A ja polecam ostatni numer MGN!

31.03.04, 17:27
To jest bardzo fajnie i ciepło pisany periodyk dedykowany nie tylko małym
dzieciom. To naprawde trzeba polecac, a nie wojne pomiędzy Sląskiem a Gazetą
Wyborczą. Małego Gościa Niedzielnego czyta się z satysfakcją, bo jest to
jedyne na Ślasku rzetelne dziennikarstwo. Oby wszyscy mówili językiem miłości
a wówczas nie trzeba byłoby się wstydzić za to forum!
Pozdrawiam
    • Gość: fryta Re: A ja polecam tekst Mędrca Dyżurnego IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 31.03.04, 18:15
      CZY NARZECZENI MOGĄ ZE SOBĄ MIESZKAĆ
      Dlaczego przed ślubem narzeczeni nie mogą ze sobą mieszkać?

      Moim zdaniem jest konieczne, żeby dobrze poznać przyszłą żonę czy przyszłego
      męża w życiu codziennym, żeby potem nie było rozczarowań i rozejść. Dlaczego
      więc Kościół nie pozwala na wspólne mieszkanie przed ślubem? W końcu jeśli
      dwoje ludzi chce się do siebie fizycznie zbliżyć, to wcale nie potrzebuje
      mieszkać razem. Zakaz mieszkania razem niczemu więc nie służy!
      Monika

      Droga Moniko.
      Krótko mówiąc, wspólne mieszkanie narzeczonych miałoby służyć upewnieniu się,
      że po ślubie się nie rozejdą, czy tak? A przepraszam, czy upewniłaś się, że
      będziesz do końca życia miłą, życzliwą, uprzejmą kobietą? Czy upewniłaś się, że
      nigdy nie zawiedziesz w obliczu ciężkiej próby? – Jak mogłabym być taka pewna
      siebie! – powiesz może. No właśnie, „pewny siebie” mówimy o kimś zarozumiałym,
      kto przecenia swoje możliwości. A Ty nie jesteś pewna siebie. Słusznie, ale w
      takim razie jak chcesz być pewna kogoś innego? Czy sądzisz, że wspólne
      mieszkanie z mężczyzną bez ślubu da kobiecie gwarancję, że po ślubie będzie jej
      wierny? Guzik! Tacy „sprawdzacze”, jeśli nawet się w końcu pobierają, o wiele
      częściej się potem rozchodzą niż ci, którzy dotrwali do ślubu osobno. Dlaczego?
      Już wyjaśniam. Jeśli chłopak nie zechce z Tobą mieszkać przed ślubem, to już
      poznałaś w nim coś najważniejszego. Co? A to, że... nie Ty jesteś dla niego
      najważniejsza. Głupia dziewczyna powiedziałaby w tym momencie: „Łeee, to ja
      takiego nie chcę. Ja chcę takiego, który mnie będzie uwielbiał, na rękach mnie
      będzie nosił”. Głupia, powtarzam, bo nie pomyśli o tym, że nosić kogokolwiek na
      rękach może ten, kto stoi na twardym gruncie. Tacy, dla których najważniejszy
      na świecie jest drugi człowiek, nie mają pod nogami żadnego gruntu. Jeśli wezmą
      kogoś na ręce, zapadną się razem z nim. Nie możesz, Moniko, być najważniejsza
      dla swojego przyszłego męża, bo będzie katastrofa. Gdyby na przykład był gotów
      dla Ciebie wyprzeć się wiary, to sam nie jest wart, żeby mu dać wiarę. Gdyby
      dla Ciebie był gotów zabić, ukraść, skłamać – jest wiarołomny. Krócej: gdyby
      Twój narzeczony był gotów dla Ciebie popełnić jakikolwiek grzech, to już nie
      masz o co oprzeć nadziei, że i Ciebie nie zdradzi. Jeśli więc możesz mieć jakąś
      pewność co do człowieka, to tylko o tyle, o ile najważniejszy jest dla niego
      Pan Bóg.
      – Ale mnie chodzi tylko o samo mieszkanie razem, a nie o seks – powiesz pewnie.
      E tam. Skoro tacy narzeczeni uważają, że muszą się tak dobrze poznać, to zaraz
      sobie wytłumaczą, że seks to podstawa poznania. Murowane, że popęd seksualny
      zagłuszy w nich głos rozsądku. Narażanie się na grzech też jest grzechem. To
      trochę tak, jakby ktoś rzucał się w wodę nie umiejąc pływać, w nadziei, że Bóg
      go wyłowi. Wiesz co? Tylko święci mogliby ze sobą mieszkać bez seksu, ale
      święci nie są tacy głupi, żeby się na to narażać. Ale załóżmy, że taka para nie
      będzie ze sobą współżyła. Kto Wam uwierzy, że oni tylko mieszkają ze sobą?
      Nawet jeśli paru się takich znajdzie, inni powiedzą: „Patrzcie, tacy byli
      porządni, katolicy, a tu takie coś”. Właśnie z powodu takich postaw przybywa
      ludzi, którzy lekceważą zasady życia chrześcijańskiego. I co z tego, że oni się
      powstrzymają, kiedy ich przykład pociągnie za sobą upadek wielu innych?

