Wałdoch w Górniku od poniedziałku?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.10, 01:42
Tomek zrób naw wreszcie drużynę której nie będziemy się wstydzili !!!
    • Gość: historyk piłki Prawdziwa historia Górnika Zabrze.Fakty IP: 109.243.191.* 15.04.10, 07:49
      Poniższy opis został napisany na podstawie sprawdzonych i udokumentowanych
      historycznie faktów.My kibice mamy prawo do wiedzy historycznej związanej z
      polską piłką nożną.
      Dlaczego 31 maja 2009 po spadku Górnika zapanowała na Górnym Śląsku wielka,
      spontaniczna radość? Jeśli nie rozumiecie, to tutułem przypomnienia:
      Górnik powstał 14 grudnia 1948 roku, dzień później powstała PZPR. Powstała ze
      „zjednoczenia PPR i PPS czyli w wyniku wcielenia siłą PPS do PPR-u. Zjazd
      zjednoczeniowy, który utworzył równie legendarną co Górnik PZPR został
      zapowiedziany już 10 marca 1948. Termin zjazdu unifikacyjnego był zatem znany 9
      miesięcy przed stworzeniem w Zabrzu pierwszego Koła Sportowego Zrzeszenia
      Górnik. Datę zjazdu zjednoczeniowego nowej komunistycznej partii wyznaczono
      dokładnie na 15 XII tegoż roku, twórcy Górnika doskonale wiedzieli jaki mogą
      zbić kapitał na utworzeniu klubu w przeddzień tej daty!!! W ten sam dzień
      utworzyć Górnika nie można było, bo kolidowało by to z tak zacną datą. 15
      grudnia wszystkie informacje poświęcone były w ludowej Polsce utworzeniu nowej
      przewodniej siły narodu – PZPR.
      Powstanie wzorcowego socjalistycznego molocha sportowego o wdzięcznej
      radzieckiej nazwie Górnik miało być preludium dla tego wielkiego wydarzenia.
      Podobnie zresztą powstał sam Górnik, do klubu Zjednoczenie wcielono przymusowo
      wcześniej niezależne kluby: Skrę, Concordię i Pogoń. Wcielenie takie oznaczało
      po prostu ich brutalną likwidację! Ta data i okoliczności to nie przypadek. Przy
      zakładaniu Górnika uczestniczył zresztą delegat PPR – towarzysz Łączyński.
      Dlaczego tak wszystko łączono? To było podstawowe założenie stalinizmu:
      unifikacja i ujednolicenie społeczeństwa i wszelkich organizacji celem
      ułatwienia sprawowania nad nim ścisłej kontroli. Zbrodniczy zamysł zbrodniczego
      systemu. Dlaczego wcielano do Zjednoczenia? Bo była to sportowa komórka wytworu
      komunizmu – tzw. zjednoczeń węglowych, czyli państwowych kombinatów czuwających
      nad wydobyciem węgla, powstałych po wywłaszczeniu poszczególnych kopalń od
      prywatnych właścicieli i skomasowaniu ich w przemysłowe, prawdziwie stalinowskie
      megakombinaty.
      Tak przedstawiają się „zaszczytne” i jakże romantyczne początki tego tworu! Nie
      mają w Polsce analogii. Tej szukać trzeba w ZSRR, tam już w latach 30.
      powstawały przy kombinatach górniczych tzw. Szachtiory (czyli Górniki), będące
      ich sportowymi komórkami. Pełna unifikacja sportu ze strukturą totalitarnego
      państwa. Reasumując, akt stworzenia „wielkiego Górnika” nie miał nic wspólnego z
      niepokalanym poczęciem, przypominał raczej brutalny gwałt. Był owocem
      przestępstwa – sowietyzacji polskiego sportu. Na koniec cytat z książki pt. O
      tytuł mistrza Polski, encykl. Fuji, s. 80:
      „Gdy pamiętać, że za fuzją 4 liczących się klubów, które w końcu 1948 dały
      początek Górnikowi, stały niemałe środki finansowe i sprzyjające propagandowym
      celom partyjne decyzje polityczne, rozwój zabrzańskiego klubu nie może dziwić”.
      Nie dziwicie się, że pomysłodawcą przeszczepienia tych wzorów do Zabrza był
      pół-Rosjanin i komunista – Gajdzicki. Później był za to znienawidzony i musiał
      ukrywać się przed kibicami klubów, które zniszczył. Z tego propagandowego
      kombinatu uciekali piłkarze wcielonych do niego klubów. Zjawisko było o tyle
      dotkliwe, że kluby te prezentowały przed wcieleniem ich do Zjednoczenia znacznie
      wyższy poziom sportowy. Początki klubu nikną więc w oparach absurdu: piłkarze
      nie chcieli grać w Górniku a kibice nienawidzili twórcę tego tworu. Takie są
      jego groteskowe początki: kombinat państwowy, nie dość, że bez kibiców to
      jeszcze traktowany wrogo przez mieszkańców miasta w którym powstał.
      Wrogość wobec pomysłodawcy, nieukrywana awersja piłkarzy i kibiców do nowego
      tworu jest faktem historycznym. Nie dziwcie się, że w Zabrzu nie wiedzą gdzie i
      z kim Górnik rozegrał swój pierwszy mecz – to nie było ważne, nikt tego nie
      notował, nikogo to nie obchodziło. Liczyło się ile Górnik wyrobił % sportowej
      normy i czy piłkarze pilnie uczestniczyli w wykładach z marskizmu i leninizmu.
      Wiemy natomiast, że pierwszy mecz międzynarodowy drużyna Górnika rozegrała z
      Armią Czerwoną, ale domyślaliście się chyba? Zaraz po powstaniu Górnik otrzymał
      od władz prezent – wybudowany jeszcze przez nazistów stadion na 12000 miejsc.
      Zaplecze zostało ufundowane, trzeba było zacząć werbować ludzi (normalny klub
      powstaje w odwrotny sposób: najpierw zdobywa popularność i miłość kibiców a
      dopiero ewentualnie potem wsparcie władz).
      Nie pytajcie się też skąd wzięły się egzotyczne w polskiej przedwojennej piłce
      nazwy typu: Górnik, Stal, Gwardia, Kolejarz, CWKS (W ZSRR: Szachtior, Metalurg,
      Dynamo, Lokomotiw, CSKA) itd. To tylko zwykłe kopie „doskonałych” rozwiązań
      radzieckich. Trudno doszukiwac się w Polsce klubów o równie jednoznacznym
      powiązaniu ich narodzin ze stalinowską zagładą przedwojennych struktur
      piłkarskich. W marcu zapowiedziano na grudzień 1948 roku utworzenie jednej
      jedynie słusznej partii (PZPR), we wrześniu usunięto od władzy Gomułkę za
      odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne a w październiku 1948 roku rozpoczęto
      aresztowania przedwojennych działaczy piłkarskich którzy nie wstąpili do PPR,
      lub krytykowali komunistyczne porządki. W grudniu 1948 istniało już 60 nowych
      państwowych kombinatów sportowo-zakładowych.
      Ciekawostką jest fakt, że nigdzie na zachodzie Europy nie powstał klub o
      odpowiedniku nazwy „Górnik”, w Polsce zaś nazwa ta pojawiła się dokładnie w
      chwili rozpoczęcia reorganizacji polskiego sportu na wzór radziecki. Nie trzeba
      chyba dodawać, że nazwa ta pojawiła się znacznie wcześniej niż w Polsce na
      obszarze ZSRR. Co ciekawe klub z Zabrza gra pod tym szyldem do dzisiaj, chociaż
      przygniatająca większość klubów pozbyła się stalinowskich, narzucanych odgórnie
      nazw.
      Reorganizacja sportu na wzór radziecki to było zniszczenie wszystkiego, całego
      dorobku przedwojennego piłkarstwa. W latach 1948-1949 zlikwidowano w Polsce
      autonomiczne kluby piłkarskie, podporządkowując je państwowym zrzeszeniom.
      Doszło do olbrzymiej nacjonalizacji klubów piłkarskich. Kluby zostały po prostu
      zagrabione przez państwo. Można było zatrzeć niewygodne przedwojenne nazwy
      klubów, to co dla jednych było tragedią dla innych stało się jednak radością i
      źródłem powstania – narodził się Górnik, towarzysz Górnik! O okolicznościach
      tych wydarzeń nie dowiecie się jednak w ugładzonych notkach dziennikarskich o
      „wielkim” Górniku. Prawda jest politycznie niepoprawna. Już kilkanaście lat po
      powstaniu fałszowano w Górniku jubileusze istnienia, wymazano też nazwisko
      pierwszego prezesa i nikt z kibiców ani klubowych działaczy nie znał prawdy.
      Odkryto ją dopiero przy powstawaniu monografii klubu w latach 90. To daje do
      myślenia.
      To niestety tylko wierzchołek góry lodowej. Można by się rozpisywać na temat
      wyznaczenia Górnika do roli sztandarowego koła zrzeszenia Górnik, analizować
      sylwetki pierwszych prezesów z których jeden był działaczem Niemieckiej Partii
      Komunistycznej a drugi przodownikiem pracy awansowanym w błyskawicznym tempie,
      po kilkudniowym kursie (!!! Słynne hasło: nie matura, lecz chęć szczera), na
      stanowisko dyrektora kopalni. Rozwodzić się dlaczego mieszkańcy Radlina nie
      chcieli mieć u siebie centralnego klubu - wizytówki górnictwa, w efekcie czego
      sztandarowe koło zrzeszenia Górnik postanowiono przenieśc do Zabrza. Można
      wymieniać aparatczyków którzy wspierali go w komunie, a byli to ludzie z
      najwyższych szczebli władzy. Komu i dlaczego zależało na tym by stworzyć
      wizytówkę hołubionego przez władze zawodu. Przypominać, że wśród
      najwybitniejszych piłkarzy lat 50., 60. i 70. nie ma ani jednego wychowanka, że
      Górnik słynął z pasożytowania na innych śląskich klubach, które zwyczajnie
      okradał, łamiąc niejednokrotnie statuty PZPN-u i posiłkując się przy tym
      oferowaniem znakomitych sztygarskich pensji. Okoliczności
      • Gość: historyk piłki Prawdziwa historia Górnika Zabrze.Fakty cd. IP: 109.243.191.* 15.04.10, 07:52
        Okoliczności transferów niektórych piłkarzy do Górnika mają iście mafijną genezę
        i zamieszani w nie byli najważniejsi decydenci PRL-u. Rzadko kto dziś pamięta,
        że Górnik nigdy nie stracił piłkarza na rzecz CWKS-u Legii. Wręcz potrafił
        wyciągnąć z Legii takich asów jak Kowala czy Pohla, wykradzionych wczesniej
        przez wojskowych z małych śląskich klubów. To jedyny taki przypadek w PRL-u:
        całkowita odporność na zabiegi potężnych ponoć wojskowych patronów Legii.
        Do historii komunistycznej propagandy przeszły prasowe relacje z kompromitacji
        Górnika w Londynie, kiedy został ośmieszony przez Tottenham wynikiem 8:1. Prasa
        lamentowała nad okrucieństwem barbarzyńskich Anglików. Nie można było pisać o
        kompromitacji wizytówki górnictwa – nie wypadało. W rzeczywistości piłkarze
        Tottenhamu, który nigdy nie zawojował Pucharu Mistrzów grali po prostu swoje –
        angielską piłkę. Gwiazdorzy z Górnika nie podołali presji i byli po prostu
        znacznie słabsi piłkarsko, przyzwyczajeni do tego, że nikt w kraju nie był w
        stanie stawić im oporu. Wzorowi socjalistyczni górnicy zostali po prostu
        stratowani na Ścieżce Białego Jelenia (White Hart Line). Czytając jednak relacje
        o tym meczu w komunistycznej prasie można było pomyśleć, że Górnik powinien
        awansować dalej, jedynie kapitalistyczny spisek powstrzymał jego marsz ku
        zwycięstwu… Jan Kowalski, jeden z gwiazdorów tamtej drużyny, ogłoszony przez
        komunistyczną prasę ofiarą Anglików analizował sytuacje po upadku komuny:
        „Owszem odniosłem kontuzję, ale nie było to wynikiem jakiejś szczególnie
        brutalnej gry Anglików. Mieli taki styl, grali po prostu zdecydowanie i tyle.
        Oni nie byli złośliwi, nie byli chams
        Zabawnym jest fakt, że przygoda Górnika z Pucharem Mistrzów zaczynała się jednak
        pod hasłem zatarcia „niechlubnych wyników poprzedników”. Wydawane w olbrzymich
        nakładach ulotki propagandowe (w formie książeczek) zawierały informacje, że
        wielki Górnik idzie na podbój Europy. Po klęsce w Londynie i kilku dalszych
        niepowodzeniach wizytówki górnictwa, jedna z kolejnych „ulotek” wydana we
        wrześniu 1964 nie zaczynała się już od buńczucznych zapowiedzi tylko od
        usprawiedliwień: „wyniki górników byłyby lepsze gdyby sprzyjało im szczęście w
        losowaniu”. Do potęg które złośliwy los postawił na drodze „wiecznego pechowca”
        – Górnika, zaliczone zostają: Tottenham (europejski średniak), Austria Wiedeń
        (mniej niż średniak) i Dukla Praga. Za komentarz do największej klęski polskiej
        drużyny w dziejach Pucharu Mistrzów/Ligi Mistrzów poza pokaźnym zestawem
        usprawiedliwień służy krzepiące stwierdzenie, że „nie był to mecz do jednej
        bramki”. Cieżkie zmagania Górnika z Austrią (1963) kwitowane są słowami, iż
        zabrakło „łutu szczęścia” (na temat 1:0 na Stadionie Śląskim). Arcydziełem
        kłamstwa jest zaś relacja o autentycznie szczęśliwym awansie po dodatkowym meczu
        z Austrią. Po zdobyciu w I połowie dwóch bramek, w II połowie tego meczu trwał
        nieustanny szturm bramki Górnika, a Górnik całą druga połowę się bronił, stracił
        jednak tylko jedną bramkę i wygrał ostatecznie awans 2:1. Fatalna postawa
        zespołu przedstawiona została jednak jako efekt „niefortunnej taktyki”. Wysoka
        porażka Górnika w następnej rundzie, na wyjeździe w Pradze (Dukla-Górnik 4:1)
        określona jest po raz kolejny jako „ogromne szczęście” Dukli. Dotkliwa porażka
        dokładnie w takim samym wymiarze (znów lanie 4:1!) rok później określona jest
        jako „jeszcze bardziej pechowa”. Nad losem Górnika mścił się zapewne jakiś
        demon-reakcjonista, bo cóż innego mogło spowodować taką niekończąca się serię
        potwornego pecha? W 1967 roku Górnik dał kolejny popis ulegając w II rundzie
        Pucharu Mistrzów CSKA Sofia 0:4.
        W 1968 w kolejnej broszurce czytamy zaklęcie by górnicy zagrali tak wspaniale
        jak gdy „przed laty rzucili na kolana Tottenham”. W tymże 1968 roku, w pierwszym
        meczu Górnik przegrał w Manchesterze tylko 2:0 jednak komunistyczna prasa znowuż
        rozpatrywała niezwykły pech czempiona…. W tym samym czasie brytyjski Times
        wytypował 6 rozpaczliwych obron Huberta Kostki do tytułu „nie z tego świata” i
        zastanawiał się nad tym jakim cudem Manchester United nie strzelił Górnikowi
        więcej bramek…
        Najlepszym przykładem propagandy systemu była zbiorowa histeria po dotarciu
        wizytówki socjalistycznego górnictwa do finału najsłabszego z pucharów
        europejskich – Puchary Zdobywców Pucharów (nie bez powodu został zlikwidowany 10
        lat temu!). W finale Górnik przegrał z przeciętnym Manchesterem City, który
        nigdy później nie sięgnął już po europejskie trofeum. Do finału dostał się
        dzięki… szczęśliwemu losowaniu. „Pokonanym” rywalem w losowaniu była słabiutka
        Roma, przedstawiana w komunistycznej prasie jako potentant europejskiej piłki!
        Tymczasem klub w dziesięcioleciu 1965-1975 ani razu nie zajął nawet miejsca na
        ligowym podium, niejednokrotnie kończąc rozgrywki w drugiej połowie tabeli. Z
        Górnikiem grał tylko dlatego, że udało mu się zdobyć krajowy puchar. Mimo, że
        faktycznym faworytem spotkania był Górnik (znajdujący się co roku na ligowym
        podium i grający niemal corocznie w Pucharze Mistrzów), nie zdołał ani razu
        pokonać włoskiego średniaka. Awansował dopiero dzięki szczęśliwemu rzutowi monetą.
        W finale gwiazdorzy z Górnika przestraszyli się stawki meczu i tradycyjnie w
        decydującym starciu polegli. W kraju odtrąbiono jednak wielki sukces!
        Świętowanie klęski było możliwe tylko w PRL-u. Próbowano w oparciu o te smutne
        wydarzenie dowodzić wybitności klubu… Przecież żaden inny nie dotarł… Zapominano
        tylko dodać, że żaden inny nie miał takich warunków w PRL-u. To Górnik był
        hegemonem politycznym, sportowym i dodatkowo najbogatszym klubem. Któż inny
        miałby więc wyręczyć krezusa? 1957-1972 rok w rok na podium; 1963-1972 rok w rok
        z jakimś trofeum a mimo to reprezantacyjny klub gomułkowszczyzny nie sięgnął w
        przeciwieństwie do innych socjalistycznych kombinatów typu Steaua, Crvena
        Zvezda, Dinamo Zagrzeb, Dynamo Kijów, Dinamo Tibilisi, Slovan Bratysława czy
        nawet biedniutki Magdeburg, po europejski puchar.
        W Pucharze Mistrzów, który był zawsze najlepszym miernikiem wartości klubów
        Górnik grał fatalnie. Wystąpił w nim 12 razy (!) i 6-krotnie odpadł w pierwszej
        rundzie. Na 12 występów najbogatszy klub PRL-u jedynie jeden raz dotarł do
        ćwierćfinału! Lepszy bilans mają: Legia, Widzew, Ruch, Wisła. W Pucharze UEFA
        Górnik grał pięciokrotnie i jego największy sukces to 1/16. Poza sezonami 1968 i
        1970 wyniki Górnika w pucharach są dramatycznie słabe, a biorąc pod uwagę fakt,
        że klub w latach 1957-1972 cały czas był na szczycie (zdobywając 10 mistrzostw i
        6 pucharów, zasiadając 16 razy pod rząd na podium MP) i nie notował żadnych
        kryzysów formy wyniki te są kompromitujące. Dzięki usilnej propagandzie udało
        się jednak zatrzeć takie wrażenie. Udało się tym łatwiej, że olbrzymie środki
        inwestowane w Górnika przynosiły oczywiście efekt na krajowym podwórku, gdzie
        najsilniejszy składowo i finansowo Górnik nie miał żadnej poważnej konkurencji.
        Pomimo tych faktów wielu prostym ludziom, wychowanym w systemie komunistycznym,
        Górnik kojarzy się jeszcze dziś z olbrzymimi sukcesami międzynarodowymi!
        Komunistyczna ideologia skolonizowała więc skutecznie proste znaczenie sportu.
        Sportu, który na ogół nie jest związany z polityką, a nawet – zgodnie z
        olimpijską tradycją – powinien być apolityczny. W komunistycznym państwie sport
        miał jednak ściśle wyznaczoną rolę (zjawisko to występowało w każdym
        totalitarnym ustroju, wystarczy wskazać przykład III Rzeszy), należał do tych
        form oddziaływania na społeczeństwo, o których Lenin pisał, że są „pasami
        transmisyjnymi partii do mas”. Opisy „dramatycznych” i „zwycięskich” bojów
        Górnika pozostaną na zawsze zabytkiem komunistycznej propagandy i przyczynkiem
        do badań n
        • Gość: historyk piłki Prawdziwa historia Górnika Zabrze.Fakty cd. IP: 109.243.62.* 15.04.10, 07:57
          Można by jeszcze dodać jak po tej klęsce z londyńskimi kogutami i przegraniu w
          1962 tytułu mistrzowskiego z biedną Polonią Bytom, o mało nie zachwiała się
          pozycja zabrskiego Górnika (pojawił się pomysł zbudowania sztandarowego klubu
          górnictwa gdzie indziej – w Sosnowcu). Jak dla celów propagandowych organizowano
          mecze Górnika na Śląskim, rozdając za darmo bilety na kopalniach. Władza
          pragnęła sukcesów sportowych, sukcesy repreznetantów PRL były sukcesami władz
          PRL! Propagandzie sukcesu sport służył przez cały okres Polski Ludowej.

