dr Wojciech Strzyżewski z Solca

14.10.08, 23:09
Babeczki, bardzo proszę o informacje na temat dr Wojciecha
Strzyżewskiego (jest ordynatorem na Solcu) ; wiecie coś może na
temat wizyt prywatnych, jakie macie wrażenia , ile kosztuje wizyta ?
    • anula123456 Re: dr Wojciech Strzyżewski z Solca 15.10.08, 12:18
      witam
      Ja chodze do pana Strzyzewskiego prywatnie. Jestem bardzo zadowolona
      z niego. Nie jest on tani. Wizyta kosztuje 120 zł a usg 140, ale
      warto. Bardzo jest u niego sympatycznie. Moze nie jest on bardzo
      gadatliwy, ale wiem z kilku zrodel, ze jest fachowcem.
      Prowadze u niego teraz ciaze i bardzo jestem zadowolona. Moj maz
      zawsze chodzi ze mna i tez uwaza, ze Strzyzewski jest swietny.
      Przyjmuje na Grochowskiej w pon i czw od 14 do ostatniej pacjentki.
      Zawsze znajdzie sie u niego miejsce, nie trzeba czekac tygodniami,
      tak jak np jest w LUX-Medzie czy w Enel-Medzie. Ja mam pakiet
      wykupiony w Lux-Medzie, ale i tak chodze do niego.
      W razie dodatkowych pytan odpowiem na maila.

      Pozdrawiam
      baranowska-a@wp.pl
      • kasiulek403 Re: dr Wojciech Strzyżewski z Solca 15.10.08, 12:31
        to dziwne bo ja płacę za wizytę 140zł ale podpisuję się pod twoją wypowiedzią
        • beatar9 Re: dr Wojciech Strzyżewski z Solca 15.10.08, 13:51
          ...mam nadzieję,że to co zrobił dziewczynie podczas porodu sn to był
          tylko incydent,pozdrawiam
          • kasiulek403 Re: dr Wojciech Strzyżewski z Solca 15.10.08, 14:08
            Możesz napisać coś więcej?
            • mama_m5 A ja nie polecam lekarzy z Solca!!!! 15.10.08, 17:01
              A ja nie polecam ani dr.Strzyżewskiego ani żadnego innego lekarza z Solca.W 2005
              r. urodziłam tam swoje pierwsze dziecko.Przed porodem spędziłam tam 2 tygodnie
              na patologii z powodu nadciśnienia-( miałam tam swojego lekarza prowadzącego).W
              ciągu tych dwóch tygodni nikogo nie obchodził fakt,że ciąży nie należało dalej
              przedłużać,bo łożysko było już bardzo stare a ciśnienie cały czas skakało. W
              efekcie córka urodziła się w ostatniej chwili przez cc z zielonymi wodami.Moja
              kolejna ciąża niestety od początku była zagrożona( ciągłe krwawienie) w efekcie
              czego w szpitalu na Solcu spędziłam z przerwami łącznie 4 tygodnie.Przez te
              wszystkie pobyty w szpitalu żaden z lekarzy w tym także ordynator- czyli
              dr.Strzyżewski nie zainteresował się przyczyną mojego krwawienia. Byłam
              traktowana jako zło konieczne.Ani razu nie miałam zleconych jakichkolwiek badań
              - wszystkie leki jakie dostawałam były podawane na zasadzie prób i błędów. Na
              moje pytanie dlaczego krwawię usłyszałam: " ...my nie musimy wiedzieć dlaczego
              Pani krwawi "!!!W końcu po kolejnym USG okazało się,że nie mam już prawie wód
              płodowych i właściwie czeka mnie nieuchronnie poronienie.Dodam,że byłam już
              wtedy w 16 tyg.ciąży. Pomijam fakt,że żadnego lekarza nie obchodziło to co ja
              przeżywałam i o każde USG właściwie trzeba było żebrać.Miarka się przebrała
              kiedy poprosiłam o kolejne USG i usłyszałam,że teraz lekarze są zajęci po czym
              okazało się,że wszyscy lekarze siedzieli wspólnie w jednym pokoju i zajadali się
              smakołykami przyniesionymi przez przedstawiciela handlowego.Po tym wszystkim
              wyszłam na własną odpowiedzialność ze szpitala. Teraz niestety bardzo żałuję,że
              nie zrobiłam tego dużo wcześniej,bo być może wtedy donosiła bym tę
              ciążę.Dodam,że po tym poronieniu byłam na konsultacji u innych lekarzy i wszyscy
              byli zgodni,że ciążę można było uratować gdybym miała podane odpowiednie leki-
              miałam klasyczne a wręcz książkowe objawy zespołu antyfosfolipidowego.
              Podsumowując jest to fajny szpital ,ale tylko w przypadku bezproblemowej
              ciąży,bo w innym przypadku nikogo tam nic nie obchodzi.Lekarze tam pracujący
              mają bardzo "lekkie" podejście do pacjentki.
              • solec_gin Re: A ja nie polecam lekarzy z Solca!!!! 18.10.08, 18:14
                Witam Pani Magdo!!!

