Gość: ..................
IP: *.c201.msk.pl
27.01.12, 21:08
12 stycznia 1945 roku rozpoczęła się wielka ofensywa styczniowa (nazywana też ofensywą zimową lub operacją wiślańsko-odrzańską). Na odcinku śląskim oddziały radzieckie I Frontu Ukraińskiego, którego dowódcą był marszałek Iwan Koniew, 19 stycznia 1945 roku przekroczyły dawną granicę polsko-niemiecką w rejonie Namysłowa. Ofensywa wojsk radzieckich, polegała na okrążeniu wojsk niemieckich w taki sposób, iż pozostawiono im wąską gardziel, którą mogli się ewakuować w kierunku na Żory, Wodzisław Śląski, Racibórz oraz Opawę.
Po zdobyciu Krakowa, zajmującego niesłychanie ważną strategicznie pozycje, bo osłaniającego podejście do śląsko-zagłębiowskiego okręgu przemysłowego. Armia 59 i 60 wespół z 38 Armią z 4 Frontu Ukraińskiego, rozpoczęły natarcie na Śląsk i Zagłębie. Właśnie wtedy rozpoczęła się operacja „Złote Wrota”. Był to manewr wojsk Armii Czerwonej, polegający na oskrzydleniu hitlerowców, usiłujących zamienić Śląsk i Zagłębie w twierdzę nie do zdobycia i zmuszenie ich do ucieczki przez pozostawioną i kontrolowaną furtkę, „Złote Wrota” – jak to nazwali później nieoficjalnie ale jakże trafnie publicyści- przyniósł wolność i życie mieszkańcom tego regionu oraz uratował potencjał gospodarzy dla Polski. Całkowite okrążenie i zniszczenie zgrupowania nieprzyjacielskiego prowadziłoby do wielodniowych walk wokół i wewnątrz przemysłowych ośrodków i obiektów, do bombardowania z powietrza i artyleryjskiego ostrzału, który zastosowałby obie walczące strony. Wtedy z rejonu przemysłowego i z tamtejszych zakładów pracy pozostałby jedynie gruz i ruiny. Był więc tylko jeden sposób aby uniknąć ogromnych zniszczeń na Śląsku: doprowadzić do natarcia, zadać nieprzyjacielowi szybkie uderzenie od czoła przy jednoczesnym obejściu jego skrzydeł i energicznym działaniem, stwarzając groźbę okrążenia, wypchnąć śląskie zgrupowanie wroga z rejonu przemysłowego i zmuś je do odejścia za Odrę. I ta właśnie idea działań legła u podstaw planów operacyjnych. Słusznie przypuszczano, że nieprzyjaciel obawiając się zamknięcia w okrążeniu będzie starał się wymknąć na zachód.
Zadanie wyzwolenia Górnego Śląska decyzją dowódcy frontu powierzono 21, 59 i 60 Armii oraz 3 Armii pancernej Gwardii. 59 Armia, która dowodził generał I. Korownikow, otrzymała rozkaz natarcia czołowego w kierunku Starczynowa, Katowic, Bytomia i Gliwic, mając za granicę działań swej prawej flanki linię wytyczoną miejscowościami: Miechów, Bytom. Początkowym zadaniem armii było zawładniecie rubieżą miast Będzina, Sosnowca i Mysłowic. W dalszym ciągu operacji armia winna wyjść na linię Mikołów, Bytom , Zabrze i w ten sposób wyzwolić najważniejsze ośrodki przemysłowe Górnego Śląska, a następnie rozwinąć natarcie a kierunku Koźla, sforsować Odrę, uchwycić przyczółek na jej zachodnim brzegu i stworzyć tym samym warunki do natarcia w głąb Dolnego Śląska. Skład bojowy 59 Armii nie zmienił się. Działa ona nadal w składzie: 43 i 115 Korpus Piechoty i 4 Korpus Pancerny Gwardii. Po otrzymaniu konkretnych zadań dowódca armii podjął decyzje operacyjne. Na szybkość podjęcia decyzji niebagatelny wpływ miał fakt, że sztab armii dysponował dostatecznymi danymi o znajdującym się na przeciwko nieprzyjacielu oraz systemie jego obrony.
W paśmie natarcia 59 armii działały jednostki nieprzyjacielskie 75 Dywizji Piechoty, 97 Dywizji lekkiej, 20 Dywizji zmotoryzowanej, 2 pułku obrony „Ostland”, 8 Brygady saperów oraz niekompletne 68 i 304 Dywizja Piechoty. Jak obliczono przeciw 59 Armii działać miało około 30 batalionów piechoty, ponad 200 czołgów i dział pancernych przy wsparciu 13 dywizjonów artylerii, to jest ponad 260 dział różnych kalibrów i 160 moździerzy. Dowództwo Grupy armii „Środek” mogło także rzucić do boju około 200 samolotów oraz trzy dywizje piechoty i dwie dywizje pancerne, które nieprzyjaciel miał w odwodzie operacyjnym na zachód od Bytomia.
