Dodaj do ulubionych

mala trauma na orlowskiego, w warszawie

16.07.08, 21:21
Rodziłam 10.2006.
Dawno, ale pamiętam.
Kazdy szczegół.

Moj pęcherz płodowy pękł. Skurcze nie występowały. Akcji porodowej nie było.
Wody odchodziły mi przez kilka godzin. Nie chcieli mnie przyjąć na Żelaznej.
Trafiłam na Orłowskiego.

Na dole Pani położna zrobiła mi badanie. Bolało. Az krzyknęłam. Nie miałam
rozwarcia, wszystko było we mnie 'zamknięte'. Brak 'akcji'

Na gorze 3 panie-lekarki w windzie wymądrzały sie jak to wyrzucono mnie z
Żelaznej i trafiłam do nich. Ze tak zawsze robią z tymi Żelaznej, jak ich nie
chcą. Miały pretensje, ze na Żelaznej w gole sie udałam, zamiast do nich najpierw.

Położono mnie na łóżku, tuz przy drzwiach. Wszyscy wchodzili i wychodzili.
Obcy tez. Powiedziano, ze mój chłopak nie moze zostać. Mial wyjść. Ze za to
sie płaci. obok mnie byly jeszcze 2 łózka, zasłaniane kotarą. On wyszedł.
Zostałam z nimi sama. Robiono mi zastrzyki, nawet na grupę krwi, bo panie nie
wiedziały jaka mam, mimo ze wszystko było wpisane w dokumenty..a ja mówiłam..

Pytałam kilka razy, czy on może wejść-wchodzili wszyscy, tylko nie on.
Odmawiały mi. Powiedziałam-'ok, biorę rodzinną, zapłacę za sale do porodów
rodzinnych'. Wtedy go zawołały. 500zl.

Podłączyły mi kroplówkę i oksycotyne. Nie pytały o zgodę. Zostawiły i kazały
liczyć skurcze. Od pęknięcia pęcherza minęło już 18 godzin. Przygotowywały sie
na cesarkę.

Liczyliśmy skurcze. Były coraz częściej. Bole sie nasilały. Ktoś przychodził i
sprawdzał. Kroplówka zrobiła mi krwiaka na dłoni. Cały czas igła wypadała, a
położna wkuwała sie na nowo, aparat pipczal. Byłam podłączona do KTG. Nikt mi
nie mówił, co sie dzieje. Zbywano mnie milczeniem, Nikt nie odpowiadał na moje
pytania. Moje słowa leciały w próżnię.

Po 2 godzinach pielegniarka, po bardzo bolesnych badaniach, 'zdradziła sie',
ze jak nie osiagne rozwarcia na przynjamniej X cm, to zrobią mi cesarkę.
Badały mnie na zmianę. Bezczelnie mówiąc 'ze nie robią tego dla przyjemności',
gdy myślałam, ze ich ręka rozsadzi mnie od środka..

Błagałam o znieczulenie. Nie chcialy. Musialam osiagnac iles tam cm, zeby mi
daly.

Pozwolily wejsc do wanny.
Potem kazały wyjść, żeby mieć 'na oku' tętno dziecka. Przez następne 4 godziny
wiłam sie z bolu na tej kozetce, prosząc o to bym mogla jeszcze raz wejsc do
wanny. Po to wykupiłam ta cholerną sale.. Ale one nie miały takich długich
sznurków, żeby mnie podłączyć do KTG w wannie.. Wiec zostałam na kozetce.

Wielmożna pani doktor pozwoliła dac mi znieczulenie. Bezpłatne, bo przy takich
bolach-skurczach jest finansowane przez NFZ.

Przyszly Pani ,krzyczaly, ze zle sie ustawiam, zek nie potrafie sie zgiąc, ze
one nie moga sie wkuć, ze jestem nieposluszna.. Chlopaka wyprosily.

Po 'zadziałaniu' znieczulenia zasnęłam, a one sobie usiadły na kanapie,
rozmawiając o.. swoich dzieciach, zapominając kompletnie o tym, żeby zawołać
mojego chłopaka. To przecież dla nas była ta sala.
Leżał przed drzwiami, z głową w rekach. Śpiąc.

Obudziłam sie i położna, milsza Pani-jedyna taka spośród 'nich', powiedziała
ze będę rodzić. Kazała wyjść mojemu chłopakowi. Rozebrała mnie i zaczęła
golić. Nie zgodziłam sie, powiedziała, ze to rutynowe i tak trzeba.

Nic nie czułam. Zaczęłam przeć z całych sil. Lekarka siedziała na fotelu.
Powiedziała, żebym zamknęła oczy, bo będę miała przekrwione.
Nade mną stala Pani, z sąsiedniej sali. Przyszła od kobiety, ktora juz
urodziła. 'Tamta' rodziła razem z parterem. Nie płaciła. Ja nie mogłam..
Kobieta-położna z sąsiedniej sali stała nade mną, a po jej rękawiczkach
ściekała chamsko krew. Jak u rzeźnika. Tak wtedy pomyślałam.. Opowiadała o
przebiegu porodu tamtej kobiety.. Nie mogłam wytrzymać.

W czasie porodu, położne były aroganckie, chamskie. Lekarka-blondynka
najgorsza. Gdy ja jęczałam, ona rozmawiała przez telefon z mężem: była zła ze
trwa to 'tak długo'.
Przychodziły-bez moje zgody na 'obserwacje' studentki. W moim wieku. Patrzyły
sie. Komentowały.

Nagle przyjechał wózek. Na wózku sam nożyk. Do nacinania.

Potem jedna zaczęła naciągać mi krocze, bo absolutnie nie wyraziłam zgody na
nacinanie. Dyskutowały ze mną. Prowadziły za mną szarpaną rozmowę, Kazda
tłumaczyła, ze to rutyna, ze inaczej sie nie robi. Z mi macica wypadnie, jesli
sie nie zgodzę. A potem, gdy radykalnie odmówiłam, rozciagly mi palcami
krocze. Mimo całkowitego znieczulenia, czułam to całym ciałem..

Parłam i parłam, a potem tylko mlasnęłam. To połzona,m wcyciagnela ze mnie
dziecko. Mimo, ze powinno ono wyjsc samo

Dziecko urodziła sie niedotlenione. Z hipotrofią..?
Po 30 godzinach od pęknięcia pęcherza.

Zabrały dziecko i przez 20 minut nie oddawały. Poszły je myć.
W tym czasie przyszedł ordynator i kazał mi pokazać krocze. 3 studentki gapiły
sie na nie razem z nim. Przynajmnoje byly miłe.

Nie karmiłam dziecka po porodzie. Zasnęłam.
Obudził mnie placz dziecka. Nie chciałam karmić naturalnie.
Zaczęto mnie zmuszać. Przez 3 dni zmuszano mnie do karmienia 'naturalnego'
dziecka. Nie umiałam, miałam problemy, czułam obrzydzenie. Były nieugięte.

Raz zmieniły pościel. Wypraszały ojców dzieci w czasie badan. Nie pozwalaly mi
chodzić na badania z dzieckiem.
Kiedyś ja zabrały i gdy wróciła wyglądała strasznie. Spłakana, styrana. A to
trwało ok. 20 minut.

Jedynie studenci byli mili. I jedna Pani-powiedziała, ze nie muszę karmić,
jeśli nie chce. Rozumiała mnie.






Obserwuj wątek
    • wojraf Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 16.07.08, 21:54
      Nie wiem czemu ma sluzyc Twoja wypowiedz. chcesz napisac kryminal?
      Piszesz,ale chyba sama nie wiesz o czym.
      Twoja wypowiedz zawiera cala serie merytorycznych bledow, poczawszy od tego ze
      szpital nie jest na orlowskiego a na czerniakowskiej a konczac na tym ze masz
      pretensje do lekarzy, szpitala ze urodzilas dziecko z hipotrofia. Moglas jedynie
      Ty sama dziecku hipotrofie zafundoac-pewnie nie moglas sie obyc bez papierosow w
      ciazy(jesli tak nie bylo to przepraszam).
      Aha i jeszcze jedno sprostowanie-skad wiesz ze "gapily"sie na ciebie studentki?
      Mialy to na czole napisane?
      W szpitalu orlowskiego nie ma studentow-co za tym idzie i studentekwink
      pozdrawiam
          • laminja Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 16.07.08, 23:14
            nie podoba mi sie chamski ton twojego postu.

            Mialam ostatnio watpliwa okazje spedzic kilka godzin na SOR w MSWiA i to co tam
            zobaczylam sprawilo, ze jestem gotowa uwierzyc w kazda relacje z porodu jaka
            przeczytam na tym forum.

            Czepiasz sie malo istotnych detali umiejetnie unikajac tego co w tym wszystkim
            bylo najwazniejsze czyli braku szacunku do rodzacej. Fiiii zaplacila za porod
            rodzinny wiec jej patner powinien byc przy niej. Przy porodzie nie potrzebni sa
            obserwatorzy. Potrzebne jest wsparcie ktore moze dac partner.
          • babie_lato1 Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 18.07.08, 20:05
            Świetny żart uncertain No, a niby dlaczego nie miałaby o tym decydować, kim ona tam
            jest, ubogą krewną czy co? Niby dlaczego miałaby sobie nie życzyć, by osoby
            postronne nie przeszkadzały jej podczas porodu i bez żenady oglądały ją w
            delikatnie mówiąc, krępującej sytuacji??? Może ona akurat nie przepada za tym,
            by obcy ludzie bez niezbędnej potrzeby oglądali jej miejsca intymne,
            rzeczywiście - bardzo dziwna jakaś.
            Niech sobie salowe wchodzą do "sali rodzącej" wtedy, kiedy jest pusta.
    • pempowinka1 Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 16.07.08, 22:05
      Chyba "troszkę" przesadzona jest twoja relacja i tak naprawdę zastanawiam się
      czemu miała służyć?
      Co chcesz osiągnąć pisząc takie masakryczne opowieści?
      Za pewne nikt nie chciał zrobić Ci krzywdy tylko urodzić zdrowe dziecko,a poród
      czasem tak długo trwa,szkoda że o tym nie doczytałaś...
      Zajmij się dzieckiem bo ono chyba potrzebuje bardziej twojej uwagi niż my
      uczestnicy tego forum.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia
    • ania.bart Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 16.07.08, 22:08
      Droga fiiiiii bardzo Ci współczuję. Niestety w chwilach pełnych
      napięć i obaw, które zawsze przecież występują przy porodzie, nie
      ma czasem sił na to, by walczyć/upomnieć się o swoje prawa. To
      smutne, że w naszych polskich szpitalach ciągle dzieją się takie
      historie, podczas gdy za granicami naszego kraju można urodzić w
      normalnych warunkach, spokojnie i często bez opłat.
      Sytuacja w Warszawie robi się ogólnie smutna. Z jednej strony tego
      typu opowieści się powtarzają, a z drugiej strony rozwija się rynek
      usług okołoporodowych, ale wiąże się to z ogromną kasą, jakimś
      szaleństwem i prześciganiem się w wykupywaniu położnych czy
      wyszukiwaniu lekarzy. Czasem tylko ma się szczęście i trafić można
      na normalnych po prostu ludzi, którzy dobrze wykonują swoją pracę.
      Niczego poza tym chyba nikt od nich nie żąda...?
    • yasmeen Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 17.07.08, 20:19
      Oczywiscie wspolczuje przezyc i zlych wspomnien z porodu, Jednakze nie wszystkie
      opisane przez Ciebie sparwy byly bledne i wynikaly ze zlej woli lub obojetnosci
      personelu.
      1)"Robiono mi zastrzyki, nawet na grupę krwi, bo panie nie
      > wiedziały jaka mam, mimo ze wszystko było wpisane w dokumenty..a ja mówiłam"
      Nie bardzo rozumiem pojecia robiono mi zastrzyki na grupe krwi. Chodzi o to, ze
      pobierano Ci krew do badan? To chyba dobrze, ze zrobiono Ci badania jesli nie
      mialas jakiegos przy sobie. A grupe krwi trzeba miec na oryginalnym wyniku, nie
      wystarczy slowo pacjentki ani wpisa w karte ciazy. Ja bym sie raczej martwila
      gdyby mi jakichś badan nie zrobiono.
      2)"> Błagałam o znieczulenie. Nie chcialy. Musialam osiagnac iles tam cm, zeby mi
      > daly. "
      Takie sa wskazania do podania zzo - musi byc juz rozwarcie co najmniej 4 cm. To
      nie jest wymysl ani zla wola poloznych tylko rzetelna informacja.
      3)"> Potem jedna zaczęła naciągać mi krocze, bo absolutnie nie wyraziłam zgody na
      > nacinanie. Dyskutowały ze mną. Prowadziły za mną szarpaną rozmowę, Kazda
      > tłumaczyła, ze to rutyna, ze inaczej sie nie robi. Z mi macica wypadnie, jesli
      > sie nie zgodzę. A potem, gdy radykalnie odmówiłam, rozciagly mi palcami
      > krocze. Mimo całkowitego znieczulenia, czułam to całym ciałem.."
      Przypuszczalnie chronily Twoje krocze przed peknieciem, skoro nie wyrazilas
      zgody na naciecie (masz do tego prawo).
      4) "> Parłam i parłam, a potem tylko mlasnęłam. To połzona,m wcyciagnela ze mnie
      > dziecko. Mimo, ze powinno ono wyjsc samo."
      Nie rozumiem Twego zalu w tym punkcie, co jest zlego w tym, ze polozna pomogla
      sie wydostac Twojemu dziecku??
      5) "Wypraszały ojców dzieci w czasie badan."
      Podczas wizyty lekarskiej standardowo wyprasza se osoby z sali poza pacjentkami,
      nei ma w tym nic dziwnego. BArdziej bym sie dziwila, jakby bylo inaczej.

      Podkreslam, nie twierdze, ze zostalas dobrze potraktowana, ale w w/w punktach
      mimo Twych odczuc nie zostalas potraktowana niefachowo lub ze zla wola. Zycze
      Ci, zeby kolejny porod przebiegl zgodnie z Twoimi oczekiwaniami, ale mysle, ze
      warto wczesniej poczytac o tym co jest konieczne i z czym sie trzeba liczyc
      podczas porodu w szpitalu, nawet jesli nie sa to przyjemne rzeczy. Wtedy latwiej
      jest walczyc o swoje prawa.

      • fiiiiiiiii Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 18.07.08, 00:41
        Jak widzicie, nie podsumowałam swojego postu.
        Opisałam tylko swój poród..
        A ''Te błędy'' są przejęzyczeniami

        Wcześniej nie pisałam, bo nie widziałam potrzeby
        teraz 'mnie wzięło'

        Koszmarne jest, ze większość z Was, po moim -jednak neutralnym poście, zaczyna
        tłumaczyć lekarzy, wytykać mi jakieś śmieszne błędy itp...

        Post-moim zdaniem nie jest-jak w tytule 'traumatyczny', raczej obiektywny

        I jeszcze jedna bardzo ważna uwaga:
        na porodówkach jest tak, bo 'masa Was' nie ma bladego pojecia, ze moze byc inaczej..
        Nawet nie wiecie, ze 'złamano Wasze prawo', bo nie macie takiej świadomości.
        ważne jest tylko 'zeby minęło', żeby przestało bolec'-mogą robić co chcą'..

        Orlowski to szpital dla wszystkich. Pamiętam, kto tam wtedy ze mną byl, kto
        leżał na sali.. Wsyztkie byly cięte. Nie wiedzialy, ze można 'nie byc'.

        A argument, ze babka-lekarka gada mi przez telefon z swoim mężulkiem, w czasie
        mojego porodu, 'bo WYKONUJE SWOJA PRACE', ŚWIADCZY O WASZEJ IGNORANCJI

        Niech Was dlaej kroją, wyciskają brzuch itp...
        przecież to ich praca

        co do wyjęcia ze mnie dziecka i tego 'mlaśnięcia':
        dziecka nie mozna sobie 'wyjmować', to tak jak obrywać strupa, zanim sam odpadnie

        super porównanie..smile




      • grazyna_s Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 18.07.08, 15:39
        Muszę coś napisać odnośnie punktu 5.
        Mój mąż jest ojcem mojego dziecka i ma prawo tak jak i ja być przy
        badaniu dziecka. Nie mówię tu o badaniu krocza innych pacjentek, a o
        badanie WŁASNEGO DZIECKA!

