Prośba do odwiedzających i odwiedzanych

30.05.09, 11:38
Kochani - oddział położniczy to nie miejsce szalonych pielgrzymek i tłumów
ludzi... matki i dzieci potrzebują SPOKOJU, STERYLNOŚCI, INTYMNOŚCI....
Zwłaszcza te mamy które urodziły naturalnie i muszą wietrzyć krocze - gości na
obejrzenie dzidziusia zaprasza się do DOMU - szpital to nie jest miejsce na
TO!!!!! poza mężem ew. mamą nie powinno sie tam zapraszać ciotek, pociotek,
kuzynów, kolezanek i kolegów, wujków, babć..... i dzieci!!!!
Urodziłam tydzień temu moje drugie dziecko i na prawdę byłam okrutnie
wściekła, jak do matki obok zwaliły się tłumy gości...
LITOŚCI!!!!!!!!!! nie mam ochoty żeby jacyś obcy ludzie gapili sie na mnie i
przynosili infekcje którymi moga zarazić się inne dzieci!
    • spaldi Re: Prośba do odwiedzających i odwiedzanych 30.05.09, 17:00
      Popieram. Urodzilam trzy tygodnie temu. W pokoju miałam miłą dziewczyne, która
      nie potrafiła odmówić koleżankom i one zwalały się wszystkie razem! A jej mąż
      potrafił odbierać telefony w pokoju i nie silił się na uprzejmość wyjścia na
      korytarz! Zero wyczucia i wychowania.
      • meusus Re: Prośba do odwiedzających i odwiedzanych 30.05.09, 21:16
        raczej teraz taki apel nie pomoze trzeba był zwrocic uwagę bo ja
        własnie tak bym zrobiła
        • martekle Re: Prośba do odwiedzających i odwiedzanych 31.05.09, 00:18
          to ciezki temat do dyskusji...
          Uwazam, ze szpitale powinny narzucic ograniczenie ilosci odwiedzajacych ludzi.
          Takze uwazam, ze maz i ewentualnie mama z rosołem w zupełności wystarczy.
          Sama się zastanawiam, co zrobię jak bede lezala po porodzie z tym kroczem i bede
          chciala troche intymnosci, prywatnosci.
          Czy znajde siłe by zwrocic uwage?
          No ale jak odwiedzajacy nie robia nic zlego, to przeciez nie mam prawa ich
          wyprosić, jesli to mi nie pasuje to jest juz to niestety moj problem. Rownie
          dobrze moge wziac jedynke i placic za cisze i spokoj.
          Ale jesli dajmy na to mnie nie stac lub po prostu chce byc z kims w pokoju, to
          jakie sa granice znoszenia innych gosci?

          • puellapulchra Re: Prośba do odwiedzających i odwiedzanych 31.05.09, 11:41
            Narzucić ograniczenie i je egzekwować. Jak ja leżałam po porodzie,
            do kobitki z innej sali (na szczęście) dzień w dzień przyjeżdżało 4
            chłopa, kręcili się po korytarzu w tę i w drugą i sępili na każdą
            salę, (drzwi do sal musiały być otwarte). A przy wejściu na oddział
            położniczy jest jak byk wielka kartka, że max. 2 osoby na raz mogą
            odwiedzać.
          • ayak Re: Prośba do odwiedzających i odwiedzanych 01.06.09, 16:07
            martekle napisała:

            > > No ale jak odwiedzajacy nie robia nic zlego, to przeciez nie
            mam prawa ich
            > wyprosić, jesli to mi nie pasuje to jest juz to niestety moj
            problem.

            A właśnie, ze nieprawda.
            To ty tam leżysz, niejako chwilami "mieszkasz", i to odwiedzający są
            GOŚĆMI, a nie ty. Jeżeli musisz nakarmić piersią, poleżeć trochę
            odkryta, przeszkadza ci gwar, twoje dziecko płacze, w sali jest
            duszno i śmierdząco, a wokół łóżka sąsiadki od długiego czasu kłębi
            się dziki tłum - jak najbardziej masz prawo poprosić, aby wyszli z
            sali. Trzeba poćwiczyć asertywność.
            Własnie jak ktoś chce przyjmować stada, to niech wykupi jedynkę, a
            jezeli lezy się na wspólnej sali, należy liczyć się z innymi
            paniami.
            Jak leżałam na patologii goście byli uprzejmie wypraszani, gdy
            położna przychodzila sprawdzać tętno dziecka w brzuchu. Nikt się nie
            burzył. A był to tylko brzuch, a nie pierś czy krocze na wierzchu wink
    • lidek0 Re: Prośba do odwiedzających i odwiedzanych 31.05.09, 16:04
      A czmu innym mamom i ich gościom nie zwróciłaś uwagi, albo nie
      poprosiłaś personelu szpitala o ograniczenie odwiedzających?
      Ja sama leżałam 3 tygodnie na ginekologii, część położnic z dziećmi
      była też na tym oddziale i jak za duży tłum się robił zwracał uwagę
      pielęgniarkom i szybko reagowały /niektórzy rodzice dzieci
      przyprowadzali a te na kolanach lekcje odrabiały w szpitalu/.
    • dorotka.k1 Re: Prośba do odwiedzających i odwiedzanych 01.06.09, 10:12
      ja bym najzwyczajniej w świecie powiedziała, że jak mają ochotę na odwiedziny to
      proszę bardzo na korytarz - jak leżałam po I porodzie było to normalne, w sali
      przebywał czasem tylko mąż, ale i tak krótko, do wszystkich gości wychodziło się
      na korytarz (byłam po cc)
      szpital, zwłaszcza położniczy, a tym bardziej oddział poporodowy z noworodkami
      to nie kawiarnia, tu kobiety odpoczywają po ciężkich porodach, wietrzą rany,
      karmią piersią, naprawdę nie musimy znosić cudzych gości
      asertywność to podstawa!
      • skarb2009 Re: Prośba do odwiedzających i odwiedzanych 01.06.09, 11:26
        dorotka.k1 napisała:

        > ja bym najzwyczajniej w świecie powiedziała, że jak mają ochotę na
        odwiedziny t> o
        > proszę bardzo na korytarz - jak leżałam po I porodzie było to
        normalne, w sali
        > przebywał czasem tylko mąż,


        To miałaś pecha jeżeli mąż wpadał do Ciebie jak do knajpy.