          Górnik powstał, na Śląsku, w Polsce, ale pomysł i sam założyciel przybyli ze
          wschodu. Ze wschodu przybył też reżim polityczny, który umożliwił dokładne
          skopiowanie rozwiązań radzieckich i powstanie tego tworu. W propagandzie
          komunistycznej klub pełnić miał rolę piłkarskiego odpowiednika mocarza pracy i
          bohatera socjalizmu – górnika. Pompowano w sztandarowy klub górnictwa duże
          pieniądze, bo odpowiednik czołowej klasy robotniczej Polski na piłkarskich
          boiskach także miał wyrabiać 200% normy.
          Górnik w niepodległej Polsce to prawdziwy zabytek komuny. Najprawdziwszy relikt
          zniewolenia, pozostałość stalinizmu, jak pomniki ku czci Armii Czerwonej czy
          Pałac Kultury. Olbrzymie pieniądze na odrestaurowanie tego komunistycznego
          dinozaura wyłożył niemiecki koncern Allianz, mający równie nieciekawą
          proweniencję. Współudział w dojściu Hitlera do władzy (był sponsorem nazistów
          jeszcze przed 1933 rokiem) i współudział w holocauście, z czerpaniem z niego
          wielkich profitów. Dzięki ubezpieczaniu życia gazowanych Żydów, jednoczesnym
          ubezpieczaniu obozów koncentracyjnych i zagrabieniu pięniędzy z polis
          zagazowanych, stał się po wojnie, właścicielem olbrzymiego kapitału. Tym samym
          mógł zdobyć pozycję hegemona na rynku ubezpieczeń. Dziś utopił w ten spróchniały
          komunistyczny twór miliony złotych a Górnik mimo 4 budżetu w ekstraklasie (30
          milionów zł. na sezon 2008/2009), wydaniu dużych pieniędzy na transfery i na
          olbrzymią gażę Kasperczaka (2 razy wiecej niż Maciej Skorża!) zakończył
          rozgrywki na ostatnim miejscu. Okazał się być piłkarskim PGR-em, olbrzymie
          nakłady nie pomogły, produkcja była niedochodowa i cały proces zakończył się
          katastrofą.
          Na zakończenie trochę propagandowej poezji, jeśli ktoś dalej nie wierzy, ten
          wiersz powstał naprawdę i na zamówienie władz a autorem był niejaki Broniewski:

          „Zabrze”
          Prędzej, górniku, głębiej, górniku,
          węgla pokłady rąb,
          w twojej kopalni, na twym chodniku
          staje ojczyzny zrąb.

          Pod twym oskardem padł kapitalizm,
          nadszedł wolności czas.
          Więcej żelaza, węgla i stali
          dla robotniczych mas!

          Węgiel ogrzeje, węgiel nakarmi,
          z węgla nasz Wspólny Dom,
          węgiel - to siła Ludowej Armii,
          droga ku jasnym dniom.

          Nie dla bogaczy-wyzyskiwaczy
          dzisiaj wyciskasz pot:
          Polska robocza czeka i patrzy,
          czeka i pług, i młot.

          Prędzej, górniku, śmielej, górniku,
          w przyszłość twą jasną idź,
          dąż zastępami współzawodników,
          w trudzie pierwszeństwo chwyć.

          Twoja ta ziemia, twoja na zawsze
          węgiel, żelazo, stal!
          Zabrze na przedzie, prowadzi Zabrze
          w socjalistyczną dal.