        Kiedy ja rodziłam w Orłowiskim to dzieci były zanierane do kąpieli i
        nie wolno matkom było tam wchodzić - chyba nie rozumiem tego!

        Cóż...wielu rzeczy w tym szpitalu nie zrozumiałam...
    • grazyna_s Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 18.07.08, 13:26
      a ja napiszę do tego tak!
      w polskich szpitalach jest źle! nie szanuje się pacjenta, czy ma on
      1 dzień życia, czy 29 lat, czy 60 czy nawet 92!
      To lekarze są dla nas a nie my dla nich. To oni mają mieć
      cierpliowść i zrozumienie dla młodych matek.

      Sama korzystam z prywatnej służby zdrowia- tam pracują lekarze z
      polskich szpitali...wg. mnie szacunek do pacjenta nie jest i tu zbyt
      wielki.

      Jeśli będziemy tylko chwalić i zachwycac sie tym jak powinno być
      (standardowo), nasze polskie szpitale i nasi polscy lekarze bedą
      tacy jacy są!

      Byłam w Warszawie podczas ciąży w kilku szpitalach. Wg. mnie jest
      kiepsko, bardzo kiepsko! Pomijając fakt taki że wymagam do siebie
      szacunku to prócz tego płacę takie podatki, że nie widzę połowy
      pensji, która nie jest mała!!!
      • fiiiiiiiii Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 18.07.08, 15:26
        Z tych odpowiedzi wnioskuję, ze bardzo dużo na forum jest samych położnych,
        które tu się aktywnie udzielają, pewnie budując 'renomę' swoich miejsc pracy.

        Przypomniała mi jeszcze jedna rzecz: przez prawie cała ciąże czytałam relacje
        kobiet z porodów, przebiegu ciąży, szpitali- właśnie z tego i z jemu podobnych
        forów.
        Bo tak naprawdę, skąd przyszła matka ma zebrać informacje nt. tego gdzie powinna
        rodzic, jakie sa obecnie warunki, jak w detalach wygląda poród, jeśli nie ma
        doświadczenia? -z gazet, książek?

        Takie fora sa nieocenionym źródłem informacji!
        Ale jest też na odwrót: stały sie już narzędziem propagandy w rekach osób,
        którym 'na dobrej opinii' niektórych szpitali zależy.
        I to widać gołym okiem.

        Nie polecam Orlowskiego, bo tam od tych 2 lat, nic sie nie zmienilo.
        4 lata przede mną rodziła osoba, która miała bardzo podobne odczucia do moich,
        więc wątpie czy konserwatywny persolnel 'zdążyl sie już wymienić'..


        • grazyna_s Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 18.07.08, 15:36
          Ja też nie polecę tego szpitala. Zwłaszcza że do tego wszystkiego
          zmienił się ordynator, którego nie jestem w stanie nazwac lekarzem.

          Mi się wydaje, że nie chodzi tu o połozne, tylko o to, że są różne
          standardy, które kobiety wyznaczają. Jedne chwalą, drugie nie. Ja
          osobiście stawiam wysoko poprzeczkę...i nie wiem gdzie urodze drugie
          dziecko...ale chyba nie w tym kraju!
        • macda Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 18.07.08, 17:18
          Cóż Fiiiii...piszesz o świadomym rodzeniu, ale z Twojego postu wynika, że tej
          świadomości to za bardzo nie masz.
          Współczuje Ci przeżyć, ale z tego co piszesz po prostu do porodu nie byłaś
          przygotowana.
          Pewnie nieścisłości wykazała Ci już któraś z moich przedmówczyń.
          wynik badania grupy krwi, znieczulenie przy rozwarciu 4 cm itd.

          Jeśli położne wypraszały Twojego chłopaka wystarczyło się na to stanowczo nie
          zgodzić. Tak samo na badanie przez studentów czy stażystów.
          Słusznie nie zgadzałaś się na nacinanie krocza, ale nie dziw się, że je naciągano.
          Dziecko rodzi się tak, że przy parciu wychodzi główka i barki - za to łapią
          położne i wyciągają malucha. To nie tak, że dziecko wypierasz calutki i później
          nie wiem - dynda chyba na pępowinie...

          Badania dopochwowe przed porodem SA bolesne. Czy nam się to podoba czy nie - tak
          to jest skonstruowane. Można sobie zażyczyć ograniczenie badan do minimum.

          Nie ma znaczenie czy to szpital im.Orłowskiego czy by to była św. Zofia, czy
          jakikolwiek inny. W każdym z nich wyciągnięto by Ci dziecko (zwłaszcza po tylu
          godzinach porodu...), pobieranie ponownie krew do oznaczenia grupy jeśli nie
          była na oryginalnym wydruku z labu, boleśnie badano dopochwowo i nie dano
          znieczulenia przed rozwarciem 4 cm.

          Skąd kobieta ma wiedzieć? Jak rodzić świadomie - najlepiej ze szkoły rodzenia. I
          najlepiej nie jakieś przyszpitalnej, ale niezależnej. I z rozmów z zaufanym
          ginekologiem.
          Jakie warunki panują w szpitalu - wystarczy przed porodem pojeździć, rzeczowo
          porozmawiać, popytac.
          A w trakcie porodu nie traktować służby zdrowia z góry jako wrogów, ale tez
          jasno określać swoje oczekiwania.
          Zbieranie informacji na forach internetowych to jeden z gorszych pomysłów. Bo
          WSZYSTKO co jest napisane należy podzielić przez 10.

          Nie jestem położną g'woli ścisłości i nie współpracuje z żadnym szpitalem.
          • fiiiiiiiii Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 18.07.08, 18:23
            Sugerujesz, że idąc do szpitala, powinnam być przygotowana na wszystkie
            ewentualne sytuacje?-na najgorsze scenariusze? A w bolach porodowych zastanawiać
            sie, czy to co robią jest zgodne czy niezgodne z prawem?
            Mam dyskutować o swoich prawach, w momencie, kiedy moje i mojego dziecka życie
            jest potencjalnie zagrożone, a oni nie przestrzegają norm?
            Mam toczyc batalie? jednak, o krocze juz sotczylam z 5, a nastepneo co?:
            o pozycje?
            ułożenie?
            złą aparaturę, która 'wyłaziła z żył'?
            o dopraszanie sie, żeby wpuścić ojca dziecka na sale?

            o co rodząca kobieta, na sali porodowej ma walczyć?

            Od ginekologa to i szkoły rodzenia, możesz: moja droga, dowiedzieć sie np. o
            swój obecny stan zdrowia-żaden ginekolog nie będzie Ci wyłuszczał 'jak będzie
            przebiegał' Twój poród, bo niewiadomo nawet do jakiego szpitala trafisz, i kto
            go będzie odbierał... czego ja jestem dowodem..

            A warunki w szpitalu, jakie sa każdy widzi, co maja warunki w szpitalu, do tego
            co będzie działo sie ze mną?
            przecież to zależy np. od zmiany, która akurat jest..
            Bo nie ma jednakowych standardów.

            Mówiąc o 4cm rozwarcia, tylko potwierdzasz teze o tym, ze nie ma reguł. One
            mówiły wówczas o 3cm, które osiągnęłam.
            To one zwlekały, bo na Żelaznej-wg. tamtego personelu, kwalifikowałam sie do
            cesarki. A te zwlekały 8-10 godzin.

            Co do grupy krwi: miały czarno na białym, żadnych i 'wkuć' można było uniknąć
            zwłaszcza, ze robiły je tylko dla poznania mojej grupy.
            Po to mam kartę ciąży, po to mam setki innych, robionych przez całą ciążę badan,
            żeby w ostatnim momencie unikać dodatkowych.

            Ilość tych bolesnych badan dopochwowych: na dole, na gorze, na pietrze, przy
            konsultacji- była niepotrzebna..

            Pozycji do rodzenia tez nie mogłam wybrać: bo one wiedza lepiej ode mnie, co
            czuję w danej chwili.

            A studenci: mam ciągle kogoś wypraszać, patrzeć czy ktoś wszedł czy nie? Bo tak
            to wyglądało. Kupa ludzi, błądząca kolo mojego łózka.

            Kobieta rodząca nie idzie walczyć o swoje prawa, ona powinna je już mieć
            zapewnione!

            • yasmeen Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 18.07.08, 20:35
              Podkresle raz jescze - nei twierdze, ze Twoj porod odbyl sie z poszanowaniem
              Twojej godnosci, ze wszystko bylo w porzadku. Ale mieszajac swoje zastrzezenia
              do prawidlowych procedur z opisem rzeczywistych nieprawidlowosci oslabiasz
              niestety sile swoich argumentow.
              Owszem fora sa jednym ze sposobow czerpana wiedzy, ale nie jedynym. Sa ksiazki,
              sa lekarze - stad mozna czerpac ogolna wiedze na temat porodu. Moze trafilabys
              wtedy na jeden z najpopularniejszych poradnikow dla kobiet w ciazy, w ktorym
              jest napisane o osiagnieciu pewnego rozwarcia przed zzo. Nie jestem polozna,
              porod znam z tej drugiej strony, ale w/w ksiazce byl tez opisany porod
              niespodziewany, gdy trzeba samemu odebrac dziecko - i czarno na bialym bylo tam
              napisane, ze dziecko tzreba delikatnie wyciagnac w koncowej fazie, a nie ze
              wyskakuje samo, a matka ma je chwytac w locie.
              Lamanie praw pacjentek jest w duzej mierze spowodowane wygoda personelu, powiedz
              mi jaka korzysc mial personel we wkluwaniu Ci sie w zyly, robieniu dodatkowych
              badan, jesli rzeczywiscie mialabys je przy sobie? Przeciez prosciej by bylo im
              olac sprawe, ne przejmowac sie. Tylko jak nie otzrymali oryginalnego wyniku
              okreslena grupy krwi, musieli to zrobic, nawet jakbys miala go wpisany w
              ksiazeczce. Taka jest procedura i jakby z wygody uwierzyli Ci na slowo, a
              okazaloby sie to pomylka, to za ew. konsekwencje oni by odpowiadali.
              Niestety przypadla nam rola pionierek w walce o poszanowanie godnosci i praw
              pacjentek. I wlasne z tego powodu powinnysmy sie przygotowac do porodu znajac
              zarowno swoje prawa, aby moc wymagac ich uszanowania, ale rowniez musimy zdawac
              sobie sprawe z koniecznych procedur czy ograniczen medycznych. Bo niestety
              mieszajac te dwie rzeczy ze soba dostarczamy tylko argumentow, iz pacjentce nie
              mozna pozwolic decydowac, bo czepia sie wtedy wszystkiego, niezaleznie czy jest
              to sluszne czy nie. I wtedy ze swiadomej kobiety robi sie (niestety za jej
              wlasna pomoca) histeryczke...
    • katarzyna.br Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 18.07.08, 18:55
      Moim zdaniem, to jesteś przewrażliwiona. Rzeczywistość okazała się
      inna niż Twoja wyobrażenia. Poród to niestety nie jest miła wizyta u
      kosmetyczki, a lekarze i położne to tylko ludzie, którzy nie mogą
      sprostać wymaganiom wszystkich, bo oni za ciebie dziecka nie urodzą
      to jest Twoje zadanie.

      Nie wiem po co pisać o każdym badaniu, które tobiły ci położne, one
      muszą je robić i to zazwyczaj boli. Piszesz że lelarki się
      wymądrzały bo Cię odesłano z Żelaznej. Nie wiem zupełnie po co się
      tym przejmować, zamiast skupić się na sobie, dziecku i porodzie.

      A mnie po nacięciu krocza zszywały studentki, które opawiadały sobie
      horrory, może jednym wydawałoby się to okropne - jak można tak przy
      kobiecie, która przed chwilą urodziła, ale mi wydało się to zabawne.
      Byłam szczęśliwa że poród się szczęścliwie skońćzył i mam już przy
      sobie zdrową córeczkę.

      A tak na marginesie to uważam, że kobiety przy porodzie czasami za
      bardzo skupiają się na swoim komforcie niż na tym żeby jak najlepiej
      pomóc dziecku przyjść na świat.

      Kiedy rodziłam córeczkę, to byłam skupiona tylko na tym i
      naprawdę "wisiało" mi to ile osób jest na sali i kto. Co dokładnie
      działo się podczas porodu opowiedział mi mąż bo ja mało co pamiętam.
      Najpierw byłam skupiona na skurczach a póżniej na oddychaniu podczas
      II fazy porodu, która trwała 15 minut. Dałam z siebie naprawdę
      wszytstko nie użalając się nad sobą- czym bardzo zdziwiony był mój
      mąż, który panicznie bał się porodu ze mną - bo z natury jestem
      niestety strasznym histerykiem w dodatku nie odpornym na ból i
      strasznie przewrażliwionym. Mój poród mnie zaskoczył.

      Tak czy inaczej mam nadzieję że Twój ewentualny następny poród
      będziesz wspominała przyjemniej., że spełni on twoje wyobrażenia.

      • fiiiiiiiii Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 18.07.08, 23:09
        Sąsiadka z leżanki obok, nie mogla chodzić, i brała osobę trzecia do pomocy,
        'tak była nacięta..'

        Myślę ze to dobrze skupiać sie, jak to zostało ujęte 'na swoim komforcie' i nie
        ma w tym nic złego, ze dziecko nie jest w takich chwilach najważniejsze.
        I dobrze, sie przyjęło ze najpierw ratuje sie matkę, a potem dziecko. Cos w tym
        jest.

        Ktoś tu napisał, ze skoro widziałam wchodzących-przebywających studentów, to
        dlaczego ich nie wyprosiłam?.
        A ja się pytam-jakim prawem oni do mnie weszli?, dlaczego ja nie zostałam
        poproszona o zgodę na ich wpuszczenie?
        Przecież najpierw sie puka, a potem wchodzi..

        Ja byłam szczęśliwa, ze poród się skończył-przede wszystkim dla mnie. Reszta mi
        wisiała.

        I przytakuje: to nie była trauma, to było to, co 'normalnie-legalnie', dzieje
        sie w polskich szpitalach.
        Nasza rzeczywistość.

        I serce mi sie kraja, że kobiety, innym kobietom, szykują taki los.
        • macda Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 19.07.08, 10:42
          >Myślę ze to dobrze skupiać sie, jak to zostało ujęte 'na swoim >komforcie' i nie
          > ma w tym nic złego, ze dziecko nie jest w takich chwilach >najważniejsze.

          I myślę, że właśnie tu jest pies pogrzebany - tak się składa, że to właśnie
          dziecko jest najważniejsze.
          Ty masz mu pomóc przyjść na świat. Jemu jest znacznie trudniej.
          Wielo-wielo-wielokrotnie trudniej niż Tobie.
          Czasami trzeba zapomnieć o samym sobie i skupić się na zadaniu, które mamy do
          wykonania. A takim zadaniem jest poród.

          Tak - uważam, że do porodu trzeba być przygotowanym. Bo poród jest jak maraton.
          Nikt nie przebiegnie maratonu bez wcześniejszej zaprawy. I tak - trzeba liczyć
          się z tym, że w trakcie porodu może nie byc różowo i dokładnie tak jak sobie
          wymyśliliśmy.

          I tak - zarówno od lekarza jak i na szkole rodzenia dowiedziałam się co robić
          żeby było mi łatwiej urodzić i czego mogę się spodziewać. Również z tej mało
          optymistycznej strony.

          > I serce mi sie kraja, że kobiety, innym kobietom, szykują taki los.

          Niepotrzebny patos.
          • fiiiiiiiii Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 19.07.08, 14:53

            > > I serce mi sie kraja, że kobiety, innym kobietom, szykują taki los.
            >
            > Niepotrzebny patos.

            świetnie podsumowałaś swoja wrażliwość!
            Chyba komentować tego nie trzeba

            Rozharatali by Ci krocze, nalali do środka wody i bóg wie co jeszcze zrobili, a
            Ty bys sobie z tymi, swoimi studentkami jeszcze pożartowała. Pogratulować
            poczucia humoru!!


