anngk 14.10.08, 23:09 Babeczki, bardzo proszę o informacje na temat dr Wojciecha Strzyżewskiego (jest ordynatorem na Solcu) ; wiecie coś może na temat wizyt prywatnych, jakie macie wrażenia , ile kosztuje wizyta ? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
anula123456 Re: dr Wojciech Strzyżewski z Solca 15.10.08, 12:18 witam Ja chodze do pana Strzyzewskiego prywatnie. Jestem bardzo zadowolona z niego. Nie jest on tani. Wizyta kosztuje 120 zł a usg 140, ale warto. Bardzo jest u niego sympatycznie. Moze nie jest on bardzo gadatliwy, ale wiem z kilku zrodel, ze jest fachowcem. Prowadze u niego teraz ciaze i bardzo jestem zadowolona. Moj maz zawsze chodzi ze mna i tez uwaza, ze Strzyzewski jest swietny. Przyjmuje na Grochowskiej w pon i czw od 14 do ostatniej pacjentki. Zawsze znajdzie sie u niego miejsce, nie trzeba czekac tygodniami, tak jak np jest w LUX-Medzie czy w Enel-Medzie. Ja mam pakiet wykupiony w Lux-Medzie, ale i tak chodze do niego. W razie dodatkowych pytan odpowiem na maila. Pozdrawiam baranowska-a@wp.pl Odpowiedz Link Zgłoś
kasiulek403 Re: dr Wojciech Strzyżewski z Solca 15.10.08, 12:31 to dziwne bo ja płacę za wizytę 140zł ale podpisuję się pod twoją wypowiedzią Odpowiedz Link Zgłoś
beatar9 Re: dr Wojciech Strzyżewski z Solca 15.10.08, 13:51 ...mam nadzieję,że to co zrobił dziewczynie podczas porodu sn to był tylko incydent,pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kasiulek403 Re: dr Wojciech Strzyżewski z Solca 15.10.08, 14:08 Możesz napisać coś więcej? Odpowiedz Link Zgłoś
mama_m5 A ja nie polecam lekarzy z Solca!!!! 15.10.08, 17:01 A ja nie polecam ani dr.Strzyżewskiego ani żadnego innego lekarza z Solca.W 2005 r. urodziłam tam swoje pierwsze dziecko.Przed porodem spędziłam tam 2 tygodnie na patologii z powodu nadciśnienia-( miałam tam swojego lekarza prowadzącego).W ciągu tych dwóch tygodni nikogo nie obchodził fakt,że ciąży nie należało dalej przedłużać,bo łożysko było już bardzo stare a ciśnienie cały czas skakało. W efekcie córka urodziła się w ostatniej chwili przez cc z zielonymi wodami.Moja kolejna ciąża niestety od początku była zagrożona( ciągłe krwawienie) w efekcie czego w szpitalu na Solcu spędziłam z przerwami łącznie 4 tygodnie.Przez te wszystkie pobyty w szpitalu żaden z lekarzy w tym także ordynator- czyli dr.Strzyżewski nie zainteresował się przyczyną mojego krwawienia. Byłam traktowana jako zło konieczne.Ani razu nie miałam zleconych jakichkolwiek badań - wszystkie leki jakie dostawałam były podawane na zasadzie prób i błędów. Na moje pytanie dlaczego krwawię usłyszałam: " ...my nie musimy wiedzieć dlaczego Pani krwawi "!!!W końcu po kolejnym USG okazało się,że nie mam już prawie wód płodowych i właściwie czeka mnie nieuchronnie poronienie.Dodam,że byłam już wtedy w 16 tyg.ciąży. Pomijam fakt,że żadnego lekarza nie obchodziło to co ja przeżywałam i o każde USG właściwie trzeba było żebrać.Miarka się przebrała kiedy poprosiłam o kolejne USG i usłyszałam,że teraz lekarze są zajęci po czym okazało się,że wszyscy lekarze siedzieli wspólnie w jednym pokoju i zajadali się smakołykami przyniesionymi przez przedstawiciela handlowego.Po tym wszystkim wyszłam na własną odpowiedzialność ze szpitala. Teraz niestety bardzo żałuję,że nie zrobiłam tego dużo wcześniej,bo być może wtedy donosiła bym tę ciążę.Dodam,że po tym poronieniu byłam na konsultacji u innych lekarzy i wszyscy byli zgodni,że ciążę można było uratować gdybym miała podane odpowiednie leki- miałam klasyczne a wręcz książkowe objawy zespołu antyfosfolipidowego. Podsumowując jest to fajny szpital ,ale tylko w przypadku bezproblemowej ciąży,bo w innym przypadku nikogo tam nic nie obchodzi.Lekarze tam pracujący mają bardzo "lekkie" podejście do pacjentki. Odpowiedz Link Zgłoś
