Inflancka: Proszę o Swieże Relacje

06.08.08, 17:48
Witam Wszystkie Mamy! Mój termin porodu powoli zbliża się ku końcowi. Bardzo
nastawiłam się na poród właśnie w tym szpitalu i mam nadzieje, ze mnie nie
odeślą, i że nie trafię na żadną komplikującą sytuację co do mojego przyjęcia
na porodówkę. Dlatego proszę o aktualne relacje ze szpitala, żebym w razie
nagłej potrzeby mogła spokojnie tam przyjechać z myślą, że mnie nie odeślą. Z
góry dziękuje i pozdrawiam Wszystkie Mamusie
    • agnes0101 Re: Inflancka: Proszę o Swieże Relacje 06.08.08, 18:45
      Pewnie cię nie pocieszę, bo sytacja jest taka jak w większości
      obecnie szpitali, czyli mega przepełnienie. Zdarza się jednak że gdy
      jednego dnia mają hardcor(to słowa jednej z położnych) na drugi
      dzień jest spokojnie, więc nie ma reguły. Jedno jest pewne na KTG
      przychodzi mnóstwo ciężarnych. Sytację z ubiegłej soboty opisałam
      gdzieś niżej, więc poszperaj. Dodaj jeszcze że ja jestem już po
      terminie, nie mam tam lekarza, ale obecnie chadzam tam na KTG. Na
      ostatniej wizycie we wtorek,przyjął mnie do odczytu KTG całkiem
      fajny lekarz, z którym dało się wreszcie porozmawiać. Co do mnie
      stwierdził że to już 5 dzień po terminie więc dobrze by było bym
      spróbowała dostać się już do szpitala. Zaznaczył tylko żebym nie
      ryzykowała w sobotę, bo zwykle jest już przepełnienie. Radzi by
      próbować w piątek gdzie najwięcej pacjentek jest wypisywanych. No
      cóż zobaczymy, będę próbować, ale czy mi się uda to się okaże.
      Pewnie byłoby łatwiej gdybym miała tam lekarza lub przynajmniej
      opłaconą położną, No ale pech chciał że od początku rozważałam tylko
      IMiDz na Kasprzaka gdzie rodziłam pierwszego syna. Niestety jak
      wiadomo jest w remoncie, więc spróbuję tutaj.
      • redrose22 Re: agnes0101 06.08.08, 19:47
        Dziękuje za wypowiedż. Oczywiście zdaje sobie sprawe z sytuaccji jaka panuje na
        porodówkach,stąd ten post, ale wiem, ze wszystko i tak się może zdażyć. Też mam
        ten problem co Ty. Liczyłam na IMiD i też rodziłam tam pierwsze dziecko smile
        Pozdrawiam
        • blibla1 Re: agnes0101 08.08.08, 21:42
          hej!Własnie dzis rodziła tam moja bratowa...do lekarza też chodziła do IMiDz ale poszła na badanie kontrolne własnie na Inflandzką niemal z ulicy okazało się że ma rozwarcie i teraz juz jestem oficjalnie ciocią!!!Nie wiem czy to łud szczęścia ale przyjeli ja bez problemów a wrecz sami zaproponowali żeby już została w szpitalu....smile(wszystko działo się dziś)P.S. nikogo tam nie znała...