          Tradycje to mogą miec kluby przedwojenne ale nie komunistyczny twór stworzony na
          potrzebę resortu górnictwa i partyjnej propagandy. Dorośnijcie i przestańcie
          wierzyć w bajki o wielkim Górniku – legendzie polskiego futbolu.
          • Gość: bob Gornik - Totenham IP: *.gl.digi.pl 15.04.10, 23:22
            Dwumecz Gornik - Totenham z 1961 to nie byla, to zadna kompromitacja. To bylo
            chamstwo i rzeznia przygotowana przez Anglikow, cwaniakow, swiadomych co mozna
            zrobic gdy nie ma telewizji, jest sie znanym klubem ze slynnej ligi, ktory gra z
            debiutantami grającymi pierwszy raz w pucharach, nie swiadomymi co ich spotka ,
            gdy cos bedzie nie po mysli wladcow futbolu. To byl pierwszy mecz Gornika w
            pucharach i pierwszy mecz polskiej druzyny w Anglii. To bylo super doswiadczenie
            dla wszystkich Polakow, którzy potem grali z druzynami z Wysp, czy tez dla
            druzyny Kazimierza Gorskiego, która walczyla z Anglia na Wembley o mundial w RFN
            w 1974. I były to doświadczenia bezcenne. W 1961 roku Gornik najpierw gral na
            Slaskim z Totenhamem- zdobywca mistrzostwa Anglii i Pucharu Anglii z
            poprzedniego sezonu. Byl to pierwszy mecz Gornika w pucharach. Po 48 minutach
            Gornik prowadzil 4-0 z mistrzami Anglii, ktorzy widzac ze szykuje sie pogrom w
            51 i 54 minucie doslownie skosili przy pelnej akceptacji sedziego Kowalskiego i
            Kowala. 100 tysiecy ludzi na Slaskim sie kotlowalo. Poniewaz w tamtych czasach
            nie mozna bylo dokonywac zmian wiec Gornik gral w 9 do konca meczu i skonczylo
            sie tylko 4-2. Anglicy zrobili to z premedytacja. Po meczu Kowalskiemu i
            Musialkowi wsadzono nogi do gipsu na poltora tygodnia. Zaraz po zdjeciu gipsu
            obaj pilkarze polecieli na rewanz do Londynu z Gornikiem ( musieli leciec bo
            wladza ludowa nie potrafila w tak krotkim czasie wyrobic paszportow dla innych
            zawodnikow Gornika - takie to byly czasy ). Wiec w Londynie obaj ci zawodnicy
            praktycznie tylko stali na boisku. 11 na 9 to ogromna przewaga. A skopano
            jeszcze Franosza w Londynie, który zostal zniesiony z boiska. Totenham
            zszokowany sila zabrzan z pierwszego meczu był bardzo dobrze przygotowany do
            rewanżu. Pilkarze Totenhamu na wlasnym boisku przy swojej publicznosci ( trybuny
            byly metr od lini bocznej, kibice angielscy rzucali w zawodnikow zabrzanskich
            roznymi przedmiotami ) i przy pelnej przychylnosci sedziego grali bardzo
            brutalnie. Bramkarz Gornika Hubert Kostka zostal trzy razy doslownie wepchniety
            do bramki z pilka. Murawa stadionu pomimo tego, ze padal mocno deszcz była caly
            czas przed meczem specjalnie dodatkowo polewana duza iloscia wody przed meczem,
            zeby zupełnie nieprzygotowani sprzetowo pilkarze Gornika sie na niej slizgali. I
            tak było. Bylo 8-1 dla Totenhamu. To pierwszy wystep zabrzan w pucharach gdzie
            trafili na starych angielskich rzeznikow i wyjadaczy. W tym dwumeczu musial
            wygrac mistrz Anglii. I z przebiego obu spotkan zrobil to srodkami calkowicie
            pozasportowymi. To byly czasy bez relacji telewizyjnych wiec takie rzeczy
            przechodzily choc nie powinny. Sami zawodnicy Gornika mowili, ze to co sie
            dzialo bylo niepojete to byl dla nich szok, zostali doslownie zmiazdzeni!!! Ale
            byla to tez swietna lekcja na przyszlosc dla pilkarzy i dzialaczy Gornika,
            ktorzy kilka lat pozniej jako jedyny polski klub awansowali do finalu
            superprestizowych rozgrywek europejskich.
            Stanislaw Oslizlo o meczach z Totenhamem:
            "Dziewięć lat wcześniej Oslizlo grał tez w pierwszych meczach zabrzan w Pucharze
            Europy z Tottenhamem. W Chorzowie 100 tysięcy ludzi przecierało oczy. – Było już
            4-0 dla nas, a byłoby 6-0. Wtedy znokautowali Musiałka i Kowalskiego.
            Kończyliśmy w „9”, wygraliśmy 4-2. Już na bankiecie w Monopolu, gdzie dziś
            mieszka Belgia, pokazywali nam, że w rewanżu strzelą dziesięć goli. Górnik w
            Londynie przegrał 1-8, na 1-3 trafił do siatki Pohl. – Trenowaliśmy w parku, nie
            wpuścili nas na stadion. W tunelu walili w ściany, kopali, warczeli... Nie
            wiedzieliśmy co się dzieje. Padał deszcz, a oni jeszcze lali boisko. Porządne
            buty miał może dwóch z nas, reszta jakieś poklejone... Ślizgaliśmy się, a oni
            toczyli wojnę. Dziś taka gra nie ma prawa przejść, wtedy sędzia przymykał oko na
            wszystko. Zostaliśmy zmiażdżeni."
            Moze troszke cytatow, jak pilkarze Gornika ( Oslizlo, Pohl, Florenski, Wilczek )
            komentowali mecz z Totenhamem w Chorzowie na Slaskim:
            "....Anglicy w obawie przed kompromitacja zaczeli brutalnie faulowac. Najpierw
            David MacKay skosil Kowalskiego, ktory wrocil wprawdzie na boisko, ale juz tylko
            na nim statystowal, a chwile pozniej z rozerwana lydka zszedl z murawy Jerzy
            Musialek. Zmian nie wolno bylo dokonywac."
            i mecz rewanzowy w Londynie:
            "...Mimo, ze padal deszcz Anglicy caly czas przed meczem polewali boisko woda z
            hydrantow ( z lekcji szybkiego kombinacyjnego futbolu z Chorzowa wyciagnieto
            wnioski ).....w tych warunkach gospodarze czuli sie znacznie lepiej,...oni juz
            wtedy mieli nowoczesne buty,...a u nas odpowiednie obuwie do gry na mokrej
            trawie mialo moze dwoch z nas, reszta jakieś poklejone ( Oślizło),...przed
            spotkaniem stalismy dlugo w betonowym korytarzu prowadzacym na boisko, Anglicy
            zachowywali sie bardzo agresywnie....,..Smith uderzyl bez przyczyny Staszka
            Oslizle w twarz, czekalismy, ze sedzia odgwizdze faul. Rzeczywiscie odgwizdal,
            ale okazalo sie, ze nie wolnego dla nas, tylko karnego dla Anglikow. Nie
            moglismy w to uwierzyc. Zreszta po faulach na bramkarzu i obroncach stracilismy
            jeszcze cztery bramki. Hubert Kostka nie potrafil wtedy jeszcze grac na
            przedpolu, a to gospodarzom odpowiadalo...,......Anglicy grali bardzo ostro,
            Kostke cztery razy wrzucali do bramki razem z pilka. I sedzia gole uznawal.
            Skopali Franosza, ktorego zniesiono na noszach z boiska, niestety nie wolno bylo
            dokonywac zmian...... Ślizgaliśmy się, a oni toczyli wojnę. Dziś taka gra nie ma
            prawa przejść, wtedy sędzia przymykał oko na wszystko. Zostaliśmy
            zmiażdżeni.….”-tyle pilkarze Gornika
            Wiec jezeli chodzi o ten dwumecz Gornika z Totenhamem. Futbol angielski w
            tamtych czasach nie przebieral w srodkach, delikatnie rzecz ujmujac. Przekonal
            sie o tym Gornik w meczach z Totenhamem, gdzie anglicy grali bardzo brutalnie
            przy pelnej akceptacji sedziego, w rewanzu nie udostepniono murawy do treningu,
            polewano murawe duza iloscia wody pomimo padajacego deszczu przed meczem w
            Londynie, walono i kopano w sciany, kibice byli agresymni, rzucali roznymi
            przedmiotami w pilkarzu Gornika, a trybuny byly tuz przy lini bocznej, co dla
            naszych pilkarzy bylo ogromnym zaskoczeniem, wcale nie takim prostym do
            przeskoczenia. Potem byly mecze Gornika z Manchesterem United i Manchesterem
            City. Gdzie zespoly angielskie rowniez graly ostro ( te rzeczy sa szczegółowo
            opisane we wspomnieniach pilkarzy Gornika ). Anglicy zawsze uwazajacy sie za
            bogow futbolu, mieli jeszcze troche szacunku dla utytulowanych pilkarsko nacji.
            Ale dla nikomu nie znanych Polakow, ktorzy niczego nie osiagneli w klubowej
            pilce noznej do 1970 roku i reprezentacyjnej do 1973, nie mieli zadnego
            szacunku. I na ich agresje ( ta z trybun, z szatni, na murawie ), sztuczki
            działaczy, sposób gry ( chamskie faule, wysokie wrzutki i dośrodkowania - wazna
            gra naszego bramkarza na przedpolu - gra glowa naszych obrońców )trzeba bylo byc
            w 1973 ( eliminacje do mundialu w RFN w 1973 z Anglia ) roku bardzo dobrze
            przygotowanym. To doswiadczenie zdobywala wlasnie ekipa pilkarzy i dzialaczy
            Gornika Zabrze. Pierwszej polskiej druzyny przebijajacej sie w tych rzeczywiscie
            superprestizowych rozgrywkach europejskich. Pierwszej polskiej druzyny, która
            nadziala się na futbol angielski w pelnym tego slowa znaczeniu. Sami zawodnicy
            Gornika mowili, ze to co sie dzialo bylo niepojete to byl dla nich szok, zostali
            doslownie zmiazdzeni!!! To był pierwszy wystep zabrzan w pucharach, gdzie
            trafili na zaprawionych w miedzynarodowych bojach, angielskich rzeznikow i
            wyjadaczy. W tym dwumeczu musial wygrac mistrz Anglii- dla marketingu Totenhamu
            ewentualna utrata wpływów finansowych do budżetu klubu, spowodowanych
            wyeliminowaniem przez nowicjuszy z Gornika była bardzo duza strata. I z
            przebiego obu spotkan Totenham zrobil to srodkami calkowicie pozasportowymi,
            byle tylko awansowac. To byly czasy bez relacji telewizyjnych wiec takie rzeczy
            przechodz
            • Gość: bob Re: Gornik - Totenham IP: *.gl.digi.pl 15.04.10, 23:23
              Sila tamtej druzyny Totenhamu w sezonie gdy Totenham wygral z Gornikiem?
              Totenham przegral potem w polfinale minimalnie 2-1, 1-3 po dogrywce z Benfica
              Lizbona, która potem zdobywa Puchar Europy. Rok wczesniej Benfica tez samo
              zdobywa Puchar Europy. Wiec byl to zdecydowanie najlepszy zespol Europy tamtych
              czasow, z ktorym Totenham minimalnie przegral. W 1963 roku Benfica jest znow w
              finale Pucharu Europy, trzeci raz z rzedu, gdzie przegrywa minimalnie z AC Milan
              1-2. Benfica byla wtedy najlepszym klubem Europy. Totenham , ktory w edycji
              1961/62 po skandalicznych meczach ogrywa Gornika 2-4, 8-1 i przegrywa w tej
              samej edycji minimalnie w polfinale z Benfica ( najlepszym zespolem Europy ) w
              nastepnym roku wygrywa Puchar Zdobywcow Pucharow. ( w finale wygrywa 5-1 ).
              Totenham z czasow meczow z Gornikiem to absolutny top europejskiej pilki, ktory
              przegral tylko minimalnie z najlepszym zespolem Europy tamtych czasow czyli z
              Benfica Lizbona, ktora jest pierwszym zespolem przebijajacym dominacje Realu
              Madryt w Pucharze Europy lat 1955-60, Benfica wygrywa w 1961, 1962 a w 1963 jest
              w funale. I z tym zespolem po zacietych meczach, Totenham przegrywa w 1962 roku
              w polfinale Pucharu Europy 2-1 i 1-3, a rok pozniej to zero wygrywa bez gadania
              PZP!!!!
          • Gość: bob Prawda jest taka IP: *.gl.digi.pl 15.04.10, 23:27
            Gornik drogi kolego niczego nie wysysal. Taki Szoltysik i Oslizlo ( obydwaj
            wybitni gracze Gornika ) mieli grac w Ruchu, ale ich tam niepowaznie
            potraktowano, dlatego przyszli do Gornika.

            Zygfryd Szoltysik podpisal jedynie wstepna karte zgloszenia do Ruchu. Sam
            Szoltysik o dzialaczach Ruchu powiedzial: "ze potraktowali go niepowaznie"! W
            Chorzowie "skapili Szoltysikowi na garnitur, jaki zazyczyl sobie mikroskopijny
            junior"! W Zabrzu garnitur Szoltysikowi dali i chlopak wybral Gornika. A po
            latach stwierdzil wprost: " to byla najlepsza decyzja jaka moglem podjac"!
            Mlody, zdolny wiec niebiescy mysleli, ze i tak bedzie musial grac u nich.