solec_gin Re: A ja nie polecam lekarzy z Solca!!!! 18.10.08, 18:14 Witam Pani Magdo!!! To ja - Pani były lekarz prowadzący. Cieszę się, że trafiłem na info od Pani, bo rzeczywiście od ostatniej hospitalizacji ślad po Pani zaginął. Przykro mi niezmiernie, naprawdę, że ma Pani taki problem, choć żałuję, że po tych kilku latach znajomości i pozostawania pod moja opieką, nie zdobyła się Pani na telefon - no cóż, łaska pańska na pstrym koniu jeździ. Z wdzięcznością i szacunkiem przyjmowała Pani przejawy mojej troski o Pani zdrowie w I-ej ciąży, gdy walczyliśmy z Pani przewlekłym nadciśnieniem. Korzystała Pani z możliwości moich przyjacielskich kontaktów z lekarzami innych specjalności (kardio), miała możliwość szybkich konsultacji, hospitalizacji i intensywnej diagnostyki na każde żądanie. Wreszcie, była Pani przyjęta 2 tygodnie przed terminem, w celu intensywnego nadzoru, monitorowania dziecka i przygotowania do indukcji porodu ok. terminu, po to, aby właśnie nie przedłużać ciąży. Na szczęście, poród Pani zaczął dość szybko się toczyć, odpływał czysty płyn owodniowy. Miała Pani szansę urodzić samodzielnie. Niestety, nastąpiło to, czego wcześniej przewidzieć się nie da - zaburzenia w tętnie płodu. Na szczęście, otoczona dobrą opieką, urodziła Pani zdrowe dzieciątko na 8-9-10 Apg. drogą cięcia cesarskiego. Pani Magdo, proszę przyznać, że spisaliśmy się dobrze, skoro już w 5 dobie po porodzie wyszłyście, szczęśliwe i zdrowe do domu. A co tu czytam?! " A ja nie polecam (..) żadnego innego lekarza z Solca.W 2005 r. urodziłam tam swoje pierwsze dziecko.Przed porodem spędziłam tam 2 tygodnie na patologii z powodu nadciśnienia-(miałam tam swojego lekarza prowadzącego).W ciągu tych dwóch tygodni nikogo nie obchodził fakt,że ciąży nie należało dalej przedłużać,bo łożysko było już bardzo stare a ciśnienie cały czas skakało. W efekcie córka urodziła się w ostatniej chwili przez cc z zielonymi wodami." No cóż, pamięć ludzka jest zawodna, ponieważ jeszcze nie tak dawno była Pani innego zdania. Chwaliła Pani profesjonalną opiekę i bezpieczeństwo jakie zapewniono Pani i dziecku przez cały okres ciąży i porodu. Pozwolę sobie przytoczyć fragment Pani wypowiedzi z 2005 r.: >>>W październiku tego roku urodziłam córeczkę w szpitalu na Solcu a całą moją ciążę prowadził dr(…„X”.Uważam,że jest świetnym lekarzem i naprawdę zna się na tym co robi.Z każdym problemem mozna do niego zadzwonić a gdy stwierdza,że coś jest nie tak z ciążą to kładzie swoją pacjentkę do szpitala-nie olewa jej jak wiele innych lekarzy. Wiem co mówię,bo moja ciąża nie należała do najłatwiejszych i jestem przekonana,że to,że urodziłam zdrową i śliczną córeczkę zawdzięczam m.in.dr(…„X”.Ja tego lekarza polecam z całego serca i przyszłą ciążę też będę u niego prowadzić.Co do dr.(…„Y”-to jest ona bardzo dobrym lekarzem(…-moja córeczka przyszła na świat prez cięcie cesarskie i to właśnie dr.