Jakie szanse na Żelaznej ?

16.02.09, 12:57
Nie mam lekarza prowadzącego ze Św. Zofii (niestety moja gin nie
jest aktualnie związana już z żadnym szpitalem, ma tylko swój
gabinet). Zapisałam się do szkoły rodzenia Joanny Wilk (Centrum
Rodziny) akredytowanej przez Żelazną. Wiem oczywiście, że nie daje
to praktycznie żadnej gwarancji.
Czy decydując się na opłacenie położnej z Żelaznej w jakiś
sposób "gwarantuję" sobie tam przyjęcie ?
Albo opłacenie sali jednoosbowej ? Czy za salę płaci się jakoś
wcześniej, czy dopiero podczas rejestracji ?
Jednym słowem, czy mam jakiekolwiek szanse w praktyce ?
Termin mam na początek czerwca, nie planowałam opłacania położnej,
ale może jeśli to miałoby powiększyć moje szanse (a raczej je
zagwarantować), to nie jest jeszcze za późno żeby dzwonić do jakiejś
położnej ?Z góry dzięki za wszystkie wskazówki.
    • constance2 Re: Jakie szanse na Żelaznej ? 16.02.09, 13:07
      Moja znajoma urodziła dziecko na Żelaznej, miała opłaconą położna i
      jednoosobową sale i po porodzie wyladowała na korytarzu. Nie wiem
      czy warto się tak zabijać o jakiś szpital bo tylko czlowiek sam
      sobie funduje stres(no bo jak się nie uda, albo jak nie zdążę
      itp....) Jak wszystko w ciąży jest ok to nie ma się co stresować -
      jak będzie miejsce to będzie a jak nie to w innym szpitalu Cię
      przyjmą. Wychodzę z założenia że urodzę tam gdzie mnie mąż zdąży
      dowieźć hi hi hi.
      Ja urodziłam pierwsze dziecko na Żelaznej, bez płacenia chociażby
      złotówki za cokolwiek. Po prostu przyjechałam i było miejsce.
      Niestety w tym temacie jestećmy skazane na farta i już.
      Pozdrawiam cieplutko i zyczę żeby to miejsce mimo wszystko byłosmile
      • anka7961 Re: Jakie szanse na Żelaznej ? 16.02.09, 14:29
        Powiem szczerze, że nie słyszałam o przypadku, żeby któraś z
        dziewczyn miała podpisaną umowę z położną i nie została przyjęta do
        szpitala. Słyszałam natomiast, że miała lekarza z żelaznej i
        odesłali ją gdzie indziej...
        ja też chcę rodzić na żelaznej, ale jak podliczyłam sobie koszty
        umowy + sali jednoosobowej + znieczulenia to wyszło mi prawie 3 tys
        i chbya się na to nie zdecyduję.
        Będę liczyła na farta smile
      • evora_x Re: Jakie szanse na Żelaznej ? 16.02.09, 14:53
        Dwa razy rodziłam na Żelaznej i to za darmo. Było miejsce i udało mi
        się nie leżeć na korytarzu.
        Z mojego doświadczenia wynika, że opłacenie wczesniej miejsca czy
        posiadanie lekarza z tego szpitala nie daje 100 % gwarancji
        przyjęcia. Trzeba mieć szczęście i przyjechac jak będzie miejsce.

        Pokoje 1-osobowe warto rezerwować wcześniej (wpisać się na listę).
        Wówczas po porodzie jest się pierwszym w kolejności oczekiwania na
        taki pokój.
    • mama_frania Re: Jakie szanse na Żelaznej ? 16.02.09, 15:08
      A ja leżałam na korytarzu i nie wspominam tego źle. Jest to tylko jeden dzień i
      po popołudniowych wypisach w pierwszej kolejności trafiają do sal kobiety z
      korytarza.
      A w tym szpitalu warto rodzić. Opinie o nim nie są przesadzone. Mimo, że porodów
      dużo i roboty personel ma w bród to niczego nie bagatelizują.
      • figa33 Re: Jakie szanse na Żelaznej ? 16.02.09, 19:50
        Dziewczyny, dzięki za dotychczasowe opinie (dalsze mile widziane) smile
        Cud się stał w poniedziałek, bo od dziś właśnie mam lekarza prowadzącego z Żelaznej smile A dokładniej od przyszłego tygodnia, bo wtedy mam wizytę. Lekarz w ramach programu Zdrowie, mama i ja. Bezpłatny. Wiem, że to wciąż nie zagwarantuje na 100% przyjęcia, ale mimo wszystko chyba zwiększy szanse ? Podobno pacjentki prowadzone w szpitalu mają pierwszeństwo (tak chyba jest w każdym szpitalu).

        Mam jeszcze pytanie ze względu na mocno rozwiniętą "listę życzeń" czyli cennik Św. Zofii.
        Za co faktycznie jest sens płacić, a co sobie darować i nie przepłacać (jak np. jednoosobowe sale poporodowe o podwyższonym standardzie). Płatne jest np. znieczulenie - 600 zł, sala porodowa o podwyższonym standardzie jest chyba normalnie 1000 zł a po szkole (i po lekarzu z Żelaznej chyba też) - 800 zł.
        Do tego oczywiście jest koszt położnej, z którego raczej na pewno zrezygnuję, bo równie dobrze na te same położne, które śpiewają sobie po 1500 zł (Jeanette 2000 ) można trafić normalnie na dyżurze za darmo (włącznie z Jeanette jak się ma farta). Nie wiem tylko jak to jest w praktyce, czy jak nie zapłacisz, to będą się tobą gorzej opiekować czy co ?? Potną Cię specjalnie ? Doradźcie proszę.
        • mama_frania Re: Jakie szanse na Żelaznej ? 16.02.09, 20:09
          ja położnej sobie nie opłacałam. Te z dyżuru (akurat się zmieniały) były ok. Ta,
          która odbierała poród byla ekstra. Mimo, że córka rodziła się sama (2 skurcze
          parte i byla na świecie), pozycja była leząca (bo nie było czasu- rozwarcie w
          ciągu 10 minut skoczyło z 6 do 10 cm) i dziecko miało dużą głowę, nie zostałam
          nacięta i nie popękałam zbytnio (niewielkie pęknięcie, które szybko się zagoiło).
          Ja tez nie polowałam na jedynkę po porodzie. Z racji przedłużonego pobytu z
          córką (13 dni) najpierw leżałam na patologii- salka trzyosobowa, ciasna,
          łazienki na korytarzu ale nigdy nie było kolejek, położne fajne- potem na
          korytarzu na położnictwie (na własną prośbę, bo córka trafiła na noworodki na
          obserwację i po prostu miałam bliżej do niej) i potem na położnictwie w
          trzyosobowym pokoju z łazienką.
          Mi nie przeszkadzali odwiedzający- może dlatego, ze do nikogo nie przychodziły
          tabuny ludzi- zwykle mąż, czasem czyjaś matka czy teściowa. Zresztą, ja jestem
          zwolenniczką wieloosobowych sal (a na Żelaznej są chyba 2 lub 3 osobowe), bo
          przynajmniej można się do kogoś odezwać, a przy kilkunastodniowym pobycie było
          to dla mnie bardzo istotne.
          • constance2 Re: Jakie szanse na Żelaznej ? 16.02.09, 21:26
            Ech te opłaty. Może ja mam jakąś obsesję na tym punkcie ale wkurza
            mnie to strasznie to zn ta spirala która jest ciągle nakręcana.
            Położne biorą coraz więcej bo pacjentki chcą płacić i płacą. Ja nie
            płaciłam za położną ani za salę bo wyszłam z założenia że i tak
            nikogo nie znam więc co za różnica która przyjdzie, a któraś
            przecież przyjśc musi. Za te pieniądze to chyba lepiej dzidziulowi
            kupić lepszy wózek. Jak z ciążą jest wszystko w porządku to nie ma
            znaczenia która położna odbiera poród (przecież to nie są baby ze
            wsi tylko dyplomowane położne) celowo krzywdy nie zrobi. Fakt że ja
            nie płaciłam i scenka która się przy mnie rozegrała rozbawiła mnie
            nieziemsko. Położna która odbierała mój poród nie była zbyt miła
            jeśli chodzi o dostawienie dziecka do piersi zaraz po porodzie
            (miałam wciągnięte brodawki i stwerdziła grubiańsko że jak mi nikt w
            ciąży nie powiedział żeby je przygotować to karmić nie będę). A figę
            powiedziałam i się zawzięłam, wyciągnęłam brodawki laktatorem i na
            drugi dzień karmiłam synka. Na to weszła do sali ta położna i
            podeszła do dziewczyny która ją sobie opłaciła. Oczywiście było: -
            no jak tam, jak się czujemy, jak maluszek, może pomóc przy karmieniu
            itp. Jak się odwróciła i zobaczyła mnie to zaskoczona zapytała: o
            matko a to pani karmi???? Chciałam jej coś odpowiedzieć ale się w
            jęzor ugryzłam.
            Na oddziale była też młodziutka położna która bez żadnej kasy była
            bardzo miła i zawsze służyła pomocą i bardzo jej za to dziękuję.
            Wszysto zależy chyba od charakteru człowieka.
            Często indywidualna opieka po porodzie polega po prostu
            na "pogłaskaniu po główce" no ale czy to jest warte tyle kasy???

            Oczywiście nie mówię tu o ciąży zagrożonej tylko o takiej normalnej
            fizjologicznej.
            • laminja Re: Jakie szanse na Żelaznej ? 16.02.09, 22:40
              nie każdy ma takie samo podejście, wiele kobiet się boi, nie się odnaleźć wśród
              obcych, w szpitalu. Wiele potrzebuje wsparcia (poczucia bezpieczeństwa) już
              kilka tygodni przed terminem porodu. Chcą mieć położną tylko dla siebie,
              wiedzieć kto z nimi będzie. Dla nich jest ta usługa. Każdy ma inne priorytety
              finansowe.
        • anka7961 do figa33 16.02.09, 22:18
          mam do Ciebie pytanie w sprawie programu "mama, zdrowie i ja". Czy
          dobrze zrozumiałam że dostałaś się dzisiaj do tego programu? Bo jak
          ja dzwoniłam jakiś czas temu na żelazną to jakaś Pani powiedziała mi
          że mam się dowiadywać po 20.02, bo wtedy będzie wiadomo ile jest
          miejsc i kiedy są zapisy... ;/
          • figa33 do anka7961 17.02.09, 10:34
            Aniu, przyznam, że troszkę wspomogła mnie "siła nadprzyrodzona" wink
            Do 20-ego zostało już tylko kilka dni, mam nadzieję że bez problemu
            uda Ci się dostać do programu. Powodzenia !
            • anka7961 Re: do anka7961 17.02.09, 13:06
              Dzwoniłam tam dzisiaj i Pani potwierdziła że zapisy są w przyszły
              poniedziałek. Słyszałam jednak że kolejka ustawia się od 6 rano. No
              nic. Trzeba będzie spróbować smile
              • figa33 Re: do anka7961 23.02.09, 19:14
                anka7961 i jak, udało się zapisać ? Bez stania od 6:00 rano ?
                • anka7961 Re: do anka7961 23.02.09, 20:12
                  Hej smile miło że o mnie pamiętasz smile staliśmy z mężem od 5.00 smile
                  Dostałam się smile jestem umówiona na przyszły poniedziałek na wizytę.
                  Do jakiego lekarza jesteś umówiona na wizytę?

                  PS pierwsza osoba w kolejce stała od północy, a druga od 3.30 uncertain
                  • figa33 Re: do anka7961 23.02.09, 20:21
                    anka7961 napisała:

                    > Hej smile miło że o mnie pamiętasz smile staliśmy z mężem od 5.00 smile
                    > Dostałam się smile jestem umówiona na przyszły poniedziałek na wizytę.
                    > Do jakiego lekarza jesteś umówiona na wizytę?
                    >
                    > PS pierwsza osoba w kolejce stała od północy, a druga od 3.30 uncertain

                    Żartujesz ?? Boże, to naprawdę się nie mieści w głowie ! Współczuję ale i też gratuluję smile Ja mam wizytę jutro u dr Wieczorka, a Ty?
                    • anka7961 Re: do anka7961 23.02.09, 20:45
                      Ja mam za tydzień u dr. Feduniv - został mi przydzielony "z
                      automatu". Jak już stamtąd wyszłam, to pomyślałam sobie, że może w
                      sumie mogłam spróbować się umówić do jakiegoś konkretnego lekarza -
                      np: Puzyny. No nic. Zobaczę jak ten Feduniv. Ważne że udało mi się
                      dostać smile
    • monika_d_edziecko Re: Jakie szanse na Żelaznej ? 16.02.09, 21:47
      A ja wlasnie uwazam, ze jedyna rzecz za ktora warto zaplacic to polozna.
      Po pierwsze podczas porodu masz ja tylko dla siebie a nie biega miedzy salami
      rodzacych.
      Po drugie masz kogos do kogo mozesz dzwonic i przed porodem i po z roznymi
      pytaniami i watpliwosciami.
      Po trzecie jesli porod jest po terminie to tez polozna dopilnowywuje badan w
      szpitalu i ewentuanego zajecia miejsca na patologii
      Po czwarte i najwazniejsze masz olbrzymi komfort psychiczny

      Dodam, iz rodzilam 3 razy na Zelaznej, nie lezalam na korytarzu, ale na
      przepelnionej ginekologi i jak dla mnie to wolalabym lezec nawet 3 dni na
      korytarzu ale rodzic na Zelaznej z moja polozna.
      • trublu Re: Jakie szanse na Żelaznej ? 23.02.09, 23:06
        monika_d_edziecko
        no widzisz ja mam położną ze szpitala,a lekarza nie i położna powiedziała, że
        powinnam mieć i lekarza, bo jak poród będzie po terminie, to nie zagwarantuje mi
        miejsca w szpitalu, więc sama już nie wiem jak to jest.
        • anka7961 Re: Jakie szanse na Żelaznej ? 24.02.09, 08:10
          Ja dochodzę do wniosku, że to jest tak "im więcej kasy w kieszeni
          szpitalnej tym lepiej". Wbijają nam do głowy że musisz mieć położną,
          lekarza, szkołę rodzenia z żelaznej. Najlepiej może jeszcze z
          portierem się dogadać, żeby miejsce parkingowe przytrzmyał w
          okolicach terminu porodu ;/
          Kurde, nie dajmy się zwariować. Jak tak trzeba mieć wszystkich z
          żelaznej opłaconych, to czemu dziewczyny dostją się z ulicy???? Bez
          przesady. Jak będziemy się tak wzajemnie nakręcać, to w końcu
          wszystkie zgłupiejemy.
          PS jak byłam wczoraj z mężem w przychodni przyszpitalnej na żelaznej
          na ścianie wisi slogan "nie bierzemy łapówek" ja na to do m. - jasne
          że nie bierzecie, bo macie na stronnie cennik smile

          pozdrawiam wszystkie mamusie te obecne i te przyszłe smile
        • a.kowalik1 do TRUBLU i reszty dziewczyn.... 24.02.09, 12:33
          trublu napisała:

          > monika_d_edziecko
          > no widzisz ja mam położną ze szpitala,a lekarza nie i położna powiedziała, że
          > powinnam mieć i lekarza, bo jak poród będzie po terminie, to nie zagwarantuje m
          > i
          > miejsca w szpitalu, więc sama już nie wiem jak to jest.


          Kurcze, przeciez umowa z położną obowiązuje do 42 tc, a to jakby nie było jest 2
          tyg po terminie. To ja już nie rozumiem... Jak to w końcu jest? Jak nie urodze
          do terminu z OM, to potem ta umowa jest nic nie warta tak naprawdę?? Po terminie
          to już nie jest tak "wartościowa" dla nich ciąża czy co??
          • trublu do a.kowalik1 25.02.09, 17:25
            To,że umowa z położną obowiązuje do 42 tyg. dowiedziałam się od Ciebie i nie
            ukrywam miło mi to słyszeć.Napisałam,że powiedziała "powinnam" mój błąd, raczej
            powiedziała,że byłoby lepiej.Dlatego,że jeśli coś się stanie z moją ciążą
            (odpukać) przed rozwiązaniem i będę musiała iść na patologię to mogę się do tego
            konkretnego szpitala nie dostać z powodu braku miejsc (co jest zrozumiałe).A
            jeśli chodzi o to,że mogą być ewentualne problemy po terminie, może z tych
            samych powodów...Mimo wszystko jestem dobrej myśli.
            Pozdrawiam
    • suso Re: Jakie szanse na Żelaznej ? 24.02.09, 08:11
      ja miałam lekarza, położną i ukończyłam szkołę rodzenia prowadzoną
      przez położną z żelaznej. Nie miałam problemów by urodzić w zośce.
      Rodziłam w jedynce ale nie udało mi się dostać na sps, ponieważ
      podczas podpisywania umowy z położną (miesiąc przed porodem)byłam 13
      w kolejce. Leżałam na sali 3 osobowej i nie żałuję ponieważ miałam z
      kim poplotkować i będąc w łazience dziewczyny lukały do małej czy
      wszystko ok.
      myślę,że powinnaś jak najszybciej dzownić do położnej bo wiem że
      generalnie są duże problemy z terminami. Ja zaklepałam położną w
      kwietniu (sugestia lekarza by to zrobić tak wcześnie) a rodziłam w
      grudniu.
      • magdad5 Re: Jakie szanse na Żelaznej ? 24.02.09, 08:19
        Ja rodzilam dwa razy na Zelaznej - za pierwszym razem mialam tam
        lekarza i szkole rodzenia, za drugim - lekarza, polozna, SPS, i
        wsparcie Medicover, ktory to wszystko zalatwial. Widzialam, jak
        niestety jedna dziewczyna zostala odeslana poniewaz ja wlasnie sie
        pojawilam (oczywiscie zadzwonilam kilka godzin wczesniej do naszej
        poloznej i ona juz sie wszystkim zajela). Bylo mi glupio i przykro,
        z powodu tamtej dziewczyny ale ...strasznie chcialam rodzic na
        Zelaznej z nasza Magda Witkiewicz (fantastyczna kobieta). Teraz
        jestem w 3. ciazy (7t2d), termin mam na pazdziernik. Lekarza nie
        mam, ale zadzwonilam do Magdy i okazalo sie ze rezerwacja terminu
        juz dzis wcale nie jest dziwnym pomyslem... .
        Z Zelazna jest chyba jak z przedszkolami i szkolami - najlepiej
        zapisywac dzieci przed poczeciem...to chyba nie jest normalne...ale
        z drugiej strony - sama w tym uczestnicze smile
        • tolula Re: Jakie szanse na Żelaznej ? 25.02.09, 19:02
          ja bardzo chciałam rodzić na żelaznej ale się nie udało bo nie było miejsc mimo,
          że moja siostra jest tam położną to nie udało jej się mnie wkręcić. natomiast
          siostra mojego męża rodziła 5 m-cy po mnie z ulicy przyjęto ją i do tego trafiła
          na salę pojedynczą z wanną poród rodzinny z super położną. skorzystała z
          wszystkiego co było możliwe i nie może się nachwalić. do tego wszystko za darmo.
          także trzeba mieć po prostu szczęście. uważam, że nic za wszelką cenę. ja się
          nastawiłam na karową tam prowadziłam całą ciążę i co odprawili mnie z kwitkiem.
          pojechałam na żelazną; brak miejsc w końcu przyjęli mnie na starynkiewicza i w
          sumie jestem zadowolona. gdzie będę rodziła drugie jeszcze nie wiem i nie
          planuję jak przy pierwszym. bo jeszcze bardziej się denerwowałam.
Pełna wersja