uosman 16.01.09, 13:30 witam powiedzcie jak jest w tym szpiatlu. ide rodzic tamw poniedzilaek,a szczerze mowiac nie wiem jakie sa tam warunki?napiszcie os prosze? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
aurinko5 Re: starynkiewicza jak tam jest? 16.01.09, 13:53 Wyszukiwarka nie dziala? Odpowiedz Link Zgłoś
kelly90210 Re: starynkiewicza jak tam jest? 16.01.09, 14:17 Ja idę tam rodzić 29 mam mieć cc. Byłam w poniedziałek na USG przepełnienie straszne ,nie przyjmowali nawet na KTG, bo powiedzieli dziewczynie, że jak by wyszło coś nie tak to i tak nie mają miejsc . Z tego co piszesz to rozumiem , że też jesteś zapisana na cc. ? Mam z tego szpitala lekarkę i ona załatwiła mi miejsce. Warunki podobno nie należą do najlepszych ale lekarze dobrzy i przecierz to nie hotel tylko szpital i tylko 3 dni , więc chyba da się wytrzymać. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
uosman Re: starynkiewicza jak tam jest? 16.01.09, 15:09 tak ma ciecie,to skoro m owisz ze takie przepelnienie tojak nas przyjma tam jak nie ma miejsc? nie dobrze,ja ide juz 19 stycznia,a 20 mammiec cc Odpowiedz Link Zgłoś
kelly90210 Re: starynkiewicza jak tam jest? 16.01.09, 15:25 Jak jesteś zapisana to 100 % cię przyjmą , rozmawiałam z babeczką z IP i powiedziała, że nawet jak jesteś zapisana na cc a złapią cię wcześniej skurcze t i tak cię przyjmą. Ja byłam 12 na USG to wisiała kartka ,że decyzją Zarządu od dnia 7 stycznia nie przyjmują pacjentek do odwołania. I faktycznia IP pusta, czekała tyko jedna babeczka ale też na umówioną cesarkę. Kazali też przyjść Ci na 8 rano ? Bo jeżeli ma być cesarka na następny dzień to po co tam siedziecieć całą dobę i rozmyślać lepiej przecież w domu. Wszystkiego się nie wywiedziałm, bo moja gin uciekła już szybko po USG do pracy. Bo przyjęła mnie tak graecznościowo nor malnie w godzinach pracy, bo chciał sprawdzić czy nadal mam ułożenie miednicowe, a u niej w prywatnym gabinecie nie ma USG. Z tego co czytałam w postach to warunki nie zaspecjalne panują w szpitalu, to stary szpital w dodatku Klinika i oni nie mają tak dużych dotacji, a jeszcze teraz jak zniesi prywatne położne i dodatkowe luksusy płatne to ają jeszcze mniej , zawsze tak to parę złotych im wpadało do kasy . Teraz można tylko zzo do psn za 600 i pokój jedynka 200 , a dwójka 150 zł. Jak by Ci nie przeszkadzało, to z miła chęcią bym zadzwoniła do Ciebie w poniedziałek pod wieczór to byś opowiedziała jak Cię przyjeli i jakie badania robili jeszcze przed cesarką. Mój priw to asia.kuzmin@wp.pl. Dodam , że jestem strasznym tchórzem i mocno się boję , nie wiem jak to zniosę, jak nie usypiają i to wszystko słyszysz szok. Chociaż z drugiej strony to uśpienia też się boję , jakieś rury w tchawicy do oddychania, kroplówki, cewniki to normalnie horror. Pierwsze dziecko rodziłam sn na Żelaznej ale to było 17 lat temu , no a teraz ta nieszczęsna cesarka. Maluch od miesiąca leży jajkami do dołu i nie ma zamiaru się okecić w drugą stronę. Ach te nasze pociechy. Mam nadzieję , ze nie będzie tak strasznie i życżę Tobie sił i aby nic nie bolało. Odpowiedz Link Zgłoś
agulasek do Kelly 16.02.09, 10:35 A czemu rodziłaś naturalnie? Przecież pisałaś, że miałaś zaplanowane tam CC? Odpowiedz Link Zgłoś
magdalena823 Re: starynkiewicza jak tam jest? 16.01.09, 15:29 Jesli pytacie o opieke jest naprawde ok,personel bardzo mily i pomocny ale moim zdaniem duzo zalezy rowniez od nas samych,od tego jakie mamy podejscie do ludzi i wydarzenia jakim jest porod.Ja akurat probowalam rodzic w tym szpitalu silami natury ,zakonczylo sie cesarskim cieciem.Przyjechalam z bolami i skurczami co 6 min wiec od razu po ktg musialam przebierac sie w koszule i maszerowac na porodowke.Trafila mi sie fantastyczna polozna,ktora miala nadzieje ze zakonczymy wspolnie porod na jej zmianie.Niestety ona skonczyla prace a ja dalej czekalam na kolejne cm.w efekcie zadecydowano ze dalej czekac nie nalezy i polozono mnie po noz Po cesarce pielegniarki dyzuruja przy pacjentkach i dzieciach przez pierwsze godziny,potem dla dobra pacjentek po 8 h nalegaja by probowac o wlasnych silach chodzic.Przenosza na sale poporodowa i tam juz jest sie skazanym na siebie i polozne ,ktore bardzo chetnie udzielaja rad i pomagaja przy dzieciach. Salki najpiekniejsze nie sa ale to szpital stary i nalezy brac poprawke na to(sama sie w nim urodzilam).Mozna sobie pozwolic na vipowska jedynke lub dwojke za dodatkowa oplata(wowczas lazienka jest w pokoju) W razie pytan sluze pomoca.Urodzilam moja dzidzie tydz temu.pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
