Gość: humana
IP: *.chello.pl
17.11.09, 16:05
Maszynista: 'Zabiłem 8 osób...'
Zapieprzałem na Ojczyznę, a teraz Ojczyzna ma mnie gdzieś
Zabiłem 8 osób, do tej pory pamiętam wszystkie okoliczności, ich
ostatnie spojrzenia, zwątpienie w sens życia - mówi maszynista,
który przez wiele lat pracował w Dębicy, Tarnowie jeżdżąc zarówno po
szlakach Małopolski, jak i całego kraju.
Maszyniści, wydawać by się mogło grupa zawodowa jak każda inna,
jednak historie, jakie się im przytrafiają, odciskają się piętnem na
całym ich życiu. Nie chodzi tu już tylko o warunki, w jakich
pracują. Dwunastogodzinny czas pracy, praca w niedziele i święta,
czy kiepski stan maszyn, gdzie w lecie temperatura niekiedy sięga 50
stopni w kabinie... Czym to jest wobec świadomości, że kołami
prowadzonego pociągu zabiło się człowieka. Jak wspominają sami
maszyniści, najgorsza w ich pracy w takich sytuacjach jest
bezradność. Jedynie co mogą zrobić, to zaciągnąć hamulec i czekać...
Najczęściej człowiek jest bezradny
Starszy maszynista Ryszard z ponad 35-letnim stażem pracy, który
przez wiele lat pracował w Dębicy, Tarnowie oraz Krakowie (prosi,
aby nie podawać jego nazwiska i zmienić dla potrzeb wywiadu jego
imie):
- W pamięci utkwiło mi szczególnie jedno zdarzenie, kiedy to młody
człowiek stał na torach, twarzą zwróconą w kierunku pociągu, z
rozłożonymi ramionami. Z uśmiechem czekał na to, co się stanie za
chwilę. Przy prędkości ponad 150 kilometrów na godzinę maszynista
nie jest w stanie zatrzymać ot tak pociągu - jest bezradny. Co
miałem robić? Krzyczeć? Zaciągnąłem hamulec, wdrożyłem wszelkie
procedury i czekałem...
Krowy, frustrat i gorzała
Kiedy indziej, jadąc w kierunku Tarnowa zobaczyłem, jak przez tory,
chwiejący się na nogach mężczyzna przepędza swe krowy. Zamiast
ratować własne życie, postanowił walczyć o zwierzęta. Nie udało się
ani jemu, ani im. Innym razem podrzucono zwłoki pod mój pociąg, aby
upozorować samobójstwo. Pamiętam również zdarzenie, gdy przed
wjazdem na stację Warszawa Wschodnia jeden frustrat rzucił się pod
mój pociąg. Wyhamowałem dopiero w peronach, w momencie, gdy na
przodzie maszyny znajdowały się jego krew i wnętrzności.
Do tej pory pamiętam również zdarzenie, do którego doszło w Czarnej
Tarnowskiej, kiedy kilkanaście lat temu, w środek prowadzonego
przeze mnie pociągu towarowego, wjechało dwóch młodych mężczyzn,
taranując przy tym rogatki. Jak się później okazało, wieźli oni
wódkę na wesele, wcześniej obficie się nią racząc.
Koszmarne sny
Jak mówi Ryszard, przez te wszystkie lata starał się o tym
zapomnieć, nie rozmyślać, bo przecież mógłby zwariować. Niekiedy w
nocy, we śnie. wraca do tych wydarzeń. - Do końca życia nie zapomnę
pierwszego samobójcy. W tej krytycznej chwili czułem się bezradny,
przerażony, po prostu bałem się. Wciśnięty w fotel patrzyłem...
Przez kilka dni nie mogłem po tym jeść, spać. Długo towarzyszyło mi
nieuzasadnione poczucie winy, gdyż tak naprawdę nic nie mogłem
zrobić - mówi ze smutkiem.
Inni też tak mają
Jeden z moich kolegów stał na stacji pod semaforem, gdy dostał
wyjazd, ruszył. Dopiero po 30 kilometrach dowiedział się, że podczas
postoju pod koła jednego z wagonów głowę włożył jakiś dziadek.
Jednak to, co przeżył inny mój znajomy, to po prostu horror. Przez
osiem lat rokrocznie miał na koncie jedną osobę; gdy w dziewiątym
roku, wieczorem, w sylwestra na nocce miał służbę, wspomniał sobie
ten miniony rok, ciesząc się, że zła passa się skończyła, a chwilę
po tym uderzył w auto. 5 trupów na miejscu - opowiada z przejęciem
maszynista Jerzy.
I na co mi to było...
Ale, jak sam mówi, nigdy nie myślał o zmianie pracy.
- Zawsze chciałem prowadzić pociągi. Pamiętam, za komuny kolej była
wszystkim. Ubrała mnie, nakarmiła, dała zarobić. A dziś jest tak, że
muszę za bilet płacić w pociągu, kiedy chcę do pracy dojechać. Co
jakiś czas chcą nam majstrować przy emeryturach, może kiedyś zabiorą
pomostówki. Miałem dobry przelicznik, za komuny, jak kazali, to 16
godzin jedna tura trwała. Robiłem 280 godzin na miesiąc! Jak na
ekspresach jeździłem po całej Polsce, to prawie żadnego życia
rodzinnego nie miałem. Przychodziłem do domu, kładłem się spać i za
dwanaście godzin znów do roboty. Całą moją młodość, najlepsze lata,
zostawiłem między szynami, na kolei, a teraz na starość odbierają mi
to, na co tyle lat harowałem. Zapieprzałem na Ojczyznę, a teraz
Ojczyzna ma mnie gdzieś. I na co mi to było...