Studia zaoczne to harówka, nie ma taryfy ulgowej

IP: *.chello.pl 20.10.09, 14:51
Przeszłam pięć lat takich studiów i wiem, co to jest. Dwa czy trzy razy
zdarzyło mi się ryknąć na pańcie w dziekanacie, że one są tu dla mnie, a nie
ja dla nich, albo że plan jest idiotyczny i nie będę się teleportować z
jednego końca miasta na drugi, żeby zdążyć na wykład za 15 minut. Przeżyłam,
skończyłam... po czym poszłam na studia podyplomowe na Uniwersytecie Śląskim.
Które odbywają się kilka razy na semestr - za to trwają za każdym razem cały
piątek (!) i pół soboty. No, bo od czego pracownik ma urlop, jak nie od
chodzenia do szkoły...? A państwo wykładowcy przecież też chcą mieć weekend
wolny, prawda...?
    • Gość: Głodny Studia zaoczne to harówka, nie ma taryfy ulgowej IP: *.gl.digi.pl 20.10.09, 15:30
      A śwista siedzi, i zawije je w sreberka.
      Studia niestacjonarne od dziennych dzieli zauważalna przepaść: mniej materiału do opanowania, mniejsze zaangażowanie prowadzących zajęcia, zdecydowanie mniejsze wymagania.
      Swego czasu studiowałem przez 2 lata na dziennych, po przejściu na zaoczne poczułem się, jak w "raju" (Automatyka i Robotyka na Politechnice Śląskiej). Tymczasowo w "raju", gdyż koszta nie były porównywalne do wiedzy, jaką zdobyłem (zbyt pobrzeżne traktowanie tematu).
      • Gość: studencik Re: Studia zaoczne to harówka, nie ma taryfy ulgo IP: *.solaris.ds.polsl.pl 06.04.11, 10:25
        Na jakim wydziale? Wieża magów czy MT... Jestem na MT i zastanawiam sie czy nie przejsc za zaoczne :) Jesli jakims cudem jeszcze to przeczytasz, to prosze odp :)
    • Gość: maniula a świstak siedzi... IP: *.xdsl.centertel.pl 20.10.09, 16:36
      taaaa, oczywiście, studia zaoczne to największa harówka, niedługo dojdzie do
      tego, ze gorsza niż studia dzienne! Ludzie, co za bzdury- postanowiłam napisać,
      bo mam rozeznanie w tej materii- swego czasu studiowałam jednocześnie dziennie i
      zaocznie na UŚ więc wiem co mówię- studia zaoczne nie maja porównania z
      dziennymi. Nie mowie, że zdaje się od reki, ale zjazdy odbywają się zazwyczaj co
      2 tyg, z zajęć wiele przepada, na wykłady mało kto chodzi, więc to nie tak , że
      się siedzi od 8- 20, ćwiczeń jest tyle co kot napłakał, referatów nie ma prawie
      wcale, prac się nie pisze, a grupy liczą ok 30 osób. Naprawdę nie wiem, gdzie
      się edukuje Pan z tego artykułu, ale coś mi się wydaje ze wyolbrzymia- kolokwium
      co zjazd to raczej nie na zaocznych, no chyba ze ma na mysi tzw. wejściówkę, ale
      to akurat z kolokwium nie ma nic wspólnego Poza tym, to ze pracuje to
      rzeczywiście jego sprawa i nie widzę powodu, żeby wykładowcy mieli się naginać
      do każdego studenta osobne, bo im tak a nie inaczej pasuje. Na studiach
      dziennych tez nikogo nie interesuje ze się pracuje, albo ze się ma inny
      kierunek. Wiec czemu taryfa ulgowa miałaby być dla zaocznych;>? nie widzę
      powodu... po prostu artykuł przerysowany jak mało co, studia zaoczne to nauka 2
      razy w roku, w czasie sesji ostra robota, ale poza tym luz, jakiego na studiach
      dziennych sie nigdy nie zazna... tyle w temacie.
      • excellenz Re: a świstak siedzi... 20.10.09, 20:00
        Skończyłem magisterskie studia dzienne na AE w Katowicach, jeszcze wtedy, kiedy nie było "systemu bolońskiego". Owszem, pierwsze dwa lata było ciężko. Później, kiedy zaczęła się specjalizacja - zaczęły się zajęcia dwa, góra trzy dni w tygodniu. Po trzy, cztery przedmioty dziennie. Słowem - totalny luz i mała ilość materiału do opanowania. Na piątym roku mieliśmy zajęcia raz w tygodniu, dwa przedmioty. Plus, okazyjnie, seminarium. Niemniej, każdy z nas miał się z dupnego, dziennego studenta piątego roku. Teraz jak się na to patrzę to chce mi się śmiać.