gabi359 Re: starynkiewicza jak tam jest? 16.01.09, 16:01 jak wygląda sprawa z jedynkami i dwójkami vipowskimi?? czy jak szpital jest przepełniony to na do tych sal też są kierowane dziewczyny? czy trzymają je tylko dla tych które będą chciały zapłacić? czy można sobie taką jedynkę zarezerwować? poród planowany dopiero na kwiecień, ale chciałabym wcześniej wiedzieć. z góry serdeczne dzięki za odpowiedź Odpowiedz Link Zgłoś
artdesign84 Re: starynkiewicza jak tam jest? 16.01.09, 17:10 zawsze jest b. dużo chętnych na te sale i trzeba mieć poprostu szczęscie i urodzić w czasie w któym akurat przed chwilą sie zwolniła taka sala choć babki po porodzie sięzapisują w kolejkę mój tata poszedł i dogadał się z położną żebym miała tą salę od razu Odpowiedz Link Zgłoś
kelly90210 Re: starynkiewicza jak tam jest? 16.01.09, 17:01 Jakie znieczulenie miałaś do cc ? O co wypytywał anastazjolog ? Przeprowadzał jakieś dodatkowe badania ? Ile dni po cc leżałaś w szpitalu ? Jak studenci ? byli przy obchodach ? badali ? Odpowiedz Link Zgłoś
magdalena823 Re: starynkiewicza jak tam jest? 17.01.09, 21:42 Anestezjolog pytał o wzrost i ewentualne choroby przebyte,badan dodatkowych nie było ale to chyba równiez z braku czasu-decyzja była nagła ze cesarka.Operacje miałam w godzinach wieczornych wiec lezałam cała noc na sali pooperacyjnej,pozniej w cIagu dnia przeniesli mnie na poporodowa.W szpitalu lezałam 4 dni.Jesli chodzi o studentów to miałam stycznosc z jedna,ktora pomogła mi sie umyc dzien po cc.A...i moze raz podczas obchodu byli ale nie badali tylko słuchali Odpowiedz Link Zgłoś
mama-rebeka-123 Re: starynkiewicza jak tam jest? 17.01.09, 15:03 Ja też zostałam zapisana na poniedziłek na patologię - cukrzyca ciężarnych. Jestem lekko przerażona ponieważ przez całą ciążę chodziłam do poradni przy Karowej, a jak przyszło co do czego to odsłali mnie na Starynkiewicza. Nie znam tam nikogo Proszę o jakieś informacje jak tam jest i czy jeśli zostałam zapisana do magicznego zeszytu to na 100% mnie przyjmą, czy tak jak na Karowej będą codziennie odsyłać z powodu braku miejsc? Odpowiedz Link Zgłoś
kelly90210 Re: starynkiewicza jak tam jest? 20.01.09, 16:38 Chciałam odświeżyć temat. Może któraś właśnie tam była. Mam na 29 umówioną cesarkę. Kazano mi przyjść o 8 rano na IP, czy cc będzie tego dnia czy może na następny, bo tak to po co tam być cały dzień i całą noc ? Jak tam obecnie sytuacja wygląda ? Strasznie się boję , nie lubie czegoś czego nie znam. Wole znać najgorszą prawdę niż nie wiedzieć. Dzięki za każde info , nawet z innego szpitala cc jak wygląda. Odpowiedz Link Zgłoś
genie.in.the.bottle Re: starynkiewicza jak tam jest? 20.01.09, 17:16 Jezeli nie kazali przyjsc Ci na czczo,to raczej tego samego dnia nie zrobia cesarki.Przyjmuja wczesniej,zeby zrobic przede wszystkim komplet badan.Nie bylam pacjetnka,ale mialam tam zajecia. Odpowiedz Link Zgłoś
kocurek100 Re: starynkiewicza jak tam jest? 20.01.09, 18:28 Kelly, ja mialam cc w 2006r. Nie mialam wyznaczonej daty cc, mielismy czekac az zacznie sie akcja porodowa. Termin mialam na sobote, poszlam na ktg - nic sie nie dzialo wiec poszlam do domu. W poniedzialek zamiast na ktg poszlam od razu do mojej dr, ktora zatrzymala mnie w szpitalu. Spedzialam caly dzien na patologii. Wykonano mi wszystkie mozliwe badania. Cc mialam wykonana nastepnego dnia rano. Sama zeszlam na sale porodowa. Dostalam znieczulenie, sala operacyjna zapelnila sie ludzmi i rozpoczelo sie cc. Nic sie nie boj, wszystko trwa bardzo szybko i za chwile widzisz Malenstwo Pokarza Ci maluszka przez doslownie sekundke zaraz po wyciagnieciu z brzucha. Potem Malenstwo ma robione pomiary, itd. Po czym przytulaja na troszke do Ciebie Nastepnie daja Maluszka tatusiowi. Po operacji zawioza Cie na sale pooperacyjna. Tam bedzie zajmowac sie Toba pielegniarka. Maz nie moze tam wchodzic. Moj chodzil sobie z coreczka po korytarzu. Jedna wskazowka - jak tylko poczujesz nogi od razu zacznij nimi ruszac. Ja na nastepny dzien bylam jak nowa Po obchodzie wyslano mnie na sale poporodowa. Jak masz jakies pytania, pisz postaram sie odpowiedziec. .... Dawid Julinka My Odpowiedz Link Zgłoś
