Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"?

IP: *.adsl.inetia.pl 06.03.11, 13:47
co ta baba może wiedziec o gotowaniu, zobaczcie jak ona wyglada,jeszcze dzieci beda tesknić za porządnymi obiadami kucharek ze szkoły- Takie pomysły rodem z Gorolowic.
Pani Lubińska problem nie polega na obiadach szkolnych, ale chipsach, batonikach hamburgerach , które rodzice kupują swoim dzieciom.
    • Gość: Ada Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.11, 14:20
      Nie, nie muszą. Mój sześciolatek nie dostanie w szkole nawet gorącej herbaty. Od 7 do 15 będzie o kanapkach i soczku, które zabierze z domu. Stołówka w szkole to luksus.
      • Gość: gruba Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.lublin.hypnet.pl 06.03.11, 17:34
        A zęby myje po tych posiłkach czy chodzi ze śmierdzącą japą?
        • Gość: metruś Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.11, 19:37
          Używa wyłącznie rekomendowanej w tv gumy do żucia. Tej od peha
      • Gość: ...biedny Michał.. ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.11, 23:35
        A do szpitala z drugim porodem zdążyła na czas? Czy też jakiś nowy grom z jasnego nieba... ups... pomysł artystyczny znowu przyspieszył jej rozwiązanie? (by potem mogła, o sile i mocy owej "weny twórczej", pleść uciesznie w wywiadach)? :-D
    • Gość: Marcjanin Polskiego dorsza z bałtyku się zachciewa? IP: *.warszawa.vectranet.pl 06.03.11, 14:24
      kwoty połowowe gdyby dzieciaki w stołówkach dorszem karmić skończyły by się po jednej serii posiłków...
      Gazeto wybiórcza czy już aż tak w piętkę gonisz?
    • glowny_pasazer Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? 06.03.11, 14:25
      Jak dla mnie mogą jeść to, co im ugotują rodzice. Nie ma przymusu korzystania ze szkolnych stołówek.
      • Gość: titta Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.botany.gu.se 06.03.11, 17:54
        Dobrze, a co z tymi, ktorym rodzice nie ugotuja? Ci to moga sie byle gownem zadowolic, bo i tak beda wdzieczni?
        • glowny_pasazer Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? 06.03.11, 18:32
          Przecież nie mają obowiązku jedzenia obiadów w stołówce szkolnej, więc nie muszą jeść jak to określiłeś "byle gowna".
          • Gość: gitaroszewc Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.11, 21:03
            Ale po co to gó... serwować? Jest masa tanich masowych posiłków a nie makaron z samym cukrem. Chciałbyś czymś takim dzieci karmić?
    • Gość: ola Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: 188.121.19.* 06.03.11, 14:29
      Dla niektórych dzieci, posiłki ze szkolnych stołówek są jedynym ciepłym posiłkiem w ciągu dnia. Te dzieci zjadają ze smakiem ' niby breję', a dzieci które mają za dużo w dupie ( przepraszam ), to wymyślają dyrdymały.
      • Gość: relatywista Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.11, 14:51
        Zgadza się. Wszystko zależy od punktu odniesienia. Osoba przyzwyczajona do przysłowiowego "ptasiego mleka" będzie się krzywić na widok schabowego, tymczasem wiele osób marzy o takim własnie schabowym.
        • amenominakanushi-pan-poczatku Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? 07.03.11, 13:49
          Obydwoje nadawalibyście się na kucharzy w KL Auschwitz-Birkenau. Tam też nikt by nie marudził, każdy byłby wdzięczny i zadowolony.
      • normalniejszy2 Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? 06.03.11, 14:52
        > Dla niektórych dzieci, posiłki ze szkolnych stołówek są jedynym ciepłym posiłki
        > em w ciągu dnia. Te dzieci zjadają ze smakiem ' niby breję', a dzieci które ma
        > ją za dużo w dupie ( przepraszam ), to wymyślają dyrdymały.

        Chcesz powiedzieć, że biedni zjedzą byle co i jeszcze będą zadowoleni.

        Ale chyba nie o to chodzi w państwowych szkołach, żeby oferowały bieda-obiady. Leniwe z cukrem to nie jest posiłek, który by zapewnił wydolne funkcjonowanie mózgu. W ten sposób od dziecka, ludzie biedni są pozbawiani szans przez własne złe nawyki. Dietetyka jest nauką, tu nie ma żadnego pola do dyskusji.
        • myslacyszaryczlowiek1 Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? 06.03.11, 15:34
          Dla biednego ważnego są kalorie. Tłuste, słodkie i się nasyci. Za komuny jadło się chleb ze smalcem i ogórkiem, i człowiek był zadowolony,
          • Gość: xxx Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.11, 15:49
            Tak, właśnie dlatego teraz mamy tylu zdechlaków z "posmalcowego" pokolenia.
            • glowny_pasazer Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? 06.03.11, 18:35
              Obecne zdechlaki są niestety karmione nie smalcem tylko "zachodnimi" chemicznymi wynalazkami. A zdechlakami są, bo zamiast pojeździć na rowerze lub pobiegać za piłką spędzają całe popołudnia przed monitorem.
            • Gość: rum Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.icpnet.pl 09.03.11, 16:28
              smalec (ani maslo bez dodatkow )nie jest wcale szkodliwy. To propaganda producentow margaryny, na ktora lapia sie takie osly patentowane jak ty. Kiedys (jeszcze 50 lat temu) jednym z podstawowych skladnikow diety wsrod biedoty byl sledz, na ktorego kazdego bylo stac. Dlatego ludzie rzadko chorowali i umierali na zawaly i udary. Teraz jesz smieci, (w tym cukier i margaryne, ktora takze sa nafaszerowane ciastka i lody), zamiast porzadnego, tresciwego nieprzetworzonego fabrycznie i chemicznie jedzonka.
          • Gość: gitaroszewc Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.11, 21:04
            To żryj i się ciesz
        • lotta7 Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? 06.03.11, 16:11
          normalniejszy2, masz całkowitą rację. Nie chodzi o to, czy dzieci mają wszystko w domu, czy nie, dobre wyżywienie to podstawa prawidłowego rozwoju. Z tym dorszem to przesada, oczywiście, ale za tłusto i za słodko to już skandal. Przecież można gotować smacznie, prosto i zdrowo jednocześnie, nie wydając kokosów. Wystarczy chcieć. Ja mieszkam w USA i na każdym kroku widzę, jak wszystko opływa tłuszczem i cukrem i co jedzą dzieci, swoje póki co karmię w domu, bo są małe i nie jest to McDonalds i inne syfy
        • rakunica Obiady domowe 06.03.11, 18:14
          Najlepiej jesli matka/ojciec/babcia/wlasna kucharka ugotuje rodzinie zdrowo i o wlasciwym czasie. Odgrzewany obiad traci swoje dobroci. Co do szkolnych obiadow - nie mozna oczekiwac cudow w zywieniu zbiorowym. To mzna zrobic tylko wlasnymi rekami. Moje dzieci jadly obiady w szkole i bylam bardzo szczesliwa bo pracujac moje obiady byly gotowe w poblizu kolacji. Dzieci dostawaly w domu zwykle drugi posilek bo po kilku godzinach znowu byly glodne. Nie byly to pelne obiady ale zwykle cos szybkiego i dostepnego. Nadal sa szczuple i zdrowe chociaz obzeraly sie niezdrowymi sernikami i innymi ciastami, golonka i smalcem, zagryzajac surowa marchwia i owocami. Polska kuchnia w swojej roznorodnosci wcale nie byla niezdrowa. Pisze w czasie przeszlym bo dzisiaj wyparlay ja pychoty "zdrowego" McDonaldsa, hamburgerow, chipsow, coli, pychotek naszpikowanych chemikaliami i szeroko rozreklamowanymi cudami utuczonego juz Zgnilego Zachodu.