            Stanislaw Oslizlo:
            "Do Wisły Kraków poszedł... sam. Był rok 1955. 18-letni maturzysta chciał zdawać
            do Wyższej Szkoły Rolniczej w Krakowie. Jeszcze wcześniej zgłosił się do klubu z
            Reymonta. Nikt go nie przyjął. Ostatecznie został studentem pierwszego roku
            Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Katowicach. I trafiłem do miejscowego Kolejarza...."
            "W 1959 roku Oślizło był już gwiazdą. Jak sam twierdzi, Pogoń Szczecin oferowała
            kapitalne warunki. Było jednak daleko. On sam chciał grać w Ruchu Chorzów.
            Miałem już wtedy używanego Moskwicza. Pojechałem na Cichą i nic z tego nie
            wyszło. Przyjął mnie jakiś magazynier, odesłał do niby-członka zarządu, a ten
            stwierdził, że nie bardzo może pomóc. Kazał przyjechać w innym terminie. I
            pojechałem do Chorzowa, już jako gracz Górnika."

            Pilkarze o grze w Gorniku:

            Marek Majka, jeden z najsłynniejszych wychowanków gliwickiego klubu, był w
            latach 80. członkiem złotej zabrzańskiej jedenastki. Z Górnikiem sięgnął po
            cztery tytuły mistrza Polski pisze Gazeta Wyborcza.
            Wiadomo, że piłkarze, którzy odchodzili z Piasta do Górnika, przestawali być
            wielkimi przyjaciółmi gliwickich kibiców. Mój transfer to była jednak normalna
            kolej rzeczy. Ci, którzy krytykują piłkarzy szukających szansy na swój rozwój,
            nie znają się na sporcie. Oceniam swoje przejście z Gliwic do Zabrza jako
            najlepszy krok w moim życiu. Życzyłbym każdemu piłkarzowi, aby osiągnął takie
            sukcesy jak ja w Górniku. Cztery tytuły mistrza Polski z rzędu to przecież
            rzadkość i nigdy bym nie przypuszczał, że to może spotkać akurat mnie - mówi Majka.

            Komornicki Ryszard"
            "Przypomina przykład sprzed ćwierć wieku. - Swego czasu rewolucję w składzie
            Górnika zrobił trener Kostka. Sprowadził młodych piłkarzy z klubów drugiej czy
            trzeciej ligi. Wtedy m.in. i ja trafiłem do Górnika. Trener w ciągu dwóch lat
            zrobił z nas gwiazdy polskiej piłki, zbudował zespół, któremu w kraju nikt nie
            potrafił zagrozić - opowiada Koko."

            Wlodzimierz Lubanski w wywiadzie o grze w Gorniku:
            "....Nasza rodzina mieszkała na osiedlu górniczym, zaś na stadion Górnika Zabrze
            czasami chodziłem piechotą....Ja w żadnym wypadku nie żałuję, że w tak młodym
            wieku znalazłem się w Górniku Zabrze. To był znakomity wybór, Górnik dał mi
            możliwość zrobienia kariery, pokazania się w Europie...."
            W swojej biografii Lubanski powiedzial, ze decyzja o grze w Gorniku byla
            najlepsza decyzja jaka podjal w swoim zyciu!

            Ojciec Lubanskiego byl gornikiem. Wiec napisz mi, jakbys sie zachowal na miejscu
            dzialaczy Gornika?
            "Lubanski przeciez byl z Sosnicy, ktora jest dzielnica Gliwic graniczaca
            bezposrednio z Zabrzem, praktycznie rzecz biorac Stadion Gornika jest 300 metrow
            od granicy Sosnicy i Zabrza, wiec o co chodzi? Praktycznie cala Sosnica i jej
            mieszkancy od lat sa zwiazani tylko i wylacznie z Gornikiem Zabrze. Sosnica jest
            jak gdyby oderwana od reszty Gliwic dzielnica tego miasta, sasiaduje z Zabrzem a
            do reszty Gliwic prowadzi 5 kilometrowy pas pustych terenow ( w latach PRL byly
            to totalne pustostany terenowe, dopiero po 89 roku zaczeto cos tam budowac i
            robic ) przez ktory przebiegaja dwie drogi laczace te dwa oderwane od siebie
            organizmy : Gliwice i Sosnice- wiec powiedzcie gdzie wychowany na potędze
            Gornika Lubanski miał grac?

            Nikt nikogo nikomu nie podkradal. Zwyczajnie tak jak teraz pilkarze szli do
            lepszych klubow, bogatszych gdzie lepiej placono, gdzie mogli przebic sie do
            reprezentacji. Zacytuje tez encyklopedie pilkarska FUJI- Liga Polska: " Do
            sekretariatu Gornika przy ulicy Roosevelta nadchodzily regularnie tysiace listow
            od mlodych pilkarzy z calego kraju, ktorzy snili o wielkiej pilce w barwach tego
            slaskiego giganta. Tylko niektorym udawalo sie spelnic ambitne wizje. "Koniec
            kropka.

            Adam Topolski, były zawodnik Legii a obecnie trener GKP Gorzow o Gorniku Zabrze:
            Mecz z Górnikiem to będzie mecz podwyższonego ryzyka. Ale nie tylko. - To także
            spotkanie podwyższonego bicia serca. Dla starszych kibiców Górnik Zabrze to
            niesamowita marka. Sam pamiętam, jak za dzieciaka wszyscy na podwórku chcieli
            być drużyną Górnika, nikt za to nie chciał być Legią. Zabrzański klub to był
            symbol wielkich czasów dla polskiej klubowej piłki. Wielu fanów pewnie myśli
            podobnie.

            Brychczy, ktory jest legenda Legii sam w jednym z ostatnich wywiadow mowil, ze
            chcial wrocic na Slask do Gornika Zabrze w 1956 ale generalowie nie pozwolili.
            Brychczy w tym wywiadzie mowi , ze chcial wriocic na Slask w 1956, ale..." Niby
            wszystko było dogadane, ale w Warszawie, jak się o tym dowiedzieli, to zaraz
            była interwencja na wysokim szczeblu. I się ucięło."....a z wojskowymi nie bylo
            zartow.

            "W Świnoujściu mecz na szczycie! Kto by się tego spodziewał, że po pięciu
            seriach Flota będzie na czele tabeli, a zabrzanie na drugiej pozycji.
            - A ja, jeszcze kilka lat temu, nie spodziewałem się, że małej "Flocince"
            przyjdzie zagrać z wielkim Górnikiem - podkreśla Leszek Zakrzewski, kierownik
            świnoujskiego zespołu. Sam Zakrzewski chętnie wspomina młodzieńcze lata i
            "związki z Górnikiem": - Byłem na kilku meczach zabrzan z ich najlepszych lat.
            Widziałem mecze z Manchesterem City czy Romą na Stadionie Śląskim. To było
            wielkie przeżycie, 100 tys. ludzi i my, "Chłopcy z Wybrzeża", którzy kilkanaście
            godzin jechaliśmy na Śląsk, by zobaczyć górników w akcji. Nie było luksów, a
            stołowaliśmy się u tamtejszych gospodyń. Chleb ze smalcem wystarczył, liczyła
            się piłka - opowiada.
            Tak utytułowanego zespołu w Świnoujściu nie było. 14-krotny mistrz Polski,
            6-krotny zdobywca Pucharu Polski. Od tego sezonu szkoleniowcem zespołu jest
            Ryszard Komornicki, który w latach 80. należał do gwiazd Górnika. Ale wyspiarze
            nie lękają się przed markowym przeciwnikiem.
            - Mobilizacja jest ogromna, wszyscy chcemy sprawić sobie i kibicom niespodziankę
            - zapewnia Zakrzewski.
            Klub podniósł ceny biletów (do 30 zł), ale i tak może liczyć na dużą frekwencję."

            Po raz pierwszy w Kluczborku spotkanie będą mogli obejrzeć kibice przyjezdni. Z
            Zabrza przyjedzie grupa 500 fanów, bo tyle otrzymali biletów.
            Przedsprzedaż biletów na sobotnie starcie z Górnikiem rozpoczęła się we wtorek.
            - Zainteresowanie jest ogromne - mówi wiceprezes MKS-u, Wojciech Smolnik. - Już
            sprzedaliśmy ponad 500 biletów i przypuszczam, że w dniu meczu nie będzie już po
            co przychodzić do kas. Spodziewamy się oczywiście kompletu, ok. 3 tyś osób,
            wliczając w to 500 kibiców z Zabrza. Co prawda faktyczna pojemność "klatki"
            wynosi 300 osób, a musimy upchnąć w niej o 200 więcej, do soboty zostało jednak
            jeszcze trochę czasu i na pewno będziemy się nad tym wszystkim zastanawiać.
          • Gość: bob klub gornictwa IP: *.gl.digi.pl 15.04.10, 23:28
            GORNIK ZABRZE - pojmujesz ta nazwe. Klub gornictwa, klub gornikow, kopalni wegla
            kamiennego, gorniczej braci! KLUB GORNICTWA! Gdybysmy sie nazywali RUCH ZABRZE,
            PIAST ZABRZE, BALTYK ZABRZE to wtedy sponsoring kopalni bylby dziwny. Bylismy
            klubem gorniczym, z nazwa Gornik, wiec lozyly na nas kopalnie. Wszystko sie
            zgadza. Tak samo jak byly fikcyjne etaty na kopalniach, tak samo byly w hutach (
            w hutniczym Ruchu ) i zakladach miasta Chorzow, zakladach kolejowych ( stojacych
            za Lechem , zakladach wlokienniczych Lodzi ( stojacych za Widzewem ), w wojsku (
            stojacym za Legia ), czy MO ( stojacym za Wisla ). Zadna roznica. Piast byl tez
            klubem na ktory lozyly zaklady i huty z Gliwic. W 1965 roku prezesem Ruchu
            zostaje wiceminister hutnictwa inz. Ryszard Trzcionka. W 1969 roku do Ruchu
            trafił Joachim Marx - uznawany za jednego z najlepszych polskich napastników.
            Transfer udało się sfinalizować dzięki zaangażowaniu prezesa Ryszarda Trzcionki
            i pozyskaniu przez niego dodatkowych środków finansowych ze Zjednoczenia
            Hutnictwa Żelaza i Stali.
            • Gość: bob Re: klub gornictwa IP: *.gl.digi.pl 15.04.10, 23:29
              GORNIK ZABRZE! Urodzilismy sie w wiezieniu, w swiecie gorniczym Zabrza, bo
              mielismy wegiel i kopalnie. Zabrze przed wojna bylo po stronie niemieckiej. To
              zaden grzech ( Duzo gorzej jest sie sprzedac czerwonym, olewajac przy tym swoje
              idealy z lat Polski niepodleglej Marszalka do ktorych sie tak chetnie odwoluja
              dzisiaj, zdrajca zawsze moze zdradzic jeszcze raz!!!). Dzieki temu i dzieki
              wspanialym pilkarzom , ktorzy chcieli u nas w Gorniku grac, stworzylismy
              wspanialy klub i najlepsza druzyne klubowa w dziejach naszego kraju. A co wy
              mozecie zarzucic Gornikowi, gornikom, dzialaczom Gornika? Ze za wegiel, ktory
              mieli w Zabrzu stworzyli wspanialy klub pod patronatem gornictwa odnoszacy
              sukcesy w Europie. Skonczcie obrazac Gornika Zabrze i go wyzywac.Co robicie w
              wielu postach. Zbudowalismy dzieki wlasnym bogactwom naturalnym w Zabrzu
              wspanialy pilkarski klub, ktoremu kibicowala cala Polska i zagranica, ktory ( a
              bylo to podwojnie trudne) pierwszy przebil sie w miedzynarodowej pilce,
              przynoszac polskiemu futbolowi ogromny szacunek. Zrobilismy to za swoje i swoimi
              ludzmi z regionu, ktorzy chcieli w Gorniku grac, kochali ten klub i do dzis sie
              z nim bardzo mocno identyfikuja. Nikt Górnikowi nie odbierze zdobytych
              tytułów.Wole mistrzostwa Gornika zdobyte w komunie, w czasach gdy na mecze
              ligowe przychodzilo po 40-70 tysiecy ludzi, to byly tytuly zdobyte, gdy polski
              futbol swiecil triumfy na arenie miedzynarodowej zarowno w pilce klubowej jak i
              reprezentacyjnej ( zdecydowanie najcenniejsze trofea w naszej pilce ), to byly
              tytuly gdy w slaskich klubach grali slazacy, w krakowskich krakusy a Legia,
              Slask czy Gwardia Wawa powolywaly pilkarzy do munduru. Szacuneczek Gornik
              Zabrze. Wiec czasy zwyciestw Gornika to byly wspaniale czasy naszego futbolu w
              pilce klubowej i reprezentacyjnej w Europie i na swiecie. Gdy na mecze krajowej
              ligi i Pucharu Polski przychodzilo po 40 do 70 tysiecy ludzi. A ten okres po 89
              lat 1990-2010 ( do dzis ) to byl czas, gdy cala Polska i caly polski futbol byl
              zepsuty , przezarty korupcja , sprzedawaniem spotkan , beznadzieja , zenujacym
              poziomem, kibolami, zadymiarzami. Gdy wszyscy odrobine myslacy ludzie uciekali
              jak najdalej od krajowego futbolu, gdy na mecze pilki noznej z tych wlasnie
              powodow przychodzilo (na wszystkie 8 spotkan kolejki ligowej) lacznie po 24
              tysiace ludzi ( dopiero od 2007 roku notuje sie wyrazne wzrosty frekwencji i
              wyrazne wzrosty nakladow finansowych na kluby ) . Byl to bez zadnej przesady
              okres najwiekszej smuty i najwiekszej beznadziei w polskiej pilce. W wielu
              klubach byli praktycznie zlodzieje, albo cwaniaczkowie pobierajacy wysokie
              pensje, gdy klub zdychal i generowal coraz wieksze dlugi, brali karty zawodnikow
              promujac ich w klubach wykorzystujac ich marke a potem ich sprzedawali a kasa do
              wlasnej kieszeni. A teraz te kluby sa nagabywane przez rozne instytucje panstwa
              o placenie tych dlugow!! Dopiero teraz zaczyna sie budowac stadiony.....
              • Gość: bob Re: klub gornictwa IP: *.gl.digi.pl 15.04.10, 23:29
                Kazdy klub za komuny oczywiscie musial miec resortowego opiekuna, ale bardzo
                silnie zwiazanego z danym miastem. Nie bylo tak, ze lodzkie zaklady wlokiennicze
                lozyly na Gornika. W komunie kluby graly zawodnikami ze swojego regionu, a o ich
                sile stanowily zaklady z danego miasta. W zwiazku z tym, za komuny bylo
                wyjatkowo sprawiedliwie, jak nigdy potem. Wszystko bylo, jak najbardziej
                prawidlowo. Zabrzanskie kopalnie ladowaly kase w gorniczy klub z Zabrza,
                nazywajacy sie Gornik. Tak samo jak teraz donieckie kopalnie w prywatnych rekach
                sponsoruja Szachtara Donieck. Czyli gorniczy klub z gorniczego Doniecka.
                Absurdem by bylo gdyby zabrzanskie kopalnie ladowaly kase w Piasta Gliwice (
                gdzie przemyslu wydobywaczego praktycznie nie bylo ) lub w Wisle z Krakowa. Na
                slasku byl wegiel i przemysl wiec byly kluby gornicze: Gornik ( Zabrzanskie
                Zjednoczenie Weglowe ), GKS ( Katowickie Zjednoczenie Weglowe ), Polonia Bytom (
                miasto Bytom i jego zakłady ) i Szombierki ( Bytomskie Zjednoczenie Weglowe ),
                Zaglebie Sosnowiec ( ciagnelo z kopalni z Sosnowca ). Zabrzanskie Zjednoczenie
                Weglowe i miasto Zabrze utrzymywalo jeszcze takie mniejsze kluby zabrzanskie,
                jak: Walka Zabrze, Sparta Zabrze, Stal Zabrze, itd. Proste.