kelly90210 Re: starynkiewicza jak tam jest? 20.01.09, 20:02 Wykonano wszystkie badania ? Jakie badania ? Na czym polegały , tylko pobranie krwii czy coś jeszcze ? Ile czasu na tej po operacyjnej sali byłaś? Wtedy cały czas maluch jest na korytarzu z tatą ? A do karmienia jak dawali ? O co pytał anastazjolog i czy jakoś badał przed wykonaniem znieczulenia ? Dzięki za informacje. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kocurek100 Re: starynkiewicza jak tam jest? 20.01.09, 23:47 Samo przyjecie do szpitala troche trwa. Wypelnianie dokumentow tzw. wywiad na izbie przyjec. Potem idzie sie na patologie. Potem wywiad lekarski - zazwyczaj robia go studenci. Przegladaja wszystkie badania z calego okresu ciazy. Mialam robione USG, ktg, cisnienie, morfologie - nie pamietam czy cos jeszcze. Przychodzi anestezjolog na rozmowe, mowi jak bedzie odbywalo sie znieczulenie. Mozesz zadawac swoje pytania. Rano mialam lewatywke ale teraz jest nieobowiazkowa - jak rodzilam w kwietniu synka pielegniarka musiala niezle sie naszukac, zeby znalezc to cudo Zeszlam na porodowke na umowiona godzine. Anestezjolog i pielegniarka anestezjolgiczna czekali juz na mnie Weszlam na stol operacyjny - musialam sie niezle przy tym nagimastykowac zeby nie spasc, bo jest dosc wasko Anestezjolog powiedzial po koleji co bedzie robil i co sie bedzie dzialo. Najpierw byl zastrzyk ze znieczuleniem miejscowym, potem znieczulenie wlasciwe. Polozyli mnie, przestalam czuc nogi i bylo mi w nie przyjemnie cieplo. Jak znieczulenie zaczelo dzialac, sala sie zapelnila. Dwie lekarki wykonywaly operacje a ja sobie milo gawedzilam z anestezjologiem i pielegniarka. Anestezjolog na moja prosbe sprawdzal czy, ktoras z lekarek po mnie nie skacze, bo czulam ucisc w dole zeber. Jak sie okazalo to byl punkt gdzie konczylo sie znieczulenie a zaczynalo czucie. Chyba sie troche nadto rozwinelam z ta operacja Na sali operacyjnej spedza sie mniej wiecej dobe - w zaleznosci od stanu zdrowia. Maluch wtedy jest przy Tobie, chyba, ze Tatus lub ewentualna rodzina chce go zobaczyc. Tylko personel moze byc na sali pooperacyjnej, dlatego wczesniej pisalam, ze tatus jest z dzieckiem na korytarzu. Coreczke dostalam do karmienia od razu jak dotarlam na sale pooperacyjna. Pielegniarka pomaga przystawic dziecko do piersi, bo Ty nie bedziesz mobilna - nie mozna podnosic glowy. Na poczatku nie bedziesz czula nog, wiec nie mozez przekrecac sie na bok. Oczywiscie w czasie cc i na sali pooperacyjnej masz zalozony cewnik, wiec problem siusiu jest rozwiazany Pielegniarka jest na sali przez cala noc. Jak chcesz jeszcze cos wiedziec, to smialo Odpowiedz Link Zgłoś
kelly90210 Re: starynkiewicza jak tam jest? 21.01.09, 12:00 Wielkie dzięki, lepiej wszystko wiedzieć , niż coś mnie ma zaskoczyć Odpowiedz Link Zgłoś
kocurek100 Re: starynkiewicza jak tam jest? 21.01.09, 12:36 Wiesz, moze sie zdarzyc, ze u Ciebie kolejnosc bedzie nie co inna... Jestem pewna, ze bedziesz w dobrych rekach! Mysle, ze wszystko zalezy od Twojego nastawienia. Ja bardzo chcialam wspolpracowac z lekarzami i bylam zadowolona Trzymam za Ciebie kciuki!. Daj znac jak poszlo Odpowiedz Link Zgłoś
edytabin kocurek100 21.01.09, 14:59 a ja mam takie pytanko do Ciebie - co trzeba wziąść dla maluszka do szpitala, czy cos w szpitalu mają np. pieluchy, krem czy wszystko trzeba mieć swoje? Odpowiedz Link Zgłoś
bonnie75 Re: kocurek100 21.01.09, 15:11 Ja co prawda nie kocurek, ale odpowiem. W szpitalu nie maja NICZEGO. Trzeba wziac wszystko i dla siebie (lacznie za sztuccami) i dla malucha (pieluchy, ubranka, kosmetyki, kocyki). Odpowiedz Link Zgłoś
kocurek100 Re: kocurek100 21.01.09, 15:13 Wez wszystko. Po porodzie maluszka zawijaja w 'becik' szpitalny, po jakis 2h nalezy przebrac dziecko we wlasne ubranka. Wszystko trzeba miec swoje, przynajmniej bylo tak do mojego ostatniego pobytu w kwietniu 2008. Kelly, wez sobie pomadke do ust. Przed i na dlugo po cc nie mozna nic pic - przyda sie jakas wazelinka na 'zwilzenie' spierzchnietych ust Odpowiedz Link Zgłoś
kelly90210 Re: starynkiewicza jak tam jest? 22.01.09, 15:23 Ide na 18 na IP do mojej gin na kontolę, ostatnia wizyta przed cesarką na 29 stycznia umówioną z powodu położenia miednicowego maluszka. Ciekawe czy są przyjęcia, bo jak byłam 12 na USG to nie przyjmowali , nie chciałabym długo czekać, brrrrrrrrrrrrr nie nawidzę szpitali. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi359 Re: starynkiewicza jak tam jest? 02.02.09, 22:56 jakieś nowe wieści, jak z przyjęciami? nadal odsyłają czy pacjentki sa przyjmowane bez problemu? poród co prawda jeszcze nie teraz ale warto już wiedzieć jak jest Odpowiedz Link Zgłoś