        • agnes0101 Re: agnes0101 15.08.08, 16:06
          Jestem właśnie drugi dzień w domu(urodziłam 11.08.) a więc mogę
          przekazać aktualne informacje. Fakt faktem jest ogrmne
          przepełnienie, ale faktycznie w ostateczności nie przyjmują. Jeśli
          chodzi o mnie to trafiłam najpierw na patologię z podejrzeniem
          odpływania wód. Tak uznał lekarz po rutynowym KTG gdy mnie badał i
          od razu dał skierowanie do szpitala. Na izbie przyjęć ostatecznie to
          się nie potwierdziło ale mnie przyjęli bo byłam juz po terminie a do
          tego mialam wielowodzie. Położono mnie na patologię gdzie niestety
          spędziłam czas od czwartku do poniedziałku rana. Jeśli chodzi o
          lekarzy czy personel począwszy od położnych a skończywszy na
          sprzataczkach bez zarzutu. Jedzenie średnie ale to w końcu nie
          hotel. Największym przeżyciem było badanie ginekologiczne przez
          ordynatora nota bene przesympatycznego człowieka, nie mniej jednak
          badanie bardzo bolesne. Zawsze przeprasza i tłumaczy dlaczego tak
          musiał robić. Jedynym minusem na patologii jest na mój gust zbyt
          długie trzymanie pacjentek. Tzn. potrafią nie interweniować nawet do
          10-13 dnia po terminie tylko monitorują. Później odsyłają na salę
          przedporodową na test oksydocynowy. Jeśli on nie zadziała próba jest
          za dwa - trzy dni w zależności od tego czy są miejsca na sali a w
          tym okresie gdy ja leżałam było z tym ciężko. Efekt często był taki
          że dziewczyny miały od rana nic nie jeść bo niby test, ale nikt nie
          potrafił powiedzieć czy to będzie za godzinę, pięć czy późno
          wieczorem. Także bywa się dość długo w niepewności. No ale jak za
          tym drugim razem oksydocyna nie wywoła skurczy to przebijają pęcherz
          i do dzieła. Jeszcze jeden minus to jakaś dezinformacja między
          lekarzami. Na każdym obchodzie jest inny lekarz i często ich decyzje
          są inne. U mnie np. po badaniu ginekologicznym ordynator stwierdził
          że raczej będzie cesarka, przede wszystkim ze względu na duże
          dziecko. Ostateczna decyzja miała być po usg które było wykonywane
          tuż po badania. Faktycznie ku mojemu przerażeniu waga dziecka
          wyniosła 4 400. No ale niestety nikt nie przyszedł mi powiedzieć co
          w związku z tym. Mało tego na porannym sobotnim obchodzie lekarz
          powiedział mi że w poniedziałek idę na test oksy. Jakie było moje
          zdziwienie gdy na obchodzie w poniedziałek powiedziano mi że za
          chwilę mam cesarkę. Zdębiałam, aż powiedziłam ordynatorowi że nikt
          przez weekend mnie o tym nie powiadomił. No ale suma sumarum po
          cesarce trafiłam na odział położniczy, gdzie też w zasadzie nie mogę
          się do czegoś poważnego przyczepić. Po cesarce opieka na sali
          pooperacyjnej bez zarzutu z przemiłymi położnymi (choć akurat mojej
          znajomej która trafiła do innej sali pooperacyjnej trafiła się
          wredna położna). W pokojach matek raczej czysto, doskwiera tylko
          hałas z korytarza. Wypis też szybki i sprawny. Jak dla mnie jeszcze
          jeden bardzo ważny plus. W przypadku problemów z karmieniem bardzo
          przemiła doradca laktacyjny. Jeśli mimo wszystko są problemy a
          dziecko płacza zawsze dostępne jest mleko modyfikowane, ważne tylko
          by mieć butelkę. Nie ma też problemu z dostępem do proszków czy
          zastrzyków przeciwbólowych o każdej porze dnia. Reasumując a
          jednocześnie porównując swoje również całkiem okey doświadczenia z
          IMiDz oceniam też szpital znacznie wyżej nim IMiDz na Kasprzka. Na
          pewno na tą decyzję ma wpływ podejście personelu (myślę że to
          zasługa ordynatora). Lekarze na obchodach też udzielają wszystkich
          odpowiedzi, zarówno ginekolodzy jak i pediatrzy, przynajmniej ja na
          takich trafiłam. Jeszcze jedna uwaga dość istotna. Przy dużym
          obłożeniu porodami trzeba się liczyć z tym że rodzi się na krześle.
          tzn. na łóżko trafia się w ostatniej fazie gdy schodzi pacjentka.
          Dla ciekawości dodam że przez weekend było 46 PORODÓW a miejsc w
          salach matek znacznie mniej. To chyba tyle tak na świeżo choć i tak
          powstał mega długi post.
