Zła opinia o INSTYTUCIE PEDIATRII w Krakowie

12.11.03, 21:50
moja koleżanka po wielu wizytach u lekarzy trafiła tam z prawie 4 letnim
synkiem,objawy kaszel makabryczny podejrzenie zapalenie płuc - inni
pediatrzy podawali antybiotyki przez miesiac i nic.
Tu kazali zstawić dziecko i robiono badania 1) matka nie ma gdzie spac - na
krześle badz na parapecie.
2) dziecko z kaszlem i takimi objawami położono na odziale zakaxnym z
przypadkami typu Rota Wirus.
okazało się, ze zapalenie krtani( zreszta moja niunia terż teraz ma) jak
można tak późno wykryć taka chorobe?!!!
Nie miły personel ogólnie jakieś nie porozumienie jak można położyć dziecko
bez podania przyczyny na oddziale zakaźnym?!
    • mamaadama4 Re: Zła opinia o INSTYTUCIE PEDIATRII w Krakowie 12.11.03, 22:25
      Przede wszystkim nie jest to Instytut Pediatrii tylko Uniwersytecki Szpital
      Dziecięcy w Prokociumiu.
      1. jeżeli to byłyby twoje doświadczenia, proszę bardzo, pisz i to nawet duzymi
      literami.Z tego co piszesz, to chodzi o dziecko twojej koleżanki, więc zastanów
      się zanim wystosujesz taki krzykliwy post.
      2. z tego co wiem, nie ma tam oddziału zakaźnego.
      3. Piszesz, że inni lekarze leczyli miesiąc i nic. I to jest OK natomiast w
      Prokociumiu są be...
      To stwiedzenie "jak mozna tak późno wykryć tą chorobę" to do lekarzy ze
      szpitala? Co znaczy tak późno?
      4. - jeżeli nie byłaś nigdy w tym szpitalu to może nie wiesz, że warunki
      lokalowe są na większości oddziałów takie, że nie ma miejsca na łóżka dla
      rodziców. Tym bardziej tak dużych dzieci. Wyjątki i to nie zawsze robi się dla
      matek dzieci karmionych piersią albo z zagrożeniem życia. Są za to pokoje
      hotelowe w budynku szpitala i można tam nocować.
      A już ostatnie zdanie o niemiłym personelu i braku umotywowania do położenia
      dziecka na zakaźnym to chyba dla podgrzania atmosfery? Prawda?

      Wyjaśniam - nie jestem ani pracownikiem tego szpitala, ani pracownikiem służby
      zdrowia. jestem matką dziewczynki, która była leczona na białaczkę na Oddzilae
      Hematologii tego szpitala. Hania zmarła, ale nigdy nie zapomnę lekarzy i
      personelu który tam pracował i pracuje. Pewnie, nie wszyscy byli aniołami ale
      nie jest to powód do takich krzykliwych postów na forum i do tego z
      wiadomościami z drugiej ręki.
      danka

      • pesteczka5 Re: Zła opinia o INSTYTUCIE PEDIATRII w Krakowie 13.11.03, 00:07
        Mamo Adama, zawsze Cię podziwiam za hart ducha, obiektywizm, rozsądek...
        Chociaż właśnie Ty mogłabyś mieć za złe wszystkim wszystko. Ale chyba tak
        jest, że najcięższe doświadczenia uczą pokory i przekonania, że nie jest na
        tym świecie nic czarne ani białe...

        I nie w tym rzecz, czy to głos za, ani przeciw... lecz wołanie o obiektywizm
        i odpowiedzialność za słowa.

        Bardzo ciepło Cię pozdrawiam.
        • alicjaso Re: Zła opinia o INSTYTUCIE PEDIATRII w Krakowie 13.11.03, 12:02
          Wygłaszanie tego typu opinii o lekarzach i szpitalach na forum publicznym przez
          osoby bez odpowiednich kompetencji jest co najmniej nie na miejscu. Co innego
          polecić miłą panią doktor dla milusińskiego a co innego wygłaszać krzywdzące
          opinie lub robić nagonkę na lekarzy. A tego typów postów jest tu bardzo wiele.