        Mąż ( ojciec ) na takie sama prawo być przy dziecku uczyć się od
        położnych kąpania przewijania itd., a jak chcesz intywności zawsze
        możesz wynająć sobie sala jednoosobową. 500 pln - za dobę (cennik
        Żelazna)

        Owszen tabuny ludzi w postaci ciotek koleżanek wujków jest nie
        stosowne, ale mąż nie rozumiem jest ojciem dziecka i ma prawo
        przebywać z nim od poczatku narodziń i nie po 15 minut bo jakaś "
        księżniczka " czuje się skrępowana sorry.

        https://www.bejbej.nazwa.pl/zasuwaczki/5624.png
        • gabi359 Re: Prośba do odwiedzających i odwiedzanych 01.06.09, 14:23

          skarb2009 01.06.09, 11:26 Odpowiedz dorotka.k1 napisała:

          > ja bym najzwyczajniej w świecie powiedziała, że jak mają ochotę na
          odwiedziny t> o
          > proszę bardzo na korytarz - jak leżałam po I porodzie było to
          normalne, w sali
          > przebywał czasem tylko mąż,


          To miałaś pecha jeżeli mąż wpadał do Ciebie jak do knajpy.

          Mąż ( ojciec ) na takie sama prawo być przy dziecku uczyć się od
          położnych kąpania przewijania itd., a jak chcesz intywności zawsze
          możesz wynająć sobie sala jednoosobową. 500 pln - za dobę (cennik
          Żelazna)

          Owszen tabuny ludzi w postaci ciotek koleżanek wujków jest nie
          stosowne, ale mąż nie rozumiem jest ojciem dziecka i ma prawo
          przebywać z nim od poczatku narodziń i nie po 15 minut bo jakaś "
          księżniczka " czuje się skrępowana sorry.


          POPIERAM
          • bogoosia Re: Prośba do odwiedzających i odwiedzanych 01.06.09, 15:21
            gabi359 napisała:

            > To miałaś pecha jeżeli mąż wpadał do Ciebie jak do knajpy.
            > Mąż ( ojciec ) na takie sama prawo być przy dziecku uczyć się od
            > położnych kąpania przewijania itd., a jak chcesz intywności zawsze
            > możesz wynająć sobie sala jednoosobową. 500 pln - za dobę (cennik
            > Żelazna)
            >
            > Owszen tabuny ludzi w postaci ciotek koleżanek wujków jest nie
            > stosowne, ale mąż nie rozumiem jest ojciem dziecka i ma prawo
            > przebywać z nim od poczatku narodziń i nie po 15 minut bo jakaś "
            > księżniczka " czuje się skrępowana sorry.

            oddział położniczy, jak sama nazwa wskazuje jest dla położnic i one
            i dzieci są najważniejsze, gadasz głupoty, to może salę indywidualną
            wezmą te, które chcą przebywać z mężem cały czas (mogą też rodzić w
            domu), a nie te, które w spokoju, a mają do tego prawo chcą się
            zajmować dzieckiem i sobą...

            ja chciałam salę indywidualną (miałam cc), ale była zajęta, więc mąż
            na moją prośbę wpadał do mnie jak do knajpy, bo nie leżałam sama i
            jego obecność na pewno nie ułatwiała życia innym dziewczynom, które
            np. miały problemy z karmieniem, cięte i źle gojące się krocze...
            pomyśl trochę i wysil się na odrobinę empatii...

            pozdrawiam
            Bogusia
            • skarb2009 Re: Prośba do odwiedzających i odwiedzanych 01.06.09, 21:52
              bogoosia napisała:

              > gabi359 napisała:
              >
              > > To miałaś pecha jeżeli mąż wpadał do Ciebie jak do knajpy.
              > > Mąż ( ojciec ) na takie sama prawo być przy dziecku uczyć się od
              > > położnych kąpania przewijania itd., a jak chcesz intywności
              zawsze
              > > możesz wynająć sobie sala jednoosobową. 500 pln - za dobę
              (cennik
              > > Żelazna)
              > >
              > > Owszen tabuny ludzi w postaci ciotek koleżanek wujków jest nie
              > > stosowne, ale mąż nie rozumiem jest ojciem dziecka i ma prawo
              > > przebywać z nim od poczatku narodziń i nie po 15 minut bo
              jakaś "
              > > księżniczka " czuje się skrępowana sorry.
              >
              > oddział położniczy, jak sama nazwa wskazuje jest dla położnic i
              one
              > i dzieci są najważniejsze, gadasz głupoty, to może salę
              indywidualną
              > wezmą te, które chcą przebywać z mężem cały czas (mogą też rodzić
              w
              > domu), a nie te, które w spokoju, a mają do tego prawo chcą się
              > zajmować dzieckiem i sobą...
              >
              > ja chciałam salę indywidualną (miałam cc), ale była zajęta, więc
              mąż
              > na moją prośbę wpadał do mnie jak do knajpy, bo nie leżałam sama i
              > jego obecność na pewno nie ułatwiała życia innym dziewczynom,
              które
              > np. miały problemy z karmieniem, cięte i źle gojące się krocze...
              > pomyśl trochę i wysil się na odrobinę empatii...

