walcze tylko o swoje prawa 08.07.08, 11:11
                          wiem
                  • seniorita_24 Re: uuszrine ja nie walcze tylko o swoje prawa 16.07.08, 13:41
                    Jeszcze ze 3 sprzątaczki by sie przydały, par portier i kilka zafoszonych położnych.
        • studentka255 Re: Poród w Bielsku - częś I - łamanie praw 31.07.08, 15:42
          Ważne jest to, że nagłasniam problem który istnieje nie tylko w wojewódzkim ,
          moze dzięki MNIE niejedna Przyszła Matka bedzie milej wspominała moment ogromnie
          ważny w Jej życiu. Może niejdna połozna, która "taśmowo" wykonuje swoje
          obowiazki zastanowi sie czy warto upokorzyc pacjentkę w obawie chociażby przed
          "szumem" jaki ta moze zrobić. Trzeba i warto otym mówić. Matka pomaga swemu
          dziecku wyjść na świat powinna przy tym być spokojna i szczęśliwa a nie
          zdenerwowana głupimi komentarzami kretynek i kretynów którzy uważają że są ponad
          nią! Wiele rzeczy, któe praktykuje się w polskich szpitalach jest na szkodę
          zarówno matki jak i dziecka i położyć kres tym działaniom mogą tylko takie
          głośne protesty jak MOJE!!!!!
    • aga.53 Re: Poród w Bielsku - częś I - łamanie praw 08.07.08, 11:51
      witaj, nie przejmuj się krytyką...jestem za Tobą...też mam podobne
      zdanie na temat porodów, pozdrawiam smile
    • matyldazhouston Re: Poród w Bielsku - częś I - łamanie praw 10.07.08, 16:41
      Bardzo Ci wspolczuje. Mysle, ze personelowi medycznemu w Polsce nie
      brakuje sprzetu, czy lekow, ale profesjonalizmu. Jestem w 4 miesiacu
      ciazy i ciesze sie bardzo, ze nie bede musiala sie martwic o to, co
      zlego moze mi sie stac w szpitalu albo czy wystarczajaco zaplacilam
      lekarzowi poloznej i wszystkim ktorzy wyciagna lape po pieniadze.
      Pozdrawiam i zycze sukcesow.
      • studentka255 z b i e r a m o p i n i e !!!!!!!!!!!!! 11.07.08, 08:57
        zbieram opinie czy któras z Kobiet tam rodząca zawsze była zmuszona do pozycji
        leżącej lub półsiedzącej, czy miała Pani ten wybór pozycji? ( chodzi mi o drugą faze
        porodu), czy była koniecznośc nacięcia krocza? czy pytano Panie o zgodę na ten
        zabieg? Czy przyspieszano poród podając syntetyczną oksytocynę, przebijając
        pęcherz płodowy? Jeżeli były wskazania do w/w procedur, to czy były Panie
        poinformowane? Podawano Dolagran lub Relanium? jeżeli tak, to czy sama Panie się
        zgodziły? Gdy prosiła Pani o znieczulenie, otrzymała je Pani? Jak wyglądała
        sprawa z lewatywą i goleniem krocza? Prosiła Pani o te
        zabiegi przygotowawcze? Jeżeli były, to cczy pytano o zgodę? Czy byli obecni
        studenci, osoby trzecie, np. sprzątaczki? Jeżeli tak, to czy pytano Panią o
        zgodę na ich
        obecnośc? Ale uwaga. Uzyskanie PAni zgody na udział studentów i stażystów nie
        jest wymagane, gdy interwencja medyczna jest konieczna.