(…„Y” wykonała cięcie- dodam,że jej też wiele zawdzięczam,bo podjęłą natychmiastową decyzję o cięciu cesarskim ,kiedy mojej córeczce zaczęło słabnąć tętno.Osobiście polecam też dr(…”W”oraz dr(…„Z” też z Solca).A tak szczerze mówiąc to leżałam na Solcu przed porodem 2 tygodnie i każdy lekarz był super. <<< Pani słowa!! Trochę inaczej to WTEDY wyglądało, prawda Pani Magdo?? „Moja kolejna ciąża niestety od początku była zagrożona(ciągłe krwawienie) w efekcie czego w szpitalu na Solcu spędziłam z rzerwami łącznie 4 tygodnie.Przez te wszystkie pobyty w szpitalu żaden z lekarzy w tym także ordynator(...)nie zainteresował się przyczyną mojego krwawienia. Byłam traktowana jako zło konieczne.Ani razu nie miałam zleconych jakichkolwiek badań-wszystkie leki jakie dostawałam były podawane na zasadzie prób i błędów.” Pani Magdo, bolesne to zarzuty, ale za komentarz niech posłuży krótki wypis z przeglądanych właśnie przeze mnie Historii Chorób Pani pobytu: I pobyt (4 dni) – 8 tyg. – Badania: morfologia, koagulogram, glikemia na czczo, mocz, 2 x badanie USG - Leczenie: Duphaston, Buskolizyna, Papaweryna, Magnez, No-Spa, leżenie, kontrola wkładek. - Do domu: Duphaston, Acard 50 II pobyt (5 dni) – 15 tyg. – Badania: morfologia, mocz b.og i posiew, posiew z kanału szyjki, 2 x USG - Leczenie: Duphaston, Luteina, Buskolizyna, Urosept, leżenie - Do domu: Duphaston, Luteina. III pobyt (5 dni) – 16 tyg. – Badania: morfologia, leukocytoza i CRP (powtarzane wielokrotnie), mocz, posiew z kanału szyjki, 5 x USG (codziennie) - Leczenie: Duphaston, Luteina, Papaweryna, No-Spa, Augmentin, leżenie, zamówiono konsultację psychologa klinicznego. - Do domu (po wypisie na własne żądanie): Augmentin, codzienna kontrola leukocytozy i CRP, kontrola u lekarza prowadzącego za 3 dni. Myślę, że większość z czytających dostrzeże w powyższym konsekwencję w diagnostyce i leczeniu, a nie „zasadę prób i błędów”. „Złu koniecznemu” wykonaliśmy szereg badań laboratoryjnych, w ciągu 14 dni pobytowych przeprowadziliśmy 9 (!) badań USG, poprosiliśmy o wsparcie psychologa. „W końcu po kolejnym USG okazało się,że nie mam już prawie wód płodowych i właściwie czeka mnie nieuchronnie poronienie.Dodam,że byłam już wtedy w 16 tyg.ciąży. Pomijam fakt,że żadnego lekarza nie obchodziło to co ja przeżywałam i o każde USG właściwie trzeba było żebrać.Miarka się przebrała kiedy poprosiłam o kolejne USG i usłyszałam,że teraz lekarze są zajęci po czym okazało się,że wszyscy lekarze siedzieli wspólnie w jednym pokoju i zajadali się smakołykami przyniesionymi przez przedstawiciela handlowego.Po tym wszystkim wyszłam na własną odpowiedzialność ze szpitala.” Nie dziwię się, że ciężko jest sobie poradzić ze świadomością, że przy bezwodziu w 15/16 tygodniu utrata ciąży jest nieuchronna. Zdaję sobie sprawę, że jest to ciężki kryzys psychiczny, ale pomóc Pani nie było można. W piątki, raz na 1 – 2 miesiące przeprowadzamy w Oddziale wewnętrzne szkolenia zawodowe. Na takie posiedzenie naukowe (ok. 30 min.) ktoś z lekarzy przygotowuje referat, często łączymy to z wizytą przedstawiciela farmaceutycznego, który przedstawia swój produkt. Oczywiście nie siedzimy „o suchym pysku”, tylko zajadamy ciasteczka popijając soczkiem. Nieszczęśliwie w dniu, w którym Pani wyszła, odbywało się takie właśnie posiedzenie. Przy Pani kryzysie psychicznym, rzeczywiście, poczekanie 1 godziny na codzienną ocenę USG okazało się nadmiernie długie (a i tak, oczywiście zostało wykonane). „…ciążę można było uratować gdybym miała podane odpowiednie leki- miałam klasyczne a wręcz książkowe objawy zespołu antyfosfolipidowego.” Pierwsze słyszę, że bezwodzie w 15 tyg. ciąży jest „klasycznym a wręcz książkowym” objawem zespołu AFL!!! Utrata ciąży w II i III trymestrze, może być przesłanką do badania w tym kierunku, ale niestety „post factum”. Poza tym „książkowo” dopiero 3 poronienia uzasadniają badania w kierunku przyczyn niemożności donoszenia ciąży, w tym powyższego zespołu. Faktem jest, iż uważam (za wielu mymi znakomitymi kolegami), że już po dwóch