            ''Kaja', przeczytaj jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz mój post, bo nie
            chce mi sie tłumaczyć ze sala była tylko dla nas, ze żadnych 5, 6, 100 łózek
            obok mnie nie było, i o żadnych stażystach nie pisałam..


            Ale to tylko forum internetowe. Człowiek przynajmniej zaczyna rozumieć, dlaczego
            na ulicy 'jest jak jest', a w szpitalach 'robią, co robią', a naokoło pipczy sie
            o 'znieczulicy społecznej'

            i nie wracajmy już do tego

      • totorotot Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 19.07.08, 09:02
        Wiesz co? Cały ten Twój post (i wiele mu podobnych), składa się głównie z JA, JA, JA: MNIE nie przeszkadzało, MNIE było wszystko jedno, JA bym się nie przejmowała.
        Nie potrafisz zrozumieć, że to, co Tobie nie przeszkadza, u kogoś innego może wywołać traumę na całe życie?
        To tak samo jak z alergią na truskawki: JA mogę je jeść kilogramami i doprawdy nie rozumiem, że ktoś się ze sobą tak cacka i tłumaczy jakimiś alergiami i nie je truskawek, które są przecież bardzo smaczne i zdrowe.
        • majula06 do totorotot , memphis i innych im podobnych ... 19.07.08, 10:53
          totorotot, rozbawiłaś mnie porównaniem do truskawek i alergii,
          kobieto widać,że przez zycie idziesz jak przez masło, wiesz ja też
          jadłam truskawki w solidnych ilościach nie mysląc o "innych ",którzy
          mogą mieć alergię , też wiem ,że są smaczne i zdrowe jak to piszesz
          mądrze i.. dostałam na nie alergię , objawia się wysypką, swędzącą
          itp, stosuje się na ten typ alergii masci sterydowe ,które nie
          należą do obojętnych dla np. przysadki mózgowej ale przecież ty
          wszystko wiesz ale nie rozumiesz...bo reszta się ze sobą caka,
          prawda??Fiiii , pisząc o swoim porodzie logiczne,że będzie pisać w
          formie pierwszej , chyba znasz zasady gramatyki, nie będzie pisać o
          innych , dlatego zanim coś wymaścisz na forum to się dziewczyno
          zastanów.Jak piszesz tylko dla zabicia czasu co ci ślina na język
          przyniesie to sobie daruj, piszesz coś po czym przeczysz sobie sama
          mam na myśli trzeci wers Twoich wypocin.
          Zejdzcie z Fiiii, dajcie jej spokój , może to ,że dopiero teraz
          opisała swoje przeżycia to znak,że zaczyna sobie z nimi jakoś
          radzić. Forum powinno być bardziej przyjazne, wspierające a niestety
          czasami niektórych z was posty są takie odpychające, zawistne,
          okrutne,że w realu kontakt z wami na pewno nie jest przyjazny.
          • kaja.m75 Droga fiiiiiiiiiii 19.07.08, 12:22
            Wybacz, ale czytajac Twoje posty zastanawiam sie gdzie tak ciemni ludzie jak ty
            sie uchowali.
            Nie bede wytykala ci wszystkich bledow twojej wypowiedzi bo strony by zabraklo.
            Ty nie masz bladego pojecia o ciazy o porodzie o szpitalu. Domniemam ze masz 16
            lat i w dodatku jestes bardzo niedojrzala!!
            Jedna dobra rada:nie decyduj sie na drugie/kolejne dziecko!

            Najbardziej rozsmieszylo mnie to jak twierdzisz"studenci" czy stazysci wchodzac
            na sale na ktorej ty rodzilas mieli pukacsmile) Uswiadomie cie ze stazysta to
            lekarz z prawem wykonywania zawodu , bo pewnie tego nie wiesz.I on ma prawo
            odbierac twoj porod.

            Kobieto na sali jest 4 badz 5 lozek porodowych i obecnosc twojego
            konkubenta-ojca dziecka jest dyskomfortem dla innych rodzacych.
            A ktos kto jest w miejscu pracy-czytaj stazysci,baba lekarka ktora rozmawiala
            przez telefon z mezem( powiedziala ci ze z mezemsmile nie pukaja wchodzac kazdorazowo.

            Wiec to tyle mojej wypowiedzi do ciebie.
            I naprawde przemysl sto razy zanim zdecydujesz sie na kolejne dziecko bo z
            takimi pogladami jak ty robisz wielka krzywde.
            • totorotot Re: Droga fiiiiiiiiiii 19.07.08, 16:17
              Lekarka jest w pracy, w trakcie przyjmowania porodu i NIE MA DO JASNEJ ANIELKI rozmawiać przez telefon z mężusiem, tylko pracować skoro jej za to płacą!

              Jak byś się czuła np. w markecie, gdyby kasjerka kazała Ci czekać, bo właśnie rozmawia przez telefon z mężem? A urzędnik na poczcie, w banku, w urzędzie - co czujesz, jak sobie papla u tyłku maryni, a Ty czekasz?
            • laminja Kaja.m75 19.07.08, 16:42
              Kaja przeraża mnie to co piszesz. Po pierwsze obrażasz kogoś właściwie bez
              powodu. Po drugie kompletnie się nie zgadzam z Twoim podejściem. Lekarz, położna
              i każda inna osoba powinna zapukać wchodząc do sali. Tak się robi w
              cywilizowanym świecie. Jeśli w porodzie uczestniczy więcej osób niż potrzeba to
              lekarz prowadzący poród powinien zapytać pacjentkę o zgodę. Rodząca ma prawo do
              szacunku i poczucie intymności. Pukanie do drzwi jest też formą szacunku wobec
              osoby znajdującej się w danym pomieszczeniu. Fiiiii pisała, że zapłacili za
              poród rodzinny, więc czemu jej partner został wyproszony i czemu przy porodzie
              byli obserwatorzy. W większości szpitali lekarze i inne osoby z personelu
              medycznego czy serwisu sprzątającego pukają. Tak jak pacjent puka przed wejściem
              do gabinetu lekarza (lekarz jest w pracy, żeby leczyć pacjenta). To drobiazgi,
              ale bardzo ważne, bo kształtują relację między pacjentem a personelem medycznym.
              Jestem przekonana o tym, że i w szpitalu na Czerniakowskiej puka się przed
              wejściem na salę. Trudno nam oceniać sytuację, którą znamy z jednej strony. Bywa
              przecież, że to pacjenci zachowują się chamsko wobec personelu medycznego. Tak
              czy siak normą powinno być szanowanie praw i potrzeb pacjenta. Dużo jednak
              zależy od konkretnych ludzi. Są ludzie o wyższym i niższym poziomie kultury
              osobistej i to niestety bardzo szybko widać. Na tym forum również...
              • katarzyna.br Re: Laminja 19.07.08, 16:53
                Szpital to nie hotel, pierwsze słyszę żeby lekarz czy położna pukali
                wchodząc do sali. Laminja, czy ty kiedyś byłaś w szpitalu????

                Taaak, lekarz powinien zapukać i grzecznie zapytać ciężko chorego
                pacjenta "czy może mu uratować życie"!!

                Dochodzicie do jakiegoś kuriozum.

                Wyprosili męża- jak oni mogli- widocznie była tak potrzeba!!!!

                Napiszcie do gazety że łamane są prawa pacjenta bo lekarz nie
                zapukał do drzwi a męża, czy tam partnera na chwile wyproszono z
                sali.

                Bożesz ty mój, nic tylko usiąść i płakać nad woim ciężkim losem.
                • laminja Katarzyno 20.07.08, 21:28
                  masz rację szpital to nie hotel i są miejsca w których się nie puka. Jednak
                  jeśli to możliwe to personel medyczny powinien zapukać. Nie chodzi o uzyskanie
                  pozwolenia na wejście tylko zasygnalizowanie pacjentce, że ktoś wchodzi.

                  Nie wiemy czy była potrzeba wypraszania partnera, ale chociażby z akcji rodzić
                  po ludzku wiemy, że w każdym szpitalu w Polsce zdarzają się karygodne sytuacje.
                  Jak o tym nie będziemy pisać czy mówić, to nic się nie zmieni. W dużym mieście
                  wiele spraw załatwia "rynek", ale w mniejszych miejscowościach gdzie nie ma
                  konkurencji pacjentki są różnie traktowane (choć czasem znacznie lepiej niż w
                  dużych miastach). Prawda jest taka, że wśród lekarzy nie wszyscy mają wyczucie i
                  są dobrze wychowani, więc czasem zdarza się źle trafić.
              • kaja.m75 Re: Kaja.m75 19.07.08, 22:34
                laminja napisała:

                Czy Ty zwariowalas???????????????!!!!
                Lekarz, położn
                > a
                > i każda inna osoba powinna zapukać wchodząc do sali.


                Wiesz co powiem wprost-mowisz glupoty takie jakich swiat nie widzial, jak ludzie
                moga byc tak beznadziejni.
                Czy ty pracujac w biurze pukasz wchodzac do swojego gabinetu po powrocie z
                lazienki?I zalozmy ze jest ktos"obcy"-interesant w pokoju??


                Doslownie trzymajcie mnie bo z krzesla spadne ze smiechusmile)))))

                Odnosnie telefonow:czy ty nie rozmawiasz ze swoim mezem, kochankiem, nazeczonym,
                matka i Bog wie z kim bedac w pracy? Rowniez Ci za prace placa a nie za gadanie
                przez telefon!
                • laminja Re: Kaja.m75 20.07.08, 21:36
                  Tkwij w swoim przekonaniu i licz na to, że jak będziesz się w pokoju stać nago
                  np przebierając się to osoba, która postanowi do niego wejść zapuka. Sala
                  szpitalna to nie pokój lekarski. Przebywa w niej pacjent, który ma prawo
                  wiedzieć, że ktoś wchodzi.

                  Może dla Ciebie to głupoty. Dla mnie norma. Może dlatego unika szpitali
                  publicznych, bo oczekuję od personelu medycznego więcej niż Ty. Na szczęście są
                  w Polsce miejsca, w których można to otrzymać. Szkoda, że za pieniądze. Ale
                  najwyraźniej wiele kobiet (jak Ty) tego nie potrzebuje, więc faktycznie po co
                  podnosić standard w ramach powszechnego ubezpieczenia.

                  Jak jestem przy INTERESANTACH to nie rozmawiam przez telefon. Jeśli nie jest
                  wyciszony czasem odbieram i mówię, że oddzwonię. Pacjent zwłaszcza podczas
                  porodu nie może się czuć jak przedmiot. Wymagamy pewnego poziomu obsługi w
                  sklepach, bankach i innych instytucjach. Czemu nie możemy tego wymagać również w
                  szpitalu?!
                  • wojraf Re: Kaja.m75 21.07.08, 11:09
                    laminja napisała:

                    > Tkwij w swoim przekonaniu i licz na to, że jak będziesz się w pokoju stać nago
                    > np przebierając się to osoba, która postanowi do niego wejść zapuka.


                    Kobieto wymagajac kultury od innych moze sama ja zaprezentuj uzywajac poprawnej
                    polszczyzny!

                    Widzac jakie jest zapatrzenie polskiego spoleczenstwa, noz sie w kieszeni otwiera.
                    Katarzyno.br super to ujelas-lekarz wchodzac na sale powinien zapukac pytajac
                    "przepraszam czy moge pania leczyc"


                    Powodzenia zycze tym ktore te bzdury wypisuja a szczegolnie autorce postu.
                    Poziom infantylizmu autorki oraz niektorych piszacych np LAMINJA jest porazajacy.


                    pozdrawiam
                    • magiczna_marta Re: Kaja.m75 21.07.08, 12:54
                      <Nie chcieli mnie przyjąć na Żelaznej.

                      Skoro tak tragicznie się zaczęło, to tak też się musiało skończyć


                      <Na dole Pani położna zrobiła mi badanie. Bolało. Az krzyknęłam.

                      Pewnie chciała zrobić masaż szyjki, żeby Ci pomóc- ale żeby o tym wiedzieć
                      trzeba było się zainteresować tym jak wygląda poród wcześniej.


                      <Położono mnie na łóżku, tuz przy drzwiach. Wszyscy wchodzili i wychodzili.

                      Wszyscy, to znaczy :kto? Pan szatniarz, kominiarz i hydraulik czy pracownicy
                      oddziału, na którym aktualnie się znajdowałaś?


                      <Robiono mi zastrzyki, nawet na grupę krwi, bo panie nie
                      wiedziały jaka mam, mimo ze wszystko było wpisane w dokumenty..a ja mówiłam..

                      Cóż- ja i w pierwszej ciąży jak i teraz oryginał badania grupy krwi mam
                      przypięte zszywką do karty ciąży i nikt mi w czasie porodu nie chciał robić
                      „zastrzyków na grupę krwi”, trzeba było mieć przy sobie a nie mieć pretensje że
                      Ci krew pobrali .


                      <Podłączyły mi kroplówkę i oksycotyne. Nie pytały o zgodę.

                      A może jeszcze pisemnie Cię powinni poprosić łaskawie żebyś pozwoliła im pomóc
                      sobie w porodzie?


                      <Zostawiły i kazały
                      liczyć skurcze.

                      Byłaś jedyną pacjentką na oddziale? Trzeba było opłacić sobie położną to
                      siedziała by z Tobą do usran….


                      <Od pęknięcia pęcherza minęło już 18 godzin. Przygotowywały sie
                      na cesarkę.

                      A skąd o tym wiesz na co się przygotowywały- jednak Cię o czymś informowali?


                      <Cały czas igła wypadała, a
                      położna wkuwała sie na nowo, aparat pipczal.

                      Z tego co mi wiadomo to w wenflonie przez który kroplówka płynie do żyły nie ma
                      igły…, a aparat tłoczący oksytocynę wydaje z siebie dźwięki- co w tym dziwnego
                      albo złego?


                      <Po 2 godzinach pielegniarka, po bardzo bolesnych badaniach, 'zdradziła sie',
                      ze jak nie osiagne rozwarcia na przynjamniej X cm, to zrobią mi cesarkę.

                      Pewnie znów perfidna zołza chciała Ci pomóc i zrobiła masaż szyjki żeby szybciej
                      było większe rozwarcie- a to suka!


                      <Badały mnie na zmianę. Bezczelnie mówiąc 'ze nie robią tego dla przyjemności',
                      gdy myślałam, ze ich ręka rozsadzi mnie od środka..

                      Bezczelnie mówiąc- trzeba było studiować 6 lat i zostać lekarzem- wtedy dla
                      przyjemności mogłabyś badać rodzące…


                      <Pozwolily wejsc do wanny.
                      Potem kazały wyjść, żeby mieć 'na oku' tętno dziecka. Przez następne 4 godziny
                      wiłam sie z bolu na tej kozetce, prosząc o to bym mogla jeszcze raz wejsc do
                      wanny.

                      Działały dla dobra Twojego dziecka- co za perfidia- powinny zadzwonić po pizze i
                      coca cole dla Ciebie i dać setę na rozluźnienie żeby przyjemniej było Ci rodzić-
                      co tam dziecko- przecz Ty jesteś najważniejsza!


                      <Po to wykupiłam ta cholerną sale..

                      A ja myślałam, że po to żeby być ze swoim konkubentem….


                      <Wielmożna pani doktor pozwoliła dac mi znieczulenie. Bezpłatne, bo przy takich
                      bolach-skurczach jest finansowane przez NFZ.

                      Ciekawe jak byś ją nazwała gdyby Ci nie pozwoliła dać tego znieczulenia…uuu,
                      wolę nie myśleć.
                      Widzisz, zapłaciłaś 500zł za sale do porodów rodzinnych i w pakiecie dostałaś zzo.


                      <Przyszly Pani ,krzyczaly, ze zle sie ustawiam, zek nie potrafie sie zgiąc, ze
                      one nie moga sie wkuć, ze jestem nieposluszna.. Chlopaka wyprosily.

