Rewolucja w bulionach

15.11.09, 12:28
Nasze kobiytki majom "otwarte głowy". Tsza podziwiać, stawiać za przikład,
naśladować.
Nareszczie, na wzor pani Senyszyn, zabiera się ktoś z naszych za "nieświęty
kościół" katolicki, za jego historię i brudną genezę przetrwania, za jego
powiązania ze Śląskiem i niechlubną rolę w czasie powstaniowo -plebiscytowych
wirów, a tu jest co robić.
Nie bylibyśmy dzisiaj wyzyskiwanymi niewolnikami Polaków, gdyby nie paskudna
robota kościoła kat. na G.Śląsku i jego popychadła - Korfantego, podobno Wojtka.
Tę prawdę, smakuje czy też nie, musimy połknąć, i cieszy mnie niezmiernie, gdy
ktoś na naszym Ślązku otwarcie, tę do tej pory zakamuflowaną wiedzę, publikuje
    • Gość: Grazyński Re: Rewolucja w bulionach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.11.09, 09:28
      Ostatnio w Wielkiej Brytanii i Ameryce zaktywizowały
      się „stowarzyszenia humanistów”, które wychodzą do tubylczych mas z
      wiadomością, że „Boga nie ma”. „Humaniści” nie tylko twierdzą, że
      Boga „nie ma”, ale również – że bez Niego jest „lepiej”.
      Czy „lepiej”, to nie jest wcale takie pewne. Zwrócił na to uwagę
      Fiodor Dostojewski w powieści „Bracia Karamazow”. Kiedy Iwan
      przekonał Smierdiakowa, że „Boga nie ma” a zatem – „wszystko wolno”,
      ten wiele nie myśląc chwycił pogrzebacz i roztrzaskał nim łeb swemu
      naturalnemu ojcu, starszemu panu Karamazowowi. Dla niego byłoby
      niewątpliwie lepiej, gdyby Smierdiakow po staremu w Boga jednak
      wierzył i nie uważał, że „wszystko wolno”. Ale – jak zauważył Janusz
      Szpotański – „tak się historii koło kręci, że najpierw są
      inteligenci co mają szczytne ideały i przeobrazić chcą świat cały” i
      próbują zaszczepić te swoje brednie ludziom prostym, no a potem jest
      już za późno.
      W Hiszpanii rozpoczęła się kampania propagująca ateizm i radość
      życia. Podobno ma zostać rozszerzona również na Stany Zjednoczone,
      co skłania do podejrzeń, że inspiruje ją jakaś międzynarodówka.
      Kampania prowadzona jest pod hasłem, że Boga prawdopodobnie nie ma,
      więc w tej sytuacji można cieszyć się życiem. Wynikałoby z tego, że
      istnienie Boga w jakiś sposób koliduje z radością życia. To bardzo
      poważna sprawa, więc wypada sprawdzić, czy tak jest rzeczywiście.
      W przypadku chrześcijaństwa i wyznania mojżeszowego z istnienia Boga
      wynikają dla ludzi pewne konsekwencje, które przybrały postać 10
      przykazań. Jak się wydaje, nie jest to wiele, zwłaszcza, gdy
      porównać je z ustawodawstwem Unii Europejskiej, które wydaje się
      nieporównanie bardziej rozbudowane i skomplikowane. Ale nawet
      nieliczne reguły mogą być bardzo dotkliwe, więc tym bardziej wypada
      sprawdzić, czy przykazania Dekalogu sprzeciwiają się radości życia,
      czy nie.
      1. Pierwsze przykazanie przestrzega, by nie wierzyć w innych
      bogów. Jest to całkiem rozsądne, bo jeśli istnieje Bóg, to z
      definicji musi on być jeden, ponieważ bogowie pośledniej rangi
      byliby postaciami raczej komicznymi. Przykazanie to nie jest
      sprzeczne z logiką, a zatem trudno zarzucić mu sprzeczność z
      radością życia. Taką sprzeczność można byłoby zarzucić tylko wtedy,
      gdyby radość życia wymagała zerwania z logiką, a przecież tak chyba
      nie jest?