        Niestety, życie zmusiło mnie do tego, żeby uzyskać również wykształcenie techniczne. Zacząłem - podobno bardzo proste - zaoczne studia inżynierskie na Politechnice Ślaskiej.

        Przejdźmy do konkretów. Zjazdy: 12 razy w semestrze (3 weekendy w miesiącu). Wolne wypada praktycznie tylko wtedy, kiedy jest jakieś święto. Lub cała uczelnia ma wolne z powodu np. przerwy noworocznej. Ilość godzin zajęć: 10 do 12 godzin dziennie (np. start 7:40, koniec po 20:00). Czas trwania zajęć: 2,5 godz. każde. Najdłuższa przerwa wg planu: 5 minut, chyba że wykładowca się zlituje. Plan laboratoriów: identyczna ilość zajęć i matriału, jak na studiach dziennych. Plan ćwiczeń: 18 godzin zajęć zamiast 30 w semestrze, materiał do opanowania ten sam. Efektem jest właśnie robienie kolokwium praktycznie co każdy zjazd (np. przedmiot "A" jest na 6 zjazdach [na co drugim], w tym na 4 są kolokwia + zaliczenie na ostatnich zajęciach).

        W porównaniu ze studiami dziennymi jest naprawdę ciężko. Tak więc moim zdaniem "nieco" rozmijasz się z prawdą. Chyba, że dziennie na UŚ studiowałeś politologię, a zaocznie filozofię - to może rzeczywiście poziom na studiach zaocznych był niski... w czasach, kiedy pobór do wojska był obowiązkowy a studia były traktowane jako remedium na komisję poborową...
        • angrusz1 Re: a świstak siedzi... 25.02.10, 10:07

          Do excellenz :

          No ta ale po pierwsze ta różnica to studia techniczne a inne ( z
          wyjątkiem medycyny ) .

          Na tych innych po prostu jest mniej zajęć, a prawie w ogóle nie ma
          takich ,na których trzeba fizycznie być - laboratoria .

          Ale... i tak dzienne to dzienne a zaoczne jednak 2 gatunek .
          Jak bardzo drugi to już w każdym indywidualnym przypadku trzeba
          oceniać .
          Bo i na dziennych też byli i są leserzy także i na np chemii P.Śl.
          • rowan_bean Re:Do angrusz: a świstak siedzi... 25.02.10, 14:33
            angrusz1 napisał:

            >
            > Do excellenz :
            >
            >
            > Bo i na dziennych też byli i są leserzy także i na np chemii P.Śl.