kelly90210 Re: starynkiewicza jak tam jest? 03.02.09, 14:34 Właśnie w niedziele wypisałam się na własną prośbę ze szpitala po 2 dniach , bo miałam już dosyć. Odradzam szczerze, nie wierzyłam w złe opinie w neci na temat tego szpitala, miałam z tamtąd lekarkę , więc poszłam tam, ale poród tam był dla mnie wielką traumą. A z przyjęciami to jest tak , że szpital stał pusty w sobotę i niedzielę, ani jednego porodu a i tak nie przyjmowali. Patologia cała pusta, sale zajęte przez puste łóżka, ale chyba tak im chce się pracować. Jak dasz którejś w łapę tobedzie skakać a tak to tonie mili, opryskliwi, tragedia, nie wspomnę o warunkach, zero intymności, łazienki , prysznice wszyscy moga wchodzić nic się nie zamyka po prostu horror i średniowiecze. Po urodzeniu na korytarzu , gdzie wszyscy łażą w prawo i w lewo a Ty obolała pod koplówką leżysz, zdana na łaskę tylko i wyłącznie męża. Jak trzeba było mojemu synkowi zrobić USG główki bo rodził się z użyciem Vacum to polecili , prywatną przychodnię , gdzie przyjmuje lekarka z twgo szpitala. Oprócz tragicznych warunków sanitarnych to jak byś miała jeść co oni dają to chyba nie miałabyś siły wstać z łóżka a co dopiero do dziecka. ODRADZAM SZCZERZE. Wrazieco chętnie odpowiem na pytania Odpowiedz Link Zgłoś
gabi359 Re: starynkiewicza jak tam jest? 11.02.09, 23:24 Kelly90210 współczuję tak traumatycznych przeżyć, ale gratluję synka w poniedziałek rozmawiałam z lekarką ze starynkiewicza, nadal odsyłają bo mają przepełnienie i szpital zamknięty dla odwiedzających ze względu na panującą grypę ps Kelly90210 czy mogłabyś opisać jak przebiegał poród i jak po porodzie, położne, pielęgniarki?? mail do mnie gabi359@gazeta.pl poród coraz bliżej, lekarka z tego szpitala a strach mnie nie opuszcza niestety z góry dziękuję serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
kelly90210 Re: starynkiewicza jak tam jest? 13.02.09, 16:51 Opisałam to na forum, bo chcę ostrzec też i inne dziewczyny , jak chcesz coś jeszcze wiedzieć to śmiało zadawaj pytania ja odpowiem, jak nie chcesz na forum to na e-miala :asia.kuzmin@wp.pl Odpowiedz Link Zgłoś
olang Re: starynkiewicza jak tam jest? 04.02.09, 13:55 Szpital bardzo stary, porodówka wyremontowana, ale boksy do rodzenia to pomyłka - przedzielone tylko ściankami - słychać każdy odgłos z sąsiedniego boksu - zero intymności. Mnie to akurat trochę przeszkadzało. Bardzo dobre warunki w pokojach poporodowych tzw. komercyjnych - ja miałam dwuosobowy z łazienką: czysty i przyjemny.Normalne pokoje: oldschoolowy standardzik. Odpowiedz Link Zgłoś
bonnie75 Re: starynkiewicza jak tam jest? 12.02.09, 13:48 No coz... ja lezalam w polowie stycznia (z braku miejsc na polozniczym) po porodzie na dole, na ginekologii - tam to dopiero jest hardcore jesli chodzi o warunki bytowe. Ale w nosie to mam, rozumiem, ze wazne sa takie rzeczy jak higiena itp., ale nie bylam tam relaksowac sie tylko urodzic i w trymiga do domu. Tak tez do tego podeszlam. Jesli o sama opieke chodzi - przebadano nas na wskros i nie narzekam (mialam cukrzyce ciazowa i jakos tak dokladnie sie i mna i maluchem zajeto). Niestety - personel, jak wszedzie - sa i wyjatkowo mili, ale zdarzaja sie koszmary. Taka prawidlowosc zauwazylam - im personel nizej w hierarchii tym bardziej w pretensjach, opryskliwy i nieludzki (szczegolnie te babole, ktore wparowywaly o 5 nad ranem z hukiem, zeby wymienic dozownik z mydlem i zabrac smieci albo kobiety roznoszace jedzenie - NIGDY nie zamykaly za soba drzwi), a tylko sprobuj im zwrocic uwage - zjadlyby cie! Mam porownanie, bo 3 lata temu rodzilam na Karowej - ech...co ja mowie, nie ma po porostu porownania. Odpowiedz Link Zgłoś
ma_kr Re: starynkiewicza jak tam jest? 13.02.09, 09:12 A ja mam pytanie do mam, ktore urodziły sn. Czy prze cały czas porodu położna była z wami czy byłyście pozostawione same sobie? Chodzi mi o to czy pomagała wam podczas parcia i dawała jakieś inne rady. Odpowiedz Link Zgłoś
kocurek100 Re: starynkiewicza jak tam jest? 13.02.09, 12:06 Podczas skurczy położna przychodziła od czasu do czasu - bo raczej bez sensu żeby siedziała cały czas i patrzyła. Swoją miejscówke ma tuż za drzwiami, więc w razie potrzeby możesz zawsze zawołać. Oczywiście jak zaczynają się parte to cała niezbędna ekipa już jest z Tobą na sali. Gdyby nie położna to nie widziałabym co robić, ona kierowała wszystkim. Odpowiedz Link Zgłoś
artdesign84 Re: starynkiewicza jak tam jest? 13.02.09, 15:29 byłam zostawiona sama sobie, żeby przyszła to mąż musiał co chwile latać do niej i ją błagać żeby łaskawie dupe ruszyła i przyszła do mnie na chwile po badaniu nie mówiła na ile jesr rozwarcie, o podawanych lekach też nie mówiła Odpowiedz Link Zgłoś