              Wysiliłam się i w dalszym ciągu nie rozumiem albo zaliczasz się do
              grona kobiet które trafiły wyłącznie na dawce a nie na ojca. Nie
              wyobrażam sobie i mój mąż ( ojciec dziecka) też że będzie spędzał
              czas ze swoim dzieckiem pod dyktando jakieś księżniczki! Taka jest
              nasza służba zdrowia, a rodząc w domu niemam opieki 24h i podkreślam
              że nie stać mnie na salę 500PLN za dobę, więc jak Ty chcesz poczuć
              konfort zawsze możesz rodzić w Damianie.

              Przypomnę odwiedziny od 8.00-20.00 max 2 osoby do rodzącej ( mąż to
              jedna więc jest kompromis)
              Pozdarwiam,






              --


              https://www.bejbej.nazwa.pl/zasuwaczki/5624.png
              • bogoosia Re: Prośba do odwiedzających i odwiedzanych 02.06.09, 09:07
                > Wysiliłam się i w dalszym ciągu nie rozumiem albo zaliczasz się do
                > grona kobiet które trafiły wyłącznie na dawce a nie na ojca. Nie
                > wyobrażam sobie i mój mąż ( ojciec dziecka) też że będzie spędzał
                > czas ze swoim dzieckiem pod dyktando jakieś księżniczki! Taka jest
                > nasza służba zdrowia, a rodząc w domu niemam opieki 24h i
                podkreślam
                > że nie stać mnie na salę 500PLN za dobę, więc jak Ty chcesz poczuć
                > konfort zawsze możesz rodzić w Damianie.
                >
                > Przypomnę odwiedziny od 8.00-20.00 max 2 osoby do rodzącej ( mąż
                to
                > jedna więc jest kompromis)
                > Pozdarwiam,


                to wysil się jeszcze trochę i naucz pisać cytując, bo się czytać nie
                da...

                wiesz, mój mąż mi się w domu przyda, ja (może w przeciwieństwie do
                Cibie) nie mam dwóch lewych rąk i z dzieckiem, nawet po cc sobie
                poradzę sama... po prostu szanuję prawo innych kobiet do intymności
                i spokoju, masz ochotę na tabuny gości, idź do szpitala z remizą i
                urządzaj imprezy...

                ja mam termin za 2 tyg. i idę do szpitala, gdzie odwiedziny są 3 h
                dziennie, po 1 osobie do każdej babki i mężusiów takich bab jak Ty
                będę zwyczajnie wypraszać z pomocą personelu - solved!!!
              • dorotka.k1 Re: Prośba do odwiedzających i odwiedzanych 02.06.09, 09:56
                To chyba ty uważasz siebie za księżniczkę, skoro nie liczysz się z innymi i cały
                dzień musisz leżeć na łożu, a mąż musi siedzieć przy twoim łóżku
                rozumiem, że na porodówce też mąż ma PRAWO być i brak zgody drugiej rodzącej
                uważasz za fochy księżniczki? (bo przecież na prywatną salę cię nie stać)
                i naprawdę przestań rzucać obraźliwymi tekstami typu że mąż wpada jak do knajpy
                albo że jest tylko dawcą a nie ojcem, bo to świadczy tylko o tobie i to
                bynajmniej nie dobrze
                życzę Ci, żebyś trafiła na salę 10-metrową, 4-osobową w najgorszy upał z
                odwiedzinami od rana do wieczora to może zrozumiesz o co chodzi
                EOT
                • skarb2009 Re: Prośba do odwiedzających i odwiedzanych 02.06.09, 17:05
                  dorotka.k1 napisała:

                  > To chyba ty uważasz siebie za księżniczkę, skoro nie liczysz się z
                  innymi i cał
                  > y
                  > dzień musisz leżeć na łożu, a mąż musi siedzieć przy twoim łóżku
                  > rozumiem, że na porodówce też mąż ma PRAWO być i brak zgody
                  drugiej rodzącej
                  > uważasz za fochy księżniczki? (bo przecież na prywatną salę cię
                  nie stać)
                  > i naprawdę przestań rzucać obraźliwymi tekstami typu że mąż wpada
                  jak do knajpy
                  > albo że jest tylko dawcą a nie ojcem, bo to świadczy tylko o tobie
                  i to
                  > bynajmniej nie dobrze
                  > życzę Ci, żebyś trafiła na salę 10-metrową, 4-osobową w najgorszy
                  upał z
                  > odwiedzinami od rana do wieczora to może zrozumiesz o co chodzi
                  > EOT