            Angrusz do wyborów daleko, a ty już swój życiorys po forach upubliczniasz!
          • Gość: GEM Re: a świstak siedzi... IP: *.microchip.net.pl 24.09.10, 13:54
            A studia w prywatnej szkole wyższej to trzeci gatunek. Byłem. Widziałem. Wiem.
      • Gość: cho Re: a świstak siedzi... IP: *.chello.pl 20.10.09, 20:00
        "z zajęć wiele przepada, na wykłady mało kto chodzi, więc to nie tak , że się
        siedzi od 8- 20, ćwiczeń jest tyle co kot napłakał, referatów nie ma prawie
        wcale, prac się nie pisze, a grupy liczą ok 30 osób."
        To jest właśnie różnica między studentem i studentem. Ten, który studiuje, bo
        chce coś wiedzieć z tego, co studiuje, pójdzie na każdy wykład i będzie się
        awanturował o każde ćwiczenia, które wypadły. Ten, który po prostu chce mieć
        indeks, przesiedzi każde studia - obojętnie, dzienne czy niestacjonarne - w
        knajpie. Ja licencjata robiłam dziennie, a magistra zaocznie. Na dziennych było
        mi łatwiej, bo uczyłam się głównie na zajęciach, i potem trochę przed sesją. Na
        zaocznych było trudniej, bo musiałam się uczyć znacznie więcej w domu, a
        jednocześnie pracowałam. I owszem, na tych zjazdach co drugi weekend miałam
        zajęcia od 8 do 20, bo gdyby któreś wypadły, byłaby awantura i odrabianie, o
        czym wykładowcy wiedzieli aż za dobrze. Ale powtarzam - to jest kwestia tego, po
        co się studiuje i jak się te studia traktuje. Co do UŚ - o podyplomowych
        wypowiedziałam się wyżej. Co do dziennych - w moim biurze pracuje chłopak, który
        jest teraz na 4 roku studiów dziennych na UŚ. Pracuje normalnie na etacie 8
        godzin dziennie. Więc historyje o tym, jak to dzienne wymagają więcej czasu i
        nauki można między bajki włożyć.
      • Gość: aa Re: a świstak siedzi... IP: 77.79.253.* 18.09.10, 20:12
        to zalezy od uczelni! w krakowie np na Politechnice studenci dzienni nie wykonuja i nie umieja zrobic zadan takich jak maja zaoczni, bo tylko oni to biorą, mowie o tym samym kierunku! studiuje tam moj wspolokator wiec dobrze sie orientuje
      • Gość: Kolezanka Re: a świstak siedzi... IP: *.xdsl.centertel.pl 22.08.11, 10:02
        Tak ale studia zaoczne sa zwlaszcza dla tych, ktorzy w ciagu tygodnia od poniedzialku do piatku, charuja jak woly, utrzymują siebie i rodziny. A panna na dziennych ma mnostwo czasu na nauke, bo tatus zarobi na jej utrzymanie. I kto ma latwiej?
    • Gość: wykładowca Studia zaoczne to harówka, nie ma taryfy ulgowej IP: *.blutmagie.de 20.10.09, 16:53
      Biedaczyna, dostał już rozdwojenia jaźni. Na początki pisze, ze pracodawca
      daje mu do zrozumienia, że jest nikim a potem że jest szanowany przez
      przełożonych. Ale, przecież pan płaci ponad 300 zł miesięcznie za swoją
      edukację więc ma prawo, może żądać, a jak się mu nie zechce nauczyć to niech
      wykładowca przyjedzie do jego domu, żeby mógł poprawić. Bo pan przecież
      pracuje i nie będzie marnował urlopu na swoją edukację. Po co się pan tak
      męczy, i tak dyplom tej weekendowej szkółki jest niewiele wart. Ale domyślam
      się, że pracodawca to solidna państwowa firma i żeby nie wywalić kolejnego
      pociotka, to musi mieć dyplom, byle jaki, ale dyplom. Więc jak pan chodzi do
      byle jakiej szkółki, po byle jaki dyplom to traktuję pana byle jak
      • Gość: jufa Re: Studia zaoczne to harówka, nie ma taryfy ulgo IP: *.broker.com.pl 20.10.09, 17:00
        Nie podniecaj sie dyplomem z MTI, bo przyjdzie znajomy pracodawcy i
        bedziesz sie musial rejestrowac;]
        Jeszcze dlugo poczekamy na powszechna ocene dyplomow, jeszcze sporo
        wody musi uplynac, zeby i zaoczne, i dzienne nie konczyly miernoty
    • Gość: zbyk Re: Studia zaoczne to harówka, nie ma taryfy ulgo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.09, 17:02
      wyborcza napisał(a):
      > zajęcia, na które studenci dzienni
      > chodzą przez pięć dni, wam musimy upchnąć w dwa

      totalna bzdura. na zaocznych tematy przerabia się po łebkach, porównania do dziennych to pomyłka. nie da się upchnąć tego materiału w cztery dni w miesiącu.
      ale..
      ten pan chyba nie chodzi na zaoczne tylko na wieczorowe skoro zajęcia ma co weekend?. na mojej uczelni jest tak, że zaoczne są co dwa tygodnie w piątek po południu, sobotę i niedzielę do południa, a wieczorowe ustawia się tak że są co tydzień w piątek po południu i całą sobotę
      • Gość: FACHOWIEC Re: Studia zaoczne to harówka, nie ma taryfy ulgo IP: *.dip.t-dialin.net 20.02.10, 22:05
        Wlasnie:

        Z jednej strony plytko i po lebkach,
        z drugiej strony w malych porcjach, tak ze egzaminy daja sie zjesc,
        a z trzeciej strony: studiowanie to cos wiecej niz ladowanie materialu.