                Uleglych towarzyszy to mielismy w Wisle Krakow, ktora zostala Gwardia i Ruchu,
                ktory zostal Unia Chorzow. Charakter pokazaly: Warta Poznan, Polonia Warszawa i
                Cracovia. Te wasze zaklecia o kibicach sukcesu teraz i kiedys. Jak Gornik gral w
                w II i III lidze w latach 1949-55 to na mecze w Zabrzu przychodzilo po 20-30
                tysiecy ludzi. Wiecej niz na ten utytulowany przedwojenny Ruch, o Piascie nie
                wspominajac. Oczywista rzecz, ze place byly tu najwyzsze w dobie ogromnej
                prosperity na wegiel na swiecie.
          • Gość: bob super IP: *.gl.digi.pl 15.04.10, 23:30
            I super, ze powstal Wielki Gornik Zabrze. Najwiekszy z krajowych klubow, jak
            dotychczas. Przed wojna Zabrze bylo po stronie niemieckiej i dlatego Gornika nie
            bylo. Ale w latach najwiekszego stalinizmu to inni swieca sukcesy w krajowym
            futbolu. Ludzie w Zabrzu tak samo jak w innych miastach kraju mieli do wyboru:
            albo stworzyc silny klub albo dosac sie na socjalistyczne realia, byc gnebionym
            przez nowych wladcow kraju i nie miec nic. Na mecze drugoligowego Gornika
            przychodzilo ponad 25000 ludzi w roku 50. Chyba tyle samo co na utytulowany juz
            wtedy Ruch, zajmujacy pierwsze lub czolowe miejsca w ekstraklasie. "Zalozycielem
            Gornika byl Julian Gajdzicki-zapalony turysta i przewodnik tatrzanski. Urodzony
            na Syberii w rodzinie polskiego zeslanca.Zapisal piekna karte wojenna w polskim
            mundurze, takze pobyt w hitlerowskim stalagu.Po wojnie osiedlil sie w
            Zabrzu.Jako czlowiek zwiazany z PPS i srodowiskiem "andersowcow" ( niesamowite,
            ze taki czlowiek zakladal Gornika zamiast zapalac jedynie sluszna miloscia do
            Unii Chorzow czy Piasta Gliwice), trafil na przesluchanie do UB,gdzie zostal
            mocno poturbowany.To on zorganizowal spotkanie zalozycielskie nowego klubu
            Gornika Zabrze." W Zabrzu mysleli prawidlowo i przyszlosciowo. Zdawano sobie
            swietnie sprawe, ze w Zabrzu jest wegiel, ze potezne kopalnie beda napedzac
            zabrzanski sport i futbol wiec z czterech mniejszych i slabych klubow
            zabrzanskich stworzono jeden gorniczy bardzo silny- z nazwa Gornik za ktorym
            staly kopalnie zabrzanskie. Jasne, ze w jednym klubie jest mniej miejsca dla
            dzialaczy niz w czterech klubach, wiec sie to nie podobalo niektorym
            stolkowiczom. Trudno. Takie zycie. Jakby w Zabrzu wegla nie bylo to by klubu
            silnego tez nie bylo. Komuna nie ma nic do tego. Wszystko bylo prawidlowo.
            Zabrzanskie kopalnie ladowaly kase w gorniczy klub z Zabrza. Tak samo jak teraz
            donieckie kopalnie w prywatnych rekach sponsoruja Szachtara Donieck. Czyli
            gorniczy klub z gorniczego Doniecka. Absurdem by bylo gdyby zabrzanskie kopalnie
            ladowaly kase w Piasta Gliwice ( gdzie przemyslu wydobywaczego praktycznie nie
            bylo ) lub w Widzewa z Lodzi. Manchester United to tez klub w poczatkowej fazie
            dzialajacy na zasadzie czy z pomyslem " zjednoczenia ". Stworzenia silnego klubu
            z Manchesteru. Nie rozdrabniac sily na kilka klubow w miescie tylko stworzyc
            jeden bardzo silny. To samo Newcastle United, itd!!To była najlepiej
            zainwestowana kasa w komunistycznym panstwie. Pilkarze w tym klubie chcieli
            grac, na mecze Gornika przychodzilo po 100 tysiecy ludzi.Wszystko bylo
            prawidlowo. W gornictwie i partii byla masa przyzwoitych i porzadnych ludzi ,
            ktorzy musieli funkcjonowac w represyjnym panstwie.Bylismy klubem gorniczym, z
            nazwa Gornik, wiec lozyly na nas kopalnie. Wszystko sie zgadza. GORNIK ZABRZE -
            pojmujesz ta nazwe. Klub gornictwa, klub gornikow, kopalni, gorniczej braci!
            Gdyby kopalnie ladowaly kase w w kluby o nazwie : Piast, Ruch, Widzew,
            Polonia....to wtedy sponsoring kopalni bylby dziwny.
          • Gość: bob Final PZP 1970 IP: *.gl.digi.pl 15.04.10, 23:41
            Final PZP GORNIKA to byl pierwszy wymierny wielki sukces polskiego futbolu na
            arenie miedzynarodowej- najwiekszy w historii pilki klubowej. W pelni wymierny i
            zauwazalny. Final PZP Gornika z 70 roku jest najwiekszym osiagnieciem w
            rozgrywkach europejskich polskiego klubu ! Final zawsze bedzie finalem i zaden
            polski klub tego wyczynu pomimo wielokrotnych startow juz nie zdolal powtorzyc !
            Poza tym Gornik byl pionierem, a pionierzy zawsze maja najtrudniej, jako
            pierwszy przebijal sie wysoko na europejskich arenach pokonujac przeciwnikow i
            nieprzychylnych sedziow, polski futbol byl wtedy kompletnie nieznany , bez
            sukcesow, klubow zza żelaznej kurtyny starano się za wszelka cene nie dopuścić
            do finalu, bo na finaly nie przyjeżdżali ich kibice! Wszystkie inne polskie
            druzyny mialy po sukcesach Gornika i reprezentacji Gorskiego na Olimpiadzie i
            Mistrzostwach Swiata juz zdecydowanie latwiej od Gornika, bo nasz futbol
            zaczynal mieć już renome! Wtedy oczywiście w lata sześćdziesiątych i
            seidemdziedziastych, koniec lat osiemdziesiątych to utrata tej renomy. Juz nie
            bede przypominal tej euforii po awansie do finalu , wywiadow , radosci Polakow ,
            tysięcy na meczach zabrzan, itd. Gornik gral w finale europejskiego pucharu w
            1970 roku! Czesto gral dla ponad 100 tysiecy kibicow! To tez pokazuje potege
            tych rozgrywek. Jezeli rozpatrujemy sprawe sukcesow polskich klubow w pucharach
            europejskich to najpierw nalezy przypomniec historie tych rozgrywek! Co i kiedy
            bylo, co sie liczylo! Do 1972 roku byly dwa superprestizowe uksztaltowane juz
            puchary europejskie czyli PEMK ( Puchar Europejskich Mistrzow Krajowych ) i PZP
            ( Puchar Zdobywcow Pucharow ). W tamtych czasach rozgrywki o puchar krajowy we
            wszystkich krajach europejskich cieszyly się ogromnym zainteresowaniem w tych
            krajach i ogromna ranga, bo to była jedyna możliwość dostania się do rozgrywek
            europejskich ( gdy dany zespol nie zdobyl mistrzostwa w danym sezonie w jakims
            kraju, to za wszelka cene pilnowal rozgrywek pucharu krajowego) , którymi zyl
            caly kontynent. Na mecze przychodzily komplety publiczności. Obydwa puchary
            europejskie PEMK i PZP cieszyly sie w tamtych czasach ogromnym prestizem,
            uznaniem i szacunkiem. Powiem tylko, ze ewentualna niby wyzsza prestizowosc PEMK
            nad PZP byla tylko i wylacznie kwestia czysto umowna! Zwyciezcy obydwoch
            pucharow rozgrywali w nastepnym sezonie mecz o Superpuchar Europy. Rzeczywiscie
            sposrod rozgrywek europejskich mala range mial np. Puchar Intertoto ( letnia
            gierka dla pieniedzy i sparingow, kompletnie bez znaczenia i jakiegokolwiek
            prestizu ) i Puchar Miast Targowych ( bo czesto druzyny wystawialy w nim
            rezerwowe sklady i nie były to rozgrywki pod egida UEFA ). Dlatego PMT zostal
            radykalnie przeksztalcony w 1972 roku w PUEFA przez poirytowana europejska
            federacje pilkarska, zmieniono system kwalifikowania do nich druzyn, UEFA wziela
            go pod swoje skrzydla! Chociaz pierwsze trzy lata rozgrywek o PUEFA tez
            traktowane były z rezerwa. Dopiero po 1975 ten puchar zaczyna rzeczywiście
            odpowiednio funkcjonowac w pilkarskiej Europie i w świadomości klubow i kibicow.
            Ostatecznie PUEFA takze sie przyjal i jako trzeci europejski puchar od 1972 roku
            ( po PEMK i PZP ) mial bardzo duza range. Kluby europejskie walczyly w tych
            rozgrywkach " na calego ". Wszystkie te informacje i opinie sa dostepne na
            stronach Europejskiej Uni Pilkarskiej. Kazdy stary kibic wie, ze bardzo ciezko
            bylo sie przebic do ostatecznej rozgrywki ktoregokolwiek z tych trzech
            cieszacych sie najwiekszym uznaniem pucharow europejskich: PEMK, PZP, potem
            PUEFA. Polskie kluby wielokrotnie probowaly na przestrzeni wielu lat i na
            palcach dwoch rak mozna policzyc sezony, gdy udawalo im sie awansowac do
            cwiecfinalu lub polfinalu ktoregokolwiek z pucharow! Praktycznie kazdy klub
            europejski w latach 1957-1990 chcial miec w swojej kolekcji ktorykolwiek z
            pucharow: PEMK, PZP, PUEFA - a najlepiej wszystkie trzy w kolekcji! Wygranie
            ktoregokolwiek z tych pucharow to byla nobilitacja i splendor! W krajach
            europejskich tlumy fanow witaly zwyciezcow kontynentalnych rozgrywek! Mecze
            cwiercfinalowe, półfinałowe i finalowe w TV ogladala cala Europa a czesto takze
            widzowie na innych kontynentach! Mecz rewanżowy ze Slaskiego w PEMK
            Gornik-Manchester United z 1968 roku był transmitowany w prawie calej Europie (
            jako hit druzyny, która wygrala w swojej strefie drabinki rozgrywek rywalizacje
            z obronca Pucharu Europy i z Dynamem Kijow ), półfinał PZP z 1970 Gornik Roma ze
            Slaskiego i trzeci mecz tych druzyn z losowaniem tez transmitowala prawie cala
            Europa, final PZP z 1970 Gornik City również, ćwierćfinał PZP z 1971 roku (
            gdzie spotkali się finaliści PZP z 1970 ) Gornik Manchester City tez
            transmitowala prawie cala Europa, jako wielki rewanż finalistow z poprzedniego
            sezonu. Finaly zudzialem klubow zza żelaznej kurtyny były dla marketingu
            futbolowej Europy Zachodniej nieopłacalne, kibice nie przyjeżdżali na finaly z
            tych krajow, bo rodzime wladze krajowe na to nie pozwalaly. W Wiedniu na final
            Manchesteru City przylecialo 4 tys kibicow tego klubu, samoloty z kibicami z
            Anglii ladowaly od rana non stop, utworzono specjalny most powietrzny miedzy
            Wyspami a Wiedniem.
            I zarowno zwyciezcy jak i finalisci tych trzech pucharow ( PEMK, PZP, PUEFA)
            byli zaliczani do scislej czolowki klubow pilkarskich Europy! Ta formula
            europejskich rozgrywek pucharowych zaczela sie przejadac pod w polowie i z
            koncem lat 80 tych. Już wtedy zaczeto szukac zmian w rozgrywkach europejskich.
            Utworzono wtedy elitarna ( szczegolnie pod wzgledem finansowym ) Lige Mistrzow w
            1992 roku i od tego momentu zarowno PZP jak PUEFA zostaly w tyle za tymi
            rozgrywkami. Najsilniejsze kluby Europy grozily, ze wyjda z UEFA i same stworza
            federacje i rozgrywki. UEFA musiala zrobic zmiany. I wlasnie dopiero od tego
            momentu!!!!! druzyny z najsilniejszych lig europejskich grajace w PZP czy PUEFA
            chcialy za wszelka cene grac w lukratywnych rozgrywkach LM, a to gwarantowalo
            tylko ewentualnie drugie lub trzecie miejsce w lidze krajowej! Wynikiem tego
            bylo dopuszczenie do rozgrywek LM od sezonu 97-98 wiekszej ilosci druzyn z
            najsilniejszych lig europejskich co bardzo utrudnilo zakwalifikowanie sie tam
            klubom z Polski, polaczono PZP z pucharem UEFA i stworzono Lige Europejska. Co
            nie zmienia oczywistego faktu, ze zarowno zwyciezca jak i finalista PUEFA sa
            dzisiaj zaliczani do najsilniejszych klubow europejskich i ciesza sie wielkim
            szacunkiem oraz uznaniem! Zaden polski klub wyczynu Gornika z 1970 roku juz
            nigdy nie powtorzyl!
            • Gość: bob Final PZP 1970 IP: *.gl.digi.pl 15.04.10, 23:42
