Starynkiewicza - coś pozytywnego

28.12.08, 11:39
Mam na 31 stycznia termin, lekarke prowadzącą właśnie z tego
szpitala. Jednak ostatnio na temat tego szpitala są same negatywy.
Może znajdzie się ktoś kto ma dobre wspomnienia ?
Coraz bliżej porodu, a ja mam coraz większy dylemst .
Dzięki z góry za każdą opinię
    • koala500 Re: Starynkiewicza - coś pozytywnego 28.12.08, 12:39
      ja napiszę ci tylko tyle, że szpital jest przepełniony i odsyłają.
      ja przyjechałam do nich 21.12 bo sączyły mi się wody, zostałam
      zbadana na izbie przyjęć, ale poinformowano mnie, że nie ma u nich
      miejsc i muszą mnie odesłać. lekarka zadzwoniła na Inlancką i tam
      powiedzieli, że mogę przyjechać, bo u nich jest miejsce. na izbie
      przyjęć zarówno lekarka jak i pielęgniarka to miłe i życzliwe
      kobiety.
      pojechałam więc i jestem z pobytu na Inflanckiej bardzo zadowolona -
      super opieka, szpital nowocześniejszy niż Starynkiewicza, miła
      atmosfera.

      zresztą katrka o wstrzymaniu przyjęć wisi na Starynkiewicza na
      drzwiach do Izby Przyjęć.
      • kelly90210 Re: Starynkiewicza - coś pozytywnego 26.01.09, 14:35
        Przypominam temat, bo idę w czwartek tam na planowaną cesrkę, będzie
        mi robiła doktor Luterek Kasia, może ktoś miał cesarkę ostatnio tam
        ( może przez nią robioną ) i coś pozytywnego opowie ?
        Dzięki
    • gugu.1 Re: Starynkiewicza - coś pozytywnego 29.12.08, 17:01
      ja bardzo miło wspominam pobyt w szpitalu zarówno na patologii(2 dni) jak i na samej porodówce (niestety cesarka). Wszędzie położne i pielęgniarki były miłe i nie spotkałam się nigdy żeby któraś odmówiła pomocy (leżałam w sumie 9 dni, bo Mała miała wysoką żółtaczkę, także zdążyłam poznać wszystkie Paniesmile Jeżeli masz doktor prowadzącą z tego szpitala to na pewno zostaniesz przyjęta na oddział i wszystko będzie pod kontrolą!! Acha i jeżeli będziesz chciała być w tej lepszej salce to też wiem, że pacjentki pracujących tam lekarzy mają pierszeństwo tylko trzeba wcześniej powiedzieć.
      Duuużo zdrówka życzęsmile
    • waiting_for Re: Starynkiewicza - coś pozytywnego 30.12.08, 14:17
      rodziłam na początku listopada, jestem bardzo zadowolona zarówno z przebiegu porodu, jak i z opieki
      gdzieś to już zresztą tu pisałam smile
      • kelly90210 Re: Starynkiewicza - coś pozytywnego 30.12.08, 16:46
        a miałaś zzo, bo ja nie mogę ze względu na płytki krwii. Wydaje mi
        się , że każda Kobieta która dostaje zzo, pisze pozytywnie.
        (oczywiście to tylko moje odczucia )
        • izutek Re: Starynkiewicza - coś pozytywnego 31.12.08, 00:38
          rodziłam na Starynkiewicza w grudniu i mam same dobre wspomnienia.
          Tak - miałam lekarza prowadzącego z tego szpitala i jak już ktoś
          wcześnej powiedział - w takim przypadku nie ma problemu z
          przyjęciem. najmniejszego problemu, pomimo, że kartka na drzwiach
          faktycznie wisi już przynjamniej od początku grudnia... Na izbie
          przyjęć b miłe przyjęcie (przyjechałam o 24:00), na porodówce też
          wszystko ok. Nie wiem czy to ja miałam szczęście i trafiłam na
          bardzo fajną położną czy tak po prostu jest, ale nie mogę
          najmniejszego złego słowa powiedzieć na temat przebiegu porodu.