        To tez dyskusje, czytanie, sasiednie i "oddalone" dyscypliny.
        To próba uniwersalnego (universitas), przynajmniej szerszego
        patrzenia na zlozone kwestie i materie. Jak sie da, to tez historia fachu,
        anawet troche socjologii, psychologii i filozofii.
        Tzn. "umiejscowienia" i "zakotwiczenia" fachu w konstrukcji
        spolecznej/gospodarczej, ze tak powiem itp.

        No ale oczywiscie mozna studiawac tez bankowosc
        jak kurs na agentów ubezp. albo jak na prawo jazdy.

        I to jest np. powod, dlaczego wiekszosc mlodych absolwentow
        medycy jest nie tylko z mojej perspektywy glupkowatych,
        a szczególnie stomatologii - naprawde glupawych.
        Naprawde, studia to cos wiecej
        niz spawanie czy krojcowanie tomatów.

        No, ale moze jestem "staromodny". :)
      • Gość: nie udawaj glupieg Re: Studia zaoczne to harówka, nie ma taryfy ulgo IP: *.icpnet.pl 27.08.10, 23:27
        a to ciekawe bo studia wieczorowe to chyba jednak WIECZORAMI sa,trudna ta
        zagadka czyz nie?
    • Gość: dave artykuł to kpina IP: 89.174.33.* 20.10.09, 17:09
      najlepszy przykład to egzaminy i kolokwia:
      dzienne - większość zdawań ustnie bezpośrednio przed wykładowcą
      zaoczne - testy pisemne, 500 osób na sali jedna pilnująca

      ...
    • Gość: Kuba Studia zaoczne to harówka, nie ma taryfy ulgowej IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.10.09, 18:57
      Wybrałeś sobie jakąś makabryczną uczelnię. Ja również studiuję zaocznie na uczelni niepublicznej i tam nie ma mowy o takich sytuacjach. Jeśli masz możliwość to może zmień uczelnię?
      • Gość: Tomasz Re: Studia zaoczne to harówka, nie ma taryfy ulgo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.09, 20:02
        Nie wiem na jakiej to uczelni studiuje autor, ale tam gdzie ja pracuję (uczelnia
        publiczna :) ) zjazdy studentów zaocznych odbywają się co 2 tygodnie, co daje 8
        zjazdów na semestr. Razem jest to max 140 godzin, studenci studiów dziennych
        mają w tym samym czasie (1 semestr) prawie 400 godzin. W jaki sposób
        "zaoczniacy" mieliby realizować taki sam program? Studia zaoczne musiałyby trwać
        2 razy dłużej, a faktycznie trwają 8 semestrów w porównaniu z 7 semestrami
        studiów dziennych. Takie studia to fikcja i niezależnie na jakiej uczelni się
        odbywają.
    • Gość: allo Studia zaoczne to harówka, nie ma taryfy ulgowej IP: *.palloys.com.pl 21.10.09, 12:05
      również studiuję zaocznie, co drugi weekend od 8-21, wcale nie jest
      łatwo łączyć pracę i studia, a te mądrale co piszą, że nie jest
      trudno to pewnie nie pracowali podczas studiów. ja mam znakomitych
      wykładowców z UŚ i AE i każdy przykłada się do swojej pracy. Nie ma
      mowy o taryfie ulgowej dla kogokolwiek.
    • Gość: tito Studia zaoczne to harówka, nie ma taryfy ulgowej IP: *.net83.citysat.com.pl 21.10.09, 20:35
      Czyżby szkoła z Opola?
      • Gość: FACHOWIEC Re: Studia zaoczne to harówka, nie ma taryfy ulgo IP: *.dip.t-dialin.net 20.02.10, 22:07
        Nie, pewnie "Humanitas" (Sosnowiec) :)
    • cornerek Studia zaoczne to harówka, nie ma taryfy ulgowej 21.10.09, 23:43
      Jedni narzekają na niski poziom kształcenia, a tutaj pan narzeka, że
      na studiach "wbrew obiegowej opinii" trzeba się uczyć. Publikowane
      tutaj listy (nie wszystkie, ale wiele) potwierdzają, że ze
      szkolnictwem wyższym nie jest za dobrze.

