afera na Inflanckiej

11.09.08, 10:20
Ogladalyscie moze wczoraj Kurier Warszawski? pokazywali mame
blizniakow, ktora urodzila w 7 m-cu, bo sie w szpitalu pomylily
pacjentki i ją zabrali na wywolywanie zamiast tej obok. Sprawa jest
w prokuraturze, dzieci w inkubatorze.
Ale tak sobie pomyslalam, czemu ona jak jakies ciele na rzez poszla
sobie żel zapodać? ja tez lezalam na patologii ciazy 3 lata temu
(Karowa), tez mialam wywolywany porod zelem, i jakos sobie nie
wyobrazam ze poszla pacjenta nieprzygotowana, swiadoma tego ze jest
w 7 miesiacu ciazy i dala sobie jak bezwolna kukla zapodac
wywolywanie akcji porodowej? Kurcze, ja po 1 dniu w szpitalu juz
wiedzialam o co chodzi z tymi zabiegami. Tylko nie mowcie ze byla w
stresie... Bo dla mnie to chyba jakas kompletnie nieprzytomna byla.
    • kania_kania Re: afera na Inflanckiej 11.09.08, 12:24
      Z drugiej strony - jak oni mogli pacjentki pomylic? Przeciez kazda
      inaczej sie nazywa...

      O rany... Ale ja Inflancka i tak lubie.

      Kania
      • asiaiwona_1 Re: afera na Inflanckiej 11.09.08, 13:26
        Wina szpitala - ewidentna. Ale ta dziewczyna to, bez obrazy, naprawdę
        osioł. Jak można dać sobie robić coś takiego??? Przecież widziała co
        się z nią dzieje, co jej robią. Miała TYSIĄC okazji, żeby powstrzymać
        lekarza, zapytać co jej robią itp.
    • waiting_for Re: afera na Inflanckiej 11.09.08, 14:49
      gdyby była zupełnie zdrowa to nie leżałaby na patologii...
      przypuszczam, że mogła np. czekać na wyniki badań. przychodzą lekarze i mówią "wyniki bardzo złe, dla zdrowia pani i dzieci musimy natychmiast wywołać poród". i co wtedy?
      • ruta.dl Re: afera na Inflanckiej 11.09.08, 15:35
        w 7 miesiacu? Gdy usg dzien wczesniej bylo w porzadku?
        poza tym szpitale przygotowuja pacjentki dzien wczesniej do tego
        zabiegu (np dieta, ew cos na przeczyszczenie) no i trzeba podpisac
        zgode na taki zabieg.
        • kania_kania Re: afera na Inflanckiej 11.09.08, 15:50
          Tyle, ze nie kazdy zna swoje prawa... i obowiazki.

          A szkoda.

          Kania
        • waiting_for Re: afera na Inflanckiej 11.09.08, 16:33
          a skąd miałam wiedzieć, że usg dzień wcześniej było w porządku..? wiem tylko tyle ile napisałaś w pierwszym poście wink
          no i nadal utrzymuję, że skoro była w szpitalu to nie mogło być wszystko ok, szpitale przecież nie cierpią na nadmiar wolnych łóżek...

          i cesarki "już, natychmiast" też się zdarzają.
          a co z tą, która powinna mieć cc zamiast niej? była przygotowywana wcześniej? czy to było nagłe zagrożenie życia? i co - zrobili jej w końcu zabieg? wszystko ok z nią i dzieckiem?

          sytuacja mocno pogmatwana, szpitala wina przede wszystkim. pomyłka aż nieprawdopodobna...
          dziewczyna może mogła bardziej walczyć o informacje, ale na pewno nie potępiałabym jej i nie określała "osłem" nie znając szczegółów. przecież była tam sama przeciw sztabowi personelu medycznego...
    • annapa7 Re: afera na Inflanckiej 11.09.08, 22:56
      Ja też trochę tego nie rozumiem. Ok, jest stres, nerwy, adrenalina
      skacze. Ale jej nie zabrali na cesarkę w ogólnym znieczuleniu, ale
      na wywołanie porodu! Nie spytała, dlaczego?
      Nie neguję winy szpitala, dali ciała (zakładając, że wiemy jak
      naprawdę było). Ale jak można, będąc w 7 mies. bez pytania dać sobie
      wywołać poród? Ja bym sto razy dopytywała dlaczego i prosiła o
      konsultację. Skoro poród był siłami natury, to znaczy, że był na to
      czas. Gdyby chodziło o życie dziecka, to byłaby od razu cesarka...

      Kurczę, pogmatwane to wszystko, z drugiej strony łatwo mówić z
      boku "ja bym to czy tamto"... Teraz najważniejsze, żeby z dzieckiem
      było wszystko w porządku...
    • dziewczyna_kolegi Re: afera na Inflanckiej 12.09.08, 11:14
      Szpital powinien beknąć i to tak żeby mu w pięty poszło.
      I nie piszcie, że dziewczyna głupia, nie pytała itp.
      Bo dla mnie to tak jakby przyszła na wycięcie pieprzyka, a wycięli
      jej nerkę, pacjent się nie musi znać na sprawach lekarskich, ale
      personel koniecznie, a znając realia to penie nic jej nie
      powiedzieli, tylko zaprosili na fotel, zaaplikowali i fru...
      Biedna dziewczyna i dzieci, no debile w tym szpitalu, ja nie mogę.
      • kania_kania Re: afera na Inflanckiej 12.09.08, 12:11
        Wiesz, to tez nie jest takie proste. Jak sie lezy na patologii z
        blizniakami, to WIESZ, ze musisz wytrzymac jak najdluzej. Do
        planowego wywolywania porodu zaczyna sie kobiete przygotowywac (jesli
        lezy na patologii) dzien wczesniej.