    • landri83 urodzilam 6.08 :-) 11.08.08, 10:44
      Jak w temacie. 5.08 zostalam przyjeta na patologie - w rzeczywistosci polozyli mnie na ginekologii, bo tam byly lozka (na 6 lozek - 3 kobiety w ciazy). Nic nie zapowiadalo porodu, ale tak sie zainspirowalam inna rodzaca, ze o 2 w nocy obudzily mnie skurcze. Polozna z patologii dala mi czopek rozkurczowy i powiedziala, zeby sprobowac sie przespac, pochodzic, wziac prysznic i wrocic jak sie nasila. Ok. 4 przyjechal moj maz i juz kierowalismy sie na porodowke. To byl szczesliwy termin, bo udalo nam sie zalapac na wolna sale na bloku A smile) Poprosilam o znieczulenie i po pewnym czasie przyszedl anestezjolog. Po znieczuleniu troche pospalam. Niestety, znieczulenie wyhamowalo troche skurcze, wiec dostalam oksytocyne (pytano mnie o zgode). Na kolejna dawke znieczulenia musialam poczekac, zeby tym razem nie zablokowac akcji porodowej, ale nie bylo tak zle. Ok. 12 dostalam kolejna dawke, o 13 mialam juz duze rozwarcie. Przyszedl lekarz i zaproponowal przebicie pecherza. Zgodzilam sie. Wody byly zielone, wiec tempo porodu wzroslo. Zabrano mnie na fotel porodowy i tam w ciagu ok. 20-30 minut urodzilam coreczke. Zostalam nacieta, ale mialam wrazenie, ze wynikalo to z koniecznosci (zielone wody, dodatkowo rozwarstwianie sluzowki w czasie porodu) niz z rutyny. Po porodzi dostalam coreczke na brzuch, a maz przecial pepowine. Nastepnie przyszedl pediatra i wzial mala do ogladania (maz jej towarzyl), a ja urodzilam lozysko. W czasie zszywania mialam mala na piersi. Potem wrocilismy jeszcze na ponad dwie godziny na sale przedporodowa, gdzie pierwszy raz karmilam piersia, a stamtad juz na oddzial. I tu znowu mialam szczescie, bo chcialam sale 1-osobowa i taka akurat sie zwolnila smile

      Porod wspominam bardzo dobrze. Nie mialam oplaconej poloznej, ale nie bylo to zadnym problemem, nie takiej potrzeby. Chetnie odpowiem na pytania, jesli sie jakies pojawia smile
      • redrose22 Re: urodzilam 6.08 :-) 11.08.08, 18:16
        Gratuluję! Ja nadal czekam na moją coreczkę i dziękuję za świeżr relacje. Mam
        nadzieje, ze mi też się trafi dobra zmiana i anestezjolog smile Pozdrawiam
        • iko30 Re: urodzilam 6.08 :-) 13.08.08, 10:40
          Ja urodzilam tam córeczkę w zeszlym roku. Sam poród przebiegal szybko a polożna
          trzymala mnie za rękę i mowila ile mnie czeka jeszcze skurczy zanim urodzę.
          Mialam wsparcie w nich bez żadnego oplacania. Krocze mi nacięli i zszyli za
          mocno, tak, że ze szwami chodzilam prawie dwa tygodniesad Gorzej bylo na sali
          przedporodowej leżalam sama i plakalam, ze strachu bo widzilam trzy dziewczyny,
          jak rodzily na moich oczach a ja cóż pierworódka...To, jaki będzie poród zależy
          od personelu na jaki trafisz, czy to ten szpital czy inny. Teraz jestem w
          drugiej ciąży a termin porodu mam na 20 sierpnia....caly ból zapominasz w
          momencie kiedy polożą ci dziecko na brzuchu a ono spojrzy ci pierwszy raz w
          oczy...nigdy tego nie zapomniszwink
          Rodzila tam moja koleżanka trzy m-ce temu, wrażenia miala takie same, jak
          ja....poród można przeżyć gorzej po porodzie, nikt sie tobą nie interesuje, na
          malej sali ogólnej cztery kobiety, gorąco, do każdej przychodzi jakieś cztery
          osoby naraz w odwiedziny, czujesz ogromny dyskomfort...wiadomo są pojedyncze
          sale, ale nie zawsze trafisz tak, aby byly wolne. A uwierz mi te trzy dni po
          porodzie są bardzo ważne.
          Rozmawialam z dziewczynami, ktore oplacaly polożne i one na noc im dziecko
          zabieraly, więc są szanse, że odpoczniesz, chociaż, ja czulam sie lepiej, jak
          moja mala spala sobie kolo mniewink
          Teraz już nie zdecyduję się na Inflancką, potrzebuję bardzo komfortu po
          porodzie, tego abym wypoczęla a nie wizyt w jednej sali naraz 12 osób a sala ma
          3 na 4 metry...
