Pytanie do Warszawianek - szkoła rodzenia

04.07.08, 09:38
Mam prośbę do Warszawianek, polećcie mi jakąś dobrą szkołę rodzenia w okolicach ul. Górczewskiej lub Połczyńskiej (generalnie Bemowo lub Wola).
Jestem z Sochaczewa i u nas jeszcze nie ma nic takiego uncertain, a bardzo byśmy chcieli chodzić. Najłatwiej byłoby nam dojechać właśnie w te okolice więc będę wdzięczna za jakieś namiary (znamy kiepsko warszawę więc im bliżej granic miasta tym lepiej). Niby na zumi jest kilka adresów, ale nie ma tam żadnych opinii więc nie chcę wybierać na chybił-trafił smile
będę wdzięczna za wszystkie szczegóły!
    • suso Re: Pytanie do Warszawianek - szkoła rodzenia 04.07.08, 09:51
      tu poszukaj
      www.dziecko-info.com/wazne_adresy/szkoly_rodzenia.shtml?woj=14&miasto=Warszawa
    • lord1 Re: Pytanie do Warszawianek - szkoła rodzenia 05.07.08, 18:35
      agn moze spróbuj w szkole rodzenia Zosienka w szpitalu na Żelaznej
      90. Wlasnie skonczylam tam zajecia.
      Pozdrawiam
    • osa551 Re: Pytanie do Warszawianek - szkoła rodzenia 05.07.08, 22:51
      ja chodziłam do szkoły rodzenia, ale z perspektywy czasu uważam, że to strata
      czasu - z Sochaczewa, to w ogóle bym nie chciała dojeżdżać.
      • agn22 re: 06.07.08, 11:01
        Osa, chodziłaś do szkoły w pierwszej ciąży? To moje pierwsze dziecko i tak
        naprawdę to nie wiem czego się spodziewać w czasie porodu i potem. Wiem tyle co
        wyczytam na forum i dowiem się od znajomych. Bardzo się boję, że mnie to
        przerośnie i było dla mnie oczywiste, że wiedza ze szkoły rodzenia ułatwi poród.
        Teraz zaczynam sie zastanawiać, bo jak sama zauważyłaś jest kawałek drogi smile
        • osa551 Re: re: 06.07.08, 11:33
          Moja ginekolog jak byłam w pierwszej ciąży powiedziała, żebym lepiej poszła na
          spacer niż do szkoły rodzenia. Ale ja byłam mądrzejsza i chciałam być douczona.
          Miałam mieć cc, ale sam poród to tylko część szkoły rodzenia więc się zapisaliśmy.
          - zajęcia za zajmowania się dzieckiem - na serio - więcej dało nam wynajęcie
          położnej do domu na 2 godziny niż zakładanie pampersa na lalkę, lalce nie leci
          główka na bok i nie wrzeszczy w trakcie przewijania jakbyś ją mordowała - pożycz
          od kogoś BabyBorn i załóż na lalkę pampersa - na jedno wyjdzie. Po 1 dniu w
          szpitalu 10 zmian pieluch masz już za sobą, ile razy zdążysz zmienić na lalce w
          szkole rodzenia?
          - zajęcia z ginekologiem - pani opowiadała, że karmienie piersi a to dobra
          antykoncepcja (?)
          - zajęcia z fizjoterapeutką - jedyne interesujące, pani mówiła jak rozpoznać
          wzmożone lub zbyt słabe napięcie mięśni, etc - ale tak naprawdę lepiej od Ciebie
          zrobi to pediatra na wizycie kontrolnej
          - zajęcia z oddychania - nie mam doświadczeń, ale dziewczyny mówią, że w obliczu
          prawdziwego porodu nic nie dają, a pozycje do rodzenia lepiej podpowie dobra
          położna prowadząca poród
          - karmienie piersią - teoria teorią a praktyka praktyką, a praktycznie to wazne
          to jak ci pomogą położne po porodzie, to są umiejętności praktyczne, których nie
          zdobędziesz na żadnej szkole rodzenia, zresztą w warszawskich szpitalach sa
          poradnie laktacyjne

          To tyle moich doświadczeń, więcej wiedzy wyniosłam z lektury książek Arlene
          Eisenberg "W oczekiwaniu na dziecko" i "Pierwszy rok życia dziecka" niż ze
          szkoły rodzenia. Dodam, że szkoła była prywatna, płatna, prowadzona przez
          położne ze szpitala Św. Zofii i trwała bardzo długo i jeszcze do samego porodu
          miałam wrażenie że coś mi to dało, ale życie zweryfikowało szybko moje wrażenie.