          Pracujacy rodzice musza byc wdzieczni, ze dziecko w szkole nie gloduje. Mozgowi potrzebny jest doplyw kalorii (w tym szybko przerabianego cukru) a mlodemu cialu cokolwiek na ruszt. Reszta jest obowiazkiem domu. Pierwsze slysze, ze pierogi z cukrem sa niezdrowe. Zupa tlusta? W tluszczu rozpuszczaja sie rozne witaminy m.in. A. Margaryna to oczywiscie nie maslo i mysle, ze mozna to zmienic.

          Wnioski nasuwaja sie takie: chcesz miec dobrze wychowane i zdrowe dzieci - sama sie tym zajmij. Jesli musisz/chcesz pracowac - pogodz sie z tym, ze ktos na tym traci, ktos zyskuje. Ciekawe, ze wiekszosc dzieci zajada te posilki z apetytem i jeszcze lata po dokladki. Moze niektorym pociechom nalezy zakazac chodzenia do stolowek szkolnych zeby nie obrzydzaly kolegom jedzenia zupy, ktora mamusia nazwala gowno szreka z olejem?

          Anna Kozlowska
          • amenominakanushi-pan-poczatku Re: Obiady domowe 06.03.11, 19:58
            Żeby witaminy mogły rozpuszczać się w tłuszczu, to muszą najpierw być w posiłku. Nie przypominam sobie, by kostka rosołowa była szczególnie bogata w witaminy rozpuszczalne w tłuszczach.
            Poza tym polecam mój inny post:
            forum.gazeta.pl/forum/w,760,122926681,122933689,Paskudne_bachory_powinny_byc_wdzieczne_.html
            • rakunica Re: Obiady domowe 07.03.11, 01:59
              amenominakanushi-pan-poczatku napisał:

              > Żeby witaminy mogły rozpuszczać się w tłuszczu, to muszą najpierw być w posiłku

              Zakladam, ze w zupie sa swieze warzywa bo kuchnia jest od gotowania a nie od rozpuszczania chinskich i knorrowych sztuczek. Kostka rosolowa to proteza. Nie moze byc uzywana jako podstawa zupy bo nie. Podstawa jest jakies miesko/kosc i zestaw warzyw. Swiezych warzyw.
              Mysle, ze umiem gotowac i piec. Mysle, ze moja rodzina lubi moja kuchnie - tradycyjna, polska. Nikt nie jest otyly chociaz nie unikam masla, smietany, i zasmazek.

              Zywienie zbiorowe jest zbawieniem ale to tylko namiastka tego, co moze dac dom, gdzie mozna indywidualnie naawet doprawiac czy przyrzadzac posilki. Dodawac swoje serce jako danie glowne.

              Anna Kozlowska
          • lala1949 Re: Obiady domowe 06.03.11, 20:30
            I to jest prawda zgadzam się w 100% pozdrawiam
          • turzyca Re: Obiady domowe 07.03.11, 01:10
            Co do szkolnych obia
            > dow - nie mozna oczekiwac cudow w zywieniu zbiorowym. To mzna zrobic tylko wla
            > snymi rekami.

            Alez mozna! Ja do tej pory tesknie za stolowka licealna i to mimo ze sama zostalam nauczona przez rodzicow bardzo dobrze gotowac. Ale sa potrawy, ktorych nie umiem odtworzyc, a ktore chetnie bym znow zjadla, bo byly po prostu przepyszne, tak idealnego zurku nie jadlam nigdy wczesniej i nigdy pozniej. A i skladu paru salatek nie udalo mi sie wykoncypowac. Bo to byla wrecz kwintesencja naszej stolowki: drugie danie obejmowalo zawsze dwa rodzaje warzyw (dwie surowki lub surowka i jarzyna), a zupy byly wrecz konkursowe. I wszystko przygotowywane codziennie rano od zera, swiezutkie i pyszne. Tak wiec sie da, takze w zywieniu zbiorowym. Tylko trzeba chciec.
          • Gość: Agnieszka Re: Obiady domowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.11, 11:45
            Szkoda, że pierwsze Pani słyszy, że pierogi z cukrem są niezdrowe. Śpieszę, żeby Panią uświadomić, że oprócz wielu różnych zarzutów, które można postawić cukrowi, podstawowy jest taki, że cukier jest rakotwórczy, oraz prowadzi do cukrzycy, na którą w Polsce cierpi w tej chwili bodaj 2,5 miliona osób.
            Według najnowszych badań naukowych także spożywanie mięsa, zwłaszcza czerwonego, kilkakrotnie zwiększa ryzyko zachorowania na raka odbytu, okrężnicy i prostaty.
            Natomiast nadmiar białka spożywanego w dzieciństwie (a polskie dzieci spożywają go od 2 do 4 razy za dużo, jak wykazały badania prowadzone przez Centrum Zdrowia Dziecka - podziękujmy za to kotletom schabowym, danonkom i innym świństwom) prowadzi do przedwczesnego rozwoju płciowego, co z kolei wielokrotnie zwiększa u dziewczynek ryzyko zachorowania na raka piersi w wieku dorosłym.
            Jeśli więc słyszy Pani o czymś po raz pierwszy, to nie znaczy, że musi to Pani kwestionować. Warto może raczej zainteresować się i zgłębić temat, zamiast wypisywać bzdury o cukrze na forach internetowych. Cukier jest owszem pożądany i potrzebny, ale wyłącznie ten dostarczany w owocach (całych, a nie w wyciśniętym soku).
            A, jeszcze jedno - na Zachodzie udało się powstrzymać epidemię otyłości wśród dobrze wykształconych rodzin. Ośmielam się stwierdzić, że nie dlatego, że nie stać ich na pierogi z cukrem i kotleta schabowego.
            Młody organizm radzi sobie znacznie lepiej ze śmieciami, którymi jest żywiony. Ale procesy związane z rozwojem chorób cywilizacyjnych zaczynają się w dzieciństwie, a dają o sobie znać dopiero w życiu dorosłym.
            Pozdrawiam, Agnieszka Miecznikowska
            • thorgal_aegirsson Re: Obiady domowe 07.03.11, 22:18
              Gość portalu: Agnieszka napisał(a):

              > Według najnowszych badań naukowych także spożywanie mięsa, zwłaszcza czerwonego
              > , kilkakrotnie zwiększa ryzyko zachorowania na raka odbytu, okrężnicy i prostaty.

              Uhm, a bardziej najnowsze badania dowiodły, że życie grozi śmiercią... LOL.
          • Gość: rumo Re: Obiady domowe IP: *.icpnet.pl 09.03.11, 16:38
            Jesli pierwsze slyszysz, ze pierogi z cukrem (czyli cukier i biala maka) sa niezdrowe, to cos z toba nie tak.
            Mozgowi sa potrzebne kalorie, ale przede wszystkim tluszcze nienasycone (ryby, orzechy, jaja, zwykly olej rzepakowy), bez ktorych dzieciaki nie potrafia sie skupic, sa agresywne i maja adhd (na przyklad), i wpadaja w nadwage.
        • Gość: gość Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.11, 20:00
          O co ci chodzi?! Leniwe z cukrem zajeobiad! Schabowy również! To nie jest wina jakiegoś jedzenia tylko braku ruchu. Jak się będzie biegało na świeżym powietrzu to się spali a jak będziesz warzywka(wiadomo też ważne! suruweczka z marchewki itd, ale sami ci dużo nie dadzą) jadł to nie będzie miał co spalać.:P A z takich chipsów to nie ma co nawet mówić.
    • Gość: Spodecq Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.247.3.194.capgemini.fr 06.03.11, 14:48
      Ale ta pani firmę ma znaną w całym świecie! Kupował u niej Muammar, Schwarzenegger i Kim. Nie Kim Basinger wprawdzie tylko Kim Dzong Il, ale ładnie się udało wpleść reklamę w artykuł...
      • Gość: Janek jaśnie pani i snoby z wyborczej IP: *.adsl.inetia.pl 06.03.11, 15:17
        niech posyłają dzieci do prywatnych szkół w Szwajcarii albo Anglii
        • lotta7 Re: jaśnie pani i snoby z wyborczej 06.03.11, 16:12
          a nie lepiej zmienić to, co złe, zamiast wzdychać do Zachodu? swoją drogą to, że tam jest lepiej, jest iluzją
          • cafem Re: jaśnie pani i snoby z wyborczej 06.03.11, 18:11
            > a nie lepiej zmienić to, co złe, zamiast wzdychać do Zachodu? swoją drogą to, ż
            > e tam jest lepiej, jest iluzją

