Karowa-która z Was rodziła i NIE była nacięta?

24.09.08, 08:18
lub słyszała o takim przypadku (oczywiście pomijając cesarki smile) chciałabym
wiedzieć jak duże jest prawdopodobieństwo nacięcia w tym szpitalu. nie
oczekuję, że ktoś mnie zapewni, że w ogóle nie będę nacięta, bo to niemożliwe,
ale że trafię na położną, która przynajmniej umie chronić krocze (bo to też po
prostu trzeba wiedzieć i chcieć).
A ponieważ na Karowej nie można opłacić położnej, to chciałabym wiedzieć, jaka
jest szansa trafienia na kogoś, kto nie potraktuje mnie rutynowo.
TYLKO BŁAGAM: nie piszcie, że byłyście nacięte i wszystko było ok, bo
kompletnie mnie to nie przekonuje i akurat w tym przypadku jest nie na temat.
    • puellapulchra Trochę offtopic 24.09.08, 11:57
      Akurat o Karowej ostatnio są niepochlebne opinie. Jesteś pewna, że
      chcesz tam rodzić?
      • prawo.1 Re: Trochę offtopic 24.09.08, 12:29
        opinie może niepochlebne ale jak się coś dzieje- wszyscy walą tam i
        wcześniaki też tam przewożą ( ciekawe dlaczego?)
        Co do tematu to moja siostra rodziła tam 6 lat temu - siostra w
        ciąży nie wiem czy ważyła 60 kg, mały ważył ponad 4 kg, nie była
        nacięta, za nic nie płaciła, nie miała umówionej położnej.
        P.S. ja tez za 2 miesiące chcę tam trafić.
        • marzena19_75 Re: Trochę offtopic 24.09.08, 12:42
          Ja tez planowałam na Karowej rodzic, chodziłam na szkołe rodzenia
          tam, mam lekarza z tego szpitala ale niestety, sama na własne uszy
          słyszałam co sie tam dzieje. Niestety moja siostra trafiła tam z
          krwotokiem i bywając u niej pytałam dziewczyn leżacych tam jak i co
          tam wyglada. Zreszta siostra była trzymana na porodówce 4 doby i po
          jej opowiesciach juz dziekuje za ten szpital.

          A co mnie przeraziło? juz wyjasniam.

          Po przyjeciu do szpitala na porodówke, każda kobieta zostaje
          położona na łóżko i ma podłaczone ktg non stop, co oznacza ze czasem
          w takiej pozycji trzeba leżeć godzinami, nie ma możliwości choćby
          chodznia. Dla mnie to nie do wytrzymania.Przy pierwszym porodzie
          właśnie chodzenie mi sprawiało ulgę przez wiele godzin do momentu
          bóli partych.

          a druga rzecz to porody rodzinne, mąż zostaje wpuszczony na salę
          dopiero w momencie bóli partych czyli na ostanie 10-20 min. Po co
          pytam?osoba bliska jest potrzebna wczesniej, myślę!

          Swoją drogą siostra na własne zyczenie się wypisała z tego szpitala
          i wcale nie uważam ,że wszyscy tam walą dzwiami i oknami.
          Niektórzy poprostu nie mają wyjścia bo z wczesnymi ciążami przyjmuja
          tylko w tym szpitalu i chyba jeszcze jednym w Warszawie.
          • catkom Re: Trochę offtopic 24.09.08, 13:11
            Ja rodziłam tam na początku września 2008 bliźniaki- niestety miałam cesarkę
            więc o nacięciu nic nie mogę powiedzieć.
            Ale o szpitalu owszem. Nie miałam połoznej i pojechałam z ulicy. Dostała pokój 2
            osobowy z łazienką- jak dla mnie luksus, bo 3 lata temu na Solcu leżałam w sali
            5-6 osobowej- to był kosmos. Jeśli chodzi o położne to jak w życiu są wredne i
            takie bardziej " ludzkie". Generalnie widać że traktują to raczej rutynowo- jak
            każdy swoją pracę po kilku latach. Czasami trudno im wykrzesać z siebie trochę
            ciepła, szczególnie dla pierworódek, które muszą się wszystkiego nauczyć.
            Ale jeśli chodzi o opiekę medyczną naprawdę o.k. i na poziomie. Poza tym
            dostępne są za darmo podpaski- podkłady, pieluszki dla dzieci, mleko. Po
            porodzie ubranko dla dzieci i rożek. Nie trzeba brać sztućców i papieru
            toaletowego ze sobą- niby błacha sprawa ale w innych szpitalach tego nie ma.
            Dla mnie szpital O.k mimo jak to już napisałam " mankamentów ludzkich".
          • majeczka2008 Re: Trochę offtopic 26.09.08, 09:02
            "a druga rzecz to porody rodzinne, mąż zostaje wpuszczony na salę
            > dopiero w momencie bóli partych czyli na ostanie 10-20 min. Po co
            > pytam?osoba bliska jest potrzebna wczesniej, myślę!"