      PS: Nie macie się co chwalić, że krzyczycie na panie z dziekanatów,
      czy opowiadać jakie to dziekanaty są złe. Na uczelni dziekanaty nie
      odpowiadają za plany studiów, harmonogramy i tego rodzaju rzeczy.
      • Gość: cho Re: Studia zaoczne to harówka, nie ma taryfy ulgo IP: *.chello.pl 24.10.09, 00:28
        PS. - To byś się zdziwił. U mnie w szkole właśnie za harmonogram odpowiadała
        kierowniczka dziekanatu, wiec wszyscy wykładowcy chodzili przed nią na
        paluszkach, żeby im ustawiła zajęcia tak, jak im wygodnie, a nie tak, żeby to
        miało ręce i nogi. Jak moja anglistka chciała przeprowadzić zmianę podziału
        grupy na dwie części wg innego klucza (wg umiejętności potwierdzonych
        przeprowadzonym testem, a nie wg nazwiska), to się od tej pani dowiedziała, że
        nie ma mowy, bo ona to ma już zapisane w Wordzie i nie będzie tego przepisywała.
        I w ten sposób przez całe studia angielski był do niczego, bo ci, którzy umieli
        więcej, nudzili się na zajęciach, a ci, którzy umieli mniej, nie nadążali i
        tylko marudzili, że im średnia spada. Trzeba było tej pani ten dokumencik na
        ochotnika przepisać, nie...? Byłoby wszystkim łatwiej.
        • cornerek Re: Studia zaoczne to harówka, nie ma taryfy ulgo 25.10.09, 13:07
          No coś ty. Więc widzę, że moja Uczelnia to wzór nowoczesności. Jest
          ogólnouczelniana komórka ds. harmonogramów i ona ustala cały plan
          zajęć na Uczelni. Oczywiście plan się zazwyczaj do niczego nie
          nadaje, ale nie zawiadują tym dziesiątki dziekanatów. Jeśli chce się
          zmienić godzinę zajęć, zmienić salę, zarezerwować, itd. - idzie się
          do jednej osoby, która nad tym czuwa.
    • Gość: sora Studia zaoczne to harówka, nie ma taryfy ulgowej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.09, 08:23
      Na mojej uczelni zajęcia odbywają się 3 razy w miesiącu - od 8-20 sobota i
      niedziela. Grupy liczą 16-20 osób i nie mamy testów na sali gimnastycznej,
      gdzie da się upchnąć 500 osób. Wymagania są identyczne jak na dziennych i nie
      ma taryfy ulgowej - kolokwia niemal co weekend. Studia są ciężkie, bo kierunek
      który wybraliśmy do prostych nie należy - studiowanie to też samokształcenie,
      które w tych warunkach wymaga prawdziwej harówki. Uczelnia uczelni nie jest
      równa, a każdy kierunek ma swoją specyfikę.
      Wcześniej ukończyłam już uczelnie niepaństwową, gdzie sytuacja wyglądała
      podobnie ale egzamin licencjacki zdawało się już przed profesorami na UŚ -
      nikt mnie nie pytał czy skończyłam szkołę prywatną/państwową/dzienną/
      wieczorową/zaoczną - wymagania były dla wszystkich jednakowe, i gdzie tu
      miejsce na taryfę ulgową?
    • Gość: turysta Studia zaoczne to harówka, nie ma taryfy ulgowej IP: 89.25.150.* 24.10.09, 13:13
      Na mojej uczelni (i pewnie nie tylko na niej) tego samego można doświadczyć na własnej skórze - widać studia zaoczne na większości uczelni mają tego typu podobne cechy - czytając ten artykuł czułem się tak jakby ktoś moment wcześniej nie pytając o zgodę spisał moje spostrzeżenia na temat zaocznego studiowania i dał mi to do przeczytania...
      Studia zaoczne to formalność ponieważ się płaci i dlatego zalicza wszystko od ręki? Mówią tak chyba tylko Ci co nie mieli w praktyce do czynienia z takimi studiami.
      Nie wspomnę już o fakcie że oprócz wysokich opłat (aktualnie płacę 370zł miesięcznie) na każdym kroku wyciąga się od studentów pieniądze - choć opłaty za każdy następny termin egzaminu spotykane także na innych uczelniach to organizowanie obowiązkowej wycieczki na zaliczenie z przedmiotu pilotaż wycieczek za prawie 400zł i to trwającą w czwartek i piątek kiedy to raczej jest się w pracy, wykracza już poza granice absurdu tym bardziej jeżeli wycieczka jest do np. Wisły a są studenci którzy tam lub w okolicach mieszkają i tak muszą na nią jechać - widać takie jesst założenie, skoro i tak pracują to niech płacą. W moim przypadku wybór studiów zaocznych również był spowodowany sytuacja finansową, po technikum musiałem iśc do pracy, a kształcić dalej się chciałem więc wybrałem niestacjonarne. Z wielką chęcią studiował bym dziennie, ponosząc przy tym mniejsze koszty i jednocześnie poczuł przy tym atmosferę studiowanie bo przy studiach zaocznych chodząc na uczeknię co dwa tygodnie zmęczony po całym tygodniu pracy lub też zaraz po niej o takowej atmosferze nie może być mowy.
    • wilhelm4 Studia zaoczne to harówka, nie ma taryfy ulgowej 25.10.09, 22:33
      BZDURY!

      Mialem "przyjemnosc" kontaktu fachowego
      z takimi "absolwentami" ekonomii/biznesu - katastrofa!
      i prawa - masakra!!!

      Az strach bierze przed innymi przedmiotami,
      jak np. medycyna (jesli ta akurat tez jest).


      Co innego jeszcze w latach 1970tych, to sie zgadza.
      Inzynierka w Gliwicach "wieczorowo" byla nieraz trudniejsza
      niz dzienna. Ale to juz dluuuuuugo historia.
    • Gość: student zaocznych Studia zaoczne to harówka, nie ma taryfy ulgowej IP: *.isd-hcz.com.pl 18.12.09, 09:41
      Witam!
      Zgadzam sie z autorem tego artykułu. Sama skończyłam studnia zaoczne
      i wiem jedno: żeby zdać trzeba się uczyć. I wiem również, że
      studenci studiów zaocznych przychodząc na egzamin (wszystko jedno z
      jakiego przedmiotu) więcej wiedzą niż studenci studiów dziennych.
      Nasza grupa miała egzamin z dziennymi i to, co widzieliśmy i
      słyszeliśmy to poprostu szok. Dziennych profesor wywalał z egzaminu
      bo kompletnie nie mieli pojęcia o tym, co mówią a my czekając na
      swoją kolejkę tłumaczyliśmy im ich pytania. Dziwili się nam skąd my
      to wiemy, przecież mamy ten sam program. Tak więc proszę o większy
      szacunek dla ludzi pracujących i stusiujących zaocznie czy też
      wieczorowo. To naprawdę taki sam program zajęć, wymagania nawet
      większe, a szacunku zero dla takich ludzi.
      Pozdrawiam...
      • Gość: wh1sky Re: Studia zaoczne to harówka, nie ma taryfy ulgo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.10, 17:33
        Dokładnie. Ci wszyscy, którzy myślą, że cudujemy historie w kosmosu, chyba nie
        widziali, jak to wygląda rzeczywiscie. Studiowałem filologię angielską na UZ.
        Moje wrażenia:
        - zjazdy co tydzień(zaczynały się w piątek o 11.30 albo 13.45, sobota od 8 do
        20, w niedzielę ok. 2-4 wykłady),
        - zjazd przed samą sesją, bo, jak nam wytłumaczono, lecimy programem studiów
        dziennych i niektórzy wykładowcy mają kilka godzin braków, i trzeba to nadrobić,
        - kolokwium co tydzień nie jest wcale jakimś wymysłem - jak zacznie lecieć
        materiał, nawet po 2-3 kolokwia + wejściówki,
        - zaliczenia semestrów/egzaminy urządzane nawet w środy(nie łudźcie się, że
        zaoczne są dla pracujących - też potrzebujecie masę wolnego czasu),
        - poziom lepszy od studiów dziennych - sami wykładowcy nam to mówili przy okazji
        oddawania kolokwiów.