            A skąd swoją "kulawą" wiedzę czerpiesz?
            Mieszkałaś we wspomnianej Szwajcarii? Mocno wątpię...
      • thorgal_aegirsson Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? 06.03.11, 16:44
        Gość portalu: Spodecq napisał(a):

        > Ale ta pani firmę ma znaną w całym świecie! Kupował u niej Muammar, Schwarzeneg
        > ger i Kim. Nie Kim Basinger wprawdzie tylko Kim Dzong Il, ale ładnie się udało
        > wpleść reklamę w artykuł...

        No cóż, "firma znana w świecie" to bardzo subiektywna opinia. Artykuł wręcz żenujący momentami. LOL.
        • bombaclad Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? 06.03.11, 17:43
          > No cóż, "firma znana w świecie" to bardzo subiektywna opinia. Artykuł wręcz żen
          > ujący momentami. LOL.

          Nie jest to co prawda IKEA, czy inna marka powszechnie znana, bo ciężko czegoś takiego oczekiwać po niewielkim studiu projektowym, ale jest to jedna z nielicznych firm w Polsce (o ile się nie mylę, to pierwsza), która zdobyła cholernie prestiżową nagrodę RedDot (taki designerski Oscar). Żeby było milej - za świetny projekt dywanu z tradycyjnie polskimi wzorami. Do tego sporo innych międzynarodowych nagród, więc jak dla to nie jest subiektywna opinia.

          Ale tak już u nas jest, że sukcesy odnosimy w konkurencjach mało istotnych dla mediów (niszowa muzyka, specjalistyczne okna, czy właśnie projekty tkanin), więc nawet w sezonie ogórkowym zamiast tego typu tematów, karmieni jesteśmy krzyżami, Mirami, czy jakimiś bezsensownymi wypowiedziami polityków, zamiast zwrócić uwagę mediów na małe, bo małe, ale sukcesy naszych.
          • thorgal_aegirsson Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? 06.03.11, 18:54
            bombaclad napisał:

            > Nie jest to co prawda IKEA, czy inna marka powszechnie znana, bo ciężko czegoś
            > takiego oczekiwać (...)

            Ergo, jeśli znana, to najwyżej w branży, a to jednak różnica. Inna sprawa w jakim kontekście w tejże publikacji pojawia się firma tej pani. I to jest zasadniczy problem.
          • Gość: Gosc Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.hari.cable.virginmedia.com 06.03.11, 19:13
            O co chodzi, po cholere rozdmuchujesz ten temat? od Lubinskiej jestes?
        • amenominakanushi-pan-poczatku Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? 06.03.11, 20:05
          Dla Ciebie z sukcesem jak z gów.nem, tylko własne pachnie, prawda?
      • Gość: GOSC Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.hari.cable.virginmedia.com 06.03.11, 19:11
        dokladnie
        pracowalam kiedys u niej, co za gowniana promocja tej gownianej Damy phi
    • jeden_miesiac Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? 06.03.11, 15:18
      Nie rozumiem tej kobiety. Niech zrobi dziecku herbatę/kompot do termosu i zdrowe kanapki z pełnoziarnistego pieczywa i czego am chce. Jak dziecko wróci do domu o 14 to niech zje prawdziwy obiad. Jak sama nie potrafi/nie chce/nie ma czasu zadbać o swoje dziecko to nie rozumiem do kogo ma pretensje?

      • Gość: zalogowany Oj, Tato, Tato... IP: *.ztpnet.pl 06.03.11, 16:20
        Nie rozumiem tego mężczyzny.
        Niech zrobi dziecku mleko/ kompot do termosu i zdrowe kanapki z razowego pieczywa i czego tam chce.
        Jak dziecko wróci do domu o 14. to niech zje prawdziwy obiad. Jak
        sam
        nie potrafi/nie chce/nie ma czasu zadbać o swoje dziecko to nie rozumiem do kogo ma pretensje?
        • Gość: cho Re: Oj, Tato, Tato... IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.11, 17:45
          Ja jestem kobietą a w zupełności popieram wpis powyżej. Moje dziecko je posiłki domowe, przygotowane przeze mnie. A pracuję zawodowo, ergo - da się. Ale są takie lalunie na świecie, którym się wydaje,że wystarczy tupnąć obcasikiem i pokazać banknot i wszystko się samo zrobi.
          • Gość: dom Re: Oj, Tato, Tato... IP: *.ghnet.pl 06.03.11, 18:26
            Ale z was debile! ekstremalne. Zazdrościcie że kobieta jest zaradna i potrafi zawalczyć o coś cholernie ważnego - w trosce o dzieci cudze, bo jej nie jedzą syfu ze stołówki.
            • Gość: jedzonko Re: Oj, Tato, Tato... IP: *.xdsl.centertel.pl 06.03.11, 19:39
              Dokładnie - tę babkę stać, by taksówka z cateringiem dostarczającym dobrane według jej poglądów na żywienie dziecka dania podjechała do szkoły, gdy Kosmatek ma długą przerwę.
              Ale postanowiła zawalczyć o zdrowie pozostałych dzieci.
              Więc zadeptać wywłokę - co się wtrąca ...
              (co do imienia - Kosma to bardzo stare w polskiej tradycji imię - ale ja bym się bała, bo teraz tradycyjne to dzeki, brajany i nie Damiany -ale damieny ;)
              • Gość: cho Re: Oj, Tato, Tato... IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.11, 22:08
                Tępi jesteście aż przykro patrzeć.
                Ona o nic nie walczy poza reklamą swojej firmy na gazecie. I niczego poza tym nie osiągnie.
                Dajcie nabierać się dalej, wierzcie w tę jej troskę o obce dzieci... Naiwnych nie sieją.
                • Gość: jedzonko Re: Oj, Tato, Tato... IP: *.xdsl.centertel.pl 06.03.11, 22:29
                  A jak się ta firma nazywa, bo nie zauważyłam w tekście, widocznie inne rzeczy były dla mnie ważniejsze. Jak dla ciebie nazwa jakiejś tam firemki jest ważniejsza - to twój problem - nie mój.
                  Wiesz co jest problemem polskiego życia społecznego i politycznego - utrąca się nawet świetne pomysły na lepsze życie dla wszystkich - bo autor się nie podoba, a jakby jeszcze parę groszy przy tym zarobił - choćby to był tylko nędzny ułamek tego co by każdy inny beneficjent takiego rozwiązania zyskał - to trzeba zapluć na śmierć takiego inicjatora.
                  • bartoszcze Re: Oj, Tato, Tato... 06.03.11, 22:43
                    Gość portalu: jedzonko napisał(a):

