Gość: KSGliwice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.10, 01:42 Tomek zrób naw wreszcie drużynę której nie będziemy się wstydzili !!! Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: historyk piłki Prawdziwa historia Górnika Zabrze.Fakty IP: 109.243.191.* 15.04.10, 07:49 Poniższy opis został napisany na podstawie sprawdzonych i udokumentowanych historycznie faktów.My kibice mamy prawo do wiedzy historycznej związanej z polską piłką nożną. Dlaczego 31 maja 2009 po spadku Górnika zapanowała na Górnym Śląsku wielka, spontaniczna radość? Jeśli nie rozumiecie, to tutułem przypomnienia: Górnik powstał 14 grudnia 1948 roku, dzień później powstała PZPR. Powstała ze „zjednoczenia PPR i PPS czyli w wyniku wcielenia siłą PPS do PPR-u. Zjazd zjednoczeniowy, który utworzył równie legendarną co Górnik PZPR został zapowiedziany już 10 marca 1948. Termin zjazdu unifikacyjnego był zatem znany 9 miesięcy przed stworzeniem w Zabrzu pierwszego Koła Sportowego Zrzeszenia Górnik. Datę zjazdu zjednoczeniowego nowej komunistycznej partii wyznaczono dokładnie na 15 XII tegoż roku, twórcy Górnika doskonale wiedzieli jaki mogą zbić kapitał na utworzeniu klubu w przeddzień tej daty!!! W ten sam dzień utworzyć Górnika nie można było, bo kolidowało by to z tak zacną datą. 15 grudnia wszystkie informacje poświęcone były w ludowej Polsce utworzeniu nowej przewodniej siły narodu – PZPR. Powstanie wzorcowego socjalistycznego molocha sportowego o wdzięcznej radzieckiej nazwie Górnik miało być preludium dla tego wielkiego wydarzenia. Podobnie zresztą powstał sam Górnik, do klubu Zjednoczenie wcielono przymusowo wcześniej niezależne kluby: Skrę, Concordię i Pogoń. Wcielenie takie oznaczało po prostu ich brutalną likwidację! Ta data i okoliczności to nie przypadek. Przy zakładaniu Górnika uczestniczył zresztą delegat PPR – towarzysz Łączyński. Dlaczego tak wszystko łączono? To było podstawowe założenie stalinizmu: unifikacja i ujednolicenie społeczeństwa i wszelkich organizacji celem ułatwienia sprawowania nad nim ścisłej kontroli. Zbrodniczy zamysł zbrodniczego systemu. Dlaczego wcielano do Zjednoczenia? Bo była to sportowa komórka wytworu komunizmu – tzw. zjednoczeń węglowych, czyli państwowych kombinatów czuwających nad wydobyciem węgla, powstałych po wywłaszczeniu poszczególnych kopalń od prywatnych właścicieli i skomasowaniu ich w przemysłowe, prawdziwie stalinowskie megakombinaty. Tak przedstawiają się „zaszczytne” i jakże romantyczne początki tego tworu! Nie mają w Polsce analogii. Tej szukać trzeba w ZSRR, tam już w latach 30. powstawały przy kombinatach górniczych tzw. Szachtiory (czyli Górniki), będące ich sportowymi komórkami. Pełna unifikacja sportu ze strukturą totalitarnego państwa. Reasumując, akt stworzenia „wielkiego Górnika” nie miał nic wspólnego z niepokalanym poczęciem, przypominał raczej brutalny gwałt. Był owocem przestępstwa – sowietyzacji polskiego sportu. Na koniec cytat z książki pt. O tytuł mistrza Polski, encykl. Fuji, s. 80: „Gdy pamiętać, że za fuzją 4 liczących się klubów, które w końcu 1948 dały początek Górnikowi, stały niemałe środki finansowe i sprzyjające propagandowym celom partyjne decyzje polityczne, rozwój zabrzańskiego klubu nie może dziwić”. Nie dziwicie się, że pomysłodawcą przeszczepienia tych wzorów do Zabrza był pół-Rosjanin i komunista – Gajdzicki. Później był za to znienawidzony i musiał ukrywać się przed kibicami klubów, które zniszczył. Z tego propagandowego kombinatu uciekali piłkarze wcielonych do niego klubów. Zjawisko było o tyle dotkliwe, że kluby te prezentowały przed wcieleniem ich do Zjednoczenia znacznie wyższy poziom sportowy. Początki klubu nikną więc w oparach absurdu: piłkarze nie chcieli grać w Górniku a kibice nienawidzili twórcę tego tworu. Takie są jego groteskowe początki: kombinat państwowy, nie dość, że bez kibiców to jeszcze traktowany wrogo przez mieszkańców miasta w którym powstał. Wrogość wobec pomysłodawcy, nieukrywana awersja piłkarzy i kibiców do nowego tworu jest faktem historycznym. Nie dziwcie się, że w Zabrzu nie wiedzą gdzie i z kim Górnik rozegrał swój pierwszy mecz – to nie było ważne, nikt tego nie notował, nikogo to nie obchodziło. Liczyło się ile Górnik wyrobił % sportowej normy i czy piłkarze pilnie uczestniczyli w wykładach z marskizmu i leninizmu. Wiemy natomiast, że pierwszy mecz międzynarodowy drużyna Górnika rozegrała z Armią Czerwoną, ale domyślaliście się chyba? Zaraz po powstaniu Górnik otrzymał od władz prezent – wybudowany jeszcze przez nazistów stadion na 12000 miejsc. Zaplecze zostało ufundowane, trzeba było zacząć werbować ludzi (normalny klub powstaje w odwrotny sposób: najpierw zdobywa popularność i miłość kibiców a dopiero ewentualnie potem wsparcie władz). Nie pytajcie się też skąd wzięły się egzotyczne w polskiej przedwojennej piłce nazwy typu: Górnik, Stal, Gwardia, Kolejarz, CWKS (W ZSRR: Szachtior, Metalurg, Dynamo, Lokomotiw, CSKA) itd. To tylko zwykłe kopie „doskonałych” rozwiązań radzieckich. Trudno doszukiwac się w Polsce klubów o równie jednoznacznym powiązaniu ich narodzin ze stalinowską zagładą przedwojennych struktur piłkarskich. W marcu zapowiedziano na grudzień 1948 roku utworzenie jednej jedynie słusznej partii (PZPR), we wrześniu usunięto od władzy Gomułkę za odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne a w październiku 1948 roku rozpoczęto aresztowania przedwojennych działaczy piłkarskich którzy nie wstąpili do PPR, lub krytykowali komunistyczne porządki. W grudniu 1948 istniało już 60 nowych państwowych kombinatów sportowo-zakładowych. Ciekawostką jest fakt, że nigdzie na zachodzie Europy nie powstał klub o odpowiedniku nazwy „Górnik”, w Polsce zaś nazwa ta pojawiła się dokładnie w chwili rozpoczęcia reorganizacji polskiego sportu na wzór radziecki. Nie trzeba chyba dodawać, że nazwa ta pojawiła się znacznie wcześniej niż w Polsce na obszarze ZSRR. Co ciekawe klub z Zabrza gra pod tym szyldem do dzisiaj, chociaż przygniatająca większość klubów pozbyła się stalinowskich, narzucanych odgórnie nazw. Reorganizacja sportu na wzór radziecki to było zniszczenie wszystkiego, całego dorobku przedwojennego piłkarstwa. W latach 1948-1949 zlikwidowano w Polsce autonomiczne kluby piłkarskie, podporządkowując je państwowym zrzeszeniom. Doszło do olbrzymiej nacjonalizacji klubów piłkarskich. Kluby zostały po prostu zagrabione przez państwo. Można było zatrzeć niewygodne przedwojenne nazwy klubów, to co dla jednych było tragedią dla innych stało się jednak radością i źródłem powstania – narodził się Górnik, towarzysz Górnik! O okolicznościach tych wydarzeń nie dowiecie się jednak w ugładzonych notkach dziennikarskich o „wielkim” Górniku. Prawda jest politycznie niepoprawna. Już kilkanaście lat po powstaniu fałszowano w Górniku jubileusze istnienia, wymazano też nazwisko pierwszego prezesa i nikt z kibiców ani klubowych działaczy nie znał prawdy. Odkryto ją dopiero przy powstawaniu monografii klubu w latach 90. To daje do myślenia. To niestety tylko wierzchołek góry lodowej. Można by się rozpisywać na temat wyznaczenia Górnika do roli sztandarowego koła zrzeszenia Górnik, analizować sylwetki pierwszych prezesów z których jeden był działaczem Niemieckiej Partii Komunistycznej a drugi przodownikiem pracy awansowanym w błyskawicznym tempie, po kilkudniowym kursie (!!! Słynne hasło: nie matura, lecz chęć szczera), na stanowisko dyrektora kopalni. Rozwodzić się dlaczego mieszkańcy Radlina nie chcieli mieć u siebie centralnego klubu - wizytówki górnictwa, w efekcie czego sztandarowe koło zrzeszenia Górnik postanowiono przenieśc do Zabrza. Można wymieniać aparatczyków którzy wspierali go w komunie, a byli to ludzie z najwyższych szczebli władzy. Komu i dlaczego zależało na tym by stworzyć wizytówkę hołubionego przez władze zawodu. Przypominać, że wśród najwybitniejszych piłkarzy lat 50., 60. i 70. nie ma ani jednego wychowanka, że Górnik słynął z pasożytowania na innych śląskich klubach, które zwyczajnie okradał, łamiąc niejednokrotnie statuty PZPN-u i posiłkując się przy tym oferowaniem znakomitych sztygarskich pensji. Okoliczności Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: historyk piłki Prawdziwa historia Górnika Zabrze.Fakty cd. IP: 109.243.191.