                  Widzisz w przeciwieństwie do Ciebie ja Ci tego nie życzę. Życze
                  miłego krótkiego pobytu w szpitalu i żeby upały Ci nie doskwierały.
                  Tym się różni kultura wrodzoną od jeszcze nie nabytej.
                  Powodzenia,
                  Do koleżanki wyżej "bogoosia" widze masz tenedencje do
                  wyolbrzymiania problemu ale, uściślnie nie chodzi o tabuny a o męża
                  z dzieckiem dam sobie rade chodź niemam doświadczenia a mąż mój ma
                  poczucie że jest rodzicem takim samym i na takich samych prawach jak
                  ja i zajmowanie się swoim dzieckiem jest do niego nie tyle co
                  obowiązkiem jak przyjemnością.
                  • bogoosia Re: Prośba do odwiedzających i odwiedzanych 02.06.09, 18:06
                    Skarbie, jak urodzisz to pogadamy, bo widzę, że teraz nie ma sensu,
                    bo nie bardzo wiesz, o czym mówimy wink

                    uważam, że mąż ma takie samo prawo do zajmowania się dzieckiem, jak
                    matka dziecka, ale nie do przebywania cały czas na oddziale, gdzie
                    są inne matki - na szczęście się nie spotkamy wink
                  • dorotka.k1 Re: Prośba do odwiedzających i odwiedzanych 02.06.09, 20:38
                    skarb2009 napisała:







                    > Widzisz w przeciwieństwie do Ciebie ja Ci tego nie życzę. Życze
                    > miłego krótkiego pobytu w szpitalu i żeby upały Ci nie doskwierały.
                    > Tym się różni kultura wrodzoną od jeszcze nie nabytej.

                    hahaha, no teraz to się uśmiałam, zajrzyj do słownika, bo jak na razie to ty w
                    każdym poście obrażasz
                    zrobię wysiłek i położę to na karb szalejących hormonów ciążowych

                    a o odwiedzinach w szpitalu, odpoczywaniu po porodzie i o tym jak wygląda
                    zajmowanie się dzieckiem to pogadamy jak już urodzisz, bo na razie ta dyskusja
                    jest bez sensu

        • dorotka.k1 Re: Prośba do odwiedzających i odwiedzanych 01.06.09, 15:38
          mąż był w szpitalu przez cały czas odwiedzin, czyli od 9 do 19 i podobnie jak
          mężowie koleżanek z sali (i wielu innych mężów) większość czasu spędzał
          spacerując z wózeczkiem-wanienką po korytarzu, umożliwiając tym sam odpoczynek
          mnie i moim koleżankom
          do wszystkich innych gości wychodziłam na korytarz
          i nie wynikało to z nakazów czy zakazów tylko ze zwykłego zrozumienia, ale może
          ty lubisz wietrzyć krocze i wywalać cyce przy obcych, więc najwyraźniej nie
          rozumiesz, że innych może to krępować
          BTW prawo do intymności i poszanowania godności osobistej w czasie udzielania
          świadczeń zdrowotnych gwarantuje karta praw pacjenta

    • laminja Re: Prośba do odwiedzających i odwiedzanych 01.06.09, 10:25
      Myślę, że to wymaga pracy u podstaw, bo z tego co wiem od koleżanek często
      ciężko zapanować nad gośćmi. Jak przyjdzie jedna babcia to druga też musi, żeby
      nie czuła się gorsza, dziadek tak samo. I bardzo często wszystko to dzieje się
      poza świeżo upieczoną mamą, która nie raz czuje się bardzo skrępowana wizytami
      teściowej.

    • mw144 Re: Prośba do odwiedzających i odwiedzanych 01.06.09, 10:54
      Popieram, dlatego bardzo podobało mi się w szpitalu, w którym
      rodziłam, że personel każdą dodatkową osobę w pokoju wyrzucał za
      drzwibig_grin Panowała zasada: jedna pacjentka = jeden odwiedzający i to
      tylko w godzinach wizyt. Na salę pooperacyjną odwiedzający nie mieli
      wstępu wcale, nawet mąż.
      • anettchen2306 Re: Prośba do odwiedzających i odwiedzanych 02.06.09, 19:45
        "Na salę pooperacyjną odwiedzający nie mieli wstępu wcale, nawet
        mąż."
        To bardzo przykre doswiadczenie, ze nawet bliska osoba nie mogla tam
        byc. Niektore kobiety potrzebuja kogos bliskiego przy sobie, nawet
        podczas cc, w wielu krajach obecnosc kogos bliskiego przy cc to
        RUTYNA (kobieta czuje sie bardziej pewnie i bezpieczniej). Z czego
        tu sie cieszyc?
    • izazdo rozwiazanie jest proste 01.06.09, 16:38
      ojciec dziecka ma prawo do przebywania z nim od urodzenia - to fakt

      druga poloznica ma prawo do wietrzenia krocza i piersi - to też fakt

      no więc ojciec dziecka tej pierwszej siedzi przy niej caly dzien, a ta druga
      zawija koszule pod brode, rozklada nogi, wywala biust i wietrzy sie tez caly dzien

      oba prawa zachowane, nikt nie powinien sie czuc pokrzywdzony

      kobiecie, ktora przeszla ciaze i porod chyba nie przeszkadza to, ze ktos jej w
      krocze zaglada. A tego, zeby nie zagladal, to niech juz pilnuje zona owego pana.

