Gość: kibic
IP: *.skokstefczyka.pl
06.11.09, 14:08
Weszło.com prostuje bzdurę o wielkim Smudzie
Zaraz wyjdzie na to, że na Franciszka Smudę się uwzięliśmy, co jest
kompletną bzdurą. Ale musimy trochę odkłamywać historię, bo jak tak
dalej pójdzie to media zrobią z niego jakiegoś guru bez skazy.
Najpierw tekst o tym, że skończył akademię trenerską w Kolonii
(oczywiście nie skończył), a teraz bardzo popularna plotka -
"uratował przed spadkiem Odrę Wodzisław". W "Przeglądzie Sportowym"
jest dziś nawet nadtytuł: "Trener gości zrobi wszystko, by pogrążyć
klub, który uratował przed spadkiem".
Smuda faktycznie w Odrze pracował. I faktycznie Odra nie spadła. Ale
żeby ją uratował - naciągane to i to bardzo mocno. Objął tę drużynę
po rundzie jesiennej sezonu 2004/05 i zdobył MNIEJ PUNKTÓW NIŻ JEGO
POPRZEDNIK. Na trzynaście spotkań wygrał dwa razy plus dostał
walkowera za zremisowany mecz z GKS-em Katowice. Ale nawet wliczając
mu tego walkowera, szło mu gorzej niż Ryszardowi Wieczorkowi,
którego zastąpił. Bardziej uprawnione byłoby raczej napisanie -
"Odra nie spadła mimo kiepskich wyników Smudy" lub też "Znajdujący
się w stanie agonalnym GKS Katowice uratował Odrę, grając jeszcze
gorzej".
Oczywiście, potem były baraże, w których wodzisławianie się
uratowali. Ale jedno trzeba raz na zawsze wbić niektórym do głów -
praca Smudy w Odrze nie była sukcesem. RUNDA, W KTÓREJ TO SMUDA
PROWADZIŁ ODRĘ BYŁA JEDNĄ Z NAJGORSZYCH (NAJGORSZĄ?) W HISTORII
KLUBU.