                    > A jak się ta firma nazywa, bo nie zauważyłam w tekście

                    Widocznie nie chciałaś. Brakowało tylko numeru telefonu.
                    • Gość: jedzonko Re: Oj, Tato, Tato... IP: *.xdsl.centertel.pl 06.03.11, 23:02
                      Oczywiście, że nie chciałam. G..no mnie interesuje jakaś firemka, za to interesuje mnie żywienie dzieci w szkole, dostępność w szkolnym sklepiku do żywności bez nadmiaru cukru i tłuszczu. Tak samo wolno ci nie interesować się, co dzieci jedzą w szkole, skupiając się na tym, czy owa pani się przy okazji tego tematy lansuje czy nie.
                      • Gość: cho Re: Oj, Tato, Tato... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.11, 10:38
                        Brniesz i jest coraz gorzej.
                        Jak cię tak interesuje co twoje dzieci jedzą w szkole, to się tym zajmij jak trzeba i gdzie trzeba - interweniuj u intendentki, u dyrektora szkoły, na zebraniu rodziców. A nie patrz na lalę, która się chamsko lansuje na chodliwym temacie i pi...przy fleki o marszałku województwa. Chyba że twoje zainteresowanie ogranicza się do czytania artykułów sponsorowanych na gazecie.
                      • Gość: tak cię interesuje Re: Oj, Tato, Tato... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.11, 10:40
                        to bardzo, ale dopiero jakaś paniusia z laptopkiem otworzyła ci na to oczy? wcześniej nie zauważałaś, czy było ci obojętne?
                        jak zobaczyłaś, że się sfery interesują, to też cię ruszyło? żenujące.
        • shigella Re: Oj, Tato, Tato... 06.03.11, 20:02
          Gość portalu: zalogowany napisał(a):

          > Nie rozumiem tego mężczyzny.
          > Niech zrobi dziecku mleko/ kompot do termosu i zdrowe kanapki z razowego pieczy
          > wa i czego tam chce.
          > Jak dziecko wróci do domu o 14. to niech zje prawdziwy obiad
          Moi rodzice za legendarnej komuny wracali o 17-18, wiec jadlam co bylo w lodowce, co teraz odbija mi sie na zdrowiu. "Zdrowe" dzieci zywione chlebem ze smalcem maja teraz 40 lat i miazdzyce i cukrzyce.
          Moj brat przez cale dziecinstwo jadl chleb z dzemem i czekolada a na obiad leniwe, bo tylko to mu smakowalo. W efekcie ma takie jako jedyny z rodziny koszmarne zeby i teraz nie ma roku, zeby nie przechorowal 2-3 miesiecy.

          Dobrze by bylo, gdyby dzieci mogly zjesc cos zdrowego i cieplego w szkole.
          @Zdenek
          Kosma to stare, chrzescianskie imie - Kosma i Damian byli rzymskimi meczennikami.
          @obrazeni na fochujaca mamusie
          Babka ma racje.
          Kiedy gotowalysmy na obozie harcerskim, zawsze byla zupa z warzyw na miesie, a bez sztucznego badziewia. Leniwe z jogurtem i owocami, do tego smaczna surowka bdb, ale nie z maslem i cukrem.
          Dobry krupnik, zupy-kremy, barszcz, pomidorowa na pewno nie zaszkodza.
          Mozna robic jednogarnkowce - fasola z warzywami nie jest trudna w przygotowaniu. Zapiekanka z wolowiny z ziemniakami, czy gulasz i surowka tez nie jest trudna do zrobienia i latwo sie dzieli. To wszystko mozna zrobic naprawde tanio i bez doprawiania nasionami smaku czy innym warzyliardem.
          Od schabowych, byle nieociekajacych tluszczem i nie co dzien tez sie nie umrze.
          Z rybami jest problem, faktycznie trudno kupic cos przyzwoitego i tanio, ale szkola jako duzy odbiorca ma szanse na rabat.

          PS Lewackiej soi bym nie polecala, zwlaszcza mlodym chlopcom
      • Gość: titta niech zyje egoizm IP: *.botany.gu.se 06.03.11, 17:40
        Pewnie, a inne maja sie truc?
        Tylko w takim razie po co jest w ogole stolowka?
        A co z dziecmi, ktore na cieply posilek moga liczyc wylacznie w szkole?
        • Gość: jedzonko Re: niech zyje egoizm IP: *.xdsl.centertel.pl 06.03.11, 20:02
          To właśnie jest źle - że wiele dzieci nie ma ciepłego posiłku w szkole.
          Jaka komuna była, to była, ale obiady w szkole były dostępne. Na ile dobre - zależało od dyrekcji i kucharek. Jak sobie czytam opisy współczesnego szkolnego żywienia - to jednak ówczesne "gospodynie wiejskie" kucharzące w szkołach po "awansie społecznym" do miasta - znacznie lepiej potrafiły skomponować tani jadłospis zgodny z podstawowymi "przedwojennymi" ludowymi zasadami dietetyki u bogatego chłopstwa, ale też paradoksalnie - całkiem zgodny z opiniami współczesnych dietetyków głównego nurtu:
          * bez przesady z cukrem - ( wówczas był drogi)
          * młode - to potrzebuje mięsa lub jajek
          * odrobina dobrego tłuszczu - nie zaszkodzi chyba że na finanse
          * owoce czy marchewkę surową, to niech zje, żeby zatwardzenia nie było
          * mąką to krochmal - dobry do usztywniania kołnierzyków a nie dla chłopa ;)
      • Gość: namor75 Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 06.03.11, 18:58
        Czy ta Pani spadła z księżyca?Może przecież gotować dzieciom w domu.Założę się że nie potrafi.Jak nie wie co zrobić z pieniędzmi ,to niech wyśle je do szkoły prywatnej.
    • Gość: omerta Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: 94.137.162.* 06.03.11, 15:20
      Już po samym cytacie z tytułu artykułu można stwierdzić jaki te dzieci mają stosunek do jedzenia. Jeżeli takie posiłki dla plebsu to dla tej pani i jej dzieci zbyt niski poziom to proponuję zamawiać dzieciom catering z jakiejś znanej restauracji. Z chęcią dowiozą za odpowiednią zapłatą nawet węgorza czy świeże owoce morza. Co do mleka to pewnie szkoła powinna mieć na stanie krowę, ale wtedy też byłoby niedobrze, bo mleko prosto od krowy to zbyt tłuste i do tego niepasteryzowane.
      W miarę czytania tego artykułu coraz bardziej się zastanawiałem co pani Magdalena je skoro nic jej nie pasuje. Pewnie nawet nie zdaje sobie sprawy ile z tych wykwintnych restauracji stosuje te tak demonizowane przez nią "kostki rosołowe i inne półprodukty".
      • Gość: jedzonko Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.xdsl.centertel.pl 06.03.11, 15:51
        Ależ kobieta ma rację!
        Margaryna to nie jest jedzenie dla dzieci.
        Leniwe są ok. ale nie zasypane kopiato cukrem i polane roztopionym potopem masła - bardzo dobre są z sosem na bazie naturalnego jogurtu z rozdrobnionymi owocami i minimalną ilością cukru.
        Ryby są drogie, lepiej raz na tydzień - ale morskie. Może niekoniecznie dorsz, ale filet z makreli lub morszczuka tez jest dobry.

        Oczekiwanie "mniej sadła i mąki, a więcej surówek i zupek z jarzynami" - to jest powód do wyzywania kogoś od nowobogackich? Tym bardziej, że jest to możliwe w tym samym koszcie obiadu, lecz wymaga zmiany sposobu gotowania.

