Gość: AtagA
IP: 93.179.207.*
04.12.09, 19:30
Mam pytanie do Was, czy mieliście kontakt z kobietą wydającą w
Katowicach zaświadczenie o niekaralności?
Może to przypadek, ale... opiszę Wam jak to wyglądało:
Wchodzę do pokoiku z wypełnionym formularzem, nigdy tu nie byłam.
Przygotowane mam pieniądze, bo słyszałam że to kosztuje 50 zł i że
czeka się dwa tygodnie.
Kobieta wpatrzona w ścianę nie odpowiada "dzień- dobry",
tylko mówi:
"nakleić znaczek"
na to ja:
"no właśnie chciałam kupić"
na to ona:
.....(cisza)....
.....(cisza)....
"nakleić znaczek"
na to ja:
"no właśnie chcę kup..."
ona:
"nalepić znaczek"
ja:
"gdzie mam go kupić?"
ona:
...(cisza)...
ja:
"gdzie mam go kupić?"
ona (pod nosem):
"naędże"
ja:
"gdzie?"
ona:
"na piętrze"
ja:
"OK, zaraz przyjdę"
---