                To ja - Pani były lekarz prowadzący.

                Cieszę się, że trafiłem na info od Pani, bo rzeczywiście od ostatniej
                hospitalizacji ślad po Pani zaginął. Przykro mi niezmiernie, naprawdę, że ma
                Pani taki problem, choć żałuję, że po tych kilku latach znajomości i
                pozostawania pod moja opieką, nie zdobyła się Pani na telefon - no cóż, łaska
                pańska na pstrym koniu jeździ.

                Z wdzięcznością i szacunkiem przyjmowała Pani przejawy mojej troski o Pani
                zdrowie w I-ej ciąży, gdy walczyliśmy z Pani przewlekłym nadciśnieniem.
                Korzystała Pani z możliwości moich przyjacielskich kontaktów z lekarzami innych
                specjalności (kardio), miała możliwość szybkich konsultacji, hospitalizacji i
                intensywnej diagnostyki na każde żądanie.

                Wreszcie, była Pani przyjęta 2 tygodnie przed terminem, w celu intensywnego
                nadzoru, monitorowania dziecka i przygotowania do indukcji porodu ok. terminu,
                po to, aby właśnie nie przedłużać ciąży. Na szczęście, poród Pani zaczął dość
                szybko się toczyć, odpływał czysty płyn owodniowy. Miała Pani szansę urodzić
                samodzielnie. Niestety, nastąpiło to, czego wcześniej przewidzieć się nie da -
                zaburzenia w tętnie płodu. Na szczęście, otoczona dobrą opieką, urodziła Pani
                zdrowe dzieciątko na 8-9-10 Apg. drogą cięcia cesarskiego.

                Pani Magdo, proszę przyznać, że spisaliśmy się dobrze, skoro już w 5 dobie po
                porodzie wyszłyście, szczęśliwe i zdrowe do domu.

                A co tu czytam?!

                " A ja nie polecam (..) żadnego innego lekarza z Solca.W 2005 r. urodziłam tam
                swoje pierwsze dziecko.Przed porodem spędziłam tam 2 tygodnie na patologii z
                powodu nadciśnienia-(miałam tam swojego lekarza prowadzącego).W ciągu tych dwóch
                tygodni nikogo nie obchodził fakt,że ciąży nie należało dalej przedłużać,bo
                łożysko było już bardzo stare a ciśnienie cały czas skakało. W efekcie córka
                urodziła się w ostatniej chwili przez cc z zielonymi wodami."

                No cóż, pamięć ludzka jest zawodna, ponieważ jeszcze nie tak dawno była Pani
                innego zdania. Chwaliła Pani profesjonalną opiekę i bezpieczeństwo jakie
                zapewniono Pani i dziecku przez cały okres ciąży i porodu. Pozwolę sobie
                przytoczyć fragment Pani wypowiedzi z 2005 r.:

                >>>W październiku tego roku urodziłam córeczkę w szpitalu na Solcu a całą moją
                ciążę prowadził dr(…wink„X”.Uważam,że jest świetnym lekarzem i naprawdę zna się na
                tym co robi.Z każdym problemem mozna do niego zadzwonić a gdy stwierdza,że coś
                jest nie tak z ciążą to kładzie swoją pacjentkę do szpitala-nie olewa jej jak
                wiele innych lekarzy. Wiem co mówię,bo moja ciąża nie należała do
                najłatwiejszych i jestem przekonana,że to,że urodziłam zdrową i śliczną córeczkę
                zawdzięczam m.in.dr(…wink„X”.Ja tego lekarza polecam z całego serca i przyszłą
                ciążę też będę u niego prowadzić.Co do dr.(…wink„Y”-to jest ona
                bardzo dobrym lekarzem(…wink-moja córeczka przyszła na świat prez cięcie cesarskie
                i to właśnie dr.(…wink„Y” wykonała cięcie- dodam,że jej też wiele zawdzięczam,bo
                podjęłą natychmiastową decyzję o cięciu
                cesarskim ,kiedy mojej córeczce zaczęło słabnąć tętno.Osobiście polecam też
                dr(…wink”W”oraz dr(…wink„Z”crying też z Solca).A tak szczerze mówiąc to leżałam na Solcu
                przed porodem 2 tygodnie i każdy lekarz był super. <<<

                Pani słowa!! Trochę inaczej to WTEDY wyglądało, prawda Pani Magdo??