        Nie neguje winy szpitala, bo jest niepodwazalna. Moze nawet nie
        szpitala, tylko zmiany pielegniarek, ktore taki blad popelnily. Ale z
        drugiej strony - to sa TYLKO ludzie, tak jak my...

        Na pewno trzeba zapobiegac takim wydarzeniom, na pewno osoba winna
        powinna poniesc kare a dzieci i ta kobieta powinny otrzymac
        rekompensate. Ale i ta pani powinna wyciagnac wniosek na przyszlosc.
        ZAWSZE trzeba sie pytac. Nie, ona nie ponosi winy, ale mnie tez
        dziwi, ze szla jak ciele na rzez... A moze nie szla? Nie wiem, nie
        bylo mnie tam, moge sie tylko opierac na tym co przeczytalam.

        Lezalam na patologii na Inflanckiej, rodzilam tam. Nie dostalam
        niczego bez mojej zgody. O wszystko pytalam. Oczywiscie pielegniarki
        trafialy sie rozne, ale jak jakas byla niemila, to si eja olewalo i
        szlo sie do innej. Jak tam lezalam, tez zdarzaly sie pomylki -
        czasami nie ta pacjentka co trzeba zalapala sie na ktg albo usg. Ale
        dziewczyny z patologii lezaly nawet na oddziale ginekologicznym, moze
        z przepelnienia biora sie te pomylki?

        Kania
    • b.wierzbowska1 Re: afera na Inflanckiej 12.09.08, 13:01
      A może było to tak, że dziewczyna miała mieć badanie lekarskie,
      zawołali ją do zabiegowego, kazali wejść na fotel i zaaplikowali
      żel,a ona sie nie zorientowała? Jak znam polskie realia szpitalne,
      to tak mogło byc. Wina szpitala jest ewidentna, bo pacjenci są
      traktowani przedmiotowo. Jak pytają o szczegóły leczenia, to
      słyszą: 'A po co to pani wiedzieć, my tu jestesmy od leczenia'.
      Polacy są nauczeni, że się nie pyta i o swoje nie walczy. Idziesz do
      szpitala i jak nie umiesz się postawić, to nikt nie bedzie sobie
      głowy zawracał tłumaczeniem czegokolwiek. Oczywiście uogólniamsmile Ale
      kilka lat czytania tego forum (nie moje własne doświadczenia)
      pozwoliło mi wyrobic sobie takie zdanie w kwestii relacji pacjent -
      lekarz.
      • prawo.1 Re: afera na Inflanckiej 12.09.08, 21:40
        a ja dziewczyny nie winię, jak moja mama spytała na Madalińskiego co
        jej robią to ją opieprzyli ze skoro jest w wszpitalu to chyba wie po
        co ,a jak się popłakała, to pośmiewiskiem stałą się dla wszystkich
        pielęgniarek, ze niby stara baba a beczy. Dopiero mega
        awanturapomogła i trochę się uspokoiło.
        • marchan Re: afera na Inflanckiej 12.09.08, 22:07
          współczuję mamie i dzieciom...rok temu na patologii na inflanckiej
          na moje pytanie co z usg usłyszałam,że dowiem się później a jedna z
          dziewczyn z sali poszła na kolejny test oksytocynowy 3 tyg. przed
          terminem-tylko personel jej nie powiedział,że idzie rodzić...poza
          tym po tym co mi zrobili...Moja sprawa w prokuraturze jest już od
          kilku miesięcy,postępowanie trwa.Z tego co czytam tam naprawdę
          dzieją się dziwne rzeczy.I ja nie byłam jedynym przypadkiem.Może
          wreszcie zmienią tam nastawienie do pacjentek.
    • ppewa1 Re: afera na Inflanckiej 15.09.08, 15:09
      pomijając wszystkie inne aspekty, lekarze mają pacjentkę w odwłoku. jestem 1,5
      miesiąca po porodzie. w szpitalu nikt o niczym mnie nie informował. miałam próbę
      wywołania porodu, skończyło się cesarką. dopytywałam się o wszystko, co się ze
      mną dzieje. większość personelu zbywała mnie, wychodząc z założenia, że i tak mi
      ta wiedza do niczego niepotrzebna, poza tym nie mają czasu. podano mi preparat,
      którego nie powinnam przyjmować o czym wielokrotnie informowałam. ale pacjent z
      założenia się nie zna i nie wie co mówi. dobrze, że dzidzia już była poza brzuchem.
      dotyczy to każdego szpitala. wszędzie są ludzie świetni oraz niekompetentni idioci.
      tylko czemu to pacjent ponosi konsekwencje?
      może być tak, że dziewczynie nie raczyli wytłumaczyć co planują. z założenia
      pacjent powinien zaufać lekarzowi. ale jak widać jest to błąd karygodny. mam
      nadziej, że dzieciaczki są zdrowe i szczęśliwe. bo to w tym wszystkim jest
      najważniejsze.

      a dziewczyny, które "przed" - uważajcie na siebie i swoje brzuszki. lekarze,
      szczególnie w warszawie lecą szablonem. mają kompletny kociokwik i są w
      większości przypadków nastawieni szablonowo.
    • travka1 Re: afera na Inflanckiej 16.09.08, 14:56
      w morde jego gajowego ale historia...
      Tez bym nie nazywa dziewczyny "oslem" a dlaczego to juz wyzej
      dziewczyny napisaly ija sie z tym zgadzam.PRZEDMIOTOWE TRAKTOWANIE!
    • kaeira Re: afera na Inflanckiej 16.09.08, 15:11
      Czy ktoś może ma jakiś link do opisu tej historii - jakiegoś artykułu czy video?
Pełna wersja