              Tym, ktorzy pisza tutaj o jakims fuksie Gornika w 1970 chce dosadnie powiedziec.
              Panowie!!! Nie osmieszajcie sie. Fuks to moze byc jednosezonowy. Gornik to byla
              wielka druzyna. Rzeczywiscie zlozona ze slazakow calkowicie identyfikujacych sie
              z Gornikiem. Ci pilkarze chcieli w Gorniku grac, do dzis uwzaja ze to byla
              najlepsza rzecz w ich zyciu. Oni stworzyli zdecydowanie najlepsza i
              najpopularniejsza druzyne w historii polskiej pilki klubowej. I to nie było tak,
              ze Gornik był tylko w finale PZP w 1970 roku. W 1968 roku Gornik jest w
              cwiercfinale Pucharu Europy gdzie minimalnie przegrywa z pozniejszy zwyciezca
              tych rozgrywek Manchesterem United ( 0-2, 1-0 ). W Manchesterze Gornik druga
              bramke traci w 90 minucie, w 60 minucie sedzie nie uznal zabrzanom bramki.
              Gornik jest jedynym klubem, z ktorym Manchester przegrywa w calych rozgrywkach.
              Bramkarz najlepszej druzyny Europy z 1968 roku, Manchesteru United w rewanżowym
              meczu na Stadionie Slaskim musial interweniowac, az 21 razy, ( 20 celnych
              strzalow ) bramkarz Gornika tylko 4 razy - non stop atak i 105 tys ludzi.
              Wczesniej Gornik ogral Dynamo Kijow czyli praktycznie reprezentacje ZSRR, ktora
              zdobyla wczesniej Mistrzostwo Europy. A Dynamo runde wczesniej wyeliminowalo
              najlepsza drużynę Europy z 1967 czyli zdobywce Pucharu Europy z 1967 - Celtic
              Glasgow ( po tym meczu kibice w calej Europie typowali Dynamo na głównego
              kandydata do zdobycia Pucharu Europy ). Potem w finale calych rozgrywek
              Manchester United rozwalil 4-1 slynna Benfice Lizbona ze słynnym Euzebio w
              skladzie, a Benfica przeciez w dekadzie lat sześćdziesiątych to była wielka
              potega, bedaca kilka razy w finale PE,dwa razy wygrala PE. Opinie po meczach
              Gornika z Manchesterem United: - Już dawno nie widziałem tak świetnego bramkarza
              jak Kostka. Z Anglików wyróżniam Carltona, A Z Polaków obok Kostki, piłkarza z
              numerem pięć (Floreński) mówił po meczu sędzia Mendebil.
              Matt Busby (trener Manchesteru): -"Jestem szczęśliwy że udało nam się
              zakwalifikować do półfinału Pucharu Europy. Przegraliśmy po walce z jedną z
              najlepszych drużyn Europy. Górnik grał o wiele lepiej niż w Manchesterze.
              Atmosfera na trybunach była wspaniała, a tak fair prowadzonych zawodów jak nasze
              dwa mecze już dawno nie widziałem"
              Po czasie dodal, ze ten mecz był przedwczesnym finalem rozgrywek o Puchar Europy
              z 1968 roku.
              George Best: - "Nasza drużyna przeżywała bardzo ciężkie chwile. Sądzę, żę gdyby
              Górnik trafił na Real, względnie Benficę, miałby ogromne szanse wyeliminowania
              jednej z tych drużyn"
              Bobby Carlton: - "Wiedzieliśmy, że przyjdzie nam stoczyć bardzo trudny mecz. Mam
              duży podziw dla publiczności, która potrafiła tak długo różnymi instrumentami
              dopingować swoich ulubieńców. Ten mecz będę bardzo długo pamiętał. Włodzimierz
              Lubański: - "Zbyt szybko chcieliśmy odrobić straty i to wprowadziło w naszym
              zespole nerwowość. Teren był bardzo ciężki. Na trawiastym boisku na pewno
              wykorzystałbym sytuację, którą miałem w pierwszej połowie"
              Ta druzyna Gornika z tamtych czasow miala olbrzymi potencjal. W nastepnym
              sezonie polskie kluby zostaly przez wladze panstwowe wycofane z rozgrywek
              pucharowych. Szkoda! Wielka szkoda. A w 1970 roku Gornik awansowal do finalu
              Pucharu Zdobywcow Pucharow. W półfinale z Roma Gornik strzela 3 bramki z gry, a
              Roma trzy bramki z wątpliwych karnych (Sztuczki pilkarzy AS Roma z tego
              pamietnego trzeciego polfinalowego meczu PZP, tez opisywal Lubanski w swoich
              wspomnieniach. Wlosi to byli pewni swego cwaniacy, wiodaca nacja futbolu od
              lat!). Final z Manchesterem City w Wiedniu odbywa się na totalnie zalanym
              boisku, pilka non stop zatrzymuje się w kaluzach wody – kluby zachodnie, a w
              szczególności angielskie były o wiele lepiej sprzętowo przygotowane do takich
              warunkow, taka pogoda na wyspach to norma. W 1971 roku Gornik znow jest w
              cwiercfinale PZP, gdzie po dramatycznych meczach 2-0 na Slaskim i 0-2 w
              Manchesterze odpada z City. Lubanski ma skrecona kostke. Schodzi po 45 minutch
              gry w pierwszym meczu na Slaskim po strzeleniu gola. W zasadzie miał nie grac.
              Na rewanż jedzie z ciezka kontuzja, w zasadzie statystuje na boisku. To byla
              wielka i swietna druzyna. Grali przez trzy lata na najwyzszym europejskim
              poziomie. Slabych lali, sredniakow ogrywali i z najlepszymi walczyli do
              ostatniej minuty. Lezka sie kreci w oku na wspomnienie. Gdy do wladzy dochodzi
              Gierek, milosnik hutnictwa. Nastepuje era hutniczego Ruchu i Zaglebia Sonowiec,
              pupilkow tow. Gierka. Gornik zostaje utracony. Era Gierka to era recznego
              manipulowania polska pilka - mowiono o tym na jednym z ostatnich zjazdow PZPN.
              Brawo Gornik!!! Zycze jakiemukolwiek polskiemu klubowi takiej serii jaka mial
              Gornik w latach 68 - 71 !!
              Czyli przyrownujac to do dzisiejszych czasow ( gdy znow sa dwa puchary
              europejskie , chociaz powtorze to z calkowitym naciskiem , ze w latach 1954-72
              byly dwa rownorzedne pod wzgledem prestizu puchary europejskie : PZP i PEMK !!
              Dzisiaj rzeczywiscie elitarnymi rozgrywkami jest Liga Mistrzow a puchar UEFA
              zostaje w tyle! ) zeby jakikolwiek polski klub w pierwszym sezonie dotarl do
              cwiercfinalu Ligi Mistrzow i minimalnie przegral tam z pozniejszym zwyciezca
              tych rozgrywek, zeby byl tez jedynym klubem europejskim , ktory ogral zwyciezce
              Ligi Mistrzow w calych rozgrywkach . Przypomne , ze po meczu na Old Trafford w
              1968 roku w Manchesterze pilkarze Manchesteru utworzyli szpaler i bili brawo
              wraz z wypelnionym kibicami calym stadionem gdy pilkarze Gornika wlasnie przez
              ten szpaler schodzili do szatni. Tak kibice najlepszego europejskiego klubu
              ocenili gre Gornika, byli to kibice ktorzy znali sie na pilce, bo dwa lata
              wczesniej ogladali Mistrzostwa Swiata! Dwa tygodnie pozniej w mrozie na lodzie i
              w sniegu na Slaskim Anglicy ledwo dowiezli 0-1 do konca meczu . Rok pozniej zeby
              ten sam klub polski wszedl do finalu Pucharu UEFA i minimalnie przegral tam w
              ostatecznej rozgrywce, a rok pozniej zeby znow wszedl do cwiercfinalu i tam znow
              w stosunku 2-0,0-2 ulegl zespolowi z czolowki europejskiej!! Zaden polski klub
              takiego czegos nie dokonal ! BRAWO GORNIK ZABRZE - NAJWYBITNIEJSZY Z POLKICH
              KLUBOW!!! W latach sześćdziesiątych i początek siedemdziesiatych najbardziej
              znanym naszym klubem na swiecie był Gornik Zabrze. Potem najbardziej znana była
              Legia, potem Ruch, potem Widzew. A teraz Wisla i Legia. Ostatnio Lech. Każdy z
              tych zespołów był jakos `znany' na swiecie w czasach swojej świetności,
              dominacji na krajowym podworku, w czasach swoich występów pucharowych . I
              zapewniam was, ze żaden nasz klub nie osiągnął takiego poziomu „znania „-), jaki
              osiągnął na swiecie Gornik w latach 1967-72. A mistrzostwa kraju zdobyte w
              komunie, to byly tytuly mistrza Polski, gdy polski futbol swiecil triumfy w
              pilce klubowej i reprezentacyjnej w Europie i na swiecie. Gdy na mecze krajowej
              ligi i Pucharu Polski przychodzilo po 40 do 80 tysiecy ludzi. Zdecydowanie
              najbardziej cenne trofea, jak dotychczas.
              • Gość: bob Re: Final PZP 1970 IP: *.gl.digi.pl 15.04.10, 23:44
                Sukcesy naszych klubow w Pucharach Europejskich:
                1.final Gornika w PZP z 1970
                2.polfinal Widzewa w PE z 1983
                3.cwiercfina PE Gornika z 1968
                4.polfinal PE Legii z 1970
                5.cwiercfinal Ruchu w PE z 1974 i cwierfinal Wisly w PE w 1979
                6.cwiercfina Ruchu w PUEFA z 1975
                7.cwiercfinal Legii w PZP w 1972 i cwiercfinal Gornika w PZP z 1971
                8.polfinal Legii w PZP w 1991
                9.cwiercfinal Legii w LM z 1996
                Mozna jeszcze dywagowac kto byl lepszy, analizujac frekwencje na meczach,
                oddzwiek spoleczny, kogo druzyny pokonaly, z kim i w jakim stosunku oraz stylu
                przegraly. Da sie to zrobic i nie mozna tego pomijac. I trzeba jasno powiedziec,
                ze lata 70te to najwieksze lata naszego pilkarstwa: sukcesy klubowe i na
                mundialach. Puchar Rappana i Puchar Intertoto to rozgrywki, do ktorych nie
                przywiazywano zadnej wagi w pilce europejskiej. Sorki ale taka jest prawda. Mamy
                w sumie tych sukcesikow niewiele na przestrzeni lat, jak na tak duzy kraj i
                ambicje z oczekiwaniami. I dlatego, ze jest tego niewiele to trzeba podpierac to
                wszystko gierkami Ruchu Chorzow w letnich rozgrywkach, jakiegos nic nie
                znaczacego pucharu. Właściwe i największe rozgrywki europejskie zawsze sa i były
                w sezonie. Amatorzy Graja latem dla sparingow.
                W czasach kiedy Gornik gral w finale PZP to nie byl to zaden puchar drugoligowej
                kategorii pucharow europejskich. A wlasciwym porownaniem rozgrywek PEMK i PZP
                jest porownanie do dzisiejszych rozgrywek tenisistow, gdzie sa cztery jednakowe
                niezwykle trudne turnieje wielkoszlemowe do wygrania w roku( Australia Open,
                Rolland Gaross, Wimbledon i US Open ) ale umownie panuje opinia , ze
                najwazniejszy jest Wimbledon. Najbardziej prestizowy, wygrana w nim najbardziej
                nobilituje, to zwyciestwo jest najcenniejsze. I takie porownanie idealnie pasuje
                do czasow, gdy Gornik gral w finale PZP. PEMK to byl taki niby Wimbledon . To
                nie zmienia oczywiscie faktu, ze w nastepnych latach rozgrywki europejskie
                ewoluowaly, jak wszystko. Ale w 1970 roku to wszystko wygladalo tak jak
                napisalem. Koncowka lat 80 to poszukiwanie nowej formuly rozgrywek europejskich,
                coraz wieksza kasa, marketing, reklamy. To bylo tym spowodowane.
                • Gość: bob PMT i Intertoto IP: *.gl.digi.pl 15.04.10, 23:45
                  Zhistorii Pucharu Miast Targowych:
                  "Namiastka
                  Ten właśnie prekursor Pucharu UEFA, Puchar Miast Targowych, został ustanowiony
                  18 kwietnia 1955 roku, dwa tygodnie po Pucharze Mistrzów. Pierwsza edycja
                  Pucharu Miast Targowych objęła zespoły z Barcelony, Bazylei, Birmingham,
                  Kopenhagi, Frankfurtu, Lozanny, Lipska, Londynu, Mediolanu i Zagrzebia. Formuła
                  turnieju zakładała, że turniej będzie trwał przez trzy lata, a mecze miały
                  odbywać się w czasie trwania targów. Barcelona, mająca w swym składzie wyłącznie
                  graczy FC Barcelona, pokonała w finale w dwumeczu reprezentację Londynu 8-2".