            Nieprawda. Rodziłam w sierpniu. Mąż był przy mnie non stop od samego przyjęcia mnie na porodówkę a rodziłam 13h. Nie było żadnego problemu.
          • kasia_stu Re: Trochę offtopic 29.09.08, 23:22
            No wiesz, troszkę dziwne co piszesz. Urodziłam tam drugą córeczkę.
            Mąż był od początku do końca ze mną (ponad 6 godzin), mogłam
            chodzić, wziąć prysznic. Ktg owszem było podłączane, ale na
            kilkanaście minut, tak by sprawdzić, czy z dzieckiem jest wszystko w
            porządku.
          • majka995 Re: Trochę offtopic 30.09.08, 15:28
            Dziwne jest to co piszesz. Rodziłam tam 2 razy, rodziły moje
            koleżanki , całkiem niedawno i mąż był cały cz\as przy porodzie. Dla
            mnie to jakieś brednie. Ja wspominam porody super, i nie wyobrażam
            sobie porodu gdzie indziej. Teraz moja siostra tam bedzie rodzic i
            kolejna koleżanka i myslę że będą b.zadowolone
            Pozdrawiam
            • majka995 to co napisałam tyczyło sie postu marzeny 30.09.08, 15:29
          • balba81 Re: Trochę offtopic 05.10.08, 22:05
            Rodziłam na Karowej w sierpniu i to nie prawda, że mąż jest wpuszczany dopiero przy bólach partych - ze mną był od samego początku.
      • carolinecat Re: Trochę offtopic 24.09.08, 16:13
        puellapulchra, może i offtopic, ale właśnie z powodu tych niepochlebnych opinii,
        o których wspominasz, założyłam wątek.

        moja lekarka prowadząca, notabene wspaniała kobieta, jest z tego szpitala, więc
        o nim myślałam w pierwszej kolejności. no właśnie - myślałam, w czasie
        przeszłym. bo o ile o standardzie szpitala i opiece nad noworodkami mówi się
        dobrze, to o praktykach stosowanych przez tamtejsze położne wręcz przeciwnie. i
        są to dokładnie te same opinie, które przytacza marzena19_75 - leżenie godzinami
        pod ktg, więc te wszystkie drabinki, piłki i prysznice to sobie można wsadzić
        gdzieś, poród na leżąco pod dyktando położnej, brak jakichkolwiek starań o
        ochronę krocza...
        dlatego szukam dziewczyn, które urodziły tam bez niepotrzebnego stresu, BEZ
        NACIĘCIA i w wybranej przez siebie pozycji. opieka nad dzieckiem jest dla mnie
        bardzo ważna, ale chcę mieć ich więcej niż jedno i nie chciałabym się nabawić
        traumy już przy pierwszym porodzie.
        swoją drogą zastanawiające jest to, że na Karowej znieśli możliwość opłacenia
        położnej - czyżby tych dobrych, o które pytano było tak mało, że większość się
        zbuntowała, bojąc się, że nie będą miały pracy?
        • puellapulchra Re: Trochę offtopic 24.09.08, 16:20
          Napisałam to zupełnie nie złośliwie - ja sama przed porodem
          rozważałam wiele szpitali. Akurat najbliżej mam do Bródnowskiego i
          okazało się, że to nie jest dobry szpital, więc szukałam dalej.
          Karowej nie brałam pod uwagę po tym, co czytałam na forum -
          przepełnienie, odsyłanie, taśmociąg itp. Nie chciałam wylądować na
          korytarzu z dzieciątkiem. Zdecydowałam się rodzić pod Warszawą w
          szpitalu o bardzo dobrych opiniach, obejrzałam oddział, rozmawiałam
          z personelem i... Od pierwszego KTG po wypis do domu stawiam im 5+.
          Żadnej traumy, przedmiotowego traktowania itp. Dlatego wszystkim,
          które zastanawiają się, gdzie rodzić, polecam - nie forum - tylko
          telefon: poumawiać się w szpitalach na obejrzenie, porozmawianie,
          popytanie znajomych, które rodziły, a nie tylko słyszały, że...
          Jeśli nie ma powodów do obaw o zdrowie maleństwa, nie nalegaj na
          Karową smile Życzę Ci takiego porodu, jaki ja miałam smile)))
          • pstrabiedronka Re: Trochę offtopic 24.09.08, 16:40

