K. Kutz: Kolaboracja czynna i bierna

IP: 77.223.195.* 02.12.09, 19:13
Trudno o większxą perfidie niż podpieranie sie cytatami z generała,w walce z przeciwnikiem politycznym.Dla miękkiego kolaboranta to nie problem,tym bardziej że bliżej zawsze mu do ludzi z organizacji której gen.był funkcjonariuszem niż do ludzi solidarnosći.Kuc podkreśla że-''nawet general powiedzial...O to wydarzenie wyjątkowe i warte cytowanie.To że w tym samym programie general łże i kłamie jak z nut to dla Kuca malo ważne.Jak powiedzial że zabojstwo ksiedza popiołuszki miało jemu zaszkodzic toz to dla Kuca z pewnoscią prawda.Ale to Kuca tez nie obchodzi.GW pisze że o dzialalnosci agenturalnej Kwaśniewskiego pisze Gontarczyk,ten sam co lgal o podobnej dzialalnosci Wałęsy,to ma byc dowodem że te wywody Gontarczyka są gowno warte.To jednak że człowiek honoru łży cale życie to Kucowi nie przeszkadza w podpieraniu sie jego cytatami.Nie mogę zrozumiec czemu Kuc dziwi sie że forumowicze w duzej cześci żywią do niego nienawiśc czy coś takiego tam.Z całego felietonu p.Kuca najbardziej wierze w to co napisal o tow.Zabińskim,że był to równy gośc i zabawny.,By pisac to o kims trzeba go dobrze znać,widac ludzie towarzysza nie znali bo im[nam]kojarzy sie z wszystkim co najgorsze zbrodnicza organizacja prezentowala.
    • Gość: Grażyński K. Kutz: Kolaboracja czynna i bierna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.09, 12:37
      1 września br. podczas uroczystości upamiętniających wybuch II wojny
      światowej, jakie zostały zorganizowane na Westerplatte w Gdańsku,
      rosyjski premier Włodzimierz Putin zadeklarował gotowość otwarcia
      dla polskich badaczy rosyjskich archiwów – oczywiście pod warunkiem
      wzajemności. Wprawdzie wszyscy niby wiedzą, że jak partia mówi, że
      otworzy – to mówi, ale widać było, że ta deklaracja rosyjskiego
      premiera w środowisku autorytetów moralnych wywołała żywe
      zaniepokojenie, chociaż, ma się rozumieć, każdy z nich udał, że
      akurat tego nie słyszał. A przyczyną zaniepokojenia jest
      okoliczność, o której wspomniał był minister Antoni Macierewicz w
      informacji o stanie zasobów archiwalnych MSW, przekazanej posłom i
      senatorom 4 czerwca 1992 roku. Chodziło o to, że przed rozpoczęciem
      akcji niszczenia akt MSW, zostały one zmikrofilmowane co najmniej w
      trzech kompletach, z których dwa są „za granicą” a jeden – „w
      kraju”.
      Jeśli „za granicą”, to na pewno w Moskwie – i stąd w środowisku
      legendarnych postaci i autorytetów moralnych takie zaniepokojenie
      deklaracją Włodzimierza Putina. Oczywiście premier Putin prędzej by
      sobie uciął rękę, niż ujawnił rosyjskie archiwa, ale przecież
      przypomniał, że nie jest bezpiecznie, że „czyny i rozmowy” są nie
      tylko „spisane” ale i utrwalone na mikrofilmach i że w każdej chwili
      czy to do legendarnej postaci, czy też do autorytetu moralnego może
      zapukać jakiś niepozorny jego wysłannik i zażądać jakiejś przysługi,
      na przykład w postaci zdrady naszej ukochanej Ojczyzny. No i co
      wtedy począć? Zdradzić naszą ukochaną Ojczyznę to przecież jakoś
      nieładnie, ale znowu nie zdradzić – to tylko patrzeć, jak niezależne
      media „dotrą” do jakichś kompromatów i tłumacz się człowieku,
      zaprzeczaj, że nie paliłeś, a potem, że dobrze, może i paliłeś, ale
      się nie zaciągałeś. Potem znowu – że jeśli nawet gdzieś tam się i
      zaciągałeś, to nikomu to nie szkodziło, a jeśli nawet tu i ówdzie
      zaszkodziło – to po co rozdrapywać stare rany – i tak dalej.