      Mędrzec Dyżurny
      • Gość: matka pod latarnią najciemniej - skandal IP: 207.235.223.* 31.03.04, 18:23
        właśnie czytam Małego Gościa i nie mogę się uspokoić.
        najważniejszym tematem są sprawy damsko męskie
        Jak można takie rzeczy wypisywać. przecież to gazeta dla dzieci !!
        co one wiedzą o mieszkaniu razem, miłości i seksie ?
        przecież podawanie takiej wiedzy dzieciom je deprawuej
        a wszytsko to pod szyldem kurii!!
        protestuje
        jutro zażądam od dyrektora szkoły do któej uczęscza moja córka by wyrzucił tego
        szmatławca z biblioteki i wiecej go do biblioteki nie kupował
        Jak widac pod latarnią najciemniej
      • samael77 Re: A ja polecam tekst Mędrca Dyżurnego 31.03.04, 18:39
        To chyba jakiś żart, albo tekst przepisany za jakiegos ultrakatolickiego pisma
        sprzed czterdziestu lat?
        Skad jest ten tekst?
        • Gość: fryta Re: A ja polecam tekst Mędrca Dyżurnego IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 31.03.04, 18:45
          to tekst z kwietniowego numeru Małego Gościa Niedzielnego z 2004 roku:
          www.maly.goscniedzielny.pl/podstrona.php?idz=5&co=dzial
    • Gość: andrzej Re: A ja polecam ostatni numer MGN! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.03.04, 18:28
      co to jest??/
    • medrzec_dyzurny_001 polecam MGN szczególnie!!! 31.03.04, 23:35
      a ja chciałem polecić następujący tekst. Jest bardzo ciekawy i pouczający.

      Mały gość niedzielny nr 09 /2002 Czy onanizm jest zły

      Mam 13 lat i ostatnio, nie będąc przekonana, że to grzech, popełniłam grzech
      nieczysty sama. Teraz nie mogę się od tego uwolnić. Stało się to moim nałogiem.
      Chciałabym się dowiedzieć, co jest złego w onanizmie i czy to rzeczywiście jest
      grzech. Proszę też o radę, jak się pozbyć tego nawyku.
      Przygnębiona

      Drogi Mędrcze Dyżurny
      Czy onanizm jest zły? Mam 13 lat i nie mogę się powstrzymać od onanizmu. Czy to
      grzech? Trzeba się z tego spowiadać? Przecież to niemożliwe, żeby temu
      sprostać. Już wiele razy sobie mówiłem „dość” i nic z tego. Proszę o radę!
      Sławek

