Nastawienie się na szpital - proszę o rady.

25.03.09, 10:24
Już niedługo, coraz bliżej...

Nigdy nie byłam w szpitalu.
Proszę o rady doświadczone osoby jak psychicznie wytrzymać to
ciśnienie? Jak się wewnętrznie nastawić, żeby nie dostać tam doła na
widok cierpień innych, tych wszystkich sprzętów medycznych,
personelu itp. Naprawde wrażliwa jestem i nieraz mi sie zrobiło
słabo, jak poszłam kogoś odwiedzic w szpitalu.
Może miałyscie jakieś sprawdzone sposoby, o czym myśleć, albo
jak "nie myśleć".

I druga sprawa: czy ja sie musze na wszystko w szpitalu zgadzać?
Czy na przykład moge odmówić że nie życzę sobie jakiegoś badania,
albo przez konkretną osobę? Czy mam takie prawo i jak to zrobić,
zeby nie ściagnąć na siebie ZEMSTY pielęgniarki z wielką
strzykawą big_grin.
    • aleksa51 Re: Nastawienie się na szpital - proszę o rady. 25.03.09, 10:53
      Przypuszczam, że nie będziesz miała czasu pomyśleć o tym wszystkim.
      A nie wyrazić zgody na każdy zabieg możesz tylko po co? Piszesz tak zapewne bo
      nigdy nie byłaś w szpitalu. Wiedz, że nie będą cię pytali o zgodę przed każdym
      ukłuciem bo przyjmują, że mówią, że np pobiorą zaraz krew do badania bądź
      przynoszą igłę, probówki, a ty się nie sprzeciwiasz i to jest twoja zgoda
      (dorozumiana).
      A może chodzi ci o nacinanie krocza w czasie porodu?
      Życzę szybkiego porodu i szybkiego powrotu do domu.
    • agnrek Re: Nastawienie się na szpital - proszę o rady. 25.03.09, 11:15
      Ja pierwszy raz byłam w szpitalu w 2006 roku - miałam drobną
      operację. Było spokojnie, nie ma co się nastawiac, z oku tylko jest
      tak źle. Drugi raz wylądowałam w 2007 roku z poronieniem, leżałam
      niecałą domę - to byłą trauma, leżałam na sali z ciężarnymi i
      słuchałam ktg.
      A trzeci raz byłam na patologii ciąży (2 razy) w końcu 2007 roku -
      urodziłam bliźnięta. I powiem Ci, ż enawet wolałam być w szpitalu
      niż w domu z kilku powodów - miałąm skurcze, a że był to dopiero 27
      tc, to bezpieczeniejsza byłam w szpitalu niż sama w domu, mąz wracał
      z pracy wieczorami. Miałam 3-5 koleżanek na sali, gazety, telewizor -
      cały dzień plotkowałyśmy, wymieniałyśmy doświadczenia - naprawdę
      jakoś ten czas mijał.
    • ciotka.aka Re: Nastawienie się na szpital - proszę o rady. 25.03.09, 11:23
      "Jak psychicznie wytrzymać to ciśnienie" - już jesteś źle nastawiona, nie ma żadnego ciśnienia, jedziesz do szpitala po to, żeby kontynuować/rozpocząć II etap najważniejszej historii swojego życia (jeśli oczywiście tak traktujesz swoje/wasze dziecko). Nastaw się pozytywnie, wizualizuj tylko pozytywne emocje i zdarzenia!

      "Jak (...) nie dostać tam doła na widok cierpień innych" - nie myśl, że cierpią, czasem boli ale potem szybko ten ból jest zapominany. Na drugi dzień po porodzie najbardziej bolała mnie szyja (podejrzewam, że zszedł stres i źle/krzywo spałam - miałam pełną narkozę, nie było czasu na znieczulenie lędźwiowe)

      "sprzętów medycznych" pewnie nawet nie zauważysz, w końcu to tylko aparatura, warsztat mechaniczny też cię stresuje?

      "Naprawdę wrażliwa jestem i nieraz mi się zrobiło słabo, jak poszłam kogoś odwiedzić w szpitalu" - adrenalina zrobi swoje, natura jest mądrzejsza niż nam się wydaje, słuchaj położnej/lekarza i na tym się skupiaj.

      "Może miałyście jakieś sprawdzone sposoby, o czym myśleć, albo jak "nie myśleć" - ja zabrałam ze sobą telefon z radiem i słuchawki (wody odeszły w nocy, do tego zero skurczów więc wiedziałam, że muszę zebrać się na IP) do tego grubą gazetę i niedokończoną książkę. Od 3 do 6 drzemałam sobie ze słuchawkami w uszach i KTG w tle, potem jak się rozjaśniło dokończyłam książkę, około 9 po obchodzie podłączono mi kroplówkę i spacerowałam wykonywałam ćwiczenia na smyczy - wtedy już nie musiałam mieć zastępczych zajęć bo skupiałam się na tym co robiłam, niestety pomimo 9-cm rozwarcia i skurczów partych wylądowałam pod nożem. Zanim podjęto tą decyzję zbadało mnie chyba z 5 osób i uwierz, że nawet przez myśl mi nie przeszło żeby zastanawiać się kto zagląda wink

      Co do drugiej części Twojego postu nie odpowiem nic bo nie wiem jak to jest.

