antypo-lityk
11.12.09, 09:50
A może drobny (z przymusu bo biedny) złodziej okradał większego, bo
z budżetówki i nie daj Boże rżnącego w sprawiedliwość,
zatrudniającego tego pierwszego na czarno, żeby zaoszczędzić na
podatkach? Znam takie stworzenie z prokuratury apelacyjnej, co
jedzie do pracy o 9.00 a wraca o 13.00. Kiedyś z wypchaną teczką
rozczula się nad sobą, że akta musi w domu do późnej nocy. Za chwilę
zapomniało się i z tej teczki wyciąga atrakcyjne zakupy dla wnusiów.
Ustawiona w sprawiedliwości przez wajsminister z ptasim móżdżkiem z
grupy super demokracji dla swoich.