        Oczywiście jeżeli Panie się nie zdecydują odpowiedziec, uszanuję decyzję.
        Zbieram opinie na temat tego szpitala. Panie które rodziły w roku 2007 i 2008 -
        chciałam zbadac czy po mojej interwencji COŚ się zmieniło w tym szpitalu. Panie
        które tam rodziły, pomóżmy innym Mamą smile ANONIMOWO, bede umieszczac wypowiedzi na
        blogu. Powtarzam, ANONIMOWO i tylko Tych Pań co napiszą prywatnie do mnie.
        • daniem Re: z b i e r a m o p i n i e !!!!!!!!!!!!! 11.07.08, 22:58
          Czy byli obecni
          > studenci, osoby trzecie, np. sprzątaczki? Jeżeli tak, to czy
          pytano Panią o
          > zgodę na ich
          > obecnośc? Ale uwaga. Uzyskanie PAni zgody na udział studentów i
          stażystów nie
          > jest wymagane, gdy interwencja medyczna jest konieczna


          Moim zdaniem mylisz się.Pojęcie "koniecznej interwecji medycznej"
          jest bardzo szeroko rozumiane i prowadzi do udziału studentów bez
          zgody pacjenta Lekarz może uzna że teraz to jest "ta" właśnie
          konieczna interwencja pacjent nie ma nic do gadania a można uznać za
          każde badanie jest konieczne Tym bardziej przy porodzie(zagrożenie
          życia). Mamy zagwarantowaną w konstytucji nietykalność cielesna oraz
          poszanowanie godności zawsze i wszędzie. Temat studentów był
          przerabiany na forum kilkakrotnie. Udział studentów przy badaniach
          i zabiegach tylko za zgodą pacjenta ( też w szpitalach klinicznych)
          Czytałem twoje poprzednie opinie popieram i podziwiam cie za wole
          walki o lepszą przyszłość.
    • studentka255 Czy można prosic o te opinie ? 14.07.08, 13:05
      Bardzo Was proszę, Mamy które urodziły w wojewódzkim w roku 2007/ 20008
      napiszcie i odpowiedzcie na pytania, pomóżmy przyszłym Mamom.
    • studentka255 Kronika beskidzka 14.07.08, 22:45
      do tej środy można nabyc kronike beskidzką
      • magiczna_marta do autorki 15.07.08, 08:17
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=588&w=82038995&a=82140017&wv.x=1
        może ten temat troszkę Cię otrzeźwi
        • kaeira Re: do autorki 15.07.08, 17:50
          magiczna_marta napisała:
          > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=588&w=82038995&a=82140017&wv.x=1
          > może ten temat troszkę Cię otrzeźwi

          Ha, kompletnie nie rozumiem o co ci chodzi. Co niby w tamtym poście ma
          "otrzeźwiać"?
          • magiczna_marta Re: do autorki 15.07.08, 21:08
            że nie wszystko czego sobie życzymy w trakcie porodu jest dla nas dobre i
            właściwe, to do lekarza należy decyzja o tym co jest najlepsze.
    • studentka255 Zapraszam na B l o g a 16.07.08, 14:01
      narazie początek. blog powoli będzie się rozwijał.
      Może chciałby ktoś pomóc w pisaniu i prowadzeniu jego ?


      expertia.pl/strefa/blog/studentka234


      pozdrawiam
      • antyka Re: Zapraszam na B l o g a 18.07.08, 00:17
        Mila studentko, bardzo sie ciesze, ze rozpetalas taka afere.

        Skomentuje tylko jedno zachowanie poloznej - gdyby ona obudzila mnie
        w taki sposob, dostalaby taka zj***, ze do konca zycia zapamietalaby
        ja...
        No, ale miala szczescie, ze na mnie nie trafilo.
        • studentka255 Re: Zapraszam na B l o g a 18.07.08, 11:38
          dobrze, jeśli możesz wyślij na pocztę studentka255@gazeta.pl

          lub studentka234@vp.pl
        • magiczna_marta Re: Zapraszam na B l o g a 18.07.08, 11:51
          > Skomentuje tylko jedno zachowanie poloznej - gdyby ona obudzila
          mnie
          > w taki sposob, dostalaby taka zj***, ze do konca zycia
          zapamietalaby
          > ja...
          Ale po co?
          Można o pół roku się nd sobą użalać i rozkręcać aferę zamiast
          załatwić sprawę na gorąco!
    • studentka255 Kronika Beskidzka 19.07.08, 10:25



      img261.imageshack.us/img261/3733/cci2008071900000ql1.jpg

      img177.imageshack.us/img177/4243/cci2008071900001bh6.jpg

      • maga785 Re: Kronika Beskidzka 23.07.08, 10:41
        Moja koleżanka też przeżyła tam traumęsad