stratach ciąż (a szczególnie po takim dramatycznym przebiegu jak w Pani przypadku) warto zacząć pierwsze poszukiwania potencjalnej przyczyny poronień. W tym przypadku szansy nie miałem… Acha, Pani Magdo! Proszę zwrócić uwagę i przypomnieć sobie, że Acard przyjmowała Pani od początku ciąży, wraz z lekami przeciw nadciśnieniu. I na koniec refleksja: często ludzie łączą swe przeżyte dramaty z miejscem i ludźmi z ówczesnego otoczenia. Nie dziwię się, że i Pani w ten sposób (mam nadzieję, że podświadomie) stara się zagoić rany. Ale nawet szukanie psychologicznej deski ratunku nie uzasadnia pomawiania, zmyślania i przeinaczania faktów. Niewątpliwe przeżyła Pani dramat, ale ni Odpowiedz Link Zgłoś
solec_gin przepraszam za kretyńskie emoty... 18.10.08, 18:18 ...same tak powychodziły. Miały tam być nawiasy skrótów tekstowych. Odpowiedz Link Zgłoś
solec_gin mama_m5 - Historia Prawidziwa - dłuuuugie... 18.10.08, 18:25 Witam Pani Magdo!!! To ja - Pani były lekarz prowadzący. Cieszę się, że trafiłem na info od Pani, bo rzeczywiście od ostatniej hospitalizacji ślad po Pani zaginął. Przykro mi niezmiernie, naprawdę, że ma Pani taki problem, choć żałuję, że po tych kilku latach znajomości i pozostawania pod moja opieką, nie zdobyła się Pani na telefon - no cóż, łaska pańska na pstrym koniu jeździ. Z wdzięcznością i szacunkiem przyjmowała Pani przejawy mojej troski o Pani zdrowie w I-ej ciąży, gdy walczyliśmy z Pani przewlekłym nadciśnieniem. Korzystała Pani z możliwości moich przyjacielskich kontaktów z lekarzami innych specjalności (kardio), miała możliwość szybkich konsultacji, hospitalizacji i intensywnej diagnostyki na każde żądanie. Wreszcie, była Pani przyjęta 2 tygodnie przed terminem, w celu intensywnego nadzoru, monitorowania dziecka i przygotowania do indukcji porodu ok. terminu, po to, aby właśnie nie przedłużać ciąży. Na szczęście, poród Pani zaczął dość szybko się toczyć, odpływał czysty płyn owodniowy. Miała Pani szansę urodzić samodzielnie. Niestety, nastąpiło to, czego wcześniej przewidzieć się nie da - zaburzenia w tętnie płodu. Na szczęście, otoczona dobrą opieką, urodziła Pani zdrowe dzieciątko na 8-9-10 Apg. drogą cięcia cesarskiego. Pani Magdo, proszę przyznać, że spisaliśmy się dobrze, skoro już w 5 dobie po porodzie wyszłyście, szczęśliwe i zdrowe do domu. A co tu czytam?! " A ja nie polecam (..) żadnego innego lekarza z Solca.W 2005 r. urodziłam tam swoje pierwsze dziecko.Przed porodem spędziłam tam 2 tygodnie na patologii z powodu nadciśnienia-(miałam tam swojego lekarza prowadzącego).W ciągu tych dwóch tygodni nikogo nie obchodził fakt,że ciąży nie należało dalej przedłużać,bo łożysko było już bardzo stare a ciśnienie cały czas skakało. W efekcie córka urodziła się w ostatniej chwili przez cc z zielonymi wodami." No cóż, pamięć ludzka jest zawodna, ponieważ jeszcze nie tak dawno była Pani innego zdania. Chwaliła Pani profesjonalną opiekę i bezpieczeństwo jakie zapewniono Pani i dziecku przez cały okres ciąży i porodu. Pozwolę sobie przytoczyć fragment Pani wypowiedzi z 2005 r.: >>>W październiku tego roku urodziłam córeczkę w szpitalu na Solcu a całą moją ciążę prowadził dr(..)„X”.Uważam,że jest świetnym lekarzem i naprawdę zna się na tym co robi.Z każdym problemem mozna do niego zadzwonić a gdy stwierdza,że coś jest nie tak z ciążą to kładzie swoją pacjentkę do szpitala-nie olewa jej jak wiele innych lekarzy. Wiem co mówię,bo moja ciąża nie należała do najłatwiejszych i jestem przekonana,że to,że urodziłam zdrową i śliczną córeczkę zawdzięczam m.in.dr(..)