      Dla mnie kluczowe było pozytywne nastawienie, myślę, że to naprawdę ważne. Powodzenia!
      • madeira.online Re: Nastawienie się na szpital - proszę o rady. 30.03.09, 11:15
        jak napisaly poprzedniczki ze nie ma czasu na nie niewyrazanie zgody dla nich to rutyna przychodza pobieraja krew itd, ja 3tyg temu bylamw sszpitalu jestem w 27 tc mialam zakladany szew na szyjke i co tez mialam sie nie zgodzic?? to dla dobra dziecka wszystko ja powiedzialam mi moga robic wszystko byle dziecko bylo by zdrowe i jemu nic nie bylo , tez kiedys balam sie isc do szpitala ale jak trzeba to trzeba
    • kropka.pod.i Re: Nastawienie się na szpital - proszę o rady. 25.03.09, 13:28
      Rozumiem Ciebie. Też boję się szpitala, podczas odwiedzin myślałam, jak najszybciej wyjść i nigdy nie byłam w szpitalu jako pacjentka. A teraz będę musiała położyć się tam i to na kilka dni...smile
      Staram się nie nastawiać ani na tak, ani na nie (a termin mam jutrosmile). Perspektywa pacjenta a odwiedzającego jest zupełnie inna, i mam świadomość, że to zupełnie inne doświadczenie. Wychodzę z założenia, że pracujący tam ludzie nie mają na celu zadawać ból, krzywdzić, a ich celem jest pomóc – mnie, dziecku, naturze. Dlatego tez chcę dać personelowi kredyt zaufania, słuchać wskazówek i poleceń, wierząc, że dobrze radzą, i tylko współpraca może dać jak najlepsze efekty. W głowie układam scenariusze „na tak”, unikam tych „na nie”. Złe nastawienie naprawdę szkodzi. Dlatego też szukam dobrych opinii o wybranym szpitalu, czytam ze szczególną uwagę opisy dobrych porodów w asyście personelu. Jakoś udaje mi się odgonić czarne myśli...smile
    • agatracz1978 Re: Nastawienie się na szpital - proszę o rady. 25.03.09, 13:39
      Ja byłam w styczniu na patologii ciąży. W sumie to leżenie w szpitalu jak coś
      się dzieje inaczej wygląda niż sama wizyta na poród. Jadąc na poród myśl tylko o
      dziecku i sobie. Nie myśl o niczym innym.
    • julimama79 Re: Nastawienie się na szpital - proszę o rady. 25.03.09, 17:03
      Zabrzmiało jakbyś wybierała się do więzienia smile W szpitalu nie
      zrobią Ci krzywdy, spokojnie. Jeśli masz do wyboru kilka szpitali
      dowiedz sie o nich jak najwięcej i wybierz taki, który dla Ciebie
      bedzie najlepszy. Mimo,że mieszkam w mieście wojewódzkim rodziłam w
      troche oddalonym od nas szpitaliku powiatowym.Czemu? Ano bo rodzinna
      atmosfera, cudowna opieka bez jakichkolwiek opłat, pojedyncze sale
      porodowe,możliwość wynajęcia poporodowej sali rodzinnej. Zwróć uwage
      na te aspekty, możliwość przebywania partnera przez cały czas, to
      bardzo ważne. Jeśli masz juz wybrany szpital, przejedź się tam i
      pozwiedzaj, to naprawde pomaga w oswojeniu sie ze szpitalna
      atmosferą.Powiem Ci jeszcze,że w dniu porodu i tak nie bedziesz o
      niczym mysleć, a już na pewno o cierpieniu innych smile To abstrakcja.
      Powodzenia.
      • kitonka Re: Nastawienie się na szpital - proszę o rady. 26.03.09, 08:44
        Jedziesz tam rodzić, a nie umierać. Wyjdziesz stamtąd lżejsza i parę
        kilo z najcudowniejszą istotą na ręce, a nie w plastikowym worku. Już
        to powinno nastrajać Cię pozytywnie. A jak się nie dać tym wszystkim
        złym nastrojom już w szpitalu? UŚMIECHAJ SIĘ do personelu, wiem co
        mówię, to zdziała cuda!
        • karrolka.b Re: Nastawienie się na szpital - proszę o rady. 27.03.09, 10:07
          nie łam się.ja też idąc do porodu byłam po raz pierwszy w szpitalu jako
          pacjentka smile i było naprawdę dobrze. mialam cesarkę, więc pierwsza rzecz jakiej
          się bałam było znieczulenie w kręgosłup i tu niespodzianka-to nie boli smile potem
          podczas "krojenia" wychichrałam się z całym personelem,a jak już usłuszałam
          płacz mojej córci to już wogóle myślałam tylko o niej. po 3 dniach byłam już w
          domku.naprawdę nic strasznego. nie bój się będzie dobrze smile))
    • klubgogo Re: Nastawienie się na szpital - proszę o rady. 26.03.09, 09:17
      Myślałam, że już urodziłaś.
      Wybierz się z mężem "zwiedzic" porodówkę, nie będzie Ci obca, gdy przyjdziesz tam rodzic. Ja jak przyjechałam do porodu, czułam sie jak w domku, mimo, że nie nawidzę szpitali.
    • laminja Re: Nastawienie się na szpital - proszę o rady. 26.03.09, 09:34
      przede wszystkim iść z pozytywnym nastawieniem. Skoncentruj się na tym co się ma
      wydarzyć, a nie gdzie :p Sprzętu medycznego tak wiele nie zobaczysz. Szpitale
      wyremontowane w ostatnich latach nie są już takie "szpitalne".