                  Rozgrywki trwaly trzy lata.

                  "Zaangażowanie klubów
                  W nastepnych turniejach organizatorzy rozszerzyli liczbę uczestniczących klubów,
                  ale ciągle musiały one pochodzić z miast-organizatorów targów handlowych. 16
                  zespołów wzięło udział w edycji 1965/66, po której wprowadzono roczny system
                  rozgrywania turnieju. Przed 1969 rokiem liczba uczestników wzrosła do 32,
                  później do ponad 60.......Dopiero w 1973 turniej ten był po raz pierwszy nazwany
                  Pucharem UEFA. Powodem zmiany była organizacja turnieju przez UEFA i brak
                  związania go z miastami targów handlowych. "

                  Dopiero w 1973 roku kuratele nad tym wszystkim przejmuje UEFA. PEMK i PZP byly w
                  tym czasie juz duzo wczesniej najpierwszymi rozgrywkami Europejskiej Federacji
                  Pilkarskiej, z regulaminem, transmisjami, itd.
                  • Gość: bob Re: PMT i Intertoto IP: *.gl.digi.pl 15.04.10, 23:45
                    Pamiętajcie. Amatorzy i „kominiarze” graja zawsze latem, gdy inne wielkie kluby
                    odpoczywaja po wielkich rozgrywkach europejskich toczonych w trakcie sezonu.
                    Stasunek do Pucharu Intertoto( encyklopedia pilki noznej):
                    „Niektóre kluby bojkotują ten turniej, uznając że udział w nim przeszkadza w
                    przygotowaniach do nowego sezonu ligowego. Na przykład w 1995, pierwszym
                    Pucharze po zmianie formuły, Anglia miała możliwość wystawienia trzech zespołów,
                    jednak wszystkie kluby Premier League odmówiły udziału. Po interwencji UEFA,
                    grożącej wyrzuceniem angielskich klubów ze wszystkich międzynarodowych
                    rozgrywek, Anglicy nominowali ostatecznie trzy słabsze zespoły, z których żaden
                    nie dostał się do dalszej fazy Pucharu, m.in. dlatego, że wystawiały one
                    rezerwowy skład (z tego powodu Tottenham Hotspur przegrał 0:8 mecz z 1. FC
                    Köln). W późniejszych latach UEFA zgodziła się na rezygnację klubów z udziału w
                    tym turnieju.”. Taka jest wartość tych rozgrywek. Smieszny letni pucharek bez
                    znaczenia. Pamiętajcie. Amatorzy i „kominiarze” graja zawsze latem, gdy inne
                    wielkie kluby odpoczywaja po wielkich rozgrywkach europejskich toczonych w
                    trakcie sezonu.
            • Gość: bob Gornik-Manchester United 1968 IP: *.gl.digi.pl 16.04.10, 00:31
              Autorem jest chyba Pawel Czado

              Manchester pamięta o Górniku
              Musiałem przypomnieć o tej chwili. Nigdy wcześniej ani nigdy później nie
              zdarzyło się, żeby polska drużyna pokonała w rozgrywkach Pucharu Europy klub,
              który w tej samej edycji zdobył to trofeum. Rodzynek, który dokonał tej sztuki
              to Górnik Zabrze. Przytrafiło mu się to dokładnie 40 lat temu: 13 marca 1968
              roku Górnik wygrał na Stadionie Śląskim 1:0 z Manchesterem United. To był
              ćwierćfinał Pucharu Europy Mistrzów Krajowych. "Czerwonym Diabłom" nie pomogli
              wtedy Bobby Charlton i George Best - bohaterem meczu był Włodzimierz Lubański,
              który efektownym strzałem zdobył jedynego gola. Ludzie, którzy byli na tym
              spotkaniu pamiętają przenikliwe zimno, oblodzoną murawę i zwały śniegu wokół
              boiska. Górnik wygrał, ale właściwie przegrał, bo odpadł. To dlatego, że w
              pierwszym meczu w Manchesterze, którego bohaterem był bramkarz Hubert Kostka,
              wygrali gospodarze 2:0.

              Ogółem polskie drużyny grały z poźniejszym triumfatorem najważniejszych
              europejskich rozgrywek pucharowych (wliczając oczywiście Ligę Mistrzów) jeszcze
              trzy razy:

              - w edycji 1969/70 roku Legia odpadła w półfinale z Feyenoordem (0:0, 0:2);

              - w edycji 1996/97 Widzew nie dał rady w grupie LM Borussii Dortmund (2:2, 1:2);

              - w edycji 1998/99 ŁKS odpadł w eliminacjach z... MU (0:0, 0:2).

              Tamto spotkanie sprzed 40 lat dobrze pamiętają nie tylko w Zabrzu, ale i w
              Manchesterze. To była przecież jedyna porażka tamtej wspaniałej drużyny w całych
              rozgrywkach Pucharu Europy sezonu 1967/68 (a chłopcy Busby'ego grali przecież
              wtedy z nie byle kim - Benficą Lizbona, Realem Madryt, FK Sarajevo i - na
              przystawkę - z maltańskim Hiberniansem Paola). Angielski klub przygotowuje się
              zresztą do obchodów okragłej rocznicy tamtego triumfu i ostatnio zwrócił się do
              Górnika z prośbą o udostępnienie pamiątek sprzed lat.

              Mam właśnie przed sobą pachnący jeszcze świeżością zeszłoroczny almanach
              "Manchester United. The complete record. The most comprehensive book of facts,
              figures and statistics about Manchester United ever published". Wyobraźcie sobie
              1146 stron samych statystyk, liczb, suchych faktów - bez takiego ględzenia jak
              choćby na Czadoblogu. Autor tej cegły Andrew Endler liczył sobie te wszystkie
              zestawienia chyba od dziecka! Wygląda mi to na sympatyczną obsesję - myślę, że
              po obiedzie będzie się Endlerowi odbijać cyframi jeszcze wiele lat... Z jego
              rachunków wynika, że 13 marca to dzień wyjątkowo szczęśliwy dla MU, a przecież
              Górnik potrafił jednak przełamać tą passę!

              Otóż w całej swej historii Manchester rozegrał tego dnia 18 meczów i tylko trzy
              z nich przegrał. Ostatni raz - właśnie z Górnikiem (był to mecz nr 2843 w
              historii MU. Wcześniej "Czerwone Diabły" musiały uznać wyższość Huddersfield w
              1926 roku i Charltonu w 1937 roku). Wniosek? Pod żadnym pozorem nie grajcie z MU
              13 marca!

              Tamten mecz sprzed 40 lat jest dla United niecodzienny także z innego powodu. Z
              obliczeń Endlera wychodzi, że w całej historii klubu tylko podczas trzech meczów
              było na trybunach więcej ludzi niż wtedy na Stadionie Sląskim. Rekord należy do
              meczu Real - MU na Santiago Bernabeu z 1957 roku (135 000 widzów), drugie
              miejsce ma ten sam zestaw rywali z tym samym miejscem rozegrania spotkania, tyle
              że 11 lat później (125 000), a trzecią lokatę zajmuje mecz Barcelona - MU z 1994
              roku (114 273). Czwarta zaszczytna pozycja przypadła według Endlera spotkaniu
              Górnik - MU z wynikiem 105 000 widzów .
              Czy trzeba przypominać, że przełom lat 60. i 70. był szczytowym momentem chwały
              Górnika? Jego popularność biła wtedy wszelkie rekordy. Kochali go ludzie w całej
              Polsce; do siedziby klubu przychodziły tysiące listów od fanów i fanek. Obok
              słów uwielbienia, podziekowań, serdeczności, pojawiała się także "twórczość
              artystyczna". Przytoczmy dwa przykłady: jeden wierszyk napisany został tuż przed
              meczem Górnik - MU, drugi - tuż po. Piszący bardzo się starali...

              "Trzynastego Górnik wygra 3:0,

              Trzynastego Bobby Charlton to zero,

              Trzynastego brawa dla Lubańskiego,

              Trzynastego co ma Anglia do tego,

              Trzynastego, bo ja właśnie dla Włodka śpiewam tak:

              Trzynastego wszystko zmienić się może,

              Trzynastego wygramy kolego,

              Trzynastego Anglia przegra do zera,

              Trzynastego niech ich weźmie cholera,

              Trzynastego nie damy Górnika,

              Trzynastego Polak bije Anglika,

              Trzynastego wiem, że przegra Manchester,

              Trzynastego, bo ma pecha ten zespół!

              PS. Prosimy o szybki odpis, czy piosenka się podobała (To jest bardzo ważne)

              Monika i Magda z Lublina

              A po meczu mimo niedosytu twórcy nadal byli nastawieni bojowo:

              ...Lecz taka jest mistrzów dola,

              Że zabraknie czasem gola.

              Zaczekamy do sezonu,

              Puchar Mistrzów bedzie w domu
          • Gość: bob mecze z dukla praga IP: *.gl.digi.pl 15.04.10, 23:54
            Dukla Praga to byl wtedy klub w ktorym grali najlepsi czechoslowaccy zawodnicy!
            Ktorzy zdobyli wicemistrzostwo swiata. Wszyscy najlepsi czechoslowaccy zawodnicy
            byli skoszarowani w dwoch najlepszych klubach Czechoslowacji: Dukli i Sparcie.
            Dzisiaj gdy wszyscy odrobine grajacy czescy i slowaccy zawodnicy graja za
            granica, polskie kluby nie maja z czeskimi klubami zadnych szans ( to samo sie
            odnosilo i odnosi do klubow z panstw bloku socjalistycznego). Przypomne, ze Ruch
            po zdobyciu mistrzostwa w 1989 zostal osmieszony przez Sredec Sofia 1-5 i 1-1,
            przy smiesznej widowni na Stadionie Slaskim, a najlepsi Bulgarzy juz wtedy
            wyjezdzali za granice. A wtedy Gornik gral dwa razy z Dukla Praga naszpikowana
            najlepszymi pilkarzami z Czechoslowacji, ktorzy nie mieli prawa wyjezdzac za
            granice. Ignorancie. Futbol czechoslowacki z tamtych czasow byl bardzo silny. Na
            Stadionie Slaskim w meczach Gornika z Dukla bylo dwa razy ponad 100 tysiecy
            ludzi. I mieli co oglądać, maja co wspominac. To były mecze. Na trening mistrzow
            Czechoslowacji dzien przed tymi meczami z Gornikiem, przyszlo ponad 10 tysiecy
            ludzi. Taka to byla slaba druzyna! Gornik gral dwa razy z Dukla:
            - w chyba 64 roku bylo: 2-0 na Slaskim i 1-4 w Pradze ( w tym drugim meczu
            Gornik gral od 20 minuty w dziesiatke )
            - w 65 roku było: 1-4 w Pradze ( tez od 5 minuty Gornik gral w dziesiatke, tak
            uczciwie wtedy sedziowano, wszystko jest zreszta dokladnie opisane w magazynach
            " Gornik " i historii naszej pilki ) i 3-0 na Slaskim, potem byl dodatkowy mecz
            0-0 i Gornik odpadl losowaniem.

            • Gość: bob frekwencja IP: *.gl.digi.pl 16.04.10, 00:24
              1989 Puchar Europy ,Stadion Slaski
              Ruch - Sredec Sofia 1-1
              15000 ludzi

              Potem dwa tygodnie pozniej byl rewanz w Sofii.
      • Gość: bob pupile stalina? IP: *.gl.digi.pl 15.04.10, 23:32
        No ale przyznac trzeba , ze za towarzyszy radzieckich Ruchowi powodzilo sie
        znakomicie!!!!!! Wlasnie w latach 1951-53 prezesem GKKF byl general radziecki i
        polski Jerzy Bordzilowski ( kariera tego pana: od 1919 roku w Armii Radzieckiej,
        w 1920 roku walczy po stronie ZSRR w wojnie polsko-bolszewickiej, od 1944 roku w
        Ludowym Wojsku Polskim, od 1954 roku szef Sztabu Generalnego LWP, w czerwcu 1956
        podczas Wydarzen Poznanskich wydal rozkaz krwawego stlumienia protestu
        robotnikow- bylo 58 ofiar smiertelnych ). No no, chorzowscy. Zdobyliscie
        mistrzostwo wlasnie w 51, 52, 53!!! Lata najwiekszego stalinizmu 1949-56
        byliscie non stop w pierwszej trojce. Trzeba przyznac, ze odbierac medale za
        mistrzostwo i vice kraju z rak takich ludzi to niezly pasztet na tym waszym
        nieskazitelnym wizerunku. Smiejecie sie z Gornika zarzucajac mu komunizm ale
        trzeba obiektywnie przyznac, ze jestescie gigantyczny krok przed Gornikiem.
        Gornik takich pseudozaszczytow nie dostapil. Dopiero w 1956 roku nastepuje
        odwilz a towarzysze radzieccy zostaja odsunieci i wyjezdzaja z Polski. Tak sa
        znienawidzeni.
    • Gość: KAC_123 Wałdoch w Górniku od poniedziałku? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.10, 09:39
      Co za bełkot.....
      Stek kłamstw i manipulacji faktami historycznymi.
    • Gość: alfred Wałdoch w Górniku od poniedziałku? IP: 188.33.194.* 15.04.10, 11:50
      Tyle przeinazczeń i mijania się z prawdą że tylko ojciec Rydzyk może
      Cię pobić.A swoją drogą nieżle pomyślanie,komu będzie się chciało
      polemizować i wyjaśniać ten cały bełkot frustrata:)
      • Gość: prawdziwy Brawo!Brawo! Brawo! IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.04.10, 12:04
        Czytałem już tą publikację wielokrotnie w internecie i prasie. W całości jest o
        wiele obszerniejsza. I zamknąć paszcze żabskie pokurcze!Prawda was boli? Cała
        prawda o waszym sovieckim górniczku. Wszytsko co napisał( a raczej chyba
        przepisał) ten gosć to prawda o was. Po wojnie zasadzono takie chwasty
        komunistyczne jak górnik w całej Polsce,żeby zniszczyć prawdziwe kluby sportowe
        osadzone na gruncie prawdziwych wartości nie tylko sportowych ale też
        narodowych. Trzeba propagować wiedzę na temat takich chwastów jak tewn
        zabbrzański klub.
        ja wam coś dopiszę co napisał w GW Paweł CZado o tym waszym Gajdzickim agencie
        sovieckim:
        Zupełnie nieoczekiwanie okazało się jednak, że opowieść rodziny założyciela
        Górnika nie jest piękna.

        "Jest strasznie przygnębiająca.

        Wielu fanów klubu z Zabrza z pewnością będzie się starało wyrzucić ją z pamięci.
        "Nikt nikogo za rękę nie złapał, co ta kobieta w ogóle może wiedzieć?!” - będą
        ze złością powtarzać.
        Warto jednak przedstawić świadectwo rodziny Juliana Gajdzickiego. W historii
        Górnika z pewnością były cienie."
        To nie wymysły kibiców co piszę w przypadku .To prawda historyczna ,którą należy
        przypominać by więcej tamte czasy nie powróciły.
        Górnik to wstyd Polskiej i Śląskiej ziemi.Symbol komunistycznego
        rezimu.Totalitaryzmu już nie ma więc i symbol tegoż powinien zniknąć z mapy
        naszej ukochanej ojczyzny jaką jest Polska Niepodległa.
        I nie ma z czym polemizować bo faktów i prawdy historycznej nie wyplenicie z
        umysłów prawdziwych Polaków.
        • Gość: bob wstyd wstyd wstyd IP: *.gl.digi.pl 16.04.10, 06:33
          Gornik mial w tamtych czasach tak silna druzyne, ze nie musial niczego
          zalatwiac, niczego kupowac. Wygrywal lige z ogromna kilkunasto punktowa
          przewaga. Mozna sprawdzic. O jego sile stanowili zawodnicy ze Slaska, chcacy
          grac w Gorniku i calkowicie sie z tym klubem identyfikujacy. Tajemnica
          pantoflowej poczty bylo, ze pilkarzom Gornika te tytuly tak spowszednialy, ze im
          sie przykladac nie chcialo. Dlatego zdobywali tytuly tylko co drugi rok. A gdyby
          jeszcze nie kontuzja Lubanskiego w 1973 roku to Gornik mialby tych tytulow
          jeszcze wiecej. Calkowicie zasluzenie! Ruch Chorzow-Histria klubow FUJI podaje,
          ze w czasie eliminacji do Mistrzostw Swiata w RFN w 1974 roku, żaden zawodnik
          Ruchu Chorzow czyli najlepszej druzyny w kraju nie bral udzialu w meczach
          eliminacyjnych z Walia i Anglia. Najlepsi zawodnicy Ruchu Chorzow ( Marx i
          Maszczyk obydwaj przewidywani do kadry ) odniesli kontuzje w meczu z Gwardia???
          Kierownictwo Ruchu bylo oskarzane o namowienie obu pilkarzy do sfingowania tych
          urazow, aby ci nie musieli grac w ramach eliminacji do mundialu z bardzo ostro
          grajacymi Anglikami i Walijczykami. Ruch zdobywa w tym okresie dwa mistrzostwa
          kraju i Puchar Polski. Gornik ( tez walczacy o mistrzostwo ) i inne kluby w
          odroznieniu od Ruchu wystawia bez wahania swoich najlepszych zawodnikow na
          potrzeby reprezentacji, Lubanski odnosi w meczu z Anglikami bardzo ciezka
          kontuzje. Gornik traci na dlugi czas swojego najlepszego napastnika. Tylko
          dlatego przegrywa walke o tytul z Ruchem. Tak to bylo.
    • Gość: wijet Wałdoch dyrektorem w Górniku od poniedziałku? IP: *.chello.pl 15.04.10, 17:10
      na kanwie tej histerii pogrzebowej, komuś palma całkiem odbija, mój dziadek do
      samego końca, jeszcze w 1948 roku walczył z komuną, mój ojciec w stanie
      wojennym...., ja jestem przewodniczący w solidarności, moja żona z listy PiS
      startowała w wyborach, nigdy żaden klub- TYLKO GÓRNIK FOR EVER MISTRZ FOR
      EVER!!!!:-)):-))
      • Gość: bobo markowski Re: Wałdoch dyrektorem w Górniku od poniedziałku? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.04.10, 17:51
        znając zeszmaconą grenezę tego klubu,powody powstania i historię w latach komuny
        jesteś zwykłym kolaborantem. Niestety zawsze byli tacy. Już lepiej jakbyś
        napisał ,że czujesz się czerwonym z krwi i kości. Nawet można by cię szanować za
        poglądy. Dla mnie jesteś zwykłym zerem i parówą .Kolaborancką szmatą.
        • Gość: darek Re: Wałdoch dyrektorem w Górniku od poniedziałku? IP: *.rudaslaska.vectranet.pl 15.04.10, 21:36
          A kim Ty jesteś żeby oceniać kogoś,kogo nawet nie znasz?Ilu jeszcze
          nicków użyjesz,i na ilu portalach będziesz wypisywać te bzdury?
          Czytając Twoje wypociny i inwektywy wobec innych,mam wrazenie że
          masz powazne problemy natury psychicznej,to się leczy.Ps.Tyz żech
          jest Ślonzokym z dziada pradziada,i łod kiedy pamiyntom(a mom43-
          lata) w moij familii kibicowało sie Gornikowi.
      • Gość: Helmut Karminadel Re: Wałdoch dyrektorem w Górniku od poniedziałku? IP: *.adsl.inetia.pl 15.04.10, 21:57
        Kolejny raz, zakompleksiony SMrODEK wkleja ten sam tekst...
        Chopie wiymy, że internet jest srogi i może dużo zmieścic ale bez
        przesady.
        Dzięki takim debilom jak ty utwierdzam się w przekonaniu, że GORNIK
        jest wielki. Dzięki
        Pzdr
    • Gość: Gieksa. Wałdoch dyrektorem w Górniku od poniedziałku? IP: 93.175.70.* 16.04.10, 16:45
      TE HISTORYKU PILKI !! A OD 1980roku JESTES CWELEM I MESKA
      PROSTYTUTKA TO NIE PISZESZ ! NIE WSTYC SIE MY CIE NA OSIEDLU
      ZNAMY !! CIOTO!DYMANA!!!
Pełna wersja