urodziłam na Inflanckiej

22.06.08, 16:45
We wtorek 17 czerwca urodziłam śliczną córeczkę na Inflanckiej. Bardzo długo
wahałam się z wyborem szpitala. Zwłaszcza, że leżałam tam kilka dni na
patologii w maju i wyniosłam mniej niż średnie wrażenia. Zdecydowaliśmy się
tak naprawdę głównie dlatego, ze nie odsyłają i jest zzo darmowe. Poród miałam
b. trudny choć niezbyt długi. Wody mi odeszły o północy, a urodziłam o 7 rano.
Ponieważ wiele razy zaglądałam na to forum, żeby poznać opinię o szpitalach,
tym razem podzielę się swoją. Bardzo pozytywne wrażenia z IP.Na początku
dowiedzieliśmy się, ze absolutnie nie ma miejsc i nie mamy raczej szans na
poród rodzinny na bloku A, nie ma też miejsc na bloku B, więc trafiłam na salę
przedporodowa. Nie minęło 10 minut, gdy okazało sie,że zwolniło się miejsce i
mogę rodzić z mężem na bloku A. Mieliśmy rewelacyjną i bardzo pomocną położną
- niestety nie pamiętam imieniasad Poród przebiegał bardzo szybko, niestety był
strasznie bolesny, bo nie zadziałało zzo. Dostałam dwie olbrzymie dawki, a
anestezjolog spędził ze mną z pół godziny stojąc przy łóżku. Przy partych
okazało się, że główka nie schodzi do kanału rodnego i tutaj wielkie
podziękowania dla lekarza, który błyskawicznie podjął decyzję o cc i skrócił
mój koszmarny ból i prawdopodobnie uniknęłam porodu kleszczowego.Także poród -
pełen profesjonalizm. Lekarz, położna bardzo pomocni i naprawdę bardzo
starający się ulżyć w bólu. Po cc jeszcze lekarz przyszedł na rozmowę
tłumacząc dlaczego nie było możliwości na poród sn. Opieka poporodowa może nie
jest szczytem marzeń, gdyż trzeba o wszystko samemu się starać, to jednak nie
mam powodów do narzekań, mimo iż po cesarce nie jest łatwo. Sale to główny
minus: ciasne i przepełnione - ale coś za coś. Dzięki temu nie odsyłają do
innych szpitali. Bardzo pomocna p. Małgosia - pielęgniarka laktacyjna - dzięki
niej nie mamy jak narazie problemówsmile I jeszcze jedno nikomu za nic nie
płaciłam dodatkowo, często pojawia się tutaj ten wątek, gdy prosiłam o pomoc
to mi jej udzielano. Także polecam i życzę lekkich i szczęśliwie zakończonych
porodów.
    • landri83 Re: urodziłam na Inflanckiej 22.06.08, 19:12
      Dzieki za relacje smile Im jest ich wiecej, tym latwiej sie przygotowac. A po porodzie lezalas na duzej sali czy w jedynce? (jesli na duzej, to dlatego, ze nie chcialas placic, czy nie bylo miejsc?)
    • pannamikotka Re: urodziłam na Inflanckiej 22.06.08, 22:07
      Gratuluję córeczki! smile

      A co do Inflanckiej to powiedz, jak to jest: blok A jest dla porodów
      rodzinnych a B do "samodzielnych"? Nie płaci się za poród z mężem?
      No i czy faktycznie nie odsyłają? Ja planuję rodzić na Wołoskiej,
      ale boję się odesłania i dlatego biorę też pod uwagę Inflancką.
      Miałaś tam swojego lekarza? Aha, i naprawdę darmowe zzo? Sorki za
      może naiwne pytania, ale mam już lekki stresik przedporodowy wink
      • lillaj Re: urodziłam na Inflanckiej 22.06.08, 23:40
        Leżałam w sali trzyosobowej. Szczerze mówiąc nie planowałam jedynki i trudno mi
        odpowiedzieć czy jest dużo chętnych, ale podejrzewam, że tak. Koszt: od 250 zł
        do 300 zł za dobę z tego co pamiętam. Jeżeli mąż lub ktoś z rodziny byłby z Wami
        całą noc to ok, ale jeżeli miałabym być sama po cesarce w pojedynczej sali to
        nie byłoby za ciekawie. Poza tym z innymi dziewczynami w sali było mi raźniej:
        te same problemy, pytania, lepszy przepływ informacji. Minusem są niezbyt
        ciekawe warunki, ale to nie wieczność. Miałam też szczęście i u dziewczyn nie
        było tłumu odwiedzających, co jest koszmarem, zwłaszcza gdy uczysz się karmićsmile
        Blok porodowy A jest płatny, płacisz za salę, w której jesteś tylko ty z mężem.