            ja mam niezbyt aktualne informacje bo z końca 2006 roku, czyli 2 lata temu.
            Ale wtedy było leżenie pod KTG przez cały poród, ewentualne chodzenie na długość
            kabla od KTgu.
            I jeszcze jedna masakra - nie wolno pić !!!!!!! można tylko zwilżać usta -
            dawali jakieś takie mikroskopijne buteleczki do moczenia ust.

            Tak rodziła moja bratowa, ciąża nie zagrożona, donoszona - no generalnie taka
            zwykła.

            O nacinaniu nic nie wiem bo z powodu braku postępu w drugiej fazie porodu
            zrobili jej CC.

            Za to położnictwo bardzo ładne - śliczne sale. Tylko zero pomocy przy dziecku i
            przy karmieniu. Bratowa miała problem z karmieniem i nigdy nikt jej nie pomógł
            przystawiać dziecko. Na jej skargi ze dziecko się nie najada położna bez słowa
            dała butelkę z mlekiem.
            • startia Re: Trochę offtopic 25.09.08, 11:29
              Widzisz, gdyby sobie piła, tak jakby chciała to byłby problem ze
              znieczuleniem i z cc trzeba by było czekać jakieś 6 godzin, a to by
              mogło dziecku zagrozić. Dlatego zabraniają jeść i pić na sali
              porodowej, bo nigdy nie wiadomo jak się ciąża zakończy. Czasami
              maluchowi nagle spada tętno i od razu trzeba ciąć, więc te zakazy to
              nie jest czyjeś widzimisię.

              Ja rodziłam w tym szpitalu i poród wspominam dobrze, trafiłam na
              fajną położną i nie byłam nacinana. Myślę, że bardzo wielee zależy
              od tego na kogo się trafi i od tego jakie akurat będą okoliczności,
              bo kiedy rodzi w tym samym czasie kilka kobiet to perssonel jest
              bardzo zabiegany.

              Jeśli chodzi o położnictwo to ja też miałam problemy z karmieniem i
              przyszła do mnie pani od laktacji, która wiele serca włożyła żeby mi
              pomóc. Położne przychodziły rzadko, ale nie były mi potrzebne, bop
              ja się przygotowałam do porodu i od początku liczyłam rtylko na
              siebie, a nie na to, że przyjdzie3 ktoś i mnie obsłuży - moje
              dziecko, więc ja się nim zajmuję, zresztą jak zapytałam o
              pielęgnację pępka i zapytałam czy mogę sama spróbować to nie było
              problemu żadnego.
              • karolina1508 Re: Trochę offtopic 25.09.08, 14:41
                Niedawno rodziłam na Karowej i chciałabym coś nie coś o tym napisać.
                Na porodówkę zostałam przyjęta bez problemu. Położono mnie w eleganckiej sali
                "nagietkowej" i kazano leżeć pod KTG.
                Na początku byłam wściekła bo nawet na siusiu mi nie pozwolono wstać.
                Rodziłam przez 14 godzin i wiecie co...
                Teraz po czasie jestem lekarzom wdzięczna, że mi nie pozwolili wstać do toalety
                czy na spacer, że przykuli mnie do łóżka i, że monitorowali dziecko. Dzięki temu
                ciągłemu monitoringowi udało im się szybko zareagować jak mojej królewnie
                zaczęło się niedotlenienie bo miała za krótka pępowinę i bidulka utknęła. To
                właśnie dzięki wspaniałym lekarzom z Karowej mam dziś zdrowe dziecko. Poród
                zakończył się próżnociągiem, reakcja lekarzy była ekspresowa.
                Nie chce myśleć jak mógłby się zakończyć mój poród gdyby nie ich czujność i moje
                fanaberie w stylu " ja chcę pospacerować".
                Następny poród też planuję na Karowej i nawet jeśli miałabym leżeć przykuta do
                łóżka i 20 godzin to będę. Jeśli dzięki temu mogę czemuś zapobiec.
                Gdyby nie ich reakcja to dziś moje dziecko byłoby roślinką.