        Zupy nie mogą być na łoju i samych "knorkach", a na to "zasmażka".
        Krupniczek na kościach z kaszą jęczmienną, dobry kapuśniak, bulion z warzywami na niedrogich porcjach rosołowych - też jest "bieda-kuchnią", lecz mimo to zbilansowanym a nie tak bardzo kalorycznym posiłkiem - a jaka radość dla podniebienia ;)


        • Gość: xxx Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.11, 16:14
          Nareszcie jakiś normalny komentarz, a nie nagonka na "głupią gorolkę"-już zaczynałem wątpić w istnienie myślących ludzi.
          W pełni popieram akcję tej pani i trzymam kciuki. Otyłość w naszym kraju staje się poważnym problemem i karmienie dzieci tłuszczem, cukrem i węglowodanami (jedynie) nie wpłynie z pewnością pozytywnie na ich rozwój. Jeśli to jest jakaś jedna zupka w szkole to pal sześć, ale w przedszkolach, gdzie wiele dzieci je 3 posiłki jest to problem. Według jadłospisu jest to jedzenie, które pozostawia wiele do życzenia, a jak wygląda i smakuje w rzeczywistości nie miałem okazji sprawdzić. Generalnie za dużo cukru i tłuszczu. Zastanawia mnie dlaczego na podwieczorek nie dadzą np.jabłka zamiast bułki z nutellą?
          • Gość: xxxx Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.hari.cable.virginmedia.com 06.03.11, 19:17
            Gowno prawda
            to promocja jej firmy, jest osoba podla i zepsuta, niestety ja znam, i gowno ja obchodza inni,
            ale ma znajomosci.
          • Gość: cho Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.11, 22:14
            Kończyłam podstawówkę za głębokiego komunizmu, kiedy nikt się nad składem wykwintnych surówek nie zastanawiał, bo ich po prostu nie było.
            Jadłam te okropne ruskie, o zgrozo jadłam tez kluski na parze i średnio świeże bigosy z resztek.
            Jestem szczupła i zdrowa, a swoje lata już mam. Za to nie mam alergii na sam widok "niezdrowego" jedzenia, a moje dzieci nie mają ADHD ani dysleksji ani żadnej inne nowomodnej choroby. Jak, ach jak to się mogło stać?
            • Gość: jedzonko Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.xdsl.centertel.pl 06.03.11, 22:51
              Jakoś w mojej szkole też za głębokiej komuny - babkom się chciało i mimo kartek i problemów z zaopatrzeniem - do mięsnego surówki były, zimą z kiszonego, buraczków i kapusty np. czerwonej - sałatki, do bułeczek na parze był sos z owoców na jogurcie ówcześnie prostacko zwanym "gęstym kefirem".
              Był makaron z gniecionymi świeżymi truskawkami, knedle z ze śliwkami,pierogi z jagodami plastry jabłka w cieście naleśnikowym. Cukru mało - bo na kartki był ;)
              Fajne zupki jarzynowe, pomidorowe, grzybowe ( teraz by nie przeszło, bo to jedna z kucharek grzybki leśne przywoziła ;)
              Bigosu z resztek nie było - najwyżej był "małomiesny" ;)

              Współczuję zmarnowanego kulinarnie dzieciństwa - ale jeszcze raz się potwierdza co do sporządzania posiłków - "że nie tylko trzeba mieć - ale trzeba chcieć".
              • Gość: cho Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.11, 10:44
                Twoje współczucie mi do niczego nie potrzebne, bo niczego mi nie brak. Gotuję sobie co chcę i jak chcę i nikt mi nie będzie narzucał, co mam jeść.
                Bawią mnie te idiotki, które stołują się w "najlepszych" restauracjach, gdzie wszystko jest z mrożonek i proszków, ale za to z cenami z sufitu. A te chodzą z nosami do góry, bo to taki "fine dining".
        • Gość: as Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.e-wro.net.pl 06.03.11, 16:17
          Jak najbardziej kobieta ma rację.
          Niestety przedstawienie żywienia w polskich szkołach z perspektywy jednego rodzica w ogólnopolskiej gazecie to chyba nienajlepszy pomysł - mało reprezentatywna część społeczeństwa, co jeszcze podkreślono wstawiając nazwę firmy...
          A problem jak najbardziej istnieje - moja mama, pielęgniarka szkolna kiedyś wraz z intendentką i kucharkami układały jadłospis szkolnej stołówki i kucharki często upraszczały jadłospis na zasadzie "a to dzieci lubią, a tego nie zjedzą".
          I paradoksalnie miały rację, bo rzecz, co widać w komentarzach jest też po drugiej stronie - dzieci notorycznie odnoszą niedojedzone porcje surówek, ryby, szpinaki itp... bo nie są w domu nauczone zdrowego jedzenia. A leniwe z cukrem zjedzą zawsze...
          • Gość: zigler Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.adsl.inetia.pl 06.03.11, 16:25
            Kucharki w śląskich szkołach gotują często jak dla pracującego fizycznie w kopalni męża - tłusto i słodko. Dzieci potrzebują zupełnie innej diety. Kobieta ma rację.
            Kryptoreklamę mogła sobie pani Magdalena darować w swoim tekście.
            • tymon99 Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? 06.03.11, 17:26
              Gość portalu: zigler napisał(a):

              > Kucharki w śląskich szkołach gotują często jak dla pracującego fizycznie w kopalni męża

              pan(i) wybaczy, ale pierogi leniwe z masłem i cukrem jako główne danie nie są rzeczą, którą kobieta na śląsku odważyłaby się podać mężowi. takie rzeczy to tylko w kielcach czy innym sosnowcu.
              • Gość: zigler Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.adsl.inetia.pl 06.03.11, 17:36
                Po pierwsze Śląsk z dużej litery. Po drugie nie zawsze można na stół golonkę lub roladę podać, czasem duża ilość klusek po dobrej zupie musi wystarczyć. Nie wiem co jedzą w Kielcach czy Sosnowcu. Fakt jest taki, że dzieci ciągle karmione cukrem i mąką mają problemy ze zdrowiem zanim dorobią się własnych dzieci.
                • tymon99 Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? 07.03.11, 00:24
                  po pierwsze, duże litery są w czytankach dla dzieci i modlitewnikach dla niedowidzących. litery, o których mówisz, nazywają się po polsku wielkie. po drugie, nie używam ich pisząc na forum, bo taki mam zwyczaj. po trzecie, istotną treścią mojego postu było twierdzenie, że kuchnia śląska zna potrawy, że tak powiem, ekonomiczne, ale _nie_ tzw. leniwe z masłem i cukrem. czy do tej treści w jakiś sposób chcesz i potrafisz się odnieść? jeśli nie, daruj sobie i mnie posty podobne do powyższego, czyli czysto inflacyjne.
              • Gość: z Krakowa Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.11, 18:59
                No nie wiem, u nas na to g.. mówi się "kluski śląskie".
                • bartoszcze Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? 06.03.11, 19:05
                  I zapewne jest to równie trafne jak fasolka po bretońsku.
                  • tymon99 Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? 07.03.11, 00:27
                    oraz ryba po grecku i ruskie pierogi, czyli kanon kuchni gorolskiej.
        • thorgal_aegirsson Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? 06.03.11, 16:41
          Gość portalu: jedzonko napisał(a):

          > Ależ kobieta ma rację!