„X”.Ja tego lekarza polecam z całego serca i przyszłą ciążę też będę u niego prowadzić.Co do dr.(..)„Y”-to jest ona bardzo dobrym lekarzem(..)-moja córeczka przyszła na świat prez cięcie cesarskie i to właśnie dr.(..)„Y” wykonała cięcie- dodam,że jej też wiele zawdzięczam,bo podjęłą natychmiastową decyzję o cięciu cesarskim ,kiedy mojej córeczce zaczęło słabnąć tętno.Osobiście polecam też dr(..)”W”oraz dr(..)„Z”też z Solca).A tak szczerze mówiąc to leżałam na Solcu przed porodem 2 tygodnie i każdy lekarz był super. <<< Pani słowa!! Trochę inaczej to WTEDY wyglądało, prawda Pani Magdo?? „Moja kolejna ciąża niestety od początku była zagrożona(ciągłe krwawienie) w efekcie czego w szpitalu na Solcu spędziłam z rzerwami łącznie 4 tygodnie.Przez te wszystkie pobyty w szpitalu żaden z lekarzy w tym także ordynator(..)nie zainteresował się przyczyną mojego krwawienia. Byłam traktowana jako zło konieczne.Ani razu nie miałam zleconych jakichkolwiek badań-wszystkie leki jakie dostawałam były podawane na zasadzie prób i błędów.” Pani Magdo, bolesne to zarzuty, ale za komentarz niech posłuży krótki wypis z przeglądanych właśnie przeze mnie Historii Chorób Pani pobytu: I pobyt (4 dni) – 8 tyg. – Badania: morfologia, koagulogram, glikemia na czczo, mocz, 2 x badanie USG - Leczenie: Duphaston, Buskolizyna, Papaweryna, Magnez, No-Spa, leżenie, kontrola wkładek. - Do domu: Duphaston, Acard 50 II pobyt (5 dni) – 15 tyg. – Badania: morfologia, mocz b.og i posiew, posiew z kanału szyjki, 2 x USG - Leczenie: Duphaston, Luteina, Buskolizyna, Urosept, leżenie - Do domu: Duphaston, Luteina. III pobyt (5 dni) – 16 tyg. – Badania: morfologia, leukocytoza i CRP (powtarzane wielokrotnie), mocz, posiew z kanału szyjki, 5 x USG (codziennie) - Leczenie: Duphaston, Luteina, Papaweryna, No-Spa, Augmentin, leżenie, zamówiono konsultację psychologa klinicznego. - Do domu (po wypisie na własne żądanie): Augmentin, codzienna kontrola leukocytozy i CRP, kontrola u lekarza prowadzącego za 3 dni. Myślę, że większość z czytających dostrzeże w powyższym konsekwencję w diagnostyce i leczeniu, a nie „zasadę prób i błędów”. „Złu koniecznemu” wykonaliśmy szereg badań laboratoryjnych, w ciągu 14 dni pobytowych przeprowadziliśmy 9 (!) badań USG, poprosiliśmy o wsparcie psychologa. „W końcu po kolejnym USG okazało się,że nie mam już prawie wód płodowych i właściwie czeka mnie nieuchronnie poronienie.Dodam,że byłam już wtedy w 16 tyg.ciąży. Pomijam fakt,że żadnego lekarza nie obchodziło to co ja przeżywałam i o każde USG właściwie trzeba było żebrać.Miarka się przebrała kiedy poprosiłam o kolejne USG i usłyszałam,że teraz lekarze są zajęci po czym okazało się,że wszyscy lekarze siedzieli wspólnie w jednym pokoju i zajadali się smakołykami przyniesionymi przez przedstawiciela handlowego.Po tym wszystkim wyszłam na własną odpowiedzialność ze szpitala.” Nie dziwię się, że ciężko jest sobie poradzić ze świadomością, że przy bezwodziu w 15/16 tygodniu utrata ciąży jest nieuchronna. Zdaję sobie sprawę, że jest to ciężki kryzys psychiczny, ale pomóc Pani nie było można. W piątki, raz na 1–2 miesiące przeprowadzamy w Oddziale wewnętrzne szkolenia zawodowe. Na takie posiedzenie naukowe (ok. 30 min.) ktoś z lekarzy przygotowuje referat, często łączymy to z wizytą przedstawiciela farmaceutycznego, który przedstawia swój produkt. Oczywiście nie siedzimy „o suchym pysku”, tylko zajadamy ciasteczka popijając soczkiem. Nieszczęśliwie w dniu, w którym Pani wyszła, odbywało się takie właśnie posiedzenie. Przy Pani kryzysie psychicznym, rzeczywiście, poczekanie 1 godziny