                Mój mąż był ze mną przy całym porodzie od wejścia na porodówkę do momentu
                próżnociągu. Wtedy musiał wyjść. Ale za chwilkę został wpuszczony z powrotem.
                Także nie wiem dlaczego u jednej z was było tak, że męże wpuszczono 20 minut
                przed końcem porodu (?).

                Jeśli chodzi o położne na oddziale to powiem wam, że rozumiem je że się
                zdrowymi, donoszonymi noworodkami nie chcą zajmować.
                Karowa jest szpitalem specjalizującym się w patologii noworodka. Tam przewożone
                są maluszki z całej warszawy i okolic ba, nawet polski. I to na nich się położne
                skupiają.
                Ja też miałam kłopot z laktacją i nikt mi nie pomógł ale nie pomstowałam na
                położne tylko po wyjściu ze szpitala sama poszlam do poradni laktacyjnej.
                Jeśli na sali leży młoda mamusia, czująca się w miarę nieźle i ma przy sobie
                pięknego donoszonego maluszka, którego jedynie trzeba nakarmić cycem lub butlą i
                przewinąć a obok na sali lezą maluszki urodzone w 25, 26 tc......i ich matki w
                ciężkim stanie psychicznym, z nadmiarem mleka, z którym nie mają co zrobić,
                modlące się o jeszcze jeden dzień życia dla swojego maluszka, to nie dziwcie
                się, że położne tam są a nie przy was.
                Tak jak pisałam wcześniej, ja tez niedawno rodziłam i dziwi mnie jedna rzecz.
                Kobiety, które przyjeżdżają na porodówkę chcą czuć się jak w sanatorium albo co
                gorsza spa!!!!!
                Ze mną na sali właśnie takie leżały.....
                • carolinecat Re: Trochę offtopic 25.09.08, 19:41
                  karolina1508 napisała:

                  > Kobiety, które przyjeżdżają na porodówkę chcą czuć się jak w sanatorium albo co
                  > gorsza spa!!!!!
                  > Ze mną na sali właśnie takie leżały.....