      Droga Przygnębiona, drogi Sławku.
      Zwróćcie uwagę, że piszecie podobnie. Oboje jesteście niespokojni, czy to
      grzech i oboje nie potraficie się od tego uwolnić. Podpis „Przygnębiona” także
      mówi za siebie, a podejrzewam, że choć Ty, Sławku, o przygnębieniu nie piszesz,
      również do szczęśliwych nie należysz. Inaczej nie próbowałbyś zerwać z
      nałogiem.
      Te podobieństwa wcale mnie nie dziwią, bo w obu przypadkach stoi za tym ten sam
      sprawca. Patrzcie na skutki: zniewolenie, niepokój i smutek. Czy gdyby nie było
      w tym nic złego, działoby się z Wami coś takiego? Jeśli w poprzednim moim
      tekście o onanizmie nie powiedziałem tego dość wyraźnie, powtarzam: tak, to
      grzech. Ten jest szczególnie groźny, bo bardzo uzależnia. Trochę jak narkotyk –
      i daje w jakimś stopniu podobne skutki, o czym przekonaliście się na własnej
      skórze. Ludzka płciowość została stworzona po to, żeby dwoje ludzi mogło się
      nią obdarowywać w małżeństwie i żeby z tego wzajemnego oddania się sobie mogło
      powstać nowe życie. Tymczasem w onanizmie nie ma nic takiego. Człowiek tkwiący
      w tym nałogu coraz bardziej zamyka się w świecie swoich doznań. Coraz mniej
      myśli o innych, a dba o to, żeby zaspokoić swoją przyjemność. Ponieważ zaś i
      tak jej zaspokoić nie potrafi, szuka nowych doznań i grzęźnie coraz bardziej.
      Działa przeciw zamysłowi Bożemu, więc zamiast się rozwijać, zwija się w trąbkę,
      na której w najlepsze gra diabeł.
      Jeśli już wiecie, że to grzech i dlaczego, należy przejść do kolejnego pytania:
      Jak się tego pozbyć?
      Ha. Pewien mój znajomy w nieskończoność rzucał palenie. – Od jutra koniec z
      nałogiem! – deklarował przy każdym spotkaniu ze mną. Ale palił w dalszym ciągu.
      Uwędzony był lepiej niż najlepsza kiełbasa, tyle że na niewłaściwym paliwie. A
      jednak zerwał z paleniem, i to nagle, w ciągu jednej chwili. To było w dniu, w
      którym dopadł go zawał serca. Przeżył, ale lekarz powiedział mu, że ma przestać
      palić, jeśli mu się nie spieszy na tamten świat. Najwyraźniej mu się nie
      spieszyło, bo nigdy już nie sięgnął po papierosa. Bez wysiłku, bez biadolenia i
      zapewniania, że jeszcze ten ostatni raz. On zrozumiał. Co? A to, że naprawdę
      palenie może spowodować jego śmierć. Lekcja była krótka, ale bardzo skuteczna.
      Gdybyście podobnie zrozumieli, czym naprawdę jest trwanie w grzechu,
      zerwalibyście natychmiast z najcięższym nawet nałogiem. Problem tkwi w tym, że
      człowiek tego nie widzi. Nie wie, że to jest gorsze niż zawał i może się
      skończyć najfatalniej, jak można sobie wyobrazić. Komuś, kto najbardziej nas
      kocha, mówi: „Odczep się. Przecież to jest przyjemne. Uparłeś się, żeby mi
      obrzydzić życie? ”.
      Człowiek widzi tylko zewnętrzną stronę rzeczywistości. Sądzi, że skoro coś jest
      przyjemne, to trzeba z tego skorzystać. Podobnie myśli mucha, widząc
      muchomora: „Przecież jest ładny”.
      Pytacie, czy trzeba się z tego spowiadać. Trzeba. Ale nie bójcie się, księża
      znają ten problem bardzo dobrze. Nie jesteście w tym pierwsi. Dlatego najlepiej
      spowiadać się u jednego księdza – może znacie takiego, do którego macie
      zaufanie – i pozwolić mu się poprowadzić. Nie bójcie się, ksiądz nie będzie na
      Was krzywo patrzył. Jest człowiekiem i rozumie ludzkie upadki. Pomoże.
      I jeszcze jedna ważna rzecz: Bóg Was bardzo kocha. I dlatego chce Was ochronić
      • Gość: trąbka Re: polecam MGN szczególnie!!! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.04.04, 09:41
        No tak - onanistom mówimy głośne nie!
        ...i gramy im na trąbce!!!
    • maly_gosc_sobotni Re: polecam MGN szczególnie!!! 01.04.04, 12:44
      I co sie naśmiewacie - to sa dojrzałe rady dawane niedojrząłym osobom wtylko i
      wyłacznie w trosce o nie:

      KOCHAM DWÓCH
      Mam sentyment do dwóch chłopaków. Oni nie zwracają na mnie uwagi.
      Czasami powiedzą cześć. Staram się za nimi nie latać, ale czasami robię coś w
      tym kierunku. Co robić, by zapomnieć albo żeby mnie zauważyli. Czy to miłość?
      Dlaczego tacy są?
      Nastolatka

      To nie jest miłość. Oni są normalni, niczego złego nie robią. Życie to nie
      baśń, a ja nie podam Ci przepisu na miksturę, dzięki której albo zapomnisz,
      albo oni usychać będą z miłości. To zupełnie naturalne, że zaczynają Cię
      interesować chłopcy. Zainteresowali Cię dwaj, więc to
      dowód, że wszystko jest jeszcze bardzo dziecinne. Ciesz się, że czasami
      powiedzą cześć, uśmiechaj się do nich, może czasami coś zagadaj, ale nie możesz
      nikogo zmusić, by się Tobą zainteresował. Może któryś będzie Ci się szczególnie
      przyglądał, wtedy zacznij z nim rozmowę, ale nie szalej. Ten moment, w którym
      teraz jesteś, też ma swoje zalety. Ciesz się swoim wiekiem!
      Iza Paszkowska

      KROK PO KROKU
      Chodzę do szóstej klasy. Podoba mi się chłopak, ale nie wiem, jak się z nim
      zapoznać. On jest w moim wieku.
      Milunia

      Jeżeli jesteś odważna, to zapytaj go o coś na szkolnym korytarzu, a potem
      uśmiechaj się, bo niby znajomy. Możesz nawet raz, czy dwa powiedzieć
      pierwsza „Cześć”, ale to już powinno wystarczyć, by się zorientować, czy
      chłopak ma ochotę na znajomość. Jeżeli będzie zdziwiony, niezadowolony, to daj
      mu spokój. W tym wieku nie każdy chłopak ma ochotę na spotkania z dziewczyną,
      nie wiadomo, czy on na Ciebie zwrócił uwagę. Uważaj, by go nie ośmieszyć przed
      kolegami, którzy w tym wieku bywają złośliwi, jeżeli chodzi o dziewczyny.
      Musisz się liczyć, że niekoniecznie nawiążesz z nim znajomość.
      Iza Paszkowska

      ON KOCHA, ONA LUBI
      Zakochałem się w dziewczynie z mojej klasy. Ona mnie chyba tylko lubi. Co
      robić? Czy powiedzieć jej?
      Anonim

      Jestem przeciwna takim dziecinnym wyznaniom, chyba, że dotyczą licealistów,
      studentów. Okaż jej swoje zainteresowanie i wtedy się zorientujesz, czy ona
      jest z tego zadowolona, czy raczej zła lub oburzona. Pytaj o lekcje, pożyczaj
      zeszyty, bądź zawsze blisko na przerwach. Dopiero gdy oboje będziecie z Waszych
      rozmów zadowoleni, wtedy padną jakieś wyznania. Życie samo nauczy i pokaże.
      Iza Paszkowska


      SZCZYT NIEŚMIAŁOŚCI
      Podoba mi się dziewczyna w moim wieku. Czuję, że ja też się jej podobam.
      W testach i poradach czytam, że trzeba zrobić pierwszy krok. A ja się boję
      nawet anonimową kartkę wysłać. Podaj mi skuteczną radę.
      Zawiedziony

