Madalinskiego czy Zelazna?

19.08.08, 21:54
Ktory szpital bardziej polecacie? bede wybierala sposrod tych dwoch.
Polozną bede miala umowiona.
    • ania.bart Re: Madalinskiego czy Zelazna? 20.08.08, 14:18
      Ja mogę się wypowiedzieć tylko odnośnie szpitala na żelaznej, bo na
      Madalińskiego jeszcze nie rodziłam (chociaż bym chciała, ale mąż
      twierdzi, że to za daleko)...
      Jeśli będziesz miała wykupioną położną to wszystko powinno odbyć
      się sprawnie: i przyjęcie do szpitala, i poród, no i pobyt, choć tu
      wiadomo wszystko zależy od personelu. Na pewno zdajesz sobie
      sprawę, że teraz wszędzie jest dużo porodów, a na żelaznej zawsze
      jest przepełnienie, więc trzeba się liczyć z natłokiem łóżek, mam i
      odwiedzających...
      • dorota.konowrocka Re: Madalinskiego czy Zelazna? 20.08.08, 15:51
        Rodziłam i na żelaznej (2004 i 2006), i na Madalińskiego (2008, kilka dni temu).
        Na żelaznej płatnie z polożną w sali jednoosobowej, raz ze znieczuleniem, raz
        bez, na madalińskiego bezpłatnie w sali (wyjątkiem znieczulenie za 700 zł).
        Wrażenia:

        Żelazna: położne takie sobie, dość chłodne. Przy pierwszym porodzie mówiłam, że
        bardzo duże dziecko (urodziłam 4600), ale położna stwierdziła, że na pewno nie
        takie duże i odradziła znieczulenie, bo poród szybko idzie (przyjechałam z 5 cm
        rozwarcia) i "nie ma co znieczulać", w efekcie wyłam z bólu przez 45 minut
        partych. Potem świetna opieka na oddziale, panie pielęgniarki/położne bardzo
        pomocne, pomagały przewijać, przystawiały do piersi, ja i dziecko czulśmy się
        bardzo zaopiekowani.

        Drugi poród na żelaznej: mówiłam, że chcę znieczulenie i w końcu dostałam, ale
        bardzo późno, jak już miałam parte i jeszcze anestezjolog na mnie nakrzyczał,
        żebym się nie ruszała, bo on się nie może wkłuć (a ja zwinięta w pałąk i
        odchodząca od zmysłów przy pierwszych partych, wcześniej godzina rozrywającego
        bólu skurczów pierwszego okresu porodu, do tego na oxy). Potem pokój z innymi
        paniami, "co to nie pierwszy raz" i już nie było takiej opieki, jak za pierwszym
        razem, w każdym razie na moją prośbę nikt mi dziecka nie chciał przewinąć smile
        Położne/pielęgniarki już dość oschłe, ale dalej dość dobra informacja o stanie
        zdrowia moim i dziecka, dość dobre "zaopiekowanie". Schludnie, czysto, można się
        wykąpać bez obrzydzenia, sale ładnie odmalowane. Jeśli chodzi o terror
        laktacyjny, to raczej "bierny" - nikt nie nawoływał mnie do karmienia, nikt nie
        zwrócił mi uwagi, że karmię dziecko własną butelką i mieszanką, ale też nikt nie
        zaproponował, żebym przychodziła po mleko do położnych i one mi przygotują.