      Ten niepokój najwyraźniej był uzasadniony, bo oto po kilku
      miesiącach wywiadu dziennikowi „Dziennik” udzielił generał Czesław
      Kiszczak, obszernie opowiadając, jak to w początkach transformacji
      ustrojowej przychodzili do niego świeżo upieczeni dygnitarze z
      gronach opozycji demokratycznej, prosząc o udostępnienie swoich
      teczek w celu ich zniszczenia i jak to on naciskał guziczek żeby
      szef archiwów teczkę zainteresowanego przyniósł i jak potem
      zainteresowany zamykał się w pokoiku z niszczarką i jak po wszystkim
      wychodził wprawdzie trochę spocony, ale szczęśliwy, że oto corpus
      delicti został zniszczony. Poseł Andrzej Celiński mówił wprawdzie
      wtedy o „mężczyznach spoconych w pogoni za władzą”, ale nie wszyscy
      wiedzieliśmy, o co chodzi – no a teraz już wiemy. Co więcej –
      generał Kiszczak przypomniał, że SB starannie monitorowała przepływ
      pieniędzy ze Stanów Zjednoczonych dla „Solidarności”, przede
      wszystkim za pośrednictwem Międzynarodowego Biura „S” w Brukseli,
      którym kierował Tajny Współpracownik SB Jerzy Milewski i że podobno
      doskonale wiedziała, kto ile wziął i gdzie schował.
      My, ma się rozumieć tego nie wiemy, ponieważ rozliczenie finansowe
      tej pomocy, jakie miało nastąpić już w „wolnej Polsce”, zostało
      załatwione kapłańskim słowem honoru ks. Henryka Jankowskiego, że
      wszystko było w jak najlepszym porządku. Jednak generał Kiszczak
      sugeruje co innego, bo wprawdzie nie wymienia żadnych nazwisk, ale
      wyjaśnia, że czyni to dlatego, by nie narazić się na procesy, jakie
      w przeciwnym razie niewątpliwie wytoczyliby mu posiadacze fortun
      stworzonych przy udziale tamtych pieniędzy. Widać wyraźnie, że mimo
      eksperymentów z niszczarką, przezorny generał Kiszczak – który
      przecież na pewno nie był w tej przezorności odosobniony – jakieś
      polisy ubezpieczeniowe sobie zachował – być może w postaci tego
      trzeciego kompletu mikrofilmów, który, według słów ministra
      Antoniego Macierewicza, miał znajdować się „w kraju”, to znaczy –
      niekoniecznie w MSW.
      Wszystko to może mieć oczywiście charakter przypadkowy, ale warto
      pamiętać, że ś.p. ks. Bronisław Bozowski, kaznodzieja kościoła
      Panien Wizytek przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie mawiał,
      że „nie ma przypadków – są tylko znaki”. Cóż zatem mówiłby nam ten
      znak? Po pierwsze – że nasza młoda demokracja rozpięta jest – jak
      mówią wymowni Francuzi – na czterech szpilkach, wbitych ongiś w
      ciało Rzeczypospolitej przez generała Kiszczaka. Po drugie – że
      generałowi Kiszczakowi zebrało się na te wspomnienia w związku z
      przygotowaniami do wyłonienia kandydatów w przyszłorocznych wyborach
      prezydenckich – i że wspomnienia te staną się przedmiotem głębokiej
      refleksji wśród potencjalnych kandydatów oraz ich politycznego i
      finansowego zaplecza. I wreszcie po trzecie – że o ostatecznym
      kształcie prezydenckiej alternatywy, jaka zostanie zaprezentowana
      tubylczemu narodowi, zdecydują strategiczny partnerzy – niczym w
      czasach saskich.
      • erich_mielke Kiszczak autorytetem, Putin autorytetem 03.12.09, 14:39
        Stalin autorytetem i ja.
        • Gość: ;] Re: Kiszczak autorytetem, Putin autorytetem IP: *.cable.smsnet.pl 03.12.09, 14:54
          Ty chyba nie wiesz czyim imieniem się podpisujesz, biedaku:)
      • Gość: tomek Dłuuuuugi tekst IP: *.siec2000.pl 03.12.09, 21:31
        Podejrzewam plagiacik, ze Stanisława Michalkiewicza ( chyba ,że on
        sam zaszczycił ślaskie forum). Z tym, że do wspomnianej przez
        K.Kutza specyfiki koniunkturalnych postaw i kolaboracji na Ślasku z
        polską sanacją i komuną, tekst ten ma się nijak.