          Alicja
    • p_swiat Re: Zła opinia o INSTYTUCIE PEDIATRII w Krakowie 13.11.03, 21:07
      ja nie napisąłm że jest to szpital bez dobrego personelu ani że jest fatalny,
      podieliłam się uwaga o dziecku które naprawde tam cierpi.
      Nie pisze, że lekarze sa do bani, ale czy tak tródno szybko zdiagnozowac
      chorobe?!!!! a czy uważacie że szpital który jest polsko- amerykanski ma tak
      fatalne warónki dla matek przecież to logiczne że 3-latek nie zostanie tam sam
      całą noc a matka śpi na podłodze-!!! nie wierzycie to może to sfotografowac.
      nie oburzajcie się tak mam prawo pisac co chcę i co mi leży na sercu, a to
      mnie przejeło i zbulwersowało bo w jakim kraju my zyjemy i ile wydajemy na
      słóżbe zdrowia!!!
      • ehhermiona Re: Zła opinia o INSTYTUCIE PEDIATRII w Krakowie 13.11.03, 22:02
        Chwileczkę, jeśli chłopiec przyszedł do szpitala z niedoleczonym zapaleniem
        krtani, to chyba winić należy poprzednich lekarzy,którzy się nim zajmowali. To
        oni go nie zdiagnozowali poprawnie. Na coś go w końcu leczyli i pewnie to
        zmyliło lekarzy w szpitalu. A jeśli tak długo trwało, zanim do nich trafił, to
        nic dziwnego, że w szpitalu pewnie chcieli wykluczyć wszelkie poważne choroby.
        Zresztą, zapalenie krtani to choroba, która może się rozwinąć w ciągu paru
        godzin, więc wcale nie jest pewne, czy wcześniej nie zaczął od innej infekcji,
        ale np przez złe odbranie antybiotyków przeszła ona w zapalenie krtani.
        Co do miejsc dla matek - Polu, gdzie Ty żyjesz? Czy spodziewasz się, że szpital
        nagle wybuduje nowe budynki dla matek?Nawet "polsko-amerykański"?Albo że położą
        Twoją koleżankę na łóżku w sali, kiedy w każdej chwili może przyjechać inne
        dziecko, które pilnie będzie trzeba tam umieścić?
        Ja tez byłam w szpitalu z dzieckiem i na myśl mi nie przyszło, żeby się
        awanturować o łóżko dla siebie. Spałam po prostu razem z synkiem, też wtedy 3-
        letnim. Nie było wygodnie, ale jakoś te dwa tygodnie przetrwałam.
        Zastanów się więc, co piszesz. I w jakim celu.

        Monika
        • ehhermiona Re: Zła opinia o INSTYTUCIE PEDIATRII w Krakowie 13.11.03, 22:09
          I jeszcze jedno. Piszesz o dziecku, które "naprawdę tam cierpi". Wiem, że dla
          każdej matki nawet mały kaszelek jej dziecka to nóż prosto w serce, ale...wejdź
          kiedyś na oddział i zobacz dzieci, które naprawdę cierpią. I wyobraź sobie, że
          jesteś matką takiego dziecka, Nie wolałabyś, żeby miało zamiast swojej choroby
          np. zapalenie krtani? Nie zgodziłabyś się spać na podłodze, gdyby to miało je
          uchronić przed prawdziwym nieszczęściem, gdyby dało się tak zaczarować
          przyszłość, żeby nie zachorowało? Ja bym mogła spać na podłodze byleby moje
          dziecko było zdrowe. Kaszel, katar czy ból ucha zdarzają się każdemu dziecku i
          każdemu rodzicowi zdarzają się dzieci, które na to chorują. Dzieci "prawdziwie
          cierpiące" nie zdarzają się każdemu, więc miej więcej pokory, proszę.
      • mamaadama4 Re: Zła opinia o INSTYTUCIE PEDIATRII w Krakowie 13.11.03, 22:03
        Upierdliwa jestem, ale oszczerstw i rzucania błotem na wiatr nie cierpię.
        1. W pierwszym poście piszesz o dziecku 4-letnim, teraz o 3-letnim.
        2. Nie ma w tym ani w innym szpitalu dziecka, które jest tam dla przyjemności -
        każde cierpi.
        3. Jeżeli piszesz, że lekarze są niekompetentni, bo nie potrafią zdiagnozować
        choroby, to w takim razie jak sie to ma do miesięcznej kuracji antybiotykami, o
        której pisałaś? Ci byli OK?
        4. Jakoś nie widzę sprostowania co do oddziału zakaźnego? Więc jak to jest?
        Leży na zakaźnym z tymi z Rota wirusem czy nie?
        Bija gdzieś dzwony tylko nie wiadomo gdzie i czy to na pewno dzwony.
        A poza tym zwróciłam ci uwagę - to nie jest Polsko-Amerykański Instytut
        Pediatrii, tylko Uniwersytecki Szpital Dziecięcy. Dlatego zmienił nazwę, że od
        bardzo dawna fundusze amerykańskie w najmniejszym stopniu nie wspieraja jego
        działalności. Kilkadziesiąt lat temu powstał z funduszy amerykańskich i mniej
        więcej do połowy lat osiemdziesiątych Amerykanie wspierali jego działalność,
        ale juz od dawna jest to śpiew przeszłości.
        Teraz tak samo przędzie jak cała służba zdrowia. I pretensje, że pieniądze
        które ida na służbę zdrowia nie mają odzwierciedlenia w warunkach w jakich
        jesteśmy leczeni to nie do szpitali tylko proszę petycję do rządu lub do
        Narodowego Funduszu Ochrony Zdrowia napisać. To jest adresat właściwy a nie
        jakikolwiek szpital. Zanim zacznie się wypisywać takie komunały a do tego
        wielką czcionką wrzeszczeć wszem i wobec, że coś jest be, to należy najpierw
        troche pomysleć.
        Zawsze uważałam, że najbardziej szkodliwa jest ignorancja.
        danka
        • abakus2 Re: Zła opinia o INSTYTUCIE PEDIATRII w Krakowie 14.11.03, 09:22
          Danuś,
          Nie wnikam w dyskusję merytoryczną, ale kwoli tego obiektywizmu...
          Nie popadajmy w skrajności. Z twojej mowy obrończej można sobie namalować
          obraz tego szpitala żywcem przeniesiony z opery mydlanej.
          Więc nie jest to chyba działanie obiektywne sensu scricto. Rzeczony
          szpital-kombinat edenem z Leśnej Góry nie jest, oj nie jest.
          abak
          • ruda_kasia Re: Zła opinia o INSTYTUCIE PEDIATRII w Krakowie 14.11.03, 12:07
            JA tylko jedno: podobno nie można tam W OGÓLE zostawac na noc. Przynajmniej tak
            było 4 lata temu, kiedy leżał tam synek mojej koleżanki, a ona nocowała u mnie,
            bo nie można było zostawac na noc. Co wieczór wracała do mnie z płaczem. Raz
            sama słyszałam płacz synka, kiedy po nią przyjechałam, a ona musiała wyjść. Rano
            jechała tam znowu. Przez pól miasta, ale gdyby nie to, że ja mnieszkam w
            krakowie, jechałaby 60 km. A zatem by nie jechała, bo by jej nie było na to stać.
            Potem dwie moje koleżanki miały dzieci w szpitalu. Jedna karmiła, ale nie
            chciala zostać z dzieckiem (choc podobno mogła). A DRUGA JAKO że juz nie
            (dziecko 2 lata), to nie mogła zostać.
            Uważam, że nawet na stojąco albo na krześla matka powinna mieć prawo być przy
            dziecku.
            Ja byłam 3 dni w szpitalu z baśką prawie 3 lenią. Nie zostawiłabym jej samej ani
            na chwilę.
            Co do kompetencji lekarzy bym się może nie wypowiadała. Znam tylko jeden
            przypadek właśnie syna koleżanki, którego leczyli 2 lata bez skutku, w Poznaniu
            wystarczyła JEDNA operacja.
            kasia
            • umargos Re: Zła opinia o INSTYTUCIE PEDIATRII w Krakowie 14.11.03, 12:25
              Kiedy moje dziecko przestało przybierać na wadze (w wieku 3 miesięcy) pani
              doktor właśnie stamtąd powiedziała, że jeżeli nie zmuszę jej do jedzenia to
              skończy się hospitalizacją. Jednoznacznie z jej wypowiedzi wynikało, że można
              zostać przy dziecku. Małą zmusiłam, waga wzrosła, badania okazały się ok i na
              niepokoju się skończyło.
              Kompetencje, przynajmniej od pewnego poziomu i przy bardziej złożonych
              problemach zdrowotnych też trudno oceniać...przecież często o poprawności
              diagnozy (a raczej o szybkości jej postawienia) decyduje szczęście/przypadek
              lub podobne doświadczenia. Krytykować i oceniać jest łatwo, zbyt łatwo, i
              najczęściej zbyt jednostronnie a zatem krzywdząco.
              Pozdrawiam
              Ula
            • iberka do rudej kasi:-) 15.11.03, 00:11
              przepraszam,ze tak tutaj ale nie wiem czy zagladasz na poczte
              gazety.chcialabym oddac ciuszki,ktore kiedys pozyczalam dla Kubeczka ,bo juz
              sa malutkie tylko nie moglam cie znalezc i tak sobie lezasmile.napisz prosze na
              priv iberia@interia.pl to jakos sie umowimy
              iza
    • reszka2 Re: Zła opinia o INSTYTUCIE PEDIATRII w Krakowie 14.11.03, 22:09
      Oj, kombinat, kombinat. Jak go zwał, tak zwał, amerykański czy uniwersytecki -
      miałam okazję przez dłuższy czas pooglądać pracę tego hegemona w dzień i w nocy
      z okazji stażów. I wiem jedno – oprócz oddziałów cieszących się wśród
      najbardziej zainteresowanych (czyli pacjentów), jak i obiektywnie – wśród
      lekarzy z Krakowa i Polski i nawet poza, zasłużenie dobrą opinią, jak np.
      hematologia, płucny, jeden z rehabilitacyjnych, to większość oddziałów,
      zwłaszcza tych ogólnopediatrycznych jest przeciętna, ani lepsza i nie gorsza
      niż zwykły oddział w normalnym, nieutytułowanym szpitalu (bywaja tez gorsze,
      pod każdym względem, cieszące się niechlubna opinią zarówno wśród lekarzy jak i
      pacjentów ). A pod względem możliwości opieki nad dzieckiem – warunki są
      zdecydowanie gorsze. I niekoniecznie chodzi o to że się matki domagają
      puchowych łóżek, Hermiono i Danko. Nie. One po prostu chca być ze swymi
      dziećmi, nie każdą stać na pokój hotelowy. A nie ma takiej możliwości. Wiek
      dziecka nie ma takiego znaczenia, każde dziecko cierpi będąc pozostawione samo
      w obcym miejscu gdzie raczej przyjemne rzeczy go nie czekają. Tak, tak, wiem,
      to dla jego dobra, ale co z tego – boli tak samo.
      Nie wchodząc w kompetencje i rozważania kto leczył dobrze a kto źle – nie
      trzeba wiele żeby dziecko leczyło się przyjemniej i mniej stresujaco – obecność
      rodziców, choćby i na stojąco, poszanowanie dla snu i wypoczynku dziecka
      (chociażby nie budzenie go do mierzenia temperatury gdy śpi), ograniczenie
      liczby wałkujących chorego malucha studentów i stażystów, łagodzenie bólu przy
      drobnych zabiegach (czy któraś z was widziała panią pielęgniarkę stosująca
      trick z cukrem na smoczek przy pobieraniu krwi, lub którąś poproszono o
      zakupienie Emli?) – to są rzeczy które da się zrobić odrobiną dobrej woli, bez
      nakładów środków z NFZ. Więc skoro mówimy o obiektywizmie, to rzeczywiście
      bądźmy obiektywni. I nie zwalajmy wszystkiego na czynniki odgórne, wiele rzeczy
      można zmienić własnym sumptem. Trzeba chcieć.
    • p_swiat koniec na ten temat 14.11.03, 22:53
      dziewczyny nie oburzajcie się tak , mi chodziło o to aby pokazcjak wiele
      brakuje nam aby coś na dobre sie zmieniło a co do spania matki jezu!!! matkom
      tez trochę godnosci sie nalezy rozumiem sama bym spała na podłodze, ale czy
      matka połamana niewyspana i upokozona to świetne pocieszenie i wsparice dla
      tego dziecka.
      Na koniec oby nasze dzieci nigdy nie trafiały do szpitali!!! Pozdrawiam smile
    • iberka popieram 15.11.03, 00:06
      moj Kubeczek lezal w Prokocimiu majac zaledwie 2 mce.lekarze nigdzie nie
      chcieli mnie wpuscic,w pokoju zabiegowym przez 40 minut<!> wbijali mu wenflon
      a on biedny plakal z bolu,nie dali mi go uspokoic,uslyszlam,ze ja tam jestem
      niepotrzebna!przez 4 dni leczyli go i nikt nie wiedzial na co,zaden lekarz nie
      wiedzial co mu jest.szukalam lekarzy i dwa razy udalo mi sie "porozmawiac " z
      pania doktor prowadzaca....przez tydzien czasu ona dwa razy byla na
      oddziale.powiedziala,mi zebym sobie poczytala karte informacyjna a jak
      powiedzialam,ze nie znam nazw lacinskich to sie usmiechnela i spytala czego
      teraz w szkolach ucza?! Spac oczywiscie nie moglam w szpitalu ,chyba ze w
      hotelu ale na to mnie stac.walczylam o to zeby moc uspic
      dzieciatko,przychodzilam o 9 rano<wczesniej mnie nie chcieli wpuscic> i z
      daleka slyszalam placz Kubusia,bo byl rano budzony o 5 na mleko i tak sobie te
      3 czy 4 h plakal.prosilam zeby go nie budzili,bo kuba je dopiero kolo 8 i ze
      ja sama bede go wtedy karmic zeby nie robic klopotu.Nie bylo mowy.jednym
      slowem koszmar i mam nadzieje,ze juz nigdy tam nie wrocimy.
      iza
      • mamaadama4 Re: ja znowu swoje 15.11.03, 02:12
        Nie twierdzę, że jest to oaza szczęśliwości i modelowy szpital. Ale nie mozna
        pisać złych opinii na podstawie zasłyszanych i chyba nie do końca dobrze
        usłyszanych wiadomości. Jak chocby o bezzasadnym kładzeniu dziecka na oddziale
        zakaźnym, którego tam po prostu nie ma. I zarzucaniu zbyt długiego okresu
        zdiagnozowania bez jakichkolwiek argumentów.
        Ja na hematologii spałam przez miesiąc na podłodze obok łóżka Hanki. A na
        siedząco, z nią na rękach w ostatnim tygodniu jej życia (inaczej nie mogła.
        Mnie zarówno lekarz jak i pielęgniarki mówili o Emli, nikt z zabiegówki mnie
        nie wyrzucał, asystowałam nawet przy punkcajch lędźwiowych i biodrowych. Często
        jest tak, że rodzic z wiadomych i oczywistych względów nie potrafi powściągnąć
        swoich emocji przy zabiegach wykonywanych przy dziecku.
        A to, że są tam dobrzy lekarze i pielęgniarki jak i tacy, którzy niekoniecznie
        pracuja tam z powołania to jest fakt, z którym nie dyskutuję.
        Chodzi mi tylko o to, że jeżeli zarzucamy komus coś to róbmy to wyłącznie na
        podstawie własnych doświadczeń lub rzeczywiście sprawdzonych wiadomościach.
        Inaczej jest to po prostu naduzycie (delikatnie mówiąc).
        danka
    • isma Re: Zła opinia o INSTYTUCIE PEDIATRII w Krakowie 19.11.03, 11:45
      Tylko jedno zdanie: kiedy zjawilam sie tam z niemowleciem po urazie
      glowy,zajeto sie nim troskliwie, wszechstronnie, jak sadze, zdiagnozowano -
      nie jestem lekarzem, nie mnie oceniac stopien fachowosci - dano proste i
      sensowne zalecenia, a na koniec zapytano, cytuje: "Czy wszystko pani
      zrozumiala? Czy ma pani jeszcze jakies pytania" - pierwszy, i jak dotad jedyny
      raz w moim pietnastomiesiecznym zyciu matki chorowitego dzieciecia.
Pełna wersja