na codzienną ocenę USG okazało się nadmiernie długie (a i tak, oczywiście zostało wykonane). „…ciążę można było uratować gdybym miała podane odpowiednie leki- miałam klasyczne a wręcz książkowe objawy zespołu antyfosfolipidowego.” Pierwsze słyszę, że bezwodzie w 15 tyg. ciąży jest „klasycznym a wręcz książkowym” objawem zespołu AFL!!! Utrata ciąży w II i III trymestrze, może być przesłanką do badania w tym kierunku, ale niestety „post factum”. Poza tym „książkowo” dopiero 3 poronienia uzasadniają badania w kierunku przyczyn niemożności donoszenia ciąży, w tym powyższego zespołu. Faktem jest, iż uważam (za wielu mymi znakomitymi kolegami), że już po dwóch stratach ciąż (a szczególnie po takim dramatycznym przebiegu jak w Pani przypadku) warto zacząć pierwsze poszukiwania potencjalnej przyczyny poronień. W tym przypadku szansy nie miałem… Acha, Pani Magdo! Proszę zwrócić uwagę i przypomnieć sobie, że Acard przyjmowała Pani od początku ciąży, wraz z lekami przeciw nadciśnieniu. I na koniec refleksja: często ludzie łączą swe przeżyte dramaty z miejscem i ludźmi z ówczesnego otoczenia. Nie dziwię się, że i Pani w ten sposób (mam nadzieję, że podświadomie) stara się zagoić rany. Ale nawet szukanie psychologicznej deski ratunku nie uzasadnia pomawiania, zmyślania i przeinaczania faktów. Niewątpliwe przeżyła Pani dramat, ale nie może być zgody na to, aby pod przykr Odpowiedz Link Zgłoś
solec_gin Re: mama_m5 - Historia Prawidziwa - cd... 18.10.08, 18:33 I na koniec refleksja: często ludzie łączą swe przeżyte dramaty z miejscem i ludźmi z ówczesnego otoczenia. Nie dziwię się, że i Pani w ten sposób (mam nadzieję, że podświadomie) stara się zagoić rany. Ale nawet szukanie psychologicznej deski ratunku nie uzasadnia pomawiania, zmyślania i przeinaczania faktów. Niewątpliwe przeżyła Pani dramat, ale nie może być zgody na to, aby pod przykrywką swego niku szukała Pani plastra na swe urazy naszym kosztem. Zawsze byłem i nadal jestem gotów Pani pomóc. Jeśli już nie jako lekarz prowadzący, to zwyczajnie, po ludzku – tak, aby Pani łatwiej było zrozumieć, a mnie bronić dobrego imienia naszego zespołu. Pozdrawiam Panią Pani Magdo i trzymam kciuki za powodzenie w kolejnej ciąży – Pani były lekarz prowadzący Odpowiedz Link Zgłoś
mama_m5 Re: Do solec_gin !!! 20.10.08, 17:50 Szanowny Panie Doktorze ! Pozwolę się ustosunkować do Pańskich wypowiedzi: "Cieszę się, że trafiłem na info od Pani, bo rzeczywiście od ostatnie hospitalizacji ślad po Pani zaginął. Przykro mi niezmiernie, naprawdę, że ma Pani taki problem, choć żałuję, że po tych kilku latach znajomości i pozostawania pod moja opieką, nie zdobyła się Pani na telefon - no cóż, łaska pańska na pstrym koniu jeździ. " - Po tym co napisałam powyżej i jak uważam chyba nie dziwi Pana fakt,iż postanowiłam zmienić szpital .Poza tym nie uważam bym miała jakikolwiek "problem" a jedynie postanowiłam wypowiedzieć się na dany temat do czego mam całkowite prawo . "Z wdzięcznością i szacunkiem przyjmowała Pani przejawy mojej troski o Pani zdrowie w I-ej ciąży, gdy walczyliśmy z Pani przewlekłym nadciśnieniem.Korzystała Pani z możliwości moich przyjacielskich kontaktów z lekarzami innych specjalności (kardio), miała możliwość szybkich konsultacji, hospitalizacji i intensywnej diagnostyki na każde żądanie. " Proszę mi wybaczyć,ale w tej chwili każdy szanujący się lekarz czyt.ginekolog zapewnia to wszystko o czym Pan pisze powyżej , swojej pacjentce- chociaż by z racji tego,że jest to jego obowiązek wobec pacjenta.Poza tym czy ja Panu kiedykolwiek zarzuciłam złą opiekę