      no wiec w czym problem?
      • anettchen2306 Re: rozwiazanie jest proste 01.06.09, 19:16
        Dziwne... rodzilam ponad rok temu, spedzilam w szpitalu 5 dni i jakos nie
        zauwazylam, by ktorakolwiek z poloznic wietrzyla krocze lub lezala z jak
        wyzej opisano "wywalonym cycem". Mimo tegoz braku wietrzenia krocza goily
        sie podejrzanie szybko... Fakt, w Polsce nie rodzilam (ale tez nie w tak
        czesto negowanej Irlandi czy tez Angli). Faktem tez jest, ze lazalam w
        pokoju dwuosobowym (dwie mamy plus dwoje dzieciaczkow, wiec ciasno nie
        bylo). Oprocz meza, ktory faktycznie duzo czasu spedzal ze mna i malutka
        odwiedzaly mnie kolezanki, tesciowie, ba: 3 godziny po porodzie maz
        przywiozl starszego syna, by przywital siostre smile i to na wyrazne
        wskazanie personelu medycznego (rodzinne podejscie do narodzin dziecka).
        Nikt nie ograniczal odwiedzin, nie bylo mowy o jakiejkolwiek sterylnosci,
        bo w warunkach szpitalnych "sterylnosc" panuje tylko na sali operacyjnej.
        Nie slyszalam tez zadnych skarg ze stronny innych mam na "tabuny gosci",
        wizyty nie przeszkadzaly tez w karmieniu piersia, bo by nakarmic dziecko,
        nie trzeba "wywalac cyca", wiele mam karmi w parkach, restauracjach,
        sklepach i jakos nikogo to nie burzy i nie dziwi. Nie rozumiem dlatego,
        czemu matka karmiaca w szpitalu mialaby w odwiedzajacych wzbudzac az taka
        sensacje. Rozumiem tez, ze bezposrednio po porodzie jest sie zmeczonym
        (ale tak szczerze, to ktora z was mogla spac?). Rozumiem tez jednak
        potrzeby rodziny (meza, rodzenstwa, babci, dziadka...). ktorzy pragna
        powitac nowego czlonka rodziny. I to zaraz po jego narodzeniu a nie
        miesiac po. Chcemy by respektowano nasze prawo. A my szanujemy prawo
        innych - np. do odwiedzin? Bo ja mam wrazenie, ze caly czas traktujemy
        siebie samych jak swieta krowe i pepek calego swiata a reszta ma sie do
        NAS dopasowac.
        • anulla1 Re: rozwiazanie jest proste 01.06.09, 22:42
          Bardzo rzeczowa wypowaedź podpisuje się.
          Dodam że po pierwszym porodzie -cc byłam w szpitalu 8dni na sali
          ośmio osobowej, i naprawde nikt nikomu nie robił problemu z powodu
          odwiedzin.
          • ola_motocyklistka Re: rozwiazanie jest proste 02.06.09, 10:52
            Rodziłam w wakacje. Po porodzie miałam salę 3-osobową. Na dworze plus 30 stopni.
            Do sąsiadki przyszli: mąż, teściowa, matka, mąż matki, teść i bliżej jeszcze nie
            określone osoby rodziny. Matki obie zaczęły toczyć cichą wojnę o dziecko, która
            mądrzejsza i ktora wie lepiej. Pozamykały okna, a to biedne dziecko ponakrywały
            kocem, założyły czapeczkę, stały i chuchały, macały tego biednego noworodka.
            Próbowałam spać, ale było mi strasznie duszno i zaczynało przeraźliwie
            śmierdzieć. Bezwolna matka dziecka leżała na łóżku i chyba jej było wszystko
            jedno, bo nie odezwała się ani słowem, a minę miała bardzo cierpiącą-czego nie
            raczyły zauważyć obie damy. Moja córka była na lampach, więc miałam okazję
            odpocząć-nie dało się. Zrezygnowana poszłam na patologię ciąży do koleżanki,
            siedziałam na stołku, d..a mnie bolała. Odwiedziny trwały około 4 godzin, aż
            przyszła pora na wieczorny obchód. Lekarz z hukiem rozgromił towarzystwo, odkrył
            biednego zapoconego noworodka, otworzył okna, a matce i babciom zebrał się spory
            opieprz. Na drugi dziań przyszedł tylko mąż. a w dniu wypisów całe szanowne
            towarzystwo stało pod szpitalem. Następnym razem to nie ja wyjdę, a tego typu
            towarzystwo.
            • anka7961 Re: rozwiazanie jest proste 02.06.09, 12:38
              Ja wcześniej zapowiem moim rodzicom i teściom, oraz wszystkim
              krewnym i znajomym królika, że pierwsze oględziny maleństwa odbędą
              się u nas w domu. Rozumiem, że jakbym miała leżeć miesiąc z maluchem
              w szpitalu, to wtedy dziadkowie mogą na chwileczkę przyjść obejrzeć
              wnuka, ale na litość boską 3 dni są chyba w stanie poczekać, skoro
              czekali na to maleństwo 9 miesięcy!!!!
              Chcę aby odwiedzał mnie tylko mąż. A jeśli moja towarzyszka na sali
              będzie przyjmowała pół rodziny, to liczę na moją asertywność i nie
              omieszkam skomentować tego faktu. Nie jestem zfochowaną księżniczką -
              to nie o to chodzi. I nie chcę wykupywać sali jednoosobowej. Chcę
              tylko względnego spokoju po porodzie dla mojego maleństwa i dla
              mnie. Poza tym dziewczyny, które przyjmują cały czas gości,powinny
              pamiętać też, że niektóre (ze względu na przepełnienie) leżą z
              maluszkami na korytarzu i takie tabuny przewalające się co chwilę
              koło nich wcale nie są wskazane.
              • bemark76 Re: rozwiazanie jest proste 03.06.09, 10:45
                Bardzo sensowna odpowiedź - a tak na marginesie - po porodzie
                człowiek jak tak zdezorientowany że czasem trudno się wysilić żeby
                komuś zwrócić uwagę żeby nie wyjśc na gbura! prościej jest jeśli
                każda z położnic wcześniej zdyscyplinuje wszystkich swoich
                znajomych, że odpwoedziny zaczynają się w domu a nie w szpitalu.
                I temu iał służyć mój post - żeby się Panie wcześniej zastanowiły a
                nie myśłaly tylko o sobie....
              • bogoosia dokładnie n/t 03.06.09, 11:39
                ja tak zrobiłam za pierwszym i mam zamiar za drugim razem... ale
                zaraz na nas nakrzyczą, że rodzina ma prawo do odwiedzin, że
                księżniczki itd.