          Doprawdy? Pretensjonalne uwagi bezkrytycznie przyjmowane przez autorkę tekstu, a odpowiedzi drugiej strony jakoś brak...
        • caramba68 Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? 06.03.11, 19:14
          Jem obiady w szkolnej stołówce. Moje dzieci też jadły. Nie chciały jeść zielonej zupy tzn. szpinakowej. Nie powiecie mi, że to tłusta breja. Ale ja tego w domu nie gotowałam, to im nie smakowało. Inne dania też są w porządku. Wszystkie zupy gotowane są na mięsie - rosołek, pomidorowa, ogórkowa itd. Na drugie raz w tygodniu bez mięsa - kluski na parze, makaron z serem. Raz na jakiś czas bigos albo fasolka z bułeczką. Zwykle drugie dania to mięsko z ziemniakami albo kaszą, ale są też różne zapiekanki, w piątki rybka albo jajko w sosie. Zawsze do tego jakiś dodatek w postaci sałatki, surówki, marchewki na gęsto. Ale dzieci tego nie jedzą, lubią to do czego są przyzwyczajone w domu. Ja np. nie cierpię białego sera i wtedy obiad mi nie smakuje, ale nigdy nie powiedziałabym, że są niezdrowe!
      • lotta7 Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? 06.03.11, 16:14
        takie posiłki mają zbyt niski poziom odżywczy, a co do półproduktów - czytałeś/aś kiedyś ich skład?
        • caramba68 Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? 06.03.11, 20:40
          A gdzie ja pisałam, że te obiady są z półproduktów? To co, pod stołówką mamy mieć poletko ryżu? Pewnie, że się zdarzy jakiś półprodukt, bo paluszki z łososia są paczkowane, ale to stołówka szkolna, obiad gotuje się na 200 osób! Zimą jarzyny do zupy są z mrożonki, ale czy to źle? To co ty podajesz na obiad, skoro codziennie dwudaniowy obiad z kompotem, czasem z owocem lub jogurtem to źle zbilansowane posiłki?
          • Gość: gitaroszewc Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.11, 21:08
            Naucz się korzystać z forum, to powyżej nie było do Ciebie. Twój post zaś nie wniósł NIC.
            • caramba68 Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? 06.03.11, 21:48
              Twój post zaiste jest wyrocznią.
    • split-fire Nie smakuje? 06.03.11, 15:45
      To nie jeśc i spie...ć do macdonalda
      • Gość: jedzonko Re: Nie smakuje? IP: *.xdsl.centertel.pl 06.03.11, 15:58
        Właśnie o to tej babce chodzi - WON z makdonaldowatym pseudo jedzeniem ze szkół - z furą cukru, tłuszczu i byle jak przyrządzanej skrobi.
        Jakieś kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem?
        • Gość: gerard Re: Nie smakuje? IP: *.adsl.inetia.pl 06.03.11, 16:19
          Widzę, że na tym forum pojawia się czasem ktoś myślący. Obawiam się, że ludziska wykarmione sznitkom z tustym zjedzą Cię tu zaraz :) Wspomnij jeszcze o potrzebnych dzieciom w okresie nauki i dorastania mikroelementach to zostaniesz "kosmitą roku". Niestety złe nawyki żywieniowe w Polsce czy na Śląsku mocno wrosły w mentalność rodaków i ciężko je zmieniać. Kuchnia śląska jest smaczna, ale niestety bardziej nadaje się dla ciężko pracującego fizycznie chłopa niż uczącego się dziecka. Ich potrzeby są diametralnie inne i inne składniki powinny dostarczać ich posiłki.
      • Gość: pm skąd ta agresja?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.11, 16:07
        totalnie nie rozumiem autorów poprzednich wypowiedzi. boahaterka ma rację - taki sposób karmienia jest nieodpowiedni. nie podoba jej sie to i próbuje to zmienić. a w poprzednich postach pełno jakiejś agresji, wulgaryzmów, zawiści. o co chodzi? bohaterka tekstu nie stwierdziła, że na czczo i bez drugiego śniadania wysyła dzieci do szkoły, chce by mogły po prostu zjeść tam zdrowy i treściwy posiłek. nie domaga się sushi, ani krabów. powiedziała przecież, że dzieci kupują sobie obiad jeśli jest kotlet z surówką. a więc nie chodzi o żadne fikusne menu, a o wartość odżywczą posiłku.

        przykre, że jej akcja spotyka się z niezrozumiałą agresją. czemu służy post: 'To nie jeśc i spie...ć do macdonalda'?

        bohaterce tekstu życzę owocnej walki, a autorom niemerytorycznych postów - refleksji.
        • lotta7 Re: skąd ta agresja?! 06.03.11, 16:17
          absolutnie się zgadzam! ja też nie rozumiem komentarzy w stylu "jak się nie podoba, to nie jeść", przecież te stołówki mają czemuś służyć. Ja się z akcją zgadzam, pierogi raz na jakiś czas są ok, ale to nie jest treściwy i wartościowy posiłek na dłuższą metę.
        • baba67 Re: skąd ta agresja?! 06.03.11, 19:10
          Agresja jest bo kreuje sie te pania na taka co wyzej...niz ...ma. A moze sama sie kreuje, ale wrazenie (wyglad pani, firma, imiona dzieci) pozostaje.Tacy ludzie kojarzeni sa z kupa kasy i wymaganiami z ksiezyca.
        • caramba68 Re: skąd ta agresja?! 06.03.11, 19:24
          Nie może być codziennie na obiad kotlet z surówką! Obiady w szkole nie mogą być drogie, to normalne, że czasem są jakieś kluski. W naszej szkole są zawsze zdrowe potrawy. Nie chcielibyście widzieć tych odnoszonych talerzy, prawie pełnych.
    • Gość: fisiamisia Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.home.aster.pl 06.03.11, 16:24
      Artykuł porusza ważną kwestię, ale w kiepskim stylu.Odnosi się nieodparte wrażenie,że przemawia tu WSZECHWIEDZĄCY SNOB, od którego -poniekąd słuszne uwagi - ciężko przyjąć.A poza tym- jestem osobą niezmiernie aktywną zawodowo i społecznie, ale zdrowe posiłki serwuję swoim dzieciom W DOMU.A tak na marginesie. nie wiem, czy w Gazecie nastąpiła zmiana dziennikarzy, bo coraz częsciej czytam w niej o rzeczach sprzecznych ze zdrowym rozsądkiem- jak -chociażby- artykuły o słusznych(!?!) zmianach przyjaznej nam komunikacji miejskiej. Gazeta służyła do tej pory -nam - mieszkańcom, a teraz? Do przemyslenia. pozdrawiam.
      • Gość: jedzonko dorobkiewicz - zawsze pejoratywne w Polsce IP: *.xdsl.centertel.pl 06.03.11, 19:28
        Pewnie autorzy artykułu zapatrzyli się na inne kulturowo wzorce społeczne z krajów, gdzie ktoś, kto swą pracą zapewnia sobie sukces - jest pewnego rodzaju wzorem do naśladowania.
        U nas nawet jak chce dobrze, nie daje głupich oderwanych od rzeczywistości rad "nie ma chleba - jeść ciastka" i ma rację w całkiem niezależnym od statusu majątkowego temacie - to i tak dostanie w najlepszym układzie bluzgi typu snob, nowobogacka paniusia, a w gorszym - można od .urw i złodziejek oberwać.
        • Gość: enkey Re: dorobkiewicz - zawsze pejoratywne w Polsce IP: *.zone9.bethere.co.uk 06.03.11, 20:58
          Cóż taka nasz "polska" kultura że zazdrościmy tym co mają więcej od nas. Narzekać nie możemy bo oświata publiczna czyt. niczyja i Panie to posiłki z wielką łaską przygotowywują bo "złodziejski samorząd" na niskim poziomie ustanowił diety i pensje Pań w kuchni. Konkluzja taka, chcesz mieć wpływ na warunki w jakim Twoje dziecko przebywa w szkole, poślij je do szkoły prywatnej - oszczędzisz sobie i dziecku nerwów i zdrowia, tam się płaci i wymaga. Kogo nie stać na prywatną szkołe owszem ma alternatywę, albo jesć co dają, albo kanapki ew. przywoływanie agesywnie McDonald. Welcome to freemarket reality!
    • pinezka82 Bardzo dobra inicjatywa! 06.03.11, 16:29
      I dobrze, że sprawą zainteresowała się osoba o znanym nazwisku, bo to zwiększa szanse na dodarcie z przesłaniem tam gdzie trzeba. Większość rodziców, która oczekuje od szkół racjonalnego żywienia zapewne woli zrezygnować z obiadów na stołówkach, ponarzekają sobie we własnym gronie, a i tak nic się nie zmieni. Ta pani robi coś przede wszystkim z myślą o innych dzieciach, bo o swoje jak wynika z artykułu zadbać potrafi. A problemem są nie tylko publiczne placówki, ale również prywatne, bo pozycja kucharek wszędzie jest taka sama.
      • caramba68 Re: Bardzo dobra inicjatywa! 06.03.11, 20:45
        Nie wiem jak inni rodzice, ale ja za 3 zł dziennie, nie oczekiwałam cudów. Pewnie, że wolałabym jakieś wyrafinowane dania, ale wierzcie mi, nie ma co narzekać.
    • lotta7 Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? 06.03.11, 16:34
      przy okazji, z ostatnich analiz wynika, że do roku 2050 co trzecie dziecko białych rodziców i co drugie rodzin czarnoskórych / latino będzie w Ameryce obciążone cukrzycą z powodu złych nawyków żywieniowych. Tego chcemy?? można tę panią mieszać z błotem i oskarżać o to, że nie chce jedzenia plebsu, ale czy musimy skazywać biedne dzieci na choroby i brak witamin?? ona ma wystarczające środki, by sama karmić dzieci i dać im to, czego potrzebują, ale biedni rodzice nie mogą sobie na to pozwolić, więc niech przynajmniej zrobi to szkolna stołówka!
    • Gość: wd jak się skutecznie lansować.... IP: *.limes.com.pl 06.03.11, 17:04
      na sztucznie wywołanej awanturze....
      1. poruszyć "problem" znany grupie ludzi bez większych problemów
      2. pogadać ze znajomymi dziennikarzami
      3. zamówić profesjonalną sesję zdjęciową
      4. koniecznie napisać w jakiej firmie się pracuje i dlaczego firma jest tak znana