      Możesz odmówić wszystkiego, ale musisz mieć odpowiednie argumenty i zrobić to
      kulturalnie :p Najlepiej pewne rzeczy ustalić przy wypełnianiu dokumentacji
      medycznej na IP - możesz do karty dołożyć stosowne oświadczenia.
      • kasienka0404 Re::-))) 26.03.09, 11:42
        A moze porod w domciu smile)) Pozdrawiam
        • pstrabiedronka Re::-))) 27.03.09, 10:13

          oddział porodowy i połoznictwo to co innego niz np. onkologia...

          nie ma tam obłożnie chorych, podłączonych do respiratorów czy umierających.
          Sa TYLKO kobiety po porodach, które zazwyczaj boli trochę tyłek albo brzuch po
          porodzie, ale zazwyczaj są tez szczęśliwe ze maja dziecko przy sobie.

          Także to trochę inna sytuacja niz wizyta w szpitalu na oddziale gdzie leżą
          CHORZY. Położnice to nie osoby chore...
    • pengua Re: Nastawienie się na szpital - proszę o rady. 27.03.09, 12:31
      Dziewczyny maja racje. Przejechanie sie do szpitala, odwiedzenie
      tego miejsca bardzo pomaga. Moj gin przyjmowal mnie w szpitalu w
      ktorym potem wyklul si emoj synek i mialam wczesniej okazje oswoic
      to miejsce. Poza tym spotykalam sie tam wczesniej miedzy innymi z
      polozna i anestezjologiem i tez moglam przez te wizyty oswoic sie z
      tym miejscem. Swietnie Cie rozumiem, poniewaz moj strach byl tak
      ogromny, ze jeszcze w czasie ciazy skonczylam na kozetce na kilku
      wizytach u lekarza od glowy wink)) Tylko, ze ja akurat panicznie sie
      balam samego porodu nie az tak bardzo samego szpitala. Strach czy
      lek przed pobytem szpitalu lub ewentualna operacja jest czyms
      naturalnym. Boimy sie tego czego nie znamy. Ale trzeba przez to
      przejsc. Strach ma wielkie oczy jak to sie mowi. A potem "w praniu"
      jak sie wszystko dzieje juz tak strasznie nie jest. Moim sposobem
      bylo uczeniepie sie pijany slupa pozytywnej historii mojej
      kolezanki. Szlam na planowane cc. Bardzo sie balam. Ona mi dokladnie
      opowiedziala jak bedzie. I powtarzalm sobie, ze nic mi nie grozi, ze
      bedzie tak jak mi opowiedziala. Z reszta tu na forum tez czytalam
      opisy samego cc. Wlasnie zeby sie oswoic! To mi bardzo pomoglo. Tez
      jak jedna z dziewczyn pisze balam sie "strzalu" w kregoslug, bo
      potrafilam zemdlec przy pobieraniu krwi wink)) I bylam bardzo
      pozytywnie zaskoczona bo nie poczulam NIC zupelnie! Nawet uklucia
      nie poczulam! Jak juz lezalam na stole, co 3 sekundy pytalam czy oni
      sa pewnie ze jestem znieczulona wink Uspokajalo mnie to, ze sie
      umowilam z dr. anestezjolog, ze jak tylko wyjma dziecko, a ja nie
      bede dawac rady to ze mnie natychmiast uspi. I tak sie stalo. Ledwo
      pamietam te 10 minut zanim synka wyjeli bo dzialo sie wszystko
      bardzo szybko. Nic nie bolalo. Tylko ja histeryczka panikowalam wink
      No i teraz, wiadomo, wiem, ze nie bylo sie czego bac wink Ale wiem
      tez ze emocje kobiety w ciazy sa inne niz wtedy kiedy nie jest w
      stanie blogoslawionym wink))) Trzymam kciuki! I jak tylko mozesz to
      sie sprobuj z tym oswoic, bedzie latwiej! Powodzenia!
    • artdesign84 ehh 30.03.09, 01:26
      dziewczyno, Ty idziesz rodzić dziecko, a nie odpoczywać na wakacjach
      i naprawdę nikogo nie będzie interesowało, że ty nie lubisz
      szpitali..
      jak się nastawić?? normalnie - że idziesz rodzić ...
      tak, możesz się nie zgodzić nawet na wszystko i wyjść w trakcie
      porodu i rodzić na ulicy .. nikt Cię nie będzie błagał żebyś
      została, bo to leży w Twoim interesie..
Pełna wersja