kelly90210 Re: starynkiewicza jak tam jest? 13.02.09, 16:48 Wiele przed porodem postów przeczytałam, podchodziłam do nich z leką nutą uśmiechu, nie wieżyła, myślałam a piszą , straszą , przecież to nie możliwe w obecnych czasach. Wieżcie mi nie idźcie tam rodzić - NIGDY, dziś mija dwa tygodnie jak mam uroczego i przecudnego synka , ale nie ma nocy ,żeby nie śnił mi się poród. Ten szpital i jego personel to horror - NAPRAWDĘ. Miałam przy porodzie zzo, ale chyba i tego zbytnio podać nie umieją, bo najpier jeden bardzo młody anastazjolog , podawał mi pierwszą dawkę nie czułam bóli z miednicy ale za to wszystkie ostre z krzyża, nie wiedział o co chodzi , więc wezwał jakąs starszą anastazjolog, ona stwierdziła, że krzyżowych nie da się wyeliminować, jak zaczęłam już mocno z bólu wyć wezwali znowu anastazjolga przyszła jeszcze inna , jak wstrzyknęła kolejną dawkę to bóle krzyżowe przeszły ale za to pojawił się koszmarny skurcz jednego zpółdupków, bolało jak diabi a oni akurat kazali przeć, miałam taki skurcz , że nawet nogi nie mogłam podnieść a co do piero zaprzeć się i przeć. Skończyło się na tym , że nacieli mnie od jednej dziurki do drugiej, wsadzili próżnociąg i wyciągneli dziecko, ach jeden rzucił się na brzuch ( do tej pory bolą mnie żebra ). Porodów przy użyciu próżnociągu już właściwie się nie robi , bo to może uszkodzić główkę dziecka. Nie wspomnę ,że prze cały poród podłączona do KTG , nie można wstać, nie wspomnę o piłce, czy drabinkach . Boksy są tak maleńkie, ze prawie dla męża nie ma miejsca, a co dopiero na jakieś skoki, czy skłony. Za ściany słyszysz krzyki kolezanek rodzących - koszmar. Wpompowali we mnie 5 dawek oxy, tak ,że ból mało mnie nie rozniósł. Jedna z położnych mówi, do młodziutkiego ( bardzo przystojnego lekarza ), żeby tak nie podkręcał kroplówki bo nie dam rady , a on i tak swoje, że przez 15 miut , dwie się we mnie wlały. Jedna z położnych p. Grażynka starsza babka ale super, to dzięki niej to przeżyłam, pomaga i radzi i to ona po tem mi udzilała super rad, nawet powiedziała, że powinni zrobić po takim porodzie USG główki dziecka , że mają sprzęt i super lekarza, abym się upomniała. Jak się upomiałam na obchodzie pediatrycznym to dai mi namiar gdzie przyjmuje ta Pani Doktor prywatnie i tak w poniedziałek idę prywatnie na USG, które było obowiązkiem szpitala. Sale malutkie, duchota, trzeba mieć cały czas otwarte drzwi, aby się nie udusić, przez to słyszyśz jak chodzą lekarze w swoich drewniakach jak krzyczą dziewvzyny na porodówce, jak nie masz mocnego snu to nie śpisz , ja tak nie przespałam trzech nocy , wróciłam do domu wyczerpana już nie tylkoporodem ale pobytem w tym szpitalu. Nie pomoga ,że masz lekarza z tamtąd ( ja miałam ), to tylko przy przyjęciu a potem i tak jesteś zdana na łaskę nie łaskę tych co są. Super jest też Pani , pomoc pediatry ( nie stety nie pamiętam imienia ) ale pomogła mi dokarmić małego bo tracił na wadze i dała wiele wskazówek oczywiście za plecami pediatry, która tak mnie nastraszyła co może stać się z Oleczkiem , że przez 4 godziny mąż mnie nie mógł uspokoić z płaczu, po co to gada nie wiem. Oczywiście możemy wyjść i potrąci nas samochód ale czy musi o tym mówić, matce po tak ciężkim porodzie ? Jedzenie koszmar 4 kawałki pieczywa , kawałeczek mała i jeden ! plasterek zdechłej tyolskiej , więc jak teraz nie ma odwiedzin z powodu grypy, to nie wiem ja bym jeszcze siebie i przy okazji dziecko zagłodziła. Śmiać mi się chciało z dziewczyny , która ze mną leżała , bo mówi , że dziękuje za obiad , bo jest wegetarianką i mięsa nie je a oni w noszą talerz makaronu a na nim łyżka śmietany i koniec gdzie to mięso ?. Rozpisałam się , ale to tylko aby Was ostrzec, NIGDY TAM, wcześniej rodziłam córkę na Żelaznej i byłam zadowolona, teraz akurat trafiła misię ginekolog ze Starynkiewicza, i dlatego tam poszłam,ale proszę Was uwieżcie mi i nie idźcie tam . Pozdrawiam i wrazie pytań chętnie odpowiem Odpowiedz Link Zgłoś
kocurek100 Re: starynkiewicza jak tam jest? 13.02.09, 16:57 Kelly, przeżyłaś koszmar. Bardzo Ci współczuje... Mam nadzieję, że z Małym wszystko będzie OK. Ja mam zupełnie odmienne zdanie jeżeli chodzi o poród, a miałam na Starynkiewicza i cc i sn. Zastanawiam się nad jednym czy jestem tak mało wymagająca, czy po prostu miałam farta... Odpowiedz Link Zgłoś