                ja rozumiem, że kobieta po porodzie potrzebuje wsparcia, zwłaszcza,
                że warunki są jakie są i personel też mało pomocny, ale mąż chyba
                wystarczy i nie cały czas... no chyba, że są super warunki i innym
                się nie przeszkdza wink
        • lemurka3 Re: rozwiazanie jest proste 02.06.09, 14:30
          jeśli nie przeżyłaś nawału pokarmu to nie wiesz co to wywalanie cyca, odciaganie
          pokarmu, żeby w ogóle dac radę nakarmic dziecko.
          • anettchen2306 Re: rozwiazanie jest proste 02.06.09, 15:30
            Przezylam za pierwszym razem po poroszie syna, wiec wiem jak to
            jest. Syn mial wtedy potezna zoltaczke, spedzilam z nim w szpitalu
            prawie 2 tygodnie, nie mialam go przy sobie, mialam zakaz karmienia
            przez 2 dni, wiec laktator tez byl w uzyciu. Potem mialam nawal
            pokarmu i za rada "madrej" poloznej sciagalam ciagle i sciagalam
            i ... bylo jeszcze gorzej! Im wiecej sie sciaga, tym nawal
            potezniejszy. Lepiej reka wydusic troche na pieluszke, by poczuc
            ulge i by maluszek sprawniej objal piers. Za drugim razem
            posluchalam tej drugiej rady, w szpitalu zadna z kobiet nie miala
            ani nie stosowala laktatora ( a bylo tych kobietek okolo 20-stu)! I
            zadna z nas nawalu nie dostala - przystawialo sie czesto dziecko,
            przed karmieniem cieply oklad na piers (zakryta a nie "wywalona"!
            zadna z kobiet nie byla za dnia w koszuli nocnej, kazda w dresiku,
            pod dresem wygodny biustonosz do karmienia), po karmieniu zimny
            oklad i problemow nie bylo. Laktator to bylo dla mnie za pierwszym
            razem przeklenstwo. Za drugim razem stosowalam go tylko wowczas, gdy
            musialam wyjsc do pracy lub na dluzsze zakupy i zrobic zapas mleka
            do zamrozenia dla malej.
            • bogoosia Re: rozwiazanie jest proste 02.06.09, 18:47
              ale nie zmienia to faktu, że niektóre używają laktatora w szpitalu,
              bo wiedzą jak i jak często i nie jest to najprzyjemniejsze przy
              świadkach, tak samo, jak chodzenie w pokrwawionej koszuli albo gdy
              wstajesz i krew leci z Ciebie na podłogę po cc... ogólnie szpital
              położniczy, to nawet nie interna, gdzie goście mniej przeszkadzają i
              o to tu chodziło...
              • anettchen2306 Re: rozwiazanie jest proste 02.06.09, 19:42
                No to jak wszystko i wszyscy przeszkadzaja (bo gosciem jest takze
                maz lub partner sasiadki, ktora lezy obok) to wprowadzic zwyczaj z
                lat 70-80-tych pokazywania dzieci przez szybke "zwiedzajacym" a
                kobietom zakaz przymowania wszelakich gosci i bedzie cacy (nikt nie
                bedzie sie gapil, maz nie bedzie ogladal biustu sasiadki i patrzyl
                na jej wietrzace sie krocze...). Bedzie? A propos lecacej na podloge
                krwi: to podkladow sie nie uzywa czy co? Sa przeciez wielkie i
                dobrze zabezpieczaja. Bez majtek chodzi sie po korytarzach i do
                lazienki, zwlaszcza, ze ona czesto tez znajduje sie na korytarzu?
                • bogoosia Re: rozwiazanie jest proste 02.06.09, 19:58
                  no ja jestem za wyobraź sobie wink bo niektórzy wyczucia nie mają...

                  jak się wstaje zaraz po, to się leje wyobraź sobie, czasem nawet
                  mimo gaci i podpaski... takie cuda...
                  • lemurka3 Re: rozwiazanie jest proste 03.06.09, 20:32
                    podkład podkładem, ale po łyżeczkowaniu potrafi sie ostro lać
            • lemurka3 Re: rozwiazanie jest proste 03.06.09, 20:34
              ja akurat miałam sytuację, ze przez nawał piesi były tak twarde, ze żeby dziecku
              d=udało sie chwycić pierś należało najpierw ciut odciagać, czyli tak kilkanaście
              razy dziennie...
        • bogoosia Re: rozwiazanie jest proste 02.06.09, 20:18
          anettchen2306 napisała:
          Faktem tez jest, ze lazalam w
          > pokoju dwuosobowym (dwie mamy plus dwoje dzieciaczkow, wiec ciasno
          nie
          > bylo).

          popatrz, a ja leżałam najpierw na 8 osobowej, bo remont oddziału się
          zaczął, nie było gdzie "dzieckiem" wjechać, a wypbraź sobie, co było
          jak zaczęły się odwiedziny kilku osób do jednej babki, dodam, że był
          to listopad, większość miała w nosie ochronne obuwie i zdjęcie okryć
          wierzchnich... sporo też przyłaziło podziębionych, ale co tam,
          trzeba dzieciaczka zobaczyć od razu mimo choroby...


          > wizyty nie przeszkadzaly tez w karmieniu piersia, bo by nakarmic
          dziecko,
          > nie trzeba "wywalac cyca", wiele mam karmi w parkach,
          restauracjach,
          > sklepach i jakos nikogo to nie burzy i nie dziwi. Nie rozumiem
          dlatego,
          > czemu matka karmiaca w szpitalu mialaby w odwiedzajacych wzbudzac
          az taka
          > sensacje.

          czy Ty masz problem z rozumieniem czytanej treśći? to nie karmiące
          matki przeszkadzają odwiedzającym, ale odwiedzający matkom,
          zwłaszcza, jak nie mogą/umieją karmić, stresują się... mi poszło
          łatwo, ale widziałam mękę i stres dwóch dziewczyn, które ze mną
          leżały...



          Chcemy by respektowano nasze prawo. A my szanujemy prawo
          > innych - np. do odwiedzin? Bo ja mam wrazenie, ze caly czas
          traktujemy
          > siebie samych jak swieta krowe i pepek calego swiata a reszta ma
          sie do
          > NAS dopasowac.

          To czyje prawo ważniejsze, co? kto jest bardziej uprzywilejowanym
          pępkiem świata? chyba trudno rozstrzygnąć? przecież jak my się
          dostosujemy, to inni zostaną pępkami świata? jak upomnimy się o
          swoje, my jesteśmy "be"... trudno tu o sytuację wygrana:wygrana,
          dopóki polskie szpitale państwowe tak będą wyglądać, ale zdaje się
          Ty nie wiesz jakie jest polish hospital reality? powtarzam, moim
          zdaniem najważniejsze jest dobro matki i dziecka, innych też, ale
          mniej, jeśli nie ma warunków, będę się upierać przy swoim...
    • lemurka3 Re: Prośba do odwiedzających i odwiedzanych 02.06.09, 14:28
      oj tak, ja tez przyłączam się do prosby. Pamietam jak tuż po porodzie przewieziono mnie na salę a tam co? Położnica, jej mąż, jej brat z żoną, jej rodzice... A ja tu sobie prosze - 2 h po porodzie, z jeszcze bezwładnymi nogami po znieczuleniu, mocno krwawiąca, z gorączka, wyczerpana. Zanim to towarzycho wyszło (musielismy - my i połozna - ich wygonić, bo sami nie domyślili sie zeby wyjść) zdążyło mnie oblukać, super doznania, jasne! Na dodatek siedzieli dupskami na mojej pościeli. U mnie przebywał mąż, a mama przyjeżdżała na sekunde i dowoziła potrzebne rzeczy. Zresztą maż też nie siedział do nocy, kiedy akurat byłam z kims na sali, bo większosć czasu byłam sama wiec zero problemu.
    • bono2x Re: Prośba do odwiedzających i odwiedzanych 05.06.09, 23:24
      i
      > przynosili infekcje którymi moga zarazić się inne dzieci!

      to mnie akurat troche rozsmieszylo.
      generalnie to chorzy wlasnie sa w szpitalu a odwiedzaja zdrowi
      jako odwiedzajaca, przyszlam do szpitala zdrowa, wyszlam, jak sie pozniej okazalo, z ospa
      no ale ok ok, rozumiem o co Ci chodzilo, ale mialam potrzebe sie wtracic
      • eniigmaa Re: Prośba do odwiedzających i odwiedzanych 07.06.09, 09:16
        bono2x napisała:

        > i
        > > przynosili infekcje którymi moga zarazić się inne dzieci!
        >
        > to mnie akurat troche rozsmieszylo.
        > generalnie to chorzy wlasnie sa w szpitalu a odwiedzaja zdrowi