        Także do wszystkich specjalistów, którzy przecież tak dobrze wiedzą, że studia
        zaoczne są takie fajne, łatwe i przyjemne, mam prośbę - kupcie sobie 2m gumki do
        majtek i strzelcie sobie w gębę. Może wam przejdzie ochota na pisanie bredni.
        • Gość: wowo Re: Studia zaoczne to harówka, nie ma taryfy ulgo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.10, 21:00
          Nie wiem czy można jeszcze kupić gumę do majtek, ale mam wyobrażenie o poziomie
          nauczania na studiach zaocznych. Kilku moich znajomych, dla których matura była
          za trudna, dzięki zaocznym lub wieczorowym zyskali tytuł magistra. Oczywiście
          wcześniej "zmęczyli" maturę. W czasie studiów jęczeli jak jest trudno,
          wykładowcy wredni, materiału mnóstwo, wręcz nie do opanowania. Może gdyby byli
          zdolniejsi, nie musieliby tyle ślęczeć nad książkami? Nie musieliby się tak męczyć.
    • Gość: FACHOWIEC Studia zaoczne to harówka, nie ma taryfy ulgowej IP: *.dip.t-dialin.net 20.02.10, 21:53
      Bzdura - tak kiedys bylo.
      Dzisiaj to taniocha, znam mase takich przykadów.
      Z roznych uczelni, powaznaych i tych innych.
      Studiuje sie n"na doroslych warunkach".
      No i te przerwy papierosowe-kawowe
      i te rozmówki przed i po.

      Ja w kazdym razie nie zatrudnilbym
      ani lekarza, ani ekonomisty, ani inzyniera,
      ani prawnika(!) po zaocznych.

      A i informatykowi bym sie dokladniej przygladnal.
      Mówie o prawdziwych informatykach, a nie
      tylko-programistach i "kablowcach".
      (jestem z fachu)
      • Gość: FACHOWIEC Re: Studia zaoczne to harówka, nie ma taryfy ulgo IP: *.dip.t-dialin.net 20.02.10, 21:56
        A i jeszcze cos: nie wszedzie, ale nieraz tez
        juz same warunki przyjecia sa niepowazne.
        Jakies fryzjerki na ekonomie itp.

        Zreszta, nawet polskie tzw.MBA-je
        sa pod poprzednimi i pod tym ostatnim wzgledem
        do smiechu. Byle kasa. I 3 literki.

        To niy je sztudjyrowanie,
        ino kolektywne udowanie.
      • Gość: cod Re: Studia zaoczne to harówka, nie ma taryfy ulgo IP: *.stk.vectranet.pl 03.11.10, 17:16
        Jesteś z fachu, a stawiasz wyżej informatyka (kolesia do obsługi windowsa i ustawiania sieci lokalnej) od programisty? Chłopie, mój brat jest wykładowcą na Politechnice Śląskiej (wykłada jakiś tam przedmiot o sztucznej inteligencji). Powiedział krótko: na dziennych 90% debile, 95% lenie i debile ... pozostaje 5% zainteresowanych i ukształtowanych ludzi.
        Zaoczne: 50% lenie; 65% lenie i debile ... 35% ludzi wie, po co tam poszła.
        A program? Dokładnie taki sam dla jednych i drugich.
        Moje zdanie: 1% ludzi po studiach to fachowcy, ale to nie wina absolwentów, tylko systemu nauczania.
    • angrusz1 Studia zaoczne to harówka, nie ma taryfy ulgowej ? 24.02.10, 11:54

      Moje dzienne studia na politechnice to koniec Gierka a potem od 1983
      roku studia zaoczne na AE .
      Wtedy nie były to takie masowe ale i wtedy poziom studiów zaocznych
      nie był taki jak na dziennych , ba jak teraz na zaocznych .


      Zobaczcie dyskusje na alert 24 o sytuacji na AE Wrocław .