          A najgorsze jak Ci wbija w szkole rodzenia do głowy, że będzie super, że tylko
          naturalnie, że cc jest be a potem ci w ostatniej chwili zrobią cesarkę bo nie
          mogłaś urodzić i dostaniesz depresji, że się nie spełniłaś. Nie było to moim
          udziałem, ale na forum CiP co chwila sie odzywają jakieś rozczarowane laski.
    • merosia Re: Pytanie do Warszawianek - szkoła rodzenia 06.07.08, 12:00
      Ja, chodziłam do szkoły rodzenia przy szpitalu na Madalińskiego, ale to było ładnych parę lat temu i było to obowiązkowe, jeśli chciało się rodzić z mężem. Teraz chodziła tam moja kuzynka i podobno jest zadowolona.

      Tak jak osa, uważam, że w moim przypadku była to strata czasu i energii (o kasie nie wspomnę), bo opieki nad dzieckiem i tak musiałam się sama nauczyć. Lalka to jakby mało ruchliwa jest i nieco za spokojnasmile, a ćwiczenia oddechowe poszły w las, jak zaczął się prawdziwy poród. No chyba, że dla spokoju ducha chce się zaliczyć szkołę rodzenia. Spokój ducha też jest przecież ważnysmile Pozdrawiam.
      • lord1 Re: Pytanie do Warszawianek - szkoła rodzenia 06.07.08, 16:11
        No coz, a ja jestem zadowolona. Teoria też pomaga, szczegolnie przy
        pierwszym dziecku.
        Nie wiem gdzie Wy chodziłyście dziewczyny, ale takich bzdur jak
        karmienie piersią jest naruatla antykoncepcją to nie mialam.
        Pediatra przekazala mi wiele ciekawych informacji, psycholog pomogl
        zrozumiec moje, mojego dziecia i taty zachowanie. Pani z poradni
        laktacyjnej wytlumaczyla dlaczego warto karmic piersią, jak to robić
        i jak sobie radzic przy nawale (nawet nie wiedzialam, ze isteniej
        takie pojecie jak nawal) smile. A polozne pokazywaly jak kapac,
        ubierac, poza tym przygotowaly mnie i meza teoretycznie do porodu.
        Tak wiec ja sobie chwalę.
        Pozdrawiam
        • merosia Re: Pytanie do Warszawianek - szkoła rodzenia 06.07.08, 16:22
          U mnie gadania o naturalnej antykoncepcji nie było, ale reszta po przeczytaniu źródeł książkowych nie była już dla mnie nowością. No ale muszę przyznać po przemyśleniusmile, że może tatusiowi to się faktycznie przyda. Pojęcie nawału natomiast poznałam, jak już go dostałam i uświadomiły mnie położne z oddziału, bo im się pochwaliłam cała zadowolona, że pękam w szwachsmile
    • tiga76 Re: Pytanie do Warszawianek - szkoła rodzenia 06.07.08, 17:32
      Ja tez się zgadzam z dziewczynami, że szkoła rodzenia to dla mnie
      strata czasu. Nic nowego się nie dowiedziałam, więcej wyczytałam na
      forum czy w gazetach/książkach. Jak rodziłam to i tak położna mnie
      na nowo musiała uczyć oddychania, bo to co było w szkole rodzenia
      nie pomagało. Zresztą w obliczu bólu teoria gdzieś umyka. Teraz
      wolałabym zainwestować w prywatną położną, a jeśli chcesz się
      nauczyć "obsługi" noworodka to zawsze można wynajać pielegniarkę.
      (choć wystarczy popatrzeć jak to robi pielegniarka przy tobie za
      pierwszym razem, potem nabierasz wprawy). Wiecej rad potrafią dać
      doświadczone młode mamy- bo sprawdzone na ich dzieciach smile
      • uguru Re: Pytanie do Warszawianek - szkoła rodzenia 06.07.08, 20:04
        Do szkoły rodzenia poszłam żeby popytać inne "cieżarówki" czy czuja
        się tak jak ja, wolę kontakt osobisty niż internetowy. W szkole
        którą skończyliśmy nie przewija się lalek i nie ucza oddychać ale
        uważam że to były bardzo cenne chwile gorąco polecm: Szkoła Rodzenia
        Joanny Wilk :www.centrumrodziny.com
Pełna wersja