          Przez cłą ciążę byłam nastawiona na prywatną położną, no ale
          wiadomo - wszystko sie pozmieniałao od listopada i ta opcja nie
          wchodziła w grę. byłam przerazona, a teraz wiem, ze prywatna położna
          nie miała by większego sensu... po prostu.. na każde zawołanie była
          przy mnie położna z dyżuru i to bardzo miła (na marginesie dodam, że
          swoj pierwszy poród z prywatną położną w innym szpitalu wspominam
          gorzej niże ten). Nawet nie wspomniałam, nie prosiam o ochronę
          krocza, a pomimo to polożna z dumą przyznała po porodzie, ze udało
          sie je uchronić smile (i chwała jej za to, bo nie zdawałam sobie sprawy
          z tego jak wielka może być różnica na korzyść!). Później b miły pan
          doktor (nie mój prowadzący) zszył małe pęknięcie i pogratulował wink
          Ja miałam znieczulenie, chociaż muszę dodać, że wziełam znieczulenie
          i urodziałam po 1,5 godziny... (położna mówiła, żebym sobie
          odpouściłą to znieczulenie, bo zaraz urodzę - ale byłam twarda...) a
          wcześniej bez znieczulenia przechodziłam w domu 6 godzin...
          poza tym byłam baaaardzo zadowolona z opieki noworodkowej. Miałam
          toxoplazmozę w ciąży i zrobiono jej od razu caaały komplet badań -
          tych które powinny być zrobione w takim przypadku.
          jeżeli chodzi o studentów, to nie mogę powiedzieć nic na temat
          porodu, bo rodziłam w weekend, ale na obchodach są i sie uczą -
          normalne - jakoś muszą sie uczyć, a poza tym wszystkie wiemy, że to
          szpital AM. Ale nie sądzę, zeby komuś to przeszkadzało -
          przynajmniej ja sie nie spotkałam z negat opiniami wśród pacjentek.
          na korytarzy lerzałam tyle ile zwykle lezy się w innym szpitalu na
          sali porodowej w celu obserwacji poporodowej, później fktycznie
          umyto mnie i zawieziono do sali. Leżałam na sali ogólnej (3os) bo
          bałam sie nudy w jedynce, założyłam sobie, ze jeżeli będę musiała
          być w szpitalu dłużej to sie do tej jedynki przeniosę i tyle, ale na
          szczęście wyszłam w 4 dobie.
          Nie mam też nic do zarzucenia opiece poporodowej. jak sama wymknęłam
          się z sali pod prysznic jakieś 5 godz po porodzie, to położna sama
          pukała do drzwi w łażience zapytać czy wszystko ze mną ok.
          generalnie reaguja na twoje prośby i zapytania.
          warunki - jak to w polskim szpitalu, ale tragedii chyba nie ma -
          widziałam znacznie gorsze warunki na porodówkach. Jedzenie -
          szpitalne, ale zjadliwe. Przynajmniejn nie wjeżdzają do matek
          karmiących z zupami mlecznymi na śniadanie lub surówkami z kapusty,
          jak to się dzieje w niejednym z warszawskich szpitali na
          położnictwie.
          generalnie gdybym miała rodzić jeszcze raz, to wybrałabym ten sam
          szpital. Wiem co czujesz, bo też byłam przerazona czytając te
          wszystkie negatywne opinie przed porodem...
          • kelly90210 Re: Starynkiewicza - coś pozytywnego 31.12.08, 10:55
            Dzięki wielkie,
            liczyłam , że napiszesz , bo czytałam też posty , które jeszcze
            pisałaś w ciąży. Wiem właśnie, że też się bałaś ale termin był tuż
            tuż. Ja jedynie , że nie mogę mieć zzo, ze względu na płytki krwii
            ale może jakoś przeżyję. Pamiętasz może jak nazywała się położna
            może i ja na nią trafię to powiem jej jakie dostaje pozytywy smile.
            Jeszcze raz wielkie dzięki za taki post nie mogą być same negatywy i
            straszaki.
            Pozdrawiam Ciebie i Twojego Bobaska gorąco.
            • gosiakos85 Izutek- nareszcie!!! 31.12.08, 14:00
              Czekałam i czekałam aż napiszesz. Wow. jestem w szoku, że po takich negatywach
              jednak coś miłego może się w tym szpitalu przytrafić. Ulżyło mi, bo wprawdzie
              termin mam na marzec, ale już chciałam ten szpital w ogóle odrzucić. A tu
              proszę... sama się bałaś, a wszystko było naprawdę super. Jak nazywała się
              położna, z którą rodziłaś??