kelly90210 Re: starynkiewicza jak tam jest? 13.02.09, 17:08 Chyba miałaś farta , noi przedewszystkim poród bez komplikacji, a jak pojawiają się problemy to widać jak sobie potrafią radzić. Ja napradę jechałam z nastawieniem , ze jest to szpital stary, luksusów nie ma , ale są super specjaliści. Ja nie jestem wymagająca w końcu to tylko 3 dni i nie wycieczka na Jamajkę, ale odrobina pomocy i chęci ze strony personelu to chyba każdemu się należy . Może tak trafiłam bo rodziłam w piatek, i byłam tam sobota, niedziela czyli weekend. Jeden lekarz na cały szpital, ale tak było i do tej pory to mocno pamiętam chociaż synek wszystko może wynagrodzić. Dziwię się też jednej sprawie , że patologia stała pusta, żadnego porodu w sobote i w niedziele, a kartka wisiała nie przyjmujemy, tak właśnie nie ma miejsc na porodówka, bo lekarzy nie ma a nie miejsc. Co prawda ten co był i położne te co były to chrapały i się mocno nudziły, bo weekend więc po co sobie prace wynajdywać . U mnie w sali też jedno łózko stało puste. Na patologię się przszłam bo zaprzyjażniłam się w czwartek z jedną dziewczyną i chciałam ją w sobotę odwiedzić a tam dwie wielkie sale , każda przynajmniej po 5 łóżek puste , na głucho ani jednej pacjentki. Przecież mogły rodzić dziewczyny ia tam je można było ulokować co by było o wiele lepsze bo sale przestronne i dużo miejsca można tańczyć, a na porodówce maleńkie salki i z maluszkami trzeba się tłoczyć, no cóż tak dobra polityka tego szpitala. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
a.kowalik1 do kelly90210! 13.02.09, 17:11 O matko, kelly, strasznie Ci współczuję i mam nadzieję, że z synkiem już będzie wszystko ok i na USG nic nie wyszło. Wiele złego czytałam o tym szpitalu, kiedyś byłam tam żeby zobaczyć (jeszcze jakos na początku ciąży) i oprowadzała nas właśnie pani Grażynka, strasznie sympatyczna, dobrze mi się z nią rozmawiało, widac, że to kompetentna osoba. Jakbym już musiała tam rodzić (a niestety też mam ginekologa z tego szpitala i jak nie będzie miejsca na Madalińskiego czy gdzieś indziej, to będzie trzeba pewnie pojechac tam) to tylko z p. Grażynką. Przeraziłas mnie. Bardzo Ci współczuję, że z tak ważnym wydarzeniem będziesz miała związane tylko koszmarne wspomnienia, masakra... Chyba juz będę wolała jeździć po całej Warszawie, byle nie tam.. i nie do Bielańskiego i Praskiego. Jestem w 35 tygodniu i strasznie się boję, naprawdę, jestem wręcz przerażona, że będę zostawiona sama sobie i po prostu nie dam sobie rady. A nie wiesz czy wznowili już indywidualną opiekę wybranej położnej na starynkiewicza? Odpowiedz Link Zgłoś
kelly90210 Re: do kelly90210! 13.02.09, 17:47 Niestety nie można mieć indywidualnie położnej i liczyć na łuk szczęścia , że Grażynka będzie to bym nie liczyła,. Po zatym są tam 3 boksy a tylko jedna położna. Ta dziewczyna , która rodziła razem ze mną obok w boksie, to była niestety przeze mnie pozostawiona sama sobie i mężowi i kiedy mąż zobaczył już główkę to dopiero wołał szybko położną. Fakt , że jak zobaczyli u mnie komplikacje to było w boksie aż tłoczno tylu lekarzy się zleciało. I powiem jedno tak szczerze jak się coś im da to skaczą i przyjmują wszystko bez krępacji. Ja uważam , że naprawdę Grażynce się należało , bo przy mnie się bardzo namęczyła ale trochę przez lekarzy, bo sami stwierdzili potem , że powinnam mieć cesarkę. Podobno Madalińskiego super, siostra moja rodziłą tam w maju, poleca bardzo. Mam nadzieję , że trafisz na wolne miejsce. Nie jedź na Starynkiewicza. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
gabi359 Re: starynkiewicza jak tam jest? 14.02.09, 20:11 Kelly90210 dziękuję serdecznie za opisanie porodu. Nie wiem już co mam myśleć o tym szpitalu normalnie jakiś koszmar czytam i aż wierzyć mi się nie chce, że może być aż tak źle. Czytałam relacje z porodów z innych szpitali i są tak samo drastyczne, albo jeszcze bardziej . Nie mówię o zwichrowanych panienkach, które wyobrażają sobie, że szpital to hotel pięciogwiazdkowy. Nie wiem co mam robić, w którym szpitalu rodzić, ani z kim czy z położną czy bez. Normalnie jakiś koszmar, tym bardziej, że mam schizę na punkcie szpitali, boje się ich niczym diabeł święconej wody, a lekarz od wieków dla mnie to zło konieczne i tu jestem w kropce. Wiele pewnie teraz dziewczyn się wypowie, że głupia itp., abym patrzyła na maleństwo i że to ono jest najważniejsze, jednak dla mnie zarówno ważne jest maleństwo jak i ja sama. Nie chce budzić się z koszmarami po porodzie, albo nie daj boże przechodzić jakiegoś szoku poporodowego i tułać się po psychologach. Już teraz mało mi brakuje aby po nich łazić. Szok... PS. Nie panikuję, jestem wyrwała na ból, nawet silna psychicznie i może to śmieszne, ale białych kitli i tych murów boję się jak niczego dotąd, poradźcie... Odpowiedz Link Zgłoś