        w szpitalu/oddziale położniczym???
        akurat infekcje można przynieść wcale nie będąc chorym, zwłaszcza że są i tacy co nawet kurtek nie zdejmą w szatni ani ochraniaczy na buty nie zakładają uncertain
    • 230408k Re: Prośba do odwiedzających i odwiedzanych 08.06.09, 10:18
      W 100% popieram.
      Przede wszystkim kobieta po porodzie jest zmeczona i potrzebuje
      odpoczynku, więc jak tu spać/odpoczywać (nawet nie spiąc)gdy w okół
      nas pełno ludzi. Tak sie skałada, ze gdy urodziłam to położono mnie
      na patologii ciąży z powodu braku miejsc, więc leżałam na jednej
      sali z dziewczynami które były tam od miesięcy, i wieżcie mi, że
      rodzinka wcale nie była u nich cały czas. Owszem przychodzili
      mężowie, mamy, tesciowe, czy nawet koleżanki, ale to były po
      pierwsze małe grupy, po drugie osoby te siedziały nie dłuzej niz 15
      min. (za wyjatekim mężów czy mam, którzy pomagali w codziennej
      toalecie). Ja sama rodziłam w szpitalu oddalonym o 70km od mojego
      miejcsa zamieszkania, a moż z mamą odwiedzali mnie raz dziennie
      najwyżej na godzinę, mąż miał czas na "oglądnięcie"synka, a w domu
      na poznanie go i nauczenie sie wszystkich jego nawyków - razem ze
      mną.
      Jeżeli mowa o wywalaniu cyców przy obcych. Owszem w szpitalu nie
      powinno to nikogo dziwić, ale ja nigdy nie byłam przyzwyczajona do
      pokazywania swoich "cyców" obcym osobą, i nigdy też nie karmiłam w
      parku, tak aby każdy mógł mnie oglądać (takie mam zasady) i jeżeli
      tego nie akceptuję, to należy to uszanować, przecież ja nie wyjde z
      pomieszczenia gdzie karmię dziecko, po to tylko, aby goście mogli
      sobie siedzieć dalej u innej laski. Myslę, ze zwyczajnie należałoby
      zapytać towarzyszki, czy odwiedziny naszych bliskich nie będą im
      przeszkadać, a dopiero potem godzić się na nie. Co więcej, jak
      chodziłam do synka (bo niestety nie dane nam było leżeć razem), to
      jak przychodziła pora karmienia i jakiś tatuś/dziadek/babcia chiał
      zobaczyc dzidziusia, to kazano czekać do momentu az skończe (czasem
      nawet godzinę), gdy juz odwiedzali dziecie, a ja wchodziłam, to po
      prostu byli wypraszani.
      Co do wietrzenia krocza. Któraś "Pani" (pisze tak tylko przez wzgląd
      na szacunek, bo uważam że nawet tak bezmyślnym osobon szacunek sie
      należy) napisała że skoro wszyscy kobietę widzieli podczas porodu,
      to teraz nie powinno mieć to dla niej większego znaczenia. Otuż ma i
      to bardzo duże. Na poród nie ide sobie bo tak mi sie podoba, tylko
      muszę urodzić sn, lub cc, i ktoś kto ten poród odbiera chcąc nie
      chcąc musi oglądać moje krocze, a ja muszę mu je pokazać - ale na
      litość Boską nie chcę aby jakieś obce geby ogladały mnie w
      krępujących dla mnie sytuacjach, o ile to nie jest konieczne, a
      odwiedziny w sali na której jest jeszcze 6 innych dziewczyn nie sa
      koniecznością - zawsze można wyjść na korytarz.
      Popatrzmy na to z drugiej strony: Prostata, zaburzenia w erekcji -
      tematy drazliwe jak diabli. Jestem tylko ciekawa czy męzowie
      takich "Pań", które nie umieją lub nie chcą zrozumieć drugiej osoby
      rozmawiają, czy rozmawialiby o swoich problemach z kazda napotkana
      osobą nawet niech to będzie znajomy, a nie całkiem obca osoba
      spotkana przez przypadek, czy temat ten poruszają tylko podczas
      wizyty u lekarza?
      Drogie Panie. wszystkiego z umiarem.
      Odwiedziny tak, ale mąż, mama i nie na długo - tatuś będzie mieć
      jeszcze czas na to żeby zająć sie maluszkiem - aż mu w pięty
      pójdzie wink, babcie, teściowe, wójki, ciotki, koleżanki i cała rzesza
      innych chętny - jak mają ochotę niech przychodzą, ale prośba do osób
      które odwiedzają o zrozumcie innych kobiet, które niejednokrotnie
      miały bardzo ciężkie porody, lub mają depresję czy inne problemy i
      na prawdę takie odwiedziny są bardzo uciążliwe i męczące dla nich, o
      to że jeżeli już godzicie się na takie wycieczki, to wyjdzcie
      chociaż na korytarz aby nie naprzykżać się innym.
      Ja osobiście od razu powiedziałam że nie chcę odwiedzin w szpitalu z
      wielu przyczyn (ot choćby długi i bardzo ciężki poród, bardzo
      nieestetyczny wygląd <strasznie popękały mi naczynka na twrzy,
      dekoldzie i w oczach> i jeszcze parę innych).
      Tak więc jeszcze raz odwiedziny tak - ale z umiarem i w granicach
      rozsądku...
    • bogoosia Re: Prośba do odwiedzających i odwiedzanych 15.06.09, 19:47
      opowiem krótką historię, prosto z życia szpitalnego... do jednej
      laski przychodziła pielgrzymka każdego dnia, rodziny masa (olałam),
      nie przestrzegająca godzin odwiedzin (olałam), nie wyciszająca
      telefonów (zwracałam uwagę grzecznie)... już na sali pooperacyjnej
      gości sztuk 3 przez oba 2 dni leżenia tam, przez przynajmniej 3 h o
      porze im dowolnej, na sali zwykłej...

      skończyło się tak, że laska miała problem z karmieniem, dzieciak się
      darł, biedna się w końcu popłakała, nakrzyczała na matkę, że po co
      tyle gości... potem przychodził mąż na zmianę z matką, zaczęła
      karmić, a jej dzieciak przestał się drzeć...

      pewnie więcej asertywności by się przydało, ale jakoś nie zrobiłam
      planowanego wielkiego halo, może dlatego, że laska sobie toalnie
      nie radziła i było mi jej szkoda, a ja miałam 0 problemów z
      karmieniem, nie używałam laktatora, a mój maluch spał dobrze, ja
      okropnie, ale miałam ipoda wink
      • k-k77 Re: Prośba do odwiedzających i odwiedzanych 15.06.09, 21:40
        Witam,
        w 1000 % zgadzam się z osobą, która napisała,, że oddział położniczy jest jak
        nazwa wskazuje dla położnic i dzieci. Rodziłam synka w styczniu na Solcu.
        Trafiliśmy na moment kiedy oddział był zamknięty dla odwiedzających z powodu
        epidemii grypy. Nawet ojcowie nie mogli wchodzić. Na początku było to strasznie
        przykre szczególnie dla mojego męża (i pewnie dla innych tatusiów też), który
        nie mógł nacieszyć się swoim maluszkiem. Później zaczęłam błogosławić ten stan
        rzeczy. Mogłam spokojnie dojść do siebie (leżałam z małym 5 dni), a rodzinie nic
        się nie stało jak zobaczyli małego po kilku dniach.
        Nie chcę być źle zrozumiana, nie jestem za całkowitym zakazem odwiedzin, ale
        zdecydowanie popieram głosy za mocnym ich ograniczeniem.
Pełna wersja