szpitale w Niemczech...

07.11.08, 15:01
Macie jakies informacje o szpitalach-porodowkach w Niemczech?
    • anettchen2306 Re: szpitale w Niemczech... 09.11.08, 19:00
      A co cie interesuje? Rodzilam rok temu w malym niemieckim szpitaliku
      w Rheinland-Pfalz. Z polskimi placowkami nie ma chyba co porownywac.
      Nie chodzi mi tu o wyposazenie ale o ogolne podejscie do rodzacej,
      do porodu i opieki po nim. Przy standardowym porodzie nie ma
      lekarza. Jest tylko polozna, zazwyczaj dwie polozne. Porodowki
      oferuja niemal wszystkie udogodnienia od muzyki i wanny, poprzez
      masaze, swiatlo- i aromaterapie po akupunkture (sama doswiadczylam
      jej dzialania). Za nic nie trzeba placic, za obecnosc kogos
      bliskiego przy porodzie tez nie, bo to tutaj oczywiste, ze ten kto
      przywozi cie do porodu - ten tez z toba zostaje. Nie trzeba miec
      zadnych kursow typu "szkola rodzenia" czy podobne. Mozna pic,
      podjadac. Przed porodem nalezy udac sie do wybranego przez siebie
      szpitala 8tak ok 36-38 tc, skierowanie dostaje sie od lekarza
      prowadzacego) i odbyc tzw. Geburtsplanung. Wtedy ustala sie jaki
      porod sobie zyczysz, w jaki sposob zamierzasz karmic swoje dziecko.
      Beda ci jednak mile namawiac do sn i karmienia piersia. Rozmawiasz z
      anestezjologiem. Robia kopie dotychczasowej dokumentacji ciazy,
      robia usg na swoim sprzecie (zazwyczaj 4D). Do porodu mozesz miec
      swoja koszulke (dluzszy t-shirt), potem swoje ciuchy (zazwyczaj
      dresik). Nic do dziecka miec nie musisz, chociaz mozesz. Podklady,
      majtki jednorazowe, ochronne kapturki na piersi, masc na popekane
      sutki, kosmetyki dla dziecka - wszystko zapewnia szpital. dostaje
      sie takze mnostwo gratisow dla dziecka. Sale zazwyczaj dwuosobowe.
      dziecko przebywa z mama, na noc mozna "oddac" siostrom, przyniosa
      maluszka na karmienie. Nie wiem, co cie szczegolnie interesuje.
    • imbirka Re: szpitale w Niemczech... 09.11.08, 19:48
      Oprócz szpitali jest sieć Domów narodzin www.geburtshaus.de/ - coś czego nie ma w Polsce (niestety), a oferuje fantastyczną opiekę dla kobiet które chcą mieć naturalny, aktywny poród.
      • anettchen2306 Re: szpitale w Niemczech... 10.11.08, 12:35
        Tzw Geburtshaus, czyli Dom Narodzin powstal jako alternatywa dla
        porodu domowego. Ja nie odwazylabym sie w nim rodzic. Mialam
        komplikacje po pierwszym porodzie (ciaza bez problemow, porod tez
        lekki, dziecko super zdrowe a mimo to problem z nieodklejonym
        lozyskiem, krwotok i natychmiastowa operacja) wiec wiem, czym
        to "pachnie". Transport do szpitala to cenne minuty, ktore moga
        zawazyc na losie matki czy dziecka. W Domu Narodzin nie ma calego
        zaplecza medycznego. Atmosfera w szpitalu gdzie rodzilam byla
        niemalze domowa - sciemnione swiatlo, spokoj, zadnej niepotrzebnej
        ingerencji (typu oksytocyna, naciecie krocza), pelna intymnosc.
        Wszystkie polozne i pielegniarki usmiechniete, pytajace po 10 razy
        dziennie o samopoczucie, doradzajace ale nienarzucajace sie. Maz byl
        przy mnie cala noc, polozna zagladala do nas od czasu do czasu. W
        ciagu calej nocy tylko 2 razy podlaczyli mnie to ktg i dwa razy
        sprawdzili rozwarcie. Poslali na spacerek, wreczyli "Marsa" na
        przekaske, zachecali do ruchu , urodzilam w pozycji na kolanac.
        Znieczulenie zzo blo w ofercie szpitala, ale zadna z rodzacych w tym
        samym czasie co ja na nie sie nie zdecydowala. Wiec ten kto
        twierdzi, ze na tzw Zachodzie to standart - ten jest w bledzie.
        Stawiano na naturalne metody lagodzenia bolu. Gdy u mnie bole staly
        sie nieznosne i poprosilam o znieczulenie to okazalo sie, ze mam juz
        8 cm rozwarcie i ze nie ma juz sensu. I rzeczywiscie, bo za pol
        gozinki juz urodzilam. Wenflon zalozyli mi dopiero po porodzie ze
        wzgledu na komplikacje po pierwszym - bardziej ze strachu niz z
        koniecznosci. Zrobili mi akupunkture, zszyli po samoistnym peknieciu
        (2 szwy) i tym razem odbylo sie wszystko bez problemow. Zycze takiej
        opieki w czasie porodu i po kazdej mamie. Jedynym mankamentem w
        niemieckich szpitalach jest to, ze w nie kazdym jest lekarz pediatra
        majacy dyzur non stop. O neonatologu mozna pomarzyc tylko wtedy, gdy
        rodzi sie w duzej klinice. W szpitalu gdzie rodzilam pediatra
        przychodzil 2 razy w tygodniu i badal "tasmowo" wszystkie narodzone
        w tym czasie dzieciaczki. Po porodzie malenstwo jest badane przez
        polozna a w razie problemow wzywany jest lekarz z dyzuru, zazwyczaj
        anestezjolog. Zanim wyszlam ze szpitala zrobiono mi takze badanie
        koncowe, usg. Szpital mial tez umowe z profesjonalnym fotografem,
        ktory przychodzil maluszkom robic pierwsza sesje zdjeciowa (super
        sprawa, zdjecia w stylu Anny Gedes). Sama sesja nic nie kosztowala,
        placilo sie tylko za wybrane zdjecia. Jedno wybrane dsotawalo sie w
        prezencie od szpitala. Wiele szpitali prowadzi tego typu akcje. Aha,
        odwiedziny przyjaciol, znajomych, rodzinki, rodzenstwa jak
        najbardziej mile widziane!
        • ula243 Re: szpitale w Niemczech... 10.11.08, 17:52
          dzieki sliczne.To byle te wiadomosci ktore mnie interesowaly.A co do lekarza-to
          moj bedzie przy porodzie,bo pracuje w tym samym szpitalu co chce rodzic-i
          powiedzial ze z tym niema problemu.
    • kingus27 Re: szpitale w Niemczech... 12.11.08, 14:27
      To ja jeszcze od siebie-przy cesarce bez problemów na salę wchodzi osoba
      towarzysząca. No, i ze szpitala można wyjść w zasadzie zaraz po, jeśli ktoś ma
      ochotę. Widziałam kobietki, które 3 godziny poleżały i poszły do domu, bo na
      następny dzień przychodzi do domu położna, kontroluje i mamę i dziecko. Ja po
      cesarce wyszłam po 2 dniach.
      K.
Pełna wersja