kelly90210 Re: starynkiewicza jak tam jest? 15.02.09, 15:46 Myślę, żebyś zdecydowała się na Madalińskiego, to naprawdę dobry szpital . Co do położnej to wydaje mi się ,że to wydana kasa . Bólu Ci ona nie zabierze, a natura podpowie co robić , a w końcu i z przydziału położna będzie . Warto zostawić te pieniążki na zzo lub na Maluszka. pozdrawiam i życzę lekkiego porodu Odpowiedz Link Zgłoś
ma_kr Re: starynkiewicza jak tam jest? 16.02.09, 09:48 Przeraziłyście mnie. Wybrałam lekarza ze Starynkiewicza ze względu na moją chorobę i komplikacje jakie mogą wystąpić, ale po tym co mi opisałyście nie wiem czy to dobry wybór. Pierwsze dziecko urodziłam na Żelaznej, bez opłaconej położnej i poród wspominam bardzo dobrze. Co było potem to już chyba standard, czyli jak w każdym szpitalu. Ale sam poród to bajka. 8 sal do porodu i 8 położnych. W czasie parcia położna była cały czas przy mnie, pomagała wybrać właściwą pozycję. Miałam znieczulenie i nie czułam skurczów, ale to nie było powodem do krzyczenia na mnie, wręcz przeciwnie mowiła mi kiedy zbliża się skurcz, kiedy przeć a kiedy odpocząć. Odpowiedz Link Zgłoś
anuswawa Re: starynkiewicza jak tam jest? 16.02.09, 11:31 a ja sobie mysle, ze nie ma reguly...moje 3 kolezanki np rodzily na Madalinskiego i 2 z nich wpominaja porod jako traume a ta 3 zachwala, zadowolona i w ogole....znam tez dziewczyny ktore rodzily na starynkiewicza i tez jedne byly b. zadowolone a inne odradzaly...ja mam lekarza ze starynkiewicza i tez sie zastanawiam, gdzie rodzic bo tak naprawde to nigdzie nie wiadomo jak sie trafi.... Odpowiedz Link Zgłoś
monika-czajka Re: starynkiewicza jak tam jest? 16.02.09, 12:19 Ja leżałam na Starynkiewicza 71 dni, najpierw 60 na patologii ciąży potem na ginekologii operacyjnej. Przez te ponad 2,5 miesiąca nie zdarzyło się nic, przez co komukolwiek odradzałabym ten szpital. Wiadomo, nie ma pięknych sal i łazienek ale uwierzcie mi, nie to jest najważniejsze. Cały personel był tak życzliwy , że grzechem byłoby narzekać. Wspaniali ludzie, z sercem. Uratowali mnie i moje dziecko. Będę im wdzięczna do końca życia. A tym, którym zależy na pięknej sali bardziej niż na fachowej opiece.... życzę powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
lemurka3 Re: starynkiewicza jak tam jest? 16.02.09, 12:19 anuswawa napisała: > a ja sobie mysle, ze nie ma reguly... 100 % racji, ja rodziłam na Starynkiewicza (bez opłaconej położnej) i jak czytam te koszmarne opowieści, to mam wrazenie, że ja w innym szpitalu rodziłam. Moje przeżycia są bardziej zbliżone do opisów dotyczących np. Żelaznej. Ja nie mam lekarzom, położnej czy neonatologom nic do zarzucenia, a położną (p. Grażynka) ciepło wspominam, bo to była super babka - bardzo życzliwa i pomocna. Gdyby nie naciecie to byłabym 100% zadowolona. Odpowiedz Link Zgłoś
kmaggg Re: starynkiewicza jak tam jest? 16.02.09, 21:07 trafiłam tam w styczniu (odesłali mnie z innego szpitala) nie miałam tam żadnego lekarza prowadzącego.. poród przebiegł dość szybko (z 3 cm rozwarcia nagle zrobiło się 9) tak więc jak przyszły parte to nie było czasu na znieczulenie (całe szczęście trwały kwadrans). Podczas pierwszej fazy porodu położna odwiedzała nas sporadycznie, co nam odpowiadało. Jak zaczęły się parte to zaraz przyszła położna, lekarz i jeszcze 2 osoby (zajmowały się dzieckiem po porodzie). Trzecia faza porodu - szycie nie było przyjemne mimo znieczulenia. Lekarz starał się szybko to skończyć - choć nie ułatwiałam mu tego - wierciłam się okropnie. Jedyny minus - jeżeli chcecie by ktoś towarzyszył Wam przy porodzie, ale nie zaglądał Wam między nogi po wszystkim to się rozczarujecie. Dziecko badane jest w tej samej sali i osoba towarzysząca będąc przy dziecku widzi to czego ja nie widziałam... Położna - blondynka (bardzo miła) była uprzejma i konkretna. Lekarz - konkretny. Personel szpitala - nie spotkałam żadnej czarownicy nawet salowe przypadły mi do gustu Odpowiedz Link Zgłoś
aba1122 Re: starynkiewicza jak tam jest? 16.02.09, 21:44 Leżałam tam już 6 razy na patologii od połowy grudnia jestem tam stałym bywalcem, w przyszłym tygodniu mam tam planowe cc i wierzcie mi ani razu nie spotkałam się tam z chamstwem czy nieżyczliwością personelu. Począwszy od salowych przez połozne,lekarzy czy nawet Panie roznoszące obiad wszyscy są mili i kompetentni. Oprócz tego że budynek jest obskurny nie mam tam nic nikomu do zarzucenia.,,Przerobiłam,,tam już kilkanaście porodów ,,koleżanek ,, z patologii przez sn czy cc i od żadnej nie słyszałam złego słowa o personelu. Będąc na początku ciąży czytałam te posty i serce mi zamierało z przerażenia gdzie ja trafię? na szczęscie zycie zweryfikowało te opinie i mam swoją na temat tego szpitala. Naprawdę nie warto sugerować się jedną czy dwoma opiniami. Zresztą pokażcie mi szpital o którym byłyby tylko dobre opinie ? na tym forum nie ma takiego... Odpowiedz Link Zgłoś