                      A nie przyszły z pejczem i nie lały Cię po dupsku? Zobacz- nie było jeszcze tak
                      najgorzej.


                      <Po 'zadziałaniu' znieczulenia zasnęłam, a one sobie usiadły na kanapie,
                      rozmawiając o.. swoich dzieciach, zapominając kompletnie o tym, żeby zawołać
                      mojego chłopaka. To przecież dla nas była ta sala.
                      Leżał przed drzwiami, z głową w rekach. Śpiąc.

                      A to on się nie mógł zainteresować tym czy już może wejść? Mój mąż by chyba
                      oknem tam wparował a nie sobie zasnął.


                      <Nade mną stala Pani, z sąsiedniej sali. Przyszła od kobiety, ktora juz
                      urodziła. 'Tamta' rodziła razem z parterem. Nie płaciła. Ja nie mogłam..

                      Więc chodziło o te 500zł- cóż- zostawię to bez komentarza.


                      <Kobieta-położna z sąsiedniej sali stała nade mną, a po jej rękawiczkach
                      ściekała chamsko krew. Jak u rzeźnika. Tak wtedy pomyślałam.. Opowiadała o
                      przebiegu porodu tamtej kobiety.. Nie mogłam wytrzymać.

                      Trzeba było zamknąć oczy jak mówiła lekarz i skupić się na porodzie a nie
                      podsłuchiwać, o czym rozmawiają położne!


                      <W czasie porodu, położne były aroganckie, chamskie. Lekarka-blondynka
                      najgorsza. Gdy ja jęczałam, ona rozmawiała przez telefon z mężem: była zła ze
                      trwa to 'tak długo'.

                      Nigdy nie rozmawiałaś w czasie pracy z kimś prywatnie przez telefon?


                      <Przychodziły-bez moje zgody na 'obserwacje' studentki. W moim wieku. Patrzyły
                      sie. Komentowały.

                      Pitu pitu, pogadaj sobie jeszcze.


                      <Nagle przyjechał wózek. Na wózku sam nożyk. Do nacinania.

                      Scena jak z filmu grozy- o taki efekt Ci chodziło?
                      Pudło, do nacinania krocza stosuje się nożyczki.


                      <Parłam i parłam, a potem tylko mlasnęłam. To połzona,m wcyciagnela ze mnie
                      dziecko. Mimo, ze powinno ono wyjsc samo

                      I tu właśnie wychodzi Twoje niedouczenie w kwestii porodu, poczytaj trochę zanim
                      się zdecydujesz na 2 dziecko- a może lepiej nie decyduj się na 2gie, z Twoim
                      infantylnym podejściem nic dobrego z tego nie będzie.


                      <Dziecko urodziła sie niedotlenione. Z hipotrofią..?
                      Po 30 godzinach od pęknięcia pęcherza.

                      Pewnie nie dowiemy się czy paliłaś w czasie ciąży, przecież na to pytanie
                      wcześniej zadane również nie odpowiedziałaś- bo to tłumaczyłoby hipotrofię.

                      <Nie karmiłam dziecka po porodzie. Zasnęłam.
                      Obudził mnie placz dziecka. Nie chciałam karmić naturalnie.
                      Zaczęto mnie zmuszać. Przez 3 dni zmuszano mnie do karmienia 'naturalnego'
                      dziecka. Nie umiałam, miałam problemy, czułam obrzydzenie. Były nieugięte.

                      Wychodzi po raz kolejny Twoje infantylne podejście.

                      <Raz zmieniły pościel. Wypraszały ojców dzieci w czasie badan. Nie pozwalaly mi
                      chodzić na badania z dzieckiem.

                      Tak się robi w każdym szpitalu, więc nie licz na to, że gdyby udało Ci się
                      urodzić na Żelaznej było by inaczej.

                      .<Jedynie studenci byli mili.

                      A jeszcze chwilę temu miałaś takie pretensje, że byli w czasie Twojego porodu.

                      <I jedna Pani-powiedziała, ze nie muszę karmić,
                      jeśli nie chce. Rozumiała mnie.

                      Robić sobie dziecka też nie musiałaś- przymusu nie ma.
                      • kaja.m75 Magiczna-marta 21.07.08, 13:16
                        Super to ujelas, gratuluje, nic dodac nic ujacsmile) Mnie juz szkoda jezyka
                        strzepic dla tej "kobiety". Gdzie tacy ludzie zyja, naprawde to juz nie
                        sredniowiecze a XXI wiek
                      • totorotot Re: Kaja.m75 21.07.08, 22:49

                        > Pewnie chciała zrobić masaż szyjki, żeby Ci pomóc- ale żeby o tym wiedzieć
                        > trzeba było się zainteresować tym jak wygląda poród wcześniej.

                        Pewnie?? Pewnie?? Dlaczego wobec tego nie poinformowała o swoim zamiarze pacjentki i nie uzyskała jej zgody na ten - niepotrzebny zresztą i szkodliwy - zabieg?
                        Czyli ZŁAMAŁA PRAWO


                        > <Podłączyły mi kroplówkę i oksycotyne. Nie pytały o zgodę.
                        >
                        > A może jeszcze pisemnie Cię powinni poprosić łaskawie żebyś pozwoliła im pomóc
                        > sobie w porodzie?

                        zgodnie z polskim prawem POMINNY WYJAŚNIĆ ZAMIAR WYKONANIA TEJ CZYNNOŚCI I UZYSKAĆ NA NIĄ ZGODĘ. Nie zrobiły tego, więc ZŁAMAŁY POLSKIE PRAWO


                        > Pewnie znów perfidna zołza chciała Ci pomóc i zrobiła masaż szyjki żeby szybcie
                        > j
                        > było większe rozwarcie- a to suka!


                        > A nie przyszły z pejczem i nie lały Cię po dupsku? Zobacz- nie było jeszcze tak
                        > najgorzej.

                        no comments...


                        no cóż, to Ty użyłaś tego określenia, ale ta pani ponownie ZŁAMAŁA PRAWO


                        > Trzeba było zamknąć oczy jak mówiła lekarz i skupić się na porodzie a nie
                        > podsłuchiwać, o czym rozmawiają położne!


                        Jak ktoś rozmawia nad Tobą, to to nie jest podsłuchiwanie, tylko trudno nie usłyszeć.
                        Poza tym pielęgniarka z ociekającymi krwią rękoma PODWÓJNIE ZŁAMAŁA PRAWO - ujawniając tajemnicę lekarską (opisując poród innej pacjentki) oraz nie zacowując elementarnych zasad higieny - do porodu przychodzi i wnosi cudzą krew - nie chciało się rąk umyć czy co?

                        Magiczna_Marto, jesteś według mnie okropną, paskudną osobą, jak wnioskuję - pracujesz w branży medycznej, pewnie jako położna.
                        Mam nadzieję, że nigdy Cię nie spotkam na swojej drodze i dla Ciebie jest równie ważne, aby nie napotkać nigdy mnie.
                        Z pozdrowieniami.
                        • kaja.m75 totorotot 22.07.08, 15:17
                          Cala twoja wypowiedz mozna podsumowac: "buahahahahah"
                          Babo! wyobrazasz sobie podawanie do podpisania kazdej kobiecie zgode przed
                          badaniem, podlaczeniem kroplowki, przelozeniem na lozku?Kazdy wyraza zgode na
                          leczenie w izbie przyjec-podpisuje papier!
                          Moze jeszcze sekretarki trzeba zatrudnic??
                          Eh prostota ludzka nie zna granic, no doslownie ciemniactwo w tej Polsce az piszczy
                          • waniliax Re: totorotot 22.07.08, 15:45
                            Zanim znowu zaczniesz obrażać ludzi, zapoznaj się wcześniej z
                            obowiązującymi prawami pacjenta. Na razie wykazujesz pełną ich
                            nieznajomość.
                            W kwestii uprawnień wynikających ze zgody na przyjęcie do szpitala
                            wypowiadał się już nawet Rzecznik Praw Obywatelskich - nie uprawnia
                            to szpitala do wykonywania żadnych zabiegów. Na każdy zabieg pacjent
                            musi wyrazić osobną zgodę, a wcześniej musi być poinformowany o
                            korzyściach oraz możliwych komplikacjach z niego wynikających.

                            Nieznajomość prawa szkodzi. Arogancja czasami też.
                            • kaja.m75 Re: totorotot 22.07.08, 16:10
                              waniliax napisała:

                              > Zanim znowu zaczniesz obrażać ludzi, zapoznaj się wcześniej z
                              > obowiązującymi prawami pacjenta. Na razie wykazujesz pełną ich
                              > nieznajomość.
                              > W kwestii uprawnień wynikających ze zgody na przyjęcie do szpitala
                              > wypowiadał się już nawet Rzecznik Praw Obywatelskich - nie uprawnia
                              > to szpitala do wykonywania żadnych zabiegów. Na każdy zabieg pacjent
                              > musi wyrazić osobną zgodę, a wcześniej musi być poinformowany o
                              > korzyściach oraz możliwych komplikacjach z niego wynikających.
                              >
                              > Nieznajomość prawa szkodzi. Arogancja czasami też.



                              TAAAAK?? A to ciekawe co mowiszsmileMoze znasz jakis przyklad gdzie po tak "zle
                              "podpisanej zgodzie pacjent dostal odszkodowanie od szpitala ze nie zapytano go
                              o zgode, badz conajmniej wygral proces.Z tego co wiem to w kazdym szpitalu zgoda
                              podpisywana jest na izbie przyjec a nie na kazdy zabieg-proces oddzielnie, wiec
                              chyba sady nie opedzilyby sie od pozwow, nieprawdaz??To czyzby nikt na to sie
                              nie skarzyl??
                              Chetnie przeczytam rowniez opinie o ktorej mowisz.
                              • waniliax Re: totorotot 22.07.08, 18:30
                                Ja jestem takim przykładem. Podpisałam ogólną zgodę, ale nie
                                wyraziłam jej na nacięcie. Położna dostała upomnienie (niewiele, ale
                                zawsze coś) za nieuzyskanie mojej zgody na wykonanie zabiegu.
                                Wystarczy?
                                Szpitale mogłyby rzeczywiście być zasypywane skargami i przegrywać
                                sprawy w sądach, bo są do tego podstawy, jednak wcześniej ktoś musi
                                wytoczyć proces, co wymaga czasu, zachodu, pieniędzy i wiedzy, że ma
                                się do tego podstawy. To jedyne, co jeszcze "chroni" szpitale.
                                Jednak są przypadki takich wygranych spraw.
                                link: www.rpo.gov.pl/pliki/1175846245.pdf
                                • magiczna_marta Re: totorotot 22.07.08, 18:36
                                  Wiesz co waniliax- gdyby mojemu dziecku miało pomóc w urodzeniu się to że
                                  pocięliby mnie w 5 kierunkach, to znosiłabym to z uśmiechem na ustach, wiesz
                                  czemu? Bo to dla mojego dziecka. Uwaga teraz moje, jak i wielu uczestniczek
                                  forum ulubione zdanie ( w końcu tyle razy cytowane)- JA NIE MYŚLĘ TYLKO O SWOJEJ
                                  DUPIE, ale przede wszystkim o moim dziecku!
                                  • waniliax Re: totorotot 22.07.08, 18:46
                                    Echhhhhhhhhh czy Ty naprawdę uważasz, że jakakolwiek rozsądna
                                    kobieta nie zgodziłaby się na nacięcie, gdyby to miało wpływ na
                                    życie i zdrowie dziecka? Przestrzeganie praw pacjenta nijak temu nie
                                    przeczy. To naprawdę nie są dwie skrajności.
                                    • magiczna_marta Re: totorotot 22.07.08, 18:52
                                      > Echhhhhhhhhh czy Ty naprawdę uważasz, że jakakolwiek rozsądna
                                      > kobieta nie zgodziłaby się na nacięcie, gdyby to miało wpływ na
                                      > życie i zdrowie dziecka?
                                      Tak, bo przecież ma prawo się nie zgodzić, bo przecież pęknięcie samoistne
                                      lepsze od nacięcia, bo przecież prawo pacjentki najważniejsze!
                              • waniliax Re: totorotot 22.07.08, 18:32
                                I jeszcze jedno - kiedy przy pierwszym porodzie miałam cesarkę,
                                musiałam podpisać osobną zgodę, że się na nią zgadzam. Jakoś nikomu
                                nie przyszło nawet do głowy, że można tą operację wykonac bez mojej
                                wyraźnej zgody. Nikt nie pobierze Ci krwi, jeśli się na to nie
                                zgodzisz. Dlaczego zatem można naciąć kobietę lekceważąc jej zdanie
                                na ten temat albo nawet nie informując o zamiarze wykonania zabiegu?
                                Jest to po prostu jawne, z przyzwyczajenia, rutyny, ale jednak
                                łamanie prawa.
                              • totorotot Re: totorotot 22.07.08, 20:42
                                > o zgode, badz conajmniej wygral proces.Z tego co wiem to w kazdym szpitalu zgod
                                > a
                                > podpisywana jest na izbie przyjec a nie na kazdy zabieg-proces oddzielnie


                                No to mało wiesz. Słyszalaś np. o tym, żeby zrobiono cesarkę bez podpiania zgody?
                          • totorotot Re: totorotot 22.07.08, 20:36
                            > Babo! wyobrazasz sobie podawanie do podpisania kazdej kobiecie zgode przed
                            > badaniem, podlaczeniem kroplowki, przelozeniem na lozku?Kazdy wyraza zgode na
                            > leczenie w izbie przyjec-podpisuje papier!

                            Mam nicka Totorotot, nie "Babo", ale do rzeczy:
                            Zgodnie z polkim prawem świstek podpisywany przy przyjęciu do szpitala nie zwalnia personelu medycznego z obowiązku uzyskania zgody (np. słownej) na wykonanie zabiegu typu: podanie kroplówki.
                            Przełożenie na łózku nie jest zabiegiem, chyba że chodzi Ci o przełożenie na łóżko porodowe (niejasno piszesz), na co też trzeba uzyskać zgodę rodzącej.

                            Wiele zabiegów podczas porodu nie dość, że wykonywana jest bez uzyskania zgody rodzącej, to jeszcze wbrew jej wyraźnym zakazom
                      • auszrine Re: Kaja.m75 22.07.08, 00:16
                        magiczna_marto, brawo! 26 ciętych ripost w odpowiedzi na jednego posta!
                        Zapomniałaś jednak wrzucić swój koronny argument, że "jej dupa ważniejsza jest dla niej od dziecka".
                      • waniliax Re: Kaja.m75 22.07.08, 00:33
                        Proponuję zapoznać się z prawami pacjenta. To personel medyczny ma
                        obowiązek uzyskać zgodę pacjenta na wykonywany zabieg, a wcześniej
                        musi poinfomować go o wszelkich skutkach, w tym możliwych
                        powikłaniach z niego wynikających. Pacjent może nie zgodzić się na
                        wykonanie zabiegu choćby dlatego, że nie podoba mu się jego nazwa, a
                        nawet, o zgrozo!, bez powodu. Personel medyczny ma obowiązek
                        uszanować decyzję pacjenta, nawet wtedy, gdy ma go za skończonego
                        idiotę. Amen.

                        P.S. Naturalnie to wszystko z wyłączeniem sytuacji ratowania życia
                        (w szczególności również rodzącego się dziecka).
                        • quick-share Re: Kaja.m75 22.07.08, 11:43
                          co do uzyskania zgody na wszelkie zabiegi podczas porodu to moge sie
                          zalożyć że koleżanka ową zgode podpisala na samym początku, przy
                          przyjmowaniu do szpitala..
                          • auszrine Re: Kaja.m75 22.07.08, 11:49
                            quick-share napisała:

                            > co do uzyskania zgody na wszelkie zabiegi podczas porodu to moge sie
                            > zalożyć że koleżanka ową zgode podpisala na samym początku, przy
                            > przyjmowaniu do szpitala..
                            Pewnie podpisała, ponieważ wiele szpitali wciąż wymaga podpisania takiej zgody, która w świetle prawa jest nic nie znaczącym świstkiem papieru. Zgodnie z przepisami i tak trzeba zapytać pacjenta o zgodę na każdy zabieg przed jego wykonaniem.
                            Taka "ogólna" zgoda to pozostałość po wcześniej obowiązujących przepisach, które od lat są nie aktualne.
                            • kaja.m75 Re: Kaja.m75 22.07.08, 15:21
                              auszrine napisała:

                              > quick-share napisała:
                              >
                              >
                              > Pewnie podpisała, ponieważ wiele szpitali wciąż wymaga podpisania takiej zgody,
                              > która w świetle prawa jest nic nie znaczącym świstkiem papieru.