        Madalińskiego: izba przyjęć nie taka ładna jak na żelaznej, ale przyjęli mnie
        sprawnie. lekarz mówił "no nie mam gdzie pani położyć", ale nie wpadł na pomysł
        odesłania mnie, bo miałam już 7 cm i skurcze co chwila. położyli mnie do porodu
        na sali dwuosobowej, warunki nieco spartańskie, ale pani studentka bardzo miła,
        pani przyjmująca mój poród (położna? lekarka?) też bardzo w porządku, przemiły
        anestezjolog pojawił się szybko. Sporo ludzi kręciło się zaglądając mi między
        nogi, jacyś dodatkowi lekarze, salowa, ale z jakiegoś powodu atmosfera była
        bardzo przyjazna i wręcz żartobliwa i było to raczej miłe "rodzenie w stadzie",
        a nie naruszanie prywatności. Urodziłam pod kierunkiem tej lekarki czy położnej
        szybko, sprawnie i bez bólu dziecko 4300, więc niemałe, ale to był najlepszy mój
        poród. Potem doba w ładnie odnowionej sali z łazienką, dziecko zaopiekowane, ja
        jakby mniej (musiałam specjalnie poprosić, by ktoś mnie obejrzał, czy się dobrze
        goję). Dziecko zaś tak zaopiekowane, że mam wrażenie, że aż "przediagnozowane",
        innymi słowy, dopatrzono się różnych rzeczy, które - jak wyczytałam zaalarmowana
        ich koncepcjami - są w sumie mało istotne i dość powszechne u noworodków (jakieś
        szmerki nad sercem, jakieś niewielkie wylewy po porodzie, które już się
        wchłaniają). Panie z działu "obserwacja", gdzie leżały w cieplarkach takie
        delikatne przypadki jak moja mała bardzo miłe, zawsze odpowiadające na pytania i
        nigdy nie wyganiające. Zero terroru laktacyjnego, pani pediatra wręcz
        przepraszała mnie za to, że w ogóle zadaje mi pytanie, dlaczego nie zdecydowałam
        się karmić piersią, mleko na każde zawołanie bez problemu. Teraz jestem w sali
        już mniej odnowionej, bo przeniesiono weteranki, by zrobić miejsce dla pań
        swieżo po porodzie, mają kompletne obłożenie, ale dalej czysto. Największa wada:
        brak informacji, co się dzieje. Jak człowiek chce się dowiedzieć o stan zdrowia
        swój i dziecka, to musi specjalnie pójść i poszukać lekarza, bo obchody są jakoś
        tak po łebkach i w ogole można je przegapić. Ale jak znajdzie lekarza, to
        informację zazwyczaj bez problemu otrzyma smile Ogólnie takie wrażenie, że tu
        wszyscy są kompletnie zakręceni i czasem potrafią "zgubić" jakąś pacjentkę albo
        jej dziecko, ale zapytani odpowiadają z sensem.

        Gdybym miała rodzić jeszcze raz, rodziłabym na Madalińskiego: bardziej ludzka
        atmosfera, "warunki lokalowe" takie jak żelaznej, znacznie lepsze wrażenia z
        porodu. Ale gdyby nie fora gazety "zdrowie dziecka" i stały dostęp do netu przez
        komórkę i laptopa, to chyba oszalałabym od tych diagnoz tutejszych pediatrów,
        zaczynanych słowami "niech się pani nie denerwuje, ale..." smile Chociaż... w sumie
        to była jedna pediatra.. smile
    • aniabogatko76 Re: Madalinskiego czy Zelazna? 20.08.08, 18:26
      rodzilam dwa lata temu na Madalinskiego. Polozna oplacona, sala platna jedynka,
      znieczulenie. Wszystko super. Ale przyjeli mnie tylko dlatego ze wlasnie mialam
      oplacona polozna; ona trzymala sale dla mnie gdy maz zadzwonil ze sie zaczyna.
      Tak wiec podejrzewam ze teraz jest podobnie, jest tlok na porodówkach
      pierwszenstwo maja te z oplacona polozna.
      Opieka po porodzie dobra dla dziecka (o wszystkim informowali), dla mam taka
      sobie, nikt nie przychodzil, nie pytal (ale ja jestem Zosia samosia i mi to za
      bardzo nie przeszkadzalo).jedna pani od laktacji super druga okropna.
      Okropnie bylo na sali. Trafilam do sali 4-osobowej ale z powodu tloku bylam na
      niej 5. Koszmar, sierpien upal, łóżko przy łózku, tłumy odwedzajacych. Ale
      podobno teraz sale sa po remoncie, dwu i trzyosobowe z lazienkami
      (interesowalams sie gdyz na dniach rodze drugie).
      Jesli chcesz miec oplacona polozna, sale, znieczulenie to na pewno na
      Madalinskego zapłacisz mniej niz na Żelaznej. Wystarczy porównac cenniki
      dostepne na stronach szpitala.
      • girly1 Re: Madalinskiego czy Zelazna? 20.08.08, 22:02
        dziekuje Wam za wyczerpujace relacje, czyli na plus dla
        Madalińskiegosmile
Pełna wersja