      To chyba szczyt nieśmiałości, by bać się anonimową kartkę walentynkowe wysłać.
      A może to znak, że jeszcze nie dorosłeś to zauroczenia. Bo przecież nie jest
      niczym złym wysłanie takiej karteczki. Jeżeli dziewczyna Ci się podoba, to
      okazuj jej swoje zainteresowanie. Bądź
      zawsze w pobliżu. W szatni, na przerwie, pod szkołą. Zapytaj o coś, uśmiechaj
      się, powiedz „cześć”. Trudno, trzeba się przemóc, innej rady nie ma. Jeżeli
      zrezygnujesz, to znak, że jeszcze jesteś na etapie wzdychania i cierpienia.
      Mnóstwo chłopaków przez to przechodzi. Zapewniam Cię, że minie. Więc jeżeli nie
      potrafisz przemóc nieśmiałości, by chociaż
      leciutko okazać swe zainteresowanie i sympatię, to dorastaj, a odwaga przyjdzie
      sama.
      Iza Paszkowska

      CZEKANIE NA MIŁOŚĆ
      Mam prawie 17 lat. Panicznie szukam miłości. Ze smutkiem muszę powiedzieć, że
      nie przeżyłam jeszcze nawet młodzieńczego zauroczenia.
      Niepokoi mnie to. Może mi nie jest pisane poznanie tego uczucia. Jak pozbyć się
      strachów przed życiem bez miłości, przed brakiem doświadczenia?
      Marteczka

      Twój brak doświadczenia już jest Twoim atutem. A w podobnej sytuacji jest
      mnóstwo innych dziewczyn. Media wmawiają Wam, że w całkiem młodym wieku trzeba
      mieć chłopaka. Ale większość nie ma i żyje, tak jak Ty, w kompleksach. W jednym
      z liceów dyrektorka sugerowała rodzicom, by młodzież nie zapraszała na
      studniówki osoby towarzyszącej, bo większość nie ma jeszcze chłopaka, czy
      dziewczyny. Ta osoba obserwuje starszą
      młodzież i wie, jakie są fakty. Tylko że maluchy bawią się w chodzenie, robią
      wokół tego mnóstwo krzyku. Nawet powieści dla nastolatek sugerują, że 16, 17
      lat, to czas na pierwszą miłość. A uczucia to najbardziej tajemnicza sfera
      naszego życia. Nie wierzę, żeby nie było Ci pisane przeżycie wielkiego uczucia.
      Im coś piękniejsze, tym dłużej czekamy.
      Trochę temu czekaniu możesz pomóc, czyli zapisz się na takie zajęcia, gdzie
      spotkasz wiele osób. I pamiętaj, to co Cię męczy, będzie Twoją zaletą kiedy
      powiesz komuś, że jest pierwszą miłością Twojego życia. Nieśmiałością też się
      nie przejmuj. To cecha większości dziewczyn. Tylko że te krzykliwe Was
      przytłumiają i nie wiecie, że Was tak dużo. Głowa do góry i uśmiech na twarz!
      Przestań obsesyjnie o tym myśleć, a to na co czekasz przyjdzie
      samo.
      Iza Paszkowska

      ZAKOCHANY W DZIECKU
      Chodzę do szóstej klasy, a zakochałam się w dziewczynie o 3 lata młodszej.
      Lubię z nią rozmawiać, mówić miłe słowa, kupić prezenty. Ale ona wciąż zmienia
      zdanie, kłóci się, raz mnie lubi, a raz nie. Co robić?
      Szóstoklasista

      Natychmiast daj spokój dziecku. Całe szczęście, że potrafi być normalnie
      nieznośna i tak odrzucać Ciebie. Jeżeli ją lubisz, to chcesz jej dobra, a nie
      jest dobrze takiemu dziecku mieszać w głowie. Piszesz takim stylem, jakbyś był
      po maturze. Co będziesz robił, gdy osiągniesz ten wiek? Nie pędź jak oszalały
      do przodu, bo gubisz to, co w Twoim wieku jest najpiękniejsze. Pomyśl o
      przyjaźniach, o kolegach, o sporcie, książkach, filmach, zwyczajnych zabawach,
      wyprawach i nie udawaj starszego niż jesteś
      Iza Paszkowska