              Wiem, że to szpital AM i jadąc tam trzeba sobie zdawać sprawę z wielu rzeczy,
              ale jedyne co właśnie mi naprawdę w tym szpitalu przeszkadza, to studenci.. może
              jestem wyjątkiem, ale naprawdę nie życzę sobie, żeby ktokolwiek z nich mnie
              badał i na to na pewno się nie zgodzę w życiu (stać to ostatecznie sobie mogą,
              ale nie wycieczka tylko kilku). Tak juz po prostu mam!
              • kelly90210 Re: Izutek- nareszcie!!! 31.12.08, 16:09
                Mam gin z tego szpitala i powiedziała , że student nie bada tylko
                może przeprowadzić wywiad na temat ciąży. Oni są na ostatnim roku i
                są w swojej karierze studenckiej przy jednym dwuch porodach, a potem
                są lekarzami smile. Jak dzwoniłam do kierownika oddziału, to
                powiedział , że są trzy boksy porodowe i do każdego po jednym
                studencie, więc jakbyś sama rodziła to maxymalnie trzech. Ja mam
                termin na ostatniego stycznia, więc przed Twoim porodem Ci jeszcze
                napisze jak było w moim przypadku.
                Pozdrawiam Sylwestrowo.
                • gosiakos85 Re: Izutek- nareszcie!!! 01.01.09, 20:48
                  Super kelly, bede czekać smile)
              • waiting_for Re: Izutek- nareszcie!!! 04.01.09, 17:13
                gosiakos85,
                u mnie podczas porodu weszły dwie studentki, przedstawiły się i zapytały czy mogą przeprowadzić wywiad. zgodziłam się, bo ja uważam, że niech się uczą - czemu nie? im więcej dowiedzą się teraz tym lepiej dla ich przyszłych pacjentek smile

                ale potem podczas KAŻDEGO ginekologicznego obchodu (no, może poza weekendem chyba) są studenci i często to oni badają. trafiły się też studentki towarzyszące położnej przy wieczornym myciu i ważeniu noworodków.
                mnie to zupełnie nie przeszkadza, nawet czuję się z tym bardzo ok, ale jeżeli tak strasznie Cię odstrasza to lepiej wybierz inny szpital - będziesz codziennie z tym walczyć? jak powiesz, że się nie zgadzasz na izbie przyjęć to z tego co wiem mogą cię nie przyjąć...
                • gosiakos85 Re: Izutek- nareszcie!!! 04.01.09, 18:19
                  wybralam juz inny szpital, ale ze szpitala na Starynkiewicza mam lekarza i jak
                  nie przyjmą mnie gdzieś indziej, to będę musiała jechać tam i z tego co wiem, to
                  przyjmują jak ma sie stamtąd lekarza. Ok, studenci mogą pytać, ale na badanie na
                  obchodzie się nie zgodzę na pewno, po prostu nie i koniec i co, wyproszą mnie z
                  oddziału położniczego??
                  • kelly90210 Re: Izutek- nareszcie!!! 04.01.09, 18:30
                    nie wiem jak wygląda teraz badanie na obchodzie , ale jak rodziłam
                    pierwsze dziecko a było to hahahah 17 lat temu to lekarz dotykał
                    brzucha, sprawdzając czy macica się obkurcza, to chyba i student po
                    brzuchu to nic trasznego, bo szczerze też bym nie chciała aby mi
                    każdy w krocze zaglądał. Nie wiem jak twoja gin, ale ja też mam se
                    starynkiewicza i zapewniała, że studenci nie badają tylko mogą
                    przeprowadzić wywiad. A co do studentek - położnych ( tych od opieki
                    przy dzieciaczkach )to nie wiem, bo pytałam tylko na temat
                    studentów - lekarzy.