* 15.04.10, 07:52 Okoliczności transferów niektórych piłkarzy do Górnika mają iście mafijną genezę i zamieszani w nie byli najważniejsi decydenci PRL-u. Rzadko kto dziś pamięta, że Górnik nigdy nie stracił piłkarza na rzecz CWKS-u Legii. Wręcz potrafił wyciągnąć z Legii takich asów jak Kowala czy Pohla, wykradzionych wczesniej przez wojskowych z małych śląskich klubów. To jedyny taki przypadek w PRL-u: całkowita odporność na zabiegi potężnych ponoć wojskowych patronów Legii. Do historii komunistycznej propagandy przeszły prasowe relacje z kompromitacji Górnika w Londynie, kiedy został ośmieszony przez Tottenham wynikiem 8:1. Prasa lamentowała nad okrucieństwem barbarzyńskich Anglików. Nie można było pisać o kompromitacji wizytówki górnictwa – nie wypadało. W rzeczywistości piłkarze Tottenhamu, który nigdy nie zawojował Pucharu Mistrzów grali po prostu swoje – angielską piłkę. Gwiazdorzy z Górnika nie podołali presji i byli po prostu znacznie słabsi piłkarsko, przyzwyczajeni do tego, że nikt w kraju nie był w stanie stawić im oporu. Wzorowi socjalistyczni górnicy zostali po prostu stratowani na Ścieżce Białego Jelenia (White Hart Line). Czytając jednak relacje o tym meczu w komunistycznej prasie można było pomyśleć, że Górnik powinien awansować dalej, jedynie kapitalistyczny spisek powstrzymał jego marsz ku zwycięstwu… Jan Kowalski, jeden z gwiazdorów tamtej drużyny, ogłoszony przez komunistyczną prasę ofiarą Anglików analizował sytuacje po upadku komuny: „Owszem odniosłem kontuzję, ale nie było to wynikiem jakiejś szczególnie brutalnej gry Anglików. Mieli taki styl, grali po prostu zdecydowanie i tyle. Oni nie byli złośliwi, nie byli chams Zabawnym jest fakt, że przygoda Górnika z Pucharem Mistrzów zaczynała się jednak pod hasłem zatarcia „niechlubnych wyników poprzedników”. Wydawane w olbrzymich nakładach ulotki propagandowe (w formie książeczek) zawierały informacje, że wielki Górnik idzie na podbój Europy. Po klęsce w Londynie i kilku dalszych niepowodzeniach wizytówki górnictwa, jedna z kolejnych „ulotek” wydana we wrześniu 1964 nie zaczynała się już od buńczucznych zapowiedzi tylko od usprawiedliwień: „wyniki górników byłyby lepsze gdyby sprzyjało im szczęście w losowaniu”. Do potęg które złośliwy los postawił na drodze „wiecznego pechowca” – Górnika, zaliczone zostają: Tottenham (europejski średniak), Austria Wiedeń (mniej niż średniak) i Dukla Praga. Za komentarz do największej klęski polskiej drużyny w dziejach Pucharu Mistrzów/Ligi Mistrzów poza pokaźnym zestawem usprawiedliwień służy krzepiące stwierdzenie, że „nie był to mecz do jednej bramki”. Cieżkie zmagania Górnika z Austrią (1963) kwitowane są słowami, iż zabrakło „łutu szczęścia” (na temat 1:0 na Stadionie Śląskim). Arcydziełem kłamstwa jest zaś relacja o autentycznie szczęśliwym awansie po dodatkowym meczu z Austrią. Po zdobyciu w I połowie dwóch bramek, w II połowie tego meczu trwał nieustanny szturm bramki Górnika, a Górnik całą druga połowę się bronił, stracił jednak tylko jedną bramkę i wygrał ostatecznie awans 2:1. Fatalna postawa zespołu przedstawiona została jednak jako efekt „niefortunnej taktyki”. Wysoka porażka Górnika w następnej rundzie, na wyjeździe w Pradze (Dukla-Górnik 4:1) określona jest po raz kolejny jako „ogromne szczęście” Dukli. Dotkliwa porażka dokładnie w takim samym wymiarze (znów lanie 4:1!) rok później określona jest jako „jeszcze bardziej pechowa”. Nad losem Górnika mścił się zapewne jakiś demon-reakcjonista, bo cóż innego mogło spowodować taką niekończąca się serię potwornego pecha? W 1967 roku Górnik dał kolejny popis ulegając w II rundzie Pucharu Mistrzów CSKA Sofia 0:4. W 1968 w kolejnej broszurce czytamy zaklęcie by górnicy zagrali tak wspaniale jak gdy „przed laty rzucili na kolana Tottenham”. W tymże 1968 roku, w pierwszym meczu Górnik przegrał w Manchesterze tylko 2:0 jednak komunistyczna prasa znowuż rozpatrywała niezwykły pech czempiona…. W tym samym czasie brytyjski Times wytypował 6 rozpaczliwych obron Huberta Kostki do tytułu „nie z tego świata” i zastanawiał się nad tym jakim cudem Manchester United nie strzelił Górnikowi więcej bramek… Najlepszym przykładem propagandy systemu była zbiorowa histeria po dotarciu wizytówki socjalistycznego górnictwa do finału najsłabszego z pucharów europejskich – Puchary Zdobywców Pucharów (nie bez powodu został zlikwidowany 10 lat temu!). W finale Górnik przegrał z przeciętnym Manchesterem City, który nigdy później nie sięgnął już po europejskie trofeum. Do finału dostał się dzięki… szczęśliwemu losowaniu. „Pokonanym” rywalem w losowaniu była słabiutka Roma, przedstawiana w komunistycznej prasie jako potentant europejskiej piłki! Tymczasem klub w dziesięcioleciu 1965-1975 ani razu nie zajął nawet miejsca na ligowym podium, niejednokrotnie kończąc rozgrywki w drugiej połowie tabeli. Z Górnikiem grał tylko dlatego, że udało mu się zdobyć krajowy puchar. Mimo, że faktycznym faworytem spotkania był Górnik (znajdujący się co roku na ligowym podium i grający niemal corocznie w Pucharze Mistrzów), nie zdołał ani razu pokonać włoskiego średniaka. Awansował dopiero dzięki szczęśliwemu rzutowi monetą. W finale gwiazdorzy z Górnika przestraszyli się stawki meczu i tradycyjnie w decydującym starciu polegli. W kraju odtrąbiono jednak wielki sukces! Świętowanie klęski było możliwe tylko w PRL-u. Próbowano w oparciu o te smutne wydarzenie dowodzić wybitności klubu… Przecież żaden inny nie dotarł… Zapominano tylko dodać, że żaden inny nie miał takich warunków w PRL-u. To Górnik był hegemonem politycznym, sportowym i dodatkowo najbogatszym klubem. Któż inny miałby więc wyręczyć krezusa? 1957-1972 rok w rok na podium; 1963-1972 rok w rok z jakimś trofeum a mimo to reprezantacyjny klub gomułkowszczyzny nie sięgnął w przeciwieństwie do innych socjalistycznych kombinatów typu Steaua, Crvena Zvezda, Dinamo Zagrzeb, Dynamo Kijów, Dinamo Tibilisi, Slovan Bratysława czy nawet biedniutki Magdeburg, po europejski puchar. W Pucharze Mistrzów, który był zawsze najlepszym miernikiem wartości klubów Górnik grał fatalnie. Wystąpił w nim 12 razy (!) i 6-krotnie odpadł w pierwszej rundzie. Na 12 występów najbogatszy klub PRL-u jedynie jeden raz dotarł do ćwierćfinału! Lepszy bilans mają: Legia, Widzew, Ruch, Wisła. W Pucharze UEFA Górnik grał pięciokrotnie i jego największy sukces to 1/16. Poza sezonami 1968 i 1970 wyniki Górnika w pucharach są dramatycznie słabe, a biorąc pod uwagę fakt, że klub w latach 1957-1972 cały czas był na szczycie (zdobywając 10 mistrzostw i 6 pucharów, zasiadając 16 razy pod rząd na podium MP) i nie notował żadnych kryzysów formy wyniki te są kompromitujące. Dzięki usilnej propagandzie udało się jednak zatrzeć takie wrażenie. Udało się tym łatwiej, że olbrzymie środki inwestowane w Górnika przynosiły oczywiście efekt na krajowym podwórku, gdzie najsilniejszy składowo i finansowo Górnik nie miał żadnej poważnej konkurencji. Pomimo tych faktów wielu prostym ludziom, wychowanym w systemie komunistycznym, Górnik kojarzy się jeszcze dziś z olbrzymimi sukcesami międzynarodowymi! Komunistyczna ideologia skolonizowała więc skutecznie proste znaczenie sportu. Sportu, który na ogół nie jest związany z polityką, a nawet – zgodnie z olimpijską tradycją – powinien być apolityczny. W komunistycznym państwie sport miał jednak ściśle wyznaczoną rolę (zjawisko to występowało w każdym totalitarnym ustroju, wystarczy wskazać przykład III Rzeszy), należał do tych form oddziaływania na społeczeństwo, o których Lenin pisał, że są „pasami transmisyjnymi partii do mas”. Opisy „dramatycznych” i „zwycięskich” bojów Górnika pozostaną na zawsze zabytkiem komunistycznej propagandy i przyczynkiem do badań n Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: historyk piłki Prawdziwa historia Górnika Zabrze.Fakty cd. IP: 109.243.62.* 15.04.10, 07:57 Można by jeszcze dodać jak po tej klęsce z londyńskimi kogutami i przegraniu w 1962 tytułu mistrzowskiego z biedną Polonią Bytom, o mało nie zachwiała się pozycja zabrskiego Górnika (pojawił się pomysł zbudowania sztandarowego klubu górnictwa gdzie indziej – w Sosnowcu). Jak dla celów propagandowych organizowano mecze Górnika na Śląskim, rozdając za darmo bilety na kopalniach. Władza pragnęła sukcesów sportowych, sukcesy repreznetantów PRL były sukcesami władz PRL! Propagandzie sukcesu sport służył przez cały okres Polski Ludowej. Górnik powstał, na Śląsku, w Polsce, ale pomysł i sam założyciel przybyli ze wschodu. Ze wschodu przybył też reżim polityczny, który umożliwił dokładne skopiowanie rozwiązań radzieckich i powstanie tego tworu. W propagandzie komunistycznej klub pełnić miał rolę piłkarskiego odpowiednika mocarza pracy i bohatera socjalizmu – górnika. Pompowano w sztandarowy klub górnictwa duże pieniądze, bo odpowiednik czołowej klasy robotniczej Polski na piłkarskich boiskach także miał wyrabiać 200% normy. Górnik w niepodległej Polsce to prawdziwy zabytek komuny. Najprawdziwszy relikt zniewolenia, pozostałość stalinizmu, jak pomniki ku czci Armii Czerwonej czy Pałac Kultury. Olbrzymie pieniądze na odrestaurowanie tego komunistycznego dinozaura wyłożył niemiecki koncern Allianz, mający równie nieciekawą proweniencję. Współudział w dojściu Hitlera do władzy (był sponsorem nazistów jeszcze przed 1933 rokiem) i współudział w holocauście, z czerpaniem z niego wielkich profitów. Dzięki ubezpieczaniu życia gazowanych Żydów, jednoczesnym ubezpieczaniu obozów koncentracyjnych i zagrabieniu pięniędzy z polis zagazowanych, stał się po wojnie, właścicielem olbrzymiego kapitału. Tym samym mógł zdobyć pozycję hegemona na rynku ubezpieczeń. Dziś utopił w ten spróchniały komunistyczny twór miliony złotych a Górnik mimo 4 budżetu w ekstraklasie (30 milionów zł. na sezon 2008/2009), wydaniu dużych pieniędzy na transfery i na olbrzymią gażę Kasperczaka (2 razy wiecej niż Maciej Skorża!) zakończył rozgrywki na ostatnim miejscu. Okazał się być piłkarskim PGR-em, olbrzymie nakłady nie pomogły, produkcja była niedochodowa i cały proces zakończył się katastrofą. Na zakończenie trochę propagandowej poezji, jeśli ktoś dalej nie wierzy, ten wiersz powstał naprawdę i na zamówienie władz a autorem był niejaki Broniewski: „Zabrze” Prędzej, górniku, głębiej, górniku, węgla pokłady rąb, w twojej kopalni, na twym chodniku staje ojczyzny zrąb. Pod twym oskardem padł kapitalizm, nadszedł wolności czas. Więcej żelaza, węgla i stali dla robotniczych mas! Węgiel ogrzeje, węgiel nakarmi, z węgla nasz Wspólny Dom, węgiel - to siła Ludowej Armii, droga ku jasnym dniom. Nie dla bogaczy-wyzyskiwaczy dzisiaj wyciskasz pot: Polska robocza czeka i patrzy, czeka i pług, i młot. Prędzej, górniku, śmielej, górniku, w przyszłość twą jasną idź, dąż zastępami współzawodników, w trudzie pierwszeństwo chwyć. Twoja ta ziemia, twoja na zawsze węgiel, żelazo, stal! Zabrze na przedzie, prowadzi Zabrze w socjalistyczną dal. Tradycje to mogą miec kluby przedwojenne ale nie komunistyczny twór stworzony na potrzebę resortu górnictwa i partyjnej propagandy. Dorośnijcie i przestańcie wierzyć w bajki o wielkim Górniku – legendzie polskiego futbolu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bob Gornik - Totenham IP: *.gl.digi.pl 15.04.10, 23:22 Dwumecz Gornik - Totenham z 1961 to nie byla, to zadna kompromitacja. To bylo chamstwo i rzeznia przygotowana przez Anglikow, cwaniakow, swiadomych co mozna zrobic gdy nie ma telewizji, jest sie znanym klubem ze slynnej ligi, ktory gra z debiutantami grającymi pierwszy raz w pucharach, nie swiadomymi co ich spotka , gdy cos bedzie nie po mysli wladcow futbolu. To byl pierwszy mecz Gornika w pucharach i pierwszy mecz polskiej druzyny w Anglii. To bylo super doswiadczenie dla wszystkich Polakow, którzy potem grali z druzynami z Wysp, czy tez dla druzyny Kazimierza Gorskiego, która walczyla z Anglia na Wembley o mundial w RFN w 1974. I były to doświadczenia bezcenne. W 1961 roku Gornik najpierw gral na Slaskim z Totenhamem- zdobywca mistrzostwa Anglii i Pucharu Anglii z poprzedniego sezonu. Byl to pierwszy mecz Gornika w pucharach. Po 48 minutach Gornik prowadzil 4-0 z mistrzami Anglii, ktorzy widzac ze szykuje sie pogrom w 51 i 54 minucie doslownie skosili przy pelnej akceptacji sedziego Kowalskiego i Kowala. 