        Pozdrawiam
        Marta
        • studentka255 a kiedy rodziła 23.07.08, 11:10
          Twoja Koleżanka ?
    • kejtek_1986 Re: Poród w Bielsku - częś I - łamanie praw 23.07.08, 12:09
      Słów mi brakuje poprostu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Napewno gdybyś mogła mówić i gdybys miała więcej siły po porodzie, to byś im wygarnęła co myślisz a przynajmnije upomniała sie o swoje prawa. Ech, rodzić po ludzku - w Polsce to nadal marzenie. Nigdy nie rodziła, ale coraz częściej o tym myślę bo jeszzce 2-3 lata i myslę, że mnie to też czeka. Oglądałam niedawno na youtubie filmiki z porodów - sam moment porodu - różnica między polkim (leżącym) porodem a tym za granicą (na kulaca - gdzie działa siła grawitacyjna) jest ogromna!!! I cóż z tego, że są fundacje, akcje, apele by w polskich szpitalach rodziło sie lepiej. To nadal brzmi jak odlełość sad(( Polska smutna rzezcywistość!!!
      Pozdrowienia dla Ciebie i Synka, niech Wam zdrowo rośnie! smile
      • madziuchna23 Re: Poród w Bielsku - częś I - łamanie praw 02.08.08, 13:09
        a może zamiast o prawach kobiety rodzącej poczytacie sobie o prawach człowieka w
        ogóle, bo to jak się do siebie odnosicie w niczym nie różni się od podejścia
        personelu do Autorki postu
        pozdrawiam
        • ewa.z1 Re: Poród w Bielsku - częś I - łamanie praw 22.10.08, 22:38
          dokładnie! Złośliwość jest tu zadziwiająca!

          Rodziłam w tym szpitalu 2 razy. Raz przez cc, raz sn, teraz wybieram
          się tam trzeci raz. Pojadę tam ponad 40 km. Tak. Świadomie wybieram
          ten właśnie szpital. O personelu powiem tyle: ludzie jak ludzie!
          Jedni przyjemni, inni mniej. Jednych się lubi, innych nie. Z jednymi
          się dogadasz, inni działają ci na nerwy. Jak w każdej społeczności
          ludzkiej. Jeśli jakaś położna jest opryskliwa (a były takie,
          owszem), można ją olać lub po prostu się odszczekać i tyle. W tym
          szpitalu czuję się bezpiecznie jeśli chodzi o zdrowie moje i
          dziecka. Dwa razy czułam się dobrze zaopiekowana, szanowana, choć
          księżniczką nie byłam. Nie tego zresztą oczekiwałam. Poród sn
          wspominam rewelacyjnie, położne bardzo mi pomagały, mówiły co ,jak,
          kiedy mam robić. Były sympatyczne i takich wszystkim życzę (pani
          Beata i pani Jola zwłaszcza!Chciałabym podać ich nazwiska ale nie
          pamiętam)
          Dodam, że jestem z tych trudniejszych przypadków medycznych, tych z
          niespodziewankami.

          No cóż. Ale to są MOJE, subiektywne opinie i odczucia. Piszę je
          dlatego, żeby trochę oddemonizować ten szpital. Na prawdę nie jest
          tam aż tak źle i tylko źle. Przykro mi że nie każdy może czuć tak
          jak ja, współczuję tym pacjentkom.
Pełna wersja