gabi359 Re: starynkiewicza jak tam jest? 16.02.09, 22:09 Dzięki dziewczyny im więcej pochlebnych słów o tym szitalu, tym lepiej na sercu mi się robi. Wiem, nie ma szpitala idealnego, a dzieki takim pozytywnym opiniom bez smarowania o pieknych salach po porodzie są nieocenione. Mi właśnie nie zależy na wymalowanych odnowionych salach do porodu czy po porodzie, bo to nie hotel a szpital. Jeden punkt na którym bardzo mi zależy to sala poporodowa pojedyńcza i to aby mąz mógł zostać ze mną chwilę dłużej, to też może się wydawac śmieszne, ale jestem na tyle z nim związana że ciężko mi będzie już nawet spędzić bez niego 3 noce o ile wszystko będzie w porządku i po 3 dobach będziemy mogli wyjść do domku. Jak się nie uda to trudno, pocierpię trochę bardziej, wszystko dla Malutka naszego.... heh czuję się lepiej i nie zmieniam zdania starynkiewicza zostaje numerem jeden na liście. Jeszcze raz dziękuję serdecznie za opisy. ps. przykro mi kelly90210, że Tobie nie udało się przeżyć porodu bez problemów, pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
artdesign84 Re: starynkiewicza jak tam jest? 17.02.09, 01:52 żeby trafić na poporodowąsalę pojedynczą to trzeba mieć mega szczęście ja w tymszpitalu też sporo czasu spędziłam i wiem że dziewczyny z patologi w kolejki się zapisywały dotych sal i trzeba było mieć meeega duuużo szczęścia żeby trafićz porodem jak właśnie wypisali jakieś dziewczyny z tych pojedynczych (a są dwie) w momencie w którym akurat urodziłaś - poślizg 5 minutowy i już o tej sali można zapomnieć sama też jeszcze jak byłam na patologii i sie dowiedziałam kiedy urodzę to odrazu rezerwowałam salę (na kilka dniwcześniej i po znajomości, więc mi się udało) Odpowiedz Link Zgłoś
sroka75 Re: starynkiewicza jak tam jest? 17.02.09, 09:58 no i kolejne zdanie, "że szpital to nie hotel..." (wśród tylu innych typu - to nie spa, wczasy itp.) - najlepiej zawsze się nastawiać na gehennę, rzeźnię czy to tam jeszcze "sympatycznego" ,najwidoczniej wielu Polkom jest obojętne w jakiej atmosferze i otoczeniu rodzą (bo wymagać ciut więcej niż życzliwość i kompetencje personelu to to już nie wypada - a najlepiej to grzyb na ścianie i farba spadająca z sufitu na łóżka...) Odpowiedz Link Zgłoś
ma_kr Re: starynkiewicza jak tam jest? 17.02.09, 11:18 A ja w dalszym ciągu mam wątpliwości. Nie wymagam hotelu ileś tam gwiazdkowego. Ja wybrałam ten szpital ze względu na lekarzy i sprzęt. Ale już po raz kolejny czytam o próżnociągu, o "wyciskaniu" dziecka... Niestety tego nie mogę zaakceptować. A jeśli jeszcze czytam, ze zamiast zbadać dziecko w szpitalu po zastosowaniu próżnociągu odsyłają rodziców do prywatnego lekarza, to mi się już w głowie nie mieści. Jak to możliwe że na dyżurze była tylko jedna położna?! Przeraża mnie też informacja, że przez cały poród kobieta musi leżeć na plecach. Od razu przypominają mi się czasy głębokiego PRL-u. Dlaczego mam jeszcze dotatkowo cierpieć. W innych szpitalch już się od tego odchodzi, a tutaj... Odpowiedz Link Zgłoś
kocurek100 Re: starynkiewicza jak tam jest? 17.02.09, 13:53 Może faktycznie miałam farta x2, szczególnie, że każdy poród odbył się w inny sposób. Przy sn było dokładnie tak jak opisała któraś z Was. W pierwszej fazie byłam doglądana, w II fazie była już pełna sala. Moja położna proponowała mi zmianę pozycji, nie zmuszała, miałam pełną dowolność. Nawet byłam zła na siebie, ze poszłam pod prysznic bo siły zmarnowałam Oddychałam cały czas, ani razu nie wrzasnłam - oczywiście przy partych, wydawałam odgłosy zawodnika sumo Nawet położna potem powiedziała, że czasem zaglądała z ciekawości czy tam jestem, bo tak cichutko Znieczulenia nie miałam, bo nie mogłam - i nie było naprawdę żle! Myślę, że ważne jest lekkie wluzowanie w temacie. Z tego co widzę, im więcej ktoś kombinuje tym 'gorszy poród' przechodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
trzy_misie Re: starynkiewicza jak tam jest? 17.02.09, 22:41 Ja rodziłam syna na Starynkiewicza w sierpniu 2007 i teraz w czerwcu będę tam rodziła córkę. Pierwszy poród wspominam bardzo dobrze. Byłam podpięta do KTG, jednak mogłam zmieniac pozycję, siedzieć na piłce - co bardzo łagodziło skurcze - polecam! Pójście pod prysznic tez jest możliwe. Odpowiedz Link Zgłoś