100 tysiecy ludzi na Slaskim sie kotlowalo. Poniewaz w tamtych czasach nie mozna bylo dokonywac zmian wiec Gornik gral w 9 do konca meczu i skonczylo sie tylko 4-2. Anglicy zrobili to z premedytacja. Po meczu Kowalskiemu i Musialkowi wsadzono nogi do gipsu na poltora tygodnia. Zaraz po zdjeciu gipsu obaj pilkarze polecieli na rewanz do Londynu z Gornikiem ( musieli leciec bo wladza ludowa nie potrafila w tak krotkim czasie wyrobic paszportow dla innych zawodnikow Gornika - takie to byly czasy ). Wiec w Londynie obaj ci zawodnicy praktycznie tylko stali na boisku. 11 na 9 to ogromna przewaga. A skopano jeszcze Franosza w Londynie, który zostal zniesiony z boiska. Totenham zszokowany sila zabrzan z pierwszego meczu był bardzo dobrze przygotowany do rewanżu. Pilkarze Totenhamu na wlasnym boisku przy swojej publicznosci ( trybuny byly metr od lini bocznej, kibice angielscy rzucali w zawodnikow zabrzanskich roznymi przedmiotami ) i przy pelnej przychylnosci sedziego grali bardzo brutalnie. Bramkarz Gornika Hubert Kostka zostal trzy razy doslownie wepchniety do bramki z pilka. Murawa stadionu pomimo tego, ze padal mocno deszcz była caly czas przed meczem specjalnie dodatkowo polewana duza iloscia wody przed meczem, zeby zupełnie nieprzygotowani sprzetowo pilkarze Gornika sie na niej slizgali. I tak było. Bylo 8-1 dla Totenhamu. To pierwszy wystep zabrzan w pucharach gdzie trafili na starych angielskich rzeznikow i wyjadaczy. W tym dwumeczu musial wygrac mistrz Anglii. I z przebiego obu spotkan zrobil to srodkami calkowicie pozasportowymi. To byly czasy bez relacji telewizyjnych wiec takie rzeczy przechodzily choc nie powinny. Sami zawodnicy Gornika mowili, ze to co sie dzialo bylo niepojete to byl dla nich szok, zostali doslownie zmiazdzeni!!! Ale byla to tez swietna lekcja na przyszlosc dla pilkarzy i dzialaczy Gornika, ktorzy kilka lat pozniej jako jedyny polski klub awansowali do finalu superprestizowych rozgrywek europejskich. Stanislaw Oslizlo o meczach z Totenhamem: "Dziewięć lat wcześniej Oslizlo grał tez w pierwszych meczach zabrzan w Pucharze Europy z Tottenhamem. W Chorzowie 100 tysięcy ludzi przecierało oczy. – Było już 4-0 dla nas, a byłoby 6-0. Wtedy znokautowali Musiałka i Kowalskiego. Kończyliśmy w „9”, wygraliśmy 4-2. Już na bankiecie w Monopolu, gdzie dziś mieszka Belgia, pokazywali nam, że w rewanżu strzelą dziesięć goli. Górnik w Londynie przegrał 1-8, na 1-3 trafił do siatki Pohl. – Trenowaliśmy w parku, nie wpuścili nas na stadion. W tunelu walili w ściany, kopali, warczeli... Nie wiedzieliśmy co się dzieje. Padał deszcz, a oni jeszcze lali boisko. Porządne buty miał może dwóch z nas, reszta jakieś poklejone... Ślizgaliśmy się, a oni toczyli wojnę. Dziś taka gra nie ma prawa przejść, wtedy sędzia przymykał oko na wszystko. Zostaliśmy zmiażdżeni." Moze troszke cytatow, jak pilkarze Gornika ( Oslizlo, Pohl, Florenski, Wilczek ) komentowali mecz z Totenhamem w Chorzowie na Slaskim: "....Anglicy w obawie przed kompromitacja zaczeli brutalnie faulowac. Najpierw David MacKay skosil Kowalskiego, ktory wrocil wprawdzie na boisko, ale juz tylko na nim statystowal, a chwile pozniej z rozerwana lydka zszedl z murawy Jerzy Musialek. Zmian nie wolno bylo dokonywac." i mecz rewanzowy w Londynie: "...Mimo, ze padal deszcz Anglicy caly czas przed meczem polewali boisko woda z hydrantow ( z lekcji szybkiego kombinacyjnego futbolu z Chorzowa wyciagnieto wnioski ).....w tych warunkach gospodarze czuli sie znacznie lepiej,...oni juz wtedy mieli nowoczesne buty,...a u nas odpowiednie obuwie do gry na mokrej trawie mialo moze dwoch z nas, reszta jakieś poklejone ( Oślizło),...przed spotkaniem stalismy dlugo w betonowym korytarzu prowadzacym na boisko, Anglicy zachowywali sie bardzo agresywnie....,..Smith uderzyl bez przyczyny Staszka Oslizle w twarz, czekalismy, ze sedzia odgwizdze faul. Rzeczywiscie odgwizdal, ale okazalo sie, ze nie wolnego dla nas, tylko karnego dla Anglikow. Nie moglismy w to uwierzyc. Zreszta po faulach na bramkarzu i obroncach stracilismy jeszcze cztery bramki. Hubert Kostka nie potrafil wtedy jeszcze grac na przedpolu, a to gospodarzom odpowiadalo...,......Anglicy grali bardzo ostro, Kostke cztery razy wrzucali do bramki razem z pilka. I sedzia gole uznawal. Skopali Franosza, ktorego zniesiono na noszach z boiska, niestety nie wolno bylo dokonywac zmian...... Ślizgaliśmy się, a oni toczyli wojnę. Dziś taka gra nie ma prawa przejść, wtedy sędzia przymykał oko na wszystko. Zostaliśmy zmiażdżeni.….”-tyle pilkarze Gornika Wiec jezeli chodzi o ten dwumecz Gornika z Totenhamem. Futbol angielski w tamtych czasach nie przebieral w srodkach, delikatnie rzecz ujmujac. Przekonal sie o tym Gornik w meczach z Totenhamem, gdzie anglicy grali bardzo brutalnie przy pelnej akceptacji sedziego, w rewanzu nie udostepniono murawy do treningu, polewano murawe duza iloscia wody pomimo padajacego deszczu przed meczem w Londynie, walono i kopano w sciany, kibice byli agresymni, rzucali roznymi przedmiotami w pilkarzu Gornika, a trybuny byly tuz przy lini bocznej, co dla naszych pilkarzy bylo ogromnym zaskoczeniem, wcale nie takim prostym do przeskoczenia. Potem byly mecze Gornika z Manchesterem United i Manchesterem City. Gdzie zespoly angielskie rowniez graly ostro ( te rzeczy sa szczegółowo opisane we wspomnieniach pilkarzy Gornika ). Anglicy zawsze uwazajacy sie za bogow futbolu, mieli jeszcze troche szacunku dla utytulowanych pilkarsko nacji. Ale dla nikomu nie znanych Polakow, ktorzy niczego nie osiagneli w klubowej pilce noznej do 1970 roku i reprezentacyjnej do 1973, nie mieli zadnego szacunku. I na ich agresje ( ta z trybun, z szatni, na murawie ), sztuczki działaczy, sposób gry ( chamskie faule, wysokie wrzutki i dośrodkowania - wazna gra naszego bramkarza na przedpolu - gra glowa naszych obrońców )trzeba bylo byc w 1973 ( eliminacje do mundialu w RFN w 1973 z Anglia ) roku bardzo dobrze przygotowanym. To doswiadczenie zdobywala wlasnie ekipa pilkarzy i dzialaczy Gornika Zabrze. Pierwszej polskiej druzyny przebijajacej sie w tych rzeczywiscie superprestizowych rozgrywkach europejskich. Pierwszej polskiej druzyny, która nadziala się na futbol angielski w pelnym tego slowa znaczeniu. Sami zawodnicy Gornika mowili, ze to co sie dzialo bylo niepojete to byl dla nich szok, zostali doslownie zmiazdzeni!!! To był pierwszy wystep zabrzan w pucharach, gdzie trafili na zaprawionych w miedzynarodowych bojach, angielskich rzeznikow i wyjadaczy. W tym dwumeczu musial wygrac mistrz Anglii- dla marketingu Totenhamu ewentualna utrata wpływów finansowych do budżetu klubu, spowodowanych wyeliminowaniem przez nowicjuszy z Gornika była bardzo duza strata. I z przebiego obu spotkan Totenham zrobil to srodkami calkowicie pozasportowymi, byle tylko awansowac. To byly czasy bez relacji telewizyjnych wiec takie rzeczy przechodz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bob Re: Gornik - Totenham IP: *.gl.digi.pl 15.04.10, 23:23 Sila tamtej druzyny Totenhamu w sezonie gdy Totenham wygral z Gornikiem? Totenham przegral potem w polfinale minimalnie 2-1, 1-3 po dogrywce z Benfica Lizbona, która potem zdobywa Puchar Europy. Rok wczesniej Benfica tez samo zdobywa Puchar Europy. Wiec byl to zdecydowanie najlepszy zespol Europy tamtych czasow, z ktorym Totenham minimalnie przegral. W 1963 roku Benfica jest znow w finale Pucharu Europy, trzeci raz z rzedu, gdzie przegrywa minimalnie z AC Milan 1-2. Benfica byla wtedy najlepszym klubem Europy. Totenham , ktory w edycji 1961/62 po skandalicznych meczach ogrywa Gornika 2-4, 8-1 i przegrywa w tej samej edycji minimalnie w polfinale z Benfica ( najlepszym zespolem Europy ) w nastepnym roku wygrywa Puchar Zdobywcow Pucharow. ( w finale wygrywa 5-1 ). Totenham z czasow meczow z Gornikiem to absolutny top europejskiej pilki, ktory przegral tylko minimalnie z najlepszym zespolem Europy tamtych czasow czyli z Benfica Lizbona, ktora jest pierwszym zespolem przebijajacym dominacje Realu Madryt w Pucharze Europy lat 1955-60, Benfica wygrywa w 1961, 1962 a w 1963 jest w funale. I z tym zespolem po zacietych meczach, Totenham przegrywa w 1962 roku w polfinale Pucharu Europy 2-1 i 1-3, a rok pozniej to zero wygrywa bez gadania PZP!