podczas pierwszej ciąży? O ile dobrze pamiętam podczas mojego 2-tygodniowego pobytu przed porodem w szpitalu Pana tam nie było,więc jakiekolwiek uwagi ,Pana w tym przypadku nie dotyczą. "Wreszcie, była Pani przyjęta 2 tygodnie przed terminem, w celu intensywnego nadzoru, monitorowania dziecka i przygotowania do indukcji porodu ok. terminu,po to, aby właśnie nie przedłużać ciąży. Miała Pani szansę urodzić samodzielnie. Niestety, nastąpiło to, czego wcześniej przewidzieć się nie da -zaburzenia w tętnie płodu. Na szczęście, otoczona dobrą opieką, urodziła Pani zdrowe dzieciątko na 8-9-10 Apg. drogą cięcia cesarskiego. " Owszem zostałam przyjęta do szpitala na dwa tygodnie przed porodem,ale z tego co pamiętam ( po uzgodnieniu z Panem )to poród miał być wywołany dużo wcześniej a nie dopiero po moim 2- tygodniowym pobycie- gdzie nie było sensu dalszego przedłużania ciąży.Tak naprawdę to,że urodziłam po dwóch tygodniach pobytu w szpitalu a nie jeszcze później zawdzięczam jedynie decyzji Dr.W.który w końcu zadecydował,że ciąży nie należy i nie ma sensu dalej przedłużać. Nota bene był to jedyny lekarz,który odważył się w końcu podjąć taką decyzję.Pozostali lekarze uważali,że dziecko samo uzna kiedy będzie chciało się urodzić ( mimo mojego skaczącego nadciśnienia i starego łożyska).Rzeczywiście fakt,że urodziłam przez cc nie był spowodowany moim przedłużającym się pobytem w szpitalu ,ale tym,że cc przeprowadzane jest u Państwa w szpitalu w ostateczności- czyt.nacisk na naturalny poród.Tyle tylko,że w momencie kiedy widać ,że akcja porodowa w ogóle nie postępuje to według mnie nie powinno się czekać na naturalny poród tak długo- mogło to być przyczyną spadku tętna u dziecka i zielonych wód płodowych.W innym szpitalu nie czekano by tak długo z decyzją o cc. "No cóż, pamięć ludzka jest zawodna, ponieważ jeszcze nie tak dawno była Pani innego zdania. Chwaliła Pani profesjonalną opiekę i bezpieczeństwo jakie zapewniono Pani i dziecku przez cały okres ciąży i porodu" Rzeczywiście wtedy tak uważałam o czym powinien świadczyć fakt,że swoje następne ciąże postanowiłam dalej prowadzić u Pana.Jednak z perspektywy czasu uważam,że wiele rzeczy powinno zostać inaczej zrobionych- i wcale nie przemawia przeze mnie żal i gorycz a raczej zdrowy rozsądek i zastanowienie się na spokojnie nad zaistniałymi faktami.Miałam okazje leżeć w innym szpitalu i tam opieka nad ciężarną jest na wiele wyższym poziomie .Owszem nie można zarzucić lekarzom czy pielęgniarkom,że są niemili czy opryskliwi,ale chyba nie to jest najważniejsze podczas zagrożonej ciąży - prawda?Co do Doktor P. to moje zdanie się nie zmieniło. Jeżeli chodzi o badania zlecane przez lekarzy to uważam,że nie wnosiły one nic do przyczyny moich krwawień.Proszę nie pisać,że leki były przemyślane skoro Duphaston i Luteinę miałam podawaną bez oznaczenia chociaż raz poziomu progesteronu!!!Chyba jest to jednak leczenie na "wyrost".Dlaczego ani razu podczas pobytu w szpitalu a nawet na początku ciąży nie miałam zleconych badań na toxoplazmozę i cytomegalię?Gdyby tak było dowiedział by się Pan,że właśnie( w ciąży) przechodziłam cytomegalię!!! "Nie dziwię się, że ciężko jest sobie poradzić ze świadomością, że przy bezwodziu w 15/16 tygodniu utrata ciąży jest nieuchronna. Zdaję sobie sprawę, że jest to ciężki kryzys psychiczny, ale pomóc Pani nie było można" Pozwoli Pan,że to ja będę decydować o tym czy jest to dla mnie ciężki kryzys psychiczny czy nie.Pomoc psychologa została mi zaproponowana,ale dopiero w momencie gdy podjęłam decyzję o wypisaniu się ze szpitala na własną odpowiedzialność.Gdyby wcześniej zostało wykryte,że mam zespół antyfosfolipidowy oraz,że właśnie przechodzę cytomegalię być może ciążę jednak by się dało uratować- owszem jest to tylko gdybanie,ale zastanowić się można.Pisanie,że nie było to możliwe jest oczywiście najprostszym rozwiązaniem .Poza tym nie są to moje "widzimisie" ,ale opinia dwóch niezależnych lekarzy. Co do objawów zespołu antyfosfolipidowego to nie przypominam sobie żebym napisałam ,że bezwodzie jest jego klasycznym objawem.Natomiast to,że dziecko od początku ciąży było za małe w stosunku do wieku ciążowego, moja małopłytkowość oraz nadciśnienie powinno było jednak dać lekarzom do myślenia.Nota bene przedwczesne odejście wód płodowych w II trymestrze ciąży jest jednak jednym z symptomów zesp.antyf.To,że Pan pisze,że standardowo robi się badania dopiero po trzecim poronieniu świadczy tylko o tym,że nie ma Pan indywidualnego podejścia do pacjenta. Nieprawdą jest,że acard miałam przepisany od początku ciąży,bo dopiero od 8 tyg. a poza tym brałam go zaledwie przez 2 dni,bo nie mógł Pan wykluczyć ,że krwawienie powróciło właśnie przez owy lek. "I na koniec refleksja: często ludzie łączą swe przeżyte dramaty z miejscem i ludźmi z ówczesnego otoczenia. Nie dziwię się, że i Pani w ten sposób (mam nadzieję, że podświadomie) stara się zagoić rany. Ale nawet szukanie psychologicznej deski ratunku nie uzasadnia pomawiania, zmyślania i przeinaczania faktów. Niewątpliwe przeżyła Pani dramat, ale nie może być zgody na to, aby pod przykrywką swego niku szukała Pani plastra na swe urazy naszym kosztem. Zawsze byłem i nadal jestem gotów Pani pomóc. Jeśli już nie jako lekarz prowadzący, to zwyczajnie, po ludzku – tak, aby Pani łatwiej było zrozumieć, a mnie bronić dobrego imienia naszego zespołu. " Nie sądzę abym przeinaczyła fakty lub coś zmyśliła. Każdy na tym forum ma prawo się wypowiedzieć o tym co myśli i uważa na dany temat.Pan ma takie odczucia a ja inne.Poza tym ja nie szukam żadnego plastra na swe urazy.Nadal będę się upierać przy tym,że szpital na Solcu jest fajnym i przyjaznym miejscem,ale tylko w przypadku ciąży bezproblemowej- owszem jest to tylko i wyłącznie moje zdanie,ale mam prawo je wypowiedzieć.Dziwi mnie fakt,że tak Pan walczy w imieniu swoich kolegów .Poza tym z Pańskiej wypowiedzi wynika jak bym to przede wszystkim Pana obarczała za swoje pretensje do lekarzy ze szpitala na Solcu.Po moim pierwszym porodzie bardzo żałowałam tego,że akurat jak leżałam dwa tygodnie przed porodem niestety Pana nie było.Wiem o tym,że gdyby Pan był sprawy potoczyły by się pewnie dosyć szybciej i inaczej.Dlatego też tu o nic nie mam do Pana pretensji i nadal uważam,że można na Pana jako lekarza liczyć. To o co mam żal do Pana to podejście do mnie podczas moich dwóch poronień- ja wiem,że dla lekarzy poronienie nie jest czymś nadzwyczajnym,ale oczekiwałam od Pana większego zaangażowania w moją trzecią ciążę i jednak głębsze przyjrzenie się problemowi mojego nieustającego krwawienia. W tej kwestii bardzo się na Panu zawiodłam . Po prost Odpowiedz Link Zgłoś
anula123456 Re: dr Wojciech Strzyżewski z Solca 16.10.08, 20:12 A ja mam wrazenie, ze wizyta 120 zł, a usg 140 zł, ale upierac sie nie bede, bo moze byc odwrotnie. Tak czy siak polecam )) Odpowiedz Link Zgłoś
kasiulek403 Re: dr Wojciech Strzyżewski z Solca 16.10.08, 20:33 Może każda z pacjentek ma inny cennik Odpowiedz Link Zgłoś
kasiulek403 Re: dr Wojciech Strzyżewski z Solca 18.10.08, 18:24 W każdym bądź razie ile by nie było również polecam dr Strzyżewskieg Odpowiedz Link Zgłoś