                              OOOO widze ze znawczyni prawa polskiego sie znalazla, wiec moze wprowadzisz
                              odpowiednie przepisy-inne niz te ktore panuja w calej Polsce we wszystkich
                              szpitalach?
                              A jesli sie nie pdooba to co jest w calej Polsce to jedynie jednym slowem mozna
                              okreslic-won !!!
                              • auszrine Re: Kaja.m75 22.07.08, 16:36
                                kaja.m75 napisał:
                                > OOOO widze ze znawczyni prawa polskiego sie znalazla, wiec moze wprowadzisz
                                > odpowiednie przepisy-inne niz te ktore panuja w calej Polsce we wszystkich
                                > szpitalach?
                                Takie są fakty, czy ci się podoba, czy nie.

                                > A jesli sie nie pdooba to co jest w calej Polsce to jedynie jednym slowem mozna
                                > okreslic-won !!!
                                "Won" to sobie możesz dzieweczko we własnym domku do gości mówić.
                            • quick-share Re: Kaja.m75 22.07.08, 22:29
                              poproszę o jakieś podparcie tej tezy!!

                              na jakiej podstawie twierdzisz ze ta początkowa zgoda to
                              niepotrzebny świstek papieru? to oczemu jeszcze sie nikt temu nie
                              sprzeciwił?
                              jeśli masz racje to ja pójde do sądu bo szpital złamał moje prawa!
                              położna nie spytała mnie czy życzę sobie mieć nacięte krocze, w
                              sumie to nawet mnie nie uprzedziła tylko sama widziałam że idzie z
                              tymi nożycami (brrr..)
                              zaufałam jej że jest to potrzebne aczkolwiek po upływie czasu myśle
                              jednak że zrobiła to rutynowo

                              może pójde do sądu? tylko czym sie podeprzeć? bo przecież wypowiedz
                              na forum że zgoda którą podpisałam w świetle prawa jest
                              niewystarczają, nie wystarczy..?
                              • totorotot Re: Kaja.m75 22.07.08, 22:37
                                quick-share napisała:

                                > poproszę o jakieś podparcie tej tezy!!
                                >
                                > na jakiej podstawie twierdzisz ze ta początkowa zgoda to
                                > niepotrzebny świstek papieru? to oczemu jeszcze sie nikt temu nie
                                > sprzeciwił?
                                > jeśli masz racje to ja pójde do sądu bo szpital złamał moje prawa!
                                > położna nie spytała mnie czy życzę sobie mieć nacięte krocze, w
                                > sumie to nawet mnie nie uprzedziła tylko sama widziałam że idzie z
                                > tymi nożycami (brrr..)
                                > zaufałam jej że jest to potrzebne aczkolwiek po upływie czasu myśle
                                > jednak że zrobiła to rutynowo
                                >
                                > może pójde do sądu? tylko czym sie podeprzeć? bo przecież wypowiedz
                                > na forum że zgoda którą podpisałam w świetle prawa jest
                                > niewystarczają, nie wystarczy..?

                                Auszrine, działaj smile)
                              • waniliax Re: Kaja.m75 22.07.08, 22:42
                                Mają Twoją zgodę na wykonanie zabiegu? Jeśli dobrze rozumiem - nie
                                podpisałaś nic poza ogólną zgodą - nie mają. Zdaje się, ze nie
                                zostałaś w ogóle poinformowana o zamiarze wykonania zabiegu, a tym
                                bardziej o zaletach i możliwych komplikacjach z niego wynikających.
                                Wystarczy. W zasadzie już samo zaniechanie uzyskania zgody pacjenta
                                na wykonanie zabiegu wystarczy. Chyba, że będą w stanie wykazać
                                (jakies dowody), że sytuacja była nagła i ratowali życie dziecka.
                              • auszrine Re: Kaja.m75 22.07.08, 22:44
                                quick-share napisała:
                                > poproszę o jakieś podparcie tej tezy!!
                                to nie teza, to fakty.

                                > to oczemu jeszcze sie nikt temu nie
                                > sprzeciwił?
                                Dobre pytanie!

                                > tylko czym sie podeprzeć?
                                Art. 32 p.1 i art.34 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty

                                i przeklejam wcześniejszy post waniliax:
                                "Ja jestem takim przykładem. Podpisałam ogólną zgodę, ale nie
                                wyraziłam jej na nacięcie. Położna dostała upomnienie (niewiele, ale
                                zawsze coś) za nieuzyskanie mojej zgody na wykonanie zabiegu.
                                Wystarczy?
                                Szpitale mogłyby rzeczywiście być zasypywane skargami i przegrywać
                                sprawy w sądach, bo są do tego podstawy, jednak wcześniej ktoś musi
                                wytoczyć proces, co wymaga czasu, zachodu, pieniędzy i wiedzy, że ma
                                się do tego podstawy. To jedyne, co jeszcze "chroni" szpitale.
                                Jednak są przypadki takich wygranych spraw.
                                link: www.rpo.gov.pl/pliki/1175846245.pdf"
                                • auszrine Re: Kaja.m75 22.07.08, 23:00
                                  No i jeszcze ustawa o zakładach opieki zdrowotnej, art.19, p.1. i art.19a - o zadośćuczynieniu pieniężnym za zawinione naruszenie praw pacjenta.

                                  Taka "zgoda na wejście" ma niezły efekt psychologiczny: utrzymuje pacjenta w przekonaniu, że lekarze i pielęgniarki nie muszą już uzyskiwać jego zgody na kolejne zabiegi i "hulaj dusza...".

                                  To, co się powinno się podpisywać przy wejściu do szpitala, to w myśl rozporządzenia ministra zdrowia jedynie zgoda na przyjęcie do szpitala.

                          • waniliax Re: Kaja.m75 22.07.08, 15:54
                            Ogólna zgoda na przyjęcie do szpitala nie uprawnia szpitala do
                            wykonywania żadnych zabiegów. W tej sprawie wypowiadał się już nawet
                            Rzecznik Praw Obywatelskich (w liście do Ministra Zdrowia jeszcze z
                            poprzednij ekipy).
                            • kaja.m75 Re: Kaja.m75 22.07.08, 16:16
                              waniliax napisała:

                              > Ogólna zgoda na przyjęcie do szpitala nie uprawnia szpitala do
                              > wykonywania żadnych zabiegów


                              Nawet nie wiesz co podpisujeszsmile)
                              Zgoda podpisywana na izbie przyjec to zgoda na hospitalizacje i proponowane
                              leczenie.
                              Wiec moze warto by przeczytac.

                              • laminja Re: Kaja.m75 22.07.08, 16:48
                                PROPONOWANE - słowo propozycja zakłada, że ktoś komuś coś zaproponuje, więc
                                przed podjęciem akcji (tu leczenia) strona ją podejmująca zapyta drugą stronę o
                                zgodę. Jeśli nie ma sytuacji nagłej lekarz powinien poświęcić CHWILĘ i
                                porozmawiać ze swoim pacjentem. To nie boli i nie zajmuje dużo czasu. Już
                                pisałam w jednym poście o dolarganie, który bywa podawany w celu uśmierzenia
                                bólu. Czy chciałabyś żeby Ci podczas porodu bez pytania o zgodę podali dolargan?!
                                • magiczna_marta Re: Kaja.m75 22.07.08, 16:53
                                  laminja- czy to jest taki problem spytać co Ci podają kiedy podchodzi do Ciebie
                                  pielęgniarka ze strzykawką i chce coś wpuścić do kroplówki?
                                  korona Ci z głowy spadnie?
                                  na oddziale jest 20 pacjentek a nie jedna, więc nie rób z siebie królewny!
                                  • laminja Re: Kaja.m75 22.07.08, 17:02
                                    dla mnie żaden pod warunkiem, że nie jestem umęczona 20 godzinnym porodem. Czy
                                    na prawdę nie możesz sobie wyobrazić tego, że po kilkunastu godzinach można być
                                    już w takim stanie, że się ledwo mówi? Na bloku porodowym nie ma 20 pacjentek.
                                    Jest maksymalnie 7-8 i do tego 3-4 położne. W mało którym szpitalu i bardzo
                                    rzadko jest tak, że na wszystkich salach porodowych trwają równocześnie
                                    zaawansowane porody. Zatem zapewniam Cię, że nie ma problemu żeby z pacjentką
                                    przez kilka sekund porozmawiać o tym co się podaje i dlaczego. Z opisu wynika,
                                    że na sali porodowej było mnóstwo osób nawet położna z innej sali miała czas
                                    żeby przyjść i zdać relację.

                                    W tym wszystkim smutny jest też aspekt edukacyjny - stali tam studenci, na
                                    których oczach traktowano pacjentkę przedmiotowo.
                                  • auszrine Re: Kaja.m75 22.07.08, 17:03
                                    magiczna_marta napisała:

                                    > laminja- czy to jest taki problem spytać co Ci podają kiedy podchodzi do Ciebie
                                    > pielęgniarka ze strzykawką i chce coś wpuścić do kroplówki?
                                    > korona Ci z głowy spadnie?

                                    A czy to jest taki problem dla lekarza czy położnej, spytać? poinformować?
                                    Korona mu z głowy spadnie?
                                    • magiczna_marta Re: Kaja.m75 22.07.08, 17:23
                                      Wiesz co, jak ja mam 4 klientów na raz i każdemu muszę dobrać odpowiednią część
                                      to Bogu dziękuję za archiwa wiadomości, bo za cholerę nie pamiętam co już komu
                                      powiedziałam, o co pytałam a o co nie, a co dopiero w szpitalu, kiedy liczą się
                                      czasem sekundy...
                                      • auszrine Re: Kaja.m75 22.07.08, 17:41
                                        magiczna_marta napisała:
                                        >bo za cholerę nie pamiętam co już komu
                                        > powiedziałam, o co pytałam a o co nie,
                                        Z taką pamięcią, to dobrze, że nie jesteś lekarzem wink

                                        >a co dopiero w szpitalu, kiedy liczą się
                                        > czasem sekundy...
                                        CZASEM się liczą sekundy, a NAJCZĘŚCIEJ się nie liczą sekundy i można poinformować i zapytać pacjentkę. Naprawdę. Niektórzy lekarze to robią. Serio!
                                        • magiczna_marta Re: Kaja.m75 22.07.08, 17:52
                                          > Z taką pamięcią, to dobrze, że nie jesteś lekarzem wink
                                          Jest to kwestia odpowiedzialności a nie pamięci, że nie chcesz komuś narobić
                                          więcej szkody niż pożytku.

                                          > CZASEM się liczą sekundy, a NAJCZĘŚCIEJ się nie liczą sekundy i można poinformo
                                          > wać i zapytać pacjentkę. Naprawdę. Niektórzy lekarze to robią. Serio!
                                          Tia, i na pewno jest to Wasza zasługa że użalacie się na forum nad biedną,
                                          pokrzywdzoną przez los ha ha ha
                                          • auszrine Re: Kaja.m75 22.07.08, 17:59
                                            magiczna_marta napisała:
                                            > Tia, i na pewno jest to Wasza zasługa że użalacie się na forum nad biedną,
                                            > pokrzywdzoną przez los ha ha ha
                                            Nie wiem, skąd ci się wziął ten pomysł.
                                            Dlaczego takie silne, negatywne emocje wzbudzają w tobie kobiety, które opisują swoje przykre odczucia i doświadczenia z porodu?
                                            • magiczna_marta Re: Kaja.m75 22.07.08, 18:10
                                              Nie wzbudzają we mnie negatywnych emocji przykre doświadczenia porodu, tylko to
                                              jak kobiety reagują, zamykają buzię, nie powiedzą że im się coś nie podoba w
                                              oczy lekarzowi czy położnej, tylko później, anonimowo, na zasłoną nicku piszą
                                              jakie to one biedne i jak ktoś śmiał je tak potraktować.
                                              Wiesz co, jak mnie spotkało coś przykrego od jakiegoś lekarza czy ogólnie
                                              pracownika szpitala czy przychodni to dostawał odpowiedź od razu "jak się nie
                                              podoba to proszę sobie zmienić pracę a jak nie to wykonywać swoje obowiązki jak
                                              się należy, inaczej zwrócę się z tą sprawą do wyższej instancji", zawsze
                                              przepraszali i byłam traktowana z szacunkiem. To mnie denerwuje, że personalnie,
                                              w oczy to żadna nie ma odwagi się odezwać.
                                              • waniliax Re: Kaja.m75 22.07.08, 18:50
                                                Tu się mylisz. Ja nie bałam się odezwać, jednak moje zdanie zostało
                                                całkowicie zignorowane. Co można poradzić na coś takiego? Skargi,
                                                sprawa sądowa - owszem. To jednak nie cofnie czasu i tego, co się
                                                stało. Jedyne, co jeszcze można i warto zrobić, to działać w
                                                kierunku zmian, żeby przynajmniej innych to nie spotkało.
                                              • laminja Re: Kaja.m75 22.07.08, 18:55
                                                Marta, nie każdy umie się upomnieć o swoje prawa, nie każdy jest w stanie w
                                                danym momencie o nie walczyć. Trzeba i takie osoby zrozumieć. Wiele kobiet nie
                                                ma tyle wiedzy i siły w sobie, żeby po przykrych przeżyciach walczyć o swoje i
                                                np iść ze skargą do dyrektora czy ordynatora. Nie wszędzie jest rzecznik praw
                                                pacjenta, który mógłby zadziałać. Niestety w trakcie porodu "walka" jest nierówna.
                                                • magiczna_marta Re: Kaja.m75 22.07.08, 19:08
                                                  Do laminja.
                                                  Wybacz, ale po to każdy ma swój mózg, po to jest internet, książki, odpowiednie
                                                  organizacje żeby dowiedzieć się tego i owego na temat porodu, z resztą okres 9
                                                  miesięcy jest na to wystarczający.
                                                  Skoro osoba potrafi znaleźć forum Szpitale i pisać posty jak to strasznie ją
                                                  potraktowano, to taka osoba równie dobrze mogła zacząć się interesować swoim
                                                  losem wcześniej.
                                                  Po drugie, w czasie porodu po to mamy przy sobie mężów, mamy, koleżanki aby nam
                                                  pomagali a nie wyproszeni zasypiali sobie na korytarzu.
                                                  • laminja Re: Kaja.m75 22.07.08, 19:17
                                                    Marta mierzysz ludzi swoją miarą. Pamiętaj o tym, że nie każdy ma pieniądze,
                                                    możliwości, umiejętności. Czasem dziewczyny trafiają na forum po porodzie. Są
                                                    nadal w Polsce ludzie, którzy nie mają internetu. Często ludzie dowiadują się o
                                                    swoich prawach sporo po tym jak je złamano. Są też ludzie, którzy nie potrafią
                                                    napisać skargi. Nie wiedzą do kogo ją napisać. Zwłaszcza dotyczy to młodych
                                                    dziewczyn, które nie zależnie od tego czy są mniej lub bardziej dojrzałe i
                                                    przygotowane do roli matki wymagają równiej dobrej opieki i szacunku ze strony
                                                    personelu medycznego. Myślę nawet, że takie osoby powinny być otoczone
                                                    troskliwszą opieką i poprowadzone przez poród. Bardzo łatwo jest kogoś obrazić.
                                                    Wyzwać od infantylnych, niedojrzałych, ciemnych, czy głupich. Znacznie trudniej
                                                    się pochylić nad taką osobą i pomyśleć, że nie wszyscy potrafią przełożyć myśli
                                                    na papier czy ekran komputera. Mamy różne kompetencje językowe i różne
                                                    umiejętności. To, że ktoś jest słabszy nie upoważnia silniejszych do zadeptania
                                                    go. Niestety nie wszystkie mamy mężów/partnerów, którzy umieją walczyć o nasze
                                                    prawa.
                                  • waniliax Re: Kaja.m75 22.07.08, 18:36
                                    Nie, to położna musi poinformować, co chciałaby zrobić, a zrobić
                                    może dopiero po uzyskaniu zgody.
                                    Cała reszta to tzw. odwracanie kota ogonem.
                                    Położna królewna?
                                  • totorotot Re: Kaja.m75 22.07.08, 20:52
                                    magiczna_marta napisała:

                                    > laminja- czy to jest taki problem spytać co Ci podają kiedy podchodzi do Ciebie
                                    > pielęgniarka ze strzykawką i chce coś wpuścić do kroplówki?
                                    > korona Ci z głowy spadnie?
                                    > na oddziale jest 20 pacjentek a nie jedna, więc nie rób z siebie królewny!

                                    Obowiązkiem położnej jest poinformować pacjentkę a nie czekać aż się jej będzie dopytywać
                            • kaja.m75 wanilia 22.07.08, 16:20
                              Widze ze masz "obeznanie " w spawach medycznych, wiec zastanawiam sie dlaczego
                              nie zostalas lekarzem skoro masz dostep do tak"masowych" badan itp.Szkoda aby
                              tak"madra"osoba sie zmarnowala, skoro ma taka wiedze medycznasmileA moze nie za
                              pozno na studia, co??smile
                              Wiesz "masowo" to mozna sprzedawac mieso w sklepie a nie robic badania, wiec sie
                              nie osmieszaj.
                              • waniliax Re: wanilia 22.07.08, 18:53
                                Sama się ośmieszasz swoją ignorancją.
                                Nie mam żadnej potrzeby udowadniania Ci, co wiem, co mogę, a czego
                                nie. W tym kraju, niestety, człowiek musi się znać na wszystkim wink
                                Na temat badań może... lepiej się nie wypowiadaj?
                                Chodzi o to, że próbka była odpowiednio liczna, reprezentatywna smile
                                No naprawdę rozbawiłaś mnie smile))))))))
                        • totorotot Re: Kaja.m75 22.07.08, 20:30
                          No właśnie w tym wątku padły słowa, że Fiii jest sama sobie winna, bo nie poczytała wcześniej o porodzie itp.
                          Otóż pacjent nie musi czytać wcześniej o zabiegu, ponieważ to personel musi dokładnie i wyczerpująco poinformować pacjenta o kolejno wykonywanych procedurach, każdorazowo otrzymując na nie zgodę.
                          Sdam, że świstek podpisywany przy przyjęciu do szpitala nie jest zgodą.
                          Przy okazji - każdą zgodę można w dowolnym momencie wycofac.
                      • waniliax Re: Kaja.m75 22.07.08, 00:35
                        I jeszcze jedno - przy porodzie powinny asystowac tylko i wyłącznie
                        osoby absolutnie niezbędne. Cała reszta jedynie za pozwoleniem
                        pacjentki.
                        Tutaj wystarczy tylko "zwykłe" poszanowanie godności drugiego
                        człowieka. Może czasami wystarczy pomyśleć, jak ja bym się czuła na
                        jej miejscu?
                        • laminja waniliax 22.07.08, 00:45
                          niestety, jak widać, nie wszystkim poszanowanie ich godności jest potrzebne.
                          Wielu brakuje również empatii. A kiedy brakuje sensownych argumentów zaczynają
                          się zaczepki i obrażanie. Po lekturze tego wątku nasuwa się pytanie: po co nam
                          zmiany w położnictwie. Wróćmy do stanu sprzed roku 1990, kiedy nie było mowy o
                          znieczuleniu, porodzie rodzinnym czy choćby odwiedzinach na położnictwie.
                          Kobiety rodziły w zbiorczych salach porodowych, pozbawione wszelkich praw.
                      • laminja Re: Kaja.m75 22.07.08, 01:32
                        magiczna_marta napisała:

                        > <Na dole Pani położna zrobiła mi badanie. Bolało. Az krzyknęłam.
                        >
                        > Pewnie chciała zrobić masaż szyjki, żeby Ci pomóc- ale żeby o tym wiedzieć
                        trzeba było się zainteresować tym jak wygląda poród wcześniej.

                        Skąd wiesz, że nie była niedelikatna?
                        Czemu nie zapytała pacjentki o zgodę na wykonanie masażu szyjki?

                        > <Położono mnie na łóżku, tuz przy drzwiach. Wszyscy wchodzili i wychodzili.
                        >
                        >Wszyscy, to znaczy :kto? Pan szatniarz, kominiarz i hydraulik czy pracownicy
                        oddziału, na którym aktualnie się znajdowałaś?

                        Przy porodzie powinien być niezbędny personel, ewentualnie za zgodą pacjentki
                        studenci i/lub stażyści.

                        Chciałabyś żeby podczas Twojego porodu co chwila ktoś wchodził i wychodził?

                        > <Podłączyły mi kroplówkę i oksycotyne. Nie pytały o zgodę.
                        >
                        > A może jeszcze pisemnie Cię powinni poprosić łaskawie żebyś pozwoliła im pomóc
                        sobie w porodzie?

                        Korona by im z głowy spadła gdyby zapytały?! Czy tak trudno jest poświęcić
                        rodzącej kobiecie kilkanaście sekund i powiedzieć jej, że dobrze by było
                        podłączyć oxy i poprosić o zgodę?

                        Zawsze w takich sytuacjach myślę o dolarganie. To lek przeciwbólowy, który
                        teoretycznie przecież też pomaga przy porodzie. Zmniejsza ból. To nic, że
                        otumania i potem trzeba dziecku podać leki. Jak więc powinno być z pytaniem o
                        zgodę na podanie leków wspomagających poród? Chciałabyś żeby Ci podczas porodu
                        podano dolargan bez pytania?

                        > <Cały czas igła wypadała, a
                        > położna wkuwała sie na nowo, aparat pipczal.
                        >
                        > Z tego co mi wiadomo to w wenflonie przez który kroplówka płynie do żyły nie
                        ma igły…, a aparat tłoczący oksytocynę wydaje z siebie dźwięki- co w tym
                        dziwnego albo złego?

                        Wejście zakłada się przy pomocy igły. W żyle zostaje plastikowy przewód podobny
                        do igły. Można założyć wenflon porządnie, przykleić i nie sprawiać sobie
                        kłopotu, a pacjentce dodatkowego bólu.
                        Nieznośnie pipczenie można przyciszyć. Może nie ma w pipczeniu nic złego, ale
                        bywa denerwujące. Aż tak Cię to dziwi?

                        > <Badały mnie na zmianę. Bezczelnie mówiąc 'ze nie robią tego dla
                        przyjemności', gdy myślałam, ze ich ręka rozsadzi mnie od środka..
                        >
                        > Bezczelnie mówiąc- trzeba było studiować 6 lat i zostać lekarzem- wtedy dla
                        przyjemności mogłabyś badać rodzące…

                        Czyli co, praca nie sprawia im przyjemności?

                        > <Pozwolily wejsc do wanny.
                        > Potem kazały wyjść, żeby mieć 'na oku' tętno dziecka. Przez następne 4 godziny
                        wiłam sie z bolu na tej kozetce, prosząc o to bym mogla jeszcze raz wejsc do wanny.
                        >
                        > Działały dla dobra Twojego dziecka- co za perfidia- powinny zadzwonić po pizze
                        i coca cole dla Ciebie i dać setę na rozluźnienie żeby przyjemniej było Ci
                        rodzić - co tam dziecko- przecz Ty jesteś najważniejsza!
                        >

                        Myślisz, że matka wijąca się z bólu przez kilka godzin to lepsze rozwiązanie dla
                        dziecka? Mnie się wydawało, że spokojny poród, rozluźnionej matki jest dla
                        dziecka znacznie lepszy. Po co się wstawia wanny do salo porodowych? Dla
                        chcącego nic trudnego można monitorować tętno dziecka i dać rodzącej możliwość
                        zniwelowania bólu w wodzie.

                        > <Przyszly Pani ,krzyczaly, ze zle sie ustawiam, zek nie potrafie sie zgiąc, ze
                        ne nie moga sie wkuć, ze jestem nieposluszna.. Chlopaka wyprosily.

                        > A nie przyszły z pejczem i nie lały Cię po dupsku? Zobacz- nie było jeszcze
                        tak najgorzej.

                        Szkoda, że nie wykazały się wyczuciem i zrozumieniem dla osoby umęczonej
                        wielogodzinnym porodem. Zamiast wyrzucać partnera mogły go poprosić, żeby pomógł
                        swojej dziewczynie przybrać właściwą pozycję. Przy skurczach nie jest łatwo
                        odpowiednio zgiąć się w łuk i trwać tak bez ruchu.

                        > <Kobieta-położna z sąsiedniej sali stała nade mną, a po jej rękawiczkach
                        ściekała chamsko krew. Jak u rzeźnika. Tak wtedy pomyślałam.. Opowiadała o
                        przebiegu porodu tamtej kobiety.. Nie mogłam wytrzymać.
                        >
                        > Trzeba było zamknąć oczy jak mówiła lekarz i skupić się na porodzie a nie
                        podsłuchiwać, o czym rozmawiają położne!

                        A może choćby w ramach tajemnicy zwanej lekarską, ale odnoszącej się również do
                        pielęgniarek czy położnych, panie nie powinny przy pacjentce opowiadać o tym,
                        jak wyglądał inny poród. Po co? Jakim prawem? Nie mogły tego zrobić później?

                        > <W czasie porodu, położne były aroganckie, chamskie. Lekarka-blondynka
                        najgorsza. Gdy ja jęczałam, ona rozmawiała przez telefon z mężem: była zła ze
                        trwa to 'tak długo'.
                        >
                        > Nigdy nie rozmawiałaś w czasie pracy z kimś prywatnie przez telefon?
                        >

                        Są różne rodzaje pracy. Poród jest dla kobiety ważnym przeżyciem. Jeśli lekarz,
                        który jest przy nim obecny rozmawia przez telefon to można to uznać za
                        lekceważenie pacjenta. Lekarka mogła wyjść na korytarz. Sala porodowa nie jest
                        miejscem, w którym lekarz powinien rozmawiać przez telefon. Chciałabyś, żeby
                        chirurg operujący Ciebie lub kogoś z Twoich bliskich rozmawiał przy okazji przez
                        telefon? Jak byś odebrała zachowanie pediatry, który przerwałby badanie Twojego
                        dziecka, zostawił je półnagie na kozetce i zaczął rozmawiać przez telefon?
                        Pewnie byłabyś zachwycona :p

                        > <Przychodziły-bez moje zgody na 'obserwacje' studentki. W moim wieku. Patrzyły
                        sie. Komentowały.
                        >
                        > Pitu pitu, pogadaj sobie jeszcze.

                        Zabrakło pomysłu na ripostę?!

                        > <Dziecko urodziła sie niedotlenione. Z hipotrofią..?
                        > Po 30 godzinach od pęknięcia pęcherza.
                        >
                        > Pewnie nie dowiemy się czy paliłaś w czasie ciąży, przecież na to pytanie
                        wcześniej zadane również nie odpowiedziałaś- bo to tłumaczyłoby hipotrofię.

                        Palenie papierosów jest tylko jedną w WIELU możliwych przyczyn hipotrofii -
                        polecam artykuły na ten temat.

                        > <Nie karmiłam dziecka po porodzie. Zasnęłam.
                        > Obudził mnie placz dziecka. Nie chciałam karmić naturalnie.
                        > Zaczęto mnie zmuszać. Przez 3 dni zmuszano mnie do karmienia 'naturalnego'
                        dziecka. Nie umiałam, miałam problemy, czułam obrzydzenie. Były nieugięte.
                        >
                        > Wychodzi po raz kolejny Twoje infantylne podejście.

                        Co jest infantylnego w tym, że kobieta po 30 godzinach porodu nie miała już siły
                        włożyć wysiłku w naukę karmienia piersią. Co jest infantylnego w tym, że
                        niektóre kobiety wybierają karmienie butelką zamiast piersią?

                        > .<Jedynie studenci byli mili.
                        >
                        > A jeszcze chwilę temu miałaś takie pretensje, że byli w czasie Twojego porodu.

                        Jest różnica między obecnością studentów na sali porodowej i na oddziale
                        położniczym.

                        > <I jedna Pani-powiedziała, ze nie muszę karmić,
                        > jeśli nie chce. Rozumiała mnie.
                        >
                        > Robić sobie dziecka też nie musiałaś- przymusu nie ma.

                        Dziwi mnie, że coś takiego napisała kobieta...
                        To w dużej mierze pokazuje dlaczego poziom opieki porodowej i okołoporodowej tak
                        wolno się zmienia na lepsze.
                        • magiczna_marta Re: Kaja.m75 22.07.08, 07:01
                          to co napisałam jest moim, subiektywnym zdaniem
                          autorce polecam kontakt ze "studentka" która założyła podobny temat jakiś czas
                          temu, na pewno się zrozumieją.

                          acha...nie, nie pracuję w służbie zdrowia, prowadzę sklep internetowy
                    • totorotot Re: Kaja.m75 21.07.08, 22:39
                      > Widzac jakie jest zapatrzenie polskiego spoleczenstwa, noz sie w kieszeni otwie
                      > ra.
                      > Katarzyno.br super to ujelas-lekarz wchodzac na sale powinien zapukac pytajac
                      > "przepraszam czy moge pania leczyc"
                      >

                      Helou, właśnie tak powinien zrobic zgodnie z polskim prawem - musi zapytać o zgodę przed każdym zabiegiem.
                      A pukanie to elementarna zasada kultury, niezależnie czy puka lekarz czy ktokolwiek inny. Nic mu nie ubędzie od tego zapukania, a okaże szacunek drugiej osobie.
                      • kaja.m75 Re: Kaja.m75 22.07.08, 16:28
                        totorotot napisała:

                        > >
                        >
                        > A pukanie to elementarna zasada kultury, niezależnie czy puka lekarz czy ktokol
                        > wiek inny. Nic mu nie ubędzie od tego zapukania, a okaże szacunek drugiej osobi
                        > e.
                        >

                        W
                      • kaja.m75 Re: Kaja.m75 22.07.08, 16:35
                        totorotot napisała:



                        >
                        > A pukanie to elementarna zasada kultury, niezależnie czy puka lekarz czy ktokol
                        > wiek inny. Nic mu nie ubędzie od tego zapukania, a okaże szacunek drugiej osobi
                        > e.
                        >



                        Wiesz jak wyglada sala porodowa w orlowskim?Sa duze drzwi, nastepnie jest
                        przedsionek i sala porodowa, wiec lekarz, peilegniarka polozna ma walic w
                        sciane aby uslyszec ze ktos idzie??

                        Tak, tak zaraz powiesz ze ona rodzial na sali rodzinnej.
                        To moze powiesz mi jak powinni sie zachowac wchodzac na ta duza sale porodowa?
                        Moze powinny byc megafony w szpitalach nadajace-"teraz idzie polozna, a teraz
                        lekarz, a teraz banda studentow, kto moze wejsc, kogo pacjentka wybiera..??""

                        To co kobiety wypisujecie to niekonczaca sie historia i jedynie w takim tonie
                        mozna Wam odpowiadac jak ja to robie, bo inaczej sie nie da.
                        Tylko pamietajcie jedno:przez takie podejscie jak Wy macie nic na lepiej sie nie
                        zmieni w szpitalach a wrecz przeciwnie. To forum czytaja rowniez lekarze,
                        polozne, pielegniarki i wczesniej wszystkich uprzedzicie jakie to prawo
                        roszczeniowe( typu wyrazenie zgody przed kazdym zabiegiem, przesunieciem, przed
                        pierdnieciem tez??)ma polski narod,ze on jest jasnie pan i nawet wchodzac nalezy
                        uprzedzic ze sie wchodzi.
                        Naprawde robicie sobie wielka krzywde, wielka.


                        Pozdrawiam i zycze naprawde z calego serca jasnosci umyslu.
                        • auszrine Re: Kaja.m75 22.07.08, 16:47
                          kaja.m75 napisał:
                          wczesniej wszystkich uprzedzicie jakie to prawo
                          > roszczeniowe( typu wyrazenie zgody przed kazdym zabiegiem

                          Nie dotarło, i nie dotrze. Trudno. Ale nie siej tu ciemnogrodu.
                          Takie mamy "roszczeniowe prawo" w Polsce, że trzeba uzyskać zgodę pacjenta na każdy zabieg, osobno i bezpośrednio przed tym zabiegiem, a nie na wejściu do szpitala.
                          A jak ci się to prawo nie podoba, to weź sobie do serca to, co wcześniej napisałaś:

                          kaja.m75 napisał:
                          > A jesli sie nie pdooba to co jest w calej Polsce to jedynie jednym slowem mozna
                          > okreslic-won !!!


                          I jeszcze
                          kaja.m75 napisał:
                          >nawet wchodzac nalez
                          > y
                          > uprzedzic ze sie wchodzi.
                          No i co? Zdziwiona?
                          Polska na pewno będzie lepszym krajem bez chamów, którzy wchodzą, jak do przysłowiowej "obory".

                          >nawet wchodzac nalez
                          > y
                          > uprzedzic ze sie wchodzi.
                        • laminja Re: Kaja.m75 22.07.08, 16:51
                          nie wiem czy zauważyłaś, że większość osób nie odnosi się do szpitala im.
                          Orłowskiego tylko generalnie do pewnych zasad, które powinny obowiązywać.
                        • totorotot Re: Kaja.m75 22.07.08, 20:49
                          > zmieni w szpitalach a wrecz przeciwnie. To forum czytaja rowniez lekarze,
                          > polozne, pielegniarki i wczesniej wszystkich uprzedzicie jakie to prawo
                          > roszczeniowe( typu wyrazenie zgody przed kazdym zabiegiem, przesunieciem, przed
                          > pierdnieciem tez??)ma polski narod,ze on jest jasnie pan i nawet wchodzac nalez
                          > y
                          > uprzedzic ze sie wchodzi.
                          > Naprawde robicie sobie wielka krzywde, wielka.


                          Tak, właśnie o to chodzi, żeby położne i lekarze się dowiedzieli, że pacjentki roszczą sobie prawa do uprzejmego traktowania i respektowania polskiego prawa.

                          Nie ma już sklepowych z komuny, sprzedawczynie skaczą na paluszkach, urzędasy po urzędach nie wsuwają już kiełbachy podczas obsługi peten... klienta, nauczyciele już nie leją dzieci i nie wyzywają ich - a teraz kolej na położne podczas porodu. Nie leją już po pysku niezamężnych rodzących, nie wyzywają od ścier i k*rew, która dawały to niech teraz rodzą, teraz niech pigułeczki będą miłe i respektują polskie prawo smile
          • totorotot Re: do totorotot , memphis i innych im podobnych 19.07.08, 16:15
            majula06 napisała:

            > totorotot, rozbawiłaś mnie porównaniem do truskawek i alergii,

            Majula06, 06 to Twoje IQ, jak rozumiem?
            Wczytaj się w mój post i rozważ znaczenie słowa "ironia" i wyświetl sobie wątek jako drzewko i zobacz, pod co jest podpięty ten mój post.
            Już nie wiem, jakimi literami mam pisać, chyba kurcze po hebrajsku, żeby wszystkie gwiazdy, które nie umieją czytać ze zrozumieniem, poniały o co mi chodzi.

            Tak więc, jako rzekł Abel krowie na miedzy:
            1. UWAŻAM, ŻE AUTORKA TEGO WĄTKU BYŁA FATALNIE I BEZPRAWNIE POTRAKTOWANA
            2. FORUMOWICZKI PISZĄCE: "CO CI SIĘ NIE PODOBA W NACIĘCIU I WREDNYCH POŁOŻNYCH,BO MI NIC NIE PRZESZKADZA" POWINNY ZROZUMIEĆ, ŻE TO CO IM NIE PRZESZKADZ, INNYM MOŻE PRZESZKADZAĆ
            3. TRZECIEGO PUNKTU NIE BĘDZIE, BO TO JUŻ ZA DUŻO DO CZYTANIA I ROZUMIENIA DLA NIEKTÓRYCH
            • katarzyna.br Re: totorotot 19.07.08, 16:44
              bardzo upraszaczasz piszcząc, że niektórym nie przezkadza nacięcie
              krocza. To przeszkadza każdej kobiecie i każda chciałaby tego
              uniknąć ale niektóre poprostu zdają sobie sprawę z tego że to "zło
              konieczne".

              Mam pytanie do ciebie, piszesz że autorka wątka została "bezprawnie
              potraktowana" - możesz napisać, w którym momencie????

              Pomijając subiektywne odczucia autorki wątku, to w którym momencie
              została "tak fatalnie" potraktowana?
    • ania.bart Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 19.07.08, 19:50
      Dziewczyny, przestańcie już!

      Fiiiii przedstawiła nam relację z własnego porodu i dzięki niej
      wiemy jak sytuacja może wyglądać w tym szpitalu. Niech każda z nas
      oceni sobie to we własnej głowie, być może wiele kobiet będzie
      chciało tak właśnie rodzić, a dla innych będzie to nie do
      przyjęcia - to już wybór każdej z nas.
      Dziękuję Ci Fiiiii za Twoją relację.
      P.S. Ja także zapłaciłam za salę do porodu rodzinnego i nikt mojego
      męża nie wypraszał, a położna i lekarze pukali (tak właśnie!-dziwne
      prawda...) przy wchodzeniu do sali. Położna uzgadniała ze mną
      podanie oksytocyny i kroplówki i nikt przy mnie nie zajmował się
      prowadzeniem przez telefon prywatnych rozmów.
    • badena Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 19.07.08, 21:14
      Powiem tak - wszystkie szanowne panie ktore rozpoczely zmasowany atak na fiiii -
      niech odpuszcza sobie i przestana sie popisywac swoja "niezwykla" znajomoscia
      anatomii porodu jak rowniez zalosnym wytykaniem rzekomych bledow logicznych
      oraz zadawaniem glupich pytan w postaci "nie wiem czemu miala sluzyc twoja
      relacja" - jak nie wiesz bo tak trudno to zrozumiec to coz - musisz sie z tym
      pogodzic i zyc dalej.
      KAzda relacja, a szczegolnie relacja z porodu jest subiektywnym odczuciem kazdej
      z nas i kazda z nas ma do niej prawo, ja swoja relacje z porodu opisalam w watku
      "porod w szpitalu praskim zamiast na karowej". Ta ktora jest zadowolona - poleca
      dany szpital - tak jak ja, oraz ta ktora doswiadczyla traumy - nie poleca - tak
      jak fiiii. Proste i logiczne. A w ogole to bardzo sie dziwie ze kobiety ktore
      same rodzily maja tak malo wyrozumialosci dla drugiej kobiety ktora urodzila
      dziecko i probuja tutaj pisac jakies oskarzenia w stylu "pewnie palilas
      papierosy - a jak nie to przepraszam" - nie pisz takich glupot to i przepraszac
      nie bedziesz musiala.
      • emanierka Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 19.07.08, 23:13
        Racja- to jest relacja subiektywna, a nawet mocno subiektywna, bo
        autorka sprawia wrażenie jakby miała pretensje o wszystko. Pretensje
        można mieć, ale dobrze by było gdyby były uzasadnione, a nie od
        czapki. Tymczasem pani fiiiii wszystko się nie podobało- sprawdzanie
        grupy krwi, podanie znieczulenia z "opóźnieniem" (w jej mniemaniu),
        rozciąganie krocza, nożyk (sic!) wwożony na salę na wózku (jak żyję-
        pierwsze słyszę, że nożyk służy do nacinania krocza. od tego są
        nożyczki i raczej nie są wwożone z pompą na wózku), rozmowa tel.
        lekarki z mężem (tu uwaga- lekarz to nie kasjerka z supermarketu i
        jej rozmowa przez telefon w niczym pacjentce nie szkodziła, bo na
        nic czekać nie musiała. Ona miała urodzić i pomagała jej w tym
        położna. Lekarka nie siedziała tam z ciekawości. Raczej należy się
        cieszyć, że siedziała i czekała na rozwój wydarzeń. Może po to, aby
        zareagować w odpowiednim momencie? Nie wiem. Trudno się zorientować
        z tego chaotycznego i infantylnego, w mojej ocenie, opisu. Na pewno
        lekarka nie siedziała tam dla przyjemności. Ma swój pokój lekarski.)
        Generalnie mogłaby się fiiii ograniczyć do uwag o brak pukania do
        drzwi (może się to nie podobać) i o niezawołaniu narzeczonego do
        sali natychmiast jak było to możliwe (jednak chyba go zawołano, bo
        dalej pisze, że znowu był, więc może to było 10 minut?), ale wtedy
        jej relacja nie miałaby tak tragicznego wyrazu.;P
        • premeda Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 21.07.08, 08:19
          To po jaką cholerę lekarka jeśli była zbędna na sali, po prostu nie
          poszła sobie pogadać prezez telefon na korytarz? Może autorka
          chciała sobie w tym momencie porodu pokrzyczeć, a tutaj się nie
          dało, bo był jakiś trzeci świadek na linii telefonicznej. Zresztą co
          się dziwić skoro wyczytałam na stronach fundacji, że w naszym
          szpitalu, podczas porodu był na sali elektryk i przyglądał się
          rodzącej, męża nie wpuścili ale elektryk był na pewno był niezbędny
          tak jak salowe.
          • annapa7 Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 21.07.08, 13:38
            premeda napisała:

            > Może autorka
            > chciała sobie w tym momencie porodu pokrzyczeć, a tutaj się nie
            > dało, bo był jakiś trzeci świadek na linii telefonicznej.

            Serio, miałoby to dla Ciebie znaczenie, że ktoś jest gdzieś tam na
            linii??? Jak ja będę miała ochotę sobie pokrzyczeć, to może i nawet
            szwadron wojska mnie słuchać - przez telefon, ścianę, okno,
            cokolwiek - nie będzie to dla mnie miało ŻADNEGO znaczenia. Po
            prostu sobie pokrzyczę smile) I niech to przeszkadza temu, co słucha,
            a nie mi smile)
            • totorotot Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 21.07.08, 22:51
              > Serio, miałoby to dla Ciebie znaczenie, że ktoś jest gdzieś tam na
              > linii??? Jak ja będę miała ochotę sobie pokrzyczeć, to może i nawet
              > szwadron wojska mnie słuchać - przez telefon, ścianę, okno,
              > cokolwiek - nie będzie to dla mnie miało ŻADNEGO znaczenia. Po
              > prostu sobie pokrzyczę smile) I niech to przeszkadza temu, co słucha,
              > a nie mi smile)

              Ale je niestety by przeszkadzało, nic na to dziewczyna nie poradzi, każdy jest przecież inny.
    • quick-share Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 21.07.08, 11:39
      a mnie zastanawia ile masz lat..

      i chyba nienajlepiej u Ciebie ze znajomością swoich praw

      być może jestes poprostu rozżalona tym jak Cie potraktowano podczas
      porodu ale chyba po 2 latach można sie postarać o odrobine
      obiektywności a w Twoim poście jest pełno przesady

      dlaczego pozwoliłas żeby partner nie był przy Tobie jeśli tak Ci na
      tym zależało? dlaczego sie nie postawiłaś? dlaczego Twój partner sie
      nie postawił? o ile rodząca ma prawo czuć sie zagubiona w całej tej
      sytuacji i nie mieć głowy do tego aby walczyć o swoje, to partner
      jest właśnie od tego żeby nic "złego" Ci nie zrobili..

      Twój post jest strasznie egoistyczny, nie podoba mi sie chociażby
      stwierdzenie że nie chciałaś karmić swojego dziecka..
      • nemeth Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 21.07.08, 13:36


        A mnie szokuje większość wypowiedzi na tym forum i brak jakiegokolwiek szacunku
        dla samej siebie. Nic dziwnego że traktują coraz częściej rodzące jak krowy w
        szpitalach skoro tyle kobiet jeszcze usprawiedliwia takie traktowanie. Rodziłam
        również i nie spotkałam się z takim traktowaniem. Wszyscy zachowywali się
        spokojnie, grzecznie i z szacunkiem tyle,że ja rodziłam w prywatnej klinice
        czyli jednak można zachowywać szacunek dla rodzącej tylko szkoda że za pieniądze
        a usprawiedliwiając jeszcze takie zachowania dajecie przyzwolenie na takie
        traktowanie powołując się na dobro dziecka.
        Poza tym sorry ale rodząca nie ma siły na wykłócanie się o swoje prawa. Te prawa
        powinny być przestrzegane wobec wszystkich a nie po awanturach.

        Twój post jest strasznie egoistyczny, nie podoba mi sie chociażby
        > stwierdzenie że nie chciałaś karmić swojego dziecka..
        quic-share a mnie zastanawia ile ty masz lat
        • magiczna_marta Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 21.07.08, 15:08
          Wszyscy zachowywali się
          > spokojnie, grzecznie i z szacunkiem tyle,że ja rodziłam w prywatnej klinice
          > czyli jednak można zachowywać szacunek dla rodzącej tylko szkoda że za pieniądz
          > e
          > a usprawiedliwiając jeszcze takie zachowania dajecie przyzwolenie na takie
          > traktowanie powołując się na dobro dziecka.

          I śmiesz komentować porody w państwowych szpitalach?
          W ogóle się nie powinnaś odzywać, sama przyzwalasz na takie traktowanie w
          państwówce dając grubą kasę lekarzom którzy pracują dodatkowo w prywatnych
          klinikach.
          • nemeth Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 22.07.08, 08:54

            Tak "śmiem" komentować takie porody gdyż po prostu w przeciwieństwie do Ciebie
            wiem jak może wyglądać normalny poród a Ty jak śmiesz komentować poród fiii
            skoro nawet nie wiesz jak może wyglądać rodzinny poród i że lekarze potrafią
            zachowywać się po ludzku.
            Poza tym sama przyzwalasz na takie zachowanie lekarzy usprawiedliwiając łamanie
            praw pacjenta jak to było w przypadku fiii, oraz chamskie zachowanie. Dzięki
            Tobie oraz osobom myślącym podobnie do Ciebie dzieją się takie rzeczy.
            • quick-share Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 22.07.08, 11:57
              nikt nie usprawiedliwia łamania praw pacjenta!! (poza tlumaczeniem
              ze np znieczulenia nie podaje sie wczesniej niz po osiągnięciu 4cm
              rozwarcia)
              ja nie twierdze ze te babki (lekarki, położne) zachowywały sie w
              porządku, byc może były niemiłe
              tylko jakos w poście koleżanki jest coś takiego co kaze sie
              zastanowić czy ona przypadkiem nie przesadza
              sama nie wiem co to ale opisała swoją historie takimi słowami że mi
              (i chyba wielu dziewczynom jak widać również) wydaje sie że duża
              jest jej zasługa w takim potraktowaniu jej przez personel

              i przede wszystkim bezsensowne są te teksty ze jak bedziemy
              akceptować takie traktowanie to nic sie w położnictwie nie zmieni!!
              przeciez to właśnie my (rodzące) powinnysmy walczyc o swoje prawa i
              próbowac zmienic sytuacje w szpitalach!! to dlaczego koleżanka nic z
              tym nie zrobiła? bo wyżalić sie na forum to potrafi każdy..
              dlaczego nie postawiła sie tym położnym, lekarce? dlaczego jej facet
              nie stanął w obronie?
              ja jestem pewna że mój mąż nie pozwoliłby żeby mnie tak
              potraktowano, po to właśnie pojechał ze mną do porodu abym sie czuła
              bezpiecznie!!
              no i dlaczego ewentualnie juz po wszystkim nie złożyli skargi?

              ja tez rodziłam w państwowym szpitalu (Inflancka w wawie) i mimo
              tego że nie odczułam zeby personel skakal dookoła mnie to jednak
              było całkiem sympatycznie..
              • laminja Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 22.07.08, 12:32
                zastanawia mnie czemu w niektórych szpitalach można dostać znieczulenie przed
                dociągnięciem do magicznych 4cm rozwarcia. Może więc podanie znieczulenia zależy
                przede wszystkim od innych czynników, nie tylko rozwarcia.