    • Gość: ;] K. Kutz: Kolaboracja czynna i bierna IP: *.cable.smsnet.pl 03.12.09, 14:52
      Przeca wiadome, że ten kto nasrał najgłośniej woła, że śmierdzi. Teczki
      wyczyszczone to można piać o poczuciu moralności czystej, bo nieużywanej. Płk.
      Kukliński de iure był zdrajcą takim samym jak płk. von Stauffenberg, ale
      dzielenie ludzi na tych, którzy służyli dobrej i złej sprawie nie jest mocną
      stroną karłów moralnych, bo i wśród komuchów byli ideowcy, którzy siedzieli w
      stalinowskich kaźniach, bo wierzyli w jakieś tam idee egalitaryzmu a dostała
      im się rosyjsko-żydowska wierchuszka gnojąca AK, WiN, NSZ i odchylone na prawo
      skrzydła PPS i PPR. Kaczki do dziś nie udowodniły mglistej przeszłości ich śp.
      ojca Rajmunda, bo widać Wehrmacht omijał z daleka.
      • gipsdeka Nieuku 03.12.09, 15:15
        w stalinowskim więzieniu siedział np. komunista Grzegorz
        Korczyński, zapoznaj się z życiorysem tego zbrodniarza
        i biogramami innych ubeckich ideowców typu Wacław Komar.
        • Gość: ;] Re: Nieuku IP: *.cable.smsnet.pl 03.12.09, 15:18
          W kazamatach Łubianki siedział Jagoda i Jeżow a trudniej sobie wyobrazić lepszą
          karę dla nich, czy to ma oznaczać, że sprawiedliwość w rozumieniu prokuratora
          Wyszyńskiego była moralnie przyzwoita? Nie ucz ojca dzieci robić.
          • amoremio Re: Nieuku 03.12.09, 16:41
            abo nawet kanalia Berija
          • gipsdeka Re: Nieuku 03.12.09, 17:43
            Inteligencja nie jest mocną stroną tego ;]
            • Gość: maxym Re: Nieuku IP: *.netlux.org 03.12.09, 17:52
              za to twoja nie jest kultura, uprawiasz trolling wyzywajac od nieukow i tumanow,
              czy to jest merytoryczne podejscie, ja ciebie nie znam ale z prezentowanej
              postawy podpadasz pod trolla ktorego sie wycina. ile masz lat?
              • Gość: ;] Re: Nieuku IP: *.cable.smsnet.pl 03.12.09, 18:42
                Nie widzę sensu podejmowania dyskursu z kimś, dla kogo personalne wycieczki są
                wykładnią merytorycznej wartości wypowiedzi. Na zaszczyt odpowiedzi trzeba sobie
                zasłużyć odpowiednim poziomem, czysta faktograficzna wiedza to za mało, dlatego
                za wstawiennictwo podziękuję, ale nie skorzystam:)
    • Gość: ;] K. Kutz: Kolaboracja czynna i bierna IP: *.cable.smsnet.pl 03.12.09, 15:12
      Ach, zapomniał pan kilka nazwisk rdzennych Ślązaków - wysokich dygnitarzy,
      których jak to pan ujął Gierek wypromował z tej Katangi, by całość nie budziła
      podejrzeń. Z Zagłębiem pan nie przesadza, sporo komunistów zjeżdżało się do
      niego, bo zagłębiowski melanż polsko-rosyjsko-żydowski dawał KPP-owcom i
      powojennym cwaniakom niezłą odskocznię do kariery. Mało który był rdzennym
      Zagłębiakiem z dziada pradziada, takie same ptoki i krzoki jak wy byście ich
      określili.

      Czerwoność Zagłębia to samospełniające się proroctwo, robotniczy etos ciężkiej
      pracy przyciągał na lewo - owszem, bardziej niż na Śląsku, ale wylęgarni
      komuchów tu nie było. Raczej przechowalnia:)
      • cirano Re: K. Kutz: Kolaboracja czynna i bierna 03.12.09, 15:50
        Dobry temat. Zagłębiowskie komuchy.
        Byli oni nimi naprawdę, albo to tylko koniunktura wskazała im drogę do żłoba i
        kazała ten diabelski cyrograf (tradycja czerwonego Zagłębia wymagała), podpisać?
        Zaprzysięgłych komunistów było tam, podejrzewam, niewielu. Wskazuje na to wysoki
        raczej procent takich, których dręczyła ciągotka do okradania kraju z racji
        swych przywilejów, czego dobry, sumienny komunista, (tego rodzaju sloganów mieli
        pełne gęby),raczej nie robi, albo nie robi, bo po prostu kantem się brzydzi.