W tej sytuacji Dowódca 59 Armii gen. Iwan Korownikow podjął następująca decyzję: przerwać obronę przeciwnika na rubieży rzek Przemszy i Białej Przemszy, wykonać główne natarcie skrzydłami 43 i 115 Korpusów Strzeleckich oraz silami 4 Korpusu Pancernego Gwardii na ogólnym kierunku - Mysłowice , Katowice- rozbić broniące się zgrupowanie nieprzyjaciela i opanować rubież Będzin-Sosnowiec- Mysłowice. W dalszej kolejności rozwijać natarcie w kierunku Katowic i Gliwic, opanować miasta Chorzów, Bytom i wyjść na rubież Zabrze –Mikołów.
Zadaniem 43 korpusu Strzeleckiego, który w pierwszym rzucie miał dwie dywizje a w drugim 13 Dywizję Strzelecką było skoncentrować swe wysiłki na swym lewym skrzydle i nacierać w kierunku Sławkowa i Sosnowca, następnie przerwać obronę wroga na rzece Białej Przemszy i opanować Dąbrowę Górniczą, Będzin oraz Sosnowiec, następnie nacierać w kierunku Bytomia.
Niemcy przekształcili miasto Bytom w silny punkt oporu, zakładając na drogach wylotowych zapory przeciwczołgowe, a w centrum miasta liczne bunkry obronne i różne inne przeszkody. W śródmieściu i na przedmieściach skoncentrowano oddziały wojska regularnego. Natomiast jednostki Volkssturmu wysunięto na przedpole pozycji Wermachtu. W ostatnim momencie nadeszła do Bytomia także grupa czołgów z 20 Dywizji Pancernej od strony Tarnowskich Gór. W wyniku ruchów oskrzydlających Armii Czerwonej obrona nad miastem kurczyła się coraz bardziej. W nocy z 26 na 27 stycznia bezpośrednia linia przebiegała tu od Miechowic przez lasek Bytomski, tor kolejki wąskotorowej, Radzionków, tor kolejowy w Szarleju do północnej części dzielnicy Rozbark i dalej aż do Brzezin. 27 stycznia rozpoczęła się pod Bytomiem intensywna akcja bojowa. Od strony Szarleja dochodził huk walki czołgów, w związku z tym dowództwo niemieckie ogłosiło alarm przeciwlotniczy. Mosty zostały uprzednio przygotowane do wysadzenia. W momencie kiedy czołg radziecki zbliżył się do mostu obok przystanku w Szarleju, saperzy niemieccy zniszczyli go, uniemożliwiając w tym miejscu przedarcie się czołgów do miasta. Wobec tego jednostki radzieckie przystąpił niezwłocznie do ataku w kierunku Wielkiej Dąbrówki. Równocześnie pozycje hitlerowskie znalazły się pod ogniem ciężkiej artylerii Armii Czerwonej. W tych warunkach pierścień obrony niemieckiej popękał w różnych punktach obrony, a obrońcy wycofali się z przedpola do miasta. Przed wieczorem opór niemiecki został złamany. Miasto Bytom zostało wyzwolone z brunatnej zarazy. Co prawda Niemcy jeszcze z niedobitków Volkssturmu usiłowali stworzyć linię oporu między Piaśnikami a Świętochłowicami, ale już nazajutrz dowódca tej „linii obrony” zwinął ją i podążył za ogólną falą odwrotu przez Katowice – Tychy w kierunku Pszczyny. W walkach o Bytom poległo ponad 350 żołnierzy Armii Czerwonej. Hitlerowców zginęło około 700, wśród nich generał piechoty Recknagel. Na skutek oporu hitlerowców Bytom poniósł stosunkowo duże straty. Zniszczeniu uległo 478 domów mieszkalnych, 143 obiekty gospodarcze, 35 obiektów przemysłowych i 80 budynków użyteczności publicznej.
Działania bojowe po wyzwoleniu Katowic, Bytomia, Gliwic przeniosły się na południowy zachód od tych miejscowości. Walki toczyły się u wrót niejako otwartego jeszcze „górnośląskiego kotła”. Między Rybnikiem a Żorami niemieckie oddziały, mające ostatnią szansę ratunku, uderzają z rozmachem w rzekomo zamykający się pierścień wojsk Armii Czerwonej. Walka jest gwałtowna. Jednostki radzieckie zręcznie pozorują obronę, stawiając krótki opór, a następnie wycofują się. W otwarty korytarz między Rybnikiem a Raciborzem wlewa się teraz strumień uciekających Niemców. Panuje tam bałagan i chaos. Sztaby tracą łączność ze swymi jednostkami, pododdziały mieszają się w panice. Zanika pedantyczna i skrupulatna niemiecka numeracja dywizji i pułków, teraz oddziały określa się już tylko nazwiskiem czasem nawet tymczasowego dowódcy.
Przez Racibórz, Opawę i Morawską Ostrawę wycofują się niedobitki wojsk generał Schulza. W popłochu i w panice oddziały niemieckie umykają na południe, ale ich dowództwo poczytuje to so