      Pani Izo - wykonuje pani kawał dobrej roboty. Brawo!!!
      • Gość: rodzic Czy to w ogóle wypada? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.04.04, 13:14
        Myslałem do tej pory, ze to pismo dla dzieci kształtujace ich światopogląd
        poprzez humor, zabawę i ciekawe artykuły. A tu sie okazuje, że redakcja
        odpowiada na listy jakichś zboczeńców! No wybaczcie państwo, ale nie sądzę,
        zeby szóstoklasista pedofil to był temat dla Małego Gościa Niedzielnego.
        To jest skandal!
        • medrzec_dyzurny_002 Re: Czy to w ogóle wypada? 01.04.04, 13:24
          CZY HOMOSEKSUALIZM JEST ZŁY?
          Drogi Mędrcze Dyżurny Chciałam zapytać, jak Kościół odbiera sprawy
          homoseksualizmu?
          Czy jest to złe? Przecież niektórzy ludzie nie wybierają tego świadomie i
          obwiniają się za taki stan rzeczy. Czy jest to może ich wina?
          Madzia

          Droga Madziu.
          Syn moich znajomych usłyszał w szkole (chodził do pierwszej klasy) obraźliwie
          wypowiedziane słowo oznaczające homoseksualistę. – Mamo, co to znaczy? –
          zapytał po powrocie do domu. Matka wzięła synka na kolana i zaczęła tłumaczyć. –
          Wiesz, Adasiu, że mama kocha tatusia. Widzisz czasami, że przytulamy się do
          siebie, całujemy się, prawda? Zdarza się jednak, że tak samo zachowują się dwaj
          panowie – powiedziała. Adasia w tym momencie potrzepało jak psa po kąpieli.
          Zrobił przy tym minę, jakby miał ciężkie problemy żołądkowe.
          Zwróć uwagę, Madziu, że to dziecko zareagowało w sposób naturalny. Nikt mu nie
          zdążył powiedzieć, że w takim zachowaniu „dwóch panów” jest coś złego. Ono to
          po prostu wyczuło. Jest coś takiego w zdrowym człowieku, że wie, jakie
          zachowania są złe, bez potrzeby tłumaczenia mu tego. To jest odruch. Ten sam
          odruch miały całe społeczności, które zazwyczaj nie tolerowały zachowań
          homoseksualnych. Użyłem tu czasu przeszłego, bo ostatnio to się zmieniło. Teraz
          w wielu krajach homoseksualiści domagają się takich samych praw, jakie mają
          normalne małżeństwa, a gdzieniegdzie już takie prawa otrzymali. To oznacza, że
          całe społeczności, które się na to godzą, zaczynają być chore.
          Ale Ty pytasz o stanowisko Kościoła. Otóż Kościół zawsze, od samego początku,
          mówił, że zachowania homoseksualne są bardzo ciężkim grzechem, jednym z
          najcięższych. Zwracam jednak uwagę na słowo „zachowania”, bo sama skłonność do
          homoseksualizmu nie jest grzechem. Nie może być grzechem to, za co człowiek nie
          odpowiada. Jeśli ktoś taki się urodził, że zamiast odczuwać naturalny pociąg do
          osób płci przeciwnej, skłania się ku osobom swojej płci, to nie jego wina. Ale
          to nie znaczy, że musi zaraz znaleźć sobie „partnera”, z którym będzie
          współżył. Ma po prostu pozostać sam, tak jak sami zostają ci, którzy nie
          wstąpili w związek małżeński. Iluż jest takich. Ale te niezamężne kobiety i
          nieżonaci mężczyźni nie robią demonstracji i nie łażą z transparentami, na
          których widnieją hasła: „Żądamy mężów! ”, „Żona dla każdego chłopa! ”
          albo „Precz z samotnością!”. Oni po prostu robią swoje. Nigdzie nie jest
          napisane, że każdy człowiek musi mieć partnera, z którym mógłby współżyć. Jeśli
          ktoś nie wstąpi w naturalny związek małżeński, powinien pozostać sam.
          Jeszcze raz, żeby było jasne: Żaden człowiek o skłonnościach homoseksualnych
          nie musi o nic się obwiniać, jeśli z tych skłonności nie robi użytku. Jeśli
          jednak ten użytek robi, staje się winien niezwykle ciężkiego grzechu, o którym
          święty Paweł mówi w Liście do Koryntian: „Nie łudźcie się, mężczyźni
          współżyjący ze sobą nie odziedziczą królestwa Bożego”.