                Masz rację Quick-share przede wszystkim po takich przejściach warto się z tym
                zgłosić do odpowiednich osób, ale wyżalenie się na forum też ma pewną wartość.
                Po pierwsze pozwala wyrzucić z siebie nagromadzone emocje, a po drugie uczy inne
                kobiety tego, że czasem trzeba powalczyć i nie warto sobie odpuszczać. Lekarzowi
                można zwrócić uwagę. Położną można poprosić o delikatniejsze traktowanie.

                Takie sytuacje mogą się zdarzyć w KAŻDYM szpitalu. Wszystko zależy od ludzi i
                tego czy pozwolimy im na to, żeby nas tak traktowali.
              • waniliax Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 22.07.08, 15:50
                Nie każda rodząca ma w trakcie porodu energię do "walki" z
                personelem, poza tym personel niekoniecznie bierze pod uwagę zdanie
                pacjenta (odczułam to na własnej skórze), choć jest do tego
                zobligowany prawnie. Nie każdy ojciec odnajduje się w sytuacji. Mimo
                to standardy obsługi okołoporodowej powinny być zawsze zachowane na
                przyzwoitym poziomie.
              • totorotot Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 22.07.08, 20:29
                > dlaczego nie postawiła sie tym położnym, lekarce? dlaczego jej facet
                > nie stanął w obronie?

                Quick-share, są ludzie pyskaci, wygadani, świadomi swoich praw i przywilejów, nieufające "autorytetom" i badające wszystko po swojemu. Są również osoby bardziej spolegliwe, nielubiące robić wokół siebie "niepotrzebnego szumu", niepewne swoich racji, z tych, które ripostę formułują w domowym zaciszu przetrawiając doznaną krzywdę. Takie osoby nie postawią się pyskatej położnej, dopiero po fakcie zastanawiają się, czy na pewno położna powinna potraktować je jak śmieci itp.

                Czy jednak takie ciche osoby powinny byc bezczelnie traktowane tylko dlatego, że mąż posiada szyję, a żona nie umie się wypyszczyć?
                Moim zdaniem nie. I nie ma co wytykać: sama sobie winna, skoro nie ustawiła położnej do poziomu.

                Uwierz, ja tam nie miałabym skrupułów, żeby poustawiać położne w równym szeregu i nałożyć im po łapach linijką żeby grzecznie merdały ogonkami. Ale w dniu porodu - jak w dniu ślubusmile czy w inne święta - chciałabym uniknąć jadaczenia, wkłócania się, przepychanek słownych, zwłaszcza że wszystko będzie mnie bolało, będą działały różne hormony i ogólnie nerwy nie sprzyjają akcji porodowej. Nie chcę oglądać sie za siebie jak więzień podczas kąpieli, czy czasem nie skrada się położna z nożyczkami do okaleczenia mnie, nie chcę w chwili nieuwagi mieć zaaplikowanej znienacka oksytocyny czy też dolarganu.

                Nie życzę sobie, aby panie położne w tym jednym dniu potraktowały mnie, świadomą, odpowiedzialną, pełnoletnią osobę jak niedorozwoja, za którego może decydować jakaś pani Zdzisia, która kończyła szkołę 20 lat temu i stosuje metody z komuny
    • b.wierzbowska1 Fiiiiiii - odpowiedz!!! 21.07.08, 13:23
      ... Na mój postsmile

      Chamstwa nie da się niczym wytłumaczyc, ani złym dniem, ani brakiem
      czasu, ani nie wiem czym, więc współczuje ci, że personel szpitalny
      potraktował Cię bez szacunku, np ta prywatna rozmowa lekarki przez
      tel czy wyproszenie Twojego chłopaka albo wchodzenie bez pukania.
      Tak nie powinno byc i o to masz słuszne pretensje.

      Ale:
      1. Znieczulenie daje się po osiągnięciu 4 cm rozwarcia - inaczej po
      prostu nie można, bo wtedy hamyje się akcje porodowa, a
      przypomniejmy, że Twoim wypadku nie można było na to pozwolić.

      2. Rozciagano Twoje krocze i bardzo dobrze, bo inaczej byś popekała
      i musiałyby założyć Ci szwy. Przypomnijmy, że nie zgodziłaś się na
      nacięcie.

      3. Połozne wyjęły Twoje dziecko, gdy główka była na zewnątrz, bo tak
      się robi, inaczej bys nie urodziła. POłożne Ci pomogły, dzieki nim
      uniknęłaś większego wysiłku i bólu.

      4. Ojca dzoeka wyproszono z sali przy badaniach, żeby uniknąć tłoku.
      Wszędzie się tak robi i dobrze, bo im więcej ludzi w pomieszczeniu,
      tym łatwiej o wypadek typu potknięcie, obijanie się o siebie itp.

      5. Dziecko wróciło zapłakane z badań, bo pobierano mu krew, a przy
      pobieraniu krwi dzieci płacza. Wszytskie, bez wyjatku. Tego nie da
      sie inaczej zrobić

      6. Pobrano grupe krwi, bo przypuszczam, ze nie miałaś stosownego
      dokumentu przy sobie. Wpis w karcie ciąży to za mało!!! Ktoś mógły
      za brak oficjanego dokumentu z grupą krwi pójść do paki.

      Pisze to wszytsko z perspektywy osoby, która 5 dni temu urodziła
      trzecie dziecko. miałam to szczęście, że mój poród i pobyt w
      szpiitalu przebiegał z zachowaniem mojego i dziecka poczucie
      godności. Ale poród bolał, dziecko płakało przy pobieraniu krwi,
      połozna zastosowała ochrone krocza zamiast mnie naciąć lub pozwolić,
      zeby mnie dziecko porozrywało, a tato synka był podczas obchodu
      noworodkowego wypraszany z sali, żeby zminimalizowac zamieszanie.

      Jak ktos uprzednio zauważył, w swoim poście mieszasz dwie sprawy -
      bezczelna obsługę i zastosowanie pewnych procedur, w tym medycznych,
      których nie udało sie uniknąć, dla dobra twojego i dziecka. Zanim
      znów wylejesz wiadro pomyj na szpital, ustosunkuj się do mojej
      wypowiedzi.

      PS. Tak, lekarz ginekolog i szkoła rodzenia są od tego, by
      dowiedzieć, się, jak przebiega poród. Zreszta zyjemy w dobie
      internetu i poszechnego dostepu do bibliotek, więc pretensje, że nie
      wiedziałaś jak to powinno wyglądć, miej do siebie. Przed nastepnym
      porodem wysil sie na tyle, żeby dowiedzić sie jak to powinno
      wyglądać, co jest prawidłowością, a co nagięciem.

      Pozdrawiam i życze powodzenia nastepnym razem.
      • iwonesik Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 21.07.08, 16:10
        Ja rodziałm w szpitalu Orłowskiego 12 lat temusmile Poród wspominam
        miło. Jeżeli tak można wspominać ból, ale obsługę jak na 12 lat
        wstecz miłą i uprzejmą. Miałam co prawda wykupiony poród rodzinny,
        oczywiście mąż był cały czas przy mnie. po porodzie rodzina mogła
        siedzieć non-stop. Oczywiście oprócz obchodu rannego i woieczornego.
        Do pokoju nikt nie pukał, ale nie myślałąm wtedy o tym. Dwie
        lekarki, które były przy porodzie też wchodziły i wychodziły z
        porodówki, jakoś nie zwracałam na to uwagi. Ale uważm, że nie należy
        krytykować osoby, która opisuje swoją traumę na Orłowskiego. Może
        trafiłą na fatalną obsługę, przeciez w każdej grupie znajdzie się
        osoba opryskliwa olewająca swoją pracę, a w tym zespole widocznie
        byłą przewaga takich osoóbsmile Aha! pielegniarki, po porodzie były
        super i studentki również, nawet pytały sie czy nie kupić mi soczku
        w sklepiku czy coś w tym rodzaju.
      • waniliax Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 22.07.08, 00:28
        punkt 3 - to jakim cudem udaje się urodzić kobietom, które robią to
        bez pomocy? Są przecież takie przypadki.

        Ojciec dziecka był przyczyną tłoku, ale zbędne osoby (studenci) już
        nie?
        • b.wierzbowska1 Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 22.07.08, 14:33
          > punkt 3 - to jakim cudem udaje się urodzić kobietom, które robią
          to
          > bez pomocy? Są przecież takie przypadki.

          To co z tego? Można, ale jest ciężej, dłużej i boleśniej. No to po
          co, pytam??? Gdzie sens, gdzie logika? Od tego jest położna, żeby
          pomagac. W tym konkretnym przypadku położna właśnie pomogła, a może
          miała zamiast tego stać z założonymi rekami i patrzeć? Ludzie,
          myślcie trochę!

          > Ojciec dziecka był przyczyną tłoku, ale zbędne osoby (studenci)
          już
          > nie

          Jak juz pisałam, kultury należy wymagać i powinno sie pytac, czy
          studenci moga byc obecni, co nie zmienia faktu, że im więcej osób na
          sali, tym większy tłok. Zresztą, studenci musza się 'na kims' uczyć,
          bo jak inaczej - tylko z książek? Chciałabyś potem trafić na takiego
          teoretyka? Ja nie. Także Twoje porównanie nie ma sensu.
          • waniliax Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 22.07.08, 16:02
            To jest już kwestia indywidualnej decyzji pacjentki. Jeśli nie chce
            być nacięta, ma do tego prawo.
            Co do "dobroczynności" nacięcia, to odsyłam do wyników badań
            medycznych. Może zmieni Ci się trochę podejście.

            Moje porównanie nie było bez sensu. Pierwszeństwo w pozostaniu w
            sali miał ojciec, a nie studenci. Studenci mają prawo być na sali
            ale tylko i wyłącznie wtedy, kiedy rodząca wyrazi na to zgodę.
            Na kim mają się uczyć studenci, to nie problem pacjentów. Mogą nie
            mieć ochoty na ich obecność i zgodnie z prawem nie wyrazić na to
            zgody.
            • kaja.m75 Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 22.07.08, 16:13
              waniliax napisała:

              > Pierwszeństwo w pozostaniu w
              > sali miał ojciec, a nie studenci.
              buahahah
              Tak sie sklada ze studenci sa w szkole, a ty ich zamierzasz wypraszac?? No
              ciekawe spostrzezenie.
              Ojca oczywiscie mozna wyprosci-chocazby dlatego ze przeszkadza studentom w
              nauce. Slynna fiii podpisala zgode na leczenie, wiec zaakceptowala warunki
              panujace w szpitalu,ale jakw idac droga autorka postu nawet nie wie co to sa
              studenci, gdyz takich w szpitalu orlowskiego nie ma!
              • laminja Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 22.07.08, 17:38
                Kaja, a Ty byś chciała żeby Tobie odebrano wszelkie prawa w imię kształcenia
                studentów? Na wszystko jesteś gotowa się zgodzić? Takie odnoszę wrażenie. Twoja
                postawa tu to jedno, a rzeczywistość to drugie. Jestem przekonana o tym, że
                gdyby Ciebie tak potraktowano pisałabyś o swoim porodzie w podobnym tonie.
                Szpital to nie szkoła. Pacjent to nie fantom. Ma prawo wyrazić sprzeciw. Kaja
                skąd wiesz, że w szpitalu im. Orłowskiego nie ma studentów? Może to byli
                stażyści, czyli osoby ze skończonymi studiami, ale bez dyplomu i uprawnień.
                Wszystko jedno. Tak na prawdę nie ma znaczenia kim byli "widzowie". Znaczenie ma
                to, że obce osoby były na sali porodowej bez zgody pacjentki.
                • emanierka Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 22.07.08, 17:55
                  Może zanim coś napiszesz, to sprawdź. Lekarz stażysta jest po
                  dyplomie i pomimo pewnych ograniczeń jest lekarzem i ma prawo
                  wykonywania zawodu. Jest pracownikiem szpitala lub jest na
                  wolontariacie, ale na pewno nie jest "widzem" czy "gapiem" i ma
                  pełne prawo uczestniczyć w porodzie czy innych zabiegach. O tym
                  decyduje lekarz opiekujący się nim, a nie pacjentka. Dla pacjentki
                  lekarz stażysta, to po prostu lekarz. A szpital to też szkoła, bo
                  lekarze kształcą się cały czas. Może też się tak zdarzyć, że
                  ordynator będzie po raz pierwszy uczestniczył w zabiegu, który
                  będzie wykonywał inny lekarz. Też powiesz, że jest gapiem?
                  W szpitalach klinicznych (tam gdzie są studenci) pacjent ma prawo
                  nie wyrazić zgody i robi to na wstepie. Trzeba tylko patrzeć co się
                  podpisuje. Nikt nalegać i zmuszać nie będzie.
                  • laminja Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 22.07.08, 19:08
                    tak, racja. Rozpędziłam się w kwestii stażysty. Dopóki jednak stażysta nie
                    ukończy stażu podyplomowego ma ograniczone prawo wykonywania zawodu i dopiero po
                    zdaniu LEPu uzyskuje pełne prawo wykonywania zawodu.

                    Wszystko zależy od sytuacji. Ordynatorzy, lekarze, stażyści i studenci powinni
                    się uczyć również przez obserwację, ale pacjent powinien w pewnych
                    okolicznościach powinien wyrazić zgodę na obecność większej liczby osób.
                • kaja.m75 Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 22.07.08, 18:11
                  laminja napisała:
                  Kaja

                  > stażyści, czyli osoby ze skończonymi studiami, ale bez dyplomu i uprawnień.


                  Kobieto stazysta to lekarz, jestes az tak ciemna masa ze nie wiesz co oznacza
                  slwoo stazysta?? Moze poszukaj w internecie to sie doedukujesz.
                  " bez uprawnien"-buahahah, "bez dyplomu"-buahahah. z jakiego ty zascianka sie
                  wywodzisz???
            • b.wierzbowska1 Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 23.07.08, 09:39
              > To jest już kwestia indywidualnej decyzji pacjentki. Jeśli nie
              chce
              > być nacięta, ma do tego prawo.
              > Co do "dobroczynności" nacięcia, to odsyłam do wyników badań
              > medycznych. Może zmieni Ci się trochę podejście.


              Przepraszam, ale czy Ty w ogóle rozumiesz co ja piszę? Nigdzie nie
              twierdzę, że nacięcie jest dobre!!! Wręcz przeciwnie, uważam, że
              połozne zachowały się bardzo profesjonalnie, bo na życzenie
              pacjentki jej nie nacięły, tylko zastosowały ochrone krocza. Odsyłąm
              do uważnej lektury moich postów, zanim następnym razem chlapniesz
              podobną bzdure...

              > Moje porównanie nie było bez sensu. Pierwszeństwo w pozostaniu w
              > sali miał ojciec, a nie studenci. Studenci mają prawo być na sali
              > ale tylko i wyłącznie wtedy, kiedy rodząca wyrazi na to zgodę.
              > Na kim mają się uczyć studenci, to nie problem pacjentów. Mogą nie
              > mieć ochoty na ich obecność i zgodnie z prawem nie wyrazić na to
              > zgody.

              Znowu zamiast przeczytać moją wypowiedx, wkładasz w moje usta słowa,
              których niegdy nie wypowiedziałam/napisałam. Masz czarno na białym,
              że studenci powinni pytac pacjentkę o zgodę na pobyt w sali!!! Ile
              razy mam to jeszcze napisać, żeby to do Ciebie dotarło??? Myśl!!!
              • waniliax Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 23.07.08, 09:45
                Czytaj uważnie smile
                Czy napisałam, że twierdzisz, że nacinanie jest dobre? Choć
                faktycznie nieco błędnie z Twoimi intencjami zinterpretowałam Twoją
                wypowiedź (nie była jednoznaczna).
                Drugo część dotyczyła zarzutu, jakoby moje porównanie nie miało
                sensu. Przeczytaj drugi raz i zastanów się, zanim chlapniesz... smile