                  hm, pytanie, czego dokładnie te kobiety oczekiwały. manikiuru i masażu skóry głowy?
                  ja możliwość złagodzenia bólu przez ruch, a nie, jak to określasz, spacery,
                  uważam za minimum ludzkich warunków, a nie sanatorium.
                  gratuluję urodzenia zdrowego bobasa, ale nie wydaje mi się, żeby trzymanie
                  wijącej się z bólu kobiety przez kilka(naście)godzin pod KTG było w każdym
                  przypadku uzasadnione. inne szpitale nie stosują takich procedur i jakoś
                  przychodzą w nich na świat zdrowe dzieci.
    • marti_de Re: Karowa-która z Was rodziła i NIE była nacięta 25.09.08, 12:08
      Ja rodziłam 31.07 i nie byłam nacięta. Nie znam tylko nazwiska położnej.
      Wspomnę, że była generalnie niemiła i jadła kanapki przed telewizorem z
      koleżanką zamiast do mnie zajrzeć, no ale fakt faktem na koniec ochroniła krocze.
      • carolinecat Re: Karowa-która z Was rodziła i NIE była nacięta 25.09.08, 19:31
        strasznie mnie rozbawiłaś, dzięki za ten wesoły akcent... kanapki, no się pewnie
        kobieta musiała wzmocnić. choć akurat Tobie pewnie wtedy nie było wesoło
        • marti_de Re: Karowa-która z Was rodziła i NIE była nacięta 25.09.08, 21:20
          Haha..no ja sie cieszyłam, że miałam męża przy sobie, bo jak pani nie chciało się przyjść to sam mi zakręcał kroplówkę itp... smileŻyczę Ci carolinecat mimo wszystko szybkiego udanego porodu bez nacięcia oczywiście... i aby akurat jak będziesz rodzić nie leciał żaden serial w telewizji na oddziale smile
          • carolinecat Re: Karowa-która z Was rodziła i NIE była nacięta 26.09.08, 10:03
            dzięki smile
    • kruszt Re: Karowa-która z Was rodziła i NIE była nacięta 30.09.08, 00:16
      witam
      ja rodzilam tam juz 2 razy. za pierwszym zostalam nacieta i to bez
      pytania. za drugim nie bylo to potrzebne.jezeli chodzi o ten
      dluzszy,pierwszy porod, to maz byl od samego poczatku ze mna,moglam
      chodzic, ale jakos srednio mialam ochote.przy drugim porodzie nie
      bylo za wiele czasu i nie odeslano mnie,bo rozwarcie bylo na 6-8cm.
      trzeci porod mam wyznaczony na 19 pazdziernika i mam nadzieje trafic
      tez na karowa.pozdrawiam
    • freeselma Re: Karowa-która z Was rodziła i NIE była nacięta 30.09.08, 22:29
      Rodziłam na Karowej 1,5 roku temu.Drugie dziecko. Nikomu nie przyszło do głowy, żeby pytać czy mnie nacinać, nacięli i już. W telegraficznym skrócie: Karowa jest niewąpliwie dla mam stawiających na fachową opiekę neonatologiczną.Spędziłam tam 7 dni i ani razu położne nie zainteresowały się czy wszystko w porządku, ani czy może jakiś kłopot z karmieniem itd. Pierwiastkom szczerze współczułam, bo były pozostawione same sobie. Doradca laktacyjny nie pojawił się ani razu. Ale za to połoznym przychodziło do głowy budzić matki i dzieci o 23 godzinie, na kąpanie (na Karowej dzieci kąpie sie tylko po porodzie, potem nie ma żadnych kąpieli, przecierają mokrymi chusteczkami), mierzenie bilirubiny itd. Wchodząc z hałasem zaczynają od zapalenia oślepiających jarzeniówek.Bardzo sobie też ceniłam opróżnianie koszy w środku nocy. Teraz jestem w trzeciej ciąży i znów jestem skazana na Karową. bo tylko tam mogę urodzić z chorobą hemolityczną, którą mam. Nie ma złudzeń jak będzie.
    • babie_lato1 Re: Karowa-która z Was rodziła i NIE była nacięta 03.10.08, 18:44
      Miałam tam cesarkę 2 lata temu, więc własnych doświadczeń a propos
      nacinania krocza nie mam, natomiast ze mną na sali leżała
      dziewczyna, która nie była nacięta podczas porodu naturalnego.
      • lonka11 Re: Karowa- wywoływany poród 11.10.08, 20:12
        czy ktoras z was miała wywoływany poród na karowej????????
        • gietki_zbik Re: Karowa- wywoływany poród 10.11.08, 21:58
          Ja mialam wywolywany-nadcisnienie, cukrzyca ciazowa, dziecko
          przestalo rosnac. Porod nie odcisnal mi sie w psyche trauma
          szczesliwie. Dostalam oksytocyne, potem, w zwiazku z brakiem
          jakiejkolwiek rekacji zostal przebity pecherz plodowy, wody odeszly,
          oksytocyna w zyle i po paru godzinach macica sie rozhulala.Moglam
          isc pod prysznic i troche pochodzic, potem jednak zostalam
          okablowana i siedzialam juz tylko sobie na lozku. Nic nie jadlam od
          dnia poprzedniego wiec bylo mi slabo. Nic nie pilam, ale dostalam
          kroplowke. Bardzo bolalo, dostalam znieczulenie a potem to juz
          poszlo szybciutko. Skurcze byly tak silne, ze pekla mi szyjka
          macicy, zostalam tez nacieta. Corka urodzila sie cala i zdrowasmile
          Najnieprzyjemniejszy moment porodu to dlugie, zmudne i bolesne mimo
          podwojnego (!) znieczulenia zszywanie, ktorego dokonywal wesoly i
          rzucajacy zarcikami mlody lekarz. Milo go wspominam. Ot, i tyle, a
          moze az tyle. Pozdrawiam.
Pełna wersja