Szital na Karowej/Karowa

18.03.09, 10:54
Dziewczyny co słyszałyście lub co uważącie z własnych doświadczeń na
temat szpitala na Karowej. Jak położne? Może ktoś miał do czynienia
z doktoe Nikola Niewęgłowską?
    • asiaiwona_1 Re: Szital na Karowej/Karowa 18.03.09, 11:23
      Najprościej będzie jak na forum Szpitale wpiszesz w wyszukiwarkę
      Karowa. Wątków na temat tego szpitala było bardzo dużo.
      • drizle81 Re: Szital na Karowej/Karowa 18.03.09, 11:34
        ale większość z tych wątków jest stara....
        • asiaiwona_1 Re: Szital na Karowej/Karowa 18.03.09, 14:18
          Stare wątki? Ja widzę z lutego, stycznie i grudnia. To chyba nie są
          stare.:
          szukaj.gazeta.pl/forumSearch.do?&s.sm.query=karowa&s.sm.title=&s.sm.forumXx=588&sf=tresc&s.sm.author=
          • magd-a84 Re: Szital na Karowej/Karowa 30.03.09, 20:20
            Przedstawę Ci moja historię.

            Mam cukrzycę. Moja ciąża była prowadzona właśnie na Karowej. Byłam
            zadowolona z warunków sanitarnych i ładnych pomieszczeń w szpitalu,
            ale...Dwa tygodnie przed porodem dostałam krwawienia i zaczęły mi
            odchodzić wody, w związku z tym przez kolejne 14 dni byłam "leżąca".
            Zostałam umieszczona w jednoosobowym pokoju na samym końcu oddziału
            porodowego, bez żadnego dzwonka ani innej mozliwości kontaktu z
            pielęgniarkami. Bywało że czekałam na kaczkę do 4 godzin. Nikt
            kompletnie nie reagował. Nikt nie pomógł mi się myć. Poród rozpoczął
            sie po tym jak grupa wesołych studentów przyszła robić wywiad
            i "nieopatrznie" oparła się o pompę którą miałam podłączona z lekami
            przeciwzapalnymi i przeciwskurczowymi, co spowodowało jej
            odłączenie. Zanim którykolwiek z lekarzy zareagował poród zaczął się
            na dobre (28tydz ciąży. Na sali porodowej byłam pozostawiona na
            godzinę i 20 min. sama. W międzyczasie miałam omdlenia ponieważ
            spadał mi poziom cukru. Z łaską została mi podana glukoza doustnie,
            w zbyt małej ilości - jednak na ta informację nie zareagował nikt.
            Na szczeście zaraz zjawiła się moja siostra i zrobiła trochę
            porządku. Jako osoba z cukrzycą ani razu nie miałam w trakcie 31-
            godzinnego (!!!) porodu mierzonego poziomu cukru, nikt nie sprawdzał
            ktg w trakcie porodu. Bez zgody zostałam nacięta. Dziecko umarło 9
            godz. po porodzie. Informacja jaką otrzymałam od pielęgniarki oraz
            Pani z administracji które przyszły do mnie na oddział
            brzmiała "niestety dziecko umarło, nie może go Pani zobaczyć
            (???!!!), Pani Zofia (z administarcji szpitala) ma pytanie czy
            będzie się Pani decydowała grzebać czy palić. (dotyczyło oczywiście
            ciała dziecka)...nie będę już wspominała jakie były problemy żeby
            wydali ciało ze szpitalnego prosektorium (trwało to 5 dni)żebyśmy
            mogli prywatnie wykonać sekcje. Kompletne zaniedbanie! Dla mnie -
            horror. Do tej pory żałuję że nie założyłam im sprawy.


            Szczerzę - jeśli masz możliwość nie decyduj sie na ten szpital.

            Proponuję też wejść na stronę www rodzic po ludzku - tam tez
            znajdziesz duzo opinii o szpitalach warszawskich.

            Pozdrawiam.
            • spaldi Re: Szital na Karowej/Karowa 30.03.09, 23:33
              Szczerze współczuję! Moje dziecko urodziło się w 25 tc, ciało wydano bez
              problemu. Pochowałam córeczkę i nie wyobrażam, żeby ktos mi zadał pytanie, czy
              chcę spalić??? Przeciez to mały człowiek!!!
              • majka995 Re: Szital na Karowej/Karowa 31.03.09, 00:39
                Powiem szczerze, ze znam szpital na Karowej, i nie chce mi sie
                wierzyc ze ktoś w ten sposób sie zachował. Tam pracują
                profesjonaliści, moze sie myle, ale nie wierze w ani jedno twoje
                słowo. Rodziłam tam 2 razy, miałam terminowaną ciąże. I pomimo tego
                ze moje dziecko wazyło tylko 500g to bez problemu wydano ciało.
                Wszyscy byli serdeczni, miałam opieke psychologa. Poza tym tam
                naprawde sa specjaliści, wiele moich koleżanek tam rodziło, i z
                różnymi problemami i zawsze podejście lekarzy było super fachowe.
                Współczuje Ci tragedi , ale nie wierze w to co piszesz.
                Jak dla mnie ten szpital to rewelacja
                Pozdrawiam
                • asiaiwona_1 Re: Szital na Karowej/Karowa 31.03.09, 08:03
                  A może z tym spaleniem to chodziło o kremację zwłok??? Ja urodziłam
                  w 32 tc, synek żył dobę. Na sekcję przewieźli mojego Synka na
                  Ksprzaka, nie było problemu z żadnymi formalnościami...
                  Ale nie piszcie, że jej nie wierzycie, bo jakoś nie wydaje mi się by
                  na taki temat mogła kłamać. Różni ludzie pracują w szpitalu i to, że
                  na OIOMIe są specjaliści to wcale nie oznacza, że "pani Krysia",
                  która zajmuje się papierkami związanymi z wydaniem ciałka to też
                  super miła i wyrozumiała babka.
                  Poza tym jak już po śmierci synka poprosiłam pielęgniarki o środki
                  na uspokojenie to one z wielkim zdziwieniem spytały a po co mi to.
                  Dopiero jak im dosadnie powiedziałam, że umarło mi dziecko i to
                  chyba wystarczający powód by o to prosić to od razu się zmieniły.
                • mumi7 Re: Szital na Karowej/Karowa 31.03.09, 10:42
                  Kochana, myslisz, że ona to sobie wymysliła? A po co? Waz słowa na
                  ludzkie nieszczęście, smarkulo (nie wiem ile masz lat, ale
                  emocjonalnie chyba niewiele)!
                  • majka995 Re: Szital na Karowej/Karowa 31.03.09, 11:09
                    Mam prawo nie wierzyc w jej słowa bo nigdy nie spotkałam sie tam z
                    taki traktowaniem, a ludzie czasem uwielbiają opowiadac bzdury.
                    Jestem dorosłą osoba i o wiek nie musisz sie pytac i jak najbardziej
                    jestem dojrzała emocjonalnie i tez niedawno straciłam dziecko w tym
                    samym szpitalu więc mam prawo jej nie wierzyc
                    Pozdrawiam
                    • mumi7 Re: Szital na Karowej/Karowa 31.03.09, 12:57
                      Przykro mi, że także straciłaś dziecko.. tym bardziej jednak nie
                      powinnaś chyba zarzucac komus kłamstwa. Przeciez ona nie wyssała
                      sobie tego z palca, bo i po co. Po co komus powiększać ból?
            • izu222 Re: Szital na Karowej/Karowa 31.03.09, 09:02
              magd-a84 bardzo mi przykro z powodu tego, co Cię spotkało.
              Natomiast ja mam zupełnie inne doświadczenie jeśli chodzi o Karową.
              Leżałam w lutym kilka dni w tym szpitalu - sterydy, pessar i
              niestety nieudane zahamowanie porodu. W trakcie całego pobytu opieka
              była bez zarzutu, zarówno na ginekologii, jak i na patologii ciąży.
              Gdy okazało się, że porodu nie da się zatrzymać (29 tydzień, mimo
              leków rozkurczowych) przysłano neonatologa, aby porozmawiał z nami i
              uprzedził co może nas czekać. Lekarka przyszła i spokojnie z nami
              porozmawiała.
              W trakcie porodu (około 4 godz) cały czas był ze mną mąż.
              Położne przez większość czasu na sali, lekarz także zaglądał często.
              O nacięcie krocza rzeczywiście się nie pytali, tylko nacięli i już,
              ja nie miałam siły protestować. Przez cały poród byłam też podpięta
              do KTG i nie mogłam chodzić. Jednak dla mnie w tym momencie
              najważniejszy był Staś. Jak się urodził momentalnie został zbadany
              przez pediatrę. Szybko podali mi go do przytulenia i od razu
              zawieźli na OINT, gdzie mąż mógł go zobaczyć po godzinie. Mnie
              przewieźli na ginekologię, żebym nie leżała z mamami mającymi dzieci
              przy sobie. Kolejnego dnia przyszła także pani psycholog.
              Oczywiście zawsze może być lepiej, pracownicy szpitala mają lepsze i
              gorsze dni, ale generalnie ja się cieszę, że rodziłam akurat na
              Karowej, gdzie Staś ma teraz dobrą opiekę, mimo tego, że rodzice na
              patologii noworodka są czasami traktowani jako zło konieczne. Ale to
              temat na inny wątek.
              • kasha001 Re: Szital na Karowej/Karowa 31.03.09, 10:26
                Ja leżałam 3 tyg na Karowej i byłam bardzo zadowolona.

                Trafiłam na oddział z powodu krwawienia w 16 tc.
                2 tyg wcześniej leżałam 5dni na inflanckiej i było strasznie. Położne z łaską
                cokolwiek powiedziały albo podeszły a na Karowej wszystkie (naprawdę wszystkie,
                na które ja trafiłam) były miłe, uśmiechnięte i pomocne. Same proponowały pomoc
                w umyciu się itp.

                Leżąc na inflanckiej przeziębiłam się ale nikogo to nie interesowało. żaden
                lekarz mnie nie zbadał (osłuchał czy coś), nie mieli żadnych leków typu wit.C,
                coś na kaszel czy rutinoscorbin. Natomiast jak zakasłałam na Karowej od razu
                mnie osłuchali, zrobili dodatkowe badania z krwi na jesteś białka które wskazują
                na stan zapalny i podawali leki na przeziębienie.

                Mam nadzieję, że uda mi się tam urodzić.
            • mumi7 Re: Szital na Karowej/Karowa 31.03.09, 10:40
              Mój Boże, serdecznie Ci współczuję. Co do sprawy - nie ma problemu,
              zabierz się do tego teraz, jesli masz dokumentację+dobrego lekarza
              do pomocy, bo to błędy w sztuce lekarskiej na pewno...choć to ze
              studentami-to horror;-(
            • sanciasancia Re: Szital na Karowej/Karowa 31.03.09, 13:42
              Bardzo mi przykro.
              Ja mam zupelnie inne doświadczenia - miałam cc w 32-gim tyg. i spędziłam
              praktycznie cały czas w szpitalu na porodówce (12 h). Opieka była bardzo dobra,
              położne zaganiane, więc może nie poświęcały mi dużo czasu, ale pojawiały się co
              jakieś 0.5h. Lekarze w ciągu dnia co jakąs 1h.
              Decyzja o cięciu podjęta i przeprowadzona błyskawicznie. Przed cięciem zostałam
              poinformowana, że dziecko zostanie przewiezione na Kasprzaka (i zostało). Opieka
              na sali poporodowej bardzo dobra. Położne na ginekologii były bardzo serdeczne i
              bardzo się mną przejmowały, lekarze też.
              Byłam daleko bardziej rozczarowana stosunkiem lekarzy do rodziców na Kasprzaka
              niż na Karowej.
    • marcowa_nadzieja Re: Szital na Karowej/Karowa 31.03.09, 15:29
      Spędziłam w tym roku kilka tygodni na Karowej przed urodzeniem
      drugiej córeczki. Przewinęłam się w tym czasie przez kilka
      oddziałów - patologię, porodówkę i położniczy. Najmilej wspominam
      patologię - bardzo sympatyczne położne i w miarę ciepły klimat na
      oddziale. Na oddziale porodowym, na którym leżałam tydzień - full
      lekarzy, non stop ktg i generalnie atmosfera przygnębiająca, bo
      lekarze byli szczerzy do bólu przez co większość z nas ryczała.
      Położne na tym oddziale różne - część bardzo pomocna i do rany
      przyłóż, część łaskę robiła, że pracuje i często pokazywały, kto
      jest górą - na szczęście tych była mniejszość. Jeżeli chodzi o
      oddział położniczy to jest w miarę w porządku - pod warunkiem, że
      ktoś nie liczy na jakąś pomoc przy dziecku ze strony położnych, bo w
      tym przypadku może się przeliczyć. Natomiast opieka ginekologiczna i
      pediatryczna okey.
      • marylisek1 Re: Szital na Karowej/Karowa 26.04.09, 13:03
        Rodziłam tam 1,5 roku temu, też leżałam wcześniej na patologii i z
        całą twoją wypowiedzią zgadzam w 100 procentach.
        • malwes Re: Szital na Karowej/Karowa - odradzam 26.04.09, 22:59
          Rodziłam na Karowej starszego synka, wcześniej spędziłam tam wiele
          miesięcy. Opieka przedporodowa przyzwoita, poród kiepski (pozycja
          leżąca, zero wiedzy od odbieraniu porodów w pozycjach wertykalnych,
          nacięcia, oxy, kiepska wiedza laktacyjna)choć wtedy wydawało mi się,
          że super, neonatologia tragiczna choc właśnie dlatego chciałam tam
          rodzić (parę godzin po wypisie z Karowej ratowali moje dziecko w
          MSWiA).
          Drugie rodziłam na Żelaznej i było wspaniale. Miałam depresję
          giganta z powodu porównania podejścia w obu szpitalach i żalu, że
          starszego dziecka nie rodziłam na Żelaznej
    • olusia-so Re: Szital na Karowej/Karowa 01.04.09, 15:31
      Ja urodziłam martwą córkę w czerwcu 2008 na Karowej.( 25 tc)
      Spotkałam się ze wspaniałaym podejściem. Rodziłamn w bocznej sali
      abym nie musiała słucha innych rodzących, spytano czy ochrzcic
      malutką, dano nam czas dla nas byśmy sie pożegnali. Ja lezałam potem
      tydzien na ginekologii, przychodził psycholog, pani z administracji
      też wykazała się taktem i współczuciem. Dostałam leki na
      uspokojenie, powstrzymanie laktacji.Z wydaniem ciała nie było
      najmniejszego problemu. Zdecydowaliśmy sie przeprowadzic sekcję wiec
      odebraliśmy ja z Kasprzaka. Moja córka ważyła 790 gr, ale była
      potraktowana jak każdy człowiek z szacunkiem. Ja darze ten szpital i
      ludzi tam pracujących wdziecznoscia.
Pełna wersja