szpital Żeromskiego- Rodzić po ludzku

06.08.08, 23:42
witam

5 miesięcy temu urodziłam córeczkę. do końca wahałam się czy rodzić w Ujastku
czy w Żeromskim. W ostatniej chwili zdecydowałam się na Żeromskiego. Bardzo
się cieszę że tak się stało. Nie miałam swojego lekarza ani położnej,
zaznaczam ze nikomi nic nie zapłaciłam ( co jest konieczne w Ujstku żeby cie
traktowali po ludzku). Podczas porodu przewinęły sie dwie zmiany położnych.
Obie rewelacyjne. Przy samym momencie porodu przyszedł lekarz i bardzo mi
pomógł razem z położną. Położna cierpliwa i ciepła kobieta. mówiła do mnie
"kochanie" "słoneczko". wprowadziła miłą atmosferę. (na moją znajomą w ujastku
położna krzyczała czy długo jeszcze) Dzięki temu poród wspominam bardzo dobrze.
Sale poporodowe do najpiękniejszych nie należą ale to nie wczasy w hotelu.
łazienki i toalety aż proszą się o remont. jedzeniem sie nie można najeść, ja
ratowałam się dostawami od męża.
dla mnie ważniejsze od wygód ( te dwie doby można wytrzymać) był sam poród i
tu Żeromski jest na piątkę z plusem.
Polecam !!
    • wesola01 Re: szpital Żeromskiego- Rodzić po ludzku 07.08.08, 11:53
      no widzisz, niekoniecznie na Ujastku trzeba zaplacic, zeby miec
      dobrą opiekę. mozna rowniez przyjsc "z ulicy" i miec bardzo dobrą
      pomoc i opieke, nie placąc przy tym ani zlotówki. a warunki -
      nieporównywalne, zwlaszcza jesli chodzi o kwestie lazienek. sala
      przedporodowa bez lazienki - to raczej lipa.
    • boklab Re: szpital Żeromskiego- Rodzić po ludzku 21.08.08, 14:31
      Ja rodziłam na Ujastku nie zapłaciłam złotówki miałam cc, jestem
      bardzo zadowolona z opieki wręcz bym powiedziała skakali koło mnie
      jakbym była z polecenia. Siostra 2 lata wczesniej rodziła w
      Żeromskim z opłaconą położną która błagała wrecz lekarza po 10
      godzinnym porodzie o wykonanie cc bo nie mogła urodzic, dopiero po
      zmianie dyzuru lekarz sie zdecydował bo tetno zanikało, to czego sie
      napatrzyłam przy odwiedzaniu jej w szpitalu nie chce pamietac.Teraz
      jest w drugiej ciąży i decyduje sie na Ujastek.
    • kasiek76 Re: szpital Żeromskiego- Rodzić po ludzku 21.08.08, 23:00
      W Żeromskim - moim skromnym zdaniem - nie rodzi się po ludzku... Rodziłam tam
      ok 4 lata temu, mam tak "miłe" wspomnienia z tego szpitala, że nastepne dziecko
      rodziłam w Ujastku (w żadnym szpitalu nie miałam lekarza). Mając porównanie z
      obu szpitali, na trzeci poród stanowczo wybrałabym Ujastek.
      Zresztą, co do polecania i opinii o tych szpitalach, wystarczy wrzucić w
      wyszukiwarkę - pisało się o nich mnóstwo.
    • izpt Re: szpital Żeromskiego- Rodzić po ludzku 22.08.08, 00:37
      Też rodziłam w Żeromskim dwójkę dzieci. Drugie w lutym tego roku.
      Wybrałam ten szpital chociaż po pierwszym obiecywałam sobie, że
      nigdy więcej, a jęśli już to ze swoim lekarzem.Przy drugim nie
      miałam lekarza stamtąd ale Ujastek niestety miał płatny poród
      rodzinny (300 zł)na którym mi zależało.Pozatym często się wtedy
      mówiło, o tym że z ujastka odsyłają. Moim zdaniem Żeromski ma duży
      plus, za to, że można się skutecznie nauczyć karmić piersią.Położne
      są w tej kwestii naprawdę pomocne i cierpliwe. Dodam , że przy
      drugim miałam nieplanowane cc, po 1,5h próby rodzenia SN padła
      decyzja o CC, bo niby rozwarci ok ale dziecko nie wchodziło do
      kanału rodnego.
    • boklab Re: szpital Żeromskiego- Rodzić po ludzku 22.08.08, 08:26
      Rodzic po ludzku to się tam nie da. Nie wspomne już o tych
      wszystkichzarażonych noworodkach różnymi bakteriami między innymi
      gromkowcem. Koleżanka urodziła bliźniaki dostały antybiotyk nie wie
      do dziś dlaczego leżała z nimi na zakaźnym przez miesiąc bo
      informacji od lekarza nie mogła wydobyć cała rodzina. Podkreślane
      jest za kazdym razem że to nie jest nic ze szpitala tylko na pewno
      matka czymś zaraziła, często rodzice po walce z chorobą nie mają
      siły walczyc w sądzie ale należało by się.