    • Gość: ann Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.11, 17:06
      temat jest ważny, ale czy przy okazji trzeba było napisać, że pani jest współwłaścicielką "znanej w świecie pracowni"? jakie to ma znaczenie w kontekście obiadow w szkolnyh stolowkach?
    • Gość: Slayer Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.11, 17:21
      p...lenie, paniusia chyba chce się wypromować... po imionach dzieci widać kto zacz... moja młodzież je obiady w szkole i jest zadowolona, nawet barszcz czerwony którego w domu nie rusza, a w szkole jest pyszny!
      • Gość: sube45 Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.cdma.centertel.pl 06.03.11, 17:25
        To świadczy tylko o tym, że nie umiecie gotować.
      • Gość: trololo Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.11, 17:40
        No to współczuję tej twojej "młodzieży", prostaku
    • wybitniemadry ten babsztyl sprzedaje plachty z filcu 06.03.11, 17:27
      kto jej zalatwil ten artykul, kogo zna ten glupi babsztyl sprzedajacy plachty z filcu, nie "moho" tylko dupa design, co za bezcelny babsztyl
      • maciekz70 Re: ten babsztyl sprzedaje plachty z filcu 06.03.11, 18:00
        Powinieneś się podpisywać wybitny cham.
        • Gość: cccc Re: ten babsztyl sprzedaje plachty z filcu IP: *.hari.cable.virginmedia.com 06.03.11, 19:23
          hehe kto ja zna osobiscie wyraza dokladnie taka sama opinie, nazwij nas chamami ale ta baba to porazka.
    • Gość: aa Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.adsl.inetia.pl 06.03.11, 17:31
      Artykuł prezentuje opinię JEDNEJ niezadowolonej matki. A gdzie są fakty? Dlaczego autor nie próbował dotrzeć do sedna sprawy czyli tego jak wygląda jadłospis i na jakiej podstawie jest ustalany. Na ile ma do powiedzenia dyrekcja szkoły (ustalanie "granicy" cenowej). Kucharki pewnie mają niewiele do powiedzenia w tej sprawie.

      Zgadzam się z przedmówcami, że jest to sztuczny temat, służący do wypromowania prywatnej firmy. Żal.pl
      • Gość: ja Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.chomiczowka.waw.pl 06.03.11, 17:35
        Szkolna stołówka to nie restauracja z karta dań żeby takie gogusiowate dzieci mogły sobie wybierać dania.Są prywatne szkoły wiec niech tam dzieciaki pośle i wtedy bedzie w swoim zywiole bo będzie mogła pozadzić....Co za koszmarna baba
        • Gość: titta Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.botany.gu.se 06.03.11, 18:07
          Pewnie, masz swiete prawo do tego by twoje dzieci jadly niepelnowartosciowy syf. No zlosc babie.
    • hanishl Magdalena Warchala - co chce Pani przez ten 06.03.11, 17:35
      artykuł wywołać . Jaka jest prawda wszyscy wiemy. Do d.... z taką publikacją.
      • Gość: titta Re: Magdalena Warchala - co chce Pani przez ten IP: *.botany.gu.se 06.03.11, 17:53
        >Jaka jest prawda wszyscy wiemy.
        No i? Co z ta wiedza robimy?
        Prezentujemy typowo panszczyzniana mentalnosc (jest zle ale sie niec nie da zrobic) i jeszcze potrafimy skopac kazdego, kto cos bedzie prubowal zmienic?
    • Gość: mh Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.play-internet.pl 06.03.11, 17:41
      ciekawe tylko ze menu w szkolnych stołówkach nie zmienia sie od komuny a problemu z otyłościa wtedy nie było. z tego konkluzja: nie leniwe, mleko uht i schabowe sa tu winne proszę pani moho:))
    • Gość: cho Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.11, 17:42
      Niech leniwa pańcia przeznaczy 10 minut mniej dziennie na makijaż i poświęci je na przygotowanie wartościowego posiłku dla dziecka. To naprawdę nie jest trudne, no ale cóż, chyba za dużo pańcia inwestuje w tipsy, żeby się tak poświęcać dla dziecka. Niech wg jej widzimisię gotuje kto inny, a ona zapłaci... Nie wszystko się, pańciu, da załatwić sypiąc kasą, o niektóre rzeczy trzeba zadbać inaczej.
    • bartoszcze Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? 06.03.11, 17:44
      To jest przede wszystkim tekst o rozwydrzonych bachorach pretensjonalnej pańci.
      Nie wnikam w szczegóły szkolnych jadłospisów (stąd nie wiem co to za zupy pretendują do tego jakże designerskiego określenia ze Shrekiem), ale zaprezentowane podejście do żywności i ludzkiej pracy po prostu jest odrażające.
      A przecież można dzieciątko wysłać do prywatnej szkoły zapewniającej posiłki ze znanej pracowni foodcare.

      --
      weiss, rot, gelb, blau
      SOS dla lasów tropikalnych
      Stalinogród, Oberschlesien ; Zapiski kiepsko uczesane
      • amenominakanushi-pan-poczatku Paskudne bachory powinny być wdzięczne,... 06.03.11, 17:57
        ...że im Pani Kucharka nie szczy do zupy i nie pluje do sosu.
        Pod tym linkiem: www3.hants.gov.uk/polish_autumn_2010.pdf
        możesz sobie obejrzeć jadłospis mojego dziecka. Wiem, jest skromny, ale w UK szuka się teraz oszczędności wszędzie, a Polska to "zielona wyspa" na mapie Europy, jedyny kraj bez kryzysu, więc cukru i margaryny nikt dzieciom żałował nie będzie.
      • alpepe Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? 07.03.11, 14:26
        podpisuję się pod tym postem.
      • Gość: genek Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.11, 14:50
        W szkole podstawowej, do której chodziło moje dziecko jadłospis był skromny, ale niezwykle urozmaicony. Nie zdarzały się w tygodniu te same potrawy. Surówki, których nigdy mi się nie udało skopiować, to samo z pieczarkową. Ze szkołą mam dalej kontakt. Stare kucharki odeszły na emeryturę i nastąpił marazm. Kluchy, zupa, kluchy, ryba, mięso zmielone (nie mielone kotlety), kluchy, wciąż ta sama surówka. Pieniądze te same, kaloryczność też, ale zupełny rak inwencji i polotu. Zapewne też dlatego, dużo mniej dzieci je teraz na stołówce, a tyle pełnych talerzy zwracancyh do okienka nigdy nie było. Pamiętam co mówił do nas w szkole, jeszcze za socjalizmu, jeden z profesorów. Mianowicie, że nie rozumie jednego. Dlaczego, skoro wszystkie pigmenty do białej farby są w tej samej cenie pomieszczenia biurowe, szkolne, urzędnicze maluje się na szaro albo na zielono. Wszystko zależy od inwencji. A takie rady jak z postu powyżej można mnożyć:
        Po co wsiadać do brudnego autobusu, jedź taksówką.
        Po co sikać do brudnej toalety miejskiej, załóż sobie pampersa
        Dlaczego włazisz w psie gó... na trawie, chodź chodnikiem i patrz gdzie leziesz. itd, itp.
    • akuku5 Imiona dzieci 06.03.11, 17:48
      To, niestety, kolejny przykład jak wiele imiona dzieci mówią o rodzicach.