      2. Drugie przykazanie przestrzega przed nadużywaniem boskiego
      autorytetu. To też jest zupełnie oczywiste i kiedy taki np. ksiądz
      Stojałowski, jeden z ojców ruchu ludowego, postępował odwrotnie, to
      bywało, że chłopi go bijali
      3. Przykazanie trzecie zawiera radę, by „święcić” dzień święty.
      Święcić – to znaczy zastanawiać się nad własnym postępowaniem,
      własnym miejscem we Wszechświecie, a także – czy świat jest
      przypadkowy, chaotyczny, czy jest Bóg, czy go nie ma... To
      przykazanie jest życzliwą radą, by od czasu do czasu trochę
      pomyśleć – a więc i ono nie jest sprzeczne z radością życia, chyba,
      że radość życia miałaby polegać na kompletnej bezmyślności. Ale
      chyba i ateiści tak nie uważają, a najlepszym tego dowodem jest to,
      że oni też zastanawiają się, czy Bóg jest, czy go nie ma
      4. Czwarte przykazanie radzi, by szanować rodziców. Ono też nie
      wydaje się sprzeczne z radością życia. Przeciwnie – wzajemny
      szacunek między ludźmi, zwłaszcza sobie bliskimi, raczej radości
      życia sprzyja, a w każdym razie – sprzyja bardziej, niż wzajemna
      nienawiść i pogarda
      5. Przykazanie piąte przestrzega, by nie zabijać. Takie
      przykazanie mogłoby przeszkadzać w odczuwaniu radości życia tylko
      jakimś zwyrodnialcom, więc szkoda każdego słowa
      6. Przykazanie szóste przestrzega przed cudzołóstwem, a więc –
      przed przedmiotowym traktowaniem innych osób w sferze
      najintymniejszej. Jeśli by uznać, że to ono sprzeciwia się radości
      życia, to chyba tylko w przypadku skrajnych egoistów, w dodatku –
      prymitywnych, którzy uznają tylko własną przyjemność i to wyłącznie
      fizyczną. Ale to są chamy, a czyż radość życia ma być zarezerwowana
      tylko dla chamów?
      7. Przykazanie siódme zabrania kradzieży. Ono może być
      traktowane jako utrudnienie tylko przez złodziei, więc – jak w
      przypadku przykazania piątego – szkoda każdego słowa
      8. Przykazanie ósme przestrzega przed kłamstwem, a zwłaszcza –
      oszczerstwem. Z lekceważenia tej przestrogi radość życia mogą
      czerpać osoby o mentalności gestapowskich albo ubeckich konfidentów,
      a więc ludzie pozbawieni minimum poczucia własnej godności. Jeśli
      nawet odczuwają oni radość życia, to musi to być coś wyjątkowo
      podłego i żałosnego
      9. Wreszcie przykazanie dziewiąte i dziesiąte, skierowane
      przeciwko socjalistom, którzy z ekscytowania w ludziach pożądania
      cudzej własności uczynili fundament własnej ideologii. Bardzo
      słuszne przykazanie, bo jeśli ktoś nie potrafi nad takim pożądaniem
      zapanować, to prędzej czy później złamie przykazanie siódme, a kto
      wie – czy i nie piąte. Widać gołym okiem, że respektowanie tego
      przykazania raczej sprzyja radości życia, niż ją niweczy.
      Jak widać, podstawowe hasło tej kampanii jest bałamutne; istnienie
      Boga wcale nie koliduje z radością życia. Mamy zatem dwie
      możliwości: albo promotorzy tej kampanii to banda idiotów, która
      sama nie wie, co mówi, albo banda sfrustrowanych łobuzów, która z
      jakichś zagadkowych przyczyn chciałaby upowszechnić swoje psychiczne
      mankamenty. Trudno powiedzieć, która z tych możliwości jest bardziej
      uprzejma.
      • cirano Re: Rewolucja w bulionach 16.11.09, 16:10
        Pięknie, ładnie. A gdzie tu Katolicyzm? Przykazania odnoszą się do wszystkich
        prawie wyznań, obowiązują całą ludzkość, dlaczego katoliki uzurpują sobie prawo
        do świechtania nimi jak im się podoba?
    • Gość: ! Rewolucja w bulionach IP: *.cable.smsnet.pl 16.11.09, 16:54
      Angela ma więcej jaj niż pan panie Kazimierzu, ja i poprzedni kanclerze. Jak
      się patrzy na skład Sejmu to można odnieść wrażenie, że parytet głupców jest
      dobrze reprezentowany.
Pełna wersja