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bob Prawda jest taka IP: *.gl.digi.pl 15.04.10, 23:27 Gornik drogi kolego niczego nie wysysal. Taki Szoltysik i Oslizlo ( obydwaj wybitni gracze Gornika ) mieli grac w Ruchu, ale ich tam niepowaznie potraktowano, dlatego przyszli do Gornika. Zygfryd Szoltysik podpisal jedynie wstepna karte zgloszenia do Ruchu. Sam Szoltysik o dzialaczach Ruchu powiedzial: "ze potraktowali go niepowaznie"! W Chorzowie "skapili Szoltysikowi na garnitur, jaki zazyczyl sobie mikroskopijny junior"! W Zabrzu garnitur Szoltysikowi dali i chlopak wybral Gornika. A po latach stwierdzil wprost: " to byla najlepsza decyzja jaka moglem podjac"! Mlody, zdolny wiec niebiescy mysleli, ze i tak bedzie musial grac u nich. Stanislaw Oslizlo: "Do Wisły Kraków poszedł... sam. Był rok 1955. 18-letni maturzysta chciał zdawać do Wyższej Szkoły Rolniczej w Krakowie. Jeszcze wcześniej zgłosił się do klubu z Reymonta. Nikt go nie przyjął. Ostatecznie został studentem pierwszego roku Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Katowicach. I trafiłem do miejscowego Kolejarza...." "W 1959 roku Oślizło był już gwiazdą. Jak sam twierdzi, Pogoń Szczecin oferowała kapitalne warunki. Było jednak daleko. On sam chciał grać w Ruchu Chorzów. Miałem już wtedy używanego Moskwicza. Pojechałem na Cichą i nic z tego nie wyszło. Przyjął mnie jakiś magazynier, odesłał do niby-członka zarządu, a ten stwierdził, że nie bardzo może pomóc. Kazał przyjechać w innym terminie. I pojechałem do Chorzowa, już jako gracz Górnika." Pilkarze o grze w Gorniku: Marek Majka, jeden z najsłynniejszych wychowanków gliwickiego klubu, był w latach 80. członkiem złotej zabrzańskiej jedenastki. Z Górnikiem sięgnął po cztery tytuły mistrza Polski pisze Gazeta Wyborcza. Wiadomo, że piłkarze, którzy odchodzili z Piasta do Górnika, przestawali być wielkimi przyjaciółmi gliwickich kibiców. Mój transfer to była jednak normalna kolej rzeczy. Ci, którzy krytykują piłkarzy szukających szansy na swój rozwój, nie znają się na sporcie. Oceniam swoje przejście z Gliwic do Zabrza jako najlepszy krok w moim życiu. Życzyłbym każdemu piłkarzowi, aby osiągnął takie sukcesy jak ja w Górniku. Cztery tytuły mistrza Polski z rzędu to przecież rzadkość i nigdy bym nie przypuszczał, że to może spotkać akurat mnie - mówi Majka. Komornicki Ryszard" "Przypomina przykład sprzed ćwierć wieku. - Swego czasu rewolucję w składzie Górnika zrobił trener Kostka. Sprowadził młodych piłkarzy z klubów drugiej czy trzeciej ligi. Wtedy m.in. i ja trafiłem do Górnika. Trener w ciągu dwóch lat zrobił z nas gwiazdy polskiej piłki, zbudował zespół, któremu w kraju nikt nie potrafił zagrozić - opowiada Koko." Wlodzimierz Lubanski w wywiadzie o grze w Gorniku: "....Nasza rodzina mieszkała na osiedlu górniczym, zaś na stadion Górnika Zabrze czasami chodziłem piechotą....Ja w żadnym wypadku nie żałuję, że w tak młodym wieku znalazłem się w Górniku Zabrze. To był znakomity wybór, Górnik dał mi możliwość zrobienia kariery, pokazania się w Europie...." W swojej biografii Lubanski powiedzial, ze decyzja o grze w Gorniku byla najlepsza decyzja jaka podjal w swoim zyciu! Ojciec Lubanskiego byl gornikiem. Wiec napisz mi, jakbys sie zachowal na miejscu dzialaczy Gornika? "Lubanski przeciez byl z Sosnicy, ktora jest dzielnica Gliwic graniczaca bezposrednio z Zabrzem, praktycznie rzecz biorac Stadion Gornika jest 300 metrow od granicy Sosnicy i Zabrza, wiec o co chodzi? Praktycznie cala Sosnica i jej mieszkancy od lat sa zwiazani tylko i wylacznie z Gornikiem Zabrze. Sosnica jest jak gdyby oderwana od reszty Gliwic dzielnica tego miasta, sasiaduje z Zabrzem a do reszty Gliwic prowadzi 5 kilometrowy pas pustych terenow ( w latach PRL byly to totalne pustostany terenowe, dopiero po 89 roku zaczeto cos tam budowac i robic ) przez ktory przebiegaja dwie drogi laczace te dwa oderwane od siebie organizmy : Gliwice i Sosnice- wiec powiedzcie gdzie wychowany na potędze Gornika Lubanski miał grac? Nikt nikogo nikomu nie podkradal. Zwyczajnie tak jak teraz pilkarze szli do lepszych klubow, bogatszych gdzie lepiej placono, gdzie mogli przebic sie do reprezentacji. Zacytuje tez encyklopedie pilkarska FUJI- Liga Polska: " Do sekretariatu Gornika przy ulicy Roosevelta nadchodzily regularnie tysiace listow od mlodych pilkarzy z calego kraju, ktorzy snili o wielkiej pilce w barwach tego slaskiego giganta. Tylko niektorym udawalo sie spelnic ambitne wizje. "Koniec kropka. Adam Topolski, były zawodnik Legii a obecnie trener GKP Gorzow o Gorniku Zabrze: Mecz z Górnikiem to będzie mecz podwyższonego ryzyka. Ale nie tylko. - To także spotkanie podwyższonego bicia serca. Dla starszych kibiców Górnik Zabrze to niesamowita marka. Sam pamiętam, jak za dzieciaka wszyscy na podwórku chcieli być drużyną Górnika, nikt za to nie chciał być Legią. Zabrzański klub to był symbol wielkich czasów dla polskiej klubowej piłki. Wielu fanów pewnie myśli podobnie. Brychczy, ktory jest legenda Legii sam w jednym z ostatnich wywiadow mowil, ze chcial wrocic na Slask do Gornika Zabrze w 1956 ale generalowie nie pozwolili. Brychczy w tym wywiadzie mowi , ze chcial wriocic na Slask w 1956, ale..." Niby wszystko było dogadane, ale w Warszawie, jak się o tym dowiedzieli, to zaraz była interwencja na wysokim szczeblu. I się ucięło."....a z wojskowymi nie bylo zartow. "W Świnoujściu mecz na szczycie! Kto by się tego spodziewał, że po pięciu seriach Flota będzie na czele tabeli, a zabrzanie na drugiej pozycji. - A ja, jeszcze kilka lat temu, nie spodziewałem się, że małej "Flocince" przyjdzie zagrać z wielkim Górnikiem - podkreśla Leszek Zakrzewski, kierownik świnoujskiego zespołu. Sam Zakrzewski chętnie wspomina młodzieńcze lata i "związki z Górnikiem": - Byłem na kilku meczach zabrzan z ich najlepszych lat. Widziałem mecze z Manchesterem City czy Romą na Stadionie Śląskim. To było wielkie przeżycie, 100 tys. ludzi i my, "Chłopcy z Wybrzeża", którzy kilkanaście godzin jechaliśmy na Śląsk, by zobaczyć górników w akcji. Nie było luksów, a stołowaliśmy się u tamtejszych gospodyń. Chleb ze smalcem wystarczył, liczyła się piłka - opowiada. Tak utytułowanego zespołu w Świnoujściu nie było. 14-krotny mistrz Polski, 6-krotny zdobywca Pucharu Polski. Od tego sezonu szkoleniowcem zespołu jest Ryszard Komornicki, który w latach 80. należał do gwiazd Górnika. Ale wyspiarze nie lękają się przed markowym przeciwnikiem. - Mobilizacja jest ogromna, wszyscy chcemy sprawić sobie i kibicom niespodziankę - zapewnia Zakrzewski. Klub podniósł ceny biletów (do 30 zł), ale i tak może liczyć na dużą frekwencję." Po raz pierwszy w Kluczborku spotkanie będą mogli obejrzeć kibice przyjezdni. Z Zabrza przyjedzie grupa 500 fanów, bo tyle otrzymali biletów. Przedsprzedaż biletów na sobotnie starcie z Górnikiem rozpoczęła się we wtorek. - Zainteresowanie jest ogromne - mówi wiceprezes MKS-u, Wojciech Smolnik. - Już sprzedaliśmy ponad 500 biletów i przypuszczam, że w dniu meczu nie będzie już po co przychodzić do kas. Spodziewamy się oczywiście kompletu, ok. 3 tyś osób, wliczając w to 500 kibiców z Zabrza. Co prawda faktyczna pojemność "klatki" wynosi 300 osób, a musimy upchnąć w niej o 200 więcej, do soboty zostało jednak jeszcze trochę czasu i na pewno będziemy się nad tym wszystkim zastanawiać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bob klub gornictwa IP: *.gl.digi.pl 15.04.10, 23:28 GORNIK ZABRZE - pojmujesz ta nazwe. Klub gornictwa, klub gornikow, kopalni wegla kamiennego, gorniczej braci! KLUB GORNICTWA! Gdybysmy sie nazywali RUCH ZABRZE, PIAST ZABRZE, BALTYK ZABRZE to wtedy sponsoring kopalni bylby dziwny. Bylismy klubem gorniczym, z nazwa Gornik, wiec lozyly na nas kopalnie. Wszystko sie zgadza. Tak samo jak byly fikcyjne etaty na kopalniach, tak samo byly w hutach ( w hutniczym Ruchu ) i zakladach miasta Chorzow, zakladach kolejowych ( stojacych za Lechem , zakladach wlokienniczych Lodzi ( stojacych za Widzewem ), w wojsku ( stojacym za Legia ), czy MO ( stojacym za Wisla ). Zadna roznica. Piast byl tez klubem na ktory lozyly zaklady i huty z Gliwic. W 1965 roku prezesem Ruchu zostaje wiceminister hutnictwa inz. Ryszard Trzcionka. W 1969 roku do Ruchu trafił Joachim Marx - uznawany za jednego z najlepszych polskich napastników. Transfer udało się sfinalizować dzięki zaangażowaniu prezesa Ryszarda Trzcionki i pozyskaniu przez niego dodatkowych środków finansowych ze Zjednoczenia Hutnictwa Żelaza i Stali. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bob Re: klub gornictwa IP: *.gl.digi.pl 15.04.10, 23:29 GORNIK ZABRZE! Urodzilismy sie w wiezieniu, w swiecie gorniczym Zabrza, bo mielismy wegiel i kopalnie. Zabrze przed wojna bylo po stronie niemieckiej. To zaden grzech ( Duzo gorzej jest sie sprzedac czerwonym, olewajac przy tym swoje idealy z lat Polski niepodleglej Marszalka do ktorych sie tak chetnie odwoluja dzisiaj, zdrajca zawsze moze zdradzic jeszcze raz!!!). Dzieki temu i dzieki wspanialym pilkarzom , ktorzy chcieli u nas w Gorniku grac, stworzylismy wspanialy klub i najlepsza druzyne klubowa w dziejach naszego kraju. A co wy mozecie zarzucic Gornikowi, gornikom, dzialaczom Gornika? Ze za wegiel, ktory mieli w Zabrzu stworzyli wspanialy klub pod patronatem gornictwa odnoszacy sukcesy w Europie. Skonczcie obrazac Gornika Zabrze i go wyzywac.Co robicie w wielu postach. Zbudowalismy dzieki wlasnym bogactwom naturalnym w Zabrzu wspanialy pilkarski klub, ktoremu kibicowala cala Polska i zagranica, ktory ( a bylo to podwojnie trudne) pierwszy przebil sie w miedzynarodowej pilce, przynoszac polskiemu futbolowi ogromny szacunek. Zrobilismy to za swoje i swoimi ludzmi z regionu, ktorzy chcieli w Gorniku grac, kochali ten klub i do dzis sie z nim bardzo mocno identyfikuja. Nikt Górnikowi nie odbierze zdobytych tytułów.Wole mistrzostwa Gornika zdobyte w komunie, w czasach gdy na mecze ligowe przychodzilo po 40-70 tysiecy ludzi, to byly tytuly zdobyte, gdy polski futbol swiecil triumfy na arenie miedzynarodowej zarowno w pilce klubowej jak i reprezentacyjnej ( zdecydowanie najcenniejsze trofea w naszej pilce ), to byly tytuly gdy w slaskich klubach grali slazacy, w krakowskich krakusy a Legia, Slask czy Gwardia Wawa powolywaly pilkarzy do munduru. Szacuneczek Gornik Zabrze. Wiec czasy zwyciestw Gornika to byly wspaniale czasy naszego futbolu w pilce klubowej i reprezentacyjnej w Europie i na swiecie. Gdy na mecze krajowej ligi i Pucharu Polski przychodzilo po 40 do 70 tysiecy ludzi. A ten okres po 89 lat 1990-2010 ( do dzis ) to byl czas, gdy cala Polska i caly polski futbol byl zepsuty , przezarty korupcja , sprzedawaniem spotkan , beznadzieja , zenujacym poziomem, kibolami, zadymiarzami. Gdy wszyscy odrobine myslacy ludzie uciekali jak najdalej od krajowego futbolu, gdy na mecze pilki noznej z tych wlasnie powodow przychodzilo (na wszystkie 8 spotkan kolejki ligowej) lacznie po 24 tysiace ludzi ( dopiero od 2007 roku notuje sie wyrazne wzrosty frekwencji i wyrazne wzrosty nakladow finansowych na kluby ) . Byl to bez zadnej przesady okres najwiekszej smuty i najwiekszej beznadziei w polskiej pilce. W wielu klubach byli praktycznie zlodzieje, albo cwaniaczkowie pobierajacy wysokie pensje, gdy klub zdychal i generowal coraz wieksze dlugi, brali karty zawodnikow promujac ich w klubach wykorzystujac ich marke a potem ich sprzedawali a kasa do wlasnej kieszeni. A teraz te kluby sa nagabywane przez rozne instytucje panstwa o placenie tych dlugow!! Dopiero teraz zaczyna sie budowac stadiony..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bob Re: klub gornictwa IP: *.gl.digi.pl 15.04.10, 23:29 Kazdy klub za komuny oczywiscie musial miec resortowego opiekuna, ale bardzo silnie zwiazanego z danym miastem. Nie bylo tak, ze lodzkie zaklady wlokiennicze lozyly na Gornika. W komunie kluby graly zawodnikami ze swojego regionu, a o ich sile stanowily zaklady z danego miasta. W zwiazku z tym, za komuny bylo wyjatkowo sprawiedliwie, jak nigdy potem. Wszystko bylo, jak najbardziej prawidlowo. Zabrzanskie kopalnie ladowaly kase w gorniczy klub z Zabrza, nazywajacy sie Gornik. Tak samo jak teraz donieckie kopalnie w prywatnych rekach sponsoruja Szachtara Donieck. Czyli gorniczy klub z gorniczego Doniecka. Absurdem by bylo gdyby zabrzanskie kopalnie ladowaly kase w Piasta Gliwice ( gdzie przemyslu wydobywaczego praktycznie nie bylo ) lub w Wisle z Krakowa. Na slasku byl wegiel i przemysl wiec byly kluby gornicze: Gornik ( Zabrzanskie Zjednoczenie Weglowe ), GKS ( Katowickie Zjednoczenie Weglowe ), Polonia Bytom ( miasto Bytom i jego zakłady ) i Szombierki ( Bytomskie Zjednoczenie Weglowe ), Zaglebie Sosnowiec ( ciagnelo z kopalni z Sosnowca ). Zabrzanskie Zjednoczenie Weglowe i miasto Zabrze utrzymywalo jeszcze takie mniejsze kluby zabrzanskie, jak: Walka Zabrze, Sparta Zabrze, Stal Zabrze, itd. Proste. Uleglych towarzyszy to mielismy w Wisle Krakow, ktora zostala Gwardia i Ruchu, ktory zostal Unia Chorzow. Charakter pokazaly: Warta Poznan, Polonia Warszawa i Cracovia. Te wasze zaklecia o kibicach sukcesu teraz i kiedys. Jak Gornik gral w w II i III lidze w latach 1949-55 to na mecze w Zabrzu przychodzilo po 20-30 tysiecy ludzi. Wiecej niz na ten utytulowany przedwojenny Ruch, o Piascie nie wspominajac. Oczywista rzecz, ze place byly tu najwyzsze w dobie ogromnej prosperity na wegiel na swiecie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bob super IP: *.gl.digi.pl 15.04.10, 23:30 I super, ze powstal Wielki Gornik Zabrze. Najwiekszy z krajowych klubow, jak dotychczas. Przed wojna Zabrze bylo po stronie niemieckiej i dlatego Gornika nie bylo. Ale w latach najwiekszego stalinizmu to inni swieca sukcesy w krajowym futbolu. Ludzie w Zabrzu tak samo jak w innych miastach kraju mieli do wyboru: albo stworzyc silny klub albo dosac sie na socjalistyczne realia, byc gnebionym przez nowych wladcow kraju i nie miec nic. Na mecze drugoligowego Gornika przychodzilo ponad 25000 ludzi w roku 50. Chyba tyle samo co na utytulowany juz wtedy Ruch, zajmujacy pierwsze lub czolowe miejsca w ekstraklasie. "Zalozycielem Gornika byl Julian Gajdzicki-zapalony turysta i przewodnik tatrzanski. Urodzony na Syberii w rodzinie polskiego zeslanca.Zapisal piekna karte wojenna w polskim mundurze, takze pobyt w hitlerowskim stalagu.Po wojnie osiedlil sie w Zabrzu.Jako czlowiek zwiazany z PPS i srodowiskiem "andersowcow" ( niesamowite, ze taki czlowiek zakladal Gornika zamiast zapalac jedynie sluszna miloscia do Unii Chorzow czy Piasta Gliwice), trafil na przesluchanie do UB,gdzie zostal mocno poturbowany.To on zorganizowal spotkanie zalozycielskie nowego klubu Gornika Zabrze." W Zabrzu mysleli prawidlowo i przyszlosciowo. Zdawano sobie swietnie sprawe, ze w Zabrzu jest wegiel, ze potezne kopalnie beda napedzac zabrzanski sport i futbol wiec z czterech mniejszych i slabych klubow zabrzanskich stworzono jeden gorniczy bardzo silny- z nazwa Gornik za ktorym staly kopalnie zabrzanskie. Jasne, ze w jednym klubie jest mniej miejsca dla dzialaczy niz w czterech klubach, wiec sie to nie podobalo niektorym stolkowiczom. Trudno. Takie zycie. Jakby w Zabrzu wegla nie bylo to by klubu silnego tez nie bylo. Komuna nie ma nic do tego. Wszystko bylo prawidlowo. Zabrzanskie kopalnie ladowaly kase w gorniczy klub z Zabrza. Tak samo jak teraz donieckie kopalnie w prywatnych rekach sponsoruja Szachtara Donieck. Czyli gorniczy klub z gorniczego Doniecka. Absurdem by bylo gdyby zabrzanskie kopalnie ladowaly kase w Piasta Gliwice ( gdzie przemyslu wydobywaczego praktycznie nie bylo ) lub w Widzewa z Lodzi. Manchester United to tez klub w poczatkowej fazie dzialajacy na zasadzie czy z pomyslem " zjednoczenia ". Stworzenia silnego klubu z Manchesteru. Nie rozdrabniac sily na kilka klubow w miescie tylko stworzyc jeden bardzo silny. To samo Newcastle United, itd!!To była najlepiej zainwestowana kasa w komunistycznym panstwie. Pilkarze w tym klubie chcieli grac, na mecze Gornika przychodzilo po 100 tysiecy ludzi.Wszystko bylo prawidlowo. W gornictwie i partii byla masa przyzwoitych i porzadnych ludzi , ktorzy musieli funkcjonowac w represyjnym panstwie.Bylismy klubem gorniczym, z nazwa Gornik, wiec lozyly na nas kopalnie. Wszystko sie zgadza. GORNIK ZABRZE - pojmujesz ta nazwe. Klub gornictwa, klub gornikow, kopalni, gorniczej braci! Gdyby kopalnie ladowaly kase w w kluby o nazwie : Piast, Ruch, Widzew, Polonia....to wtedy sponsoring kopalni bylby dziwny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bob Final PZP 1970 IP: *.gl.digi.pl 15.04.10, 23:41 Final PZP GORNIKA to byl pierwszy wymierny wielki sukces polskiego futbolu na arenie miedzynarodowej- najwiekszy w historii pilki klubowej. W pelni wymierny i zauwazalny. Final PZP Gornika z 70 roku jest najwiekszym osiagnieciem w rozgrywkach europejskich polskiego klubu ! Final zawsze bedzie finalem i zaden polski klub tego wyczynu pomimo wielokrotnych startow juz nie zdolal powtorzyc ! Poza tym Gornik byl pionierem, a pionierzy zawsze maja najtrudniej, jako pierwszy przebijal sie wysoko na europejskich arenach pokonujac przeciwnikow i nieprzychylnych sedziow, polski futbol byl wtedy kompletnie nieznany , bez sukcesow, klubow zza żelaznej kurtyny starano się za wszelka cene nie dopuścić do finalu, bo na finaly nie przyjeżdżali ich kibice! Wszystkie inne polskie druzyny mialy po sukcesach Gornika i reprezentacji Gorskiego na Olimpiadzie i Mistrzostwach Swiata juz zdecydowanie latwiej od Gornika, bo nasz futbol zaczynal mieć już renome! Wtedy oczywiście w lata sześćdziesiątych i seidemdziedziastych, koniec lat osiemdziesiątych to utrata tej renomy. Juz nie bede przypominal tej euforii po awansie do finalu , wywiadow , radosci Polakow , tysięcy na meczach zabrzan, itd. Gornik gral w finale europejskiego pucharu w 1970 roku! Czesto gral dla ponad 100 tysiecy kibicow! To tez pokazuje potege tych rozgrywek. Jezeli rozpatrujemy sprawe sukcesow polskich klubow w pucharach europejskich to najpierw nalezy przypomniec historie tych rozgrywek! Co i kiedy bylo, co sie liczylo! Do 1972 roku byly dwa superprestizowe uksztaltowane juz puchary europejskie czyli PEMK ( Puchar Europejskich Mistrzow Krajowych ) i PZP ( Puchar Zdobywcow Pucharow ). W tamtych czasach rozgrywki o puchar krajowy we wszystkich krajach europejskich cieszyly się ogromnym zainteresowaniem w tych krajach i ogromna ranga, bo to była jedyna możliwość dostania się do rozgrywek europejskich ( gdy dany zespol nie zdobyl mistrzostwa w danym sezonie w jakims kraju, to za wszelka cene pilnowal rozgrywek pucharu krajowego) , którymi zyl caly kontynent. Na mecze przychodzily komplety publiczności. Obydwa puchary europejskie PEMK i PZP cieszyly sie w tamtych czasach ogromnym prestizem, uznaniem i szacunkiem. Powiem tylko, ze ewentualna niby wyzsza prestizowosc PEMK nad PZP byla tylko i wylacznie kwestia czysto umowna! Zwyciezcy obydwoch pucharow rozgrywali w nastepnym sezonie mecz o Superpuchar Europy. Rzeczywiscie sposrod rozgrywek europejskich mala range mial np. Puchar Intertoto ( letnia gierka dla pieniedzy i sparingow, kompletnie bez znaczenia i jakiegokolwiek prestizu ) i Puchar Miast Targowych ( bo czesto druzyny wystawialy w nim rezerwowe sklady i nie były to rozgrywki pod egida UEFA ). Dlatego PMT zostal radykalnie przeksztalcony w 1972 roku w PUEFA przez poirytowana europejska federacje pilkarska, zmieniono system kwalifikowania do nich druzyn, UEFA wziela go pod swoje skrzydla! Chociaz pierwsze trzy lata rozgrywek o PUEFA tez traktowane były z rezerwa. Dopiero po 1975 ten puchar zaczyna rzeczywiście odpowiednio funkcjonowac w pilkarskiej Europie i w świadomości klubow i kibicow. Ostatecznie PUEFA takze sie przyjal i jako trzeci europejski puchar od 1972 roku ( po PEMK i PZP ) mial bardzo duza range. Kluby europejskie walczyly w tych rozgrywkach " na calego ". Wszystkie te informacje i opinie sa dostepne na stronach Europejskiej Uni Pilkarskiej. Kazdy stary kibic wie, ze bardzo ciezko bylo sie przebic do ostatecznej rozgrywki ktoregokolwiek z tych trzech cieszacych sie najwiekszym uznaniem pucharow europejskich: PEMK, PZP, potem PUEFA. Polskie kluby wielokrotnie probowaly na przestrzeni wielu lat i na palcach dwoch rak mozna policzyc sezony, gdy udawalo im sie awansowac do cwiecfinalu lub polfinalu ktoregokolwiek z pucharow! Praktycznie kazdy klub europejski w latach 1957-1990 chcial miec w swojej kolekcji ktorykolwiek z pucharow: PEMK, PZP, PUEFA - a najlepiej wszystkie trzy w kolekcji! Wygranie ktoregokolwiek z tych pucharow to byla nobilitacja i splendor! W krajach europejskich tlumy fanow witaly zwyciezcow kontynentalnych rozgrywek! Mecze cwiercfinalowe, półfinałowe i finalowe w TV ogladala cala Europa a czesto takze widzowie na innych kontynentach! Mecz rewanżowy ze Slaskiego w PEMK Gornik-Manchester United z 1968 roku był transmitowany w prawie calej Europie ( jako hit druzyny, która wygrala w swojej strefie drabinki rozgrywek rywalizacje z obronca Pucharu Europy i z Dynamem Kijow ), półfinał PZP z 1970 Gornik Roma ze Slaskiego i trzeci mecz tych druzyn z losowaniem tez transmitowala prawie cala Europa, final PZP z 1970 Gornik City również, ćwierćfinał PZP z 1971 roku ( gdzie spotkali się finaliści PZP z 1970 ) Gornik Manchester City tez transmitowala prawie cala Europa, jako wielki rewanż finalistow z poprzedniego sezonu. Finaly zudzialem klubow zza żelaznej kurtyny były dla marketingu futbolowej Europy Zachodniej nieopłacalne, kibice nie przyjeżdżali na finaly z tych krajow, bo rodzime wladze krajowe na to nie pozwalaly. W Wiedniu na final Manchesteru City przylecialo 4 tys kibicow tego klubu, samoloty z kibicami z Anglii ladowaly od rana non stop, utworzono specjalny most powietrzny miedzy Wyspami a Wiedniem. I zarowno zwyciezcy jak i finalisci tych trzech pucharow ( PEMK, PZP, PUEFA) byli zaliczani do scislej czolowki klubow pilkarskich Europy! Ta formula europejskich rozgrywek pucharowych zaczela sie przejadac pod w polowie i z koncem lat 80 tych. Już wtedy zaczeto szukac zmian w rozgrywkach europejskich. Utworzono wtedy elitarna ( szczegolnie pod wzgledem finansowym ) Lige Mistrzow w 1992 roku i od tego momentu zarowno PZP jak PUEFA zostaly w tyle za tymi rozgrywkami. Najsilniejsze kluby Europy grozily, ze wyjda z UEFA i same stworza federacje i rozgrywki. UEFA musiala zrobic zmiany. I wlasnie dopiero od tego momentu!!!!! druzyny z najsilniejszych lig europejskich grajace w PZP czy PUEFA chcialy za wszelka cene grac w lukratywnych rozgrywkach LM, a to gwarantowalo tylko ewentualnie drugie lub trzecie miejsce w lidze krajowej! Wynikiem tego bylo dopuszczenie do rozgrywek LM od sezonu 97-98 wiekszej ilosci druzyn z najsilniejszych lig europejskich co bardzo utrudnilo zakwalifikowanie sie tam klubom z Polski, polaczono PZP z pucharem UEFA i stworzono Lige Europejska. Co nie zmienia oczywistego faktu, ze zarowno zwyciezca jak i finalista PUEFA sa dzisiaj zaliczani do najsilniejszych klubow europejskich i ciesza sie wielkim szacunkiem oraz uznaniem! Zaden polski klub wyczynu Gornika z 1970 roku juz nigdy nie powtorzyl! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bob Final PZP 1970 IP: *.gl.digi.pl 15.04.10, 23:42 Tym, ktorzy pisza tutaj o jakims fuksie Gornika w 1970 chce dosadnie powiedziec. Panowie!!! Nie osmieszajcie sie. Fuks to moze byc jednosezonowy. Gornik to byla wielka druzyna. Rzeczywiscie zlozona ze slazakow calkowicie identyfikujacych sie z Gornikiem. Ci pilkarze chcieli w Gorniku grac, do dzis uwzaja ze to byla najlepsza rzecz w ich zyciu. Oni stworzyli zdecydowanie najlepsza i najpopularniejsza druzyne w historii polskiej pilki klubowej. I to nie było tak, ze Gornik był tylko w finale PZP w 1970 roku. W 1968 roku Gornik jest w cwiercfinale Pucharu Europy gdzie minimalnie przegrywa z pozniejszy zwyciezca tych rozgrywek Manchesterem United ( 0-2, 1-0 ). W Manchesterze Gornik druga bramke traci w 90 minucie, w 60 minucie sedzie nie uznal zabrzanom bramki. Gornik jest jedynym klubem, z ktorym Manchester przegrywa w calych rozgrywkach. Bramkarz najlepszej druzyny Europy z 1968 roku, Manchesteru United w rewanżowym meczu na Stadionie Slaskim musial interweniowac, az 21 razy, ( 20 celnych strzalow ) bramkarz Gornika tylko 4 razy - non stop atak i 105 tys ludzi. Wczesniej Gornik ogral Dynamo Kijow czyli praktycznie reprezentacje ZSRR, ktora zdobyla wczesniej Mistrzostwo Europy. A Dynamo runde wczesniej wyeliminowalo najlepsza drużynę Europy z 1967 czyli zdobywce Pucharu Europy z 1967 - Celtic Glasgow ( po tym meczu kibice w calej Europie typowali Dynamo na głównego kandydata do zdobycia Pucharu Europy ). Potem w finale calych rozgrywek Manchester United rozwalil 4-1 slynna Benfice Lizbona ze słynnym Euzebio w skladzie, a Benfica przeciez w dekadzie lat sześćdziesiątych to była wielka potega, bedaca kilka razy w finale PE,dwa razy wygrala PE. Opinie po meczach Gornika z Manchesterem United: - Już dawno nie widziałem tak świetnego bramkarza jak Kostka. Z Anglików wyróżniam Carltona, A Z Polaków obok Kostki, piłkarza z numerem pięć (Floreński) mówił po meczu sędzia Mendebil. Matt Busby (trener Manchesteru): -"Jestem szczęśliwy że udało nam się zakwalifikować do półfinału Pucharu Europy. Przegraliśmy po walce z jedną z najlepszych drużyn Europy. Górnik grał o wiele lepiej niż w Manchesterze. Atmosfera na trybunach była wspaniała, a tak fair prowadzonych zawodów jak nasze dwa mecze już dawno nie widziałem" Po czasie dodal, ze ten mecz był przedwczesnym finalem rozgrywek o Puchar Europy z 1968 roku. George Best: - "Nasza drużyna przeżywała bardzo ciężkie chwile. Sądzę, żę gdyby Górnik trafił na Real, względnie Benficę, miałby ogromne szanse wyeliminowania jednej z tych drużyn" Bobby Carlton: - "Wiedzieliśmy, że przyjdzie nam stoczyć bardzo trudny mecz. Mam duży podziw dla publiczności, która potrafiła tak długo różnymi instrumentami dopingować swoich ulubieńców. Ten mecz będę bardzo długo pamiętał. Włodzimierz Lubański: - "Zbyt szybko chcieliśmy odrobić straty i to wprowadziło w naszym zespole nerwowość. Teren był bardzo ciężki. Na trawiastym boisku na pewno wykorzystałbym sytuację, którą miałem w pierwszej połowie" Ta druzyna Gornika z tamtych czasow miala olbrzymi potencjal. W nastepnym sezonie polskie kluby zostaly przez wladze panstwowe wycofane z rozgrywek pucharowych. Szkoda! Wielka szkoda. A w 1970 roku Gornik awansowal do finalu Pucharu Zdobywcow Pucharow. W półfinale z Roma Gornik strzela 3 bramki z gry, a Roma trzy bramki z wątpliwych karnych (Sztuczki pilkarzy AS Roma z tego pamietnego trzeciego polfinalowego meczu PZP, tez opisywal Lubanski w swoich wspomnieniach. Wlosi to byli pewni swego cwaniacy, wiodaca nacja futbolu od lat!). Final z Manchesterem City w Wiedniu odbywa się na totalnie zalanym boisku, pilka non stop zatrzymuje się w kaluzach wody – kluby zachodnie, a w szczególności angielskie były o wiele lepiej sprzętowo przygotowane do takich warunkow, taka pogoda na wyspach to norma. W 1971 roku Gornik znow jest w cwiercfinale PZP, gdzie po dramatycznych meczach 2-0 na Slaskim i 0-2 w Manchesterze odpada z City. Lubanski ma skrecona kostke. Schodzi po 45 minutch gry w pierwszym meczu na Slaskim po strzeleniu gola. W zasadzie miał nie grac. Na rewanż jedzie z ciezka kontuzja, w zasadzie statystuje na boisku. To byla wielka i swietna druzyna. Grali przez trzy lata na najwyzszym europejskim poziomie. Slabych lali, sredniakow ogrywali i z najlepszymi walczyli do ostatniej minuty. Lezka sie kreci w oku na wspomnienie. Gdy do wladzy dochodzi Gierek, milosnik hutnictwa. Nastepuje era hutniczego Ruchu i Zaglebia Sonowiec, pupilkow tow. Gierka. Gornik zostaje utracony. Era Gierka to era recznego manipulowania polska pilka - mowiono o tym na jednym z ostatnich zjazdow PZPN. Brawo Gornik!!! Zycze jakiemukolwiek polskiemu klubowi takiej serii jaka mial Gornik w latach 68 - 71 !! Czyli przyrownujac to do dzisiejszych czasow ( gdy znow sa dwa puchary europejskie , chociaz powtorze to z calkowitym naciskiem , ze w latach 1954-72 byly dwa rownorzedne pod wzgledem prestizu puchary europejskie : PZP i PEMK !! Dzisiaj rzeczywiscie elitarnymi rozgrywkami jest Liga Mistrzow a puchar UEFA zostaje w tyle! ) zeby jakikolwiek polski klub w pierwszym sezonie dotarl do cwiercfinalu Ligi Mistrzow i minimalnie przegral tam z pozniejszym zwyciezca tych rozgrywek, zeby byl tez jedynym klubem europejskim , ktory ogral zwyciezce Ligi Mistrzow w calych rozgrywkach . Przypomne , ze po meczu na Old Trafford w 1968 roku w Manchesterze pilkarze Manchesteru utworzyli szpaler i bili brawo wraz z wypelnionym kibicami calym stadionem gdy pilkarze Gornika wlasnie przez ten szpaler schodzili do szatni. Tak kibice najlepszego europejskiego klubu ocenili gre Gornika, byli to kibice ktorzy znali sie na pilce, bo dwa lata wczesniej ogladali Mistrzostwa Swiata! Dwa tygodnie pozniej w mrozie na lodzie i w sniegu na Slaskim Anglicy ledwo dowiezli 0-1 do konca meczu . Rok pozniej zeby ten sam klub polski wszedl do finalu Pucharu UEFA i minimalnie przegral tam w ostatecznej rozgrywce, a rok pozniej zeby znow wszedl do cwiercfinalu i tam znow w stosunku 2-0,0-2 ulegl zespolowi z czolowki europejskiej!! Zaden polski klub takiego czegos nie dokonal ! BRAWO GORNIK ZABRZE - NAJWYBITNIEJSZY Z POLKICH KLUBOW!!! W latach sześćdziesiątych i początek siedemdziesiatych najbardziej znanym naszym klubem na swiecie był Gornik Zabrze. Potem najbardziej znana była Legia, potem Ruch, potem Widzew. A teraz Wisla i Legia. Ostatnio Lech. Każdy z tych zespołów był jakos `znany' na swiecie w czasach swojej świetności, dominacji na krajowym podworku, w czasach swoich występów pucharowych . I zapewniam was, ze żaden nasz klub nie osiągnął takiego poziomu „znania „-), jaki osiągnął na swiecie Gornik w latach 1967-72. A mistrzostwa kraju zdobyte w komunie, to byly tytuly mistrza Polski, gdy polski futbol swiecil triumfy w pilce klubowej i reprezentacyjnej w Europie i na swiecie. Gdy na mecze krajowej ligi i Pucharu Polski przychodzilo po 40 do 80 tysiecy ludzi. Zdecydowanie najbardziej cenne trofea, jak dotychczas. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bob Re: Final PZP 1970 IP: *.gl.digi.pl 15.04.10, 23:44 Sukcesy naszych klubow w Pucharach Europejskich: 1.final Gornika w PZP z 1970 2.polfinal Widzewa w PE z 1983 3.cwiercfina PE Gornika z 1968 4.polfinal PE Legii z 1970 5.cwiercfinal Ruchu w PE z 1974 i cwierfinal Wisly w PE w 1979 6.cwiercfina Ruchu w PUEFA z 1975 7.cwiercfinal Legii w PZP w 1972 i cwiercfinal Gornika w PZP z 1971 8.polfinal Legii w PZP w 1991 9.cwiercfinal Legii w LM z 1996 Mozna jeszcze dywagowac kto byl lepszy, analizujac frekwencje na meczach, oddzwiek spoleczny, kogo druzyny pokonaly, z kim i w jakim stosunku oraz stylu przegraly. Da sie to zrobic i nie mozna tego pomijac. I trzeba jasno powiedziec, ze lata 70te to najwieksze lata naszego pilkarstwa: sukcesy klubowe i na mundialach. Puchar Rappana i Puchar Intertoto to rozgrywki, do ktorych nie przywiazywano zadnej wagi w pilce europejskiej. Sorki ale taka jest prawda. Mamy w sumie tych sukcesikow niewiele na przestrzeni lat, jak na tak duzy kraj i ambicje z oczekiwaniami. I dlatego, ze jest tego niewiele to trzeba podpierac to wszystko gierkami Ruchu Chorzow w letnich rozgrywkach, jakiegos nic nie znaczacego pucharu. Właściwe i największe rozgrywki europejskie zawsze sa i były w sezonie. Amatorzy Graja latem dla sparingow. W czasach kiedy Gornik gral w finale PZP to nie byl to zaden puchar drugoligowej kategorii pucharow europejskich. A wlasciwym porownaniem rozgrywek PEMK i PZP jest porownanie do dzisiejszych rozgrywek tenisistow, gdzie sa cztery jednakowe niezwykle trudne turnieje wielkoszlemowe do wygrania w roku( Australia Open, Rolland Gaross, Wimbledon i US Open ) ale umownie panuje opinia , ze najwazniejszy jest Wimbledon. Najbardziej prestizowy, wygrana w nim najbardziej nobilituje, to zwyciestwo jest najcenniejsze. I takie porownanie idealnie pasuje do czasow, gdy Gornik gral w finale PZP. PEMK to byl taki niby Wimbledon . To nie zmienia oczywiscie faktu, ze w nastepnych latach rozgrywki europejskie ewoluowaly, jak wszystko. Ale w 1970 roku to wszystko wygladalo tak jak napisalem. Koncowka lat 80 to poszukiwanie nowej formuly rozgrywek europejskich, coraz wieksza kasa, marketing, reklamy. To bylo tym spowodowane. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bob PMT i Intertoto IP: *.gl.digi.pl 15.04.10, 23:45 Zhistorii Pucharu Miast Targowych: "Namiastka Ten właśnie prekursor Pucharu UEFA, Puchar Miast Targowych, został ustanowiony 18 kwietnia 1955 roku, dwa tygodnie po Pucharze Mistrzów. Pierwsza edycja Pucharu Miast Targowych objęła zespoły z Barcelony, Bazylei, Birmingham, Kopenhagi, Frankfurtu, Lozanny, Lipska, Londynu, Mediolanu i Zagrzebia. Formuła turnieju zakładała, że turniej będzie trwał przez trzy lata, a mecze miały odbywać się w czasie trwania targów. Barcelona, mająca w swym składzie wyłącznie graczy FC Barcelona, pokonała w finale w dwumeczu reprezentację Londynu 8-2". Rozgrywki trwaly trzy lata. "Zaangażowanie klubów W nastepnych turniejach organizatorzy rozszerzyli liczbę uczestniczących klubów, ale ciągle musiały one pochodzić z miast-organizatorów targów handlowych. 16 zespołów wzięło udział w edycji 1965/66, po której wprowadzono roczny system rozgrywania turnieju. Przed 1969 rokiem liczba uczestników wzrosła do 32, później do ponad 60.......Dopiero w 1973 turniej ten był po raz pierwszy nazwany Pucharem UEFA. Powodem zmiany była organizacja turnieju przez UEFA i brak związania go z miastami targów handlowych. " Dopiero w 1973 roku kuratele nad tym wszystkim przejmuje UEFA. PEMK i PZP byly w tym czasie juz duzo wczesniej najpierwszymi rozgrywkami Europejskiej Federacji Pilkarskiej, z regulaminem, transmisjami, itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bob Re: PMT i Intertoto IP: *.gl.digi.pl 15.04.10, 23:45 Pamiętajcie. Amatorzy i „kominiarze” graja zawsze latem, gdy inne wielkie kluby odpoczywaja po wielkich rozgrywkach europejskich toczonych w trakcie sezonu. Stasunek do Pucharu Intertoto( encyklopedia pilki noznej): „Niektóre kluby bojkotują ten turniej, uznając że udział w nim przeszkadza w przygotowaniach do nowego sezonu ligowego. Na przykład w 1995, pierwszym Pucharze po zmianie formuły, Anglia miała możliwość wystawienia trzech zespołów, jednak wszystkie kluby Premier League odmówiły udziału. Po interwencji UEFA, grożącej wyrzuceniem angielskich klubów ze wszystkich międzynarodowych rozgrywek, Anglicy nominowali ostatecznie trzy słabsze zespoły, z których żaden nie dostał się do dalszej fazy Pucharu, m.in. dlatego, że wystawiały one rezerwowy skład (z tego powodu Tottenham Hotspur przegrał 0:8 mecz z 1. FC Köln). W późniejszych latach UEFA zgodziła się na rezygnację klubów z udziału w tym turnieju.”. Taka jest wartość tych rozgrywek. Smieszny letni pucharek bez znaczenia. Pamiętajcie. Amatorzy i „kominiarze” graja zawsze latem, gdy inne wielkie kluby odpoczywaja po wielkich rozgrywkach europejskich toczonych w trakcie sezonu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bob Gornik-Manchester United 1968 IP: *.gl.digi.pl 16.04.10, 00:31 Autorem jest chyba Pawel Czado Manchester pamięta o Górniku Musiałem przypomnieć o tej chwili. Nigdy wcześniej ani nigdy później nie zdarzyło się, żeby polska drużyna pokonała w rozgrywkach Pucharu Europy klub, który w tej samej edycji zdobył to trofeum. Rodzynek, który dokonał tej sztuki to Górnik Zabrze. Przytrafiło mu się to dokładnie 40 lat temu: 13 marca 1968 roku Górnik wygrał na Stadionie Śląskim 1:0 z Manchesterem United. To był ćwierćfinał Pucharu Europy Mistrzów Krajowych. "Czerwonym Diabłom" nie pomogli wtedy Bobby Charlton i George Best - bohaterem meczu był Włodzimierz Lubański, który efektownym strzałem zdobył jedynego gola. Ludzie, którzy byli na tym spotkaniu pamiętają przenikliwe zimno, oblodzoną murawę i zwały śniegu wokół boiska. Górnik wygrał, ale właściwie przegrał, bo odpadł. To dlatego, że w pierwszym meczu w Manchesterze, którego bohaterem był bramkarz Hubert Kostka, wygrali gospodarze 2:0. Ogółem polskie drużyny grały z poźniejszym triumfatorem najważniejszych europejskich rozgrywek pucharowych (wliczając oczywiście Ligę Mistrzów) jeszcze trzy razy: - w edycji 1969/70 roku Legia odpadła w półfinale z Feyenoordem (0:0, 0:2); - w edycji 1996/97 Widzew nie dał rady w grupie LM Borussii Dortmund (2:2, 1:2); - w edycji 1998/99 ŁKS odpadł w eliminacjach z... MU (0:0, 0:2). Tamto spotkanie sprzed 40 lat dobrze pamiętają nie tylko w Zabrzu, ale i w Manchesterze. To była przecież jedyna porażka tamtej wspaniałej drużyny w całych rozgrywkach Pucharu Europy sezonu 1967/68 (a chłopcy Busby'ego grali przecież wtedy z nie byle kim - Benficą Lizbona, Realem Madryt, FK Sarajevo i - na przystawkę - z maltańskim Hiberniansem Paola). Angielski klub przygotowuje się zresztą do obchodów okragłej rocznicy tamtego triumfu i ostatnio zwrócił się do Górnika z prośbą o udostępnienie pamiątek sprzed lat. Mam właśnie przed sobą pachnący jeszcze świeżością zeszłoroczny almanach "Manchester United. The complete record. The most comprehensive book of facts, figures and statistics about Manchester United ever published". Wyobraźcie sobie 1146 stron samych statystyk, liczb, suchych faktów - bez takiego ględzenia jak choćby na Czadoblogu. Autor tej cegły Andrew Endler liczył sobie te wszystkie zestawienia chyba od dziecka! Wygląda mi to na sympatyczną obsesję - myślę, że po obiedzie będzie się Endlerowi odbijać cyframi jeszcze wiele lat... Z jego rachunków wynika, że 13 marca to dzień wyjątkowo szczęśliwy dla MU, a przecież Górnik potrafił jednak przełamać tą passę! Otóż w całej swej historii Manchester rozegrał tego dnia 18 meczów i tylko trzy z nich przegrał. Ostatni raz - właśnie z Górnikiem (był to mecz nr 2843 w historii MU. Wcześniej "Czerwone Diabły" musiały uznać wyższość Huddersfield w 1926 roku i Charltonu w 1937 roku). Wniosek? Pod żadnym pozorem nie grajcie z MU 13 marca! Tamten mecz sprzed 40 lat jest dla United niecodzienny także z innego powodu. Z obliczeń Endlera wychodzi, że w całej historii klubu tylko podczas trzech meczów było na trybunach więcej ludzi niż wtedy na Stadionie Sląskim. Rekord należy do meczu Real - MU na Santiago Bernabeu z 1957 roku (135 000 widzów), drugie miejsce ma ten sam zestaw rywali z tym samym miejscem rozegrania spotkania, tyle że 11 lat później (125 000), a trzecią lokatę zajmuje mecz Barcelona - MU z 1994 roku (114 273). Czwarta zaszczytna pozycja przypadła według Endlera spotkaniu Górnik - MU z wynikiem 105 000 widzów . Czy trzeba przypominać, że przełom lat 60. i 70. był szczytowym momentem chwały Górnika? Jego popularność biła wtedy wszelkie rekordy. Kochali go ludzie w całej Polsce; do siedziby klubu przychodziły tysiące listów od fanów i fanek. Obok słów uwielbienia, podziekowań, serdeczności, pojawiała się także "twórczość artystyczna". Przytoczmy dwa przykłady: jeden wierszyk napisany został tuż przed meczem Górnik - MU, drugi - tuż po. Piszący bardzo się starali... "Trzynastego Górnik wygra 3:0, Trzynastego Bobby Charlton to zero, Trzynastego brawa dla Lubańskiego, Trzynastego co ma Anglia do tego, Trzynastego, bo ja właśnie dla Włodka śpiewam tak: Trzynastego wszystko zmienić się może, Trzynastego wygramy kolego, Trzynastego Anglia przegra do zera, Trzynastego niech ich weźmie cholera, Trzynastego nie damy Górnika, Trzynastego Polak bije Anglika, Trzynastego wiem, że przegra Manchester, Trzynastego, bo ma pecha ten zespół! PS. Prosimy o szybki odpis, czy piosenka się podobała (To jest bardzo ważne) Monika i Magda z Lublina A po meczu mimo niedosytu twórcy nadal byli nastawieni bojowo: ...Lecz taka jest mistrzów dola, Że zabraknie czasem gola. Zaczekamy do sezonu, Puchar Mistrzów bedzie w domu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bob mecze z dukla praga IP: *.gl.digi.pl 15.04.10, 23:54 Dukla Praga to byl wtedy klub w ktorym grali najlepsi czechoslowaccy zawodnicy! Ktorzy zdobyli wicemistrzostwo swiata. Wszyscy najlepsi czechoslowaccy zawodnicy byli skoszarowani w dwoch najlepszych klubach Czechoslowacji: Dukli i Sparcie. Dzisiaj gdy wszyscy odrobine grajacy czescy i slowaccy zawodnicy graja za granica, polskie kluby nie maja z czeskimi klubami zadnych szans ( to samo sie odnosilo i odnosi do klubow z panstw bloku socjalistycznego). Przypomne, ze Ruch po zdobyciu mistrzostwa w 1989 zostal osmieszony przez Sredec Sofia 1-5 i 1-1, przy smiesznej widowni na Stadionie Slaskim, a najlepsi Bulgarzy juz wtedy wyjezdzali za granice. A wtedy Gornik gral dwa razy z Dukla Praga naszpikowana najlepszymi pilkarzami z Czechoslowacji, ktorzy nie mieli prawa wyjezdzac za granice. Ignorancie. Futbol czechoslowacki z tamtych czasow byl bardzo silny. Na Stadionie Slaskim w meczach Gornika z Dukla bylo dwa razy ponad 100 tysiecy ludzi. I mieli co oglądać, maja co wspominac. To były mecze. Na trening mistrzow Czechoslowacji dzien przed tymi meczami z Gornikiem, przyszlo ponad 10 tysiecy ludzi. Taka to byla slaba druzyna! Gornik gral dwa razy z Dukla: - w chyba 64 roku bylo: 2-0 na Slaskim i 1-4 w Pradze ( w tym drugim meczu Gornik gral od 20 minuty w dziesiatke ) - w 65 roku było: 1-4 w Pradze ( tez od 5 minuty Gornik gral w dziesiatke, tak uczciwie wtedy sedziowano, wszystko jest zreszta dokladnie opisane w magazynach " Gornik " i historii naszej pilki ) i 3-0 na Slaskim, potem byl dodatkowy mecz 0-0 i Gornik odpadl losowaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bob frekwencja IP: *.gl.digi.pl 16.04.10, 00:24 1989 Puchar Europy ,Stadion Slaski Ruch - Sredec Sofia 1-1 15000 ludzi Potem dwa tygodnie pozniej byl rewanz w Sofii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bob pupile stalina? IP: *.gl.digi.pl 15.04.10, 23:32 No ale przyznac trzeba , ze za towarzyszy radzieckich Ruchowi powodzilo sie znakomicie!!!!!! Wlasnie w latach 1951-53 prezesem GKKF byl general radziecki i polski Jerzy Bordzilowski ( kariera tego pana: od 1919 roku w Armii Radzieckiej, w 1920 roku walczy po stronie ZSRR w wojnie polsko-bolszewickiej, od 1944 roku w Ludowym Wojsku Polskim, od 1954 roku szef Sztabu Generalnego LWP, w czerwcu 1956 podczas Wydarzen Poznanskich wydal rozkaz krwawego stlumienia protestu robotnikow- bylo 58 ofiar smiertelnych ). No no, chorzowscy. Zdobyliscie mistrzostwo wlasnie w 51, 52, 53!!! Lata najwiekszego stalinizmu 1949-56 byliscie non stop w pierwszej trojce. Trzeba przyznac, ze odbierac medale za mistrzostwo i vice kraju z rak takich ludzi to niezly pasztet na tym waszym nieskazitelnym wizerunku. Smiejecie sie z Gornika zarzucajac mu komunizm ale trzeba obiektywnie przyznac, ze jestescie gigantyczny krok przed Gornikiem. Gornik takich pseudozaszczytow nie dostapil. Dopiero w 1956 roku nastepuje odwilz a towarzysze radzieccy zostaja odsunieci i wyjezdzaja z Polski. Tak sa znienawidzeni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KAC_123 Wałdoch w Górniku od poniedziałku? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.10, 09:39 Co za bełkot..... Stek kłamstw i manipulacji faktami historycznymi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alfred Wałdoch w Górniku od poniedziałku? IP: 188.33.194.* 15.04.10, 11:50 Tyle przeinazczeń i mijania się z prawdą że tylko ojciec Rydzyk może Cię pobić.A swoją drogą nieżle pomyślanie,komu będzie się chciało polemizować i wyjaśniać ten cały bełkot frustrata:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prawdziwy Brawo!Brawo! Brawo! IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.04.10, 12:04 Czytałem już tą publikację wielokrotnie w internecie i prasie. W całości jest o wiele obszerniejsza. I zamknąć paszcze żabskie pokurcze!Prawda was boli? Cała prawda o waszym sovieckim górniczku. Wszytsko co napisał( a raczej chyba przepisał) ten gosć to prawda o was. Po wojnie zasadzono takie chwasty komunistyczne jak górnik w całej Polsce,żeby zniszczyć prawdziwe kluby sportowe osadzone na gruncie prawdziwych wartości nie tylko sportowych ale też narodowych. Trzeba propagować wiedzę na temat takich chwastów jak tewn zabbrzański klub. ja wam coś dopiszę co napisał w GW Paweł CZado o tym waszym Gajdzickim agencie sovieckim: Zupełnie nieoczekiwanie okazało się jednak, że opowieść rodziny założyciela Górnika nie jest piękna. "Jest strasznie przygnębiająca. Wielu fanów klubu z Zabrza z pewnością będzie się starało wyrzucić ją z pamięci. "Nikt nikogo za rękę nie złapał, co ta kobieta w ogóle może wiedzieć?!” - będą ze złością powtarzać. Warto jednak przedstawić świadectwo rodziny Juliana Gajdzickiego. W historii Górnika z pewnością były cienie." To nie wymysły kibiców co piszę w przypadku .To prawda historyczna ,którą należy przypominać by więcej tamte czasy nie powróciły. Górnik to wstyd Polskiej i Śląskiej ziemi.Symbol komunistycznego rezimu.Totalitaryzmu już nie ma więc i symbol tegoż powinien zniknąć z mapy naszej ukochanej ojczyzny jaką jest Polska Niepodległa. I nie ma z czym polemizować bo faktów i prawdy historycznej nie wyplenicie z umysłów prawdziwych Polaków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bob wstyd wstyd wstyd IP: *.gl.digi.pl 16.04.10, 06:33 Gornik mial w tamtych czasach tak silna druzyne, ze nie musial niczego zalatwiac, niczego kupowac. Wygrywal lige z ogromna kilkunasto punktowa przewaga. Mozna sprawdzic. O jego sile stanowili zawodnicy ze Slaska, chcacy grac w Gorniku i calkowicie sie z tym klubem identyfikujacy. Tajemnica pantoflowej poczty bylo, ze pilkarzom Gornika te tytuly tak spowszednialy, ze im sie przykladac nie chcialo. Dlatego zdobywali tytuly tylko co drugi rok. A gdyby jeszcze nie kontuzja Lubanskiego w 1973 roku to Gornik mialby tych tytulow jeszcze wiecej. Calkowicie zasluzenie! Ruch Chorzow-Histria klubow FUJI podaje, ze w czasie eliminacji do Mistrzostw Swiata w RFN w 1974 roku, żaden zawodnik Ruchu Chorzow czyli najlepszej druzyny w kraju nie bral udzialu w meczach eliminacyjnych z Walia i Anglia. Najlepsi zawodnicy Ruchu Chorzow ( Marx i Maszczyk obydwaj przewidywani do kadry ) odniesli kontuzje w meczu z Gwardia??? Kierownictwo Ruchu bylo oskarzane o namowienie obu pilkarzy do sfingowania tych urazow, aby ci nie musieli grac w ramach eliminacji do mundialu z bardzo ostro grajacymi Anglikami i Walijczykami. Ruch zdobywa w tym okresie dwa mistrzostwa kraju i Puchar Polski. Gornik ( tez walczacy o mistrzostwo ) i inne kluby w odroznieniu od Ruchu wystawia bez wahania swoich najlepszych zawodnikow na potrzeby reprezentacji, Lubanski odnosi w meczu z Anglikami bardzo ciezka kontuzje. Gornik traci na dlugi czas swojego najlepszego napastnika. Tylko dlatego przegrywa walke o tytul z Ruchem. Tak to bylo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wijet Wałdoch dyrektorem w Górniku od poniedziałku? IP: *.chello.pl 15.04.10, 17:10 na kanwie tej histerii pogrzebowej, komuś palma całkiem odbija, mój dziadek do samego końca, jeszcze w 1948 roku walczył z komuną, mój ojciec w stanie wojennym...., ja jestem przewodniczący w solidarności, moja żona z listy PiS startowała w wyborach, nigdy żaden klub- TYLKO GÓRNIK FOR EVER MISTRZ FOR EVER!!!!:-)):-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bobo markowski Re: Wałdoch dyrektorem w Górniku od poniedziałku? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.04.10, 17:51 znając zeszmaconą grenezę tego klubu,powody powstania i historię w latach komuny jesteś zwykłym kolaborantem. Niestety zawsze byli tacy. Już lepiej jakbyś napisał ,że czujesz się czerwonym z krwi i kości. Nawet można by cię szanować za poglądy. Dla mnie jesteś zwykłym zerem i parówą .Kolaborancką szmatą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darek Re: Wałdoch dyrektorem w Górniku od poniedziałku? IP: *.rudaslaska.vectranet.pl 15.04.10, 21:36 A kim Ty jesteś żeby oceniać kogoś,kogo nawet nie znasz?Ilu jeszcze nicków użyjesz,i na ilu portalach będziesz wypisywać te bzdury? Czytając Twoje wypociny i inwektywy wobec innych,mam wrazenie że masz powazne problemy natury psychicznej,to się leczy.Ps.Tyz żech jest Ślonzokym z dziada pradziada,i łod kiedy pamiyntom(a mom43- lata) w moij familii kibicowało sie Gornikowi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Helmut Karminadel Re: Wałdoch dyrektorem w Górniku od poniedziałku? IP: *.adsl.inetia.pl 15.04.10, 21:57 Kolejny raz, zakompleksiony SMrODEK wkleja ten sam tekst... Chopie wiymy, że internet jest srogi i może dużo zmieścic ale bez przesady. Dzięki takim debilom jak ty utwierdzam się w przekonaniu, że GORNIK jest wielki. Dzięki Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gieksa. Wałdoch dyrektorem w Górniku od poniedziałku? IP: 93.175.70.* 16.04.10, 16:45 TE HISTORYKU PILKI !! A OD 1980roku JESTES CWELEM I MESKA PROSTYTUTKA TO NIE PISZESZ ! NIE WSTYC SIE MY CIE NA OSIEDLU ZNAMY !! CIOTO!DYMANA!!! Odpowiedz Link Zgłoś