          Życzę powodzeniawink
          • aronowka Re: urodzilam 6.08 :-) 13.08.08, 21:18
            mam podobne odczucia rodziłam rok temu
    • bambi1803 Re: Inflancka: Proszę o Swieże Relacje 14.08.08, 09:34
      Urodziłam synka 09.08 a w domu byłam 11.08c Chętnie odpowiem na
      wszystkie pytania .
      • ela_120 Re: Inflancka: Proszę o Swieże Relacje 14.08.08, 11:19
        bambi1803 napisała:

        > Urodziłam synka 09.08 a w domu byłam 11.08c Chętnie odpowiem na
        > wszystkie pytania .
        Witam. Bardzo proszę o jakieś szczegóły dotyczące tego szpitala. Czy
        miałaś lekarza z tego szpitala? Czy skorzystałaś ze znieczulenia?
        czy poleciłabyś ten szpital? Ja mam termin na wrzesień i zastanawiam
        się nad tym szpitalem. Z góry dziękuję za odpowiedz. Pozdrawiam
        • zonajoanna up 14.08.08, 14:26
          też rozważam ten szpital. Interesuje mnie czy jest możliwe aktywne
          odbycie 1 fazy porodu, jaką pozycję można zająć w 2 fazie?
          jak szpital podchodzi do kwestii nacięcia krocza? Czy po porodzie
          można liczyć na jakieś rady np. odnośnie przystawienia dziecka?
          • magdus_m Re: up 14.08.08, 15:49
            Ja tez sie szykuje na Inflancka (poczatek pazdziernika).Chodzilam do
            szkoly rodzenia prowadzonej przez tamtejsze polozne z porodów
            rodzinnych.Jesli chodzi o dowolnośc pozycji w porodzie to jak
            najbardziej tak, w salach sa pilki, worki sako, wanna albo prysznic-
            mowie o salach do porodow rodzinnych.Jesli chodzi o krocze to wg
            mnie duzo zalezy od poloznej, napewno trezba jej powiedziec ze Ci
            zalezy. Ogólnie podejscie jest takie,ze jak moga to chronia.Ja
            staram sie tez sama przygotowac(masaz, ćwiczenia).Moja siostra
            rodzila tam 2 latta temu i z porodu byla zadowolona, gorzej z opieka
            poporodowa.Jesli chodzi o polozna laktacyjna to jest tamsuper pani
            Malgosia,ktora trzeba znalezc i pytac samemu.Jak jest na gorze to
            nie wiem, bo szykuję sie na doł.
            • landri83 Re: up 14.08.08, 16:02
              Jesli chodzi o dowolnosc pozycji - to w sali przedporodowej rzeczywiscie mozna robic co sie chce, tylko po znieczuleniu to raczej nie jest sie zbyt mobilnym wink Ja w kazdym razie raptem chwile posiedzialam na worku sako. Na sam porod bylam przeniesiona do sali porodowej (te z workami i wanna to przedporodowe), gdzie urodzilam na fotelu porodowym. Wiem, ze niektore porody odbywaja sie w salach przedporodowych w innych pozycjach, ale u mnie byly zielone wody, wiec raczej pospiech.
        • bambi1803 Re: Inflancka: Proszę o Swieże Relacje 15.08.08, 12:53
          Zostałam przyjęta na patologię a właściwie na ginekologię bo niebyło
          miejsc 9 dni po terminie.08.08.08 byłam na ktg w przychodni
          (zaczęłam tam chodzić od dnia terminu- wcześniej chodziam do
          przychodni w szpitalu praskim w ramach progrmamu Zdrowie mama i ja)
          Zdecydowałm się na ten szpital ze względy na darmowe
          znieczulenie.Lekarz opisujący zapis ktg zaproponowała żebym położyła
          się w szpitalu 08.08.08. lub 09.09.08 bo to już najwyższy czas.W
          piątek spędziłam 6 godzin pod izbą przyjęc.Siedziałyśmy tam bez
          gwarancji dostania się na oddział, nikt nie udzielał nam żadnych
          informacji.Dopiero przechodzacy ordynator połżożnictwa zainteresował
          się nami na skutek jego interwencji wyszła donas siostra położna
          z izby przyjęć i poinformowała nas że dostaniemy się na oddział ale
          to potrwa bo trwają wypisy.Na odział miałam się wstawić następnego
          dnia z samego rana.Po przybyciu do szpitala okazało się, że mam
          rozwarcie na 2 palce, poszłam na swoją salę o godziny 11 zaczęły
          się skurcze, które nasiliły sie ok 18. Trafiłam na porodówkę blok b.
          o 20.15 urodziłam syna bez znieczulenia bo akcja porodowa po podaniu
          oksytocyny potoczyła siebardzo szybko.Opieka w czasie porodu jak i
          po super.Mimo wielkiego przepełnienia bo matki z małymi dziećmi są
          umieszczane we wszystkich zaadaptowanych pomieszczeniach.Siostry
          położne i salowe przychodzą dopytują sie czy wszysstko ok, starają
          sie zawsze pomóc. Ja spędziłam 1 dobę w zabiegowym a potem trafiłam
          już na połóżnictwo.Z tego co dało sie zauważyć poród za porodem
          zarówno na dole - blok A jak i na górze blok B.Jedna schodzi druga
          wchodzi na fotel porodowy. W salach matek po 4 osoby ciasno i
          duszno.Da się jednak wytrzymać.Obecnie w we wszystkich szpitalach z
          miejscami jest jak na loterii raz są miejsca a raz nie.Z tego co
          wiem w tej chwili bo byłam na zdjęcu szwów to w tej chwili w
          szpitalu są miejsca a jak bedzie za tydzień, dwa niewiem.
          • agnes0101 Re: Inflancka: Proszę o Swieże Relacje 17.08.08, 20:25
            Swoje aktualne wrażenia opisałam powyżej, natomiast chciałam się
            odnieść do dwóch uwag. Co do ciasnoty w salach i duchoty tam
            panującej. Duchotę można opanować gdy ma się normalne mamy w sali.
            Jeśli jest okno otwarte i lekko drzwi da się przeżyć. Wszystko
            jednak zależy jak dogadasz się ze współlokatorkami. Gdy np. ja
            przyszłam do 3 osobowej sali natychmiast zapytałam się czy mogę
            otworzyć okno. Młody tata jednej z mam zdziwiony zapytał - przy
            dziecku? Natychmiast zareagowała druga mama i wytłumaczyliśmy że
            dzieci też potrzebują powietrza. Później młoda mama już się
            przyzwyczaiła i u nas zawsze było powietrze. Jeśli chodzi o ciasnotę
            to niestety taki jest standard naszych szpitali, a jeśli to nie
            odpowiada są prywatne sale czy szpital Damiana. Jeśli chodzi o ilość
            osób odwiedzających zawsze można powiedzieć że żle się czujesz i
            nie życzysz sobie tylu gości w sali. Na szczęście ja miałam
            rozsądne mamy i jedynymi gośćmi byli tatuściowie którzy zresztą z
            dzieciaczkami spacerowali na korytarzu byśmy mogły odpocząć. Jeśli
            nawet byli w sali rozmawialiśmy bardzo cicho. Niestety to kwestia
            rozsądku mam i kultury. Jeszcze co do braku jakiejkolwiek pomocy
            położnych. Nie można wymagać cudów przy takim obłożeniu pacjentkami.
            Zresztą jak tylko się o coś poprosi a nie żąda zawsze są chętne do
            pomocy.
    • azurro69 urodzilam 13.08.2008 25.08.08, 12:46
      to moze i moje wrazenia:
      do szpitala przyjechalam majac skurcze co 4-5 min. Na izbie przyjec obylo sie
      bez zbednego czekania, papierologia nie trwala zbyt dlugo. Nam sie udalo i
      trafilismy na wolna sale do porodow rodzinnych (platna 600zl). Na sali jest
      lozko dla rodzacej, cos ala kanapa dla towarzysza i worek sako. Na korytarzu
      byly pilki. Moje wrazenia sa takie: polozne za dlugo mnie trzymaly na ktg
      (robione na lezaco na boku) i twierdzily ze przesadzam ze skurczami bo na ktg
      sie nie pisaly, natomiast jak mnie polozyly na plecach po 40 min meczarni na
      boku dopiero stwierdzily ze naprawde ma prawo mnie bolec. Ktg mialam robione w
      czasie przebywania tam na sali 2 razy po ok 1g 15min. Moja porod postepowal dosc
      szybko, i mam wrazenie ze z tego powodu aby nie zwalniac tepa i nie opozniac
      porodu zwlekano z zawolaniem do mnie anestezjologa aby podal mi znieczulenie.
      Tak wiec rodzilam bez znieczulenia, nacieto mnie bez pytania o zgode (mysle ze
      dla nich to rutuna bo wszystkie dziewczyny z ktorymi lezalam na sali byly
      naciete). Wrazenia z porodu mam dosc dobre oczywiscie gdyby nie fakt nie podania
      znieczulenia o ktore prosilam kilkakrtotnie byly by jeszcze lepsze. A co do
      opieki pozniej, jest naprawde kiepska, ciezko uzyskac pomoc, sale sa male,
      jedyny plus to taki ze jak nie macie pokarmu to nie kaza sie wam katowac z
      placzacym dzieckiem tylko dokarmiaja a jak masz butelke (polecam) to chodzisz
      sama po pokarm i dokarmiasz sama ( nie trzeba czekac z wyjacym z glodu dzieckiem
      az ktos laskawie przyjdzie i dokarmi) jak macie pytania to piszcie...
      • aniag232 Re: urodzilam 13.08.2008 25.08.08, 12:54
        ale sie zgrałyśmy smile

        A przyszlaś "z ulicy" czy miałaś tam lekarza?
    • aniag232 Re: Inflancka: Proszę o Swieże Relacje 25.08.08, 12:47

      Podbijam wątek, bo na dniach rodze, a może akurat ktoś ma jakieś
      świeżutkie informacje z Inflanckiej

      • azurro69 Re: Inflancka: Proszę o Swieże Relacje 25.08.08, 17:55
        przyszlam z ulicy. Trafilam do nich tydzien po terminie, po tym jak w szpitalu
        gdzie chcialam rodzic robiono mi problemy zeby zrobic ktg. Na Inflanckiej bez
        zadnego problemu mnie zbadano i zrobiono ktg po czym skierowano do przychodzenia
        codziennie na ktg do ich przychodni.
        Z tego co zauwazylam i slyszalam to naprawde nie odsylaja nikogo i nie ma
        zanczenia czy masz tam lekarza czy polozna czy jestes z ulicy. Tylko jest to
        kosztem konfortu w jakim pozniej przebywasz.
        • navajo1 Re: Inflancka: Proszę o Swieże Relacje 26.08.08, 14:47
          uważam że to i tak nieźle, że nie odsyłają, zresztą taka informacja widnieje u
          nich na stronie internetowej i z tego co tu piszecie to tak jest w praktyce.
          Czy w tym szpitalu sale poporodowe są tylko 4-osobowe?
          A jak z salami do rodzenia? ktos już pisał, że są rodzinne wyposażone w
          potrzebny sprzęt, ale ile jest sal porodowych?
          • azurro69 Re: Inflancka: Proszę o Swieże Relacje 26.08.08, 17:29
            sale na ktorych lezysz juz z dzieckiem sa ogolnie 3 osobowe, ale jesli w nich
            nie ma miejsc jest otwierany oddzial ginekologi jednego dnia gdzie sa sale 4
            osobowe - te sale sa najgorsze poniewaz sa malutkie ciezko jest sie w nich
            poruszac jak stoja jeszcze 4 wozeczki z dziecmi ale wielkim plusem jest jak tam
            lezysz ze opieka poloznych jest naprawde super. Przychodza na kazde Twoje
            zawolanie albo jak dziecko placze dluzszy czas i interesuja sie tym co sie
            dzieje. Sa tez odplatne jednoosobowe.
            sal porodowych tych do porodow rodzinnych sa 4 z tego co sie orientuje.
            • navajo1 Re: Inflancka: Proszę o Swieże Relacje 27.08.08, 10:05
              no to chyba nie jest tak źle. Z tego co czytam to na razie Inflancka wychodzi na
              duży plus. Poza tym sama strona internetowa jest bardzo friendly, wiem że to nie
              jest kryterium, ale miło jest jak ktoś podaje informację przejrzyście i jasno.
              Mam nadzieję że pomimo tego iż nie ma się lekarza prowadzącego ani znajomości w
              tym szpitalu, traktują człowieka jak pacjenta i równoprawnego składkowicza zusu.
              Czekam na kolejne opinie o tym szpitalu.
              • lonka11 Inflancka: Proszę o Swieże Relacje 04.10.08, 12:56
                czy któras z was w ostatnim czasie tam rodziła , ja tam zamierzam
                rodzic jestem juz po terminie kiedy zostawiają w szpitalu jeśli nic
                się nie dzieje a termin dawno minął???
                • ahhna Re: Inflancka: Proszę o Swieże Relacje 22.10.08, 14:58
                  Podbijam smile
Pełna wersja