      • izpt Re: szpital Żeromskiego- Rodzić po ludzku 23.08.08, 09:47
        Ja nie narzekałam na opiekę neonantologiczną w Żeromie i nie
        słyszałam o przypadkach zakażenia gronkowcem podczas swoich dwóch
        pobytów tam. Sama byłam nosicielką typowego dla kobiet gronkowca
        Streptococcus agalactiae (podczas badań biocenozy został wykryty i
        mimo leczenia jeszcze w czasie ciąży nie udało mi się go pozbyć) i
        podczas porodu dostałam antybiotyk a potem córcia też miała posiew
        ale na szczęście nie była zarażona (chyba dzięki temu, że miałam
        CC). Ze wględu na te badania córci byłyśmy w szpitalu dzień dłużej.
        Dla mnie ciężkim przeżyciem był pierwszy poród który się ciągnął 26
        h a w samym szpitalu 14 h. Trafiłam na położną która dostała w akcji
        GW tytuł Anioła, ale chyba miała zły dzień. Nie pokazała mi jak mogę
        przyspieszyć poród czy ulżyć sobie podczas skurczy, więc pomagałam
        sobie tym czo pamiętałam ze szkoły rodzenia w Ujastku.
        Takie były moje wrażenia po pierwszym porodzie w lipcu 2006:
        Jeśli chodzi o Żeromskiego to osobiście się rozczarowałam, choć nie
        miałam jakichś specjalnych wyobrażeń o tym szpitalu. Zdecydowałam
        się na ten szpital bo dwie moje bliskie znajome tam rodziły i były
        zadowolone- jedna 3 dzieci , druga 1. Pierwsza miała opłaconą
        położną za każdym razem, z którą spotykała się już przed
        porodem,rodziła siłami natury bez nacinania(miała żylaki pochwy czy
        coś takiego). Druga przyszła z ulicy też rodziła normalnie (tzn bez
        cesarki) ale miała nacinane krocze, jej
        mały urodził się z zapaleniem płuc i byli w szpitalu 2 tygodnie.
        Byliśmy na dwa tygodnie przed porodem oglądnąć porodówkę więc
        widziałam że jeśli chodzi o warunki bytowe to jest bez rewelacji,
        sale 1-4 osobowe, łazienka jedna wspólna na korytarzu - trzy
        prysznice i trzy kibelki.Sale porodowe fajne z prysznicem i toaletą.
        Jak już pisałam miałam dość długi poród - czop odszedł mi w sobotę o
        10, trochę się przestraszyłąm i pojechaliśmy do szpitala, tam mnie
        zbadali i stwierdzili że głowka wysoko więc poród będzie dopiero za
        kilka dni, kazali się zgłosić jak będę miała regularne skurcze lub
        odejdą wody. O 13 zaczęły się skurcze, które uznałam za
        przepowiadające sugerując się tym , że "główa jest wysoko" mimo, że
        były dość regularnie co pięć minut i dość bolesne. O 23
        stwierdziłąm , że już nie wytrzymam i
        pojechaliśmy do szpitala. Przyjął mnie ten sam lekarz co rano i
        stwierdził, że mam 4-5 cm rozwarcia więc zostaję. O 5 rano dalej
        miałam 4-5 cm rozwarcia i cały czas skurcze, odeszły mi wody
        (zielonkawe) i już zaczełam wyć błagjąc o zzo ale jak pisałam
        polityka szpitala nie przewiduje zzo.O 7 zmieniła się położna i
        udwała, że założą mi zzo tzn przyniosła papiery do podpisu i
        obiecała że zaraz przyjdzie anystezjolog. Zdecydowali też założyć mi
        kropłówkę z oksycytazą czy czymś takim co miało
        przyspieszyć skurcze. Koło 9 miałam rozwarcie 8cm i położna
        oświadczyła, że już nie mogą mi ząłożyć zzo bo jest za duże
        rozwarcie i zaraz urodzę.Potem przyszli dwaj lekarze, w tym ten
        który mnie przyjmował. Skurcze jakoś przeszły i nawet byłam z tego
        zadowolona, bo przestało boleć i mogłam się przespać. Ok. 10
        powiedziałam że czuję zimno koło wenflona i okazało się że kroplówka
        idzie pod skórę zamiast do żyły, więc mi wkłuła wenflon w inne
        miejscde. Koło 12 przyszła moja mama i jak się potem
        okazało dała 100zł przełożonej położnych, która przyszła do mnie i
        oglądnęła mnie , pokazała ćwiczenia na piłce, które miały
        zintensyfikować skurcze parte, trochę pomogło. Skurcze pojawiały się
        rzadko i po 13 przyszły dwie położne- prowadząca i przełożona i
        dwóch lekarzy (temu który mnie przyjmował mama dała 200 zł, drugi
        nie wziął)zdecydowali się wypchnąć ze mnie dzieciaka i tak zrobili,(
        nacieli mnie ale zapytali czy się zgadzam).O 13:40 pojawiał się na
        świecie kruszynka Dominik. Ponieważ
        okazało się że nie wyszło ze mnie wszystko, musieli mnie wyczyścić,
        dostałam znieczulenie ogólne i dzięki temu nie byłam szyta na
        żywca.Po wybudzeniu i przewiezieniu na oddział był u mnie lekarz i
        przekazał istotne informacje m.in. że pękła mi śluzówka pochwy i
        dużo krwi straciłam i w związku z tym żebym nie chodziła sama, tylko
        poczekała na pielęgnioarkę która pomoże mi się umyć. Pielęgniarka
        nie przyszła, umyć się pomogła mi mama, która przyniosła miskę z
        wodą.Na nastepny dzień dostałam dwa
        litry krwi. W trzeci dzień wenflon który mi wkłuli podczas porodu
        zaczął przeciekać (wprowadzili przez niego 3 litry soli
        fizjologicznej, 2 litry krwi, oksycytazę i antybiotyk co dzień rano)
        i pielęgniarka powiedziała, że musi mi go zmienić, nie zmieniła
        mimo, że się przypomniałam.Dostałam kolejną porcję antybiotyku który
        w całości poszedł pod skórę zamiast dożyły i wtedy dopiero wyjęli
        ten wenflon. Dzięki temu na początku ręka mi totalnie zdrętwiała i
        spuchła , była opuchnięta przez dwa dni.
        Teraz o położnych na oddziale w większości kompetentne i gotowe
        odpowiedzięć na wszelkie watpliwości, ale dwa razy miała dyżur taka,
        która chyba mineła się z powołaniem - m.in. na moje zapytanie ile
        czekać na odbicie po karmieniu odpowiedziała, że przy karmieniu
        naturalnym nie trzeba dziecka odbijać, co się okazało bzdurą, bo na
        następny dzień inna połozna rozmawiała z dziewczyną o
        oddbijaniu.Byłam też na nie zła bo nie dały mi mozliwości
        uczestniczenia w myciu małego, a tego się najbardziej
        obawiałam po powrocie - za pierwszym razem miałam kroplówkę więc nie
        poczekały na mnie, za drugim razem wzięły małego na badanie słuchu,
        a po powrocie powiedziały, że przy okazji go umyły. Ja byłam na 1
        pietrze a podobno na parterze są dużo lepsze położne. Acha,
        instruktaż karmienia i przewijania otrzymałam w 3 dniuwink
        Podsumowując mam do zarzucenia:
        1) dostępność zzo w tym szpitalu to fikcja, nawet jeśli jesteś
        gotowa zapłacić
        2)mała pomoc połóżnych przy porodzie- liczyłam na wiecej
        wskazówek,tylko przełożona tak na prawde mi pomogła i poinstruowała;
        2) długi proces decyzyjny- to że kroplówkę przyspieszającą skurcze
        dostałam dopiero po paru godzinach od odejścia wód i to zielonych
        3)to że pielęgniarki mnie i decyzje lekarzy olewały - nikt nie
        pomógł mi się umyc, nie zmienili mi wenflona mimo jego fatalnego
        stanu - według mojej mamy , która jest pielęgniarką
        anystyzjologiczną u nich w szpitalu nie do pomyślenia jest aby przez
        ten sam wenflon przeszło tyle litrów różnego rodzaju płynów, a juz
        na pewno powinni mi go wymienic po przetoczeniu krwii,
        4) instruktaż karmienia i przewijania dopiero w 3 dniu;

        Na plus:
        1) przemiła i zaangażowana pediatra
        2) decyzja o transfuzji krwii od razu po otrzymaniu wyników
        morfologii, (duzo lepiej sie potem czułam)
        3) zero bólów krocza(nie wiem czy to ich zasłga czy kwestia mojego
        organizmu)
        4) kilka fajnych położnych na oddziale, które odpowiadały na
        nurtujące mnie pytania
        • m.1.p Re: szpital Żeromskiego- Rodzić po ludzku 23.08.08, 11:14
          Rodziłam na Ujastku,nie miałam,lekarza ani położnej nikomu nicnie
          dałam i opieka rewelacyjna,położna super warunki o niebo lepsze niż
          na Żeromskim,pozdrawiam
    • anjak27 Re: szpital Żeromskiego- Rodzić po ludzku 24.08.08, 15:09
      Ja też rodziłam w Żeromskim (prawie 2 lata temu) i też wspominam to
      bardzo bardzo dobrze. W szczególności opiekę pediatryczną i
      położniczą po porodzie. Spędziłam w szpitalu 6 dni z synkiem który
      miał anemię i szmery w serduszku i opiekę miał doskonałą. Jego stan
      zdrowia był codziennie monitorowany, a najważniejsze dla mnie było
      to że mogłam z nim cały czas być i nie zdarzyło mi się aby mnie
      lekarze nie informowali o jego zdrowiu. Nie jest to hotel, warunki
      bytowe nie są najlepsze (delikatnie mówiąc) ale dla mnie to się nie
      liczyło, zdrowie moje i dziecka było najważniejsze. Ja polecam ten
      szpital w 100 %
Pełna wersja