walka o swoje prawa

13.08.08, 03:46
Dziś trafiłam na Izbę przyjęć do Bielańskiego, ogólnie nie czułam
się dobrze, ale stwierdziliśmy że nie będziemy robić szopki tylko
pojechaliśmy sami do szpitala. Na Izbie miła pani kazała czekać,
więc sobie grzecznie usiedliśmy i czekamy...pół godzny, godzinę, ja
coraz bardziej zielona z bólu, do tego zestresowana o dzieciaka, na
dokłądkę z brykającym prawie dwulatkiem. Czekamy sobie i czekamy,
pani co jakiś czas wyłania się z jamy lwa, więc mój mąż grzecznie
pyta kiedy zostanę przyjęta, "za chwilę", po 3 kolejnych takich
odpowiedziach i półtorej godziny oczekiwania na Izbie
powiedziałam "dość" - a kobieta siedząca obok mnie czekała tam od 5
godzin- wstałam, podeszłam do drzwi, grzecznie zapukała, wpakowałam
się do pokoiku i na całe gardło, tak żeby było mnie słychać i w
poczekalni, ryknęłam czy muszę wyjść przed szpital i wezwać sobie
karetkę, żeby nie zdechnąć z bólu na tej Izbie? Pan doktor zrobił
oczy jak 5 złotych i powiedział że przyjmie mnie w przeciągu 5
minut. Faktycznie, poproszono mnie do gabinetu w trymiga, zrobiono
badania- na szczęście nic poważnego się nie dzieje, chcieli mnie
zostawić na obserwacji, ale wolę sobie leżeć w domu, nie o tym
jednak chciałam. Chciałam o tej kobiecie która siedziała tam od 5
godzin. Po tym jak wyszłam już z gabinetu, zrobiła skrzywioną minę-
a później sobie taka pani pisze na forum o tym jak to paskudnie
traktują w szpitalu, jak to nie szanują godności chorego- wątpię że
ta pani to przeczyta- ale: trzeba było tupnąć nogą i walczyć o swoje
a nie siedzieć jak mysz pod miotłą i tylko żalić się przez telefon
komuśtam.

Lekarz w gabinecie spytał mnie, czemu się tak zdenerwowałam i
podniosłam głos, więc panu doktorowi powiedziałam, że jakbym
siedziała tak grzecznie i potulnie na tej izbie jak tmata pani to
bym sobie tak do usranej śmierci siedziała- pan doktor na to- "i
słusznie pani zrobiła"- tyle mi wystarczyło żeby utwierdzić mnie w
przekonaniu że mój tok myślenia jest słuszny, że właśnie takie
postępowanie na gorąco jest słuszne, a nie po pół roku chrzanienie o
swoim wielkim bólu na forum. Nie piszę o tym żeby się nad sobą
litować, tylko po to żeby pokazać innym paniom- że można!
    • laminja Re: walka o swoje prawa 13.08.08, 09:58
      świetnie! Niestety nie wszyscy umieją walczyć o swoje prawa, są asertywni, itd.
      Większość naszego społeczeństwa boi się "zadzierać" z personelem medycznym. Nie
      zawsze też na IP jest lekarz, który na takie zachowanie zareaguje pozytywnie.
      Może nie powinno się, mimo wszystko, obwiniać czekających długo pacjentek tylko
      system, który doprowadził do takiej sytuacji? Notabene wygląda na to, że za
      sprawą swojej asertywności weszłaś przed panią, która czekała dłużej...

      • magiczna_marta Re: walka o swoje prawa 13.08.08, 12:12
        Notabene wygląda na to, że za
        > sprawą swojej asertywności weszłaś przed panią, która czekała
        dłużej...

        Tak, nie czuje sie z tego powodu winna, ale jak rozmawialismy o tej
        calej sytuacji z lekarzem to powiedzialam ze taka osoba sobie
        grzecznie cwierka od 5 godzin,powiedzial ze sie zorientuje w
        sytuacji.
    • iko30 Re: walka o swoje prawa 13.08.08, 10:54
      Hm, wiesz Marta prawa prawami, ale dziękuję ci za tę informację...mialam tam
      rodzić bo Bródnowski nadal zamknięty, tak mnie bynajmniej poinformowano
      telefonicznie.
      No tak ale skoro ty się zwijasz z bólu a wiadomo jeżeli to jest twoja druga
      ciąża jak u mnie to cala akcja porodowa przebiegnie dużo szybciej niż przy
      pierwszym dziecku, bynajmniej tak mnie poinformowal mój lekarz i polożna z
      tamtejszego szpitala...to co by bylo, jakbyś naprawdę zaczęla rodzić??? Dotąd
      slyszlam same pozytywne opinie na temat tego szptala od swoich koleżanek...a tu
      masz, musisz się prosić, żeby cię ktoś zbadalwink
      • magiczna_marta Re: walka o swoje prawa 13.08.08, 12:14
        @iko30- tylko ze u mnie 17 tydzien teraz, do porodu tam na pewno nie
        pojade!!!
        • margolka76 Re: walka o swoje prawa 13.08.08, 13:32
          Byłam 4 razy w bielańskim na IP i chyba jestem szczęściarą,bo zawsze
          byłam przyjmowana po ok.15 min,raz czekałam dłużej ok 30 min,bo
          lekarze byli na jakimś zabiegu,ale poinfrmowano mnie,że trzeba
          będzie poczekać.Gdy przyjechałam z bólami w nocy,po zrobieniu ktg
          lekarz od razu przyszedł.Nie mogę nic złego powiedzieć o
          IP,położnych czy szpitalu,czy lekarzach,wręcz przeciwnie.
Pełna wersja