      I jeszcze ten niepokojący wątek kryptoreklamy. Ssłyszał ktoś z was kiedyś o tej kobiecie albo jej firmie? Bo z artykuły ma niby wynikać - co rzucono mimochodem - że to jakaś międzynarodowa sława.
      • Gość: Tak Re: Imiona dzieci IP: *.hari.cable.virginmedia.com 06.03.11, 19:29
        Tak
        znam ta koszmarna paniusie, jest oszustka i totalnie zepsuta zouza, nie wiem czy promuje sie na swieta, czy swoja firme, ktora ufundowal jej TATUS.
    • marajka Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? 06.03.11, 17:51
      Jasne, rybka powinna być 3 razy w tygodniu, najlepiej łosoś. Tylko ilu rodziców kupiłoby te obiady?

      Nie mówię, że w szkołach powinno być tłusto i niesmacznie, ale nie wierzę, ze przez szkolne stołówki dzieci miałyby się roztyć. Jak ja chodziłam do szkoły to też często były pierogi, kluchy, gęste zupy, a grubasów mało. Dziecko nie roztyje się od jedzenia pierogów raz w tygodniu, raczej od wcinania codziennie słodyczy i braku ruchu.
      • Gość: be Re: Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.dynamic.chello.pl 07.03.11, 01:32
        ten komentarz w ogóle nie ma sensu. i co z tego, że kiedyś było tak samo? to znaczy, że nie może być lepiej? i po co to głupie odniesienie do ryby? wcale nie musi być 3x w tygodniu - gdyby była raz, też byłoby dobrze, i wcale nie musi to być łosoś, ale chociażby dorsz.
    • Gość: wlieuciwuy OK, na złość "głupiej babie" żryjcie dalej syf. IP: *.cdma.centertel.pl 06.03.11, 17:56
      To znaczy nie wy, wasze dzieci.
      No i dobrze - krócej pożyją.
      Moje obie latorośle chciały chadzać do stołówki, bo koledzy i koleżanki, dla towarzystwa. Po zapoznaniu się z jadłospisem (a raczej kitospisem) musiałem stanowczo odmówić. Olewam to, z tym nie walczę, nie obchodzi mnie, na czym pasą się inni. Natomiast prowadzę poważną grandę w innej kwestii - g. sprzedawanego w szkolnym sklepiku i "przystanków na happy meal" podczas wycieczek szkolnych - i tego nie odpuszczę.
      • Gość: jedzonko Re: OK, na złość "głupiej babie" żryjcie dalej sy IP: *.xdsl.centertel.pl 06.03.11, 19:17
        Da się zrobić - jak się w podstawówce postawiliśmy na wywiadówkach, to ajent od dyrektorki dostał spis produktów zakazanych i ostrzeżenie, że obecność snikersów, marsów, itp. badziewia skończy się niepodpisaniem kolejnej umowy. Nagle znalazła się firma dostarczająca kanapki, soki ( nie napoje), owoce...
        Happy meal na wycieczce jakoś od czasu do czasu można podarować. Też mi się od czasu do czasu zdarza goloneczka z piwem na jakiejś imprezie ogrodowej;)

        Świetny tekst usłyszałam od mojego wówczas sześcioletniego młodego, gdy włóczyliśmy się po centrum handlowym, by kupić mu buty. Oczywiście "strasznie był głodny", oczywiście robionego "na miejscu" soku nie chciał, "prawdziwego krakowskiego obwarzanka" - też nie, więc w akcie desperacji zaproponowałam donalda. A młody na to - "mama, nie umieram z głodu, tylko tak mi się jeść chce"
        • Gość: wlieuciwuy Re: OK, na złość "głupiej babie" żryjcie dalej sy IP: *.cdma.centertel.pl 06.03.11, 19:58
          Da się zrobić, jak jest więcej myślących rodziców. Niestety mam takie kulawe szczęście, że trafiłem na takich, którzy grupowo wierzą, że to na "d" to dla zdrowych kości, to na toż samo "d" w rzadszej wersji, za to z "L. casei srakensis" podnosi odporność i leczy nie tylko z grypy, ale nawet uleczy ich z raka, a to brązowe na "n" to "co dzień energii smak". Że zupka-kit z torebki to "codzienna porcja warzyw". I w to, że McD to "restauracja". Jak masz takich znaczącą większość, sprawy nieco się komplikują, bo jak tu odmówić ich rozkosznym, pulchnym pączusiom batonika albo płatków spieczonej skrobi nasyconej solą i utwardzanym tłuszczem, o mocno słodzonym roztworze kwasu ortofosforowego nie wspominając.
          Nie, żebym ja był specjalnie wybitnie myślący, ale... sam rozumiesz problem, skoro u was temat przewalczyliście.
          • Gość: jedzonko Re: OK, na złość "głupiej babie" żryjcie dalej sy IP: *.xdsl.centertel.pl 06.03.11, 20:09
            No to ci nie pozostaje nic innego jak wychowanie dzieciąt na nonkonformistów złośliwie się pytających o to, czy miliardy much żrejąc - wiadomo co - maja rację ;/
        • Gość: wlieuciwuy PS. tekst młodzieży przedni :) IP: *.cdma.centertel.pl 06.03.11, 20:08
          Pozdrawiam.
      • caramba68 Re: OK, na złość "głupiej babie" żryjcie dalej sy 06.03.11, 20:48
        W naszym sklepiku są zdrowe czipsy z suszonych owoców i warzyw. Jak myślisz kto to kupuje? Dzieci nie, bo są za drogie.
      • baba67 Re: OK, na złość "głupiej babie" żryjcie dalej sy 09.03.11, 10:44
        Gowno w szkolnych sklepikach lezy w gestii dyrekcji. I rodzice absolutnie powinni tu miec cos do powiedzenia. Stolowki bardzo czesto serwuja to co sie jada w domu, dzieci zachowuja sie w grupie calkowicie nieracjonalnie. Oczekiwanie po szkolnej stolowce menu pt codziennie kotlet z surowka kiedy obiad kosztuje srednio 4 zl swiadczy o tym ze pani jest snobistyczna kosmitka .
    • Gość: Toni Czy dzieci muszą jeść "kupę Shreka w oleju"? IP: *.167.216.81.static.h.siw.siwnet.net 06.03.11, 17:59
      Niezaleznie czym sie zajmuje ta pani, to problem jest i jedzonko nie jest optymalne dla maluchow. Najwazniejsze to likwidacja margaryny i przerabianych mlek. Potem posilki skomponowane przez dietetyka. a co do ryby ? "(panga, szprycowana w chińskich hodowlach hormonami i antybiotykami, zamiast polskiego dorsza z Bałtyku)" to nie wiem co jest w pandze ale wiem, ze ryby baltycke to duze nagromadzenie chemi i np. w Szwecji nie zaleca sie ich czestego jedzenia.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja