Legendy Manchesteru City przyjadą na jubileusz!

IP: *.c201.msk.pl 16.04.10, 06:46
Jest to symbol zbrodniczego reżimu, który Polskę zniewolił na blisko 50 lat, a
Śląsk zwyczajnie zniszczył - politycznie, gospodarczo i etnicznie.Jako żywo,
przypomina ruskie przemarsze pod portretami Stalina.
    • Gość: historyk piłki Prawdziwa historia Górnika Zabrze IP: 94.254.146.* 16.04.10, 07:53
      Poniższy opis został napisany na podstawie sprawdzonych i udokumentowanych
      historycznie faktów.My kibice mamy prawo do wiedzy historycznej związanej z
      polską piłką nożną.
      Dlaczego 31 maja 2009 po spadku Górnika zapanowała na Górnym Śląsku wielka,
      spontaniczna radość? Jeśli nie rozumiecie, to tutułem przypomnienia:
      Górnik powstał 14 grudnia 1948 roku, dzień później powstała PZPR. Powstała ze
      „zjednoczenia PPR i PPS czyli w wyniku wcielenia siłą PPS do PPR-u. Zjazd
      zjednoczeniowy, który utworzył równie legendarną co Górnik PZPR został
      zapowiedziany już 10 marca 1948. Termin zjazdu unifikacyjnego był zatem znany 9
      miesięcy przed stworzeniem w Zabrzu pierwszego Koła Sportowego Zrzeszenia
      Górnik. Datę zjazdu zjednoczeniowego nowej komunistycznej partii wyznaczono
      dokładnie na 15 XII tegoż roku, twórcy Górnika doskonale wiedzieli jaki mogą
      zbić kapitał na utworzeniu klubu w przeddzień tej daty!!! W ten sam dzień
      utworzyć Górnika nie można było, bo kolidowało by to z tak zacną datą. 15
      grudnia wszystkie informacje poświęcone były w ludowej Polsce utworzeniu nowej
      przewodniej siły narodu – PZPR.
      Powstanie wzorcowego socjalistycznego molocha sportowego o wdzięcznej
      radzieckiej nazwie Górnik miało być preludium dla tego wielkiego wydarzenia.
      Podobnie zresztą powstał sam Górnik, do klubu Zjednoczenie wcielono przymusowo
      wcześniej niezależne kluby: Skrę, Concordię i Pogoń. Wcielenie takie oznaczało
      po prostu ich brutalną likwidację! Ta data i okoliczności to nie przypadek. Przy
      zakładaniu Górnika uczestniczył zresztą delegat PPR – towarzysz Łączyński.
      Dlaczego tak wszystko łączono? To było podstawowe założenie stalinizmu:
      unifikacja i ujednolicenie społeczeństwa i wszelkich organizacji celem
      ułatwienia sprawowania nad nim ścisłej kontroli. Zbrodniczy zamysł zbrodniczego
      systemu. Dlaczego wcielano do Zjednoczenia? Bo była to sportowa komórka wytworu
      komunizmu – tzw. zjednoczeń węglowych, czyli państwowych kombinatów czuwających
      nad wydobyciem węgla, powstałych po wywłaszczeniu poszczególnych kopalń od
      prywatnych właścicieli i skomasowaniu ich w przemysłowe, prawdziwie stalinowskie
      megakombinaty.
      Tak przedstawiają się „zaszczytne” i jakże romantyczne początki tego tworu! Nie
      mają w Polsce analogii. Tej szukać trzeba w ZSRR, tam już w latach 30.
      powstawały przy kombinatach górniczych tzw. Szachtiory (czyli Górniki), będące
      ich sportowymi komórkami. Pełna unifikacja sportu ze strukturą totalitarnego
      państwa. Reasumując, akt stworzenia „wielkiego Górnika” nie miał nic wspólnego z
      niepokalanym poczęciem, przypominał raczej brutalny gwałt. Był owocem
      przestępstwa – sowietyzacji polskiego sportu. Na koniec cytat z książki pt. O
      tytuł mistrza Polski, encykl. Fuji, s. 80:
      „Gdy pamiętać, że za fuzją 4 liczących się klubów, które w końcu 1948 dały
      początek Górnikowi, stały niemałe środki finansowe i sprzyjające propagandowym
      celom partyjne decyzje polityczne, rozwój zabrzańskiego klubu nie może dziwić”.
      Nie dziwicie się, że pomysłodawcą przeszczepienia tych wzorów do Zabrza był
      pół-Rosjanin i komunista – Gajdzicki. Później był za to znienawidzony i musiał
      ukrywać się przed kibicami klubów, które zniszczył. Z tego propagandowego
      kombinatu uciekali piłkarze wcielonych do niego klubów. Zjawisko było o tyle
      dotkliwe, że kluby te prezentowały przed wcieleniem ich do Zjednoczenia znacznie
      wyższy poziom sportowy. Początki klubu nikną więc w oparach absurdu: piłkarze
      nie chcieli grać w Górniku a kibice nienawidzili twórcę tego tworu. Takie są
      jego groteskowe początki: kombinat państwowy, nie dość, że bez kibiców to
      jeszcze traktowany wrogo przez mieszkańców miasta w którym powstał.
      Wrogość wobec pomysłodawcy, nieukrywana awersja piłkarzy i kibiców do nowego
      tworu jest faktem historycznym. Nie dziwcie się, że w Zabrzu nie wiedzą gdzie i
      z kim Górnik rozegrał swój pierwszy mecz – to nie było ważne, nikt tego nie
      notował, nikogo to nie obchodziło. Liczyło się ile Górnik wyrobił % sportowej
      normy i czy piłkarze pilnie uczestniczyli w wykładach z marskizmu i leninizmu.
      Wiemy natomiast, że pierwszy mecz międzynarodowy drużyna Górnika rozegrała z
      Armią Czerwoną, ale domyślaliście się chyba? Zaraz po powstaniu Górnik otrzymał
      od władz prezent – wybudowany jeszcze przez nazistów stadion na 12000 miejsc.
      Zaplecze zostało ufundowane, trzeba było zacząć werbować ludzi (normalny klub
      powstaje w odwrotny sposób: najpierw zdobywa popularność i miłość kibiców a
      dopiero ewentualnie potem wsparcie władz).
      Nie pytajcie się też skąd wzięły się egzotyczne w polskiej przedwojennej piłce
      nazwy typu: Górnik, Stal, Gwardia, Kolejarz, CWKS (W ZSRR: Szachtior, Metalurg,
      Dynamo, Lokomotiw, CSKA) itd. To tylko zwykłe kopie „doskonałych” rozwiązań
      radzieckich. Trudno doszukiwac się w Polsce klubów o równie jednoznacznym
      powiązaniu ich narodzin ze stalinowską zagładą przedwojennych struktur
      piłkarskich. W marcu zapowiedziano na grudzień 1948 roku utworzenie jednej
      jedynie słusznej partii (PZPR), we wrześniu usunięto od władzy Gomułkę za
      odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne a w październiku 1948 roku rozpoczęto
      aresztowania przedwojennych działaczy piłkarskich którzy nie wstąpili do PPR,
      lub krytykowali komunistyczne porządki. W grudniu 1948 istniało już 60 nowych
      państwowych kombinatów sportowo-zakładowych.
      Ciekawostką jest fakt, że nigdzie na zachodzie Europy nie powstał klub o
      odpowiedniku nazwy „Górnik”, w Polsce zaś nazwa ta pojawiła się dokładnie w
      chwili rozpoczęcia reorganizacji polskiego sportu na wzór radziecki. Nie trzeba
      chyba dodawać, że nazwa ta pojawiła się znacznie wcześniej niż w Polsce na
      obszarze ZSRR. Co ciekawe klub z Zabrza gra pod tym szyldem do dzisiaj, chociaż
      przygniatająca większość klubów pozbyła się stalinowskich, narzucanych odgórnie
      nazw.
      Reorganizacja sportu na wzór radziecki to było zniszczenie wszystkiego, całego
      dorobku przedwojennego piłkarstwa. W latach 1948-1949 zlikwidowano w Polsce
      autonomiczne kluby piłkarskie, podporządkowując je państwowym zrzeszeniom.
      Doszło do olbrzymiej nacjonalizacji klubów piłkarskich. Kluby zostały po prostu
      zagrabione przez państwo. Można było zatrzeć niewygodne przedwojenne nazwy
      klubów, to co dla jednych było tragedią dla innych stało się jednak radością i
      źródłem powstania – narodził się Górnik, towarzysz Górnik! O okolicznościach
      tych wydarzeń nie dowiecie się jednak w ugładzonych notkach dziennikarskich o
      „wielkim” Górniku. Prawda jest politycznie niepoprawna. Już kilkanaście lat po
      powstaniu fałszowano w Górniku jubileusze istnienia, wymazano też nazwisko
      pierwszego prezesa i nikt z kibiców ani klubowych działaczy nie znał prawdy.
      Odkryto ją dopiero przy powstawaniu monografii klubu w latach 90. To daje do
      myślenia.
      To niestety tylko wierzchołek góry lodowej. Można by się rozpisywać na temat
      wyznaczenia Górnika do roli sztandarowego koła zrzeszenia Górnik, analizować
      sylwetki pierwszych prezesów z których jeden był działaczem Niemieckiej Partii
      Komunistycznej a drugi przodownikiem pracy awansowanym w błyskawicznym tempie,
      po kilkudniowym kursie (!!! Słynne hasło: nie matura, lecz chęć szczera), na
      stanowisko dyrektora kopalni. Rozwodzić się dlaczego mieszkańcy Radlina nie
      chcieli mieć u siebie centralnego klubu - wizytówki górnictwa, w efekcie czego
      sztandarowe koło zrzeszenia Górnik postanowiono przenieśc do Zabrza. Można
      wymieniać aparatczyków którzy wspierali go w komunie, a byli to ludzie z
      najwyższych szczebli władzy. Komu i dlaczego zależało na tym by stworzyć
      wizytówkę hołubionego przez władze zawodu. Przypominać, że wśród
      najwybitniejszych piłkarzy lat 50., 60. i 70. nie ma ani jednego wychowanka, że
      Górnik słynął z pasożytowania na innych śląskich klubach, które zwyczajnie
      okradał, łamiąc niejednokrotnie statuty PZPN-u i posiłkując się przy tym
      oferowaniem znakomitych sztygarskich pensji. Okoliczności
      • Gość: historyk piłki Prawdziwa historia Górnika Zabrze cd. IP: 94.254.146.* 16.04.10, 07:54
        Okoliczności transferów niektórych piłkarzy do Górnika mają iście mafijną genezę
        i zamieszani w nie byli najważniejsi decydenci PRL-u. Rzadko kto dziś pamięta,
        że Górnik nigdy nie stracił piłkarza na rzecz CWKS-u Legii. Wręcz potrafił
        wyciągnąć z Legii takich asów jak Kowala czy Pohla, wykradzionych wczesniej
        przez wojskowych z małych śląskich klubów. To jedyny taki przypadek w PRL-u:
        całkowita odporność na zabiegi potężnych ponoć wojskowych patronów Legii.
        Do historii komunistycznej propagandy przeszły prasowe relacje z kompromitacji
        Górnika w Londynie, kiedy został ośmieszony przez Tottenham wynikiem 8:1. Prasa
        lamentowała nad okrucieństwem barbarzyńskich Anglików. Nie można było pisać o
        kompromitacji wizytówki górnictwa – nie wypadało. W rzeczywistości piłkarze
        Tottenhamu, który nigdy nie zawojował Pucharu Mistrzów grali po prostu swoje –
        angielską piłkę. Gwiazdorzy z Górnika nie podołali presji i byli po prostu
        znacznie słabsi piłkarsko, przyzwyczajeni do tego, że nikt w kraju nie był w
        stanie stawić im oporu. Wzorowi socjalistyczni górnicy zostali po prostu
        stratowani na Ścieżce Białego Jelenia (White Hart Line). Czytając jednak relacje
        o tym meczu w komunistycznej prasie można było pomyśleć, że Górnik powinien
        awansować dalej, jedynie kapitalistyczny spisek powstrzymał jego marsz ku
        zwycięstwu… Jan Kowalski, jeden z gwiazdorów tamtej drużyny, ogłoszony przez
        komunistyczną prasę ofiarą Anglików analizował sytuacje po upadku komuny:
        „Owszem odniosłem kontuzję, ale nie było to wynikiem jakiejś szczególnie
        brutalnej gry Anglików. Mieli taki styl, grali po prostu zdecydowanie i tyle.
        Oni nie byli złośliwi, nie byli chams
        Zabawnym jest fakt, że przygoda Górnika z Pucharem Mistrzów zaczynała się jednak
        pod hasłem zatarcia „niechlubnych wyników poprzedników”. Wydawane w olbrzymich
        nakładach ulotki propagandowe (w formie książeczek) zawierały informacje, że
        wielki Górnik idzie na podbój Europy. Po klęsce w Londynie i kilku dalszych
        niepowodzeniach wizytówki górnictwa, jedna z kolejnych „ulotek” wydana we
        wrześniu 1964 nie zaczynała się już od buńczucznych zapowiedzi tylko od
        usprawiedliwień: „wyniki górników byłyby lepsze gdyby sprzyjało im szczęście w
        losowaniu”. Do potęg które złośliwy los postawił na drodze „wiecznego pechowca”
        – Górnika, zaliczone zostają: Tottenham (europejski średniak), Austria Wiedeń
        (mniej niż średniak) i Dukla Praga. Za komentarz do największej klęski polskiej
        drużyny w dziejach Pucharu Mistrzów/Ligi Mistrzów poza pokaźnym zestawem
        usprawiedliwień służy krzepiące stwierdzenie, że „nie był to mecz do jednej
        bramki”. Cieżkie zmagania Górnika z Austrią (1963) kwitowane są słowami, iż
        zabrakło „łutu szczęścia” (na temat 1:0 na Stadionie Śląskim). Arcydziełem
        kłamstwa jest zaś relacja o autentycznie szczęśliwym awansie po dodatkowym meczu
        z Austrią. Po zdobyciu w I połowie dwóch bramek, w II połowie tego meczu trwał
        nieustanny szturm bramki Górnika, a Górnik całą druga połowę się bronił, stracił
        jednak tylko jedną bramkę i wygrał ostatecznie awans 2:1. Fatalna postawa
        zespołu przedstawiona została jednak jako efekt „niefortunnej taktyki”. Wysoka
        porażka Górnika w następnej rundzie, na wyjeździe w Pradze (Dukla-Górnik 4:1)
        określona jest po raz kolejny jako „ogromne szczęście” Dukli. Dotkliwa porażka
        dokładnie w takim samym wymiarze (znów lanie 4:1!) rok później określona jest
        jako „jeszcze bardziej pechowa”. Nad losem Górnika mścił się zapewne jakiś
        demon-reakcjonista, bo cóż innego mogło spowodować taką niekończąca się serię
        potwornego pecha? W 1967 roku Górnik dał kolejny popis ulegając w II rundzie
        Pucharu Mistrzów CSKA Sofia 0:4.
        W 1968 w kolejnej broszurce czytamy zaklęcie by górnicy zagrali tak wspaniale
        jak gdy „przed laty rzucili na kolana Tottenham”. W tymże 1968 roku, w pierwszym
        meczu Górnik przegrał w Manchesterze tylko 2:0 jednak komunistyczna prasa znowuż
        rozpatrywała niezwykły pech czempiona…. W tym samym czasie brytyjski Times
        wytypował 6 rozpaczliwych obron Huberta Kostki do tytułu „nie z tego świata” i
        zastanawiał się nad tym jakim cudem Manchester United nie strzelił Górnikowi
        więcej bramek…
        Najlepszym przykładem propagandy systemu była zbiorowa histeria po dotarciu
        wizytówki socjalistycznego górnictwa do finału najsłabszego z pucharów
        europejskich – Puchary Zdobywców Pucharów (nie bez powodu został zlikwidowany 10
        lat temu!). W finale Górnik przegrał z przeciętnym Manchesterem City, który
        nigdy później nie sięgnął już po europejskie trofeum. Do finału dostał się
        dzięki… szczęśliwemu losowaniu. „Pokonanym” rywalem w losowaniu była słabiutka
        Roma, przedstawiana w komunistycznej prasie jako potentant europejskiej piłki!
        Tymczasem klub w dziesięcioleciu 1965-1975 ani razu nie zajął nawet miejsca na
        ligowym podium, niejednokrotnie kończąc rozgrywki w drugiej połowie tabeli. Z
        Górnikiem grał tylko dlatego, że udało mu się zdobyć krajowy puchar. Mimo, że
        faktycznym faworytem spotkania był Górnik (znajdujący się co roku na ligowym
        podium i grający niemal corocznie w Pucharze Mistrzów), nie zdołał ani razu
        pokonać włoskiego średniaka. Awansował dopiero dzięki szczęśliwemu rzutowi monetą.
        W finale gwiazdorzy z Górnika przestraszyli się stawki meczu i tradycyjnie w
        decydującym starciu polegli. W kraju odtrąbiono jednak wielki sukces!
        Świętowanie klęski było możliwe tylko w PRL-u. Próbowano w oparciu o te smutne
        wydarzenie dowodzić wybitności klubu… Przecież żaden inny nie dotarł… Zapominano
        tylko dodać, że żaden inny nie miał takich warunków w PRL-u. To Górnik był
        hegemonem politycznym, sportowym i dodatkowo najbogatszym klubem. Któż inny
        miałby więc wyręczyć krezusa? 1957-1972 rok w rok na podium; 1963-1972 rok w rok
        z jakimś trofeum a mimo to reprezantacyjny klub gomułkowszczyzny nie sięgnął w
        przeciwieństwie do innych socjalistycznych kombinatów typu Steaua, Crvena
        Zvezda, Dinamo Zagrzeb, Dynamo Kijów, Dinamo Tibilisi, Slovan Bratysława czy
        nawet biedniutki Magdeburg, po europejski puchar.
        W Pucharze Mistrzów, który był zawsze najlepszym miernikiem wartości klubów
        Górnik grał fatalnie. Wystąpił w nim 12 razy (!) i 6-krotnie odpadł w pierwszej
        rundzie. Na 12 występów najbogatszy klub PRL-u jedynie jeden raz dotarł do
        ćwierćfinału! Lepszy bilans mają: Legia, Widzew, Ruch, Wisła. W Pucharze UEFA
        Górnik grał pięciokrotnie i jego największy sukces to 1/16. Poza sezonami 1968 i
        1970 wyniki Górnika w pucharach są dramatycznie słabe, a biorąc pod uwagę fakt,
        że klub w latach 1957-1972 cały czas był na szczycie (zdobywając 10 mistrzostw i
        6 pucharów, zasiadając 16 razy pod rząd na podium MP) i nie notował żadnych
        kryzysów formy wyniki te są kompromitujące. Dzięki usilnej propagandzie udało
        się jednak zatrzeć takie wrażenie. Udało się tym łatwiej, że olbrzymie środki
        inwestowane w Górnika przynosiły oczywiście efekt na krajowym podwórku, gdzie
        najsilniejszy składowo i finansowo Górnik nie miał żadnej poważnej konkurencji.
        Pomimo tych faktów wielu prostym ludziom, wychowanym w systemie komunistycznym,
        Górnik kojarzy się jeszcze dziś z olbrzymimi sukcesami międzynarodowymi!
        Komunistyczna ideologia skolonizowała więc skutecznie proste znaczenie sportu.
        Sportu, który na ogół nie jest związany z polityką, a nawet – zgodnie z
        olimpijską tradycją – powinien być apolityczny. W komunistycznym państwie sport
        miał jednak ściśle wyznaczoną rolę (zjawisko to występowało w każdym
        totalitarnym ustroju, wystarczy wskazać przykład III Rzeszy), należał do tych
        form oddziaływania na społeczeństwo, o których Lenin pisał, że są „pasami
        transmisyjnymi partii do mas”. Opisy „dramatycznych” i „zwycięskich” bojów
        Górnika pozostaną na zawsze zabytkiem komunistycznej propagandy i przyczynkiem
        do badań n
        • Gość: historyk piłki Prawdziwa historia Górnika Zabrze cd.2 IP: 94.254.146.* 16.04.10, 07:56
          Można by jeszcze dodać jak po tej klęsce z londyńskimi kogutami i przegraniu w
          1962 tytułu mistrzowskiego z biedną Polonią Bytom, o mało nie zachwiała się
          pozycja zabrskiego Górnika (pojawił się pomysł zbudowania sztandarowego klubu
          górnictwa gdzie indziej – w Sosnowcu). Jak dla celów propagandowych organizowano
          mecze Górnika na Śląskim, rozdając za darmo bilety na kopalniach. Władza
          pragnęła sukcesów sportowych, sukcesy repreznetantów PRL były sukcesami władz
          PRL! Propagandzie sukcesu sport służył przez cały okres Polski Ludowej.

          Górnik powstał, na Śląsku, w Polsce, ale pomysł i sam założyciel przybyli ze
          wschodu. Ze wschodu przybył też reżim polityczny, który umożliwił dokładne
          skopiowanie rozwiązań radzieckich i powstanie tego tworu. W propagandzie
          komunistycznej klub pełnić miał rolę piłkarskiego odpowiednika mocarza pracy i
          bohatera socjalizmu – górnika. Pompowano w sztandarowy klub górnictwa duże
          pieniądze, bo odpowiednik czołowej klasy robotniczej Polski na piłkarskich
          boiskach także miał wyrabiać 200% normy.
          Górnik w niepodległej Polsce to prawdziwy zabytek komuny. Najprawdziwszy relikt
          zniewolenia, pozostałość stalinizmu, jak pomniki ku czci Armii Czerwonej czy
          Pałac Kultury. Olbrzymie pieniądze na odrestaurowanie tego komunistycznego
          dinozaura wyłożył niemiecki koncern Allianz, mający równie nieciekawą
          proweniencję. Współudział w dojściu Hitlera do władzy (był sponsorem nazistów
          jeszcze przed 1933 rokiem) i współudział w holocauście, z czerpaniem z niego
          wielkich profitów. Dzięki ubezpieczaniu życia gazowanych Żydów, jednoczesnym
          ubezpieczaniu obozów koncentracyjnych i zagrabieniu pięniędzy z polis
          zagazowanych, stał się po wojnie, właścicielem olbrzymiego kapitału. Tym samym
          mógł zdobyć pozycję hegemona na rynku ubezpieczeń. Dziś utopił w ten spróchniały
          komunistyczny twór miliony złotych a Górnik mimo 4 budżetu w ekstraklasie (30
          milionów zł. na sezon 2008/2009), wydaniu dużych pieniędzy na transfery i na
          olbrzymią gażę Kasperczaka (2 razy wiecej niż Maciej Skorża!) zakończył
          rozgrywki na ostatnim miejscu. Okazał się być piłkarskim PGR-em, olbrzymie
          nakłady nie pomogły, produkcja była niedochodowa i cały proces zakończył się
          katastrofą.
          Na zakończenie trochę propagandowej poezji, jeśli ktoś dalej nie wierzy, ten
          wiersz powstał naprawdę i na zamówienie władz a autorem był niejaki Broniewski:

          „Zabrze”
          Prędzej, górniku, głębiej, górniku,
          węgla pokłady rąb,
          w twojej kopalni, na twym chodniku
          staje ojczyzny zrąb.

          Pod twym oskardem padł kapitalizm,
          nadszedł wolności czas.
          Więcej żelaza, węgla i stali
          dla robotniczych mas!

          Węgiel ogrzeje, węgiel nakarmi,
          z węgla nasz Wspólny Dom,
          węgiel - to siła Ludowej Armii,
          droga ku jasnym dniom.

          Nie dla bogaczy-wyzyskiwaczy
          dzisiaj wyciskasz pot:
          Polska robocza czeka i patrzy,
          czeka i pług, i młot.

          Prędzej, górniku, śmielej, górniku,
          w przyszłość twą jasną idź,
          dąż zastępami współzawodników,
          w trudzie pierwszeństwo chwyć.

          Twoja ta ziemia, twoja na zawsze
          węgiel, żelazo, stal!
          Zabrze na przedzie, prowadzi Zabrze
          w socjalistyczną dal.

          Tradycje to mogą miec kluby przedwojenne ale nie komunistyczny twór stworzony na
          potrzebę resortu górnictwa i partyjnej propagandy. Dorośnijcie i przestańcie
          wierzyć w bajki o wielkim Górniku – legendzie polskiego futbolu.
          • Gość: historyk piłki Re: Prawdziwa historia Górnika Zabrze cd.2 IP: 94.254.146.* 16.04.10, 08:00
            możecie sobie kibice Górnika wymyślać usprawiedliwienia dla tej prawdy. Nic was
            nie usprawiedliwi.Wasz klub to symbol komunizmu w najgorszym wydaniu i hańba dla
            Polski i Górnego Śląska.WSTYD!!!
            Może tak ci goście z MU powinni poczytać tą ciekawą prawdziwą historię?
            • Gość: K.Markiewicz historia Górnika.Prawda ,która boli tylko żaboli IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 16.04.10, 08:52
              Tekst umieszczony tutaj to nie całość.Całość tekstu była z tego co pamiętam
              umieszczana na forach bądz stronach nieoficjalnych Piasta Gliwice i Polonii
              Bytom.Z tego co pamiętam to Lechia Gdańsk i Śląsk Wrocław też też pisali o tym.
              Właśnie jestem w trakcie tłumaczenia tekstu na język niemiecki bo angielski
              solidnie przetłumaczył już kolega.Niech nie tylko w Polsce ale także w
              Manchester City i AS Roma wiedzą z kim grali swego czasu(pójdzie mail i list
              tradycyjny). Długo żyliśmy w zakłamaniu i obłudzie. Nie jestem zdania ,że
              Górnikowi należy zabronić budowania silnego klubu. Ale nie można zabronić
              kibicom wiedzy na temat hanbioncej i niesamowicie obłudnej historii tego
              klubu.Darujcie sobie riposty śmieszne co równie obłudne jak wasza historia
              "żabole", specjalnie piszę "żabole" bo prawdziwi kibice Górnika zdają sobie
              sprawę z bagażu komunizmu jaki mieści się w nazwie Górnik Zabrze.Od tego macie
              onet.pl i inne szmatlawe fora.
              • Gość: hajer Odpowiedz na te bzdury. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.10, 15:29
                forum.gazeta.pl/forum/w,424,110078537,,Waldoch_w_Gorniku_od_poniedzialku_.html?v=2
                • Gość: kibic oberhajer To prawda nie bzdury. IP: 109.243.123.* 16.04.10, 16:37
                  Nie te czasy .To wszystko co próbuje zdementować prawdę to wasza zabrzańska
                  komunistyczna propaganda. Ludzie poznali się na Towarzyszach z Górnika. Każdy
                  kto chce poznać prawdę ją pozna. Nie zamkniecie ust ludziom jak wasi protoplaści
                  partyjni sekretarze i elita ZSRR-PZPR.Możesz sobie dementować i bredzić. Prawda
                  jest opisywana nie tylko w forumowych komentarzach ale w dziennikarskich
                  artykułach,felietonach i publikacjach jak chociażby przytaczana ENCYKLOPEDIA
                  FUJI.Prostując tylko pogrążasz swój Górnik w oparach absurdu.Ludzie pamiętają i
                  wiedzą.Totalitaryzm i kluby go reprezentujące czeka taki sam los.
                  • Gość: hajer Gornik-Totenham z 1961 IP: *.gl.digi.pl 17.04.10, 14:40
                    Dwumecz Gornik - Totenham z 1961 to nie byla, to zadna kompromitacja. To bylo
                    chamstwo i rzeznia przygotowana przez Anglikow, cwaniakow, swiadomych co mozna
                    zrobic gdy nie ma telewizji, jest sie znanym klubem ze slynnej ligi, ktory gra z
                    debiutantami grającymi pierwszy raz w pucharach, nie swiadomymi co ich spotka ,
                    gdy cos bedzie nie po mysli wladcow futbolu. To byl pierwszy mecz Gornika w
                    pucharach i pierwszy mecz polskiej druzyny w Anglii. To bylo super doswiadczenie
                    dla wszystkich Polakow, którzy potem grali z druzynami z Wysp, czy tez dla
                    druzyny Kazimierza Gorskiego, która walczyla z Anglia na Wembley o mundial w RFN
                    w 1974. I były to doświadczenia bezcenne. W 1961 roku Gornik najpierw gral na
                    Slaskim z Totenhamem- zdobywca mistrzostwa Anglii i Pucharu Anglii z
                    poprzedniego sezonu. Byl to pierwszy mecz Gornika w pucharach. Po 48 minutach
                    Gornik prowadzil 4-0 z mistrzami Anglii, ktorzy widzac ze szykuje sie pogrom w
                    51 i 54 minucie doslownie skosili przy pelnej akceptacji sedziego Kowalskiego i
                    Kowala. 100 tysiecy ludzi na Slaskim sie kotlowalo. Poniewaz w tamtych czasach
                    nie mozna bylo dokonywac zmian wiec Gornik gral w 9 do konca meczu i skonczylo
                    sie tylko 4-2. Anglicy zrobili to z premedytacja. Po meczu Kowalskiemu i
                    Musialkowi wsadzono nogi do gipsu na poltora tygodnia. Zaraz po zdjeciu gipsu
                    obaj pilkarze polecieli na rewanz do Londynu z Gornikiem ( musieli leciec bo
                    wladza ludowa nie potrafila w tak krotkim czasie wyrobic paszportow dla innych
                    zawodnikow Gornika - takie to byly czasy ). Wiec w Londynie obaj ci zawodnicy
                    praktycznie tylko stali na boisku. 11 na 9 to ogromna przewaga. A skopano
                    jeszcze Franosza w Londynie, który zostal zniesiony z boiska. Totenham
                    zszokowany sila zabrzan z pierwszego meczu był bardzo dobrze przygotowany do
                    rewanżu. Pilkarze Totenhamu na wlasnym boisku przy swojej publicznosci ( trybuny
                    byly metr od lini bocznej, kibice angielscy rzucali w zawodnikow zabrzanskich
                    roznymi przedmiotami ) i przy pelnej przychylnosci sedziego grali bardzo
                    brutalnie. Bramkarz Gornika Hubert Kostka zostal trzy razy doslownie wepchniety
                    do bramki z pilka. Murawa stadionu pomimo tego, ze padal mocno deszcz była caly
                    czas przed meczem specjalnie dodatkowo polewana duza iloscia wody przed meczem,
                    zeby zupełnie nieprzygotowani sprzetowo pilkarze Gornika sie na niej slizgali. I
                    tak było. Bylo 8-1 dla Totenhamu. To pierwszy wystep zabrzan w pucharach gdzie
                    trafili na starych angielskich rzeznikow i wyjadaczy. W tym dwumeczu musial
                    wygrac mistrz Anglii. I z przebiego obu spotkan zrobil to srodkami calkowicie
                    pozasportowymi. To byly czasy bez relacji telewizyjnych wiec takie rzeczy
                    przechodzily choc nie powinny. Sami zawodnicy Gornika mowili, ze to co sie
                    dzialo bylo niepojete to byl dla nich szok, zostali doslownie zmiazdzeni!!! Ale
                    byla to tez swietna lekcja na przyszlosc dla pilkarzy i dzialaczy Gornika,
                    ktorzy kilka lat pozniej jako jedyny polski klub awansowali do finalu
                    superprestizowych rozgrywek europejskich.
                    Stanislaw Oslizlo o meczach z Totenhamem:
                    "Dziewięć lat wcześniej Oslizlo grał tez w pierwszych meczach zabrzan w Pucharze
                    Europy z Tottenhamem. W Chorzowie 100 tysięcy ludzi przecierało oczy. – Było już
                    4-0 dla nas, a byłoby 6-0. Wtedy znokautowali Musiałka i Kowalskiego.
                    Kończyliśmy w „9”, wygraliśmy 4-2. Już na bankiecie w Monopolu, gdzie dziś
                    mieszka Belgia, pokazywali nam, że w rewanżu strzelą dziesięć goli. Górnik w
                    Londynie przegrał 1-8, na 1-3 trafił do siatki Pohl. – Trenowaliśmy w parku, nie
                    wpuścili nas na stadion. W tunelu walili w ściany, kopali, warczeli... Nie
                    wiedzieliśmy co się dzieje. Padał deszcz, a oni jeszcze lali boisko. Porządne
                    buty miał może dwóch z nas, reszta jakieś poklejone... Ślizgaliśmy się, a oni
                    toczyli wojnę. Dziś taka gra nie ma prawa przejść, wtedy sędzia przymykał oko na
                    wszystko. Zostaliśmy zmiażdżeni."
                    Moze troszke cytatow, jak pilkarze Gornika ( Oslizlo, Pohl, Florenski, Wilczek )
                    komentowali mecz z Totenhamem w Chorzowie na Slaskim:
                    "....Anglicy w obawie przed kompromitacja zaczeli brutalnie faulowac. Najpierw
                    David MacKay skosil Kowalskiego, ktory wrocil wprawdzie na boisko, ale juz tylko
                    na nim statystowal, a chwile pozniej z rozerwana lydka zszedl z murawy Jerzy
                    Musialek. Zmian nie wolno bylo dokonywac."
                    i mecz rewanzowy w Londynie:
                    "...Mimo, ze padal deszcz Anglicy caly czas przed meczem polewali boisko woda z
                    hydrantow ( z lekcji szybkiego kombinacyjnego futbolu z Chorzowa wyciagnieto
                    wnioski ).....w tych warunkach gospodarze czuli sie znacznie lepiej,...oni juz
                    wtedy mieli nowoczesne buty,...a u nas odpowiednie obuwie do gry na mokrej
                    trawie mialo moze dwoch z nas, reszta jakieś poklejone ( Oślizło),...przed
                    spotkaniem stalismy dlugo w betonowym korytarzu prowadzacym na boisko, Anglicy
                    zachowywali sie bardzo agresywnie....,..Smith uderzyl bez przyczyny Staszka
                    Oslizle w twarz, czekalismy, ze sedzia odgwizdze faul. Rzeczywiscie odgwizdal,
                    ale okazalo sie, ze nie wolnego dla nas, tylko karnego dla Anglikow. Nie
                    moglismy w to uwierzyc. Zreszta po faulach na bramkarzu i obroncach stracilismy
                    jeszcze cztery bramki. Hubert Kostka nie potrafil wtedy jeszcze grac na
                    przedpolu, a to gospodarzom odpowiadalo...,......Anglicy grali bardzo ostro,
                    Kostke cztery razy wrzucali do bramki razem z pilka. I sedzia gole uznawal.
                    Skopali Franosza, ktorego zniesiono na noszach z boiska, niestety nie wolno bylo
                    dokonywac zmian...... Ślizgaliśmy się, a oni toczyli wojnę. Dziś taka gra nie ma
                    prawa przejść, wtedy sędzia przymykał oko na wszystko. Zostaliśmy
                    zmiażdżeni.….”-tyle pilkarze Gornika
                    Wiec jezeli chodzi o ten dwumecz Gornika z Totenhamem. Futbol angielski w
                    tamtych czasach nie przebieral w srodkach, delikatnie rzecz ujmujac. Przekonal
                    sie o tym Gornik w meczach z Totenhamem, gdzie anglicy grali bardzo brutalnie
                    przy pelnej akceptacji sedziego, w rewanzu nie udostepniono murawy do treningu,
                    polewano murawe duza iloscia wody pomimo padajacego deszczu przed meczem w
                    Londynie, walono i kopano w sciany, kibice byli agresymni, rzucali roznymi
                    przedmiotami w pilkarzu Gornika, a trybuny byly tuz przy lini bocznej, co dla
                    naszych pilkarzy bylo ogromnym zaskoczeniem, wcale nie takim prostym do
                    przeskoczenia. Potem byly mecze Gornika z Manchesterem United i Manchesterem
                    City. Gdzie zespoly angielskie rowniez graly ostro ( te rzeczy sa szczegółowo
                    opisane we wspomnieniach pilkarzy Gornika ). Anglicy zawsze uwazajacy sie za
                    bogow futbolu, mieli jeszcze troche szacunku dla utytulowanych pilkarsko nacji.
                    Ale dla nikomu nie znanych Polakow, ktorzy niczego nie osiagneli w klubowej
                    pilce noznej do 1970 roku i reprezentacyjnej do 1973, nie mieli zadnego
                    szacunku. I na ich agresje ( ta z trybun, z szatni, na murawie ), sztuczki
                    działaczy, sposób gry ( chamskie faule, wysokie wrzutki i dośrodkowania - wazna
                    gra naszego bramkarza na przedpolu - gra glowa naszych obrońców )trzeba bylo byc
                    w 1973 ( eliminacje do mundialu w RFN w 1973 z Anglia ) roku bardzo dobrze
                    przygotowanym. To doswiadczenie zdobywala wlasnie ekipa pilkarzy i dzialaczy
                    Gornika Zabrze. Pierwszej polskiej druzyny przebijajacej sie w tych rzeczywiscie
                    superprestizowych rozgrywkach europejskich. Pierwszej polskiej druzyny, która
                    nadziala się na futbol angielski w pelnym tego slowa znaczeniu. Sami zawodnicy
                    Gornika mowili, ze to co sie dzialo bylo niepojete to byl dla nich szok, zostali
                    doslownie zmiazdzeni!!! To był pierwszy wystep zabrzan w pucharach, gdzie
                    trafili na zaprawionych w miedzynarodowych bojach, angielskich rzeznikow i
                    wyjadaczy. W tym dwumeczu musial wygrac mistrz Anglii- dla marketingu Totenhamu
                    ewentualna utrata wpływów finansowych do budżetu klubu, spowodowanych
                    wyeliminowaniem przez nowicjuszy z Gornika była bardzo duza strata. I z
                    przebiego obu spotkan Totenham zrobil to srodkami calkowicie pozasportowymi,
                    byle tylko awansowac. To byly czasy bez relacji telewizyjnych wiec takie rzeczy
                    przechodz
                    • Gość: hajer Re: Gornik-Totenham z 1961 IP: *.gl.digi.pl 17.04.10, 14:41
                      To byly czasy bez relacji telewizyjnych wiec takie rzeczy przechodzily choc nie
                      powinny.
                      Sila tamtej druzyny Totenhamu w sezonie gdy Totenham wygral z Gornikiem?
                      Totenham przegral potem w polfinale minimalnie 2-1, 1-3 po dogrywce z Benfica
                      Lizbona, która potem zdobywa Puchar Europy. Rok wczesniej Benfica tez samo
                      zdobywa Puchar Europy. Wiec byl to zdecydowanie najlepszy zespol Europy tamtych
                      czasow, z ktorym Totenham minimalnie przegral. W 1963 roku Benfica jest znow w
                      finale Pucharu Europy, trzeci raz z rzedu, gdzie przegrywa minimalnie z AC Milan
                      1-2. Benfica byla wtedy najlepszym klubem Europy. Totenham , ktory w edycji
                      1961/62 po skandalicznych meczach ogrywa Gornika 2-4, 8-1 i przegrywa w tej
                      samej edycji minimalnie w polfinale z Benfica ( najlepszym zespolem Europy ) w
                      nastepnym roku wygrywa Puchar Zdobywcow Pucharow. ( w finale wygrywa 5-1 ).
                      Totenham z czasow meczow z Gornikiem to absolutny top europejskiej pilki, ktory
                      przegral tylko minimalnie z najlepszym zespolem Europy tamtych czasow czyli z
                      Benfica Lizbona, ktora jest pierwszym zespolem przebijajacym dominacje Realu
                      Madryt w Pucharze Europy lat 1955-60, Benfica wygrywa w 1961, 1962 a w 1963 jest
                      w funale. I z tym zespolem po zacietych meczach, Totenham przegrywa w 1962 roku
                      w polfinale Pucharu Europy 2-1 i 1-3, a rok pozniej to zero wygrywa bez gadania
                      PZP!!!!

                      • Gość: hajer Gornik-Dukla z lat 64 i 65 IP: *.gl.digi.pl 17.04.10, 14:45
                        Dukla Praga to byl wtedy klub w ktorym grali najlepsi czechoslowaccy zawodnicy!
                        Ktorzy zdobyli wicemistrzostwo swiata. Wszyscy najlepsi czechoslowaccy zawodnicy
                        byli skoszarowani w dwoch najlepszych klubach Czechoslowacji: Dukli i Sparcie.
                        Dzisiaj gdy wszyscy odrobine grajacy czescy i slowaccy zawodnicy graja za
                        granica, polskie kluby nie maja z czeskimi klubami zadnych szans ( to samo sie
                        odnosilo i odnosi do klubow z panstw bloku socjalistycznego). Przypomne, ze Ruch
                        po zdobyciu mistrzostwa w 1989 zostal osmieszony przez Sredec Sofia 1-5 i 1-1,
                        przy smiesznej widowni 15000 na Stadionie Slaskim, a najlepsi Bulgarzy juz wtedy
                        wyjezdzali za granice. A wtedy Gornik gral dwa razy z Dukla Praga naszpikowana
                        najlepszymi pilkarzami z Czechoslowacji, ktorzy nie mieli prawa wyjezdzac za
                        granice. Ignorancie. Futbol czechoslowacki z tamtych czasow byl bardzo silny. Na
                        Stadionie Slaskim w meczach Gornika z Dukla bylo dwa razy ponad 100 tysiecy
                        ludzi. I mieli co oglądać, maja co wspominac. To były mecze. Na trening mistrzow
                        Czechoslowacji dzien przed tymi meczami z Gornikiem, przyszlo ponad 10 tysiecy
                        ludzi. Taka to byla slaba druzyna! Gornik gral dwa razy z Dukla:
                        - w chyba 64 roku bylo: 2-0 na Slaskim i 1-4 w Pradze ( w tym drugim meczu
                        Gornik gral od 20 minuty w dziesiatke )
                        - w 65 roku było: 1-4 w Pradze ( tez od 5 minuty Gornik gral w dziesiatke, tak
                        uczciwie wtedy sedziowano, wszystko jest zreszta dokladnie opisane w magazynach
                        " Gornik " i historii naszej pilki ) i 3-0 ( dziennikarze uznali ten mecz za
                        najlepszy mecz jaki rozegral mistrz Polski w Pucharze Europy ) na Slaskim, potem
                        byl dodatkowy mecz 0-0 i Gornik odpadl losowaniem.

                        • Gość: hajer wielkie mecze z Manchesterem 1968! IP: *.gl.digi.pl 17.04.10, 15:04
                          Manchester pamięta o Górniku - tekst Czado
                          Musiałem przypomnieć o tej chwili. Nigdy wcześniej ani nigdy później nie
                          zdarzyło się, żeby polska drużyna pokonała w rozgrywkach Pucharu Europy klub,
                          który w tej samej edycji zdobył to trofeum. Rodzynek, który dokonał tej sztuki
                          to Górnik Zabrze. Przytrafiło mu się to dokładnie 40 lat temu: 13 marca 1968
                          roku Górnik wygrał na Stadionie Śląskim 1:0 z Manchesterem United. To był
                          ćwierćfinał Pucharu Europy Mistrzów Krajowych. "Czerwonym Diabłom" nie pomogli
                          wtedy Bobby Charlton i George Best - bohaterem meczu był Włodzimierz Lubański,
                          który efektownym strzałem zdobył jedynego gola. Ludzie, którzy byli na tym
                          spotkaniu pamiętają przenikliwe zimno, oblodzoną murawę i zwały śniegu wokół
                          boiska. Górnik wygrał, ale właściwie przegrał, bo odpadł. To dlatego, że w
                          pierwszym meczu w Manchesterze, którego bohaterem był bramkarz Hubert Kostka,
                          wygrali gospodarze 2:0.

                          Ogółem polskie drużyny grały z poźniejszym triumfatorem najważniejszych
                          europejskich rozgrywek pucharowych (wliczając oczywiście Ligę Mistrzów) jeszcze
                          trzy razy:

                          - w edycji 1969/70 roku Legia odpadła w półfinale z Feyenoordem (0:0, 0:2);

                          - w edycji 1996/97 Widzew nie dał rady w grupie LM Borussii Dortmund (2:2, 1:2);

                          - w edycji 1998/99 ŁKS odpadł w eliminacjach z... MU (0:0, 0:2).

                          Tamto spotkanie sprzed 40 lat dobrze pamiętają nie tylko w Zabrzu, ale i w
                          Manchesterze. To była przecież jedyna porażka tamtej wspaniałej drużyny w całych
                          rozgrywkach Pucharu Europy sezonu 1967/68 (a chłopcy Busby'ego grali przecież
                          wtedy z nie byle kim - Benficą Lizbona, Realem Madryt, FK Sarajevo i - na
                          przystawkę - z maltańskim Hiberniansem Paola). Angielski klub przygotowuje się
                          zresztą do obchodów okragłej rocznicy tamtego triumfu i ostatnio zwrócił się do
                          Górnika z prośbą o udostępnienie pamiątek sprzed lat.

                          Mam właśnie przed sobą pachnący jeszcze świeżością zeszłoroczny almanach
                          "Manchester United. The complete record. The most comprehensive book of facts,
                          figures and statistics about Manchester United ever published". Wyobraźcie sobie
                          1146 stron samych statystyk, liczb, suchych faktów - bez takiego ględzenia jak
                          choćby na Czadoblogu. Autor tej cegły Andrew Endler liczył sobie te wszystkie
                          zestawienia chyba od dziecka! Wygląda mi to na sympatyczną obsesję - myślę, że
                          po obiedzie będzie się Endlerowi odbijać cyframi jeszcze wiele lat... Z jego
                          rachunków wynika, że 13 marca to dzień wyjątkowo szczęśliwy dla MU, a przecież
                          Górnik potrafił jednak przełamać tą passę!

                          Otóż w całej swej historii Manchester rozegrał tego dnia 18 meczów i tylko trzy
                          z nich przegrał. Ostatni raz - właśnie z Górnikiem (był to mecz nr 2843 w
                          historii MU. Wcześniej "Czerwone Diabły" musiały uznać wyższość Huddersfield w
                          1926 roku i Charltonu w 1937 roku). Wniosek? Pod żadnym pozorem nie grajcie z MU
                          13 marca!

                          Tamten mecz sprzed 40 lat jest dla United niecodzienny także z innego powodu. Z
                          obliczeń Endlera wychodzi, że w całej historii klubu tylko podczas trzech meczów
                          było na trybunach więcej ludzi niż wtedy na Stadionie Sląskim. Rekord należy do
                          meczu Real - MU na Santiago Bernabeu z 1957 roku (135 000 widzów), drugie
                          miejsce ma ten sam zestaw rywali z tym samym miejscem rozegrania spotkania, tyle
                          że 11 lat później (125 000), a trzecią lokatę zajmuje mecz Barcelona - MU z 1994
                          roku (114 273). Czwarta zaszczytna pozycja przypadła według Endlera spotkaniu
                          Górnik - MU z wynikiem 105 000 widzów .
                          Czy trzeba przypominać, że przełom lat 60. i 70. był szczytowym momentem chwały
                          Górnika? Jego popularność biła wtedy wszelkie rekordy. Kochali go ludzie w całej
                          Polsce; do siedziby klubu przychodziły tysiące listów od fanów i fanek. Obok
                          słów uwielbienia, podziekowań, serdeczności, pojawiała się także "twórczość
                          artystyczna". Przytoczmy dwa przykłady: jeden wierszyk napisany został tuż przed
                          meczem Górnik - MU, drugi - tuż po. Piszący bardzo się starali...

                          "Trzynastego Górnik wygra 3:0,

                          Trzynastego Bobby Charlton to zero,

                          Trzynastego brawa dla Lubańskiego,

                          Trzynastego co ma Anglia do tego,

                          Trzynastego, bo ja właśnie dla Włodka śpiewam tak:

                          Trzynastego wszystko zmienić się może,

                          Trzynastego wygramy kolego,

                          Trzynastego Anglia przegra do zera,

                          Trzynastego niech ich weźmie cholera,

                          Trzynastego nie damy Górnika,

                          Trzynastego Polak bije Anglika,

                          Trzynastego wiem, że przegra Manchester,

                          Trzynastego, bo ma pecha ten zespół!

                          PS. Prosimy o szybki odpis, czy piosenka się podobała (To jest bardzo ważne)

                          Monika i Magda z Lublina

                          A po meczu mimo niedosytu twórcy nadal byli nastawieni bojowo:

                          ...Lecz taka jest mistrzów dola,

                          Że zabraknie czasem gola.

                          Zaczekamy do sezonu,

                          Puchar Mistrzów bedzie w domu
                          • Gość: hajer to byla wielka druzyna. IP: *.gl.digi.pl 17.04.10, 15:08
                            Gornik mial w tamtych czasach tak silna druzyne, ze nie musial niczego
                            zalatwiac, niczego kupowac. Wygrywal lige z ogromna kilkunasto punktowa
                            przewaga. Mozna sprawdzic. O jego sile stanowili zawodnicy ze Slaska, chcacy
                            grac w Gorniku i calkowicie sie z tym klubem identyfikujacy. Tajemnica
                            pantoflowej poczty bylo, ze pilkarzom Gornika te tytuly tak spowszednialy, ze im
                            sie przykladac nie chcialo. Dlatego zdobywali tytuly tylko co drugi rok. A gdyby
                            jeszcze nie kontuzja Lubanskiego w 1973 roku to Gornik mialby tych tytulow
                            jeszcze wiecej. Calkowicie zasluzenie!

                            • Gość: hajer mecze przy ponad 100 tys! IP: *.gl.digi.pl 17.04.10, 15:10
                              Gornik rozegral jeszcze kilkanascie spotkan przy publicznosci liczacej ponad 100
                              tysiecy kibicow. Byly to mecze gdy Stadion Slaski byl calkowicie wypelniony.
                              Ludzie stali wszedzie: w przejsciach miedzy sektorami, na koronie. Szpilki nie
                              bylo gdzie wcisnac. Byly to mecze z Totenhamem Hotspurs 1961, dwa razy z Dukla
                              Praga 1964 i 1965, Sparta Praga 1966, Lewskim Sofia 1970, Glasgow Rangers 1970,
                              AS Roma 1970, Manchesterem United 1968, Manchesterem City 1971, dwa razy z
                              Dynamem Kijow 1968 i 1973. I ta frekwencja nie byla zadnym przypadkiem. To byla
                              wielka druzyna, wielkie rozgrywki ktorymi zyla cala Europa i wielcy rywale.
                              • Gość: Byno Re: mecze przy ponad 100 tys! IP: *.dip.t-dialin.net 17.04.10, 18:38
                                wszystko piknie hajer ino te 100 tys to naciongane jak sukcesy Gierka
                                Nie godom ze nie bolo kupa narodu ale 80 tys to gora
                                • Gość: hajer zadne naciagane. IP: *.gl.digi.pl 17.04.10, 19:21
                                  Wystarczy odrobinka pomyslunku. Skoro malutkie ( przy ogromnym Stadionie Slaskim
                                  sprzed remontu )stadiony Ruchu , Lecha , Wisly ( mowie o latach PRL ) miescily
                                  po 30-40 tysiecy ludzi, to na meczach Gornika na Slaskim bylo spokojnie ponad
                                  100 tys ludzi. Wystarczy zobaczyc film " Historia Gornika Zabrze ". Urywki
                                  spotkan z Manchesterem United z 1968, z Roma 1970, Austria Wieden gdy Gornik
                                  zdobywal gola. Czlowiek przy czlowieku, tlok, tumult, totalny scisk.
                                  • Gość: Byno Re: zadne naciagane. IP: *.dip.t-dialin.net 17.04.10, 19:30
                                    nie musza patrzec,hajer jo to przezol ,80 tys chopa gora(Gornik-
                                    Lewski)
                                    na Ruch-Gornik 3:2 siedziolech na biezni ,35 gora
                                    • Gość: hajer Re: zadne naciagane. IP: *.gl.digi.pl 17.04.10, 21:21
                                      Ja tez to przezylem. Stadion byl przepelniony. Dziwie sie tylko, ze komus
                                      przychodzi do glowy pisac takie brednie o Gorniku Zabrze. Podpisywac te bzdury
                                      jako prawdziwa historia. Obydwa kluby. Gornik i Ruch. To dwa najwieksze polskie
                                      kluby. Zdecydowanie. Wizytowka naszej pilki. I trzeba budowac ich pozytywny
                                      wizerunek. Tylko i wylacznie. Dla dobra tych klubow. Wielkie derby z poprzednich
                                      lat pokazuja, jak wielkie emecje i potencjal jest w tych firmach. A przeciez one
                                      sa ogonem naszego slabego futbolu. Nalezy to wykorzystac. A nie sie opluwac. Co
                                      bedzie gdy beda na szczycie?
                                      • Gość: Byno Re: zadne naciagane. IP: *.dip.t-dialin.net 17.04.10, 21:39
                                        dobrze godosz,piwo u mie mosz
                                • Gość: hajer mecze przy IP: *.gl.digi.pl 23.04.10, 20:53
                                  Puchar Zdobywcow Pucharow z 1970 roku:

                                  Rangers Glasgow - Gornik Zabrze 1-3 80 tys kibicow Rangersow w Glasgow

                                  Lewski Sofia - Gornik Zabrze 2-2 60 tys kibicow Lewskiego w Sofii

                                  As Roma - Gornik Zabrze 1-1 80 tys kibicow Romy w Rzymie

                                  Puchar Zdobywcow Pucharow z 1971:

                                  Manchester City - Gornik Zabrze 2-0 80 tys kibicow Manchesteru

                                  Rzeczywiscie nic nie znaczace rozgrywki! No i nic nie grajacy Gornik?
                  • Gość: hajer Gornik- klub gorniczy! IP: *.gl.digi.pl 17.04.10, 14:47
                    GORNIK ZABRZE - pojmujesz ta nazwe. Klub gornictwa, klub gornikow, kopalni wegla
                    kamiennego, gorniczej braci! KLUB GORNICTWA! Gdybysmy sie nazywali RUCH ZABRZE,
                    PIAST ZABRZE, BALTYK ZABRZE to wtedy sponsoring kopalni bylby dziwny. Bylismy
                    klubem gorniczym, z nazwa Gornik, wiec lozyly na nas kopalnie. Wszystko sie
                    zgadza. Tak samo jak byly fikcyjne etaty na kopalniach, tak samo byly w hutach (
                    w hutniczym Ruchu ) i zakladach miasta Chorzow, zakladach kolejowych ( stojacych
                    za Lechem , zakladach wlokienniczych Lodzi ( stojacych za Widzewem ), w wojsku (
                    stojacym za Legia ), czy MO ( stojacym za Wisla ). Zadna roznica. Piast byl tez
                    klubem na ktory lozyly zaklady i huty z Gliwic.
                  • Gość: hajer Gornik nie mogl powstac przed wojna IP: *.gl.digi.pl 17.04.10, 14:51
                    GORNIK ZABRZE! Urodzilismy sie w wiezieniu, w swiecie gorniczym Zabrza, bo
                    mielismy wegiel i kopalnie. Zabrze przed wojna bylo po stronie niemieckiej. To
                    zaden grzech ( Duzo gorzej jest sie sprzedac czerwonym, olewajac przy tym swoje
                    idealy z lat Polski niepodleglej Marszalka do ktorych sie tak chetnie odwoluja
                    dzisiaj, zdrajca zawsze moze zdradzic jeszcze raz!!!). Dzieki temu i dzieki
                    wspanialym pilkarzom , ktorzy chcieli u nas w Gorniku grac, stworzylismy
                    wspanialy klub i najlepsza druzyne klubowa w dziejach naszego kraju. A co wy
                    mozecie zarzucic Gornikowi, gornikom, dzialaczom Gornika? Ze za wegiel, ktory
                    mieli w Zabrzu stworzyli wspanialy klub pod patronatem gornictwa odnoszacy
                    sukcesy w Europie. Skonczcie obrazac Gornika Zabrze i go wyzywac.Co robicie w
                    wielu postach. Zbudowalismy dzieki wlasnym bogactwom naturalnym w Zabrzu
                    wspanialy pilkarski klub, ktoremu kibicowala cala Polska i zagranica, ktory ( a
                    bylo to podwojnie trudne) pierwszy przebil sie w miedzynarodowej pilce,
                    przynoszac polskiemu futbolowi ogromny szacunek. Zrobilismy to za swoje i swoimi
                    ludzmi z regionu, ktorzy chcieli w Gorniku grac, kochali ten klub i do dzis sie
                    z nim bardzo mocno identyfikuja. Nikt Górnikowi nie odbierze zdobytych tytułów.
                    Wole mistrzostwa Gornika zdobyte w komunie, w czasach gdy na mecze
                    ligowe przychodzilo po 40-70 tysiecy ludzi, to byly tytuly zdobyte, gdy polski
                    futbol swiecil triumfy na arenie miedzynarodowej zarowno w pilce klubowej jak i
                    reprezentacyjnej ( zdecydowanie najcenniejsze trofea w naszej pilce ), to byly
                    tytuly gdy w slaskich klubach grali slazacy, w krakowskich krakusy a Legia,
                    Slask czy Gwardia Wawa powolywaly pilkarzy do munduru. Szacuneczek Gornik
                    Zabrze. Wiec czasy zwyciestw Gornika to byly wspaniale czasy naszego futbolu w
                    pilce klubowej i reprezentacyjnej w Europie i na swiecie. Gdy na mecze krajowej
                    ligi i Pucharu Polski przychodzilo po 40 do 70 tysiecy ludzi. A ten okres po 89
                    lat 1990-2010 ( do dzis ) to byl czas, gdy cala Polska i caly polski futbol byl
                    zepsuty , przezarty korupcja , sprzedawaniem spotkan , beznadzieja , zenujacym
                    poziomem, kibolami, zadymiarzami. Gdy wszyscy odrobine myslacy ludzie uciekali
                    jak najdalej od krajowego futbolu, gdy na mecze pilki noznej z tych wlasnie
                    powodow przychodzilo (na wszystkie 8 spotkan kolejki ligowej) lacznie po 24
                    tysiace ludzi ( dopiero od 2007 roku notuje sie wyrazne wzrosty frekwencji i
                    wyrazne wzrosty nakladow finansowych na kluby ) . Byl to bez zadnej przesady
                    okres najwiekszej smuty i najwiekszej beznadziei w polskiej pilce. W wielu
                    klubach byli praktycznie zlodzieje, albo cwaniaczkowie pobierajacy wysokie
                    pensje, gdy klub zdychal i generowal coraz wieksze dlugi, brali karty zawodnikow
                    promujac ich w klubach wykorzystujac ich marke a potem ich sprzedawali a kasa do
                    wlasnej kieszeni. A teraz te kluby sa nagabywane przez rozne instytucje panstwa
                    o placenie tych dlugow!! Dopiero teraz zaczyna sie budowac stadiony.....

                    Kazdy klub za komuny oczywiscie musial miec resortowego opiekuna, ale bardzo
                    silnie zwiazanego z danym miastem. Nie bylo tak, ze lodzkie zaklady wlokiennicze
                    lozyly na Gornika. W komunie kluby graly zawodnikami ze swojego regionu, a o ich
                    sile stanowily zaklady z danego miasta. W zwiazku z tym, za komuny bylo
                    wyjatkowo sprawiedliwie, jak nigdy potem. Wszystko bylo, jak najbardziej
                    prawidlowo. Zabrzanskie kopalnie ladowaly kase w gorniczy klub z Zabrza,
                    nazywajacy sie Gornik. Tak samo jak teraz donieckie kopalnie w prywatnych rekach
                    sponsoruja Szachtara Donieck. Czyli gorniczy klub z gorniczego Doniecka.
                    Absurdem by bylo gdyby zabrzanskie kopalnie ladowaly kase w Piasta Gliwice (
                    gdzie przemyslu wydobywaczego praktycznie nie bylo ) lub w Wisle z Krakowa. Na
                    slasku byl wegiel i przemysl wiec byly kluby gornicze: Gornik ( Zabrzanskie
                    Zjednoczenie Weglowe ), GKS ( Katowickie Zjednoczenie Weglowe ), Polonia Bytom
                    (miasto Bytom i jego zakłady ) i Szombierki ( Bytomskie Zjednoczenie Weglowe ),
                    Zaglebie Sosnowiec ( ciagnelo z kopalni z Sosnowca ). Zabrzanskie Zjednoczenie
                    Weglowe i miasto Zabrze utrzymywalo jeszcze takie mniejsze kluby zabrzanskie,
                    jak: Walka Zabrze, Sparta Zabrze, Stal Zabrze, itd. Proste.

                    Uleglych towarzyszy to mielismy w Wisle Krakow, ktora zostala Gwardia i Ruchu,
                    ktory zostal Unia Chorzow. Charakter pokazaly: Warta Poznan, Polonia Warszawa i
                    Cracovia. Te wasze zaklecia o kibicach sukcesu teraz i kiedys. Jak Gornik gral w
                    w II i III lidze w latach 1949-55 to na mecze w Zabrzu przychodzilo po 20-30
                    tysiecy ludzi. Wiecej niz na ten utytulowany przedwojenny Ruch, o Piascie nie
                    wspominajac. Oczywista rzecz, ze place byly tu najwyzsze w dobie ogromnej
                    prosperity na wegiel na swiecie.
                  • Gość: hajer dobrze ze powstal Gornik IP: *.gl.digi.pl 17.04.10, 14:54
                    I super, ze powstal Wielki Gornik Zabrze. Najwiekszy z krajowych klubow, jak
                    dotychczas. Przed wojna Zabrze bylo po stronie niemieckiej i dlatego Gornika nie
                    bylo. Ale w latach najwiekszego stalinizmu to inni swieca sukcesy w krajowym
                    futbolu. Ludzie w Zabrzu tak samo jak w innych miastach kraju mieli do wyboru:
                    albo stworzyc silny klub albo dosac sie na socjalistyczne realia, byc gnebionym
                    przez nowych wladcow kraju i nie miec nic. Na mecze drugoligowego Gornika
                    przychodzilo ponad 25000 ludzi w roku 50. Chyba tyle samo co na utytulowany juz
                    wtedy Ruch, zajmujacy pierwsze lub czolowe miejsca w ekstraklasie. "Zalozycielem
                    Gornika byl Julian Gajdzicki-zapalony turysta i przewodnik tatrzanski. Urodzony
                    na Syberii w rodzinie polskiego zeslanca.Zapisal piekna karte wojenna w polskim
                    mundurze, takze pobyt w hitlerowskim stalagu.Po wojnie osiedlil sie w
                    Zabrzu.Jako czlowiek zwiazany z PPS i srodowiskiem "andersowcow" ( niesamowite,
                    ze taki czlowiek zakladal Gornika zamiast zapalac jedynie sluszna miloscia do
                    Unii Chorzow czy Piasta Gliwice), trafil na przesluchanie do UB,gdzie zostal
                    mocno poturbowany.To on zorganizowal spotkanie zalozycielskie nowego klubu
                    Gornika Zabrze." W Zabrzu mysleli prawidlowo i przyszlosciowo. Zdawano sobie
                    swietnie sprawe, ze w Zabrzu jest wegiel, ze potezne kopalnie beda napedzac
                    zabrzanski sport i futbol wiec z czterech mniejszych i slabych klubow
                    zabrzanskich stworzono jeden gorniczy bardzo silny- z nazwa Gornik za ktorym
                    staly kopalnie zabrzanskie. Jasne, ze w jednym klubie jest mniej miejsca dla
                    dzialaczy niz w czterech klubach, wiec sie to nie podobalo niektorym
                    stolkowiczom. Trudno. Takie zycie. Jakby w Zabrzu wegla nie bylo to by klubu
                    silnego tez nie bylo. Komuna nie ma nic do tego. Wszystko bylo prawidlowo.
                    Zabrzanskie kopalnie ladowaly kase w gorniczy klub z Zabrza. Tak samo jak teraz
                    donieckie kopalnie w prywatnych rekach sponsoruja Szachtara Donieck. Czyli
                    gorniczy klub z gorniczego Doniecka. Absurdem by bylo gdyby zabrzanskie kopalnie
                    ladowaly kase w Piasta Gliwice ( gdzie przemyslu wydobywaczego praktycznie nie
                    bylo ) lub w Widzewa z Lodzi. Manchester United to tez klub w poczatkowej fazie
                    dzialajacy na zasadzie czy z pomyslem " zjednoczenia ". Stworzenia silnego klubu
                    z Manchesteru. Nie rozdrabniac sily na kilka klubow w miescie tylko stworzyc
                    jeden bardzo silny. To samo Newcastle United, itd!!To była najlepiej
                    zainwestowana kasa w komunistycznym panstwie. Pilkarze w tym klubie chcieli
                    grac, na mecze Gornika przychodzilo po 100 tysiecy ludzi.Wszystko bylo
                    prawidlowo. W gornictwie i partii byla masa przyzwoitych i porzadnych ludzi ,
                    ktorzy musieli funkcjonowac w represyjnym panstwie.Bylismy klubem gorniczym, z
                    nazwa Gornik, wiec lozyly na nas kopalnie. Wszystko sie zgadza. GORNIK ZABRZE -
                    pojmujesz ta nazwe. Klub gornictwa, klub gornikow, kopalni, gorniczej braci!
                    Gdyby kopalnie ladowaly kase w w kluby o nazwie : Piast, Ruch, Widzew,
                    Polonia....to wtedy sponsoring kopalni bylby dziwny.
                  • Gość: hajer Final PZPnajwiekszy sukces polskie pilki klubowej IP: *.gl.digi.pl 17.04.10, 14:55
                    Final PZP GORNIKA. Rzeczywiscie to byl pierwszy wymierny wielki sukces polskiego
                    futbolu na arenie miedzynarodowej- najwiekszy w historii pilki klubowej. W pelni
                    wymierny i zauwazalny. Final PZP Gornika z 70 roku jest najwiekszym osiagnieciem
                    w rozgrywkach europejskich polskiego klubu ! Final zawsze bedzie finalem i zaden
                    polski klub tego wyczynu pomimo wielokrotnych startow juz nie zdolal powtorzyc !
                    Poza tym Gornik byl pionierem, a pionierzy zawsze maja najtrudniej, jako
                    pierwszy przebijal sie wysoko na europejskich arenach pokonujac przeciwnikow i
                    nieprzychylnych sedziow, polski futbol byl wtedy kompletnie nieznany , bez
                    sukcesow, klubow zza żelaznej kurtyny starano się za wszelka cene nie dopuścić
                    do finalu, bo na finaly nie przyjeżdżali ich kibice! Wszystkie inne polskie
                    druzyny mialy po sukcesach Gornika i reprezentacji Gorskiego na Olimpiadzie i
                    Mistrzostwach Swiata juz zdecydowanie latwiej od Gornika, bo nasz futbol
                    zaczynal mieć już renome! Wtedy oczywiście w lata sześćdziesiątych i
                    seidemdziedziastych, koniec lat osiemdziesiątych to utrata tej renomy. Juz nie
                    bede przypominal tej euforii po awansie do finalu , wywiadow , radosci Polakow ,
                    tysięcy na meczach zabrzan, itd. Gornik gral w finale europejskiego pucharu w
                    1970 roku! Czesto gral dla ponad 100 tysiecy kibicow! To tez pokazuje potege
                    tych rozgrywek. Jezeli rozpatrujemy sprawe sukcesow polskich klubow w pucharach
                    europejskich to najpierw nalezy przypomniec historie tych rozgrywek! Co i kiedy
                    bylo, co sie liczylo! Do 1972 roku byly dwa superprestizowe uksztaltowane juz
                    puchary europejskie czyli PEMK ( Puchar Europejskich Mistrzow Krajowych ) i PZP
                    ( Puchar Zdobywcow Pucharow ). W tamtych czasach rozgrywki o puchar krajowy we
                    wszystkich krajach europejskich cieszyly się ogromnym zainteresowaniem w tych
                    krajach i ogromna ranga, bo to była jedyna możliwość dostania się do rozgrywek
                    europejskich ( gdy dany zespol nie zdobyl mistrzostwa w danym sezonie w jakims
                    kraju, to za wszelka cene pilnowal rozgrywek pucharu krajowego) , którymi zyl
                    caly kontynent. Na mecze przychodzily komplety publiczności. Obydwa puchary
                    europejskie PEMK i PZP cieszyly sie w tamtych czasach ogromnym prestizem,
                    uznaniem i szacunkiem. Powiem tylko, ze ewentualna niby wyzsza prestizowosc PEMK
                    nad PZP byla tylko i wylacznie kwestia czysto umowna! Zwyciezcy obydwoch
                    pucharow rozgrywali w nastepnym sezonie mecz o Superpuchar Europy. Rzeczywiscie
                    sposrod rozgrywek europejskich mala range mial np. Puchar Intertoto ( letnia
                    gierka dla pieniedzy i sparingow, kompletnie bez znaczenia i jakiegokolwiek
                    prestizu ) i Puchar Miast Targowych ( bo czesto druzyny wystawialy w nim
                    rezerwowe sklady i nie były to rozgrywki pod egida UEFA ). Dlatego PMT zostal
                    radykalnie przeksztalcony w 1972 roku w PUEFA przez poirytowana europejska
                    federacje pilkarska, zmieniono system kwalifikowania do nich druzyn, UEFA wziela
                    go pod swoje skrzydla! Chociaz pierwsze trzy lata rozgrywek o PUEFA tez
                    traktowane były z rezerwa. Dopiero po 1975 ten puchar zaczyna rzeczywiście
                    odpowiednio funkcjonowac w pilkarskiej Europie i w świadomości klubow i kibicow.
                    Ostatecznie PUEFA takze sie przyjal i jako trzeci europejski puchar od 1972 roku
                    ( po PEMK i PZP ) mial bardzo duza range. Kluby europejskie walczyly w tych
                    rozgrywkach " na calego ". Wszystkie te informacje i opinie sa dostepne na
                    stronach Europejskiej Uni Pilkarskiej. Kazdy stary kibic wie, ze bardzo ciezko
                    bylo sie przebic do ostatecznej rozgrywki ktoregokolwiek z tych trzech
                    cieszacych sie najwiekszym uznaniem pucharow europejskich: PEMK, PZP, potem
                    PUEFA. Polskie kluby wielokrotnie probowaly na przestrzeni wielu lat i na
                    palcach dwoch rak mozna policzyc sezony, gdy udawalo im sie awansowac do
                    cwiecfinalu lub polfinalu ktoregokolwiek z pucharow! Praktycznie kazdy klub
                    europejski w latach 1957-1990 chcial miec w swojej kolekcji ktorykolwiek z
                    pucharow: PEMK, PZP, PUEFA - a najlepiej wszystkie trzy w kolekcji! Wygranie
                    ktoregokolwiek z tych pucharow to byla nobilitacja i splendor! W krajach
                    europejskich tlumy fanow witaly zwyciezcow kontynentalnych rozgrywek! Mecze
                    cwiercfinalowe, półfinałowe i finalowe w TV ogladala cala Europa a czesto takze
                    widzowie na innych kontynentach! Mecz rewanżowy ze Slaskiego w PEMK
                    Gornik-Manchester United z 1968 roku był transmitowany w prawie calej Europie (
                    jako hit druzyny, która wygrala w swojej strefie drabinki rozgrywek rywalizacje
                    z obronca Pucharu Europy i z Dynamem Kijow ), półfinał PZP z 1970 Gornik Roma ze
                    Slaskiego i trzeci mecz tych druzyn z losowaniem tez transmitowala prawie cala
                    Europa, final PZP z 1970 Gornik City również, ćwierćfinał PZP z 1971 roku (
                    gdzie spotkali się finaliści PZP z 1970 ) Gornik Manchester City tez
                    transmitowala prawie cala Europa, jako wielki rewanż finalistow z poprzedniego
                    sezonu. Finaly zudzialem klubow zza żelaznej kurtyny były dla marketingu
                    futbolowej Europy Zachodniej nieopłacalne, kibice nie przyjeżdżali na finaly z
                    tych krajow, bo rodzime wladze krajowe na to nie pozwalaly. W Wiedniu na final
                    Manchesteru City przylecialo 4 tys kibicow tego klubu, samoloty z kibicami z
                    Anglii ladowaly od rana non stop, utworzono specjalny most powietrzny miedzy
                    Wyspami a Wiedniem.
                    I zarowno zwyciezcy jak i finalisci tych trzech pucharow ( PEMK, PZP, PUEFA)
                    byli zaliczani do scislej czolowki klubow pilkarskich Europy! Ta formula
                    europejskich rozgrywek pucharowych zaczela sie przejadac pod w polowie i z
                    koncem lat 80 tych. Już wtedy zaczeto szukac zmian w rozgrywkach europejskich.
                    Utworzono wtedy elitarna ( szczegolnie pod wzgledem finansowym ) Lige Mistrzow w
                    1992 roku i od tego momentu zarowno PZP jak PUEFA zostaly w tyle za tymi
                    rozgrywkami. Najsilniejsze kluby Europy grozily, ze wyjda z UEFA i same stworza
                    federacje i rozgrywki. UEFA musiala zrobic zmiany. I wlasnie dopiero od tego
                    momentu!!!!! druzyny z najsilniejszych lig europejskich grajace w PZP czy PUEFA
                    chcialy za wszelka cene grac w lukratywnych rozgrywkach LM, a to gwarantowalo
                    tylko ewentualnie drugie lub trzecie miejsce w lidze krajowej! Wynikiem tego
                    bylo dopuszczenie do rozgrywek LM od sezonu 97-98 wiekszej ilosci druzyn z
                    najsilniejszych lig europejskich co bardzo utrudnilo zakwalifikowanie sie tam
                    klubom z Polski, polaczono PZP z pucharem UEFA i stworzono Lige Europejska. Co
                    nie zmienia oczywistego faktu, ze zarowno zwyciezca jak i finalista PUEFA sa
                    dzisiaj zaliczani do najsilniejszych klubow europejskich i ciesza sie wielkim
                    szacunkiem oraz uznaniem! Zaden polski klub wyczynu Gornika z 1970 roku juz
                    nigdy nie powtorzyl!
                    • Gość: hajer to nie byl fuks! IP: *.gl.digi.pl 17.04.10, 14:56
                      Tym, ktorzy pisza tutaj o jakims fuksie Gornika w 1970 chce dosadnie powiedziec.
                      Panowie!!! Nie osmieszajcie sie. Fuks to moze byc jednosezonowy. Gornik to byla
                      wielka druzyna. Rzeczywiscie zlozona ze slazakow calkowicie identyfikujacych sie
                      z Gornikiem. Ci pilkarze chcieli w Gorniku grac, do dzis uwzaja ze to byla
                      najlepsza rzecz w ich zyciu. Oni stworzyli zdecydowanie najlepsza i
                      najpopularniejsza druzyne w historii polskiej pilki klubowej. I to nie było tak,
                      ze Gornik był tylko w finale PZP w 1970 roku. W 1968 roku Gornik jest w
                      cwiercfinale Pucharu Europy gdzie minimalnie przegrywa z pozniejszy zwyciezca
                      tych rozgrywek Manchesterem United ( 0-2, 1-0 ). W Manchesterze Gornik druga
                      bramke traci w 90 minucie, w 60 minucie sedzie nie uznal zabrzanom bramki.
                      Gornik jest jedynym klubem, z ktorym Manchester przegrywa w calych rozgrywkach.
                      Bramkarz najlepszej druzyny Europy z 1968 roku, Manchesteru United w rewanżowym
                      meczu na Stadionie Slaskim musial interweniowac, az 21 razy, ( 20 celnych
                      strzalow ) bramkarz Gornika tylko 4 razy - non stop atak i 105 tys ludzi.
                      Wczesniej Gornik ogral Dynamo Kijow czyli praktycznie reprezentacje ZSRR, ktora
                      zdobyla wczesniej Mistrzostwo Europy. A Dynamo runde wczesniej wyeliminowalo
                      najlepsza drużynę Europy z 1967 czyli zdobywce Pucharu Europy z 1967 - Celtic
                      Glasgow ( po tym meczu kibice w calej Europie typowali Dynamo na głównego
                      kandydata do zdobycia Pucharu Europy ). Potem w finale calych rozgrywek
                      Manchester United rozwalil 4-1 slynna Benfice Lizbona ze słynnym Euzebio w
                      skladzie, a Benfica przeciez w dekadzie lat sześćdziesiątych to była wielka
                      potega, bedaca kilka razy w finale PE,dwa razy wygrala PE. Opinie po meczach
                      Gornika z Manchesterem United: - Już dawno nie widziałem tak świetnego bramkarza
                      jak Kostka. Z Anglików wyróżniam Carltona, A Z Polaków obok Kostki, piłkarza z
                      numerem pięć (Floreński) mówił po meczu sędzia Mendebil.
                      Matt Busby (trener Manchesteru): -"Jestem szczęśliwy że udało nam się
                      zakwalifikować do półfinału Pucharu Europy. Przegraliśmy po walce z jedną z
                      najlepszych drużyn Europy. Górnik grał o wiele lepiej niż w Manchesterze.
                      Atmosfera na trybunach była wspaniała, a tak fair prowadzonych zawodów jak nasze
                      dwa mecze już dawno nie widziałem"
                      Po czasie dodal, ze ten mecz był przedwczesnym finalem rozgrywek o Puchar Europy
                      z 1968 roku.
                      George Best: - "Nasza drużyna przeżywała bardzo ciężkie chwile. Sądzę, żę gdyby
                      Górnik trafił na Real, względnie Benficę, miałby ogromne szanse wyeliminowania
                      jednej z tych drużyn"
                      Bobby Carlton: - "Wiedzieliśmy, że przyjdzie nam stoczyć bardzo trudny mecz. Mam
                      duży podziw dla publiczności, która potrafiła tak długo różnymi instrumentami
                      dopingować swoich ulubieńców. Ten mecz będę bardzo długo pamiętał. Włodzimierz
                      Lubański: - "Zbyt szybko chcieliśmy odrobić straty i to wprowadziło w naszym
                      zespole nerwowość. Teren był bardzo ciężki. Na trawiastym boisku na pewno
                      wykorzystałbym sytuację, którą miałem w pierwszej połowie"
                      Ta druzyna Gornika z tamtych czasow miala olbrzymi potencjal. W nastepnym
                      sezonie polskie kluby zostaly przez wladze panstwowe wycofane z rozgrywek
                      pucharowych. Szkoda! Wielka szkoda. A w 1970 roku Gornik awansowal do finalu
                      Pucharu Zdobywcow Pucharow. W półfinale z Roma Gornik strzela 3 bramki z gry, a
                      Roma trzy bramki z wątpliwych karnych (Sztuczki pilkarzy AS Roma z tego
                      pamietnego trzeciego polfinalowego meczu PZP, tez opisywal Lubanski w swoich
                      wspomnieniach. Wlosi to byli pewni swego cwaniacy, wiodaca nacja futbolu od
                      lat!). Final z Manchesterem City w Wiedniu odbywa się na totalnie zalanym
                      boisku, pilka non stop zatrzymuje się w kaluzach wody – kluby zachodnie, a w
                      szczególności angielskie były o wiele lepiej sprzętowo przygotowane do takich
                      warunkow, taka pogoda na wyspach to norma. W 1971 roku Gornik znow jest w
                      cwiercfinale PZP, gdzie po dramatycznych meczach 2-0 na Slaskim i 0-2 w
                      Manchesterze odpada z City. Lubanski ma skrecona kostke. Schodzi po 45 minutch
                      gry w pierwszym meczu na Slaskim po strzeleniu gola. W zasadzie miał nie grac.
                      Na rewanż jedzie z ciezka kontuzja, w zasadzie statystuje na boisku. To byla
                      wielka i swietna druzyna. Grali przez trzy lata na najwyzszym europejskim
                      poziomie. Slabych lali, sredniakow ogrywali i z najlepszymi walczyli do
                      ostatniej minuty. Lezka sie kreci w oku na wspomnienie. Gdy do wladzy dochodzi
                      Gierek, milosnik hutnictwa. Nastepuje era hutniczego Ruchu i Zaglebia Sonowiec,
                      pupilkow tow. Gierka. Gornik zostaje utracony. Era Gierka to era recznego
                      manipulowania polska pilka - mowiono o tym na jednym z ostatnich zjazdow PZPN.
                      Brawo Gornik!!! Zycze jakiemukolwiek polskiemu klubowi takiej serii jaka mial
                      Gornik w latach 68 - 71 !!
                      Czyli przyrownujac to do dzisiejszych czasow ( gdy znow sa dwa puchary
                      europejskie , chociaz powtorze to z calkowitym naciskiem , ze w latach 1954-72
                      byly dwa rownorzedne pod wzgledem prestizu puchary europejskie : PZP i PEMK !!
                      Dzisiaj rzeczywiscie elitarnymi rozgrywkami jest Liga Mistrzow a puchar UEFA
                      zostaje w tyle! ) zeby jakikolwiek polski klub w pierwszym sezonie dotarl do
                      cwiercfinalu Ligi Mistrzow i minimalnie przegral tam z pozniejszym zwyciezca
                      tych rozgrywek, zeby byl tez jedynym klubem europejskim , ktory ogral zwyciezce
                      Ligi Mistrzow w calych rozgrywkach . Przypomne , ze po meczu na Old Trafford w
                      1968 roku w Manchesterze pilkarze Manchesteru utworzyli szpaler i bili brawo
                      wraz z wypelnionym kibicami calym stadionem gdy pilkarze Gornika wlasnie przez
                      ten szpaler schodzili do szatni. Tak kibice najlepszego europejskiego klubu
                      ocenili gre Gornika, byli to kibice ktorzy znali sie na pilce, bo dwa lata
                      wczesniej ogladali Mistrzostwa Swiata! Dwa tygodnie pozniej w mrozie na lodzie i
                      w sniegu na Slaskim Anglicy ledwo dowiezli 0-1 do konca meczu . Rok pozniej zeby
                      ten sam klub polski wszedl do finalu Pucharu UEFA i minimalnie przegral tam w
                      ostatecznej rozgrywce, a rok pozniej zeby znow wszedl do cwiercfinalu i tam znow
                      w stosunku 2-0,0-2 ulegl zespolowi z czolowki europejskiej!! Zaden polski klub
                      takiego czegos nie dokonal ! BRAWO GORNIK ZABRZE - NAJWYBITNIEJSZY Z POLKICH
                      KLUBOW!!! W latach sześćdziesiątych i początek siedemdziesiatych najbardziej
                      znanym naszym klubem na swiecie był Gornik Zabrze. Potem najbardziej znana była
                      Legia, potem Ruch, potem Widzew. A teraz Wisla i Legia. Ostatnio Lech. Każdy z
                      tych zespołów był jakos `znany' na swiecie w czasach swojej świetności,
                      dominacji na krajowym podworku, w czasach swoich występów pucharowych . I
                      zapewniam was, ze żaden nasz klub nie osiągnął takiego poziomu „znania „-), jaki
                      osiągnął na swiecie Gornik w latach 1967-72. A mistrzostwa kraju zdobyte w
                      komunie, to byly tytuly mistrza Polski, gdy polski futbol swiecil triumfy w
                      pilce klubowej i reprezentacyjnej w Europie i na swiecie. Gdy na mecze krajowej
                      ligi i Pucharu Polski przychodzilo po 40 do 80 tysiecy ludzi. Zdecydowanie
                      najbardziej cenne trofea, jak dotychczas.

                      • Gość: hajer Polskie sukcesy w pucharach IP: *.gl.digi.pl 17.04.10, 14:57
                        Sukcesy naszych klubow w Pucharach Europejskich:
                        1.final Gornika w PZP z 1970
                        2.polfinal Widzewa w PE z 1983
                        3.cwiercfina PE Gornika z 1968
                        4.polfinal PE Legii z 1970
                        5.cwiercfinal Ruchu w PE z 1974 i cwierfinal Wisly w PE w 1979
                        6.cwiercfina Ruchu w PUEFA z 1975
                        7.cwiercfinal Legii w PZP w 1972 i cwiercfinal Gornika w PZP z 1971
                        8.polfinal Legii w PZP w 1991
                        9.cwiercfinal Legii w LM z 1996
                        Mozna jeszcze dywagowac kto byl lepszy, analizujac frekwencje na meczach,
                        oddzwiek spoleczny, kogo druzyny pokonaly, z kim i w jakim stosunku oraz stylu
                        przegraly. Da sie to zrobic i nie mozna tego pomijac. I trzeba jasno powiedziec,
                        ze lata 70te to najwieksze lata naszego pilkarstwa: sukcesy klubowe i na
                        mundialach. Puchar Rappana i Puchar Intertoto to rozgrywki, do ktorych nie
                        przywiazywano zadnej wagi w pilce europejskiej. Sorki ale taka jest prawda. Mamy
                        w sumie tych sukcesikow niewiele na przestrzeni lat, jak na tak duzy kraj i
                        ambicje z oczekiwaniami. I dlatego, ze jest tego niewiele to trzeba podpierac to
                        wszystko gierkami Ruchu Chorzow w letnich rozgrywkach, jakiegos nic nie
                        znaczacego pucharu. Właściwe i największe rozgrywki europejskie zawsze sa i były
                        w sezonie. Amatorzy Graja latem dla sparingow.
                        W czasach kiedy Gornik gral w finale PZP to nie byl to zaden puchar drugoligowej
                        kategorii pucharow europejskich. A wlasciwym porownaniem rozgrywek PEMK i PZP
                        jest porownanie do dzisiejszych rozgrywek tenisistow, gdzie sa cztery jednakowe
                        niezwykle trudne turnieje wielkoszlemowe do wygrania w roku( Australia Open,
                        Rolland Gaross, Wimbledon i US Open ) ale umownie panuje opinia , ze
                        najwazniejszy jest Wimbledon. Najbardziej prestizowy, wygrana w nim najbardziej
                        nobilituje, to zwyciestwo jest najcenniejsze. I takie porownanie idealnie pasuje
                        do czasow, gdy Gornik gral w finale PZP. PEMK to byl taki niby Wimbledon . To
                        nie zmienia oczywiscie faktu, ze w nastepnych latach rozgrywki europejskie
                        ewoluowaly, jak wszystko. Ale w 1970 roku to wszystko wygladalo tak jak
                        napisalem. Koncowka lat 80 to poszukiwanie nowej formuly rozgrywek europejskich,
                        coraz wieksza kasa, marketing, reklamy. To bylo tym spowodowane.

                        • Gość: hajer PMT .Nawet nie byl pod egida UEFA! IP: *.gl.digi.pl 17.04.10, 14:58
                          Z historii Pucharu Miast Targowych:
                          "Namiastka
                          Ten właśnie prekursor Pucharu UEFA, Puchar Miast Targowych, został ustanowiony
                          18 kwietnia 1955 roku, dwa tygodnie po Pucharze Mistrzów. Pierwsza edycja
                          Pucharu Miast Targowych objęła zespoły z Barcelony, Bazylei, Birmingham,
                          Kopenhagi, Frankfurtu, Lozanny, Lipska, Londynu, Mediolanu i Zagrzebia. Formuła
                          turnieju zakładała, że turniej będzie trwał przez trzy lata, a mecze miały
                          odbywać się w czasie trwania targów. Barcelona, mająca w swym składzie wyłącznie
                          graczy FC Barcelona, pokonała w finale w dwumeczu reprezentację Londynu 8-2".

                          Rozgrywki trwaly trzy lata.

                          "Zaangażowanie klubów
                          W nastepnych turniejach organizatorzy rozszerzyli liczbę uczestniczących klubów,
                          ale ciągle musiały one pochodzić z miast-organizatorów targów handlowych. 16
                          zespołów wzięło udział w edycji 1965/66, po której wprowadzono roczny system
                          rozgrywania turnieju. Przed 1969 rokiem liczba uczestników wzrosła do 32,
                          później do ponad 60.......Dopiero w 1973 turniej ten był po raz pierwszy nazwany
                          Pucharem UEFA. Powodem zmiany była organizacja turnieju przez UEFA i brak
                          związania go z miastami targów handlowych. "

                          Dopiero w 1973 roku kuratele nad tym wszystkim przejmuje UEFA. PEMK i PZP byly w
                          tym czasie juz duzo wczesniej najpierwszymi rozgrywkami Europejskiej Federacji
                          Pilkarskiej, z regulaminem, transmisjami, itd.
                          • Gość: hajer puchar intertoto-smieszna letnia gierka IP: *.gl.digi.pl 17.04.10, 15:00
                            Pamiętajcie. Amatorzy i „kominiarze” graja zawsze latem, gdy inne wielkie kluby
                            odpoczywaja po wielkich rozgrywkach europejskich toczonych w trakcie sezonu.
                            Stasunek do Pucharu Intertoto( encyklopedia pilki noznej):
                            „Niektóre kluby bojkotują ten turniej, uznając że udział w nim przeszkadza w
                            przygotowaniach do nowego sezonu ligowego. Na przykład w 1995, pierwszym
                            Pucharze po zmianie formuły, Anglia miała możliwość wystawienia trzech zespołów,
                            jednak wszystkie kluby Premier League odmówiły udziału. Po interwencji UEFA,
                            grożącej wyrzuceniem angielskich klubów ze wszystkich międzynarodowych
                            rozgrywek, Anglicy nominowali ostatecznie trzy słabsze zespoły, z których żaden
                            nie dostał się do dalszej fazy Pucharu, m.in. dlatego, że wystawiały one
                            rezerwowy skład (z tego powodu Tottenham Hotspur przegrał 0:8 mecz z 1. FC
                            Köln). W późniejszych latach UEFA zgodziła się na rezygnację klubów z udziału w
                            tym turnieju.”. Taka jest wartość tych rozgrywek. Smieszny letni pucharek bez
                            znaczenia. Pamiętajcie. Amatorzy i „kominiarze” graja zawsze latem, gdy inne
                            wielkie kluby odpoczywaja po wielkich rozgrywkach europejskich toczonych w
                            trakcie sezonu.
                      • Gość: Byno Re: to nie byl fuks! IP: *.dip.t-dialin.net 17.04.10, 20:13
                        no,zech to przeczytol-hajer i....:
                        Nie to nie bol fuks,chopcy wtedy grali ale nie ino w Gorniku jak to
                        sam propagandowo "malujesz" Towarzysze juz dbali o sukcesy
                        Gornika,mozesz mi wierzyc swoje cegielki tysz w tym majom
                    • Gość: hajer Final PZPnajwiekszy sukces polskie pilki klub IP: *.gl.digi.pl 23.04.10, 20:52
                      „Moja drużyna na pewno nie odniosłaby takich sukcesów gdyby nie ogromne
                      doświadczenie pucharowe graczy Górnika i Legii. Od nich zaczęły się dobre lata
                      naszego futbolu” - mawiał często Kazimierz Górski.
                      • Gość: hajer pare cytatow IP: *.gl.digi.pl 23.04.10, 21:19
                        Wielką gwiazdą Romy był wtedy Fabio Capello, dzisiejszy trener reprezentacji
                        Anglii. Przyznał kiedyś, że w pucharach jako piłkarz i trener nigdy nie
                        uczestniczył w tak długim i dramatycznym meczu.…Jeżeli dziś słyszymy określenia
                        "pucharowa środa", "pucharowa gorączka", to narodziły się one nad Wisłą w 1970
                        roku, przy okazji tych spotkań. Trzeci mecz w Strasburgu miał jeszcze większą
                        dramaturgię. - Był faktycznie niezapomniany. Graliśmy lepszą piłkę od Romy i
                        chyba los, który o wszystkim decydował, akurat tego dnia pomógł drużynie lepszej
                        - mówi Włodzimierz Lubański, który w lidze grał już siedem lat, był gwiazdą
                        reprezentacji, ale w tych dniach stał się najpopularniejszym Polakiem. - Kim
                        byłem wtedy na podwórku? Oczywiście, że Włodkiem. Każdy chciał nim być, lub był.
                        Dziś żaden piłkarz nawet nie może pomarzyć o popularności, jaką on cieszył się
                        40 lat temu - przyznał kiedyś Zbigniew Boniek…..Górnik Zabrze w 1970 roku nie
                        był wyłącznie klubem sportowym, był zjawiskiem społecznym, oknem na świat,
                        pociechą i ukojeniem w socjalistycznej szaroburej, smutnej rzeczywistości. Jak
                        bardzo smutnej? Wystarczy odwołać się do tegoż 1970 roku, do grudnia, do
                        wydarzeń na Wybrzeżu, do kilkudziesięciu śmiertelnych ofiar „obrony wartości
                        socjalistycznych”.
                        • Gość: hajer Re: pare cytatow IP: *.gl.digi.pl 26.04.10, 20:58
                          .....pracownicy kopalń byli dumni z Górnika. Każdy chciał mieć jakiegoś piłkarza
                          na fikcyjnym etacie na swoim oddziale. Nigdy nie zapomnę, jak Alojzy Piontek,
                          który po zawale w kopalni Rokitnica siedział siedem dni pod ziemią, pierwsze o
                          co zapytał to; jak grał Górnik". Nie obchodziło go, że właśnie uratowano mu
                          życie. Jego interesował wynik ukochanej drużyny. Miłość górników do Górnika nie
                          była wymuszona, ale szczera, autentyczna.
            • Gość: nec Re: Prawdziwa historia Górnika Zabrze cd.2 IP: 94.254.230.* 16.04.10, 10:00
              Chodziło chyba na końcu o MC a nie MU.Poza tym cała reszta na WIELKI PLUS!
            • Gość: ciekawski Re: Prawdziwa historia Górnika Zabrze cd.2 IP: *.bpsc.com.pl 16.04.10, 12:04
              a gdzie lista źródeł do tego 'poważnego' opracowania? Strony innych klubów są chyba mało wiarygodne w tym temacie.
              Rozumiem też, że historia innych śląskich (i nie tylko) klubów jest w ty kontekście krystaliczna i nieskazitelna, pełna ducha fair play i czysto sportowej rywalizacji. No cóż zazdrość i nienawiść nie pozwalają na obiektywizm i rzetelność.
              • Gość: Ko1 lol IP: *.sileman.net.pl 16.04.10, 12:31
                Bogaty Śląsk=Bogaty Górnik(na którego jak sama nazwa wskazuje łożyły Śląskie
                kopalnie).
                Zabrze przed wojną leżało za granicami Polski dlatego klub ten nie mógł powstać
                wcześniej.
                Ktoś widzę ma niezły kompleks tego Górnika...
                Komuna obowiązywała w całej Polsce a nie tylko na Śląsku:)
                Wystarczy wspomnieć co w tamtych latach wyprawiała Legia Warszawa...
                Dejna który grałby w ŁKS Łódź został po prostu powoałany do Legi :P

                Wypociny naskrobane chyba przez kibica Piasta Gliwice bo Ruch Chorzów za komuny
                też miał się dobrze. To samo Bytom który swego czasu też ogromna kase ładował w
                Polonie czy Szombierki :)
                Są kluby i klubiki...
                • Gość: Pogromca Ko1 Re: lol IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.10, 13:46
                  > Bogaty Śląsk=Bogaty Górnik(na którego jak sama nazwa wskazuje łożyły Śląskie
                  > kopalnie).
                  Jeżeli jest to powód do dumy to gratuluje "wysokich standardów moralnych". Dla
                  normalnej osoby był by to co najmniej powód do wstydu.

                  > Ruch Chorzów za komuny też miał się dobrze.
                  Jakieś konkrety? Przykłady? Źródła? Cokolwiek.
                  • Gość: gruby niebieskie baje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.10, 07:28
                    Ruch z Chorzowa nigdy nie mogl ekonomicznie rownac sie z sila zabrzanskich
                    kopalni w czasach prosperity na wegiel, wiec wygrywal tylko wtedy gdy mial silne
                    polityczne plecy: w latach stalinizmu, potem era Gierka. W latach ogromnej
                    prosperity na wegiel na swiecie 1945-1985, gorniczy klub z Zabrza ze slowem
                    Gornik w nazwie, Gornik Zabrze, z miasta gdzie byl przede wszystkim wegiel i
                    przemysl wydobywczy, Gornik Zabrze dzieki tym okolicznosciom i zabrzanskim
                    kopalniom byl tak silny ekonomicznie, ze bylo go stac na kupienie calego tego
                    waszego Ruchu Chorzow -razem z ta wasza cala
                    niebieska rodzina, pilkarzami,trenerami,i ta wasza rozlatujaca sie Omega na
                    Cichej. I jeszcze by masa kasy zostala w Zabrzu. I taka jest prawda. Ale trzeba
                    bylo z tych srodkow glownie wspomagac beznadziejny budzet socjalistycznego
                    panstwa, za ten wegiel inne rejony kraju wogole nie placily, do ZSRR wegiel
                    szedl za bezcen. Takze w tamtych czasach przewaga Gornika nad tym waszym Ruchem
                    byla przeogromna. Gornik i tak za malo zdobyl a Ruch za duzo.
                  • Gość: faj niebieskie historie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.10, 07:29
                    Był mecz w roku 1978, kiedy to "Ruch", zagrozony degradacją, wygrał w Łodzi z
                    silnym "Widzewem" 4:2. Tego roku spadł do II ligi bydgoski "Zawisza",
                    macierzysty klub Bańka. Utrzymanie "Zawiszy" w I lidze zależało od wyniku meczu
                    w Łodzi. Cała prasa sportowa rozpisywała sie o tym, jak to ni stąd, ni
                    zowąd,Baniek nie potrafił grać w piłkę w meczu z "Ruchem". W Bydgoszczy zaś
                    plotkowano, że działacze "Zawiszy" interweniowali nawet u ojca Bańka,
                    mieszkajacego w Bydgoszczy, zresztą równiez dawnego piłkarza pierwszoligowego.
                    Podobno Baniek powiedział ojcu, że owszem kocha swoje miasto rodzinne, ale
                    jeszcze bardziej pieniądze. A te otrzymał z Chorzowa, a nie z Bydgoszczy.
                  • Gość: fajev 1982 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.10, 07:31
                    Bardzo ciekawie bylo w 1982 roku gdzie w ostatniej kolejce tego sezonu gral Ruch
                    z Widzewem w Chorzowie. Ruch dramatycznie bronil sie przed spadkiem a Widzew
                    walczyl o mistrzostwo. I druga polowa tego meczu w Chorzowie zaczela sie az o 8
                    minut pozniej niz mecze na wszystkich innych stadionach, to jest przeciez
                    skandal. Slaby Ruch mial 23 punkty przed ostatnia 30 kolejka rozgrywek, Arka
                    mial 22 punkty. Ruch mial w perspektywie w ostatniej kolejce mecz z bardzo
                    silnym Widzewem chcacym zdobyc mistrzostwo ( to byla druzyna, ktora wygrywala w
                    pucharach w 1979,80,81 roku ), Arka miala mecz u siebie ze slabiutkim i nie
                    walczacym o nic juz w tym sezonie Gornikiem, ktory od 1973 roku nic nie ugral w
                    ekstraklasie i dwa sezony wczesniej wrocil do ekstraklasy po spadku w 1978.
                    Dodatkowo w przypadku tej samej ilosci punktow o miejscu Arki i Ruchu decydowal
                    bilans bezposrednich spotkan, ktory lepszy miala Arka ( Ruch-Arka 0-1, Arka -
                    Ruch 2-2 ). Pilkarski Poker jak nic. I to rzeczywisty a nie wirtualny na tasmie
                    filmowej. Widzew i Ruch kombinatorow dwoch.
                    Gdzie te polonezy?
                    www.sport.pl/pilka/1,65050,6663077,Gdzie_te_polonezy_.html
                  • Gość: gruby lata gierka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.10, 07:36
                    Napisal tu historyk, ze w latach gierka probowano zniszczyc Gornika, przeniesc
                    do Sosnowca.Era Gierka gdy politycznie blokowano Gornika promujac Ruch i
                    Sosnowiec, politycznie sterowano polska pilka. W latach 70 tych do wladzy
                    dochodzi Edward Gierek i los Gornika jest przesadzony. W latach 70tych za Gierka
                    w komitecie partyjnym w Katowicach gdy wojewoda katowickim byl czlonek Rady
                    Panstwa i wielki
                    kibic niebieskich Jerzy Zietek caly komitet partyjny w Katowicach az skakal z
                    radosci gdy Gornik przegrywal a Ruch wygrywal. W Ruchu prezesem zostaje Ryszard
                    Trzcionka: sekretarz Wojewódzkiego Komitetu PZPR i wszchwladny wiceminister
                    hutnictwa - fanatyk "niebieskich". Odchodzi w 1976 roku. Gornik i zabrzanskie
                    kopalnie nie byly wstanie przebic Gierka, Zietka i Trzcionki pomimo tego, ze
                    dysponowaly poteznym zapleczem ekonomicznym.Skonczylo sie to wszystko degradacja
                    Górnika w roku 1978. Spoldzielnia zalozona przeciwko Gornikowi.
                    Pamietacie 1978 rok gdy to kilka kolejek przed koncem Ruch byl praktycznie
                    zatopiony ale wystarczyly niedziele cudow i go uratowano. Glosno bylo o tym na
                    slasku - zdegradowano wtedy wlasnie Gornika zeby uratowac ten chwiejacy sie w
                    posadach strach na wroble czyli wizerunek " wiecznego pierwszoligowca z
                    Chorzowa. W 1978 gdy uratowano Ruch przed degradacja kosztem Gornika Zabrze
                    mialy tez miejsce takie fakty , ze bardzo wazny mecz w Bytomiu Gornika z
                    Szombierkami sedziowal pan K ( pan z Chorzowa ). Ta nominacja byla juz wielkim
                    skandalem przed meczem . Pisala o tym prasa. Sedzia ten nie uznal Gornikowi
                    dwoch bramek w meczu z Szombierkami i mecz zakonczyl sie przegrana Gornika .Sa
                    kibice w Zabrzu,ktorzy pamietaja ten rok i tamte wydarzenia. A dodatkowego
                    skandalicznego smaczku calej sytuacji dodaje fakt, ze pol roku pozniej gdy
                    Gornik spadl do drugiej ligi pan sedzia K wchodzi do wladz Ruchu . Po
                    zakończeniu sezonu 1977/78 prasa formułowała pod adresem Ruchu Chorzow
                    oskarżenia o nieuczciwość, które stały się powodem rezygnacji z funkcji trenera
                    Ruchu przez Teodora Wieczorka, zaraz po tych wydarzeniach. Zrelacjonuje jak te
                    skandaliczne wydarzenia sa przedstawione w historii Ruchu Chorzow. Wiosna 1978
                    roku Ruch rozegral siedem spotkan bez zwyciestwa. Na poczatku marca przedostatni
                    w tabeli Ruch przegral w Szczecinie z trzecia od konca Pogonia. Wydawalo sie, ze
                    nie ma juz szans na uratowanie Ruchu. Wtedy stal sie cud! Przed czwartym od
                    konca meczem z Arka w Chorzowie trener Ruchu, Teodor Wieczorek byl juz tak pewny
                    siebie, ze wprost mowil- "Na pewno wygraja, moge sie zalozyc". I rzeczywiscie
                    niebiescy wygrali, potem trzy dni pozniej wygrali ze Stala w Mielcu (pierwsze
                    zwyciestwo na wyjezdzie od poczatku rozgrywek ),potem wygrali z mistrzem Polski
                    czyli zaprzyjazniona Wisla Krakow ( Wisla nawet karnego nie chciala strzelic ),
                    a na koncu pojechali do Lodzi gdzie rowniez z zaprzyjaznionym Widzewem bedacym w
                    srodku tabeli wygrali 4-2 ("Widzew sie zbytnio nie staral...."). Gdy w 1970 roku
                    niebiesko - sosnowiecki Gierek zostaje I sekretarzem los Gornika jest
                    przesadzony. Zaczynaja sie teksty typu: " wiecie towarzysze, wystarczy już,
                    wiemy ze powinniście dalej wygrywac, macie najbogatsze kopalnie, ale sa tez inne
                    kluby, macie tych sukcesow dosc, sa tez inne regiony, inne kluby z tradycjami,
                    moze troche biedniejsze, one tez chca wygrywac, rozumiecie towarzysze, kazdemu
                    po rowno, nie mozna tak " - i zaczyna sie reczne sterowanie pilka, promowanie
                    Ruchu, Sosnowca i blokowanie Gornika. Teodor Wieczorek człowiek związany z
                    Ruchem Chorzow i Zagłębiem Sosnowiec tak charakteryzowal Gierka w jednym z
                    wywiadow: ` to nie był fanatyk piłki nożnej, ale autentycznie mu zależało na
                    dobrych wynikach. Brał mnie czasami pod rękę, zniżał głos i mówił: "Musimy
                    zdobyć to mistrzostwo...".Problem był tylko jeden,a nazywał się Górnik Zabrze. W
                    tamtych czasach ograć Górnika to było jak trafić szóstkę w totka. ". Dopiero po
                    upadku Gierka zabrzanskie kopalnie znow zaczynaja wspierac Gornika co wczesniej
                    blokowano politycznie.
                    • tornson O czym wy ludzie bredzicie!! Łowcy spisków... 22.04.10, 14:03
                      Żałosne!!
                      Zobaczcie jak wtedy wyglądała tabela:
                      www.90minut.pl/liga/0/liga596.html
                      czwarty ŁKS 4 punkty przewagi nad przedostatnim Zawiszą! Po prostu mieliśmy
                      bardzo wyrównaną ligę, co było widać nawet po reprezentacji gdzie nie było
                      dominacji żadnego z klubów ale przedstawiciele większości klubów ekstraklasy.
                      Żałosne jest wietrzenie wszędzie spisków i oszustw!!
                  • Gość: babel powstanie Gornika IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.10, 07:38
                    Wy sie cieszcie w Chorzowie, ze sztandarowy klub gorniczy nie powstal w
                    Radlinie, bo Ruch z Wisla juz wtedy nie zdobyliby tych tytulow z lat 40tych i
                    50tych. Najsilniejszy klub gorniczy juz wtedy by was lal ile popadnie i
                    zdobywalby tytuly mistrza kraju. Calkiem zasluzenie, bo miał takie zaplecze
                    pilkarsko-ekonomiczne! A tak zostalo wam te pare sezonow chorzowscy i wislacy na
                    zdobycie tytulow MP, gdy Gornik Zabrze musial przebijac sie do ekstraklasy z
                    nizszych lig. Sztandarowy klub gorniczy mial poczatkowo powstac w Radlinie
                    pomimo tego,ze przeciez Radlin byl gorniczo nieporownywalnie slabszy od Zabrza.
                    Ale Radlin mial tez jeden atut! A mianowicie gral w wyzszych ligach niz kluby z
                    Zabrza!!!! Byl juz w 1950 roku w ekstraklasie. Srodowiska z Radlina jednak
                    buntowaly sie przeciwko budowie silnego klubu i wzmacnianiu skladu lepszymi
                    zawodnikami i trenerami: miejscowi pilkarze tracili miejsce w skladzie. Dlatego
                    postawiono na Zabrze, gdzie byly kopalnie i tysiace kibicow. Mniemam naiwnie, ze
                    gdyby powstal silny klub gorniczy w Radlinie to taki chorzowski pisarz i inni
                    krakowscy pisarze nie pociskali by tu dyrdymalow o komunistycznym klubie, bo
                    Gornik Radlin powstal w 1923 roku. Co? Pomimo tego tacy chorzowsko-krakowscy
                    bajkopisarze pociskaliby nam tutaj kawalki o tym, ze ten gorniczy klub wygrywal
                    ( kupowal ) wszystko dzieki ukladom i weglowi. Wszystko bylo prawidlowo, Gornik
                    Zabrze powstal w oparciu o kopalnie Zabrzanskiego Zjednoczenia Weglowego a jego
                    prezesem zostal prezes tego zjednoczenia F.Sieron.Ruch z Chorzowa nigdy nie mogl
                    ekonomicznie rownac sie z sila zabrzanskich kopalni w czasach prosperity na
                    wegiel, wiec wygrywal tylko wtedy gdy mial silne polityczne plecy: w latach
                    stalinizmu, potem era Gierka!! Gornik gral zawsze za swoje
                    kompleksiarze z Chorzowa za wegiel zabrzanski glory glory Wielki Legendarny
                    Gornik Zabrze!!!!!!!!!! To kombinatorzy z Chorzowa ciagneli kase z hut chociaz
                    mieli tylko jedna w Chorzowie!
                  • Gość: gruby gracze niebieskich IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.10, 07:40
                    Swietni gracze Ruchu Chorzow:
                    Wilimowski - ktory gral w przedwojennym Ruchu Wielkie Hajduki sciagniety byl z
                    FC Katowice. A Wilimowski strzelal bramki na zawolanie.

                    Jan Benigier - ktory gral w Ruchu Chorzow zdobywajacym mistrzostwo w latach 74,
                    75 i 78 byl z Radomska, potem gral w Lodzi, Bydgoszczy i zostal sciagniety do
                    Ruchu. A mowilo sie o nim , ze byl mozgiem zespolu i dogrywal pilki doslownie na
                    centymetry.

                    Edward Szymkowiak - swietny bramkarz niebieskich, ktory zdobyl z Ruchem dwa razy
                    mistrzostwo byl z Szopienic a zostal sciagniety do Ruchu z KS Mała Dąbrówka.

                    Bernard Bem - byl z Szopienic a do Ruchu zostal sciagniety z Kolejarza Katowice.
                    W Ruchu gral w latach 1958-71. Swietny zawodnik grajacy jako napastnik, pomocnik
                    i obronca.

                    Ewald Cebula - zdobyl mistrzostwo z Ruchem w 1951 i 52 roku. Byl z Swietochlowic
                    i grał w Śląsku Świętochłowice skad nakazano mu przejsc do Ruchu Chorzow. Ewald
                    Cebula byl w Ruchu jednoczesnie trenerem i zawodnikiem. Zacytuje encyklopedia
                    pilkarska FUJI- liga polska : " Po wojnie Ewalda Cebule skaperowal do Ruchu
                    Chorzow sam Wiktor Markiefka, wowczas najwazniejszy przodownik pracy, wielki
                    sympatyk niebieskich ". A jaka role odgrywal Cebula w druzynie
                    Ruchu: " urodzony strateg, wykorzystujacy rutyne, przebieglosc i doswiadczenie."

                    Przyklad Cebuli dobrze pokazuje preferencje klubowe nowych wladcow Polski po
                    1945 roku.
                  • Gość: komilski lata wojny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.10, 07:42
                    W Chorzowie maja wybiorcza pamiec.Oni sa wielkimi zwolennikami ciaglosci,ale
                    takiej ktora tylko im pasuje.Chetnie przyznaja sie do przedwojennego Ruchu
                    Wielkie Hajduki:jego pilkarzy,tradycji i miejsca gdzie gral.Ale juz o fuzji z
                    niemieckim BBC (Bismarckhütter Ballspiel Club) w 1922 juz mniej chca pamietac.O
                    tym, ze w czasie okupacji hitlerowcy przemianowali Ruch Wielkie Hajduki w
                    niemiecki(fuzja z 1922 sie klania) Bismarckhütter Ballspiel Club.Element
                    ciaglosci-ci sami pilkarze,to samo miejsce i ci sami kibice.Ten klub gral na tym
                    samym stadionie, grali w nim praktycznie wszyscy ci sami pilkarze( Wilimowski,
                    Wodorz, Peterek,Czempisz, Brom, Cieslik tez tam zaczynal grac-do Wermachtu
                    zostali dopiero wcieleni gdy Hitler zaczal miec problemy na wschodzie,gdy
                    walczyl na dwa fronty-inaczej by sobie tam spokojnie grali cala wojne) co w
                    Ruchu Wielkie Hajduki, na ktorego mecze przychodzili i kibicowali mu ci sami
                    kibice co przed wojna Ruchowi Wielkie Hajduki a po wojnie Unii - Ruchowi Chorzow
                    .To juz nie. Do tego juz sie nie przyznaja.
                  • Gość: bajor niebiescy sekretarze, gdzie on dziala teraz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.10, 07:44
                    Kiedy w 1989 roku piłkarze Ruchu sięgali po ostatni tytuł mistrza Polski,
                    Krystian Rogala właśnie obejmował stanowisko pierwszego sekretarza partii w
                    Chorzowie. Brawo, to wasi ludzie. 13 sierpnia na Cichej powialo skandalem.
                    Piłkarze Ruchu oskarżają Rogalę. Kolejna afera na Cichej. Byli piłkarze klubu
                    czują się oszukani przez byłego prezesa Ruchu. Ten wszystkiemu
                    zaprzecza.Dwudziestu piłkarzy klubu za namową prezesa Krystiana Rogali dwa lata
                    temu wzięło 10-tysięczne kredyty, które później miał za nich spłacić klub.
                    Według jednej z gazet pieniądze wpłynęły do kasy Ruchu, aby pomóc w ratowaniu
                    zadłużonego i zagrożonego degradacją z ekstraklasy klubu. Niestety, skończyło
                    się na obietnicach i teraz, w większości byli, piłkarze "niebieskich" muszą
                    spłacać z nawiązką dług zaciągnięty przez Ruch. Były prezes klubu Krystian
                    Rogala nie chce komentować całej sprawy.
                    - Nie odniosę się do tego, co mówią piłkarze. Nie chcę być pożywką dla prasy -
                    denerwuje się Rogala. - Ale czy to prawda, że namawiał Pan piłkarzy do
                    zaciągnięcia kredytów, które później miał spłacać klub? - nalegam. - To
                    nieprawda i nie skomentuję niczego więcej. Ruchowi potrzebny jest teraz spokój i
                    punkty, a nie polemizowanie z byłymi piłkarzami klubu - ucina Rogala.
                    Innego zdania są piłkarze. - To dla mnie bardzo nieprzyjemny temat. Zaufałem
                    ludziom w Ruchu i zrobiłem to dla klubu. Nie podpisałem żadnej umowy, więc nie
                    mam podstaw, żeby kogokolwiek sądzić. Dla mnie to sprawa honoru. Wszystko
                    zostało teraz mocno nadszarpnięte - mówi Marek Wleciałowski, były zawodnik Ruchu.
                  • Gość: ruby bieda niebieska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.10, 07:45
                    Mirosław Szewczyk, podstawowy zawodnik z druzyny Ruchu z 1989 roku:
                    Miał Pan szczęście współpracować z prezesem Zbigniewem Norasem. Większość
                    piłkarzy stawia go za wzór działacza.
                    - Też się do nich zaliczam. Bardzo oddany klubowi, szczery do bólu człowiek.
                    Można było iść do niego z każdym problemem. Żona piłkarza nie miała w czym prać
                    pieluch? Nie ma problemu. Proszę jechać do tego i tego sklepu, tam będzie czekać
                    pralka. Razem z Krzyśkiem Warzychą dostaliśmy od niego talony na duze fiaty 125p .
                  • Gość: gruby asy najgorszego okresu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.10, 07:47
                    Pogrywali sobie w hitlerowskim klubie , gdy inni walczyli i gineli. Inni zgineli
                    a oni zdobywali tytuly.No ale przyznac trzeba , ze za towarzyszy radzieckich
                    Ruchowi powodzilo sie znakomicie!!!!!! Wlasnie w latach 1951-53 prezesem GKKF
                    byl general radziecki i polski Jerzy Bordzilowski ( kariera tego pana: od 1919
                    roku w Armii Radzieckiej, w 1920 roku walczy po stronie ZSRR w wojnie
                    polsko-bolszewickiej, od 1944 roku w Ludowym Wojsku Polskim, od 1954 roku szef
                    Sztabu Generalnego LWP, w czerwcu 1956 podczas Wydarzen Poznanskich wydal rozkaz
                    krwawego stlumienia protestu robotnikow- bylo 58 ofiar smiertelnych ). No no,
                    chorzowscy. Zdobyliscie mistrzostwo wlasnie w 51, 52, 53!!! Lata najwiekszego
                    stalinizmu 1949-56 byliscie non stop w pierwszej trojce. Trzeba przyznac, ze
                    odbierac medale za mistrzostwo i vice kraju z rak takich ludzi to niezly pasztet
                    na tym waszym nieskazitelnym wizerunku. Smiejecie sie z Gornika zarzucajac mu
                    komunizm ale trzeba obiektywnie przyznac, ze jestescie gigantyczny krok przed
                    Gornikiem. Gornik takich pseudozaszczytow nie dostapil. Dopiero w 1956 roku
                    nastepuje odwilz a towarzysze radzieccy zostaja odsunieci i wyjezdzaja z Polski.
                    Tak sa znienawidzeni.
                  • Gość: graf bogactwo ruchu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.10, 07:57
                    Ale Ruch byl bogatym klubem. Chociaz niebiescy tworza zafalszowana propagande,
                    ze Ruch byl zawsze biedniutenki. Napisze wam troszke o tej wielkiej biedzie
                    Ruchu na przestrzeni lat. Sila Ruchu Wielkie Hajduki i Ruchu Chorzow nie była
                    przypadkowa. To był klub wspierany zarówno w II RP, jak i w PRL przez
                    komunistow. Pierwszy cytat odnosi sie do biednej gminy Hajduki Wielkie,ktora
                    bylo stac na wybudowanie stadionu o pojemnosci 40 tysiecy widzow z pierwsza
                    kryta trybuna w
                    Europie ( przypomne tylko , ze II RP byla panstwem mimo wszystko biedy i
                    strajkow ) :
                    "Pierwsze historyczne mecze Ruch rozgrywał na targowisku między dzisiejszymi
                    ulicami Farną i Wrocławską. Tam też rozegrany został pierwszy historyczny mecz w
                    3. edycji Mistrzostw Polski z Cracovią, a obejrzało go 800 widzów. Czasem
                    piłkarze dostawali zezwolenie na granie "Na Kalinie", boisku należącym do
                    niemieckiego BBC. "Niebiescy" formalnie weszli w posiadanie tego obiektu wraz z
                    fuzją z niemieckim BBC w 1923 roku. Boisko to miało powierzchnię żużlową, a
                    także pokryte było popiołem (tzw. "hasie" - popiół, stąd obiekt był nazywany
                    "Hasiokiem"). Z powodu niewymiarowości boisko "Na Kalinie" nie zostało
                    dopuszczone do inauguracyjnych rozgrywek I ligi w 1927, dlatego przez najbliższe
                    3 lata swoje mecze jako gospodarz Ruch rozgrywał na boiskach 1. FC Katowice i na
                    "Górze Wyzwolenia" należacej do AKS Królewska Huta. Na przełomie lat 1929/30
                    boisko "Na Kalinie" zostało przebudowane i przyznane zostało prawo do
                    rozgrywania na nim meczów ligowych przez Ruch. Tuż po zdobyciu pierwszego
                    mistrzostwa Polski w 1933 rada gminy Wielkie Hajduki przeznaczyła teren pod
                    budowę nowego stadionu na ulicy Królewskohuckiej (dziś Cichej) niedaleko dworca
                    kolejowego. Prace trwały od 1 lipca 1934 do lata 1935 ( dzis nawet tak szybko
                    się stadionow nie buduje ) na podstawie projektu inż. Nowaka, a uroczyste
                    otwarcie nastąpiło 29 września tego samego roku. Ukończony obiekt cechował się
                    pojemnością 20 tysięcy widzów i nowoczesnością, a oddaną półtora roku później do
                    użytku zadaszoną, bez użycia słupków podtrzymujących, trybuną główną mogło
                    pochwalić się tylko kilka stadionów na świecie."!!!!!
                    Huta Batory, która sponsorowala Ruch Wielkie Hajduki była bardzo bogatym
                    zakładem jak na owe czasy. W Hucie Batory w ` 1928 r. - oddanie do eksploatacji
                    zespolu Mannesmann III produkującego rury bez szwu. 1933 r. - Polonizacja Huty.
                    Zmiana nazwy na Huta Batory. Zainstalowanie najnowszego w Polsce mlota
                    spadowego. 1936 r. - Zmodernizowanie stalowni i uruchomienie nowej stalowni
                    martenowsko - elektrycznej. `. Na takie inwestycje stac było tylko bogate
                    zakłady, które mialy silne poparcie wladz.
                    Drugi cytat odnosi sie do druzyny Ruchu Wielkie Hajduki, w ktorej rzekomo, jak
                    twierdza kibice niebieskich, zawodnicy sami doplacali do tego zeby w niej grac (
                    bzdura !!!), kupowali sprzet, pracowali ( wszedzie moj drogi wtedy pracowano, a
                    z kazdym rokiem nastepowala coraz wieksza profesjonalizacja uzalezniona
                    oczywiscie od mozliwosci sponsora !!! ).
                    " W 1933 roku "Niebiescy" zdobywają Mistrzostwo Polski i nie rozstają się z nim
                    przez następne trzy sezony (1934, 1935, 1936). Pod opieką Huty Batory klub z
                    Hajduk Wielkich wzmacnia się coraz bardziej, a zimą 1933 roku pozyskuje Ernesta
                    Wilimowskiego z 1.FC Katowice za 1000 zł (kilkukrotny Król strzelców), pod
                    koniec sezonu 1934 zatrudnia pierwszego w historii polskiej ligi trenera -
                    Gustava Wiesera. "
                    Także slowem mówiąc, Ruch byl pod opieka super sponsora jak na owe czasy ( super
                    prosperujacej Huty Batory i Zakładów Azotowych w Chorzowie, którym dyrektorowal
                    tez wielki kibic Ruchu inz. chemik Egeniusz Kwiatkowski, pozniej w latach
                    trzydziestych minister przemyslu i handlu, przyjaciel prezydenta II RP Ignacego
                    Mościckiego, jego kolega ze studiow, dzieki czemu miał ogromne możliwości
                    dzialania na korzysc niebieskich ) !! Miedzy innymi dzieki temu Ruch mogl sobie
                    pozwolic na sprowadzenie wlasnie zimą 1933 roku Ernesta Wilimowskiego z 1.FC
                    Katowice za 1000 zł ( kilkukrotny Król strzelców , chyba najwybitnijszy zawodnik
                    polski przedwojennej) a pod koniec sezonu 1934 Ruch zatrudnia pierwszego w
                    historii trenera - Gustava Wiesera.
                    Slowem byliscie klubem wspieranym przez wladze polskie, pupilkiem, wspieranym
                    dla przeciwstawienia sie silnym tendencjom niemieckim na slasku.
                    Trzeci cytat pochodzi z Encyklopedii Pilkarskiej Fuji - Liga Polska i dotyczy
                    Ruchu Wielkie Hajduki z 1934 roku:
                    " Do klubu, ktory wygrywal i dobrze placil - chcieli dostac sie najzdolniejsi
                    gracze innych druzyn...." Ruch Wielkie Hajduki był silny dzieki temu, ze stoja
                    za druzyna z tej wiochy silne zaklady przemyslowe rozpędzającego się Slaska ( `
                    prezes Ruchu Wielkie
                    Hajduki, Wilhelm Blacha miał w swoich kompetencjach ogromny atut - dobra prace w
                    Hucie Batory i innych zakładach aglomeracji `)!!! Slask i kraj na was lozyl, po
                    wojnie to samo.
                    Zaraz po wojnie, od 1946 roku pilkarze Ruchu jezdzili na mecze wyjazdowe
                    ciezarowka!!! Co bylo przeciez gigantycznym super luksusem.
                    W 1946 roku wraca z Anglii przedwojenny gracz Ruchu Gerard Wodorz i jako nowy
                    gracz niebieskich dostaje natychmiast robote w Hucie Batory. Opieka nad Ruchem w
                    owym czasie sprawuja Chorzowskie Zaklady Chemiczne. W 1962 roku Ruch pojechal na
                    tournee po Turcji. Pod koniec 1963 roku Ruch polecial na tornee po ZSRR,
                    przebywajac 10 tys kilometrow w powietrzu. W Odessie, Kutaisi, Krasnodarze,
                    Tkibuli przyjmowano niebieskich jako gosci z Polszy. W lutym 1970 roku znow
                    niebiescy polecieli tym szlakiem zaliczajac dodatkowo: Dusznbe, Karagande,
                    Aszchabadze. Non stop wojaze, non stop.

                    W 1965 roku prezesem Ruchu zostaje wiceminister hutnictwa inz. Ryszard
                    Trzcionka. W 1969 roku do Ruchu trafił Joachim Marx - uznawany za jednego z
                    najlepszych polskich napastników. Transfer
                    udało się sfinalizować dzięki zaangażowaniu prezesa Ryszarda Trzcionki i
                    pozyskaniu przez niego dodatkowych środków finansowych ze Zjednoczenia Hutnictwa
                    Żelaza i Stali.

                    W roku 1969 w Ruchu powstala sekcja Związku Młodzieży Socjalistycznej a w
                    zarządzie tej organizacji znalazlo się trzech
                    przedstawicieli pilkarzy: Antoni Piechniczek, Piotr Branczyk i Jan Rudnow.

                    W Polowie 1970 roku niebiescy polecieli za ocean. W lutym 1971 roku polecieli na
                    tournee po Syrii. W czerwcu tego samego roku Ruch polecial do Francji gdzie gral
                    miedzy innymi z Lille, Valenncies, Lens. Pod koniec 1972 roku Ruch wyjezdza na
                    tournee po Ameryce Południowej. W 1974 roku tez non stop wyjazdy do RFN i
                    sparingi z zachodnimi druzynami - non stop zagraniczne wojaże biednego Ruchu.
                    Komuchy was wspieraly non stop. Czerpaliście od PRL, jak od najlepszej matki.

                    W 1970 roku Ruch Chorzow złożył oferte kupna Kazimierza Deyny z Legii Warszawa.
                    Praktycznie najlepszego polskiego zawodnika tamtych czasow. Zawodnika super
                    druzyny Legii Warszawa, ktora w tym samym roku grala w polfinale Pucharu Europy.
                    Na taka rzecz mogl pozwolic sobie tylko bogaty klub i z silnymi plecami we
                    władzy ludowej. Tym klubem , ktory zlozyl taka propozycje Legii byl Ruch
                    Chorzow. I ta propozycja zostala przez dzialaczy Legii praktycznie
                    zaakceptowana. Tylko wzburzenie warszawskich kibicow spowodowalo, ze do tego
                    transferu nie doszlo.

                    Rozumiem , ze mialy na was lozyc jeszcze zabrzanskie kopalnie?
                  • Gość: gRUBAS Ruch nie byl zadnym meczennikiem PRL. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.10, 08:05
                    No ale przeciez to w 1945 roku na stadionie Ruchu stacjonowalo sowieckie wojsko.
                    Dokladniej sowiecka artyleria. Rosjanie korzystali z niebieskiej goscinnosci,
                    ktora trwala do 30 listopada 1945 roku.

                    Juz w tamtych czasach pilkarze Ruchu jezdzili na mecze wyjazdowe ciezarowka co
                    bylo super luksusem. Jak odbywal sie zaciag pilkarzy do Ruchu po 1945
                    roku.Pilkarz Ruchu z tamtych czasow Alojzy Dzielag, ktory pracowal w strazy
                    przemyslowej mial kontakt z wieloma robotnikami, ktorzy uprawiali futbol przed
                    wojna i dobrze grali w pilke. Dzielag chodzil, wylapywal najlepszych i podsuwal
                    im deklaracje wstapienia do Ruchu.
                    W tamtych czasach pilkarze Ruchu lubili sobie chlapnac, o czym mowil sedzia
                    meczu w Swietochlowicach gdzie gral Ruch, przed meczem kapitan niebieskich Brom
                    obalil raz dwa przed meczem flaszeczke z kolegami, a w czasie meczu gracze
                    niebieskich:Alfred Gruszka i Karol Dziwisz pare razy przylozyli sedziemu w twarz
                    i po kostkach.
                    W 1946 roku wraca z Anglii przedwojenny gracz Ruchu Gerard Wodorz i jako nowy
                    gracz niebieskich dostaje robote w Hucie Batory. Opieka nad Ruchem w owym czasie
                    sprawuja Chorzowskie Zaklady Chemiczne.
                    W 1948 roku prasa publikuje ogrmne artykuly na pierwszych stronach o komuszym
                    pupilku z Chorzowa: Sport - " W Hajdukach powstaje pierwszy w Polsce klub na
                    skale swiatowa ", Przglad Sportowy - " Wielkie plany inwestycyjne Ruchu "! W
                    1948 roku Ruch rozegral mecz z AKS Chorzow - " na konto budowy wspolnego Domu
                    Partyjnego "!

                    W 1948 roku utalentowany mlody bramkarz Edward Szymkowiak trafia do
                    reprezentacji Slaska juniorow. Dwa lata poaniej po lini resortowej za przykazem
                    partyjnych wladz trafia do Unii czyli Ruchu Chorzow. Jak sam mowil byly momenty,
                    ze nie chcial grac w Ruchu ale nie mial wyjscia. Po powolaniu do wojska do
                    Legii, po odbyciu sluzby nie wraca juz do Ruchu tylko do Polonii Bytom.

                    W 1951 roku lige wygrala Wisla ale tytul przyznano zdobywcy Pucharu Polski czyli
                    Ruchowi Chorzow. Trzeba przyznac, ze za towarzyszy radzieckich Ruchowi i Wisle
                    powodzilo sie znakomicie!! Wlasnie w
                    latach 1951-53 prezesem GKKF byl general radziecki i polski Jerzy Bordzilowski (
                    kariera tego pana: od 1919 roku w Armii Radzieckiej, w 1920 roku walczy po
                    stronie ZSRR w wojnie polsko-bolszewickiej, od 1944 roku w Ludowym Wojsku
                    Polskim, od 1954 roku szef Sztabu Generalnego LWP, w czerwcu 1956 podczas
                    Wydarzen Poznanskich wydal rozkaz krwawego stlumienia protestu robotnikow- bylo
                    58 ofiar smiertelnych ). No no, chorzowscy i wislacy. Trzeba przyznac, ze
                    odbierac medale za mistrzostwo i vice kraju z rak takich ludzi to niezly pasztet
                    na tym waszym nieskazitelnym wizerunku. Smiejecie sie z Gornika zarzucajac mu
                    komunizm ale trzeba obiektywnie przyznac, ze jestescie gigantyczny krok przed
                    Gornikiem. Gornik takich pseudozaszczytow nie dostapil. Dopiero w 1956 roku
                    nastepuje odwilz a towarzysze radzieccy zostaja odsunieci i wyjezdzaja z Polski.

                    Nie mozna zapominac o Wiktorze Markiewce, ktory byl osobistym przyjacielem
                    towarzysza Bieruta, byl wielkim kibicem niebieskich z tamtych czasow, wielkim
                    przodownikiem pracy, ktory bil rekordy pracy. To on skaperowal do Ruchu
                    swietnego pilkarza Ewalda Cebule. Ewald Cebula byl w Ruchu jednoczesnie trenerem
                    i zawodnikiem. Zacytuje encyklopedia pilkarska FUJI- liga polska : " Po wojnie
                    Ewalda Cebule skaperowal do Ruchu Chorzow sam Wiktor Markiefka, wowczas
                    najwazniejszy po Pstrowskim przodownik pracy, cichy sympatyk niebieskich ". A
                    jaka role odgrywal Cebula w druzynie Ruchu: " urodzony strateg, wykorzystujacy
                    rutyne, przebieglosc i doswiadczenie.". Przyklad Cebuli dobrze pokazuje
                    preferencje klubowe nowych wladcow Polski po 1945 roku. To ten sam Markiefka
                    osobiscie interweniowal u towarzysza Bieruta i marszalka ZSRR Konstantego
                    Rokossowskiego, aby Cieslik nie zostal powolany do odbycia sluzby wojskowej w
                    Legii co bylo ogromnym ewenementem i precedensem w kraju.
                    W 1951 roku niebiescy grali " na czesc II swiatowego kongresu obroncow pokoju "
                    , podpisali oczywiscie Apel Sztokholmski, z AKS stoczyli pojedynek o Puchar
                    Towarzystwa Przyjazni Polsko Radzieckiej, ligowy mecz z Garbarnia zagrali w
                    ramach " soldarnosci z
                    Korea wspanialego przywodce Kim Ir Sena ". W tym samym czasie wielka niebieska
                    robotnicza rodzina Ruchu poparla apel swojego protektora, przodownika pracy
                    Wiktora Markiefki " o wzmozenie wysilkow dls realizacji planu szescioletniego ".
                    A ikona Ruchu z tamtych czasow Teodor Peterk, zobowiazal sie : " jako instruktor
                    Ruchu do trenowania jednej z druzyn wiejskich przez conajmniej 8 godzin
                    tygodniowo ".
                    1 Maja 1950 roku Glowny Komitet Kultury Fizycznej nagrodzil Gerarda Cieslika
                    premia pieniezna. W tym samym roku Ruch wzmocniony dwoma pilkarzami Wisly
                    rozegral we Wroclawiu mecz z Dynamem Tibilisi w ramach umocnienia przyjazni
                    polsko - radzieckiej. Taki sam mecz rozegral Ruch w 1954 roku w Chorzowie z
                    Dynamem Kijow.

                    W 1963 roku miala miejsce tzw. fuzja Ruchu ze Startem Chorzow. Polegala ona na
                    tym, ze Start wniosl do Ruchu 63 pilkarzy i przestal istniec.

                    W 1965 roku prezesem Ruchu zostaje wiceminister hutnictwa inz. Ryszard
                    Trzcionka. W 1969 roku do Ruchu trafił Joachim Marx - uznawany za jednego z
                    najlepszych polskich napastników. Transfer udało się sfinalizować dzięki
                    zaangażowaniu prezesa Ryszarda Trzcionki i pozyskaniu przez niego dodatkowych
                    środków finansowych ze
                    Zjednoczenia Hutnictwa Żelaza i Stali.

                    Sezon 1977/78 był niezwykle trudny dla wszystkich górnośląskich klubów. Po
                    zakończeniu sezonu 1977/78 prasa formułowała
                    pod adresem klubu oskarżenia o nieuczciwość, które stały się powodem rezygnacji
                    z funkcji trenera przez Teodora Wieczorka.

                    W roku 1969 w Ruchu powstala sekcja Związku Młodzieży Socjalistycznej a w
                    zarządzie tej organizacji znalazlo się trzech przedstawicieli pilkarzy: Antoni
                    Piechniczek, Piotr Branczyk i Jan
                    Rudnow. W Polowie 1970 roku niebiescy polecieli za ocean. W lutym 1971 roku
                    polecieli na tournee po Syrii. W czerwcu tego samego roku Ruch polecial do
                    Francji gdzie gral miedzy innymi z Lille, Valenncies, Lens. Pod koniec 1972 roku
                    Ruch wyjezdza na tournee po Ameryce Południowej. W 1974 roku tez non stop
                    wyjazdy do RFN i sparingi z zachodnimi druzynami.
                  • Gość: rybus wchlanianie slabszych klubow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.10, 08:07
                    Jezeli chodzi o Ruch to bardzo dobrym przykladem wchlaniania mniejszych klubow
                    przez te wieksze kluby wybrane przez komunistow jest tez przyklad z 1963 roku. W
                    1963 roku w Chorzowie miala miejsce tzw. fuzja Ruchu ze Startem Chorzow.
                    Polegala ona na tym, ze Start wniosl do Ruchu 63 pilkarzy i przestal istniec. A
                    oczywiscie Ruch mial dzieki temu tzw. "swoich wychowankow " w skladzie. Takim
                    samym ich wychowankiem byl Cieslik. Ktory zaczynal kariere w hitlerowskim BBC.
                    Nie przypominam sobie, zeby istniejacy Gornik wchlanial Walke Zabrze, Sparte
                    Zabrze...
                  • Gość: gruby byli meczennicy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.10, 08:10
                    Gornik nie ma nic wspolnego z zaglada przedwojennych klubow. Sa natomiast bardzo
                    dobre przyklady niszczenia przez komuchow wielkich przedwojennych klubow i
                    promowania kosztem ich innych. W Chorzowie zniszczono AKS Chorzow a komuchy
                    promowaly ponad wszystko stworzony przez siebie czerwony Ruch Chorzow. Przed
                    wojna najpopularniejszym klubem w Polsce byl wlasnie Ruch Wielkie Hajduki. Po
                    wojnie nowy i sztuczny twor komuchow Unia-Ruch Chorzow nawet w samym Chorzowie
                    byl juz duzo mniej popularny niz chorzowski - AKS Chorzow.
                    AKS Chorzow:"Po wojnie klub przez kilka lat utrzymywał się w czołówce polskich
                    drużyn piłkarskich. "Zielone Koniczynki" dwukrotnie zajęły trzecie miejsce w
                    Polsce (1946 i 1947), a później
                    grały siedem sezonów w reaktywowanej po wojnie I lidze (1948-1954) pod nazwą
                    Budowlani Chorzów.
                    W pierwszych latach powojennych drużyna należała do najlepszych w Polsce.
                    Zdobycie mistrzostwa uniemożliwili jednak arbitrzy i działacze, którzy
                    faworyzowali rywali, wiedząc, że w meczach z AKS-em obiektywizm i neutralność
                    nie były najważniejsze. Powodem tego było "pochodzenie" i sukcesy klubu w
                    niemieckich rozgrywkach w latach 1940-1944.
                    Przykładem takiego traktowania był mecz z Wartą w Poznaniu (1946), gdzie rywale
                    i "nieznani sprawcy" brutalnie skopali siedmiu zawodników AKS-u. Innym razem,
                    przed spotkaniem z Polonią Bytom agenci Ubecji porwali bramkarza Mrugałę, aby
                    później wypuścić go kilkadziesiąt kilometrów dalej, tak aby nie zdążył już na
                    mecz. Także legendarne zamieszki w czasie i po pojedynku z RKU Sosnowiec są tego
                    dowodem. Dwukrotne spłonięcie drewnianej trybuny stadionu na Górze Redena wydaje
                    się również nieprzypadkowe tym bardziej, iż nigdy nie zostały wyjaśnione
                    przyczyny jej podpalenia. Jeszcze innym, znamiennym przejawem dyskryminacji była
                    tzw. afera włoska. Dotyczyła ona dwóch talentów piłkarskich, Henryka Janeckiego
                    i Wincentego Franiela (Fox´a), którzy w czasie służby wojskowej w niemieckim
                    Wehrmachcie dostali się we Włoszech do alianckiej niewoli
                    i występowali tam w profesjonalnej AC Legnano jako amatorzy, otrzymując pomoc
                    startową i diety za mecze. Po powrocie na Górny Śląsk w roku 1947 i wyrażeniu
                    chęci gry w AKS-ie zostali zawieszeni przez PZPN za domniemane "zawodostwo"[19].
                    Do najbardziej znanych zawodników tego okresu należeli tacy piłkarze jak
                    Maksymilian Barański, Roman Durniok, Henryk Gajdzik, Henryk Janduda, Werner
                    Antoni Janik, Józef Muskała, Henryk Spodzieja i Teodor Wieczorek.W tych latach
                    rozgrywano też derby Chorzowa między Ruchem, a drużyną "Koniczynek", które były
                    tym bardziej ważne dla kibiców AKS-u, ponieważ "Niebiescy" przed wojną nie grali
                    dla Chorzowa lecz dla gminy Hajduki Wielkie[20], na meczach tych śpiewane więc
                    było:
                    "Stać będzie kraj nasz cały,
                    stać będzie Piastów gród,
                    zwycięży nasz AKS,
                    bo to chorzowski klub".
                    Dalsza dyskryminacja klubu przez komunistyczne władze PRL-u za sukcesy
                    piłkarskie podczas niemieckiej administracji za czasów II wojny światowej
                    (władze PRL-u nie uznawały nawet daty powstania klubu[21]), doprowadziła do
                    spadku do drugiej (1954), a później do
                    trzeciej ligi
                    (1958)."
                  • Gość: gruby brawo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.10, 08:11
                    To chyba z tych czasow:
                    Kraków: 22.05.1950r. mecz Unia Ruch Chorzow - Ogniwo Cracovia Krakow 2:1. Przed
                    meczem zawodnicy obu zespołów wraz z sędziami i kierownictwem klubow podpisali
                    uroczyscie apel pokoju. Uroczystość podpisania poprzedziło odczytanie rezolucji
                    przez Parpana i Kubalanke. Parpan powiedział m.in.: `Solidaryzujemy się z
                    uchwałami kongresu sztokholmskiego i żądamy bezwarunkowego zakazu użycia
                    energii atomowej. Odpowiedzią na to, na zakusy anglo-amerykańskich podżegaczy
                    wojennych będzie wzmożona praca nad szybszym i lepszym wykonaniem planu
                    6-letniego, nad uzyskaniem coraz to lepszych wyników sportowych''
                  • Gość: janiak hehe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.10, 08:12
                    Wywiad Czado z Eugeniuszem Lerchem, super pilkarzem Unii Ruchu Chorzow.
                    Pracowałem w tokarni przy gwintowaniu rur. Na szczęście majster patrzył na mnie
                    ulgowo - jeśli zaczynałem o godz. 7, to kończyłem o godz. 11 i mogłem iść na
                    trening - wspomina Eugeniusz Lerch. Jeden z najwybitniejszych śląskich
                    snajperów, legenda Ruchu Chorzów kończy w niedzielę 70 lat. Już jako dziecko był
                    uważany za wielki talent. Pierwsza wzmianka o nim w gazecie ukazała się, kiedy
                    miał 11 lat. Było to w 1950 roku. `Pamiętasz zobowiązanie piłkarzy chorzowskiej
                    Unii [tak w czasach stalinowskich musiał nazywać się Ruch - przyp. red.]
                    gremialnego zdobycia odznaki Sprawny do Pracy i Obrony ? Zawodnicy tego klubu
                    wykonali zobowiązanie i zdobyli dotychczas 161 odznak sprawności fizycznej.
                    Najmłodszym ze zdobywców odznaki
                    jest Lerch, który liczy 11 lat'. W prasie ukazywały się zdjęcia chłopca z
                    podpisami `Lerch Eugeniusz żongluje już 115 razy prawa nogą' albo `14-letni
                    Gienek Lerch ćwiczy pilnie sztukę główkowania'...
                  • Gość: gruby czego chcecie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.10, 08:16
                    Gornik gral zawsze za swoje kompleksiarzu z Chorzowa za wegiel zabrzanski glory
                    glory Wielki Legendarny Gornik Zabrze!!!!!!!!!! To w Chorzowie ciagneli kase z
                    hut chociaz mieli tylko jedna w Chorzowie! Braliscie od komuny ile sie da! I
                    chcielibyscie jeszcze pilkarzy z Zabrza? I kase z zabrzanskich kopalni!Gornik
                    przedewszystkim zdobywal tytuly , gdy na mecze ligowe i Pucharu Polski
                    przychodzilo regularnie po 40- 80 tysiecy kibicow. To byly czasy, gdy nasz
                    futbol swiecil sukcesy miedzynarodowe zarowno w pilce klubowej , jak i
                    reprezentacyjnej. To byly wartosciowe i najlepsze czasy naszego pilkarstwa.
                  • Gość: gruby zadna roznica IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.10, 08:17
                    Oczywiscie. W Zabrzu byly bardzo silne kopalnie, ktore lozyly na Gornika. A w
                    takim Chorzowie byla Huta Batory. Nie ma zadnej roznicy miedzy ministrem
                    gornictwa panem Szlachta a wszechwladnym ministrem hutnictwa panem Trzcionka,
                    ktory prezesowal Ruchowi. Pieniadze na utrzymanie Ruchu dawal zarzad glowny
                    federacji Hutnik - Zjednoczenie Hutnictwa Zelaza i Stali a takze kilka
                    dziesiatek roznej wielkosci zakladow z rejonu Chorzowa. Jest tylko gigantyczna
                    dysproporacja: bardzo silne gorniczo Zabrze i hutniczo slabiutki stosunkowo
                    Chorzow. Ale mimo wszystko huty na Ruch kase ladowaly.
                  • Gość: graf bardzo ladnie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.10, 08:18
                    Ruch Chorzow-Histria klubow FUJI podaje, ze w czasie eliminacji do Mistrzostw
                    Swiata w RFN w 1974 roku, żaden zawodnik Ruchu Chorzow czyli najlepszej druzyny
                    w kraju nie bral udzialu w meczach eliminacyjnych z Walia i Anglia. Najlepsi
                    zawodnicy Ruchu Chorzow ( Marx i Maszczyk obydwaj przewidywani do kadry )
                    odniesli kontuzje w meczu z Gwardia??? Kierownictwo Ruchu bylo oskarzane o
                    namowienie obu pilkarzy do sfingowania tych urazow, aby ci nie musieli grac w
                    ramach eliminacji do mundialu z bardzo ostro grajacymi Anglikami. Ruch zdobywa w
                    tym okresie dwa mistrzostwa kraju i Puchar Polski. Gornik ( tez walczacy o
                    mistrzostwo ) i inne kluby w odroznieniu od Ruchu wystawia bez wahania swoich
                    najlepszych zawodnikow na potrzeby reprezentacji, Lubanski odnosi w meczu z
                    Anglikami bardzo ciezka kontuzje. Gornik traci na dlugi czas swojego najlepszego
                    napastnika. Tylko dlatego przegrywa walke o tytul z Ruchem. Tak to bylo.
                  • Gość: gruby super metody IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.10, 08:21
                    A wiesz jak Ruch postepowal w PRL? Jozef Wandzik ( ur. w Tarnowskich Gorach, od
                    malego kibicowal Gornikowi ) chcial przejsc koniecznie w 1985 roku na sile do
                    Gornika z Ruchu to go tam probowano zatrzymac wszelkimi sposobami utracajac
                    mlodego super zdolnego bramkarza mlodego pokolenia. Nie dano mu grac w pierwszym
                    skladzie ( w momencie gdy niebiescy dowiedzieli sie, ze chce przejsc do Gornika
                    przestal grac w druzynie choc byl mlody i perspektywiczny ). Na stadionie Ruchu
                    odczytano wtedy przez megafony komunikat, ze Wandzik bedzie zdyskwalifikowany na
                    trzy lata ( wyobrazcie sobie co to znaczy dla mlodego chlopaka ). Ale pomimo
                    tych szykan tego dopial swego i przeszedl do Gornika. Dodam tez , ze niebieski
                    Andrzej Bucol tez od zawsze kibicowal Gornikowi i chcial bardzo w nim grac.
                  • Gość: Vene KSG IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.10, 08:26
                    Taki Szoltysik i Oslizlo ( obydwaj wybitni gracze Gornika ) mieli grac w Ruchu,
                    ale ich tam niepowaznie potraktowano, dlatego przyszli do Gornika.

                    Zygfryd Szoltysik podpisal jedynie wstepna karte zgloszenia do Ruchu.Sam
                    Szoltysik o dzialaczach Ruchu powiedzial: "ze potraktowali go niepowaznie"! W
                    Chorzowie "skapili Szoltysikowi na garnitur, jaki zazyczyl sobie mikroskopijny
                    junior"! W Zabrzu garnitur Szoltysikowi dali i chlopak wybral Gornika. A po
                    latach stwierdzil wprost: " to byla najlepsza decyzja jaka moglem podjac"!
                    Mlody, zdolny wiec niebiescy mysleli, ze i tak bedzie musial grac u nich, bo
                    przeciez przedwojenna slawa, powojenne i przedwojenne poparcie wladz.

                    Stanislaw Oslizlo:
                    "Do Wisły Kraków poszedł... sam. Był rok 1955. 18-letni maturzysta chciał zdawać
                    do Wyższej Szkoły Rolniczej w Krakowie. Jeszcze wcześniej zgłosił się do klubu z
                    Reymonta. Nikt go nie przyjął. Ostatecznie został studentem pierwszego roku
                    Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Katowicach. I trafiłem do miejscowego Kolejarza...."
                    "W 1959 roku Oślizło był już gwiazdą. Jak sam twierdzi, Pogoń Szczecin oferowała
                    kapitalne warunki. Było jednak daleko. On sam chciał grać w Ruchu Chorzów.
                    Miałem już wtedy używanego Moskwicza. Pojechałem na Cichą i nic z tego nie
                    wyszło. Przyjął mnie jakiś magazynier, odesłał do niby-członka zarządu, a ten
                    stwierdził, że nie bardzo może pomóc. Kazał przyjechać w innym terminie. I
                    pojechałem do Chorzowa, już jako gracz Górnika."

                    Pilkarze o grze w Gorniku:

                    Marek Majka, jeden z najsłynniejszych wychowanków gliwickiego klubu, był w
                    latach 80. członkiem złotej zabrzańskiej jedenastki. Z Górnikiem sięgnął po
                    cztery tytuły mistrza Polski pisze Gazeta Wyborcza. Wiadomo, że piłkarze, którzy
                    odchodzili z Piasta do Górnika, przestawali być wielkimi przyjaciółmi gliwickich
                    kibiców. Mój transfer to była jednak normalna kolej rzeczy. Ci, którzy krytykują
                    piłkarzy szukających szansy na swój rozwój, nie znają się na sporcie. Oceniam
                    swoje przejście z Gliwic do Zabrza jako
                    najlepszy krok w moim życiu. Życzyłbym każdemu piłkarzowi, aby osiągnął takie
                    sukcesy jak ja w Górniku. Cztery tytuły mistrza Polski z rzędu to przecież
                    rzadkość i nigdy bym nie przypuszczał, że to może spotkać akurat mnie - mówi Majka.

                    Komornicki Ryszard"
                    "Przypomina przykład sprzed ćwierć wieku. - Swego czasu rewolucję w składzie
                    Górnika zrobił trener Kostka. Sprowadził młodych piłkarzy z klubów drugiej czy
                    trzeciej ligi. Wtedy m.in. i ja trafiłem do Górnika. Trener w ciągu dwóch lat
                    zrobił z nas gwiazdy polskiej piłki, zbudował zespół, któremu w kraju nikt nie
                    potrafił zagrozić - opowiada Koko."

                    Wlodzimierz Lubanski w wywiadzie o grze w Gorniku:
                    "....Nasza rodzina mieszkała na osiedlu górniczym, zaś na stadion Górnika Zabrze
                    czasami chodziłem piechotą....Ja w żadnym wypadku nie żałuję, że w tak młodym
                    wieku znalazłem się w Górniku Zabrze. To był znakomity wybór, Górnik dał mi
                    możliwość zrobienia kariery, pokazania się w Europie...."
                    W swojej biografii Lubanski powiedzial, ze decyzja o grze w Gorniku byla
                    najlepsza decyzja jaka podjal w swoim zyciu!

                    Ojciec Lubanskiego byl gornikiem. Wiec napisz mi, jakbys sie zachowal na miejscu
                    dzialaczy Gornika?
                    "Lubanski przeciez byl z Sosnicy, ktora jest dzielnica Gliwic graniczaca
                    bezposrednio z Zabrzem, praktycznie rzecz biorac Stadion Gornika jest 300 metrow
                    od granicy Sosnicy i Zabrza, wiec o co chodzi? Praktycznie cala Sosnica i jej
                    mieszkancy od lat sa zwiazani tylko i wylacznie z Gornikiem Zabrze. Sosnica jest
                    jak gdyby oderwana od reszty Gliwic dzielnica tego miasta, sasiaduje z Zabrzem a
                    do reszty Gliwic prowadzi 5 kilometrowy pas pustych terenow ( w latach PRL byly
                    to totalne pustostany terenowe, dopiero po 89 roku zaczeto cos tam budowac i
                    robic ) przez ktory przebiegaja dwie drogi laczace te dwa oderwane od siebie
                    organizmy : Gliwice i Sosnice- wiec powiedzcie gdzie wychowany na potędze
                    Gornika Lubanski miał grac?

                    Nikt nikogo nikomu nie podkradal. Zwyczajnie tak jak teraz pilkarze szli do
                    lepszych klubow, bogatszych gdzie lepiej placono, gdzie mogli przebic sie do
                    reprezentacji. Zacytuje tez encyklopedie pilkarska FUJI- Liga Polska: " Do
                    sekretariatu Gornika przy ulicy Roosevelta nadchodzily regularnie tysiace listow
                    od mlodych pilkarzy z calego kraju, ktorzy snili o wielkiej pilce w barwach tego
                    slaskiego giganta. Tylko niektorym udawalo sie spelnic ambitne wizje. "Koniec
                    kropka.
                  • Gość: fa Gornik byl kochany bardzo! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.10, 08:30
                    Polacy Gornika kochali i kibicowali mu calych sil. Swiadczy o tym frekwencja na
                    jego meczach, kiedys i dzis. Adam Topolski, były zawodnik Legii a obecnie trener
                    GKP Gorzow o Gorniku Zabrze:
                    Mecz z Górnikiem to będzie mecz podwyższonego ryzyka. Ale nie tylko. - To także
                    spotkanie podwyższonego bicia serca. Dla starszych kibiców Górnik Zabrze to
                    niesamowita marka. Sam pamiętam, jak za dzieciaka wszyscy na podwórku chcieli
                    być drużyną Górnika, nikt za to nie chciał być Legią. Zabrzański klub to był
                    symbol wielkich czasów dla polskiej klubowej piłki. Wielu fanów pewnie myśli
                    podobnie.

                    Brychczy, ktory jest legenda Legii sam w jednym z ostatnich wywiadow mowil, ze
                    chcial wrocic na Slask do Gornika Zabrze w 1956 ale generalowie nie pozwolili.
                    Brychczy w tym wywiadzie mowi , ze chcial wriocic na Slask w 1956, ale..." Niby
                    wszystko było dogadane, ale w Warszawie, jak się o tym dowiedzieli, to zaraz
                    była interwencja na wysokim szczeblu. I się ucięło."....a z wojskowymi nie bylo
                    zartow.

                    "W Świnoujściu mecz na szczycie! Kto by się tego spodziewał, że po pięciu
                    seriach Flota będzie na czele tabeli, a zabrzanie na drugiej pozycji. - A ja,
                    jeszcze kilka lat temu, nie spodziewałem się, że małej "Flocince" przyjdzie
                    zagrać z wielkim Górnikiem - podkreśla Leszek Zakrzewski, kierownik
                    świnoujskiego zespołu. Sam Zakrzewski chętnie wspomina młodzieńcze lata
                    i"związki z Górnikiem": - Byłem na kilku meczach zabrzan z ich najlepszych lat.
                    Widziałem mecze z Manchesterem City czy Romą na Stadionie Śląskim. To było
                    wielkie przeżycie, 100 tys. ludzi i my, "Chłopcy z Wybrzeża", którzy kilkanaście
                    godzin jechaliśmy na Śląsk, by zobaczyć górników w akcji. Nie było luksów, a
                    stołowaliśmy się u tamtejszych gospodyń. Chleb ze smalcem wystarczył, liczyła
                    się piłka - opowiada.
                    Tak utytułowanego zespołu w Świnoujściu nie było. 14-krotny mistrz Polski,
                    6-krotny zdobywca Pucharu Polski. Od tego sezonu szkoleniowcem zespołu jest
                    Ryszard Komornicki, który w latach 80. należał do gwiazd Górnika. Ale wyspiarze
                    nie lękają się przed markowym przeciwnikiem. - Mobilizacja jest ogromna, wszyscy
                    chcemy sprawić sobie i kibicom niespodziankę - zapewnia Zakrzewski.
                    Klub podniósł ceny biletów (do 30 zł), ale i tak może liczyć na dużą frekwencję."

                    Po raz pierwszy w Kluczborku spotkanie będą mogli obejrzeć kibice przyjezdni. Z
                    Zabrza przyjedzie grupa 500 fanów, bo tyle otrzymali biletów. Przedsprzedaż
                    biletów na sobotnie starcie z Górnikiem rozpoczęła się we wtorek. -
                    Zainteresowanie jest ogromne - mówi wiceprezes MKS-u, Wojciech Smolnik. - Już
                    sprzedaliśmy ponad 500 biletów i przypuszczam, że w dniu meczu nie będzie już po
                    co przychodzić do kas. Spodziewamy się oczywiście kompletu, ok. 3 tyś osób,
                    wliczając w to 500 kibiców z Zabrza. Co prawda faktyczna pojemność "klatki"
                    wynosi 300 osób, a musimy upchnąć w niej o 200 więcej, do soboty zostało jednak
                    jeszcze trochę czasu i na pewno będziemy się nad tym wszystkim zastanawiać.
                  • Gość: x powstanie Polonii Bytom? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.10, 08:31
                    Zacytuje tutaj fragment z ksiazki „ 85 lat Polonii Bytom” :
                    Po wojnie sportowe Zycie Bytomia zaczęło się odradzac zaraz po oswobodzeniu
                    miasta. Ze starych działaczy powrociliJan Pakula, Robert Koston….Dzieki nim oraz
                    radzieckiej komendanturze reaktywowano Polonie Bytom…..Zwalisty pułkownik Armii
                    Czerwonej Włodzimierz Rochno w pierwszych miesiącach po wyzwoleniu duzo pomogl
                    naszemu klubowi.”

                    Super patronow mial ten klub. A przeciez nie trzeba ukrywac, ze Polonia Bytom
                    byla oczkiem w glowie wladz miasta Bytomia. Caly Bytom pracowal na ten klub.
                    Mieli sekcje pilkarska, hokejowa, bokserska, ping-ponga, szczypiorniaka,
                    kolarska, koszykowki, siatkowki, sekcje sportow motorowych, lekkoatletyczna.
                    Typowy komuszy klub. Na ktory macierzyste miast lozylo cala swoja sila.
                  • Gość: v bez jaj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.10, 08:33
                    Komuchy z Polonii Bytom. Wy byliscie przez komuchow utracani? Kpiny. Oto wasze
                    miejsca w latach 1950 do 1970 w ekstraklasie. W socjalizmie. Non stop czolowe
                    lokaty:

                    1950 1. miejsce
                    1951 10. miejsce
                    1952 2. miejsce
                    1953 6. miejsce
                    1954 1. miejsce
                    1955 11. miejsce
                    1956 ---
                    1957 6. miejsce
                    1958 2. miejsce
                    1959 2. miejsce
                    1960 6. miejsce
                    1961 2. miejsce
                    1962 1. miejsce
                    1963 4. miejsce
                    1964 5. miejsce
                    1965 5. miejsce
                    1966 3. miejsce
                    1967 6. miejsce
                    1968 4. miejsce
                    1969 3. miejsce
                    1970 4. miejsce

                    Potem w epoce Gierka zajmujecie dalsze miejsca tak jak Gornik. Gierek milosnik
                    hutnictwa promuje Ruch i Zaglebie Sosnowiec. Gornik w 78 spada z ekstraklasy.
                    Polonia Bytom w 1976.
                  • Gość: b piast gliwice IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.10, 08:34
                    W komunie mielismy kluby II RP, ktore czerpaly od komuchow ile sie dalo: Wisla
                    Krakow ( sztandarowy klub malopolski, nikt im zawodnikow nie podbieral, a oni
                    sciagali wszystkich najlepszych z calego regionu ), Ruch Chorzow ( pupilek
                    komuchow stworzony na bazie przedwojennego robotniczego klubu Ruchu Wielkie
                    Hajduki, ciagnacy z hutnictwa ), LKS ( klub z regionu lodzkiego), Legia i
                    Gwardia Warszawa. Inne kluby, ktore byly komuszymi sztandarowymi klubami
                    regionow, stosunkowo biednych regionow kraju: Pogon Szczecin, Slask Wroclaw,
                    Arka Gdynia, Lechia Gdansk. I byly kluby powstale w silnych osrodkach
                    przemyslowych: Gornik Zabrze, GKS Katowice, Zaglebie Sosnowiec, Stal Mielec (
                    zaklady zbrojeniowe z regionow Mielca- trudno zeby te zaklady dotowaly Piasta ).
                    Gdy swiat z wegla zyl to w przebogatym w wegiel i kopalnie Zabrzu byl
                    najsilniejszy polski klub czyli Gornik Zabrze. W, ktorym pilkarze chcieli grac.
                    A w Gliwicach , gdzie byly parki nie bylo nic, byl slaby Piast, z ktorego
                    pilkarze uciekali. Trudno zeby zabrzanskie kopalnie i zabrzanski przemysl
                    ladowal kase w Piasta. Lepsi pilkarze ze slabych klubow, takich jak Piast,
                    ciagneli do najlepszych klubow, takich jak Gornik. Lubanski byl z Sosnicy, 400
                    metrow od stadionu Gornika, najwspanialszego, najlepiej grajacego polskiego
                    klubu. Nie byl wcale zawodnikiem Piasta. Byl zawodnikiem klubu z Sosnicy, ktory
                    w calosci z trenerami i wychowankami swego czasu zostal zwyczajnie wchloniety
                    przez czerwonego Piasta Gliwice. Po komunie moj drogi takie miasta , jak Zabrze
                    czy Bytom przezywaly prawdziwy upadek. Tam byl przemysl wydobywaczy i tam ludzie
                    tracili prace. Tam bezrobocie i bieda siegaly do 50 procent. Miasta bez tak
                    rozwinietego przemyslu , jak Gliwice, takiego czegos nie przezywaly. Dlatego tez
                    szybciej sie rozwijaly po 89 roku. Ten okres przewagi juz sie skonczyl.  

                    Piast Gliwice. Klub pochodzacy z miasta gdzie po wojnie byly tylko zielence i
                    parki. Potegi na sprzedazy trawy nie dalo sie zbudowac. Przemysl w Gliwicach byl
                    slabiutki w porownaniu do innych miast Slaska. Mieli tam co prawda jeszcze
                    lotnisko gdzie ladowal Graff Zeppelin, radiostacje, port z kanalem gliwickim i
                    odlewnie gdzie odlewano pomniki Lennina i Zolnierzy Radzieckich ( w 1951
                    nastepuje przyłączenie do Gliwic Starych Gliwic, w 1964 nastepuje przyłączenie
                    do Gliwic Łabęd z zakladami zbrojeniowymi i Czechowic, a w 1975 nastepuje
                    przyłączenie do Gliwic Wilczego Gardła. Bumar Labedy produkowal sprzet dla
                    komunistycznego wojska). Mieli tez czolg Armii Ludowej sławiący jej dokonania i
                    bratniej wobec niej Armii Czerwonej. Po wojnie im komuchy otwarly jeszcze
                    Politechnike imieniem Wincentego Pstrowskiego do 2006 roku. Najbardziej czerwona
                    uczelnie w kraju.  

                    Klub, ktory decyzjami czerwonych wladcow Gliwic co jakis czas bezczelnie
                    wchlanial mniejsze kluby gliwickie razem z ich zawodnikami i zakladami zeby
                    wzmocnic swoja sile. W swojej historii drużyna z Gliwic wielokrotnie zmieniała
                    nazwy. Pod koniec lat czterdziestych KSM Piast połączył się z kilkoma mniejszymi
                    organizacjami: KS Huta Łabędy, KS Walcownia Łabędy, KS Jedność Rudziniec, PZS
                    Silesia Gliwice. Od tej chwili klub przyjmuje nazwę KS Metal - Piast Gliwice.
                    Oto historia nazw Piasta:
                    23.05.1945) KS Piast Gliwice; (23.05.1946) KSM Piast Gliwice; (lipiec/wrzesień
                    1947) ZKSM Piast Gliwice ; (05.03.1949) ZS Metal Piast Gliwice (fuzja z ZKSM
                    Huta Łabędy, ZKS Walcownia Łabędy, RKS Jedność Rudziniec, RKS PZS Gliwice i ZKS
                    Silesia Gliwice); (01.11.1949) ZKS Stal Gliwice; (11.03.1951) ZKS Stal GZUT
                    Gliwice; (15.03.1955) ZKS Piast Gliwice; (20.01.1957) KS Piast Gliwice;
                    (01.01.1961) SKS Piast Gliwice; (15.03.1964) GKS Piast Gliwice (fuzja z GKS
                    Gliwice i KS Metal Gliwice); (17.10.1983) MC-W GKS Piast Gliwice; (12.09.1989)
                    CWKS Piast-Bumar Gliwice (fuzja z ZTS Łabędy (Gliwice); (1990) CWKS Bumar-Piast
                    Gliwice; (04.04.1990) KS Bumar Gliwice; (11.05.1990) KS Bumar Łabędy (Gliwice);
                    (01.07.1990) KS Bumar Gliwice; (1991) KS Piast-Bumar Gliwice; (01.07.1992) MC-W
                    GKS Piast Gliwice; (01.08.1995) KS Bojków Gliwice (fuzja z KS Bojków Gliwice);
                    (15.09.1995) KS Piast Bojków Gliwice; (02.09.1996) GKS Piast
                    Gliwice........Nazwy mowia same za siebie. Kto was zasilal, wspieral, kto za
                    wami stal w PRL - komuchy i ich zakłady, zakłady gliwickie. Czyli socjalistyczne
                    molochy..Zreszta przeciez oni w Gliwicach nigdy nie chcieli miec wielkiej pilki
                    bo dla nich pilka to byl sport prostych prymitywnych ludzi. A oni przeciez byli
                    wyksztalceni i lepsi. Mieli tenisa ziemnego, swoja Politechnike, ktora im
                    komuchy po wojnie otwarly i szkolili tam socjalistycznych inzynierow, ktorzy
                    nawiasem mowiac niczego zbudowac nie potrafili......Nie mowiac o tym, ze to
                    wlasnie Piast nazywal sie w swoim czasie: CWKS Piast-Bumar Gliwice (fuzja z ZTS
                    Łabędy (Gliwice); (1990) CWKS Bumar-Piast Gliwice; (04.04.1990) - chyba kazdy
                    wie co to byly CWKS-y. Byliście tez Górniczym klubem- to dopiero parodia.
                    Wszystkim byliście.

                    "KS Piast Gliwice" powstał w 18 czerwca 1945 roku. 18 czerwca 1945 roku w
                    Gliwicach ( w lokalu oddziału Wojskowej Informacji i Propagandy - rewelacyjne
                    miejsce przyznac trzeba ) odbyła się konferencja sportowców, podczas której
                    ustalono, że nowe zespoły powstające na terenie dawnego niemieckiego Śląska
                    powinny szybko rejestrować się i przystępować do zorganizowanych
                    rozgrywek....Pierwszym prezesem Piasta został prezydent Gliwic Wincenty
                    Szpaltowski, który pełnił swą funkcję aż do tragicznej śmierci. Prezesura
                    prezydenta była konsekwencją faktu, że Zarząd Miejski był pierwszym opiekunem i
                    finansowym mecenasem klubu - czyli inaczej mowiac czysta komuna.

                    Pierwszym kapitanem sportowym oraz trenerem futbolistów Piasta
                    został.....zastępca dyrektora Zjednoczenia Przemysłu Maszynowego ( aj...te
                    Zjednoczenia - twory całkowicie socjalistyczne )- Feliks Śliwiński.....Stroje w
                    których gral Piast szyły panie w Spółdzielczości Pracy.....
                    Juz od samego poczatku grali w Piascie ormowcy i milicjanci - czlonkowie
                    zbrojnego ramienia PRL.  

                    W listopadzie 1946 roku Piast rozegrał jeden z pierwszych bojów, na wyjeździe z
                    RKS Pogoń Zabrze. Mecz, który owiany jest czarną legendą:
                    `Po wyrównanej pierwszej połowie gdzie, każdy z zespołów strzelił po jednej
                    bramce, piłkarze Piasta rzucili się do huraganowych ataków, świadomi, że tylko
                    zwycięstwo daje im szanse na pierwsze miejsce w grupie [Śląskie grupy
                    eliminacyjne]. W 10 minucie II połowy sędzia postanowił wykluczyć z gry jednego
                    z gliwiczan, wówczas publiczność, spośród której 70% przybyło z Gliwic,
                    wtargnęła na boisko, aby wymusić zmianę decyzji. Pobito porządkowych, grożono
                    sędziemu.Wedle zeznań jednego z piłkarzy Pogoni, dwóch zawodników Piasta
                    próbowało pobić arbitra, a jeden podszedł do niego z odbezpieczonym pistoletem i
                    zagroził, że go zastrzeli. Kapitan gospodarzy, kopniakiem wytrącił piłkarzowi
                    Piasta broń. Gliwiccy piłkarze mieli broń, gdyż wśród nich sporo było ormowców (
                    super? ). Kilku z nich próbowało potem złapać kapitana gospodarzy, ale źle się
                    orientowali w terenie, więc zdołał im uciec - opowiadał jeden z zawodników
                    gospodarzy. To już należy uznać za przesadę. Mógł mieć broń jeden z piłkarzy
                    gliwickich, który był milicjantem ( pewnie duma was rozpiera? Teraz wiemy kto u
                    was gral). Ale trudno rozstrzygnąć, czy relacja zabrzanina dotyczy akurat tego
                    zawodnika. W każdym razie sterroryzowany sędzia cofnął decyzję, spotkanie
                    dokończono ze zwycięskim dla Piasta wynikiem 4-1. Katowicki Sport lakonicznie
                    uznał zwycięstwo za zasłużone. Wydział Gier i Dyscypliny OOPN wkrótce
                    przesłuchał strony i nakazał powtórzyć ostatnie 35 minut gry przy pustych
                    trybunach oraz zawiesił dwóch najlepszych graczy gliwickich, którzy grozili
                    sędziemu, że nie wyjdzie żywy, jeśli wygra Pogoń. Określono ich jako zawodników,
                    którzy znani są jako ` gracze brutalni' i nie zawsze fair w stosunku do sędziów.
                    Powtórzona część spotkania zakończyła się wynikiem 0-0.' - musze przyznac, ze
                    metody na wygrywani
                    • Gość: h Re: piast gliwice IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.10, 08:35
                      Określono ich jako zawodników, którzy znani są jako ` gracze brutalni' i nie
                      zawsze fair w stosunku do sędziów. Powtórzona część spotkania zakończyła się
                      wynikiem 0-0.' - musze przyznac, ze metody na wygrywanie meczow mieliscie
                      ciekawe jak na tak inteligenckie miasto! Milicja, pistolety, holota na trybunach
                      atakujaca sędziego. Kilka ciekawostek z historii Piasta:
                      W 1957 roku w Gliwicach ogromna radosc, komuchy odpowiednio zreorganizowyly
                      rozgrywki: Piast dzięki reorganizacji rozgrywek awansuje do II ligi. W 1964 roku
                      w gliwickich kibiców wstępuje nadzieja. Po kolejnej fuzji i zmianie szyldu nowym
                      prezesem klubu zostaje ikona PRL Zbigniew Messner, mieszkający w Gliwicach
                      wykładowca katowickiej Wyższej Szkoły Ekonomicznej. Będzie kierował Piastem
                      przez cztery lata. W 1983 roku Piast po raz drugi gra bez powodzenia w finale
                      Pucharu Polski. Podpisuje też umowę o współpracy z Górnośląską Brygadą Wojsk
                      Ochrony Pogranicza i staje się klubem cywilno-wojskowym. To chyba był jeszcze
                      stan wojenny. W 2005 roku Piast zostaje ukarany odjęciem 10 punktów za próbę
                      przekupstwa sędziego w poprzednim sezonie. Czyż to nie dzialacz tego super klubu
                      Piasta Gliwice uciekał wtedy przed CBA po dachach...??? Heheheh. Przeciez ten
                      klub można tylko traktowac w kategoriach groteski. Dodac nalezy, ze firma
                      stojaca za klubikiem zakladana byla w 1983 roku w smutnych latach stanu
                      wojennego. Zwykli ludzie firm wtedy zakladac nie mogli.

                      W 2008 roku Piast awansowal do ekstraklasy a dzialo sie to w skandalicznych
                      okolicznosciach: Co wy na to ( cytuje za wp.pl ):
                      "Piłkarze Piasta Gliwice awansowali wczoraj do pierwszej ligi po zwycięstwie nad
                      Polonią w Warszawie 1:0. Najciekawsze rzeczy działy się jednak przed i po tym
                      spotkaniu.
                      Jeszcze przed pojedynkiem wiele kontrowersji wzbudził fakt, iż klubowi działacze
                      Polonii wręczyli trenerowi Jerzemu Kowalikowi listę "15" juniorów, którzy
                      musieli pojawić się w składzie na ostatni mecz w tym sezonie. Po spotkaniu
                      szkoleniowiec "Czarnych Koszul" nie krył żalu do prezesów. "Bardzo nad tym
                      ubolewam, że musiałem ich wystawić. Oni nie są jeszcze przygotowani do gry na
                      tym poziomie. Siedzieli Gilewicz, Wędzyński, Majdan, których nie mogłem
                      wystawić. Wiem, że ich obecność na boisku zmieniłaby obraz gry. Ostatnie dwa
                      mecze mieliśmy sprawdzać zaplecze drużyny, tylko nie rozumiem, dlaczego?
                      Doskonale wiem, na co stać tych chłopców, bo chodzę regularnie na mecze drugiego
                      zespołu. Cóż, taki skład kazano mi wystawić, więc wystawiłem" - powiedział po
                      meczu rozżalony Kowalik.
                      Dzięki zwycięstwu nad rezerwową Polonią, porażce Znicza Pruszków z Podbeskidziem
                      Gliwiczanie zajęli trzecią pozycję w tabeli i awansowali do Ekstraklasy. Tyle
                      samo punktów co Piast miały Arka Gdynia i Znicz Pruszków, dlatego o kolejności
                      tych drużyn zadecydowały bezpośrednie mecze między nimi. Zespół z Gliwic miał
                      najlepszy bilans, a druga w tej minitabeli Arka zapewniła sobie miejsce w
                      barażach.".

                      Tutaj możecie zobaczyc jak Piast strzelal bramki decydujące o awansie w niższych
                      ligach: www.youtube.com/watch?v=mGr6VcXNyhM&fe  ature=related

                      Slowem niezły cyrk. A ostatnio działacze Piata poprosili aby w zarządzie Piasta
                      zasiadl ` wybitny' ( hehe ) działacz PZPN - pan Zbigniew Koźmiński. Sam
                      Koźmiński powiedział:
                      - Bardzo pozytywnie zareagowałem na tę ofertę, bo Piast to obecnie najbardziej
                      stabilny klub na Śląsku. Piast dalej będzie się rozwijał i ja chciałbym mu w tym
                      pomóc - mówi Koźmiński w rozmowie z "Przeglądem Sportowym". W akcie notarialnym
                      powołującym Piast SA zostały już wprowadzone odpowiednie zapisy. W dwuosobowym
                      zarządzie klubu Koźmiński będzie zastępcą Jacka Krzyżanowskiego. Jednocześnie
                      będzie też sprawował kilka innych funkcji.  
                      - Jestem wciąż szefem Komisji ds. Ekwiwalentów oraz członkiem rady Nadzorczej
                      Ekstraklasy SA. Poza tym mam wkrótce pomagać przy Euro 2012 - wyjawia znany
                      działacz, który niedawno pracował jako rzecznik prasowy PZPN. Gratulujemy
                      pomyslu i gratulujemy nowych działaczy. Brawo!!!!  

                      Zaraz w pierwszym sezonie w ekstraklasie Piast kombinowal w wyjatkowo perfidny
                      sposob. W ostatniej 30 kolejce ekstraklasy sezonu 2008/2009 nie walczacy już o
                      nic Piast przegral po żenującym w swoim wykonaniu meczu z Lechia Gdańsk u siebie
                      0-2. Lechia walczyla z Gornikiem o utrzymanie w ekstraklasie. Jak podaje
                      Dziennik Zachodni: "J... żaboli, ich cała Polska pier...!" - taką przyśpiewkę po
                      zakończeniu meczu słyszało kilku dziennikarzy zza drzwi szatni Piasta po
                      zakończeniu sobotniego meczu - pisze serwis sportslaski.pl Dzisiejszy ` Fakt'
                      tak opisuje mecz: Piast - Lechia 0-2: ` .kibice Piasta miast wspierac wlasna
                      drużynę skupili się na obrazaniu spadającego Gornika., .ale gliwicki klub nie
                      miał jednak zamiaru pomagac sasiadowi. - Uwazam, ze trzeba myśleć o sobie i nie
                      zaprzątałem sobie glowy tym, by ratowac komus tylek - przyznal napastnik Piasta
                      Sebastian Olszar., tego co pokazali pilkarze Piasta na boisku, nie chciał nawet
                      komentowac trener Dariusz Fornalak - Wszystkie moje slowa w kontekście tego co
                      mowilem przed meczem, będą smieszne, dlatego spuszcze zaslone milczenia ,
                      Poniżej krytyki zachowywali się tez fani Piasta, którzy przez cale spotkanie
                      obrazali Gornika. Co ciekawe, po meczu jedna z takich wulgarnych przyśpiewek
                      była wykonywana w szatni gliwiczan., O postawie pilkarzy i kibicow nie chcieli
                      opowiadac działacze Piasta. Ci zaraz po spotkaniu zniknęli wraz z
                      przedstawicielami Lechii, aby wspolnie świętować utrzymanie w ekstraklasie.'
                      Kiedys pistolety i ormowcy a dzisiaj układy przy zielonym stoliku.

                      Dodam jeszcze, ze tworca Politechniki Slaskiej w Gliwicach jest Władysław
                      Kuczewski - Absolwent Wydziału Mechanicznego Instytutu Politechnicznego w Sankt
                      Petersburgu. Przez wiele lat pracował w przemyśle. Od roku 1939 był profesorem
                      Akademii Górniczej w Krakowie. W roku 1945 pełnił obowiązki rektora Politechniki
                      Warszawskiej. W 1945 r. przybył do Gliwic, gdzie objął funkcję pierwszego
                      rektora Politechniki Śląskiej. W latach 1952-1954 pełnił obowiązki rektora
                      Wyższej Szkoły Inżynierskiej w Katowicach[1]. W latach 1947-1952 poseł na Sejm,
                      wybrany z listy tzw. Bloku Demokratycznego. Komunista. Członek PPR, a następnie
                      PZPR. Serio. Wspanialy zyciorys. Jest sie czym chwalic. Taka osoba dokonuje
                      rekrutacji kadry wykladowczej na ta zasluzona uczelnie w Gliwicach. Ostateczne
                      przeniesienie Politechniki Śląskiej z Katowic do Gliwic potwierdzono 20 marca
                      1946 roku (dekret Krajowej Rady Narodowej) oraz w marcu 1947 roku (werdykt
                      Komisji Ministra Oświaty o ostatecznej decyzji lokalizacji Politechniki Śląskiej
                      w Gliwicach). Te ich zaklecia o elitarnosci Gliwic. Chyba tylko w tych waszych
                      zakompleksionych gliwickich umyslach cos takiego tkwi. Rzeczywiscie macie to
                      manie "lepszosci" i "wyzszosci" nad robotnikami. Zawsze mieliscie. To robotnicy
                      w PRL, ci najprostsi ludzie z kopalni ( nie zdajacy sobie czesto sprawy z
                      zagrozenia ), robotnicy ze stoczni walczyli z komuna i wychodzili na ulice
                      przeciwko ZOMO i UB nadstawiajac karku i tracac zycie. A ta czerwona
                      inteligencja z Gliwic i tych uczelni-))) to byli sprawdzeni ludzie systemu,
                      utrwalacze, potrafili co najwyzej jak choragiewki duzo piac i gadac o potedze
                      komunizmu gdy wladza ludowa byla silna oraz o bankructwie socjalizmu gdy ten
                      ustroj sie walil. Jak zawialo tak spiewali. Ta czerwona inteligencja z Gliwic i
                      tych uczelni-))) to byli sprawdzeni ludzie systemu, utrwalacze, potrafili co
                      najwyzej jak choragiewki duzo piac i gadac o potedze komunizmu gdy wladza ludowa
                      byla silna oraz o bankructwie socjalizmu gdy ten ustroj sie walil. Jak zawialo
                      tak spiewali.
          • Gość: hajer Pelna odpowiedz na twoje bzdury o Gorniku! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.10, 15:23
            forum.gazeta.pl/forum/w,424,110078537,,Waldoch_w_Gorniku_od_poniedzialku_.html?v=2
            • Gość: kibic oberhajer To prawda nie bzdury.Każdy wie czym był Górnik IP: 109.243.123.* 16.04.10, 16:38
              Nie te czasy i one nie wrócą .To wszystko co próbuje zdementować prawdę to wasza
              zabrzańska komunistyczna propaganda. Ludzie poznali się na Towarzyszach z
              Górnika. Każdy kto chce poznać prawdę ją pozna. Nie zamkniecie ust ludziom jak
              wasi protoplaści partyjni sekretarze i elita ZSRR-PZPR.Możesz sobie dementować i
              bredzić. Prawda jest opisywana nie tylko w forumowych komentarzach ale w
              dziennikarskich artykułach,felietonach i publikacjach jak chociażby przytaczana
              ENCYKLOPEDIA FUJI.Prostując tylko pogrążasz swój Górnik w oparach absurdu.Ludzie
              pamiętają i wiedzą.Totalitaryzm i kluby go reprezentujące czeka taki sam los.
    • Gość: PL Legendy Manchesteru City przyjadą na jubileusz! IP: *.c201.msk.pl 16.04.10, 12:00
      Polska się dowie o Górniku co w Rosji społeczeństwo o Katyniu (już wie)

      To co napisane wyżej "to cała prawda o "Górnik Towarzysz PZPR Zabrze"

      ochyda!
      • Gość: klaun Re: Legendy Manchesteru City przyjadą na jubileus IP: *.sileman.net.pl 16.04.10, 12:31
        klaun
      • Gość: komitet centralny Re: Legendy Manchesteru City przyjadą na jubileus IP: 94.254.163.* 16.04.10, 12:33
        Trzeba o tym mówić ,pisać ,ględzić i przede wszystkim pamiętać.Większość klubów
        pokroju Górnika już nie ma. Zeszły na trzeci albo czwarty plan piłki i historia
        dała im nauczkę.Towarzysze z Górnika na podstawie tego co zyskali dzięki
        systemowi totalitarnemu próbują teraz budować coś .Na całe szczęście im to nie
        wychodzi i miejmy nadzieję nie wyjdzie.Te kilkanaście tysięcy co w niewiedzy
        chodzi na mecze powinno poznać historię tego co powstało w taki a nie inny
        sposób. Już Paweł Czado pisał na swoim blogu o Gajdzickim ,o tym jaka ciemna
        strona komunizmu ciąży nad genezą powstania tego klubu.Klubu z Zabrza nie
        zlikwidują przez to.Nikt nikomu nie zapłaci za krzywdy wyrządzone.Nikt nie
        zwróci pieniędzy potrącanych przymusowo górnikom z pensji na klub.Każdy jednak
        ma wolną wolę i sumienie ,które podpowie komu tak na prawdę warto
        kibicować.Pytałem ojca czy to prawda i potwierdził. Jemu wierzę jak nikomu.
        Opowiadał jak za darmo wciskali mu bilety na Górnika(teraz podobno też za pół
        darmo) i jak je wyrzucał z niesmakiem.Zresztą Górnika już nie ma. Jest tylko
        jakiś I ligowy klub z Zabrza. I niech tak zostanie.
    • Gość: GIEKSA. Legendy Manchesteru City przyjadą na jubileusz! IP: 93.175.70.* 16.04.10, 16:51
      TE HISTORYKU !!!PILKI A TEGO ZE OD 1980roku !JESTES CWELEM I MESKA
      PROSTYTUTKA TEGO NIE PISZESZ !!!NA OSIEDLU WSZYSCY WIEDZA JAK CIE
      ROBALI W KLUBIE HELIOS!!!!!!!TY SZMATO CHOZrOWSKA!!!
      • Gość: prawda aż tak boli przykład kibica z Zabrza(GIEKSA) IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 16.04.10, 17:07
        Proszę moderatora forum o nieusuwanie wpisu użytkownika o ksywce"GIEKSA" by
        każdy zobaczył czym jest symboliczny kibic Górnika Zabrze.Mamy tu przykład
        właśnie kogoś kto kibicuje Górnikowi Zabrze ale sprytnie kryje się pod nickiem
        swojej zgody i sztamy z którą jeszcze do niedawna obrzucał się inwektywami a
        złączyła ich nienawiść do innego klubu.Swoim komentarzem zabrzański burasie
        pokazałeś klasę swoją i większości takich jak ty podrzutków proletariackich spod
        znaku sierpa i młota .Właśnie teraz czytając jeszcze raz to co napisał historyk
        widzę w twojej osobie całą splugawioną historię twojego klubu.Zdziwiłbym się
        zresztą jakby ktoś taki jak Ty się nie odezwał.I bardzo mnie ten twój wpis rodem
        z zabrzańskiego szamba kibolskiego satysfakcjonuje.Tym jesteś co mówisz i
        piszesz.Poziom typowy dla ludzi wywodzących się z nizin społecznych dla których
        historia ,duma i prawda historyczna jest nic nie znaczącym frazesem. Za to
        kopniak,plwocina i odór taniego wina chlebem powszednim.
    • Gość: DIKO Legendy Manchesteru City przyjadą na jubileusz! IP: 93.175.70.* 16.04.10, 16:54
      to cwel serio znomy go z TARNOWSKICH GOR DALI GO DO IZOLATY 47 NA
      SPACERNIKU MIOL FAJNE JAZDY !!!
    • Gość: LIGOTA. Legendy Manchesteru City przyjadą na jubileusz! IP: 93.175.70.* 16.04.10, 17:04
      ja on lazi w taki masce jak niedziel..ka!!!!zaluje ale teraz do ryja
      nie biere bo go zuchwa napierdalo!!!
    • Gość: Deutscher Legendy Manchesteru City przyjadą na jubileusz! IP: *.cust.tele2.de 16.04.10, 23:07
      spadajcie polaczki i odwalcie sie od Wielekiego Gornika Zabrze. Popatrzcie
      najpierw kazdy po kolei na siebie. Zal wam wszystkim dupe sciska, bo wasze
      klubiki nigdy nie osiagnely i nigdy nie osiagna tego co osiagnal Wielki KSG!!!!
      • Gość: KSGliwice Re: Legendy Manchesteru City przyjadą na jubileus IP: *.eimperium.pl 16.04.10, 23:30
        ty dojczek nie bluznij to nie "polaczki" tylko my są Naród Polski Patrrioci
        ...to chorzoskie Qurwy jatrzą bo jest 40 rocznica Finału Gornik
        Zabrze-Menchester City a nie jakies 90 lat w cieniu ps.uwazej zeby ci zoole
        kipiszu na hausen nie zroboli za cigaretami.pozdro München
    • Gość: Henry Legendy Manchesteru City przyjadą na jubileusz! IP: *.slkc.qwest.net 17.04.10, 04:46
      Staszek wszystkiego najlepszego dla siebii zespolu szkoda ze nie
      mobe tam by


















      Staszek fantastyczny pomysl moge ci tylko pozaztroscic ze mnie tam
      nie bedzie






      • Gość: kibic ni/6\dy IP: 188.33.51.* 17.04.10, 09:24
        Górnik Zabrze komunistyczna szmata i kibice mordercy!!!!!
        A wszystkiemu patronuje firma ubezpieczająca nazistów w czasie II wojny
        światowej. I wszystko jasne!!!!
        P.S.
        Kibicu "gównika" .Zanim wpiszesz się pod klikunastoma nickami wiedz ,że twój
        numer IP świadczy o Tobie. Nie same cioły z Zabrza tu piszą. I jeszcze
        jedno.Popieram żeby treśc historii Górnika posłać do kilku klubów w Europie.
        Niech sobie przypomną z kim grali .
        • Gość: KSGliwice zawsze w naszym cieniu IP: *.eimperium.pl 23.04.10, 21:17
          smRody wyscie są H..je dlatego Torcida was moRduje.
    • Gość: niebiesko mi na jubileusz! IP: *.dip.t-dialin.net 17.04.10, 13:12
      i wszystko w temacie
      forum.gazeta.pl/forum/w,272,110130580,110130580,Prawdziwa_historia_Gornika_Zabrze_Fakty.html
      • Gość: KSG Re: na jubileusz! IP: *.eimperium.pl 26.04.10, 21:27
        zawsze w naszym cieniu!!
    • Gość: Slazak Legendy Manchesteru City przyjadą na jubileusz! IP: 178.216.44.* 17.04.10, 14:02
      Na poczatku byla fajna dyskusja poparta argumentami z jednej i drugiej
      strony. Pozniej do glosu doszly "bezmogi w szalikach" i poziom dyskusji spadl
      na psy. Zlikwidowac lige na 5 lat az te bydlo ktore chodzi na stadiony zajmie
      sie hodowla slimakow. Zeby nie bylo tez chodze w szaliku wlasciwie szalikach
      - lubie ogladac Slaska pilke i goszcze na wszystkich stadionach slaskich
      (ekstraklasy i ! ligi) oczywiscie w miare mozliwosci. pozdrawiam KIBICOW
      Slaskiej pilki.
    • tornson Re: Legendy Manchesteru City przyjadą na jubileus 22.04.10, 13:13
      Gość portalu: K-ce napisał(a):

      > Jest to symbol zbrodniczego reżimu, który Polskę zniewolił na blisko 50 lat, a
      zniewolił dając ludziom pracę, edukację, opiekę medyczną, godne życie,
      dziś Polacy mogą tylko sobie pomarzyć o takim zniewoleniu.
Pełna wersja