          Mędrzec Dyżurny
    • Gość: janka Re: A ja polecam ostatni numer MGN! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 17:56
      A ja czytam tą gazetę regularnie. Do naszej szkoły przynosi je siostra
      Adrianna. Mały Gość NIedzielny jest bardzo dobrą gazetą, w sam raz dla nas
      nastoletnich katolików. W przystępny sposób wprowadza nas w dojrzałe życie. W
      świecie przemocy i braku wartości jest antidotum na pokusę dehumanizacji życia.
      Nie rozumiem czemu czepiacie się Mędrca Dyżurnego. Dwa razy zadałam mu pytanie
      i dwa razy mi rzeczowo odpowiedział
      • maly_gosc_sobotni Re: A ja polecam ostatni numer MGN! 02.04.04, 19:41
        Jak donosza źródła dobrze poinformowane, w dniu dzisiejszym odbyło sie
        zebranie założycielskie Honorowego Komitetu Budowy Pomnika gen. Neulinga w
        Katowicach.
        "Naszym celem jest upamietnienie tej zasłużonej dla Katowic postaci skazanej
        na niepamięć przez polską, nacjonalistyczną historiografię. Należy przywrócić
        miastu jego zapomnianą, niemiecką historię."
        Patronat medialny nad tą szlachetna inicjatywą objęła "Gazeta w Katowicach" a
        w skład komitetu weszło nawet dwoje dziennikarzy tego zasłużonego - w
        obalaniu wielu mitów - periodyka. Prócz nich w komitecie znaleźli się liczni
        luminarze nauki i kultury, przedstawiciele środowisk samorządowych i
        gospodarczych a nawet niektórzy śląscy parlamentarzyści.
        Czy wiadomo już jak ma wyglądać oczekiwany monument? - proszący o anomimość
        działacz RAŚ-iu powiedział: "pomnik ma być symbolicznie wyższy o metr od
        Wieży Spadochronowej. Na szczycie postumentu stał będzie sam gen. Neuling
        trzymający w prawej dłoni kaganek oświaty. Lewą dlonią będzie ów szlachetny
        mąż głaskał po główce chłopczyka w tyrolskim kapelusika przepasanego wstęgą z
        napisem "Katowitz". Chłopczyk - jakby zastygły w niemej, bolesnej skardze -
        wznosi ku górze swe dlonie zakute w kajdany. Jego twarz (o symbolicznych
        rysach Willego Pissarskiego) wyraża już jednak nie rozpacz!!! lecz nadzieję i
        radość z wyzwolenia. Również Generał będzie uśmiechał się dobrotliwie. Cokół
        pomnika będzie miał kształt kopca, w którym wykute zostaną alegoryczne
        płaskorzeźby przedstawiające Katowiczan niosących dary dla Generała. Będzie
        więc grupa górników, ofiarujących Mu bryłę węgla. Będą cukiernicy niosący Mu
        w podzięcę wielki tort z napisem "hilfe".Niestety nie mogę zdradzić więcej
        szczegołów" - dodaje nasz rozmówca. Ale będzie to wiano, które my
        Katowiczanie śmiało możemy wnieść do Zjednoczonej Europy.
        W czasie zebrania miała również promocja najnowszej książki znanego
        niezależnego historyka śląskiego pt. "Katowickie tragedie. Jak harcerze
        katowali żołnierzy Wehrmahtu?".
        Kończąc zebranie Komitetu, znany katowicki felietonista stwierdził: "Runął
        kolejny mit polskiego nacjonalizmu! Kiedy przywrócimy nazwę Katowitz?"
        To retoryczne pytanie wywołało burzę oklasków.
        Poza tym uważam, że Śląsk jest i pozostanie polski!!!

        Mędrzec Dyżurny
Pełna wersja