        Nie byłem partyjny, a "towarzyszy" ich życie i działalność znam z naszego
        zakładu, opanowanej nieomalże bez reszty przez Zagłębiaków, szopienickiej huty
        • Gość: do cirano Re: K. Kutz: Kolaboracja czynna i bierna IP: *.websitewelcome.com 03.12.09, 15:59
          sami jestescie komuszek cirankiewicz, pewno mieszkanie wam dali we sosnowcu i
          skuli tygo oceniacie po pozorach. tradycyjo rodzinna bylo taka: nsdap, kpp, ppr,
          pzpr a teroski radio torun i welowanie na pis:))
        • Gość: ;] Re: K. Kutz: Kolaboracja czynna i bierna IP: *.cable.smsnet.pl 03.12.09, 16:11
          O tym mowa, koniunkturalizm to cecha ponadnarodowa o bezideowym charakterze,
          dlatego wrzucanie do jednego wora marksistów z leninistami i stalinowcami jest o
          tyle niesprawiedliwe, że ci pierwsi choć naiwni jak dzieci nie musieli baczyć na
          własny interes. Na tym polegała ich tragedia, nie znali się na ludzkiej naturze
          homo oeconomicus, który robi to, co korzystne a nie dobre dla ogółu. Dlatego
          tacy jak Michnik, Kuroń i Kołakowski źle się czuli w ustroju, który w niczym nie
          przypominał idei, którymi się ten wycierał i tylko z tego powodu stanowili jego
          opozycję jak Dubczek i Nagy. W demokracji jaką mamy obecnie też można dostrzec
          obumieranie idei służbie dla narodu, gdy diety uderzają do głów. Brak elit mimo
          upowszechnienia edukacji wyższej nadal daje się we znaki, q.e.d.
      • amoremio Re: K. Kutz: Kolaboracja czynna i bierna 03.12.09, 16:43
        Bzdura - juz w okolicy 1900, ale chyba tez wczesniej,
        u wos we altrajchu byli czyrwono jak u Indianerów.
        Strajki, szajki i inne bajki.
        • Gość: ;] Re: K. Kutz: Kolaboracja czynna i bierna IP: *.cable.smsnet.pl 03.12.09, 20:30
          amoremio napisała:

          > Bzdura - juz w okolicy 1900, ale chyba tez wczesniej,
          > u wos we altrajchu byli czyrwono jak u Indianerów.
          > Strajki, szajki i inne bajki.

          Zwykłem pana wpisy omijać (flooding), ale na Górnym Śląsku też były robotnicze
          strajki o wyjątkowo lewicowym a nie nacjonalistycznym zabarwieniu (1871, 1889,
          1919).
          • Gość: maxi kaz Re: K. Kutz: Kolaboracja czynna i bierna IP: 64.22.117.* 06.12.09, 12:09
            tnij.org/1911strajk
            "W jego zakładach w Chwałowicach na przełomie 1910 i 1911 r. wybuchł największy
            w ówczesnej historii Śląska strajk, który trwał dwa miesiące."











    • amoremio K. Kutz: Kolaboracja czynna i bierna 03.12.09, 16:44
      można by uznać za kolaborantów tych Ślązaków, którzy w konflikcie
      Wojciecha Korfantego z Jozefem Piłsudskim przeszli na stronę Michała
      Grażyńskiego.
      ---------------
      Tak jest. Ale Panie Kutz:
      prosza szkryflac pseudonim kurzydly malom literom !
    • Gość: rozbawiony26 znowu te brednie Kutza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.09, 04:52
      Już pomijam komucha Ziętka którego Kutz jak zawsze chce wybielać (kacyka z czasów stalinowskich, kiedy komuna łamała ludziom karki!) ale i sam Kutz opływał w dostatki za komuny, panie Kaziku, głupa pan rżniesz.
      • cirano Re: znowu te brednie Kutza 06.12.09, 09:58
        Nie potępiam "komucha" Ziętka, bo to był facet na tamte czasy, jedyny w swoim
        rodzaju dla Śląska. Mamy mu dużo do zawdzięczenia, a więcej niestety nie mógł,
        bo mu Zagłębioki stojący na szpicy śląskiebo okręgu na palce patrzyli,
        zakazywali, strofowali, grozili
Inne wątki na temat:
Pełna wersja