        Jest tam łóżko, prysznic, fotel, piłka i ogólnie jest czysto i miło. Koszt: 600
        zł, jeżeli chodziłaś do szkoły rodzenia na Inflancką to 500 zł (płacisz nawet
        jeśli poród kończy cię cc). W tej sali przebywasz do partych. Końcówka porodu
        odbywa się w sali obok z fotelem porodowym. Natomiast blok B to sala z kilkoma
        łóżkami porodowymi poprzedzielanymi tylko takimi kotarami. Mężowie nie mogą tam
        wchodzić, zazwyczaj czekają na korytarzu przed salą. Jeżeli rodzisz w nocy to
        także nie mogą przebywać na korytarzu i są wypraszani. Nie miałam swojego
        lekarza w żadnym szpitalu, a zzo jest rzeczywiście bezpłatne. Gdy ja dojechałam
        na IP, nie było w ogóle miejsc, a mimo wszystko mnie nie odesłali, może dlatego,
        ze odeszły mi wody w domu, ale z tego co wiem to starają się przyjąć wszystkich
        którzy przyjadą. Ja miałam szczęście, ze zwolniło się miejsce na bloku A. Gdy
        pojawisz się na IP musisz od razu informować jeśli chcesz rodzić właśnie z
        mężem, nawet jeśli nie będzie w danym momencie miejsc to trafisz na blok B, ale
        gdy się zwolni to was przeniosą nawet w trakcie I fazy porodu, no chyba, ze
        zaczną się parte. A pytania wcale nie są naiwnesmile Ja miałam ich masę i też się
        stresowałam, ale jak widać nawet ciężki poród można przeżyć, a wszystko
        rekompensuje dziecko. Naprawdęsmile Życzę szczęśliwego, szybkiego i bezbolesnego
        porodusmile
        • pannamikotka Re: urodziłam na Inflanckiej 23.06.08, 17:13
          Lillaj, wielkie dzięki za wszystkie informacje smile Zawsze to lepiej
          coś wiedzieć wcześniej o szpitalu smile
          • magiczna_marta Re: urodziłam na Inflanckiej 23.06.08, 20:19
            Polecam rowniez Pania Malgosie- laktacyjna.
            Skarb nie kobieta.
    • gusia_30 Re: urodziłam na Inflanckiej 24.06.08, 14:20
      14 czerwca rodziłam na Inflanckiej śliczną córeczkę. Był to szpital
      do którego chodzilismy z mężem do szkoły rodzenia.planowaliśmy poród
      rodzinny na bloku A lecz gdy przyjechaliśmy w nocy o 2 nie było
      miejsc. Na izbie przyjęc dosyć miło choć biurokracja przy skurczach
      co 5 min to było dla mnie za dużo. Zostałam przyjęta na blok B i gdy
      miało zwolnić się miejsce mieliśmy się przenieść, jednak nie udało
      się mój poród trwał 2,5 godz od momentu odchodzenia wód jeszcze
      wdomu. Niestety mąż musiał zostać na korytarzu ale gdy już urodziłam
      pozwolono mu do nas wejść na porodową i zostać do przeniesienia na
      inną salę.Przy porodzie byłą położna Asia i studentka Zosia z
      dyżuru, którym bardzo dziękuję za wszelką pomoc, była perfekcyjna
      Przeniesion mnie po 3 godz na salęprzedporodową bo na poporodowych
      nie było miejsca, leżałam tam do wypisów. Potem już byłam na sali
      dla matek czeroosoboowej, wszystkie byłyśmy z jedngo dnia porodu.
      Opieka może nie szczyt marzeń ale to już ie miało znaczenia bo
      byłyśmy razem. Pediatrzy kompetentni, ginekolodzy da się przeżyć
      choć w weekend trudno było kogokolwiek znaleść na oddziale. Ze
      szpitala wypisano nas w trzeciej dobie a w ósmej zgłosiłam się na
      zdjęcie szwów. Polecam i życzę szybkich i łatwych porodów.
Pełna wersja