www_juliette_pl
11.07.08, 22:12
dokladnie dzis o godz 16 :20 nasz synek skonczyl 6 tyg! chce podzielic sie z
Wami swoim doswiadczeniem,mam nadzieje ze Was troszke uspokoje, choc poczatek
na to nie wskazuje...a bylo to tak: porod planowalam w orlowskim, co do
remontu - bylam spokojna gdyz termin mialam na 28 maja, a szpital mial sie
otworzyc w marcu... jak wiadomo otworzyli w czerwcu. W 35 tyg w posiewie
wyszla mi bakteria streptococcus agalactiae, bylam tym przerazona, (okazalo
sie ze kuracja antybiotykowa w ciazy pokonala te bakterie- na poczatku porodu
mialam pobrany posiew i wyszedl jalowy - w trakcie porodu tez dostalam
antybiotyk profilaktycznie- w razie pytan z tym tematem zwiazanych sluze
pomoca)) wiedzialam juz ze z orlowskiego nici i szukalam szpitala gdzie opieka
poporodowa noworodkow bedzie najlepsza - wybralam szpital na karowej,
nastawilam sie psychicznie ze mnie nie odesla (zaliczylam jedna wizyte u
lekarki z tego szpitala) - otoz, jak w temacie...niestety moje nastawienie na
nic sie zdalo w tym wypadku, a wlasciwie to "stety"...ale o tym za
chwile...Pojechalismy na karowa ok. 7 rano, skurcze liczylam od 24:00, o 4
byly juz dosyc intensywne, choc z tymi pozniejszymi nie mialy porownania, na
izbie przyjec na karowej bylo pusciutko,zero pacjentek, zbadala mnie chyba
polozna(raczej nie lekarka, choc nie wiem na 100%) powiedziala ze jeszcze nic
sie nie dzieje, podlaczyla do ktg - stwierdzila ze nia ma skurczy, ja na to ze
mnie wyraznie boli i to coraz bardziej i w takim wypadku to jezeli to nie sa
bole porodowe to jak w takim razie one musza wygladac? ona na to, ze mam
pewnie niska odpornosc na bol...swoja droga odpornosc mam raczej duza z uwagi
na bardzo bolesne miesiaczki. Powiedziala ze wprawdzie to jeszcze na pewno nie
porod, ale zebym sobie pochodzila i wrocila za 2 godz. No i pochodzilam,
ledwo, bo juz tak mnie bolalo (mialam bole krzyzowe). Wrocilismy na izbe po
dwoch godzinach, a tam tłum, musialam czekac ok 30-40 min zeby sie mna zajeli.
Okazalo sie ze wlasnie sie rozpoczal porod, ale miejsc nie ma i przyjac mnie
nie moga, dzwonili na inflancka - tam tez nie bylo miejsc (a tam wlasnie
planowalismy jechac gdyby karowa nie wypalila- gdyz zgodnie ze wszystkimi
informacjami stamtad nie odsylaja). Zagwarantowali mi miejsce w szpitalu
praskim - pytali sie czy chce jechac karetka czy swoim transportem, wybralam
swoj.NA wiesc o szpitalu praskim lekko sie zaniepokoilam, wychowalam sie w
srodmiesciu, na pradze zadko bywalam, a szpitala nie znalam w ogole - ale tak
jak wiekszosc osob skojarzenie nie bylo pozytywne.W ciagu 10 min bylismy na
miejscu.Tam na izbie przyjec powitano mnie usmiechem, okazalo sie ze mam juz 5
cm rozwarcia ( na karowej powiedzieli ze mam rozwarcie na opuszek, podejrzewam
ze odeslali mnie z wiekszym, no chyba ze w ciagu 10 min moze az tak sie
zwiekszyc). Po tym milym przyjeciu bardzo sie uspokoilam, chcialam oplacic
polozna, okazalo sie ze jest tylko jedna na dwa porody i nie ma takiej
mozliwosci,ale zapewniono mnie ze sie mna dobrze zajma, no to chcialam sale
indywidualna...tez nie mozna, dwa porody oddzielone parawanem,tu tez
uspokojono mnie ze i tak bedzie ok, chcialam znieczulenie - odradzono mi je i
na to sie zgodzilam - powiedzieli ze jak tyle wytrzymalam to nie ma sensu.
Reasumujac - jestem bardzo zadowolona z opieki w trakcie porodu, bylo ciezko,
bolalo bardzo (ale dzis, i juz tydz. po porodzie patrzac na to dziecię
moglabym rodzic chocby jutro po raz wtory) - "maluszek" wazyl 4 kg, 56 sm, 10
pkt, rodzilam sn od momentu b.mocnych skurczy 6 godz, bole parte trwaly prawie
godz - juz myslalam ze nie dam rady, ale dzieki pomocy lekarza (zmiana
pozycji) udalo sie, bylam nacieta, po dwoch tygodniach wszystko sie zagoilo i
juz nic nie bolalo. Udalo mi sie bo akurat sala jednoosobowa byla wolna (sa
takie dwie- doba 100 zl)- baardzo polecam. Opieka poporodowa tez ok, pomoc w
karmieniu piersia - choc moj maly od poczatku dobrze ssal, ale codziennie do
mnie przychodzily polozne i pytaly czy wszystko ok. Tak wiec - zajeto sie mna
i moim bobasem w szpitalu praskim doskonale. Co do samego porodu - jak każda
kobieta balam sie, jest to wysilek ogromny - ale uwierzcie na słowo - DACIE
RADE i potem bedziecie z siebie dumne, to jest na prawde wielki wyczyn i jest
to wspaniale uczucie ze sie tego dokonalo, to tak jak zdobywanie nowych
szczytow - spojrzcie na to od tej strony.Zycze Wam wszystkim wszystkiego dobrego!