                    A jak nie Starynkiewicza to gdzie jeśli można zapytać będziesz
                    rodzić u mnie godzina zero co raz bliżejbo 31 styczeń, a szczerze
                    mówiąc chcę mieć intymny poród , jeszcze tym bardziej, że nie mogę
                    mieć zzo, to moge ewntualnie kogoś pogryś smile
          • aniagrooda Re: Starynkiewicza - coś pozytywnego 28.01.09, 22:51
            ja bardzo podobnie o osobach które tam spotkałam wypowiadać się bede
            do końca w samych superlatywach , od lekarzy i połoznych przez
            salowe i pielęgniarki! NAPRAWDĘ mam za co być im wdzięczna, nikomu
            nic w łapę nie dawaliśmy , a wszyscy mili i uprzejmi w takich
            chwilach jestem za podwyżkami dla połoznych i lekarzy a przynajmniej
            za poprawa warunków w takich szpitalach bo jak mi się wydaje
            negatywne opinie biora się głównie z tego jak ten szpital wygląda,
            fakt nie jest zbyt komfortowo ale dla mnie nie to liczyło się
            najbardziej!Fachowość opieki nade mną i dzidziusiem mnie zupełnie
            satysfakcjonowała i to się liczyło!
    • madzia2301 Re: Starynkiewicza - coś pozytywnego 05.01.09, 16:11
      Witam,10 listopada trafilam na izbe przyjec do szpitala na
      starynkiewcza,oczywiscie byl problem z miejsce,ale po chwili klotni
      zostalam zbadana no i wiedzialam ze juz urodze,polozono mnie na
      porodowke z ktorej juz niemoglam sie ruszyc a tyle sie czytalo ze
      porod ma byc aktywny itp,nieprawda niepozwolono mi wstac mimo ze
      dopiero to byl poczatek,polozne sa bardzo mile,przychodzily do mnie
      co 15 min sprawdzjac rowarcie,ze znieczuleniem niebylo problemu
      zaplacilam 600zl i otrzymalam,jednak po porodzie 2 godziny lezalam
      na korytarzu mimo ze sale byly wolne tragedia nikt mi niepokazal jak
      przystawic do piersi malenstwo,dopiero moj maz poprosil kogos o sale
      i o to by maluszek zaczal ssac,sale sa przeperlnione,bylo strasznie
      zimno w nocy,polozne przychodza i pytaja czy cos podac itp,ogolnie
      opieka dobra drugi raz bym tez tam rodzial gdyz wiem co i jak
      • kelly90210 Re: Starynkiewicza - coś pozytywnego 26.01.09, 16:00
        To , że przepełnienie to wiem, takie czasy. Trudno nie spodziewam
        się luksusów w końcu to nie hotel 5 gwiazdkowy i te 3 dni da sie
        przeżyć, chciałabym aby tylko lekarze czy położne były w miarę
        możliwości życzliwe, poprostu nie nawidzę chamstwa a wiem , że i z
        tym można się w szpitalu Państwowym spotkać. Mam nadzieję , że mając
        lekarkę prowadzącą z tamtąd coś pomoże, jak przyjmą na IP to odrazu
        do niej zadzwonie, żeby wiedziała, że jestem i te wszystkie osoby w
        koło ( personel medyczny oczywiście ) wiedział, że mam jakieś
        wsparcie. Tyle się pisze o tych nie miłych położnch , o tych
        chamskich lekarzach, tłumach namolnych studentów, poprostu nie chcę
        być ja nie miła, mam symatyczne uosobienie ale potafię też być nie
        miła, a chciałbym tego uniknąć. Mój partner jest za to zaspokojny i
        zbytnio na niego nie mogę liczyć ( chciałabym się pomylić ). Mam
        nadzieję , że będzie ok.
        • izutek Re: Starynkiewicza - coś pozytywnego 26.01.09, 22:27
          nie spotkałam się z chamstwem na Starynkiewicza. W ogóle wg mnie
          mówienie o chamstwie w tym przypadku to za wiele powiedziane.. Wszyscy
          jesteśmy ludźmi i mamy lepszy lub gorszy dzień, dodatkowo są różne
          charaktery, ale chamstwo? - nie. Jeżeli Ty jesteś miła, to Tobie
          odplacają tym samym - takie były moje doświadczenia. Tyle ile miałam
          pytań - tyle uzyskałam odpowiedzi, a ponieważ trochę jestem w temacie
          medycznym, to wiedziałam, że nikt mnie nie zbywa i odpowiada ogolnikowo
          (a moja córeczka miała tam dużo różnych badań szczegółowych).
          Powodzenia!
Pełna wersja