                „Moja kolejna ciąża niestety od początku była zagrożona(ciągłe krwawienie) w
                efekcie czego w szpitalu na Solcu spędziłam z rzerwami łącznie 4 tygodnie.Przez
                te wszystkie pobyty w szpitalu żaden z lekarzy w tym także ordynator(...)nie
                zainteresował się przyczyną mojego krwawienia. Byłam traktowana jako zło
                konieczne.Ani razu nie miałam zleconych jakichkolwiek badań-wszystkie leki jakie
                dostawałam były podawane na zasadzie prób i błędów.”

                Pani Magdo, bolesne to zarzuty, ale za komentarz niech posłuży krótki wypis z
                przeglądanych właśnie przeze mnie Historii Chorób Pani pobytu:

                I pobyt (4 dni) – 8 tyg.
                – Badania: morfologia, koagulogram, glikemia na czczo, mocz, 2 x badanie USG
                - Leczenie: Duphaston, Buskolizyna, Papaweryna, Magnez, No-Spa, leżenie,
                kontrola wkładek.
                - Do domu: Duphaston, Acard 50

                II pobyt (5 dni) – 15 tyg.
                – Badania: morfologia, mocz b.og i posiew, posiew z kanału szyjki,
                2 x USG
                - Leczenie: Duphaston, Luteina, Buskolizyna, Urosept, leżenie
                - Do domu: Duphaston, Luteina.

                III pobyt (5 dni) – 16 tyg.
                – Badania: morfologia, leukocytoza i CRP (powtarzane wielokrotnie), mocz, posiew
                z kanału szyjki, 5 x USG (codziennie)
                - Leczenie: Duphaston, Luteina, Papaweryna, No-Spa, Augmentin, leżenie,
                zamówiono konsultację psychologa klinicznego.
                - Do domu (po wypisie na własne żądanie): Augmentin, codzienna kontrola
                leukocytozy i CRP, kontrola u lekarza prowadzącego za 3 dni.

                Myślę, że większość z czytających dostrzeże w powyższym konsekwencję w
                diagnostyce i leczeniu, a nie „zasadę prób i błędów”. „Złu koniecznemu”
                wykonaliśmy szereg badań laboratoryjnych, w ciągu 14 dni pobytowych
                przeprowadziliśmy 9 (!) badań USG, poprosiliśmy o wsparcie psychologa.

                „W końcu po kolejnym USG okazało się,że nie mam już prawie wód
                płodowych i właściwie czeka mnie nieuchronnie poronienie.Dodam,że byłam już
                wtedy w 16 tyg.ciąży. Pomijam fakt,że żadnego lekarza nie obchodziło to co ja
                przeżywałam i o każde USG właściwie trzeba było żebrać.Miarka się przebrała
                kiedy poprosiłam o kolejne USG i usłyszałam,że teraz lekarze są zajęci po czym
                okazało się,że wszyscy lekarze siedzieli wspólnie w jednym pokoju i zajadali się
                smakołykami przyniesionymi przez przedstawiciela handlowego.Po tym wszystkim
                wyszłam na własną odpowiedzialność ze szpitala.”

                Nie dziwię się, że ciężko jest sobie poradzić ze świadomością, że przy bezwodziu
                w 15/16 tygodniu utrata ciąży jest nieuchronna. Zdaję sobie sprawę, że jest to
                ciężki kryzys psychiczny, ale pomóc Pani nie było można.

                W piątki, raz na 1 – 2 miesiące przeprowadzamy w Oddziale wewnętrzne szkolenia
                zawodowe. Na takie posiedzenie naukowe (ok. 30 min.) ktoś z lekarzy przygotowuje
                referat, często łączymy to z wizytą przedstawiciela farmaceutycznego, który
                przedstawia swój produkt. Oczywiście nie siedzimy „o suchym pysku”, tylko
                zajadamy ciasteczka popijając soczkiem. Nieszczęśliwie w dniu, w którym Pani
                wyszła, odbywało się takie właśnie posiedzenie. Przy Pani kryzysie psychicznym,
                rzeczywiście, poczekanie 1 godziny na codzienną ocenę USG okazało się nadmiernie
                długie (a i tak, oczywiście zostało wykonane).

                „…ciążę można było uratować gdybym miała podane odpowiednie leki- miałam
                klasyczne a wręcz książkowe objawy zespołu antyfosfolipidowego.”

                Pierwsze słyszę, że bezwodzie w 15 tyg. ciąży jest „klasycznym a wręcz
                książkowym” objawem zespołu AFL!!! Utrata ciąży w II i III trymestrze, może być
                przesłanką do badania w tym kierunku, ale niestety „post factum”. Poza tym
                „książkowo” dopiero 3 poronienia uzasadniają badania w kierunku przyczyn
                niemożności donoszenia ciąży, w tym powyższego zespołu.