      jaki tam poziom niektórzy " studenci " reprezentują .
    • Gość: GEM Jaki drugi etat? IP: *.microchip.net.pl 24.09.10, 14:22
      "Doktor nie zamierza specjalnie przyjeżdżać na poprawkę. Każe odwiedzić się na Uniwersytecie Śląskim, gdzie ma drugi etat." Kochanienka doktor nie ma drugiego etatu na Uniwersytecie Śląskim. Tam ma pierwszy etat. A w tej szkole prywatnej prawdopodobnie w ogóle nie ma etatu tylko jakąś umowę o dzieło czy zlecenie. W ogóle nie jest tam pracownikiem.
      Takie uczelnie nie chcą zatrudniać pracowników - jak większość firm - bo to zbędny koszt. Ale jest coś za coś. Są wykładowcy dochodzący - traktujący taką uczelnię jako miejsce dorobienia bez zbędnych kosztów i wysiłków. Są też wśród wykładowców ludzie pracujący w jakiś firmach lub instytucjach, a w weekendy dorabiający sobie w takiej szkółce. Potem taka szkółka może pisać: "Wielu pracowników dydaktycznych (...) to wykładowcy związani z praktyką gospodarczą czy samorządową". Fajnie ale oni mają inne problemy na głowie niż przygotowywanie zajęć dla studentów. Potem taka jedna z drugą szkółka pisze, że jest najlepsza w Wielkopolsce czy na Śląsku. Pytam się: a co się stało z Uniwersytetem Śląskim, Uniwesytetem Ekonomicznym w Poznaniu, Politechniką Śląską, Uniwersytetem Adama Mickiewicza w Poznaniu?
      Studia w prywatnych uczelniach wyższych to jednak studia trzeciej kategorii (po dziennych i zaocznych w uczelniach publicznych).
      Takie prywatne uczelnie to szkodniki, przecież można zaocznie studiować na publicznej uczelni, nawet zaocznie. Wtedy nie ma przynajmniej obciachu pokazując komuś dyplom.
      • Gość: GEM Re: Jaki drugi etat? IP: *.microchip.net.pl 24.09.10, 14:24
        Bardzo przepraszam za wywleczenie starego tematu. Ktoś go podniósł, a ja zrobiłem jeszcze raz. Moja wina :-(
    • Gość: angrusz1 Studia zaoczne to harówka ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.10, 09:49
      Hmmm, nie moge tak ogólnie stwierdzić, ze studia zaoczne to nie harówka . Może i takie studia są, że jest to harówka .

      Ale moje osobiste doświadczenie , fakt z trochę innych czasów , co innego wskazuje .

      Moje studia jako drugie , po normalnych dziennych studiach magisterskich na dobrej uczelni technicznej i na dobrym wydziale .

      Po pierwsze, studia zaoczne - w moim przypadku - miały okrojony program , po drugie ... to już teraz , jest niż demograficzny i on doszedł na uczelnie i tam ludzie pracujący też chcą zachować miejsce pracy i .... i ulgowo traktują studenta ewidentnie niedouczonego .
      Opornym dziekan, albo rektor skutecznie takie postępowanie narzuca .

      No i za moich czasów studia zaoczne no niewielki procent i tak znacznie mniejszej liczby studentów polskich w ogóle .
      Ten mniejszy procent oznacza znacznie lepsze predyspozycje do nauki niż wśród obecnych studentów , liczonych w miliony .
      • Gość: Ada Re: Studia zaoczne to harówka ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.10, 20:17
        Kilkadziesiąt lat temu osoby uczące się zaocznie czy wieczorowo, to zdolni ludzie, którzy nie rozpoczęli studiów po maturze, bo:
        - mieszkali za daleko od uczelni,
        - w najbliższym otoczeniu brakowało wzorów do naśladowania/brak tradycji "naukowych" w rodzinie,
        - musieli podjąć pracę aby wesprzeć rodziców i siebie utrzymać,
        - po wojnie mieli za dużo lat i zakładali rodziny.
        Dzisiejsi studenci zaoczni czy wieczorowi to, w przytłaczającej większości, osoby, które z wielkim trudem zdały maturę. I nie wnikam, czy z przyczyny braku zdolności, czy z lenistwa. To, mim zdaniem, jest główną przyczyną ich narzekań na wysokie wymagania i trudności w zaliczaniu kolejnych semestrów na studiach niestacjonarnych.
        • Gość: gosc Re: Do ady... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.11, 19:12
          Nie masz racji. Sa ludzie,ktorzy wbrew twoim wyobrazeniu maja rodzine lub nie maja kasy. Tacy ludzie chca byc kims w zyciu dlatego nie majac innego wyjscia studiuja zaocznie. Nie kazdy ma dzianego tatusia i mamusie! Pomysl,ze sa ludzie,ktorzy sami musza radzic sobie w zyciu i nie maja takich mozliwosci jak ty mimo wielkich ambicji!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja