an7ge
25.06.09, 15:10
Nie jestem zadowolona z przebiegu mojego porodu i pobytu w szpitalu
w Mińsku Mazowieckim. Urodziłam w połowie 2007 roku. Długo szukałam
szpitala w którym będę rodzić, dużo czytałam wypowiedzi na forum
dlatego zdecydowałam się i sama napisać. Może którejś z Was
przydadzą się moje odczucia z pobytu w tym szpitalu i będziecie
wiedziały co Was tam czeka i będziecie do tego przygotowane by się
na wiele rzeczy nie zgadzać. Zajechałam do szpitala z samego rana i
okazało się że w nocy urodziło 4 kobiety i akurat nie ma wolnej
sali, muszą jedną dziewczynę, która leżała po porodzie dwie godziny
wywieść i przygotować salę, zbadano mnie, miałam rozwarcie na dwa
centymetry, kazali się przebrać do porodu, powypełniała jedna pani
wszystkie papiery, wzięła ode mnie kartę ciąży, badanie z grupą krwi
i jeszcze inne badania które były potrzebne i wysłali mnie na
oddział patologii ciąży, ale tam nie zgodzili się mnie wpuścić na
żadną ze sal bo to się nie opłaca i kazali mi czekać na korytarzu.
Nie chciałam czekać na korytarzu patologii ciąży gdzie kręci się
dużo osób więc razem z mężem wyszliśmy na korytarz ten zaraz przy
klatce schodowej, a że było bardzo wcześnie rano mało kto tędy
przechodził. Jedna z pielęgniarek z patologii przechodząc i widząc
jak skręcam się z bólu poszła na porodówkę i za jakiś czas przyjęto
mnie na salę. Mąż musiał założyć buty foliowe i foliowy fartuch w co
się zaopatrzyliśmy na długo przed porodem. Umieszczono mnie i męża
na dużej sali, położna zaproponowała mi piłkę z czego skorzystałam.
Wody płodowe zaczęły ze mnie wypływać i miał zaraz przyjść obchód,
na co ja po co mi ten obchód a no zobaczą panią, ale zaraz
postanowiono, że łóżko z mojej sali wstawią gdzieś indziej a tu
zostawią fotel nowoczesny, który stał jeszcze zafoliowany. Ja
chciałam skorzystać z wanny więc jak kazano mi opuścić salę bo będą
łóżko wynosić poszliśmy z mężem do sali przyjęć do porodu gdzie
znajdowała się wanna i prysznic. Tam na łóżku robią też KTG przy
przyjęciu do porodu. Przez to przenoszenie obchód mnie ominął na
całe szczęście a jak by nie to nie zgodziłabym się na badanie
zbiorowe. Posiedziałam w tej wannie z pół godziny, trochę mniej
bolało w wodzie. Potem z powrotem udaliśmy się na dużą salę, tam
drzwi do tej dużej sali było trzy wszystkie pootwierane, kazałam
zamknąć drzwi położnej i ta zamknęła drzwi na korytarz i drzwi
prowadzące do pokoju położnych, trzecie drzwi z boku zostały nadal
otwarte one prowadziły do sali porodowej znajdującej się obok. Na
dużej sali na której rodziłam był kącik gdzie przynoszono dopiero co
urodzone noworodki i je obmywano, podawano witaminę K, zapuszczano
coś do oczu, odśluzowywano, ubierano. Tam co chwilę wchodziły
pielęgniarki by brać gumowe rękawiczki, leki bo na tej sali znajduje
się całe zaopatrzenie. Parawanu żadnego nie ma, tak że każdy będzie
Was oglądał. Przez większość czasu byliśmy z mężem sami na sali, co
jakiś czas zaglądała do nas położna Alina P taka koło 45 lat,
chciała żebym szybko urodziła bo ona jedna sama a jeszcze dwie inne
dziewczyny w tym samym czasie rodziły. Jak telefonicznie się
wcześniej dowiadywałam to poinformowano mnie, że jest 4-5 położnych
na dyżurze, a jak rodziłam to była jedna na nas trzy, chodziła
ubrana w różowy fartuch, te kolory coś znaczą, bo reszta pań które
tam chodziły miały fartuchy w niebieskim kolorze, i takie dwie panie
były na zmianę przy moim porodzie, pomagały tej w różowym fartuchu,
ale czy to położne to nie mam pojęcia bo tam nikt się nie
przedstawia, na fartuchu maja napisane imię i nazwisko więc tej
pierwszej zapamiętałam. Co jakiś czas przychodził lekarz by mnie
zbadać, za każdym razem inny. Ja krzyczałam z bólu więc położna
spytała czy chcę jakiś proszek znieczulający, więc chciałam ale to
mi nic nie pomogło, dostałam jakiś środek na literę F. Rozwarcie
stanęło na czterech centymetrach i przez 4 godziny nie postępowało,
więc położna spytała czy chcę dostać kroplówkę z oksytocyną,
zgodziłam się bo chciałam by poród jak najszybciej się skończył.
Położna skomentowała że dzisiaj jakoś żadna nie może urodzić bez
oksytocyny. W ogóle nie poinformowano mnie, że leki przeciwbólowe i
oksytocyna bardzo źle wpływają na dziecko powodując niedotlenienie i
otępienie. Leki przeciwbólowe przedostają się bardzo szybko do
krwiobiegu dziecka i mają wiele niekorzystnych następstw ale to wiem
dopiero teraz a Wam o tym piszę bo są to bardzo przydatne
informacje. Położna skarżyła się na lekarzy, że ich przy porodzie
nie ma, że siedzą pozamykani w swoich pokojach by nie słyszeć krzyku
rodzących a ona sama ma podejmować decyzje. Wcześniej pytałam
położne czy jak dziecko się urodzi to czy mąż może być przy badaniu
noworodka ależ oczywiście i to jest bzdura, ja akurat rodziłam na
dużej sali na której bada się też noworodki więc wszystko widziałam
co robią z moim dzieckiem, ale inni których dzieci się urodziły w
dwóch mniejszych salach mają zakaz wstępu bo przecież na tej sali
rodzi akurat inna kobieta i by było brak poszanowania prawa do
intymności. Zresztą tam w ogóle każdy ma gdzieś czyjeś prawo do
intymności, student medycyny chodził i zaglądał do sali co chwilę,
nic nie robił tylko chodził po salach i patrzył, student czy
asystent chodził też z lekarzem dyżurnym jak byłam przyjmowana do
porodu, i akurat przyjechała jeszcze jedna kobieta to lekarz
powiedział do tego drugiego by poszedł tamtą zbadać. Jak rodziłam to
w kąciku dla noworodków stało kilka pielęgniarek i ordynatorka
neonatologii i patrzyli jak rodzę, to po prostu bezczelność.
Chciałam rodzić na krześle porodowym ale położna powiedziała że ten
nowy fotel porodowy który stał jeszcze zafoliowany że on jest taki
sam jak krzesło, odfoliowano go, postawiono i chciałam by mi
wyregulowała oparcie fotela do pozycji pionowej a ona na to że jak
ona mi wtedy położy dziecko po urodzeniu na brzuchu, więc nie
oponowałam bo kiedy się rodzi i wszystko cię boli to się nie
zastanawiasz ale Wy nie popełniajcie tego samego błędu i chciejcie
siedzieć zupełnie jak na krześle bo ta pozycja m.in. przyśpiesza
rozwieranie i poród, stopy muszą być niżej od pośladków. Zwieracze
rozwierają się szybciej gdy rodząca nie jest obserwowana, to tak jak
w toalecie nikt nie załatwia swoich potrzeb przy tłumie gapiów.
Polecam czytać gazetę Dziecko lub artykuły na stronie
www.edziecko.pl i www.rodzicpoludzku.pl tam dokładnie opisane są
zalecane pozycje do porodu i opisane dlaczego. Jak urodziłam to
położna nie czekała aż łożysko się urodzi tylko je ze mnie
wyciągnęła, a tego robić nie wolno co wiem dopiero z gazety Dziecko,
którą teraz prenumeruję. Na stronie www.edziecko.pl jest internetowa
szkoła rodzenia, którą bardzo polecam. Bardzo cenne informacje są
tam na filmikach przedstawione m.in. pozycje, oddychanie prawidłowe,
zmniejszanie bólu.
Po porodzie biorą kawał kremowo szarego płótna wielkości z 1/3
prześcieradła i to wkładają Wam między nogi.
To nie prawda co piszą, że w każdej sali jest wanna, wanna jest
tylko jedna w sali przyjęć do porodu, jest też tam prysznic ale tam
jest też aparat do KTG i jak gdzieś indziej im się popsuł to cały
czas był zajęty więc później nie miałam możliwości skorzystania z
wanny podczas porodu. Poza tym z wanny powinno się korzystać jak
jest 4 cm rozwarcia bo inaczej zostanie poród zahamowany, to też
wiem z gazety a położna mi nic takiego nie powiedziała. Ponieważ nie
miałam zrobionych badań na obecność paciorkowca w pochwie w
ostatnich tygodniach ciąży, a takie jest potrzebne o czym mi żaden
lekarz nie powiedział jak chodziłam w ciąży a ja skąd niby miałam to
wiedzieć więc zdecydowano podać mi dożylnie ampicylinę. Po porodzie
leżałam 2,5 godziny na sali, potem przyjechali łóżkiem na kółkach,
przełożyli mnie i zawieźli na salę poporodową i tam znowu przełożyli
na łóżko, nie mieli poduszki ale jakąś tam w końcu