                Faktem jest, iż uważam (za wielu mymi znakomitymi kolegami), że już po dwóch
                stratach ciąż (a szczególnie po takim dramatycznym przebiegu jak w Pani
                przypadku) warto zacząć pierwsze poszukiwania potencjalnej przyczyny poronień. W
                tym przypadku szansy nie miałem…

                Acha, Pani Magdo! Proszę zwrócić uwagę i przypomnieć sobie, że Acard przyjmowała
                Pani od początku ciąży, wraz z lekami przeciw nadciśnieniu.

                I na koniec refleksja: często ludzie łączą swe przeżyte dramaty z miejscem i
                ludźmi z ówczesnego otoczenia. Nie dziwię się, że i Pani w ten sposób (mam
                nadzieję, że podświadomie) stara się zagoić rany. Ale nawet szukanie
                psychologicznej deski ratunku nie uzasadnia pomawiania, zmyślania i
                przeinaczania faktów. Niewątpliwe przeżyła Pani dramat, ale ni
                • solec_gin przepraszam za kretyńskie emoty... 18.10.08, 18:18
                  ...same tak powychodziły. Miały tam być nawiasy skrótów tekstowych.
              • solec_gin mama_m5 - Historia Prawidziwa - dłuuuugie... 18.10.08, 18:25
                Witam Pani Magdo!!!

                To ja - Pani były lekarz prowadzący.

                Cieszę się, że trafiłem na info od Pani, bo rzeczywiście od ostatniej
                hospitalizacji ślad po Pani zaginął. Przykro mi niezmiernie, naprawdę, że ma
                Pani taki problem, choć żałuję, że po tych kilku latach znajomości i
                pozostawania pod moja opieką, nie zdobyła się Pani na telefon - no cóż, łaska
                pańska na pstrym koniu jeździ.

                Z wdzięcznością i szacunkiem przyjmowała Pani przejawy mojej troski o Pani
                zdrowie w I-ej ciąży, gdy walczyliśmy z Pani przewlekłym nadciśnieniem.
                Korzystała Pani z możliwości moich przyjacielskich kontaktów z lekarzami innych
                specjalności (kardio), miała możliwość szybkich konsultacji, hospitalizacji i
                intensywnej diagnostyki na każde żądanie.

                Wreszcie, była Pani przyjęta 2 tygodnie przed terminem, w celu intensywnego
                nadzoru, monitorowania dziecka i przygotowania do indukcji porodu ok. terminu,
                po to, aby właśnie nie przedłużać ciąży. Na szczęście, poród Pani zaczął dość
                szybko się toczyć, odpływał czysty płyn owodniowy. Miała Pani szansę urodzić
                samodzielnie. Niestety, nastąpiło to, czego wcześniej przewidzieć się nie da -
                zaburzenia w tętnie płodu. Na szczęście, otoczona dobrą opieką, urodziła Pani
                zdrowe dzieciątko na 8-9-10 Apg. drogą cięcia cesarskiego.

                Pani Magdo, proszę przyznać, że spisaliśmy się dobrze, skoro już w 5 dobie po
                porodzie wyszłyście, szczęśliwe i zdrowe do domu.

                A co tu czytam?!

                " A ja nie polecam (..) żadnego innego lekarza z Solca.W 2005 r. urodziłam tam
                swoje pierwsze dziecko.Przed porodem spędziłam tam 2 tygodnie na patologii z
                powodu nadciśnienia-(miałam tam swojego lekarza prowadzącego).W ciągu tych dwóch
                tygodni nikogo nie obchodził fakt,że ciąży nie należało dalej przedłużać,bo
                łożysko było już bardzo stare a ciśnienie cały czas skakało. W efekcie córka
                urodziła się w ostatniej chwili przez cc z zielonymi wodami."

                No cóż, pamięć ludzka jest zawodna, ponieważ jeszcze nie tak dawno była Pani
                innego zdania. Chwaliła Pani profesjonalną opiekę i bezpieczeństwo jakie
                zapewniono Pani i dziecku przez cały okres ciąży i porodu. Pozwolę sobie
                przytoczyć fragment Pani wypowiedzi z 2005 r.:

                >>>W październiku tego roku urodziłam córeczkę w szpitalu na Solcu a całą moją
                ciążę prowadził dr(..)„X”.Uważam,że jest świetnym lekarzem i naprawdę zna się na
                tym co robi.Z każdym problemem mozna do niego zadzwonić a gdy stwierdza,że coś
                jest nie tak z ciążą to kładzie swoją pacjentkę do szpitala-nie olewa jej jak
                wiele innych lekarzy. Wiem co mówię,bo moja ciąża nie należała do
                najłatwiejszych i jestem przekonana,że to,że urodziłam zdrową i śliczną córeczkę
                zawdzięczam m.in.dr(..)„X”.Ja tego lekarza polecam z całego serca i przyszłą
                ciążę też będę u niego prowadzić.Co do dr.(..)„Y”-to jest ona
                bardzo dobrym lekarzem(..)-moja córeczka przyszła na świat prez cięcie cesarskie
                i to właśnie dr.(..)„Y” wykonała cięcie- dodam,że jej też wiele zawdzięczam,bo
                podjęłą natychmiastową decyzję o cięciu
                cesarskim ,kiedy mojej córeczce zaczęło słabnąć tętno.Osobiście polecam też
                dr(..)”W”oraz dr(..)„Z”cryingteż z Solca).A tak szczerze mówiąc to leżałam na Solcu
                przed porodem 2 tygodnie i każdy lekarz był super. <<<

                Pani słowa!! Trochę inaczej to WTEDY wyglądało, prawda Pani Magdo??

                „Moja kolejna ciąża niestety od początku była zagrożona(ciągłe krwawienie) w
                efekcie czego w szpitalu na Solcu spędziłam z rzerwami łącznie 4 tygodnie.Przez
                te wszystkie pobyty w szpitalu żaden z lekarzy w tym także ordynator(..)nie
                zainteresował się przyczyną mojego krwawienia. Byłam traktowana jako zło
                konieczne.Ani razu nie miałam zleconych jakichkolwiek badań-wszystkie leki jakie
                dostawałam były podawane na zasadzie prób i błędów.”

                Pani Magdo, bolesne to zarzuty, ale za komentarz niech posłuży krótki wypis z
                przeglądanych właśnie przeze mnie Historii Chorób Pani pobytu:

                I pobyt (4 dni) – 8 tyg.
                – Badania: morfologia, koagulogram, glikemia na czczo, mocz, 2 x badanie USG
                - Leczenie: Duphaston, Buskolizyna, Papaweryna, Magnez, No-Spa, leżenie,
                kontrola wkładek.
                - Do domu: Duphaston, Acard 50

                II pobyt (5 dni) – 15 tyg.
                – Badania: morfologia, mocz b.og i posiew, posiew z kanału szyjki,
                2 x USG
                - Leczenie: Duphaston, Luteina, Buskolizyna, Urosept, leżenie
                - Do domu: Duphaston, Luteina.

                III pobyt (5 dni) – 16 tyg.
                – Badania: morfologia, leukocytoza i CRP (powtarzane wielokrotnie), mocz, posiew
                z kanału szyjki, 5 x USG (codziennie)
                - Leczenie: Duphaston, Luteina, Papaweryna, No-Spa, Augmentin, leżenie,
                zamówiono konsultację psychologa klinicznego.
                - Do domu (po wypisie na własne żądanie): Augmentin, codzienna kontrola
                leukocytozy i CRP, kontrola u lekarza prowadzącego za 3 dni.

                Myślę, że większość z czytających dostrzeże w powyższym konsekwencję w
                diagnostyce i leczeniu, a nie „zasadę prób i błędów”. „Złu koniecznemu”
                wykonaliśmy szereg badań laboratoryjnych, w ciągu 14 dni pobytowych
                przeprowadziliśmy 9 (!) badań USG, poprosiliśmy o wsparcie psychologa.

                „W końcu po kolejnym USG okazało się,że nie mam już prawie wód
                płodowych i właściwie czeka mnie nieuchronnie poronienie.Dodam,że byłam już
                wtedy w 16 tyg.ciąży. Pomijam fakt,że żadnego lekarza nie obchodziło to co ja
                przeżywałam i o każde USG właściwie trzeba było żebrać.Miarka się przebrała
                kiedy poprosiłam o kolejne USG i usłyszałam,że teraz lekarze są zajęci po czym
                okazało się,że wszyscy lekarze siedzieli wspólnie w jednym pokoju i zajadali się
                smakołykami przyniesionymi przez przedstawiciela handlowego.Po tym wszystkim
                wyszłam na własną odpowiedzialność ze szpitala.”

                Nie dziwię się, że ciężko jest sobie poradzić ze świadomością, że przy bezwodziu
                w 15/16 tygodniu utrata ciąży jest nieuchronna. Zdaję sobie sprawę, że jest to
                ciężki kryzys psychiczny, ale pomóc Pani nie było można.

                W piątki, raz na 1–2 miesiące przeprowadzamy w Oddziale wewnętrzne szkolenia
                zawodowe. Na takie posiedzenie naukowe (ok. 30 min.) ktoś z lekarzy przygotowuje
                referat, często łączymy to z wizytą przedstawiciela farmaceutycznego, który
                przedstawia swój produkt. Oczywiście nie siedzimy „o suchym pysku”, tylko
                zajadamy ciasteczka popijając soczkiem. Nieszczęśliwie w dniu, w którym Pani
                wyszła, odbywało się takie właśnie posiedzenie. Przy Pani kryzysie psychicznym,
                rzeczywiście, poczekanie 1 godziny na codzienną ocenę USG okazało się nadmiernie
                długie (a i tak, oczywiście zostało wykonane).

                „…ciążę można było uratować gdybym miała podane odpowiednie leki- miałam
                klasyczne a wręcz książkowe objawy zespołu antyfosfolipidowego.”

                Pierwsze słyszę, że bezwodzie w 15 tyg. ciąży jest „klasycznym a wręcz
                książkowym” objawem zespołu AFL!!! Utrata ciąży w II i III trymestrze, może być
                przesłanką do badania w tym kierunku, ale niestety „post factum”. Poza tym
                „książkowo” dopiero 3 poronienia uzasadniają badania w kierunku przyczyn
                niemożności donoszenia ciąży, w tym powyższego zespołu.

                Faktem jest, iż uważam (za wielu mymi znakomitymi kolegami), że już po dwóch
                stratach ciąż (a szczególnie po takim dramatycznym przebiegu jak w Pani
                przypadku) warto zacząć pierwsze poszukiwania potencjalnej przyczyny poronień. W
                tym przypadku szansy nie miałem…

                Acha, Pani Magdo! Proszę zwrócić uwagę i przypomnieć sobie, że Acard przyjmowała
                Pani od początku ciąży, wraz z lekami przeciw nadciśnieniu.

                I na koniec refleksja: często ludzie łączą swe przeżyte dramaty z miejscem i
                ludźmi z ówczesnego otoczenia. Nie dziwię się, że i Pani w ten sposób (mam
                nadzieję, że podświadomie) stara się zagoić rany. Ale nawet szukanie
                psychologicznej deski ratunku nie uzasadnia pomawiania, zmyślania i
                przeinaczania faktów. Niewątpliwe przeżyła Pani dramat, ale nie może być zgody
                na to, aby pod przykr
                • solec_gin Re: mama_m5 - Historia Prawidziwa - cd... 18.10.08, 18:33
                  I na koniec refleksja: często ludzie łączą swe przeżyte dramaty z miejscem i
                  ludźmi z ówczesnego otoczenia. Nie dziwię się, że i Pani w ten sposób (mam
                  nadzieję, że podświadomie) stara się zagoić rany. Ale nawet szukanie
                  psychologicznej deski ratunku nie uzasadnia pomawiania, zmyślania i
                  przeinaczania faktów. Niewątpliwe przeżyła Pani dramat, ale nie może być zgody
                  na to, aby pod przykrywką swego niku szukała Pani plastra na swe urazy naszym
                  kosztem. Zawsze byłem i nadal jestem gotów Pani pomóc. Jeśli już nie jako lekarz
                  prowadzący, to zwyczajnie, po ludzku – tak, aby Pani łatwiej było zrozumieć, a
                  mnie bronić dobrego imienia naszego zespołu.

                  Pozdrawiam Panią Pani Magdo i trzymam kciuki za powodzenie w kolejnej ciąży
                  – Pani były lekarz prowadzący
                  • mama_m5 Re: Do solec_gin !!! 20.10.08, 17:50
                    Szanowny Panie Doktorze !
                    Pozwolę się ustosunkować do Pańskich wypowiedzi:

                    "Cieszę się, że trafiłem na info od Pani, bo rzeczywiście od ostatnie
                    hospitalizacji ślad po Pani zaginął. Przykro mi niezmiernie, naprawdę, że ma
                    Pani taki problem, choć żałuję, że po tych kilku latach znajomości i
                    pozostawania pod moja opieką, nie zdobyła się Pani na telefon - no cóż, łaska
                    pańska na pstrym koniu jeździ. "

                    - Po tym co napisałam powyżej i jak uważam chyba nie dziwi Pana fakt,iż
                    postanowiłam zmienić szpital .Poza tym nie uważam bym miała jakikolwiek
                    "problem" a jedynie postanowiłam wypowiedzieć się na dany temat do czego mam
                    całkowite prawo .

                    "Z wdzięcznością i szacunkiem przyjmowała Pani przejawy mojej troski o Pani
                    zdrowie w I-ej ciąży, gdy walczyliśmy z Pani przewlekłym
                    nadciśnieniem.Korzystała Pani z możliwości moich przyjacielskich kontaktów z
                    lekarzami innych specjalności (kardio), miała możliwość szybkich konsultacji,
                    hospitalizacji i intensywnej diagnostyki na każde żądanie. "

                    Proszę mi wybaczyć,ale w tej chwili każdy szanujący się lekarz czyt.ginekolog
                    zapewnia to wszystko o czym Pan pisze powyżej , swojej pacjentce- chociaż by z
                    racji tego,że jest to jego obowiązek wobec pacjenta.Poza tym czy ja Panu
                    kiedykolwiek zarzuciłam złą opiekę podczas pierwszej ciąży? O ile dobrze
                    pamiętam podczas mojego 2-tygodniowego pobytu przed porodem w szpitalu Pana tam
                    nie było,więc jakiekolwiek uwagi ,Pana w tym przypadku nie dotyczą.

                    "Wreszcie, była Pani przyjęta 2 tygodnie przed terminem, w celu intensywnego
                    nadzoru, monitorowania dziecka i przygotowania do indukcji porodu ok. terminu,po
                    to, aby właśnie nie przedłużać ciąży. Miała Pani szansę urodzić samodzielnie.
                    Niestety, nastąpiło to, czego wcześniej przewidzieć się nie da -zaburzenia w
                    tętnie płodu. Na szczęście, otoczona dobrą opieką, urodziła Pani zdrowe
                    dzieciątko na 8-9-10 Apg. drogą cięcia cesarskiego. "

                    Owszem zostałam przyjęta do szpitala na dwa tygodnie przed porodem,ale z tego co
                    pamiętam ( po uzgodnieniu z Panem )to poród miał być wywołany dużo wcześniej a
                    nie dopiero po moim 2- tygodniowym pobycie- gdzie nie było sensu dalszego
                    przedłużania ciąży.Tak naprawdę to,że urodziłam po dwóch tygodniach pobytu w
                    szpitalu a nie jeszcze później zawdzięczam jedynie decyzji Dr.W.który w końcu
                    zadecydował,że ciąży nie należy i nie ma sensu dalej przedłużać. Nota bene był
                    to jedyny lekarz,który odważył się w końcu podjąć taką decyzję.Pozostali
                    lekarze uważali,że dziecko samo uzna kiedy będzie chciało się urodzić ( mimo
                    mojego skaczącego nadciśnienia i starego łożyska).Rzeczywiście fakt,że urodziłam
                    przez cc nie był spowodowany moim przedłużającym się pobytem w szpitalu ,ale
                    tym,że cc przeprowadzane jest u Państwa w szpitalu w ostateczności- czyt.nacisk
                    na naturalny poród.Tyle tylko,że w momencie kiedy widać ,że akcja porodowa w
                    ogóle nie postępuje to według mnie nie powinno się czekać na naturalny poród tak
                    długo- mogło to być przyczyną spadku tętna u dziecka i zielonych wód
                    płodowych.W innym szpitalu nie czekano by tak długo z decyzją o cc.

                    "No cóż, pamięć ludzka jest zawodna, ponieważ jeszcze nie tak dawno była Pani
                    innego zdania. Chwaliła Pani profesjonalną opiekę i bezpieczeństwo jakie
                    zapewniono Pani i dziecku przez cały okres ciąży i porodu"

                    Rzeczywiście wtedy tak uważałam o czym powinien świadczyć fakt,że swoje następne
                    ciąże postanowiłam dalej prowadzić u Pana.Jednak z perspektywy czasu uważam,że
                    wiele rzeczy powinno zostać inaczej zrobionych- i wcale nie przemawia przeze
                    mnie żal i gorycz a raczej zdrowy rozsądek i zastanowienie się na spokojnie nad
                    zaistniałymi faktami.Miałam okazje leżeć w innym szpitalu i tam opieka nad
                    ciężarną jest na wiele wyższym poziomie .Owszem nie można zarzucić lekarzom czy
                    pielęgniarkom,że są niemili czy opryskliwi,ale chyba nie to jest najważniejsze
                    podczas zagrożonej ciąży - prawda?Co do Doktor P. to moje zdanie się nie zmieniło.

                    Jeżeli chodzi o badania zlecane przez lekarzy to uważam,że nie wnosiły one nic
                    do przyczyny moich krwawień.Proszę nie pisać,że leki były przemyślane skoro
                    Duphaston i Luteinę miałam podawaną bez oznaczenia chociaż raz poziomu
                    progesteronu!!!Chyba jest to jednak leczenie na "wyrost".Dlaczego ani razu
                    podczas pobytu w szpitalu a nawet na początku ciąży nie miałam zleconych badań
                    na toxoplazmozę i cytomegalię?Gdyby tak było dowiedział by się Pan,że właśnie( w
                    ciąży) przechodziłam cytomegalię!!!

                    "Nie dziwię się, że ciężko jest sobie poradzić ze świadomością, że przy
                    bezwodziu w 15/16 tygodniu utrata ciąży jest nieuchronna. Zdaję sobie sprawę, że
                    jest to ciężki kryzys psychiczny, ale pomóc Pani nie było można"

                    Pozwoli Pan,że to ja będę decydować o tym czy jest to dla mnie ciężki kryzys
                    psychiczny czy nie.Pomoc psychologa została mi zaproponowana,ale dopiero w
                    momencie gdy podjęłam decyzję o wypisaniu się ze szpitala na własną
                    odpowiedzialność.Gdyby wcześniej zostało wykryte,że mam zespół antyfosfolipidowy
                    oraz,że właśnie przechodzę cytomegalię być może ciążę jednak by się dało
                    uratować- owszem jest to tylko gdybanie,ale zastanowić się można.Pisanie,że nie
                    było to możliwe jest oczywiście najprostszym rozwiązaniem .Poza tym nie są to
                    moje "widzimisie" ,ale opinia dwóch niezależnych lekarzy.

                    Co do objawów zespołu antyfosfolipidowego to nie przypominam sobie żebym
                    napisałam ,że bezwodzie jest jego klasycznym objawem.Natomiast to,że dziecko od
                    początku ciąży było za małe w stosunku do wieku ciążowego, moja małopłytkowość
                    oraz nadciśnienie powinno było jednak dać lekarzom do myślenia.Nota bene
                    przedwczesne odejście wód płodowych w II trymestrze ciąży jest jednak jednym z
                    symptomów zesp.antyf.To,że Pan pisze,że standardowo robi się badania dopiero po
                    trzecim poronieniu świadczy tylko o tym,że nie ma Pan indywidualnego podejścia
                    do pacjenta.
                    Nieprawdą jest,że acard miałam przepisany od początku ciąży,bo dopiero od 8 tyg.
                    a poza tym brałam go zaledwie przez 2 dni,bo nie mógł Pan wykluczyć ,że
                    krwawienie powróciło właśnie przez owy lek.


                    "I na koniec refleksja: często ludzie łączą swe przeżyte dramaty z miejscem i
                    ludźmi z ówczesnego otoczenia. Nie dziwię się, że i Pani w ten sposób (mam
                    nadzieję, że podświadomie) stara się zagoić rany. Ale nawet szukanie
                    psychologicznej deski ratunku nie uzasadnia pomawiania, zmyślania i
                    przeinaczania faktów. Niewątpliwe przeżyła Pani dramat, ale nie może być zgody
                    na to, aby pod przykrywką swego niku szukała Pani plastra na swe urazy naszym
                    kosztem. Zawsze byłem i nadal jestem gotów Pani pomóc. Jeśli już nie jako lekarz
                    prowadzący, to zwyczajnie, po ludzku – tak, aby Pani łatwiej było zrozumieć, a
                    mnie bronić dobrego imienia naszego zespołu. "

                    Nie sądzę abym przeinaczyła fakty lub coś zmyśliła. Każdy na tym forum ma prawo
                    się wypowiedzieć o tym co myśli i uważa na dany temat.Pan ma takie odczucia a ja
                    inne.Poza tym ja nie szukam żadnego plastra na swe urazy.Nadal będę się upierać
                    przy tym,że szpital na Solcu jest fajnym i przyjaznym miejscem,ale tylko w
                    przypadku ciąży bezproblemowej- owszem jest to tylko i wyłącznie moje zdanie,ale
                    mam prawo je wypowiedzieć.Dziwi mnie fakt,że tak Pan walczy w imieniu swoich
                    kolegów .Poza tym z Pańskiej wypowiedzi wynika jak bym to przede wszystkim Pana
                    obarczała za swoje pretensje do lekarzy ze szpitala na Solcu.Po moim pierwszym
                    porodzie bardzo żałowałam tego,że akurat jak leżałam dwa tygodnie przed porodem
                    niestety Pana nie było.Wiem o tym,że gdyby Pan był sprawy potoczyły by się
                    pewnie dosyć szybciej i inaczej.Dlatego też tu o nic nie mam do Pana pretensji i
                    nadal uważam,że można na Pana jako lekarza liczyć. To o co mam żal do Pana to
                    podejście do mnie podczas moich dwóch poronień- ja wiem,że dla lekarzy
                    poronienie nie jest czymś nadzwyczajnym,ale oczekiwałam od Pana większego
                    zaangażowania w moją trzecią ciążę i jednak głębsze przyjrzenie się problemowi
                    mojego nieustającego krwawienia. W tej kwestii bardzo się na Panu zawiodłam .
                    Po prost
        • anula123456 Re: dr Wojciech Strzyżewski z Solca 16.10.08, 20:12
          A ja mam wrazenie, ze wizyta 120 zł, a usg 140 zł, ale upierac sie
          nie bede, bo moze byc odwrotnie.
          Tak czy siak polecam smile))
          • kasiulek403 Re: dr Wojciech Strzyżewski z Solca 16.10.08, 20:33
            Może każda z pacjentek ma inny cenniksmile
            • kasiulek403 Re: dr Wojciech Strzyżewski z Solca 18.10.08, 18:24
              W każdym bądź razie ile by nie było również polecam dr Strzyżewskieg
Pełna wersja